Dodaj do ulubionych

Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego...

10.12.08, 00:03
... a chciałby się nauczyć? Bo ja wkońcu do tej decyzji dorosłam. Wstyd się przyznać, bo "uczę się" od ósmego roku życia. A nie chcę już uciekać na widok zagubionych obcokrajowców na mieście i chcę coś zrozumieć z zagranicznych biuściastych stron :). Będzie mi lżej, jeśli nie jestem jedyna która kuje czasowniki nieregularne i łamie sobie głowę nad gramatyką. A że mam za kilka miesięcy egzamin - motywacja będzie podwójna.
Zaczynam od "przypomnienia" sobie gramatyki (tak naprawdę to nie ma co sobie przypominać, ale dla mnie to i tak najbardziej strawna część nauki więc chcę zacząć jakoś pozytywnie), potem lecę wg książki English File zielonej (nowej), bo to mniej wiecej bedzie mnie obowiązywało do egzaminu.
Więc jak? Ma ktoś podobne przednoworoczne postanowienie?
Obserwuj wątek
    • kasia_piet Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 08:43
      Ja:)
      Chociaż tylko połowiecznie mogę odpowiedzieć twierdząco: Tak, nie znam
      angielskiego, ale nie chcę się nauczyć.
      Tzn. znam go na tyle, żeby pomóc w lekcjach własnym dzieciątkom w szkole
      podstawowej, ale porozmawiać to sobie nie porozmawiam:)
      Nie lubię tego języka - tak mi się porobiło:)
      Ale rosyjski, czeski, słowacki - jak najbardziej:)I wreszcie muszę się za to
      wziąć porządniej!

      Życzę powodzenia w nauce!:)
      • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 11:45
        "Ale rosyjski, czeski, słowacki - jak najbardziej:)I wreszcie muszę się za to
        wziąć porządniej!"

        Oczywiście, może być i rosyjski, francuski, jaki tam chcecie :). To co mnie pcha
        w objęcia niecierpianego języka to fakt, że w mojej dziedzinie większość książek
        jest napisanych albo po angielsku, albo po rosyjsku... Rosyjski też bym chciała
        opanować chociaż na tyle, żeby odcyfrować tytuł książki, bo w antykwariatach
        podręczniki rosyjskie są za grosze.
        • kasiamat00 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 18:08
          Matematyczka? ;)
          • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 18:14
            Blisko - przyszły niedoszły fizyk ;).
            • irjakrk Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 15.12.08, 21:47
              Hehehe,

              z mojej dziedziny za grosz nie ma książek - biofizyka i okolice.

              Ja osobiście nienawidzę angielskiego. Mówię w stopniu biegłym, ale nie jest to
              ideał...

              7.02 kolejny egzamin :(
              • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 15.12.08, 21:55
                Zazdroszczę, nawet jeśli to nie jest ideał :). Pozdrowienia!
    • sylwia-osama Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 09:01
      Jaaaa... :(
      W pisaniu angielki jako-tako przejdzie, natomiast porozumieć się jamą gębową nie
      da rady... :( A MUSZĘ :(
      Jestem zrażona do angielskiego, nie cierpię tego języka...
      Staram sobie wmowic, że nie muszę się go uczyć bo wtedy większe szanse, że może
      czegoś się nauczę, bo nie cierpię musieć!
      Nawet na kursach językowych mnie nie chcieli... ;)

      Żesz, no musiałaś przypomniec o tym cholernym angielskim?? :((
      Kto się nauczy za mnie? ;)
      • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 12:15
        Oj dobrze Cię rozumię, ja też nie lubię się tego uczyć. Ale postaram się sobie
        wmówić, że mi to sprawia przyjemność :). U mnie jako tako jest z czytaniem (ze
        słownikiem w ręce oczywiscie), ale sama nie potrafię po polsku sklecić kilku
        zdań, co dopiero po angielsku.
        Skoro ruszyłam Twoje sumienie to może się przyłączysz ;)? Będziemy razem udawać,
        że robimy to z własnej nieprzymuszonej woli :).
    • martvica Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 10:42
      Nie znam.
      Moja babcia była pół Angielką/pół Szkotką, jak dziecko nauczyłam się kilku
      słówek. Dziś też znam kilka słówek ;) Poważnie. Jak mnie turysta w autobusie
      zapyta o coś prostym zdaniem, to jestem w stanie zrozumieć i odpowiedzieć mu na
      migi. W filmach (oglądam z napisami) łapię proste zdania. Słówka znam wybiórczo
      (owoce i warzywa na przykład). Ale poprawnego zdania nie ułożę.
      Totalne nemo, a uczyłam się i w podstawówce, i w LO (musiałam obiecać anglistce
      że będę zdawać francuski na maturze żeby mnie przepuściła; francuskiego też nie
      łapię w ząb).
      Zastanawiam się czy są jakieś dysfunkcje odpowiadające za problemy z językami
      obcymi, bo to nie jest _tylko_ lenistwo.
      • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 12:19
        Oooo! Też pisałam maturę z francuskiego (musiałam :) ) - dwója z litości.
        Wczoraj trafili mi się na ulicy dwaj francuzi i po angielsko-francusku
        poprosili, żeby im wytłumaczyć jak dość do ZOO. Mimo ich zdecydowanych
        sprzeciwów odprowadziłam ich prawie pod samą bramę, bo nie potrafiłam powiedzieć
        "prosto i w prawo" :D.
        U mnie to też chyba dysfunkcja + ogromne lenistwo, niestety :(....
        • martvica Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 13:13
          pinupgirl_dg napisała:
          > Oooo! Też pisałam maturę z francuskiego (musiałam :) ) - dwója z litości.
          Ja absolutnym zbiegiem okoliczności dostałam 4. Ustna była. Pół roku przed
          maturą zmienili nam nauczycielkę (na bardzo początkującą, denerwowała się
          bardziej niż ja), zdawałam francuski jako jedna z dwóch osób w szkole, połączyli
          nas z szóstką zdającą włoski czy hiszpański, nauczycielki nie wtrącały się do
          nie-swoich uczniów, dyrektor i tak nic nie rozumiał, liczyło się że mówiłam
          cokolwiek (wystarczyły dwa zdania zamiast dialogu). Do dziś jestem w szoku, nie
          mam pojęcia jak to się mogło udać.
    • helenka333 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 11:01
      ja nie umiem :(((( nie, ze ni w zab, ale porozumiec sie pozadnie nie da, cos tam
      rozumiem ale jak mam sie odezwac ti mi zawsze slow brakuje, najgorsze, ze jak
      szukam pracy (ost notorycznie;/) to w wiekszosci ogloszen jest wymagany
      angielski... zgadzam sie z Martvica to musi byc jakas dysfunkcja :DDDD
      • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 12:24
        Zdecydowanie mówienie jest najgorsze :|... czasem z kimś próbuję rozmawiać i nie
        pamiętam najprostszych słów! Wczoraj zastanawiam się, jak się odmienia "być" po
        francusku - mam nadzieję, że moja nauczycielka z LO nigdy tego nie przeczyta :).
        • helenka333 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 13:10
          a najgorzej, ze po fakcie słowa się same przypominają :/ i potem sobie myślę
          jaka jestem głupia, ze przecież wiedziałam co powiedzieć
          • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:28
            O to to! Teraz bym jakoś odmieniła ;) ale wczoraj ani me ani be. Chciałam być
            miła i coś do tych Francuzów powiedzieć w ich ojczystym języku, ale się
            rozmyśliłam :). A oni z rozmówkami w ręce odważnie zagadywali po polsku,
            pojedyńcze słowa, ale i tak byłam pod wrażeniem!
            • helenka333 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:51
              bardzo to mile i myślę, ze tak właśnie powinno być, ze jak się przyjeżdża do
              jakiegoś kraju to choć kilka podstawowych zwrotów typu: dzień dobry, dziękuje ,
              dowiedzenia, powinno się znać.
        • ter-be Re: pour pinupgirl 10.12.08, 15:15
          je suis
          tu es
          il, elle, on est
          nous sommes
          vous etez
          ils, elles sont
          etre - byc, czasownik posilkowy
          • pinupgirl_dg Re: pour pinupgirl 10.12.08, 15:28
            Dzięki :D!
          • ellabillie Re: pour pinupgirl 10.12.08, 18:56
            Vous êtes : )))
            • ter-be Re: pour pinupgirl 11.12.08, 12:15
              ellabillie napisała:

              > Vous êtes : )))
              Omsknal mi sie palec, stad blad, ale dobrze, ze poprawilas.Pozdrawiam
    • jolina3 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 11:53
      Witam,
      tak jakbym czytała o sobie sprzed roku-dwóch :))
      Angielskiego uczyłam się kilka dobrych lat, studia, kilka szkół
      językowych i kicha :(.
      Zależało mi bardziej na umiejętności komunikacji 'mownej' :), a od
      agnielskiego odrzucało i blokowało mnie totalnie. W razie potrzeby
      użycia angielskiego robiłam klasyczną 'rybkę' :).
      Pomógł mi internet. Weszłam na strony społecznościowo/komunikacyjne
      i zaczęłam najpierw pisać z ludźmi po angielsku, bardzo prostymi
      słówkami i zdaniami. Po pewnym czasie zauważyłam, że już nie jest ze
      mną tak źle, więc zaczęłam rozmawiać przez internet również używając
      prostych słów i zdań oraz słownika online (www.ling.pl).
      Teraz jest ok, osiągnęłam to, że spokojnie używam angielskiego, i
      najważniejsze, że nie stresuje mnie to tak strasznie. Świadoma
      jestem, że robię dużo błędów, ale dużo uczę w trakcie mówienia.
      Oczywiście czasami jest przezabawnie, mój rozmwca niemal padł ze
      śmiechu, kiedy nie znając słowa 'piękno'-'beauty', użyłam
      nieistniejącego słowa "beautifulity" :))))

      Według mnie jest to metoda długofalowa, pozwalająca przełamać obawy
      językowe, dla osób, które mają dużo wolnego czasu i są uzależnione
      od internetu :)))

      Zgadzam się, że trudność nauki języków to jakaś dysfunkcja - ja
      absolutnie nie mam zdolności językowych. Słówko, które powtarzam 100
      razy po godzinie swobodnie ulatuje mi z pamięci. Jeżeli użyję go
      kilka razy w rozmowie - zostaje tam na zawsze.

      Trzymam kciuki! (I zazdroszczę osobom, które płynnie znają jakiś
      język obcy, a chylę czoła przed osobami, które płynnie znają ich
      kilka!)
      • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 12:27
        > Według mnie jest to metoda długofalowa, pozwalająca przełamać obawy
        > językowe, dla osób, które mają dużo wolnego czasu i są uzależnione
        > od internetu :)))

        to zdecydowanie dla mnie :). Też kiedyś próbowałam tego i rzeczywiście po jakimś
        czasie coś wychodzi i stres jest mniejszy. A że rozmówcy szczerze sie bawią to
        dobrze ;). Spróbuję znowu, dzięki!
        • jolina3 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 13:03
          I można nawiązać ciekawe znajomości.
          W tym roku leciałam z koleżanką na Sycylię i potrzebowałyśmy pomocy
          przetransportowania z lotniska Bergamo do Malpensy (Mediolan, ok.
          80km). Jeden z moich znajomych językowych przyjechał po nas,
          przewiózł, wypiliśmy kawę, pogadaliśmy i bardzo miło spędziliśmy
          czas oczekiwania na następny samolot :))

          Jeszcze raz powodzenia! Jeżeli chcesz, to możemy zgadać się na skype
          i spróbować pogadać TYLKO po angielsku! :) Poważnie!

          PS. Tego kolegę znam juz ponad rok :) Przy okazji przestrzegam przed
          zbytnią łatwowiernością w internecie! :)
          • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 13:13
            > Jeszcze raz powodzenia! Jeżeli chcesz, to możemy zgadać się na skype
            > i spróbować pogadać TYLKO po angielsku! :) Poważnie!

            Bardzo chętnie, ale nie wcześniej niż za miesiac :). Bo narazie mogłoby nastać
            kłopotliwe milczenie :D. Skypa jeszcze też nie mam.
        • helenka333 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 13:20
          dobre to :D mogłoby mi pomoc ;) a możesz podać linki do jakiś tego typu stron?
          • jolina3 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 14:00
            Ostatnio korzystam z www.italki.com.
            Jest to strona dla osób uczących się różnych języków, które pomagają
            sobie wzajemnie.
            Uprzedzam jednak, że jest tam mnóstwo osób, które zaczepiają i
            niekoniecznie mogą pomóc w nauce jakiegokolwiek języka :) Niektórych
            to może irytować, ja po prostu ignoruję wszelkie bezsensowne
            zaczepki. Mojej koleżance strona absolutnie się nie podoba, ja
            wyniosłam stamtąd kilka ciekawych znajomości trwających już jakiś
            czas: ktoś rozmawia ze mną po angielsku, z kimś innym rozmawiam po
            polsku (pomagam). Ostatnio wzięłam się za hiszpański i też pomalutku
            nawiązuję znajomości.

            Powtarzam jeszcze raz: rozwaga i ostrożność (szczególnie w
            internecie) jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

            Wcześniej korzystałam ze stron znajomościowo/randkowych, ale
            znudziło mnie tłumaczenie po raz setny, że ja naprawdę nie szukam
            partnera życiowego i internecie :)
            • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:33
              Dzięki, na pewno próbuję z tą stroną!
      • pinupgirl_dg Świetny ten słownik 17.12.08, 11:48
        www.ling.pl - bardzo mi się podoba. Działa bardzo szybko, można też zobaczyć jak
        z wymową :).
        • brykanty Re: Świetny ten słownik 17.12.08, 13:11
          W Operze mam ustawiony jako następną wyszukiwarkę po Google. I jak czytam sobie coś po angielsku w internecie i spotkam słowo, którego znaczenia nie mogę się domyślić, to podświetlam je, klikam prawym klawiszem >szukaj używając, wybieram z listy >ling i przeskakuje mi na stronę słownika, tłumaczy mi, ewentualnie posłucham, jak wymówić, i myk, gestem myszy powrót do tekstu. Bardzo polecam.
          • pinupgirl_dg Re: Świetny ten słownik 17.12.08, 13:17
            Niezły sposób :).
    • besame.mucho Rada dla tych które coś umieją, ale boją się mówić 10.12.08, 12:05
      Ja uczącym się, które mają blokadę przed mówieniem w szkole czy na
      kursach polecam wyjazd :). Mnie zawsze gramatyka szła nieźle, ale
      miałam duże opory przed mówieniem. Kilka lat temu wyjechałam do
      Oxfordu i przez ponad miesiąc nie spotkałam tam ani jednego Polaka,
      więc ze wszystkimi musiałam gadać po angielsku. Oczywiście, trzy dni
      można przesiedzieć w domu i czytać przywiezione książki, a po zakupy
      wychodzić tylko do sklepów samoobsługowych. Ale książki się w pewnym
      momencie kończą, a stanie pół godziny w kolejce w supermarkecie,
      żeby kupić jednego pomidora robi się nużące :). A jak się już
      zacznie przełamywać do mówienia, to sam się człowiek dziwi jak mu to
      dobrze idzie i jak szybko wchodzi w krew i staje się zupełnie
      naturalnym gadaniem. Najpierw się nad każdym zdaniem zastanawia jak
      je powiedzieć, żeby było poprawnie, a po kilkunastu minutach rozmowy
      przestaje się aż tak przejmować tym, że użyje się gdzieś nie tego
      okresu warunkowego co trzeba i mówienie przychodzi naturalnie :).
      (Najbardziej polecam wyjazd samodzielny, bez innych Polaków. Wtedy
      człowiek jest zdany na siebie i musi w końcu zacząć mówić).
      Teraz jest tylko problem, bo gdzie się do Anglii nie wybierze, tam
      pełno Polaków, co w nauce angielskiego nie pomaga. Ale zawsze można
      wyjechać do innego kraju - niektórym może to nawet ułatwić
      przełamanie blokady językowej (na zasadzie: "Do Anglika mi głupio
      mówić, bo zobaczy ile robię błędów, ale ci tutaj sami robią błędy i
      im jakoś świetnie nie idzie, więc nie mam się czego wstydzić" :) )
      • pinupgirl_dg Re: Rada dla tych które coś umieją, ale boją się 10.12.08, 12:30
        "Ale zawsze można wyjechać do innego kraju - niektórym może to nawet ułatwić
        przełamanie blokady językowej (na zasadzie: "Do Anglika mi głupio mówić, bo
        zobaczy ile robię błędów, ale ci tutaj sami robią błędy i im jakoś świetnie nie
        idzie, więc nie mam się czego wstydzić" :) )"

        Przestestuję w maju, bo wybieram się na ślub kuzynki do Niemiec. Niemieckiego
        nie mam szans się nauczyć do tego czasu (parę słwek grzecznościowych najwyżej),
        to chociaż mój angielski poprawię. I nie będzie zmiłuj, będę musiała zacząć się
        odzywać :).
        • besame.mucho Re: Rada dla tych które coś umieją, ale boją się 10.12.08, 12:35
          Chlapnij sobie na weselu ze dwa głębsze to zobaczysz, jak świetnie
          gadasz po angielsku ;)
          • pinupgirl_dg Re: Rada dla tych które coś umieją, ale boją się 10.12.08, 12:42
            Haha :). Kolega ojca, który nigdy żadnego języka się nie uczył stosował tą
            metodę na targach - sobie trochę, rozmówcy troche i dogadywali się gładko :).
            • besame.mucho Re: Rada dla tych które coś umieją, ale boją się 10.12.08, 15:44
              Moje największe osiągnięcie to długa i piękna rozmowa o literaturze,
              filmach i filozofii z zapoznanym w barze Francuzem, który poza
              językiem ojczystym jako tako znał niemiecki. Ja po niemiecku nie
              znam ani słowa, po francusku to: tak, nie, dzień dobry, do widzenia,
              dziękuję, piekarnia, bagietka, croissant, kurczak ;). Za to gadam po
              angielsku, hiszpańsku i w miarę po rosyjsku. On nie :). A jak się
              nam świetnie rozmawiało!
              • ma_go Re: Rada dla tych które coś umieją, ale boją się 10.12.08, 18:45
                :)
                to podobnie, jak ja.
                ruski i ang. dobrze, po hiszpańsku w miarę(tylko 4 lata w śr.szkole)
                Nie mam problemu ze zrozumieniem Włochów.
                Za to niemiecki-czarna magia, a obiecywałam sobie, że nauczę się
                z "dzieckiem", jak w gimnazjum zaczynał.
                Ale na obietnicach się skończyło:(
    • semele2 Dzięki, dziewczyny! 10.12.08, 12:32
      Tak przeglądam ten wątek i mi się nagle przypomniało, że jeszcze nie
      przygotowałam dziecku tekstu do czytania na dzisiejsze korepetycje z
      angielskiego. Dzięki za przypomnienie, nie będę musiała świecić oczami i tworzyć
      prowizorki ;).
    • paskudek1 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:01
      no proszę, podniosłyście mnie na duchu bo juz myślałam ze w dzisiejszym zanglinizowanym (?) społeczęństwie stanowię kuriozum :) Nie umiem, uczyłam się bardzo krótko i prawdę mówiąc jestem chyba odporna na język nagielski. Kilka słów znam, kilka umiem powiedzieć i koniec. Jak się znajdzie JEDNA osoba która w przystępny, jasny i klarowny sposób wyjaśni mi po czym ja mam poznac kiedy a czyta się jako e, i, o ó, ch itd to wtedy zacznę sie uczyćx tego durnowatego tworu. Mnie p prostu umysł protestuje przed uczeniem sie KAŻDEGO nowego słowa odn początku i na pamięć z pisownią, znaczeniem i odmianą bo każdy zapis literowy można czytać różnie.
      Dlatego odpowiadam - nie znam angielskiego i dopóki będę mogla to NIE CHCĘ się go nauczyć:)))
      • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:32

        Niestety, jak narazie z każdym nowo poznanym słówkiem biegnę do słownika. A na
        lekcjach, jak muszę przeczytać coś czego nie znam to strzelam, jakby to mogło
        brzmieć, raz celniej raz mniej celnie ;).
        Najbardziej lubię się uczyć słówek z piosenek, które mi się podobają - raz że
        wymowę mam już na tacy, dwa jakoś łatwiej mi wchodzą pojedyńcze słówka i całe
        wyrażenia.
        • paskudek1 Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:43
          no i własnie z tego powodu ja się NIE UCZĘ angielskiego :) za leniwa jestem:) po rosyjsku umiem czytać, jak słysze słowo to wiem jak je zapisać, przynajmniej w większości, po niemiecku podobnie a po angielsku jest loteria, wróżenie z kart, fusów itp:)
          • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 15:55
            Cały czas się zastanawiam, jak tak pokręcony język mógł się tak rozplenić ;)...
            ale nie ma wyjścia, trzeba chociaż spróbować polubić. Byłam kiedyś na spływie
            kajakowych z naucielką angielskiego - i tam w głuszy nad Biebrzą conajmniej raz
            dziennie miała okazję się wykazać - bez niej bym chyba zginęła ;). Chcę zrobić
            zakupy przez internet - i znów język jest przeszkodą.. eh... czuję się osaczona :)
    • besame.mucho Uprzyjemnianie nauki 10.12.08, 15:51
      Jeszcze mi dziś podczas siedzenia na łacinie (tej to się dopiero nie
      lubię uczyć :) ) przyszło do głowy kilka sposobów na angielski:
      - Książki i filmy. Z książkami trudniej i biega się do słownika, a
      film obrazem nam mówi o co chodzi, więc łatwiej
      - A jeśli się ktoś nie czuje jeszcze na siłach, żeby zrozumieć film
      po angielsku - żaden problem. Prawie każdy ma ulubiony film, który
      oglądał dziesięć razy i zna dialogi niemal na pamięć. Więc bierzemy
      taki film i oglądamy po angielsku. Wątku nie zgubimy, bo film znamy,
      a z językiem można się osłuchać
      - Piosenki. Jeśli macie ulubioną piosenkę, którą lubicie
      podśpiewywać, to warto sprawdzić sobie i przetłumaczyć jej tekst. I
      spróbować zapamiętać znaczenie - nie ogólny sens całości, tylko
      poszczególne wersy. Teraz podśpiewując wiadomo co się śpiewa i o
      wiele łatwiej się używane słówka zapamiętuje
      - Coś, co przeglądacie często. Na przykład sklepy ze stanikami.
      Warto się tym słówkom przy zdjęciach przyglądać i wreszcie się
      zapamięta, które to obwód, które miseczki, które ramiączka, jak jest
      zamówić, jak odesłać i cała reszta słownictwa związana z zakupami
      internetowymi :)
      • pinupgirl_dg Re: Uprzyjemnianie nauki 10.12.08, 16:06
        Zgadzam się - sama ogładam odcinki ulubionych seriali bez napisów - ale tylko te które dobrze znam :). Teksty piosenek drukuję prawie wszyzstkich, które mi się podobają i chyba większość słówek zapamiętałam w ten sposób. Poza tym z musu chodzę po zagranicznych bieliźnianych stronach i też coś zostaje.

        Dodam sposób na naukę słówek który znam od mojej nauczycielki:
        bierzemy karteczki z bloku technicznego pocięte mniej więcej na format wizytówki (to najgorsza część pracy, zastanawiam się czy gdzieś nie zamówić hurtem pustych wizytówek na to). Na jednej stronie piszemy po polsku, na drugiej po angielsku. Tasujemy i sprawdzamy. Dobra odpowiedź - na bok, zła - karta wraca do puli. Ja używam tego do nauki czasowników nieregularnych, mój brat, który jest bardziej zaprawiony w bojach po jednej stronie ma objaśnienie słowa (po angielsku), po drugiej słówko o które chodzi.
        Na podobnej zasadzie działa popularny i darmowy program English Teacher (jest na pewno na windows, pod inne systemy pewnie też go ktoś już napisał), karteczki mają dla mnie jednak tą zaletę, ze można zapisać wymowę (ET nie chyba ma tych krzaczków) i zabrać je wszędzie ze sobą.
        • semele2 Re: Uprzyjemnianie nauki 10.12.08, 20:42
          To ja jeszcze podpowiem coś, czego nauczyłam się od mojego anglisty z liceum i
          teraz z powodzeniem używam, żeby nie zgłupieć ostatecznie.

          Otóż filmy anglojęzyczne oglądamy z napisami, ale po angielsku (na większości
          płyt jest taka opcja - angielski dla niesłyszących się na ogół nazywa). Raz, że
          niektóre słowa łatwiej się kojarzy na słuch, a inne na wzrok, dwa - czasem
          aktorzy mają tak dziki, slangowaty akcent, że bez napisów się nie da.
          Teoretycznie mam z angielskiego certyfikat, a głupiego Shreka nie jestem w
          stanie obejrzeć "na czysto" bez podpisów angielskich, bo czasem Eddie Murphy tak
          poleci slangiem, że moje przyzwyczajone do miękkich, brytyjskich tonów ucho
          odpada ;).

          A jak ktoś chce sobie posłuchać przepięknego, melodyjnego, eleganckiego
          angielskiego z wszelkimi bajerami, to polecam "Dumę i uprzedzenie", ale
          koniecznie w wersji miniserialowej (BBC), z Colinem Firthem i Jennifer Ehle.
          Potrafię to czasem oglądać dla samego posłuchania, jak oni tam ślicznie mówią.
        • greylin fiszki 10.12.08, 21:06
          kiedyś z wyborczą były takie fiszki. już wydrukowane i nie trzeba było się
          męczyć z blokiem technicznym ;)
          na allegro mozna je dostać, ale cena zdecydowanie mało przyjazna.
        • turzyca wlasnie fiszki 11.12.08, 15:55
          Ja tak zaczelam sie uczyc w liceum - bylo w podreczniku do niemieckiego,
          uzywalam do wszystkich przedmiotow. Swietne rozwiazanie, bo mozna sobie wybrac
          te najbardziej "oporne", wsadzic do kieszeni i powtarzac w kazdej chwili np.
          czekajac 3 minuty na autobus. W czasach licealnych po prostu szlam do punktu
          typu ksero i gilotyna do papieru cielam na odpowiedni rozmiar troche grubszy
          papier do drukarki. Nie ma co walczyc z nozyczkami.

          W Niemczech fiszki rozmiaru din A6 mozna kupic w kazdym papierniczym, w Polsce
          czasem w supermarketach widuje.


          Oczywiscie sa tez gotowe fiszki ze slowkami do nauki roznych jezykow, ale ja
          wole moje wlasne. Po pierwsze przepisujac tez sie czlowiek uczy. Po drugie mozna
          sobie je lepiej dostosowac do wlasnych potrzeb.
          • pinupgirl_dg Re: wlasnie fiszki 11.12.08, 17:37
            Nie miałam pojęcia, że się takie coś produkuje :). Poszukam po sklepach.
    • tfu.tfu węgierskiego! 10.12.08, 20:23
      pożądam namiętnie nauczyć się węgierskiego :D
      • pinupgirl_dg Re: węgierskiego! 11.12.08, 17:27
        Oj tak! Ale chyba nie zrealizuję nigdy tej fantazji :)...
      • masza.s Re: węgierskiego! 12.12.08, 10:36
        Być może pójdę na hungarystykę ;).
        Znam biegle angielski ( wykładowy w szkole) i francuski ( kiedyś zajęcia w
        szkole - tj. historia, fizyka, biologia... jeszcze gimnazjum) i uczę się
        hebrajskiego. Rozleniwiłam się jak cholera i nowe języki są ciężkie ;).
        Na pewno jednak się nauczę tego cholernego hebrajskiego oraz rosyjskiego. I
        myślę poważnie nad dodatkowym kierunkiem w stylu właśnie hungarystyki czy
        filologii rumuńskiej.

    • tfu.tfu a propos nauki 10.12.08, 20:30
      ja się nauczyłam oglądając w latach 90-tych Star Trek: The Next Generation na
      jeszcze wówczas dostępnym za friko sky one :D moja Matuś mądrze nabyła talerz z
      tiwizorem i dziecko oglądało i się naumiało ;)
      Wojciech Mann się nauczył sam, bo chciał rozumieć teksty piosenek. :) trzeba
      sobie znaleźć coś, co zmotywuje :)
      za to niemiecki starałam się zapomnieć ;) rozumiem prawie wszystko, mówić ni w
      ząb ;)(He-Man po niemiecku to było jednak niezapomniane przeżycie :D:D:D)
      • ma_go Re: a propos nauki 10.12.08, 20:53
        Filmy "przyrodnicze" z niemieckim dubbingiem to było coś, tarzałam
        się ze śmiechu.:)))
        • tfu.tfu Re: a propos nauki 11.12.08, 14:07
          a tak :D kiedyś żesmy się z kulegą nudzili i ogladali, płakaliśmy ze śmiechu :D:D:D
    • semele2 greka! 10.12.08, 20:51
      Ja od października wzięłam się za naukę, nie śmiejcie się, starogreckiego. Do
      pracy magisterskiej mi będzie potrzebne, więc wypadało zacząć. Trochę mi opornie
      idą słówka, ale jak mi się ten język strasznie podoba! Te wszystkie aj, oj, ej -
      świetnie brzmi! I na dodatek jest duuuuużo łatwiejszy, niż się spodziewałam.
      Tylko ja się, niezależnie od języka, słówek nie lubię uczyć.
    • greylin Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 10.12.08, 21:12
      od września ambitnie uczę się słownictwa (bo tu miałam tragiczne braki). dzięki
      stronie www.angielski.palabras.pl jakoś mi idzie ;) przynajmniej mobilizacja do
      powtarzania jest.
    • pitupitu10 ALE ŚCIEMNIACIE! 11.12.08, 12:02
      Rzeczywiście bywają (bardzo rzadko) osoby, które nie są w stanie wyjść poza "My
      name is Ola.", żeby nie wiem ile lat się uczyły angielskiego, ale z tego co
      czytam to chyba nikogo tu takiego nie ma. A fakt, że założyła ten wątek osoba,
      która uczy się z podręcznika napoziomie intermediate pozostawiam bez komentarza :).

      Dziewczyny, nauka języka to ZAPIERNICZ. Prawda jest taka, że nikogo nie można
      języka obcego nauczyć, nauczyć można się tylko samemu. Samo zapisanie się na
      kurs i odrabianie pracy domowej dwa razy w tygodniu nie wystarczy, żeby osiągnąć
      wysoki poziom biegłości. Trzema samemu z własnej woli przysiąść, poczytać,
      szukać kontaktu z językiem.

      Potocznie uważa się, że do języków trzeba mieć "talent", albo "zdolności" - nie
      prawda. Trzeba tylko chcieć się nauczyć. Każdy ma własne tempo nauki, ale prawie
      każdy jest w stanie nauczyć się obcego języka.
      Można chcieć i można "chcieć". Chodziły do mnie na korki osoby, które chciały
      się z własnej nieprzymuszonej woli uczyć angielskiego, i które płaciły za to z
      własnej kieszeni. Co z tego? Często się zdarza, że ktoś taki ogranicza się do
      przyjścia na lekcję, ale nie chce mu się nawet zrobić w domu trzech zadanych
      ćwiczeń. Inny model zawsze sobie znajdzie coś ważniejszego od angielskiego -
      kolokwium, długi weekend, wizytę u dentysty, cokolwiek, żeby tylko odwołać
      zajęcia. Te osoby pewnie czasem biadolą, że tyle wydają pieniędzy i już tak
      długo się uczą, a ten angielski ciągle nie chce wejść do głowy. Nie twierdzę, że
      wy też jesteście takimi osobami, ale dobrze jest krytycznie się sobie przyjrzeć. ;)

      Inna rzecz, którą obserwuję BARDZO często, to przeświadczenie "ja nic nie
      umiem". Jeśliby kogoś zapytać, na jakim poziomie jest jego angielski, to
      odpowie, że bardzo niskim i że nic nie umie, ale jeśliby teleportować go na
      Times Square i postawić w sytuacji w której MUSIAŁBY porozmawiać z kimś, to by
      sobie poradził bez problemu. Więcej wiary we własne siły, dziewczyny! Nie
      stawiajcie sobie za cel 100% poprawności, błędy popełniają nawet native
      speakerzy. Takie techniki jak: wskazywanie na coś palcem, używanie bardzo
      prostego słowa, kiedy zapomnimy to, którego chciałybyśmy użyć, opisanie czegoś
      (np. "drzewo z jabłkami" zamiast "jabłoń") świadczą o DOBRYM posługiwaniu się
      językiem. Nie musicie gadać jak królowa brytyjska, żeby się porozumieć.
      Spójrzcie na Stefano Terrazino: widać, że nie zawsze wszystko rozumie, co się do
      niego mówi, czasem trudno mu się wyrazić, musi pomyśleć nad jakimś słowem. Czy
      ktoś się z niego śmieje?

      Chciałam jeszcze wspomnieć o tym, że różne języki różnie "działają", i dlatego
      np. osoby, które dobrze znają niemiecki często mają problemy z nauką
      angielskiego. To, że jakiś język sprawia wam kłopoty nie znaczy, że nie możecie
      być super w innym.

      ________________________________________________
      No dobra, strzeliłam wykład, to teraz parę praktycznych rad, dla tych, które
      chcą się podszkolić:

      1)Książki:
      Polecam podręczniki z serii "In Use" (Cambridge) i "Language Practice"
      (MacMillan). Na Allegro można upolować za połowę ceny albo mniej.
      Jeśli jesteście studentkami, to przejdźcie się do czytelni anglistyki. Możecie
      przekserować sobie podręczniki (szukajcie działu "praktyczna nauka języka".
      Oczywiście większość to rzeczy na wysokim poziomie, ale powinny być też
      pojedyncze sztuki (egzemplarze pokazowe) do "korków" dla mniej zaawansowanych.

      2)Słuchanie:
      Kocham podkasty! :) Tutaj znajdziecie audycje radiowe BBC:
      www.bbc.co.uk/radio/podcasts/directory/
      Są specjalne programy dla uczących się języka (chyba na World Service)., wyższy
      stopień trudności to wiadomości (bardzo wyraźna wymowa), jeszcze wyższy to
      zwykłe programy, np. z BBC5live czy innej stacji "mówionej", a najwyższy,
      którego ja sama nie jestem w stanie zrozumieć, to BBC1 i 1xtra (dużo mowy
      potocznej, slang, akcenty).

      Inna strona, BBC Learning English:
      www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/
      Szczególnie polecam dział "watch and listen". Można posłuchać online lub
      ściągnąć jako mp3 krótki program, po odsłuchaniu którego można rozwiązać quiz
      sprawdzający rozumienie. Można też przeczytać tapescript. Poziom
      pre-intermediate-intermediate.

      Inna fajna strona (na niższym poziomie):
      www.listen-to-english.com/
      Pamiętajcie, że w Windows Media Player można zmniejszyć szybkość odtwarzania.

      3)Korespondencja:
      Istnieją specjalne strony, gdzie można znaleźć korespondencyjnego partnera do
      nauki języka, lub po prostu do pogadania w obcym języku. Osobiście nigdy nie
      nawiązałam żadnego kontaktu, ale pomysł fajny.
      www.polyglot-learn-language.com/
      www.flale.com
      Najważniejsza rada: im więcej kontaktu z językiem, tym lepiej. Nieważne, czy
      przeglądacie Figleaves, czytacie katalog Bravissimo, oglądacie film z napisami,
      czy śpiewacie piosenki. Im więcej kontaktu, tym szybsza nauka.
      • paskudek1 Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 11.12.08, 15:57
        pitupitu jak widze Ty jestes nauczycielka:) jak mi jasno i wyraźnie wyjasnisz kiedy A, I, E, czyta się w taki a nie inny sposób. Ale JASNO I WYRAŹNIE, tak wiesz, żeby zapisać, zapamiętać zasadę i ewentualnie nauczyć się kilku wyjątków to ja zmienię zdanie na temat języka nagielskiego. Ale ponieważ kilku znajomych anglistów nie było w stanie mi tego wyjaśnić, pozostaje przy swoim - to jest pokręcony język:) A ja jak czytam coś w obcym języku i naucze się kilku zasad (jak np. w niemiecki) top ja CHCĘ WIEDZIEĆ a nie domyslać się jak się to czyta:)
        • masza.s Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 12.12.08, 10:42
          No niestety tak to nie ma, choć pocieszę Cię, że w pewnym momencie czyta się
          swobodnie. Ja się uczę literatury angielskiej ( matura międzynarodowa) i WCIĄŻ
          są słowa, które czytam źle, bo są trudne, mają nietypową wymowę czy coś takiego.

          A gdybyś się uczyła hebrajskiego... tam to jest rebus, brak wokalizacji (
          samogłosek).

          Moim zdaniem trzeba ćwiczyć. Słuchać języka ( kasety, piosenki) nawet, jak robi
          się coś innego. I mówić sobie na głos 10 razy jakieś słowo. Zresztą są słowniki
          multimedialne z wymową.

          Polecam nauczenie się jak czytać znaki w słowniku - wtedy będziesz mogła
          sprawdzić wymowę.

          Niemiecki ma chyba baaardzo logiczną strukturę.

          Ja miałam zawsze prywatne lekcje i polecam czytanie i duuuużo mówienia.I brak
          oporów. Uśmiech zawsze dobrze działa.

          Moja mama zna angielski na poziomie intermediate i sama do niego doszła i tego
          nie widzi. Jakiś debil kiedyś jej wmówił, że nie ma talentu do języków, podczas
          gdy sama łapie wszystko dobrze. Tylko zamiast pomyśleć woli "powiedz mi" albo
          "sprawdź mi list". A ja jestem twarda i pytam "jak myślisz, dlaczego to jest
          złe" i tak dalej. Na szczęście ma kontakt z obcokrajowcami i brak oporów i idzie
          jej coraz lepiej. Nie można się bać.
          • paskudek1 Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 12.12.08, 11:10
            u mnie to chyba jest blokada:) taka mentalna. To nie ejst tak że wogóle nie znam angielskiego bo w dzisiejszych czasach tak sie po prostu nie da. Czasam slyszę w filmie albo gdzie indziej jaieś słowa czy zwroty i wiem co znaczą. Ale jakprzyjdzie do przeczytania zapisu to mogiła. Teraz tak miałam - wpisywałam książki do inwentarza min. te do nauki języka z angielskimi tytułami i niemieckimi. I po niemiecku wiedziałam jak zapisać a po angielsku jniemal po literce przepisywałam żeby głupoty nie wyszły. Nie wim co to jes "poziom intermediate" :) Generalnie WIEM że trening czyni mistrza itp. ale dokąd mie życie nie zmusi do nauki tegopokręconego języka to sama się nie ruszę:)
            Co do niemieckiego to owszem, on jest barziej logiczny, chociaż niekiedy bywa i zabawny :) np. Flashenzug:)) jak się rozbierze na części pierwsze to wychozi butelka i pociąg cyzli.. pocąg do butelki:) a całość to jest wielkokrążek zdaje się. Ale ogólnie niemiecki jest bardizej przejrzysty. Tyle ze ja leniwiec pospolitus jestem i uczyć słówek mi się nie chce
          • pitupitu10 Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 12.12.08, 11:34
            > Polecam nauczenie się jak czytać znaki w słowniku - wtedy będziesz mogła
            > sprawdzić wymowę.

            To jest OBOWIĄZKOWE.
            • effuniak Ja jestem ajęzykowa !!! 14.12.08, 19:28
              tzn szczerze mówiąc po rosyjsku i wolno - mogę mówić i czytać(nawet ulotki na
              kosmetykach gdy brakuje polskiego tłumaczenia)
              a podczas wakacji w ciepłych krajach dogadywałam się z tubylcami w narzeczu
              angielsko/rosyjsko/ niemiecko/polskim i ponieważ owi tubylcy tez tacy lingwisci
              jako i ja więc sie dogadywaliśmy :)
              ...i jeszcze mogę pochwalić sie tym, że umówiłam sie na spotkanie biznesowe z
              włochem mówiącym słabo po angielsku ....
              ....PRZEZ TELEFON !!!!!!!!!!!!!!
              ...i spotkalismy się , o dziwo bez problemów :)

              ale żeby tak normalnie .... nie ,to nie dla mnie :DD
        • pitupitu10 Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 12.12.08, 11:24
          > pitupitu jak widze Ty jestes nauczycielka:)
          Boże uchroń!

          jak mi jasno i wyraźnie wyjasnisz k
          > iedy A, I, E, czyta się w taki a nie inny sposób. Ale JASNO I WYRAŹNIE, tak wie
          > sz, żeby zapisać, zapamiętać zasadę i ewentualnie nauczyć się kilku wyjątków to
          > ja zmienię zdanie na temat języka nagielskiego. Ale ponieważ kilku znajomych a
          > nglistów nie było w stanie mi tego wyjaśnić, pozostaje przy swoim - to jest pok
          > ręcony język:) A ja jak czytam coś w obcym języku i naucze się kilku zasad (jak
          > np. w niemiecki) top ja CHCĘ WIEDZIEĆ a nie domyslać się jak się to czyta:)

          Rodzaj samogłoski zależy od tego czy jest akcentowana i jak są akcentowane
          sylaby obok niej. Jak chcesz teorię, to masz:
          en.wikipedia.org/wiki/English_orthography#Vowels

          Podejdź do tego z drugiej strony. Staraj się zapamiętać kiedy wymawiamy jakie
          dźwięki, tzn. nie zaczynaj od spellingu, tylko od dźwięków. Hmm, chyba nie do
          końca wiadomo, o co mi chodzi.
          Wydrukuj i powieś nad łóżkiem ;):
          fds.oup.com/www.oup.com/pdf/elt/catalogue/0-19-438425-X-i.pdf
          • pitupitu10 wymowa 18.12.08, 11:57
            W internecie jest masa materiałów do nauki wymowy i alfabetu fonetycznego;
            wpiszcie w Google "English vowels exercises", "English sounds exercises", etc.

            Dwie fajne strony:
            www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/grammar/pron/
            www.btinternet.com/~eptotd/vm/vowelmachine/vowelmachine.htm
            (the vowel machine nie używa alfabetu fonetycznego; ograniczcie się do opcji
            'spelling')
      • pinupgirl_dg Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 11.12.08, 17:36
        pitupitu - wielkie dzięki za wszystkie rady!

        Co do mojego poziomu i wyboru podręcznika - sama się na to nie pisałam, tzn po
        części... wybrałam się na kurs dla średniozaawansowanych w mojej szkole (niższy
        poziom już zaliczyłam, tam też nie byłam orłem ;) ale postanowiłam spróbować
        ostrzej). Na zajęciach rozumiem czego odemnie chcą, czasem coś wykrztuszę,
        największy problem, gdy puści coś z kasety - wymiękam :). Co gorsza, do grupy
        dołączyłam w trakcie ich kursu, więc muszę teraz dużo rzeczy przerobić sama.


        "Nie twierdzę, że wy też jesteście takimi osobami, ale dobrze jest krytycznie
        się sobie przyjrzeć. ;)"

        Oj jestem! Dlatego chcę się wziąć za to raz a porządnie, bo nauki mam za sobą
        już tyle lat, że gdybym się przyłożyła to bym spokojnie dogadała się i po
        angielsku, i po francusku. Niestety, kiedyś się latało po podwórku, potem za
        chłopakami, teraz też zawsze znajdę coś ważniejszego na studiach i efekt jest
        jaki jest ;). Dlatego założyłam ten wątek, żeby nie stracić motywacji... Wielkie
        dzięki za motywującego kopa!
        • pitupitu10 Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 12.12.08, 11:33
          > największy problem, gdy puści coś z kasety - wymiękam :).

          Ćwiczyć, najlepiej codziennie. Dwa warunki:

          1) Poziom nie może być ani za wysoki (nic nie rozumiemy i się frustrujemy), ani
          za niski (będziemy stać w miejscu)

          2)Trzeba ćwiczyć ROZUMIENIE ZE SŁUCHU. Śledzenie tekstu puszczanego z płyty czy
          oglądanie filmu z napisami to nie jest ćwiczenie na rozumienie ze słuchu, co
          najwyżej na rozumienie tekstu czytanego.
          Jeśli chcesz korzystać ze stron, które podałam, to najpierw przesłuchaj nagranie
          2 razy, a dopiero potem przeczytaj tapescript.

          Jeśli się regularnie nad tym pracuje, to bardzo szybko widać rezultaty, naprawdę.
      • zooba Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 14.12.08, 22:13
        Pitupitu, ja też z branży i potwierdzam twoje słowa - nauka języka przekłada się
        na dupogodziny, nie obejdzie się tego żadną metodą - ani Callan ani nauka w
        stanie relaksu (ha, tak by było najfajniej, no nie?) nie zastąpią nudnej roboty.
        Ale uważam, że każdy może znaleźć dla siebie najlepsza metodę - znam osoby,
        które nauczyły się języka żeby zrozumieć teksty piosenek, i nauczyły się
        naprawdę porządnie; znam namiętnych czytelników, znam czytaczy słowników. Ale
        zapisanie się na kurs nie wystarcza.
        Ostatnio rozmawiała ze mną jedna kobieta, która powiedziała: Pani Zoobo, przyjdę
        do pani na angielski jeśli obieca mi pani, że nie będę pisać żadnych testów i
        nie będę musiała robić zadań domowych.
        Mówiła to poważnie.
        No comments.
        • kasica_k Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 15.12.08, 22:15
          A to dobre, pani chciała się nauczyć bez uczenia się. Ciekawa metoda marnowania
          czasu...

          Nauka języka to obiektywnie rzecz biorąc ciężka praca umysłowa, aczkolwiek
          zazwyczaj przyjemna, przynajmniej dla mnie :) Co nie zmienia faktu, ze bez
          wkuwania, powtarzania, ćwiczenia, sprawdzania i znowu wkuwania obejść się nie
          może. A to wszystko wymaga czasu i przede wszystkim zaangażowania. Na studiach
          (mocno językowych zwłaszcza na początku) miałam sporo przykładów osób, które
          zwyczajnie odpadły z zabawy tylko i wyłącznie dlatego, że w odpowiednim momencie
          nie dotarło do nich, że muszą _codziennie_ poświęcać odpowiednio dużo czasu na
          naukę i że przeskoczyć tego się po prostu nie da.

          A angielski akurat jest, po pierwsze, łatwy, a po drugie, wszechobecny i
          potrzebny. Nie bardzo sobie wyobrażam uczestnictwo w tak zwanym społeczeństwie
          informacyjnym bez języka, w którym zapisana jest, jak by nie patrzeć, większość
          istniejących zasobów. Więc uczcie się angielskiego, co to za stanikomaniaczka,
          co nie umie się dogadać ze sklepem w UK ;)
          • pinupgirl_dg Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 15.12.08, 23:49
            kasica_k napisała:

            "Nauka języka to obiektywnie rzecz biorąc ciężka praca umysłowa, aczkolwiek
            zazwyczaj przyjemna, przynajmniej dla mnie :) "
            Zazdroszczę :)

            "Więc uczcie się angielskiego, co to za stanikomaniaczka, co nie umie się
            dogadać ze sklepem w UK ;)"
            Heh, ja w polskim sklepie nie potrafię zrobić zakupów :D... ale wszystko
            przedemną :)
      • pitupitu10 Re: ALE ŚCIEMNIACIE! 18.12.08, 11:25
        Jeszcze jedna rada:

        Jak ktoś jest z większego miasta, to warto zapisać się do biblioteki brytyjskiej
        (British Council). Do wypożyczenia są DVD, literatura, podręczniki, readersy (z
        kasetami / płytami), itp.
    • jolina3 stronka z książkami w różnych językach 11.12.08, 16:28
      www.logoslibrary.eu/pls/wordtc/new_wordtheque.main?lang=en&source=search

      Przyjemnego czytania!
      • jolina3 Re: stronka z książkami w różnych językach 11.12.08, 16:29
        PS. Niektóre z nich są również w wersji audio :)
        • masza.s Re: stronka z książkami w różnych językach 12.12.08, 10:44
          Ekstra. Poćwiczę hebrajski. ;)

          Jak się nauczę hebrajskiego - wszystkiego się nauczę! ;)
      • pitupitu10 Re: stronka z książkami w różnych językach 12.12.08, 11:27
        www.abebooks.co.uk/
    • masza.s Mąż, przyjaciółka, mama, siostra, dziecko? 12.12.08, 10:48
      Często wstydzicie się mówić po angielsku z obcymi osobami. Może pomówić z
      bliskimi? Będzie łatwiej, bliskich nie można się wstydzić. Można powiedzieć np.
      towarzyszowi życia, by mówił do nas jedynie po angielsku, ale np. powtarzał.
      Bardzo przydaje się osłuchanie z językiem, bo ono buduje w naszej wyobraźni
      jakiś kształt, jak ma język wyglądać, jakie są najczęstsze dźwięki. No i można
      np. przy obiedzie poćwiczyć na żywych rekwizytach, poćwiczyć proszenie, proste
      konwersacje, flirt... ;)

      Wierzcie mi - nikt nie będzie się śmiał z osób, które nie znają języka. Ja
      miałam 12 lat jak pierwszy raz wylądowałam na kursie języka w GB i paplałam jak
      najęta, mówiłam o wszystkim, co mnie interesuje, rodzina mnie pokochała,
      paplałam z fatalnym akcentem i w ogóle tragicznie, ale paplałam i zupełnie się
      przełamałam. Problem w ogóle zanikł. Trzeba przywołać w sobie ten brak wstydu. I
      śmiać się z błędów, żeby je oswoić, bo język nie jest groźnym lwem, ale raczej
      kociakiem.

      Każdy jest w stanie opanować język obcy - niektórym jedne wchodzą łatwiej, inne
      gorzej, ale jest w stanie.

      Albo śpiewanie? :) Super sprawa.
    • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 15.12.08, 21:56
      Ok, żeby nie było że tylko pomarudziłam - powoli przekładam moje postanowienia
      na pierwsze, jak to ktoś ładnie ujął, "dupogodziny" :). Narazie kończę moje
      zadanie - list po angielsku to wyimaginowanych przyjaciół. Jak dostanę
      poprawiony to się pochwalę, jak mi poszło :). Dzięki za wszystkie rady!
      • pinupgirl_dg TVN LIngua 20.12.08, 18:14
        Od wczoraj mogę to oglądać i bardzo mnie wciągnęło :). Zwłaszcza program gdzie
        tłumaczą piosenki kawałek po kawałku. Mam nadzieję, że mi się to przyda bo to
        umilacz nauki pierwsze klasa. Czasami czytam, czasami próbuję zrozumieć ze
        słuchu a potem patrzę na napisy. Oczywiście gramatyka i inne atrakcje idą
        równolegle, do tego coraz więcej stron zagranicznych, które muszę przeczytać.
    • pinupgirl_dg Re: Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego... 17.01.14, 12:44
      Ostatnia dyskusja na LB przypomniał mi o tym wątku :).

      Żeby zakończyć pozytywnie powiem, że tamten zapał szybko opadł, ale teraz od wielu miesięcy naprawdę uczę się angielskiego, powoli, ale regularnie (staram się codziennie, nawet, jeśli miałoby to być tylko 20 minut). Nie do egzaminu itd, dla siebie, chociaż powodem wzięcia się za to było zrządzenie losu i nie miałam wyjścia, musiałam sobie radzić (na początku ręce bolały od mówienia). Tak szczerze, to może niewiele się nauczyła w sensie językowym, ale przekonałam się, że jak coś źle powiem, to Ziemia nie przestanie się kręcić, najwyżej będzie trochę śmiechu i teraz jestem zdecydowanie odważniejsza. Zaczęłam od fiszek brata, wydawnictwo 4 głowy, poziom B1. Trochę bolało, ale wkułam te słówka wraz z przykładami zastosowań (i te przykłady, które początkowo chciałam pominąć, mnie uratowały). Naukę ciągnę dalej już głównie dla własnej satysfakcji.

      Chciałam polecić bardzo dobrą stronę, która wiele mi ułatwiła:
      www.isel.edu.pl/
      Już wcześniej zaczęłam widzieć niektóre moje błędy i słyszałam np. o nauce całych zdań, ale ta strona mi to bardzo dobrze wyjaśniła. Według mnie bardzo ciekawa strona dla wiecznie początkujących i średniozaawansowanych.

      No i muszę się zgodzić - dupogodziny to podstawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka