madzioreck
08.12.13, 22:16
Roztocza mię atakują i chcą udusić. Próbuję z nimi walczyć oczywiście, ale walka z niewidzialnym wrogiem, z tego co widzę, dość szybko prowadzi do paranoi. Oto, co robię/zrobiłam i jak jest - ale jeśli ktoś miałby jakieś uwagi, w sensie, że coś robię źle, nie robię, albo ma jakieś dobre rady, o czymś nie pomyślałam, to będę wdzięczna.
-Nie mam od dawna kurzołapów w stylu dywanów, wykładzin, firan, zasłon, tysiąca bibelotów, książek kurzących się na półkach
-wyrzuciłam całą starą pościel i kupiłam nową z wypełnieniem poliestrowym, żeby móc często wyprać - no właśnie, jak często? niestety mam słabą możliwość wywalania pościel na mróz, zresztą jeszcze nie te temperatury chyba
-częste pranie pościeli i jeszcze częstsza wymiana piżam
-powinnam wymienić łóżko, bo śpimy na starszej ode mnie kanapie - niestety w najbliższym czasie nie da rady, moje pytanie jest więc takie: czy da coś, czy jest sens potraktować grata panem z karcherem i lub/jakąś tą nowoczesną gorącą parą? Jeśli tak, to jak często powinno się to robić, a jeśli nie, to obiły mi się o uszy jakieś maty antyalergiczne, typu podkładek pod prześcieradło - działa to?
-kurze są ścierane na bieżąco, często, na mokro, powierzchnie puste i proste do sprzątania
-nie używam własnego odkurzacza, bo grozi to nagłym atakiem kataru i astmy, podłogę załatwiamy mopem, a paprochy niech se leżą albo zbieramy zmiotką po myciu- ale może trzeba by pomyśleć o odkurzaczu z filtrami? Bo jak co do kurzu nie jestem z natury pedantką, tak podłogi lubię mieć bezpaprochowe...
-paranoję też mam, objawia się tym, że mam ochotę bez przerwy wszystko prać szorować - czy powinnam wszystkie łachy z szaf wyjąć i wyprać?
Jak często powinnam sprzątać tzw. zakamarki, za meblami gdzieś?
Coś słyszałam o jakichś preparatach roztoczobójczych - warte świeczki czy naciąganie i dodatkowa robota?
Podsumowując - jak się tego dziadostwa wszędobylskiego pozbyć?