teresa104
13.08.14, 10:24
Ustaliłyśmy w sąsiednim wątku, że współczesne dzieci karmione są badziewiem i szajsem, że "za naszych czasów"... wiadomo. Wyznajmy tutaj, co lubiłyśmy jeść najbardziej, kiedy jeszcze nie byłyśmy takie mądralińskie.
Ja najbardziej na świecie kochałam:
- ryż z cynamonem
- cebulę zeszkloną na maśle
- makaron posypany białym serem, z topionym masłem i cukrem
- placki kartoflane zwykłe
- placki kartoflane z ciasta jak na kopytka z sosem pieczarkowym
- odsmażane karfofle z mlekiem zsiadłym
- frytki domowe
- kotlety mielone
- makrelę wędzoną w postaci pasty do chleba (jadłam bez chleba)
- oscypki od baby w przejściu podziemnym pod Centralem
- chleb z koncentratem pomidorowym, grubymi plastrami cebuli i dużą ilością pieprzu
- smażony na smalcu stary chleb (to tylko u dziadków było dostępne)
- szaszłyki z wątróbek drobiowych, boczku i cebuli
A już zabić mogłabym za cynadry z kaszą gryczaną, cynadry mają w moim sercu po kres ziemskiej drogi numer jeden. Lubiłam też wyjadać kawowe fusy z filiżanek oraz wypijać ocet ze słoika po papryce konserwowej.
Cóż, litania przeważnie badziewia. Ale jadłam wszystko, co mi stawiano przed nosem lub znalazłam samodzielnie, zapewne także wiele rzeczy wartościowych, które jednak dla moich wspomnień o dzieciństwie anielskim są kompletnie nieistotne.