Dodaj do ulubionych

I can get no satisfaction

02.07.14, 11:02
Droga redakcjo,
co robic? Nie odczuwam satysfakcji. Niewaznie czy zadanie jest duze, czy male, po zakonczeniu nie odczuwam satysfakcji. A co gorsza nawet ulgi. Nagrody materialne nie maja sensu, bo nie jestem materialistka. Fantastyczny wieczor z dawno niewidzianym kumplem jako odswietne podkreslenie wykonania zadania tez nie zadzialal. Zjawisko obserwuje zarowno w zyciu zawodowym jak i prywatnym. Co robic, droga redakcjo, jak zyc?

Z serdecznym pozdrowieniem,
Wasza Czytelniczka
Obserwuj wątek
    • teresa104 Re: I can get no satisfaction 02.07.14, 12:39
      Może jesteś po prostu zmęczona?

      Ja, od kiedy jestem dorosła, odczuwam rodzaj przytępienia wrażeń, radości nie są już takie wielkie, ale i przykrości tak mnie nie dotykają, dużo po mnie zwyczajnie spływa, niestety nie tylko złego. Odpoczynek, nuda, nieróbstwo, aktywność inna niż zawodowa, podróż, spotkania z ludźmi, nieco mi percepcję odświeżają.

      Bez względu jednak na to, czy jestem w fazie dziecięcej wrażliwości czy starczej blazy, lubię nagrody materialne, lubię dostawać pieniądze za pracę i także nie uważam się za materialistkę. A nie za pracę, tylko za sam fakt mego istnienia, mogę przyjmować bieliznę, perfumy, biżuterię i galanterię skórzaną;)
    • zawsze_zielona Re: I can get no satisfaction 02.07.14, 14:48
      Tez bym stawiala na zmeczenie. Moze na wakacje pojedz, min. 2 tygodnie ale lepiej trzy. Gdziesz czytalam, ze czlowiek przez pierwszy tydzien sie przyzwyczaja do wolnego a dopiero potem odpoczywa.
    • pierwszalitera Re: I can get no satisfaction 02.07.14, 19:26
      Depresja niejedno ma imię. Warto się zastanowić.
      A doraźnie warto przynajmniej raz w tygodniu zrobić coś, czego się jeszcze nigdy w życiu nie robiło. Od pewnego wieku człowiek wpada bowiem w rutynę. To z jednej strony dobre, bo poznaliśmy już siebie oraz świat i nie tracimy czasu/energii na wątpliwe atrakcje, ale z drugiej może to powodować właśnie znudzenie i niezadowolenie. Jedna co jakiś czas świadomie wybrana nowość może działać odświeżająco. Ja na przykład niedawno byłam po raz pierwszy na siłowni, do tej pory nie trenowałam jeszcze na maszynach (super sprawa, wykupiłam karnet), w zeszłym tygodniu odwiedziłam po raz pierwszy jarmark średniowieczny (do głowy by mi to wcześniej nie przyszło, ale było zabawnie), a w tym tygodniu byłam po raz pierwszy na public viewing, była to transmisja meczu z Brazylii (eksperyment socjologiczny, bo fanką futbolu jestem średnią). A po niektórych nowościach, które okazały się wielkim niewypałem wraca się nawet z przyjemnością do własnej rutyny i na zasadzie kontrastu zaczyna się ją cenić. ;-)
    • virgaaurea Re: I can get no satisfaction 02.07.14, 20:44
      Tez na wiele rzeczy, ktore teoretycznie powinny wywolywac wiekszy albo mniejszy entuzjazm reaguje troche beznamietnie. Ale niektore ciagle dzialaja na mnie mocno i odświeżająco (chociaz nie bardzo umiem wyjasnic, na jakiej zasadzie to dziala;).

      Po pierwsze podróże w miejsca kulturowo zupelnie odmienne od tego, gdzie mieszkam. Nie nastawiam sie na tzw. zwiedzanie, tylko jade sobie spokojnie z miejsca w miejsce, gadam z ludzmi i robie to, co tam akurat jest do robienia. Sila rzeczy sa to dluzsze wyjazdy, nie da sie tak jedzic zbyt czesto, ale laduja mi zyciowe baterie na dlugo. Na pewno zmuszaja mnie do zastanowienia sie nad przeroznymi rzeczami, na wiele pozwalaja inaczej spojrzec i sporo docenic. Podobnie dziala zreszta kontakt z ludzmi wychowanymi w innym kregu kulturowym, ktorych spotykam tu, gdzie mieszkam.

      Po drugie wysiłek fizyczny. Przy czym jakoś nie czuję osławionego i opisywanego przez wiele osób endorfinowego haju po zakończeniu ćwiczeń, mimo tego dłuższy wysiłek aerobowy (>2ha) resetuje mi głowę, czasem pozwala porozmyślać na spokojnie o różnych rzeczach, a czasem po prostu sie wylaczyc; moze nie przeklada sie to na taka prosta satysfakcje, proporcjonalnie zalezna od tego, ile akurat km przebieglam czy przeplynelam, raczej mysle, ze ma to wplyw na to, jak postrzegam wiele rzeczy na co dzien.

      I po trzecie - tylko się nie śmiejcie - wolontariat. Wiem, że troche to słabo brzmi, bo juz daaaawno nie jestem studentka, ktorej potzreba czegokolwiek do wpisania do cv, ale naprawde sa sytuacje, kiedy nie da sie nie odczuwac satysfakcji i poczucia "fajnego czasu".
      • teresa104 Wolontariat 02.07.14, 21:51
        Mówiąc o wolonatariacie mam na myśli robienie dobrych acz nie dla każdego miłych czynności na rzecz jednostek, grup, zwierząt lub środowiska, nie pracę jakąkolwiek, tyle że wykonywaną za darmo. (Tak dla ścisłości, wiem, że słowa zmieniają znaczenia.).

        Otóż mnie moje próby wolontariackie po prostu dobijały, dołowała mnie świadomość, że to co robię to kropla w oceanie potrzeb, że to nic nie zmienia, zła nie zmniejsza, przeciwnie - usprawiedliwia instytucje, które abdykowały od swoich obowiązków, bo przecież wolontariusze tym się zajmą. Nie mówię, że nigdy więcej takich prób nie podejmę, ale gdybym miała to zrobić, to w sytuacji swojej absolutnie stuprocentowej kondycji psychicznej, komfortu, gotowości na wszystko, w maksimum nastroju, którego "lekki" spadek trwale mi nie zaszkodzi. Dla mnie wolontariat to wzór antysatysfakcji, ale być może rzucałam się na głęboką wodę, trzeba było się zgłosić do zdrapywania ogłoszeń z wiat albo melioracji.
        Tymczasem dobroczynność uprawiam zdystansowaną (bo tak jest przyzwoicie, bo taki jest obowiązek członka społeczeństwa - trzeba świadczyć pomoc) i to także wcale mnie ani nie koi, ani nie uspokaja, ani nie daje błogiego poczucia dobrego uczynku. To szarpie i przygnębia.

        No ale nie twierdzę przecież, że komuś innemu wolontariat samopoczucie poprawi, ustawi proporcje. Turzyca ma, zdaje się, pewne społecznikowskie zapędy, może to dobra rada właśnie dla niej.
    • kasica_k Re: I can get no satisfaction 04.07.14, 16:34
      A może jest coś, czego ci cały czas brakuje, mimo osiągania różnorakich sukcesów, wykonywania zadań - i dlatego te sukcesy i osiągi nie cieszą cię w pełni? Jakieś niespełnione marzenia, nadzieje? A może zadań jest po prostu za dużo i ledwie wykonasz jedno, czujesz, że inne walą ci się na głowę?

      (Napisałam ci maila na gazetowy w jednej sprawie potencjalnie mogącej satysfakcjonować ;)
    • ja_joanna Re: I can get no satisfaction 05.07.14, 22:03
      Ostatnio usłyszałam, na moje narzekania, że czuję, że nie dostaję nagrody „od świata” za moje wysiłki i starania, że nie ma nagrody i żeby nauczyć się cieszyć procesem. Jeszcze nie wiem, jak to dokładnie wdrożyć i przełożyć na życie, ale może warto faktycznie „nie oczekiwać” tylko skupić się bardziej z radości płynącej z „tu i teraz”.

      Tyle w teorii. Sama szukam możliwości przeniesienia tego w tej chwili na rzeczywistość.
    • urkye Re: I can get no satisfaction 06.07.14, 23:12
      Hmmm, trochę brzmi jak wypalenie. A co sprawia Ci przyjemność? Jest takie coś?
    • jehanette Re: I can get no satisfaction 07.07.14, 15:08
      Depresja? W bliskim otoczeniu miałam podobny przypadek. Diagnoza właśnie taka. Może warto skonsultować się z psychiatrą - nie potrzeba skierowania.
    • turzyca Re: I can get no satisfaction 17.07.14, 14:42
      Chcialam podziekowac za wszystkie wpisy. Pomoglyscie nie tylko mnie, ale takze innym czytelniczkom tego watku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka