Dodaj do ulubionych

LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o rady

08.12.13, 22:16
Roztocza mię atakują i chcą udusić. Próbuję z nimi walczyć oczywiście, ale walka z niewidzialnym wrogiem, z tego co widzę, dość szybko prowadzi do paranoi. Oto, co robię/zrobiłam i jak jest - ale jeśli ktoś miałby jakieś uwagi, w sensie, że coś robię źle, nie robię, albo ma jakieś dobre rady, o czymś nie pomyślałam, to będę wdzięczna.
-Nie mam od dawna kurzołapów w stylu dywanów, wykładzin, firan, zasłon, tysiąca bibelotów, książek kurzących się na półkach
-wyrzuciłam całą starą pościel i kupiłam nową z wypełnieniem poliestrowym, żeby móc często wyprać - no właśnie, jak często? niestety mam słabą możliwość wywalania pościel na mróz, zresztą jeszcze nie te temperatury chyba
-częste pranie pościeli i jeszcze częstsza wymiana piżam
-powinnam wymienić łóżko, bo śpimy na starszej ode mnie kanapie - niestety w najbliższym czasie nie da rady, moje pytanie jest więc takie: czy da coś, czy jest sens potraktować grata panem z karcherem i lub/jakąś tą nowoczesną gorącą parą? Jeśli tak, to jak często powinno się to robić, a jeśli nie, to obiły mi się o uszy jakieś maty antyalergiczne, typu podkładek pod prześcieradło - działa to?
-kurze są ścierane na bieżąco, często, na mokro, powierzchnie puste i proste do sprzątania
-nie używam własnego odkurzacza, bo grozi to nagłym atakiem kataru i astmy, podłogę załatwiamy mopem, a paprochy niech se leżą albo zbieramy zmiotką po myciu- ale może trzeba by pomyśleć o odkurzaczu z filtrami? Bo jak co do kurzu nie jestem z natury pedantką, tak podłogi lubię mieć bezpaprochowe...
-paranoję też mam, objawia się tym, że mam ochotę bez przerwy wszystko prać szorować - czy powinnam wszystkie łachy z szaf wyjąć i wyprać?

Jak często powinnam sprzątać tzw. zakamarki, za meblami gdzieś?
Coś słyszałam o jakichś preparatach roztoczobójczych - warte świeczki czy naciąganie i dodatkowa robota?

Podsumowując - jak się tego dziadostwa wszędobylskiego pozbyć?
Obserwuj wątek
    • teresa104 Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 10:07
      Nie jestem co prawda dobrym źródłem informacji, bo specjalnej walki nie prowadzę i mam tylko kilka nawyków antyroztoczowych wypracowanych przez dekady, się wypowiem zatem.

      Kołdry piorę, kiedy mam szansę je wysuszyć. Latem idą do pralki jakoś co dwa tygodnie, często z lenistwa nawet ich nie rozbieram z pościeli, tylko przypinam grubymi agrafkami na rogach i ładuję razem - dzięki temu po wysuszeniu mam kołdry od razu powleczone, bo czynności zakładania i zdejmowania pościeli szczerze nienawidzę. Zimą muszę rozstawiać suszarkę w pokoju albo wyczekać suchy i słoneczny dzień, może być mroźny, przez cały dzień na balkonie kołdry wysychają niemal całkowicie, chociaż przed zmrokiem zabiera się je do domu sztywne jak blachy, nocą dosychają w domu. Czyli zimą trzeba mieć kołdry na zmianę, bo organizacyjnie jest trudniej utrzymać reżim dwóch tygodni.

      Codziennie śpię w świeżej piżamie (łatwo sobie wyobrazić, w jakich spranych szmatach występuję). Pościel zmieniam co tydzień (czyli śpię w niej 3-4 noce, bo co tydzień wyjeżdżam) i to jest przekleństwo mojej każdej soboty, bo przecież te gałgany trzeba prać na okrągło.
      Paprochy nie mogą sobie leżeć po kątach, te paprochy to konglomeraty kurzu. Pod szafami, w trudno dostępnych rogach, między żeberkami kaloryferów sprawdza się miotełka z wymienialnymi puszkami. Taka: allegro.pl/pronto-miotelka-do-kurzu-dla-alergikow-hit-i3719877867.html No ten raz na tydzień trzeba się z tym przelecieć, przy normalnym cotygodniowym sprzątaniu, puszek potem wyrzucić.
      NIE SPRZĄTAĆ KURZU OSOBIŚCIE. Polecić, wyjść po kartofle, wrócić odebrać robotę.

      Co do łóżka - możesz spróbować kupić taką matę na łóżko, ja mam takie cienkie pokrowce na materace, które piorę razem z pościelą. Niestety ciężko mi stwierdzić, czy to coś daje, bo aktywnej alergii na roztocza już nie mam i to mnie bardzo uszczęśliwia.

      W szafach nie mam żadnych ubrań, które były noszone, wyłącznie czyste, jak nie ma w tkaninie śladów naskórka, to roztocza mają mniej do żarcia. Oznacza to, że pralka chodzi na okrągło oraz że wpakuję do niej każdą szmatę leżącą na widoku.

      Na pewno są tu jakieś matki alergików, toczące profesjonalnie batalię o brak roztoczy, to Ci pomogą. Z mojego postu wyziera raczej tylko obsesja prania i z uniesionym czołem się do niej przyznaję, tak, jestem pralkoholiczką.
      • madzioreck Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 11:22
        Kołdra. W Ikei kupiłam takie dwie spinane razem cieńsza+grubsza, więc mogę prać na zmianę.
        Aczkolwiek drugą pewnie też zakupię i zapasowe poduszki, bo ponieważ wywaliłam wszystko starsze co do sztuki, to przyda się choćby dla gości nocujących.
        Pranie z poszwą - genialny patent, też nienawidzę zmieniać poszewek :D

        Miotełka. Fajna. Zakupię, dzięki za pomysł.
        Sprząta małżonek. Na szczęście na kurz uczulony nie jest.
        Piorę też bez przerwy. Lubię prać, aczkolwiek czuję, że mi to zbrzydnie. Czy łachy też przepisowo pierzesz w 60 stopniach?

        Nie mam pomysłu, jak sobie radzić w pracy. Sprzątam ja, ale trudno utrzymać bezkurzowość, nie wspominając o jakichś kątach i zakamarkach. Dopóki nie odpaliłyśmy ogrzewania podłogowego i wiatraczka, w pracy było dobrze, a teraz nie jest. Ostatnio jak weszłam, to mnie od drzwi zaatakowało, a bez ogrzewania temperatura jest taka, jak na dworze, centralnego nie ma.
        No i w innych domach niż własny - u teściów w weekend też mnie zaatakowało. Nie, żeby nie sprzątali, zawsze jest porządek i kurze jako takie nie zalegają, no ale wiadomo, nie tak, jak dla alergika, a dom spory. Wykładziny, dywaniczki, firanki, poduchy, zasłonki, oszczędzanie ciepła, nie uświadczysz okna otwartego na oścież. Strasznie było. Może dlatego, że świeżo po odkurzaniu przyjechaliśmy.

        • teresa104 Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 11:50
          Ubrania raczej w 40 stopniach, poza bluzkami koszulowymi, które są jasne i bawełniane i im raczej wszystko jedno. W końcu używa się detergentów i to one mają się rozprawić z życiem wewnętrznym. Może możesz wydłużyć program bez zwiększania temperatury (ja mam taki, nazywa się ekologiczny, ze 3 godziny trwa, nic się nie dzieje, ponoć najlepiej wykorzystuje energię, wodę i środki piorące).

          Nie wiem, co poradzić na warunki w pracy. Chyba zmywać podłogę na mokro jak najczęściej. Zresztą jak ludzie z zewnątrz wchodzą, to pewno i tak brudzą i trzeba sprzątać stale. Wiatraczek nie wiem, do czego służy, czy jest potrzebny. Jakiekolwiek ogrzewanie dasz, spowoduje ruch powietrza i unoszenie się kurzu. Możesz zarządzić generalne sprzątanie co jakiś czas, no trudno, taka karma. Są jeszcze gorsze.
          Ewentualnie możesz zmienić miejsce pracy na bazar;)
      • turzyca Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 10.12.13, 12:40
        Czyli zimą trzeba mieć kołdry na zmianę, bo organizacyj
        > nie jest trudniej utrzymać reżim dwóch tygodni.


        Przy takim rezimie, to ja bym chyba inwestowala w suszarke do ubran. Nie trzeba sie przejmowac, ze pogoda sie zmieni.
        • teresa104 Reżim jak reżim 10.12.13, 15:12
          Jak ktoś się w reżimie wychował, to go nie czuje.

          Natomiast gdyby to na kogoś spadło nagle, to pewno suszarka bardzo by mu ulżyła. Ja więcej gratów nie chcę, ani suszarek, ani zmywarek, ani innych kombajnów.
          • pierwszalitera Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 00:01
            teresa104 napisała:

            > Natomiast gdyby to na kogoś spadło nagle, to pewno suszarka bardzo by mu ulżyła
            > . Ja więcej gratów nie chcę, ani suszarek, ani zmywarek, ani innych kombajnów.
            >

            Ale szmaty suszone w mieszkaniu podnoszą znacznie wilgotność powietrza i sprzyjają nawet rozmnażaniu się roztoczy. Szczególnie zimą, gdy włączone są kaloryfery i wietrzy się znacznie mniej niż latem. Ja bez suszarki do bielizny nie wyobrażam sobie życia, bo oprócz przestrzegania reżimu prania, walczę do tego z wilgotnym klimatem. Często muszę nawet ręczniki codziennie brać świeże, te użyte po prysznicu rano są następnego dnia jeszcze wilgotne i zaczynają się kisić. Pomimo okna i ogrzewania w łazience. Wieszając często praną pościel w mieszkaniu kontrolowałbym pewnie roztocza, ale miałbym za to grzyba na ścianach. Niezbyt zdrowo. Im bardziej podkręcę też ogrzewanie w celu szuszenia, tym szybciej mogę liczć się z grzybem, bo wilgotności powietrza wysokimi teperaturami u mnie nie zlikwiduję. Narażam się więc przez to tylko na przegrzanie i osłabienie odporności. A przeziębienie górnych dróg oddechowym może zwiększać znowu wrażliowść na alergeny. Więc szuszarka, to nie tylko zabawka poprawiając estetykę mieszkania (brak łachów na sznurkach), ale może uchronić alergika przed innymi kłopotami.
            • madzioreck Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 00:18
              Ja nie mam gdzie sobie wstawić suszarki, po prostu. No chyba, że w dużym pokoju na środku :D
              Na szczęście u mnie pranie schnie bardzo szybko, powietrze w moim bloku suche jak pieprz, pamiętam, że babcia ciągle wieszała kamionki w wodą na kaloryferach. Wietrzę też sporo, aż mi mąż zębami szczęka.
              • teresa104 Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 10:33
                A to inna sprawa, że żeby mieć te wszystkie cywilizacyjne wspaniałości, trzeba by mieć jedną izbę więcej. Ale byłam raz u jednej koleżanki, która z powodu szczupłości lokalu miała lodówkę w pokoju:)

                Moje mieszkanie jest bardzo suche, bardzo widne i ciepłe, kaloryfery odkręcam tylko w mrozy i tylko w jednym pomieszczeniu na kilka godzin przed spaniem, to wystarcza, żeby mieć na stałe około 22 stopni. Ostatnio wyjechaliśmy wszyscy i po tygodniu niegrzania nawet ludzkim ciałem w mieszkaniu było 21. Trochę mokrego prania w domu tylko mi klimat polepsza. Wygospodarowałam kąt na rozstawianą suszarkę z dala od ludzkich oczu, poza tym w ciągu dnia spokojnie suszarka może stać na balkonie. Da się zorganizować, żeby było sprawnie i ładnie, jeśli się chce.
                • pierwszalitera Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 11:10
                  teresa104 napisała:

                  > Moje mieszkanie jest bardzo suche, bardzo widne i ciepłe, kaloryfery odk
                  > ręcam tylko w mrozy i tylko w jednym pomieszczeniu na kilka godzin przed spanie
                  > m, to wystarcza, żeby mieć na stałe około 22 stopni. Ostatnio wyjechaliśmy wszy
                  > scy i po tygodniu niegrzania nawet ludzkim ciałem w mieszkaniu było 21.

                  No, moje mieszkanie widne i ciepłe też jest, tylko klimat z oknem mam inny. Czegoś takiego jak kamionki z wodą na kaloryferach ludzie u nas nie znają. Ale 21 stopni bez ogrzewania zimą, to byłaby mi przesada. W sypialni preferuję tylko 18 stopni. Z czego u was bierze się to ciepło, że musicie dowietrzać do 22 stopni? Od sąsiadów? Bywając u znajomych w Polsce zimą zauważyłam często, że ich mieszkania są zdecydowanie przegrzane i w kontraście do mrozu na zewnątrz bardzo niedobrze wpływało mi to cerę. Różnice w budownictwie to być nie mogą, bo ja nie mieszkam w dziurawej ruderze, gdzie wiatr hula i poświstuje, więc to tylko to, że suche powietrze ogrzewa się szybciej, czy jeszcze coś innego?
                  • madzioreck Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 12:51
                    Z czego u was bierze się to ciepło, że musicie dowietrzać do 22 stopn
                    > i? Od sąsiadów?

                    Ja powiem za siebie - na pewno to nie wiem. Mieszkam na parterze, pod podłogą mam biegnący przez całą długość bloku węzeł cieplny, tylko przedpokój wyłożony gresem ma zimną podłogę. Ale z drugiej strony inna nasz forumka mieszka 3 bloki ode mnie, bloki takie same, też parter, a u niej zimno i mokro, pranie nie schnie. Po drugie - może od sąsiadów, gdzie nie otworzą drzwi, bucha gorąc. Nie wiem, czy u nas ludzie po prostu przegrzewają mieszkania, chyba tak, bo jak wchodzę do różnych ludzi to czasem od drzwi mam wrażenie, że nie mam czym oddychać, 25 stopni, plastikowe okna+oszczędzanie ciepła, skroplona na szybach woda tez raczej nie od nadmiaru wietrzenia.
                    Mnie przy 21 stopniach nie jest mi może superciepło, żebym latała w bikini, ale czuję się lepiej. Wyższa temperatura mnie "rozbiera", chce mi się tylko pójść spać.
              • pierwszalitera Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 11:19
                madzioreck napisała:

                > Ja nie mam gdzie sobie wstawić suszarki, po prostu.

                U mnie stoi ona na pralce i zamuje przestrzeń tylko w górę, a ta przecież i tak rzadko jest zagospodarowana. Ja mam miejsce na to w łazience, ale wiele ludzi ma pralki (i suszarkę) w kuchni), cała masa także w piwnicy, gdzie znajduje się w wielu domach pralnia. Istnieją też pralko - suszarki w jednym aparacie. Ale tu oczwiście każdy musi wiedzieć, czy potrzebuje. Suszarka ułatwia jednak znacznie sprawę z pościelą i ręcznikami w chłodnych porach roku, bo niby wywala się wszystkie tekstylia, a wiesza potem wszędzie zasłonki z pościeli. Wcześniej mieszkałam w domu, gdzie miałam do dyspozycji strych, to też było niezłe do wywieszania.
                • madzioreck Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 12:58
                  W mojej łazience nie ma się gdzie ruszyć, dosłownie. Pralka stoi we wnęce, a nad pralką przestrzeń jest zagospodarowana szafką na różne bambetle.
                  Kuchnię też mam wielkości chustki do nosa. Będę bardzo mocno kombinować, czy i gdzie wstawić zmywarkę. Jedyne sensowne pomieszczenie to duży pokój, w sensie, że największe, ale za to z trzema wejściami skutecznie rozwalającymi ustawność.
                  43m2 podzielone na 3 pokoje, kuchnię, łazienkę i 2 przedpokoje (których każdy jest maleńki i w sumie nic się specjalnego w nim nie mieści) to coś, z czego nie wykrzesa się dużo miejsca nawet przy dobrych pomysłach, udusiłabym kogoś, kto projektował te mieszkania. Tnę więc sprzęty i przedmioty jak się da, bo inaczej by nas zasypało ;)
                  • turzyca Re: Reżim jak reżim 11.12.13, 13:18
                    madzioreck napisała:

                    > W mojej łazience nie ma się gdzie ruszyć, dosłownie. Pralka stoi we wnęce, a na
                    > d pralką przestrzeń jest zagospodarowana szafką na różne bambetle.

                    Korzystalam kiedys z pralkosuszarki. Nie byla taka fajna jak oddzielna suszarka, ale ogolnie warto bylo, a przy takich rzeczach jak wlasnie wielkogabarytowe, trudnoschnace pranie sprawdzala sie idealnie. I poza tym wygladala normalnie, jak zwykla pralka otwierana od gory, zmiescila sie bez problemu we wnece po poprzedniej pralce.

                    > 43m2 podzielone na 3 pokoje, kuchnię, łazienkę i 2 przedpokoje
                    O rrrany! Ja mam teraz niespelna 40 w dwoch pokojach, nie wyobrazam sobie dorzucenia trzeciego pokoju, o przedpokoju niewspominajac.

                    udusiłabym kogoś, kto
                    > projektował te mieszkania

                    Udusisz architekta, pojdziesz siedziec za czlowieka. ;)
                    Ale powoli jestem pewna, ze w piekle jest tajemny 10 krag. I tam laduja zli architekci.
    • zooba Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 13:16
      A propos preparatów antyroztoczowych - stosowałam spray do spryskiwania kanapy (bo wyprać jej nie mogłam) i proszek do prania (jako dodatek do zwykłego proszku). Oba preparaty marki Alergoff, takie coś: www.sklep-medyczny.pl/allergoff-aerozol.html i takie:
      www.allergoff.pl/all-wash.html
      W obu przypadkach efekt zmniejszonego/braku kaszlu u dzieci utrzymywał się mniej więcej miesiąc od zastosowania. Spray moim zdaniem dramatycznie śmierdzi, ale wizja umierających roztoczy mi to wynagradzała.
      Madzioreck, kojarzę, że masz szczurki. Nie rozwinęła ci się na nie alergia?
      • joankara Re: trutka na roztocza 09.12.13, 13:28
        Tą trutkę, to nawet kupiłam, ale nie miałam jeszcze okazji zastosować. Kupiłam też maski chirurgiczne, warto też zainwestować w odkurzacz z filtrem HEPA. Ale moje uczulenie nie jest takie silne, musi być straszna ilość kurzu, żebym miała jakąkolwiek reakcję, dużo bardziej reaguję na pierze, ale w domu już od dawna tego nie mam, jak gdzieś jadę, to dzwonię najpierw, żeby mi przygotowali pokój odpierzony. No i okno otwieram na noc niezależnie od pogody, pod kołdrą jest ciepło.
      • madzioreck Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 13:48
        Preparaty obczaję, dziękuję. Głównie tę trutkę, bo trudno co miesiąc prać meble :(

        Szczurki mam, natomiast (na razie) nie reaguje na nie oddechowo ani katarem, ale alergię trochę mam (skóra). Szczurki przeniosłam do ich własnego pokoju i mąż się nimi opiekuje.
    • milstar Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 20:03
      Jak przyjdzie mróz, to wszystko, co się da, zwłaszcza pościel, wymrozić. Na balkonie.
    • azymut17 Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 21:38
      Sama alergikiem już raczej nie jestem, ale córka od małego źle reaguje na kurz. Dla niej najgorsze były stare meble, zwłaszcza tapicerowane. Dlatego trzeba zadbać o Twoją kanapę - nie znam się na tej parze, nigdy nie słyszałam, że można ją wykorzystywać do materacy. Do nich używam odkurzacza z filtrem Hepa (może częste odkurzanie Waszej kanapy coś by dało? Oczywiście Ty nie mogłabyś tego robić). Podłogi lepiej myć wodą niż odkurzać, nie musisz wtedy uciekać z mieszkania. Chyba, że masz dużo paprochów (ja mam koty roznoszące żwirek, sam mop nie da temu rady).

      Sprzątanie za meblami - staram się mieć je tak poustawiane, że albo mogę je odkurzyć dookoła przy każdym odkurzaniu, albo stoją bardzo blisko ściany, by niewiele się zbierało.

      Rzeczy z szaf nie musisz wyjmować, jeśli nie są zakurzone/brudne. Wystarczy normalne pranie po noszeniu. Piorę w 30 stopniach, bo z reguły do każdego prania zaplącze się jakaś bluzka, którą można prać tylko w niskiej temperaturze, córka zresztą ma takich większość. 60 stopni tylko dla pościeli. Tę wg wytycznych stąd można prać co 2 tygodnie.

      Preparatów nie stosowałam, dla mnie to dodatkowe substancje chemiczne, przy dzieciach niewskazane. Ale przyznaję, teoretyzuję, nic o nich nie wiem.
      • madzioreck Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 09.12.13, 22:10
        Podłogi lepiej myć wodą niż odkurzać, nie musisz wtedy uciekać z mieszkania
        > . Chyba, że masz dużo paprochów (ja mam koty roznoszące żwirek, sam mop nie da
        > temu rady).

        Dużo to może nie, tam, gdzie mam parkiety da się zgarnąć mopem takim czy innym, ale na przykład w rozgrzebanej łazience mam pod wanną goły beton, więc nie da się stamtąd wypomopować, w przejściu między pokojem a kuchnią jeszcze niezrobioną też się wiecznie czegoś zbiera, z tego względu chcę nabyć odkurzacz, który mi nie rozdmucha wydechem tego kurzu po sufit ;) Generalnie mąż załatwia podłogi, jak mnie nie ma, ewentualnie ja z mopem tańczę.

        Linka z poradami fajna, tylko jakaś połowa z nich jest niemożliwa albo bardzo trudna do wykonania...


        • pierwszalitera Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 10.12.13, 11:36
          Akurat te farfocle w miejscach, gdzie nie bywa się stale (w łazience) nie są aż tak ważne. Nic ci nie da, gdy będziesz miała tam czysto jak na stole, gdy nie zmienisz materaca. Większość alergologów uznaje, to za podstawę terapii. Roztocza żyją przed wszystkim w łóżkach, bo mają tam ciepło, wilgoć i dużo pożywienia. Materac po 7 latach użytkowania jest nie do uratowania. Nie masz szans na to, by nie wywoływał alergii. Nawet jak go potraktujesz trutkami, gorącą parą, czy mrozem zabijając roztocza, to masz w nim ciągle wydaliny tych stworzonek, a to te wydaliny działają alergizująco. Trutki działają też tylko na krótko i nie są obojętne dla zdrowia. Pranie byłoby lepsze, ale materacy się nie pierze. Nakłady na materace tzw. encasings na pewno działają i poprawiają sytaucję alergika, stwierdził to test niemieckiego czasopisma konsumenckiego Oekotest. Przy zakupie warto zwracać uwagę, na te, które przepuszczają powietrze.

          Nowe badania pokazują także, że gładkie podłogi mają przewagę nad dywanami tylko wtedy, gdy są regualarnie, czyli co dwa dni na mokro wycierane. W innym przypadku lepszy jest nawet dywan (z krótkim włosem), bo wiąże latające w powietrzu wydzieliny roztocza i alergik nie musi ich wdychać.
          • madzioreck Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 10.12.13, 13:50
            Nic ci nie da, gdy będziesz miała tam czysto jak na stole, gdy nie
            > zmienisz materaca. Większość alergologów uznaje, to za podstawę terapii.

            Pewnie tak, ale ponieważ mój się słowem o roztoczach nie zająknął, to pytam Was.
            Brałam pod uwagę normalne pranie podciśnieniowe + dodatkowo para + mata, ale oczywiście wiem, że to rozwiązania tymczasowe. Po prostu w tym miesiącu już nie dam rady kupić nowego grata.

            Przy zak
            > upie warto zwracać uwagę, na te, które przepuszczają powietrze.

            Ale gdzie w ogóle szukać takich rzeczy? W sklepach medycznych?

            > Nowe badania pokazują także, że gładkie podłogi mają przewagę nad dywanami tylk
            > o wtedy, gdy są regualarnie, czyli co dwa dni na mokro wycierane. W innym przy
            > padku lepszy jest nawet dywan (z krótkim włosem), bo wiąże latające w powietrzu
            > wydzieliny roztocza i alergik nie musi ich wdychać.

            Też natknęłam się na taką informację. Na szczęście nie wywalałam żadnych dywanów ani wykładzin - mam goły parkiet, bo tak chcieliśmy. Mycie częste upierdliwe, ale i tak to robimy, bo inaczej niemiło chodzić bosymi stopami.
    • inez69 Re: LWW - walka alergika z roztoczami - proszę o 10.12.13, 22:52
      Mój lekarz zawsze naciskał na kupno ochraniaczy na materac, łóżko to najgorszy wróg alergika. Im mniej detergentów tym lepiej. Ostatnio zaskoczył mnie atak kichania po kontakcie z płynem do płukania, więc tez warto wyeliminować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka