maheda 27.07.09, 16:02 www.youtube.com/watch?v=4-94JhLEiN0 Zamiast "Here comes the bride" - Charlie Brown "Forever". Oraz do tego odpowiednia choreografia :) Uwielbiam to. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
terepak Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 16:23 Na ślub to mi nie pauje ale na jakąś imprezkę.... Odpowiedz Link
maheda A widziałaś to? 27.07.09, 16:30 Bo jakbym usłyszała, że coś takiego, to bym się co najmniej zdziwiła... Ale to jest tak pełne radości i szczęścia, że wymiękłam :-) Przecież ślub to JEST imprezka ;) Po ślubie jest wesele, czemu też nie pokazywać radości i szczęścia przed nim? :-) Odpowiedz Link
100krotna To jest boskie! 28.07.09, 18:33 Jest cudnie radosne i ... no poprostu wspaniałe. Sama bym tak chciała... i nie widzę w tym nic "nie wypadającego" To tylko my jesteśmy tak poważni, ciężcy, wszystkiemu musimy nadać taką uroczystą formę... a przecież ślub to przede wszystkim radość! A nie ostatni obowiązek do spełnienia przed weselem... -- Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;) Odpowiedz Link
masza.s Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 16:31 Cuuuudne! Lubię, jak ludzie się cieszą i są szczęśliwi. :) Odpowiedz Link
inez69 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 16:50 Ale mi poprawiłaś humor tym filmikiem:) Usmiałam się:) Odpowiedz Link
monika3411 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 19:10 Znalazłam to w zeszłym tygodniu i oglądałam już nie wiem ile razy. Jest to megapozytywne. Nawet mój mąż był oczarowany :-) A trudno u niego o oczarowanie ;-) Odpowiedz Link
schaetzchen Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 19:40 Ale czad! Kurczę, taka energia od nich bije, super sprawa. Ryczę na przemian ze śmiechu i ze wzruszenia :) Życzę im duuuuużo szczęścia i miłości :) Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 19:44 Super! Dzięki Ci dobra kobieto za taki megapozytywny filmik :) Odpowiedz Link
agafka88 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 20:40 mega pozytywny filmik :) w temacie weselnym lubię też to: www.youtube.com/watch?v=pO4PtmRoE0M Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 22:24 oba mi sie podobają ;-) zazdroszczę pomyslów Odpowiedz Link
missmurder Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 21:44 Świeeetne! Zazdroszczę im tej radości i wyluzowania :) Ale jakoś ciężko mi sobie wyobrazić wejście w takim stylu w polskim kościele :D Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 27.07.09, 22:34 Jak dla mnie - fajne, ale do ślubu (zwłaszcza w kościele) niezbyt mi pasuje. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 00:20 magdalaena1977 napisała: > Jak dla mnie - fajne, ale do ślubu (zwłaszcza w kościele) niezbyt mi pasuje. Mnie też nie. Kościół to tradycja (i Tradycja). Takie wejście do USC - super :), ale do Kościoła mi nie pasuje. Odpowiedz Link
maheda Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 00:45 :) A wg mnie ślub i religia to przede wszystkim Radość, a dopiero potem Tradycja. To Tradycji stojącej w sprzeczności z Radością właśnie przeciwstawiał się chyba wg Ewangelii Jezus, ale możliwe, że źle zrozumiałam ;) Odpowiedz Link
panistrusia Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 00:54 Jeśli chodzi o rzymskich katolików, to tradycja jest w zasadzie na równi z Objawieniem. Aczkolwiek w wersji nam znanej w Polsce (i pewnie w paru innych krajach też, np. w USA, gdzie 2000lat to jakiś fetysz) to to bardzo często jest tylko i wyłacznie tradycja;) Odpowiedz Link
maheda Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 00:57 panistrusia napisała: > Aczkolwiek w wersji nam znanej w Polsce (...) > to to bardzo często jest tylko i wyłacznie tradycja;) Amen ;) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 01:27 maheda napisała: > :) A wg mnie ślub i religia to przede wszystkim Radość, a dopiero potem Tradycj > a. Ślub w Kościołach tradycji protestanckiej nie jest sakramentem, więc obrzęd ślubu jest czymś bardziej podatnym na zmianę i mniej podporządkowanym tradycji (i Tradycji). Jeśli odejdziemy od tradycji (i Tradycji) za daleko, to niewiele z religii zostanie. Dodawanie własnego "chcenia" we własnych (domowych) obrzędach religijnych jest zupełnie w porządku, ale reformowanie zwyczajów Kościoła może prowadzić do jego zaniku, do wykorzeniania tego, co stanowi jego istotę. Jeśli chcemy być członkami jakiegoś Kościoła, to powinniśmy w miarę możliwości dostosować się do norm w nim panujących. Dziwię się pannom przychodzącym np. do katolickiego księdza i mówiącym, że mają w nosie to, czy do kościoła wchodzi się z odkrytymi ramionami i wyeksponowanym dekoltem, że to ich ślub i że ubiorą się tak, jak będą chciały. W przypadku tego filmu trudno jednak mówić o czymś takim - wszyscy, łącznie z pastorką (?) zgodzili się pewnie na taką formę i nikomu ona w niczym nie przeszkadzała :) Odpowiedz Link
joannea Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 13:04 jul-kaa napisała: > Jeśli odejdziemy od tradycji (i Tradycji) za daleko, to niewiele z religii > zostanie. hmm, ale przecież to nie tradycja jest sednem wiary? oczywiście, możemy tu dyskutować, czy religia i wiara są tym samym, pewnie dla większości nie, z tego, co widzę po otoczeniu. A zagadnienie "tradycji" w kościele katolickim jest zaiste bardzo interesujące. Właśnie wróciłam z konferencji o ortodoksji i herezji w średniowieczu, i nasłuchałam się dużo o tym, jak kościół kreował i adaptował tradycję, kiedy im to było wygodne. Naprawdę niewiarygodne. A video - oba linki - super ekstra. W pełni popieram zdanie Mahedy. Widziałam zbyt dużo sztywnych kościelnych ślubów, gdzie młodzi nie za bardzo wierzący, ale przecież w kościele jest "ładniej", czy takich, gdzie młodzi na konkordatowy , o ile jedno z narzeczonych niewierzące (a drugie nie chodzące do kościoła), też się nie decydowali, bo "nie będą robić szopki w śwątyni". I, choć nie jestem związana z kościołem, za każdym razem, jak widziałam takich ślubujących przyjmujących komunię, czułam się upokorzona i zakłopotana. Dlatego taki obraz szczerej radości i wspólnego przeżywania ślubu jak na linkach bardzo mi odpowiada. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 13:29 joannea napisała: > hmm, ale przecież to nie tradycja jest sednem wiary? oczywiście, możemy tu > dyskutować, czy religia i wiara są tym samym, pewnie dla większości nie, z tego > , > co widzę po otoczeniu. Tradycja to źródło wiary porównywalne w swoim znaczeniu, wadze i roli z Pismem Świętym. Można się oczywiście na to nie zgadzać, można to negować, ale trudno być wtedy członkiem Kościoła :) > A video - oba linki - super ekstra. W pełni popieram zdanie Mahedy. Widziałam > zbyt dużo sztywnych kościelnych ślubów, gdzie młodzi nie za bardzo wierzący, al > e > przecież w kościele jest "ładniej", czy takich, gdzie młodzi na konkordatowy , > o > ile jedno z narzeczonych niewierzące (a drugie nie chodzące do kościoła), też > się nie decydowali, bo "nie będą robić szopki w śwątyni". I, choć nie jestem > związana z kościołem, za każdym razem, jak widziałam takich ślubujących > przyjmujących komunię, czułam się upokorzona i zakłopotana. I tu właśnie leży problem (szczególnie Polski). KRK postawił na masowość - katolikiem ma być każdy, chrzest ma być powszechny, wiara jest dla wszystkich (i wszyscy mają wierzyć, choć nie muszą rozumieć). Nie ma zbyt wiele miejsca na własną refleksję, wielu ludzi nie pyta nawet samych siebie, czy wierzą, a jeśli nawet, to w co. Można znaleźć mnóstwo badań sugerujących (bo nie powiem "stwierdzających"), że katolicy w Polsce nie zgadzają się z dogmatami swojego Kościoła, nie znają ich i nie rozumieją. Nie rozumieją też obrzędów, biora w nich udział z przymusu - bo ślub w Kościele ładniej wygląda, bo inaczej ciocia Gienia sie obrazi, bo babci tak zależy. Tacy ludzie są spięci nieznaną im (i często niechcianą) sytuacją, zmuszają się do czegoś, co dla nich nie ma znaczenia. Mam w dodatku wrażenie, ze potem wręcz żałują - słyszałam już wiele ślubnych kazań, w których ksiądz mówił rzeczy co najmniej nie na miejscu (o trędowatych - ze szczegółami tego, co im odpadało, o tym, że pan młody ma dobrze zarabiać, a panna młoda dobrze gotować, że jak nie będą mieli dzieci w ciągu roku, to zdejmie błogosławieństwo itp.). Odpowiedz Link
joannea Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 13:54 jul-kaa napisała: > Tradycja to źródło wiary porównywalne w swoim znaczeniu, wadze i roli z Pismem > Świętym. Można się oczywiście na to nie zgadzać, można to negować, ale trudno > być wtedy członkiem Kościoła :) > ale co definujemy wtedy jako tradycję? Kolejne Sobory i kolejne reformy, mające zapewnić kościołowi odpowiednie wpływy polityczne? Przecież na pewno wiesz, jak wyglądała historia kościoła, skąd braki się święci, skąd relikwie, jak były ustalane święta i milion innych rzeczy, które wyewoluowały przez całkiem spory szmat czasu, i bardzo rzadko związane były z prawdziwą duchowością. Przywiązania do tego, przyznam, nie rozumiem. Ale członkiem kościoła nie jestem już od bardzo dawna, i interesuje mnie ten temat czysto akademicko, więc najpewniej mam skrzywione widzenie ;) Co do tego, co piszesz dalej - zgadzam się w zupełności. I smutne to jest bardzo. Moje ulubione badanie to to, gdzie pytano o trzy osoby Trójcy. Pierwsze miejsce zajmowała Maria :) I jeszcze jeden kamyczek, kontynuując myśl o "dziwnych" ślubach. Na ślubie mojej kuzynki ksiądz w czasie kazania opowiadał, jak drogi jest remont kościoła. No OK, świątynia zabytek klasy 0, ale rodzina zapłaciła więcej właśnie po to, żeby tego typu historie nie miały miejsca, chcieli też uniknąć zbierania na tacę. A ksiądz i tak postawił na swoim, więc zamiast kazania o miłości i sakramencie, słuchaliśmy w osłupieniu o kosztach remontowych. Pan z tacą też przeszedł, a jakże. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 14:15 > ale co definujemy wtedy jako tradycję? Tu akurat bardziej bym się skupiła na Świętej Tradycji, a nie na tradycji. Tej przez duże "T" nie definiujemy my, definiuje ją Kościół. Tu np. katolicki: www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/zkatechizmu_07.html > Przecież na pewno wiesz, jak > wyglądała historia kościoła, skąd braki się święci, skąd relikwie, jak były > ustalane święta i milion innych rzeczy, które wyewoluowały przez całkiem spory > szmat czasu, i bardzo rzadko związane były z prawdziwą duchowością. Oczywiście wiem. Wiem też jednak, że rozmaite są tłumaczenia takich a nie innych postanowień. Jeśli jest się członkiem Kościoła, to wierzy się, że decyzje soborów były natchnione Duchem Świętym (a jeśli się jest katolikiem, to i decyzje Papieża mogą być Nim natchnione). Wiara to nie jest przecież rozumienie, a jak sama nazwa wskazuje, wiara właśnie :) Mam poczucie, że jeśli nie jest się osobą wierzącą, to nie jest się w stanie zrozumieć (sic!), przyjąć ani zaakceptować pewnych prawd wiary. Kiedyś uczono mnie o wierze ludów plemiennych: że nie jest racjonalna, ale w swojej nieracjonalności jest do głębi logiczna. To samo powiedziałabym o chrześcijaństwie. Ja co prawda staram się rozumieć teologię swojego Kościoła, ale na moje szczęście jest on znacznie mniej zdogmatyzowany, więc jest więcej miejsca dla mojej własnej refleksji :) Przyznam jednak, że rozumieć, na czym polega tajemnica Trójcy Świętej, juz niestety nie daję rady i pozwalam sobie z ulgą na ten luksus :))) Z kolei obrzęd (i tradycja przez małe "t") są u nas bardziej rozbudowane i ściślej dookreślone - i pewnie właśnie dlatego nie pasowałby mi w moim Kościele taniec w czasie ślubu :)) Odpowiedz Link
joannea Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 18:36 jul-kaa napisała: ) Mam poczucie, że jeśli nie jest się osobą wierzącą, to nie jest się w stanie > zrozumieć (sic!), przyjąć ani zaakceptować pewnych prawd wiary. Nie chcę, żebyś pomyślała, że się czepiam, ja naprawdę i szczerze podziwiam prawdziwie wierzących ludzi, i bardzo lubię z nimi dyskutować (z korzyścią dla obu stron, mam nadzieję). Jako osoba nie będąca członkiem Kościoła nie zaakceptuję ani nie zrozumiem pewnych prawd wiary, mogę je zanalizować, tak, jak analizuje się fikcje literacką czy dane naukowe; i nie ma siły, żebym je zaakceptowała, bo w większośći brzmią dla mnie jak mity i podania, do tego groźne, bo tworzone dla manipulacji mas (na przyklad wizja dziewictwa i czystości - ile kobiet przez nią niepotrzebnie cierpiało?). A "T"radycja? Ostatnio musiałam się zainteresować 4 kongresem Laterańskim (1215r.) i jego wpływem na życie kościoła (a był bardoz, bardzo wpływowo na to, co dziś rozumiemy jako kościół i duchowość). I dla mnie, jako historyka, nie ma tam Ducha, ale jest grupa panow, którzy czują, że (na przykład) przez sekty heretyckie i ich indywidualne poszukiwanie bliskiej im wiary tracą kontrolę. Zarządzają więc reformę, żeby ukrócić proceder i pozbyć sie problemu. I teraz Kościół może nazwać to Tradycją i właczyć w ten bezdyskusyjny ciąg reform i wydarzeń. Dla badacza jednak jest to pasjonujący obraz walki o przetrwanie. To, jak dziś wygląda ślubna ceremonia w Polsce zapewne też nie jest jakiś bardzo starym obrządkiem - ile to może mieć lat, 100? 150? Pisanie w kontekście tego video o tradycji nie rozwiązuje problemu, bo sugeruje jedynie, że kościoł i konkretny ksiądz mają patent na rację i kontakt wiernych z Bogiem. A ceremonia, jak ta pokazana, na pewno zbudowała w wiernych (i nie-) większe poczucie wspólnoty, przynależności i czegoś bardzo specjalnego - a dziejącego się "na terenie" Bożym. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 10:03 joannea napisała: > Nie chcę, żebyś pomyślała, że się czepiam, ja naprawdę i szczerze podziwiam > prawdziwie wierzących ludzi, i bardzo lubię z nimi dyskutować (z korzyścią dla > obu stron, mam nadzieję). > Jako osoba nie będąca członkiem Kościoła nie zaakceptuję ani nie zrozumiem > pewnych prawd wiary, mogę je zanalizować, tak, jak analizuje się fikcje > literacką czy dane naukowe; i nie ma siły, żebym je zaakceptowała, bo w > większośći brzmią dla mnie jak mity i podania, do tego groźne, bo tworzone dla > manipulacji mas Właśnie o tym pisałam :) -> nie jesteś osobą wierzącą, więc do jakiejś części nie masz dostępu - tu mam na myśli dostęp hmm emocjonalny (choć pewnie i poznawczy). Nie odbierz tego źle! Chodzi mi tylko o to, że jeśli nie łączy się wiedzy teologiczno-historycznej z wiarą, to pewne rzeczy pozostaną zupełnie niezrozumiałe. Dla mnie np. zupełnie niezrozumiały jest wymóg celibatu księży :) No ale ty nie moje wyznanie i nie muszę rozumieć :))) >Ostatnio musiałam się zainteresować > (1215r.) i jego wpływem na życie kościoła (a był bardoz, bardzo wpływowo na to, > co dziś rozumiemy jako kościół i duchowość). Mam wrażenie, że nie jestem właściwą osobą do rozmowy, bo mnie 4. kongres Laterański nie obowiązuje :) >jest grupa panow, którzy czują, że (na przykład) przez sekty > heretyckie i ich indywidualne poszukiwanie bliskiej im wiary tracą kontrolę. > Zarządzają więc reformę, żeby ukrócić proceder i pozbyć sie problemu. I teraz > Kościół może nazwać to Tradycją i właczyć w ten bezdyskusyjny ciąg reform i > wydarzeń. A gdyby spojrzeć na to inaczej - Kościół ma od kilku(nastu) wieków swoje prawdy wiary, jedne bardziej, inne mniej zdogmatyzowane. I znajduje się grupa, która postanawia zachowywać się zupełnie inaczej, w co innego wierzyć (podważać boskość Ducha Świętego, równorzędność osób Trójcy Świętej, cokolwiek). Co ma zrobić Kościół? Musi te prawdy (istniejące wcześniej w Kościele) opisać i (niestety...) zdogmatyzować. Tak mi się skojarzyło - jest Lobby, które opracowało już ileś w miarę sztywnych zasad stanikologii. Nie było tak, że ta wiedza istniała od zawsze, że można było przyjść na gotowe. Dużo czasu i wysiłku zajęło odnalezienie PRAWDY. Nagle pojawia się osoba (lub grupa osób), które podważają wiedzę Lobbystek. Te osoby twierdzą, że luźny obwód jest fajny, bo nie ciśnie, że za mała miseczka jest sexi, że D to "wielki biust". Co ma zrobić Lobby? Może starac się delikwentki przekonać, ale jeśli to się nie uda, po prostu je ignoruje. A czasem się pewnie zdarzało, że dzięki takim osobom Lobby odnajdywało nową zasadę, którą dopisywało do istniejącego już zbioru. :))) Odpowiedz Link
joannea Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 20:29 jul-kaa napisała: Chodzi mi tylko o to, że jeśli nie łączy się > wiedzy teologiczno-historycznej z wiarą, to pewne rzeczy pozostaną zupełnie > niezrozumiałe. ale ja rozumiem (bardzo jestem z siebie dumna, nie? ;)) większość, jeżeli nie wszystkie, prawdy wiary. Tyle, że rozumiem je jako wykreowane koncepcje o określonej genezie, najczęściej socjalnej czy politycznej. Natomiast w nie nie wierzę, to fakt. I tak, jak bardzo szanuję wiarę, tak dogmaty mnie przerażają, bo są tworem ludzkim. A ludzie są i byli bardzo ułomni. I nie, nie miałam aż tak skrajnych opini pół roku temu, ale od pół roku pośrednio badam jakiś tam wycinek historii kościoła, gdzie wszytko jest czarno na białym opisane jako efekty działania danej grupy. > A gdyby spojrzeć na to inaczej - Kościół ma od kilku(nastu) wieków swoje prawdy > wiary, jedne bardziej, inne mniej zdogmatyzowane. I znajduje się grupa, która > postanawia zachowywać się zupełnie inaczej, w co innego wierzyć (podważać > boskość Ducha Świętego, równorzędność osób Trójcy Świętej, cokolwiek). Co ma > zrobić Kościół? Musi te prawdy (istniejące wcześniej w Kościele) opisać i > (niestety...) zdogmatyzować. > ale to nie jest tak, że pojawiła się grupa oszołomów lecących z kosami na Eucharystię. I nie byli to ludzie twierdzący, że małe miseczki są dobre, nie, to bardziej przypominało walkę o typy staników (albo naszą walkę z producentami trzymającymi rynek, choć mam opory, żeby to napisać). Heretycy byli be, bo odciągali wiernych od kościoła i zagrażali jego hegemonii. Część, owszem, działała politycznie (na przykład głosząc, że w niebie będzie jeden stan: królewski, ale żadnej hierarchii kościelnej - pięknie im to gwaratowało opiekę władcy), ale w większości byli ludzmi poszukującymi religijnego przeżycia, prawdziwej wiary. Kościół w tym okresie nie miał się za bardzo czym pochwalić, i nie są to moje teorie, wiadomo powszechnie, że obowiązek komunii raz w roku (!) został wprowadzony w XIII wieku, tak samo, jak spowiedz. Tradycja jest więc wypadkową tego, co się działo z kościołem i społeczeństwem, obrazem zmian, jakie w obu zachodziły. Nawet ta pisana wielką literą ;) Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 14:26 jul-kaa napisała: > I tu właśnie leży problem (szczególnie Polski). > KRK postawił na masowość - katolikiem ma być każdy, chrzest ma być > powszechny, wiara jest dla wszystkich Ja bym chyba wolała być członkiem takiego bardziej wyodrębnionego Kościoła, a nie pozornie powszechnego. Bo wbrew pozorom łatwiej o zrozumienie dla zewnętrznych przejawów religijności od osób niewierzących czy przedstawicieli innych religii niż takich letnich katolików - "co ty tak ciągle chodzisz do kościoła, ja byłam na Boże Narodzenie i wystarczy, a równie dobrze można się pomodlić w lesie" albo "ja jestem wierząca, ale nie dam sobie księżom zaglądać po kołdrę". Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 15:24 magdalaena1977 napisała: > Ja bym chyba wolała być członkiem takiego bardziej wyodrębnionego Kościoła, a > nie pozornie powszechnego. > Bo wbrew pozorom łatwiej o zrozumienie dla zewnętrznych przejawów religijności > od osób niewierzących czy przedstawicieli innych religii niż takich letnich > katolików (...) Oj to prawda! Mój mniejszościowy Kościół wzbudza zainteresowanie, moje praktyki religijne raczej nikogo nie dziwią, a częściej fascynują ;) W mniejszych wspólnotach łatwiej też o poczucie jedności, spójność grupy (choć nie wszyscy jej potrzebują - mnie to zupełnie niepotrzebne) Katolikiem jest (lub był) prawie każdy. Zarówno katolicy, jak i niekatolicy uważają się za ekspertów w dziedzinie wiary, choć ich wiedza na temat tego wyznania jest co najmniej mizerna. Jednocześnie w mniejszych miejscowościach powszechne bywają waśnie na tle religijnym, a "mniejszościowość wyznaniowa" bywa powodem zwolnień z pracy, dyskryminacji itp. Każdy medal ma dwie strony. Odpowiedz Link
turzyca OT kazania slubne 28.07.09, 16:24 Kazania, a kazania slubne w szczegolnosci, to jest wrecz temat na inny watek. I moj maly konik. :) Wprawdzie spotkalam sie z teoria, gloszona przez gleboko wierzacych na sposob konserwatywny (co trzeba koniecznie odroznic od gleboko wierzacych neokatechumenalnych), ze liturgia chleba jest czyms tak waznym, ze liturgia slowa jest czyms wtornym i jej jakosc nie ma znaczenia, ale sama sie z ta teoria w ogole nie zgadzam. Dla mnie kiepska liturgia slowa, to jak podanie wykwintnego posilku w poobtlukiwanych skorupach i na gazecie. Jakosci posilku niby nie umniejsza, ale odczucia ma sie jednak nieco inne. I podczas mszy slubnych, gdy wszystko jest starannie dobierane - elementy obrzedu, czytania, piesni, oprawa muzyczna - bylejakie kazanie jest takim obrzydliwym, obtluczonym garnkiem stawianym na srodku starannie udekorowanego stolu. I szczerze mowiac odddycham z ulga, gdy dowiaduje sie, ze znajomi biora slub w kosciele zakonnym, szczegolnie jesli jest to zakon kaznodziejski, bo kazanie bedzie przynajmniej skladne, a zazwyczaj tez na wysokim poziomie intektualnym. I z takim wyczuciem, zeby polowa kosciola nie chciala ostentacyjnie wyjsc (o koniecznosci niesienia krzyza przez zone w kontekscie wiadomym tez juz mi sie zdarzylo slyszec, grrrr). Ale, o paradoksie, najlepsze kazanie slubne w moim zyciu uslyszalam w kosciele parafialnym w warszawskim Ursusie. Bylo po prostu o milosci i jej niezwykle waznej roli w malzenstwie. Piekne i madre. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: OT kazania slubne 28.07.09, 16:51 Ja kiedyś ze zdziwieniem usłyszałam kazanie , jakim to aktem odwagi jest zawarcie małżeństwa w tak ciężkich czasach. Był rok 2003, oboje młodzi byli po studiach, pracowali, mieli mieszkanie. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 11:31 maheda napisała: > A wg mnie ślub i religia to przede wszystkim Radość, Nie do końca. Są miejsca na podskoki i tańce, a są miejsca na uroczystą powagę. Ślub to (piszę z punktu widzenia katoliczki) sakrament, dwoje ludzi łączy się przed Bogiem na całe życie. I dla mnie oprawa mszy powinna jednak mieć charakter modlitewny, a te tańce były nakierowane tylko na zabawę, a nie na Boga. BTW, czy wiecie, że podczas nabożeństwa w kościele katolickim muzyka musi być na żywo ? Odpowiedz Link
melmire Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 11:54 Nie musi, a kazdym razie nie we Francji - jako zywo na slubie znajomych lecial motyw milosny z "Krola Lwa". Odpowiedz Link
zooba Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 11:54 Naprawdę? Dlaczego? Byłam na mszy w Hiszpanii, gdzie wszystkie pieśni ksiądz puszczał z magnetofonu. Co do tematu głównego - dla mnie to wejście było przydługie i zbyt wyreżyserowane, zastanawiałam się ile z tego tłumu tańczącego to bliskie osoby dla państwa młodych a ile po prostu wzięte ze względu na chęci/talent do tańca. Odpowiedz Link
turzyca Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 15:34 ile z tego tłumu tańczącego to bliskie osoby > dla państwa młodych a ile po prostu wzięte ze względu na chęci/talent do tańca. > Wydaje mi sie, ze nietrudno z kregu przyjaciol majacych podobne zainteresowanie wyluskac po 5 osob. A druzbowie i druhny nie musza byc najblizszymi znajomymi, oczywiscie prawie zawsze laduja tam przyjaciele, ale czesto takze osoby, ktore z jakichs wzgledow chce sie uhonorowac. Odpowiedz Link
maheda Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 19:00 > Nie do końca. Są miejsca na podskoki i tańce, a są miejsca na uroczystą powagę. I dlatego właśnie po radosnym wejściu do kościoła zapanowała cisza i powaga. Można wg mnie pogodzić jedno z drugim. > BTW, czy wiecie, że podczas nabożeństwa w kościele katolickim muzyka > musi być na żywo ? Nic mi o tym nie wiadomo - gdzie to napisane? Odpowiedz Link
filoruska Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 22:04 Tu masz dokument obowiązujący na całym świecie: www.kkbids.episkopat.pl/dokumentypovii/musicam/wstep.htm A tu uszczegółowienie dla Polski: www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/muzyka.htm W punkcie 30 jest ten zakaz, o który pytasz. Odpowiedz Link
turzyca Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 22:32 Ja moze slepa jestem, ale w tym dokumencie Swietej Kongregacji Obrzedow nie moge znalezc zakazu muzyki mechanicznej. Czy nakaz muzyki na zywo, nie jest polska specyfika? Z tego co wiem, nie byloby to jedyne zaostrzenie stanowiska w stosunku do tego, co obowiazuje ogolnie w KRK. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 22:37 W drugim linku: 30. Muzyka w czasie sprawowania czynności liturgiczych winna być wykonywana "na żywo", dlatego nie wolno zastępować śpiewu zgromadzonych lub gry na instrumentach muzyką odtwarzaną za pomocą aparatów, np. magnetofonu, adapteru, radia itp. Nic nie stoi na przeszkodzie, by poza liturgią odtwarzać niekiedy muzykę religijną z płyt czy taśm, aby w tego rodzaju audycjach udostępnić wiernym arcydzieła muzycznej twórczości religijnej dla wytworzenia odpowiedniego nastroju lub też celem wyrabiania w nich dobrego smaku muzycznego. Odpowiedz Link
turzyca Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 00:54 jul-kaa napisała: > W drugim linku: No wlasnie jest tylko w drugim, ktory jest szczegolowy dla Polski, a nie w pierwszym ogolnym. I zastanawiam sie, czy to nie jest jakies polskie obostrzenie. Odpowiedz Link
filoruska Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 23:22 Turzyca, jak dla mnie, to brak muzyki mechanicznej wynika z całokształtu tego dokumentu. A dla Polaków po prostu to po oczach dali, bo się pytają, a nie czytają. Liturgii ma towarzyszyć śpiew. Masz teksty o tym, kto i kiedy ma śpiewać. Nie ma słowa o tym, żeby słuchać, ale właśnie wszyscy mają śpiewać. Wyraźnie dopuszczone są tylko organy piszczałkowe. Inne instrumenty tylko za zgodą miejscową. Czyli jeśli nie ma wyraźnej zgody miejscowego biskupa, to nie można użyć podczas liturgii niczego innego poza śpiewem osób tam będących i gry organów, żadnych innych źródeł muzyki. Jest jeszcze jeden argument przeciwko muzyce z nośników. Liturgia to spotkanie, w którym obecni mają aktywnie uczestniczyć. Słuchanie muzyki jest wyraźnie wyodrębnione w innych punktach, gdzie mowa np. o urządzaniu koncertów. Pod to ja bym podciągnęła nawet wariant, kiedy ludzie na liturgii nie mogą śpiewać, bo wszystko śpiewa jakiś profesjonalny chór. To też przegięcie. Chór może poprowadzić śpiew, ale nie może zastąpić śpiewu całego zgromadzenia liturgicznego. Może śpiewać sam wtedy, kiedy ludzie są zajęci czymś innym, np. podczas Komunii św. O tym masz punkty 64 i 65. Na upartego dałoby się puścić podkład muzyczny (z głosem prowadzącym) z nośnika, ale ludzie muszą sami śpiewać. Nagranie nie może ich zastąpić, może tylko pomagać, by śpiewać lepiej, niż bez tego. Mowa też o tym, że jak ktoś nie umie śpiewać, to ma być recytacja. Nie ma innej wersji. Czyli nie ma też wariantu: nie umiem śpiewać, to puszcze coś i sobie posłuchamy. I jeszcze jedna sprawa. Do nagrania ktoś ma prawa autorskie. Jeśli je puszczamy publicznie, to trzeba zapłacić tantiemy (tak to się chyba nazywa?). Liturgia jest czymś publicznym. Jeśli więc w danej parafii puszcza się czyjeś nagrania, to mam nadzieję, że bez naruszania praw wykonawcy i autora. Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 23:34 > I jeszcze jedna sprawa. Do nagrania ktoś ma prawa autorskie. Jeśli > je puszczamy publicznie, to trzeba zapłacić tantiemy (tak to się > chyba nazywa?). Wydaje mi się, że odtwarzanie muzyki w celach religijnych jest zwolnione z opłat (ale pewna nie jestem). Odpowiedz Link
turzyca Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 01:09 To jak tam nie ma na ten temat slowa i jest to zostawione do rozstrzygniecia biskupa, to jestem dziwnie spokojna, ze sprawa ma sie tak samo jak z przyjmowaniem komunii na reke, postem w Wigilie czy malzenstwami z niekatolickimi chrzescijanami. Odpowiedz Link
klymenystra Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 01:24 A gdzie Jezus mowil, ze tylko organy piszczalkowe??? Przepraszam, musialam, strasznie to, dla mnie, dziwne O.o Odpowiedz Link
filoruska żeby oczy wyszły jeszcze bardziej 29.07.09, 11:42 Organy zatwierdzono w VII wieku. Wcześniej były zabronione, choć z nich korzystano. Odpowiedz Link
klymenystra Re: żeby oczy wyszły jeszcze bardziej 29.07.09, 12:41 Wow. Ale to ma jakies uzasadnienie teologiczne? Odpowiedz Link
filoruska Re: żeby oczy wyszły jeszcze bardziej 29.07.09, 12:50 Nie ma. Przynajmnie ja nic o tym nie wiem. Wtedy papież przyklepał sprawę, bo i tak ludzie stosowali. Już się nie dało wygonić. I tak już zostało. Potem już tylko powtarzano jego zgodę bez wprowadzania nowych instrumentów. Te dokumenty powyżej są z lat 60. Na dzisiaj pewnie by już były inne instrumenty dodane. Przecież nikt np. nie protestuje przeciwko gitarom w kościele. Może jest jakaś muzyczka tutaj i podpowie, czy do XX wieku jakiś kompozytor komponował cokolwiek na inne instrumenty niż głos ludzki i organy, jeśli chodzi o muzykę sakralną zachodnią (czyli katolicką i protestancką)? Bo w prawosławiu do dzisiaj uznaje się podczas liturgii wyłącznie śpiew. Nawet nie ma podkładu muzycznego. Odpowiedz Link
the_mariska Re: żeby oczy wyszły jeszcze bardziej 29.07.09, 13:03 Ja nie muzyczka, ale wykształcenia muzycznego troszkę liznęłam i potwierdzam, że od osiemnastego wieku komponowano msze (opracowania muzyczne części stałych) z pompą, rozmachem a czasem i w towarzystwie małej orkiestry ;) Odpowiedz Link
maheda Dziękuję 29.07.09, 09:44 Chociaż praktyka realizacji tych przepisów jest taka, jak zwykle - czyli egzekwuje się to, czego nie wolno, przy jednoczesnym braku realizacji punktów, do których wymagana jest już praca i wymagany jest większy wysiłek, niż do napisania "nielzja"... "34. Duszpasterze niech otoczą opieką istniejące chóry kościelne, a gdzie ich brak, jeżeli tylko to możliwe, niech starają się o ich założenie." "35. W każdym kościele powinna istnieć "schola cantorum" prowadząca i podtrzymująca śpiew wiernych. Należy także szkolić i formować kantorów-solistów którzy w poszczególnych przypadkach mogą zastąpić scholę, a stale powinni spełniać funkcje psałterzysty wykonującego śpiewy międzylekcyjne (WOMR nr 66 67)." "37. Każdy kościół powinien posiadać bibliotekę muzyczną zawierającą księgi liturgiczne, zwłaszcza te, które są przeznaczone dla śpiewu. Ponadto powinny się w niej znajdować śpiewniki, nuty dla chóru wielogłosowego, scholi, organisty, a także nuty dla zespołu instrumentalnego." Eeeeechhhh.......... W sumie wnioski z zastanowienia się nad realizacją tych przepisów przez wyświęconą część Kościoła są dość smutne. Odpowiedz Link
filoruska Re: Dziękuję 29.07.09, 11:45 Zgadzam się. Niestety. Choć czasami jak słyszę mój chór parafialny, to wolałabym, żeby go nie było... Tu potrzeba ludzi z wykształceniem muzycznym. Takimi są generalnie świeccy. A w Polsce świecki w kościele... daruję sobie komentarz... Odpowiedz Link
maheda Re: Dziękuję 29.07.09, 12:49 To jest błędne koło. Ja bym na przykład chętnie się za coś takiego wzięła (wykształcenie muzyczne) w kościele parafialnym. Ale ksiądz mi nie pozwoli, bo ... jakże to tak, żeby rozwódka prowadziła czy zajmowała się chórem parafialnym... W związku z czym do swojego parafialnego nie chodzę wcale, przedkładając kościół przyzakonny, gdzie zresztą jest prężna schola. Odpowiedz Link
filoruska masz 200% racji 29.07.09, 16:27 Jestem teologiem katolickim z doświadczeniem w pracy parafialnej poza Polską. W innych miejscach świata mogę robić w parafii wszystko poza tym, do czego potrzebne są święcenia. Mogę sobie z czystym sumieniem wpisać w cv, że pracowałam jako asystentka parafialna. W Polsce nawet takiego zawodu nie ma i nikt tego nie zrozumie. Moje miejsce jest w ławce, w tłumie. O stan cywilny i inne kościelne sprawy nikt nie pyta. Bo i po co, skoro i tak nie jestem potrzebna. Nie wymyśliłam sobie tego sama. Mam wielu znajomych księży i pytałam, czy mogłabym w czymś pomóc. Praca parafialna leży, bo księża mają za dużo na głowie (to akurat często prawda przy szkolnej katechezie). Ale przecież muszą wszystko sami, nikt inny nie może zrobić nic tak dobrze, jak oni. Skoro nikt inny się za to nie weźmie, to parafie będą wyglądać, jak wyglądają. I błędne koło będzie się kręcić... wyszedł nam offtop Odpowiedz Link
kaga9 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 01:05 magdalaena1977 napisała: > Jak dla mnie - fajne, ale do ślubu (zwłaszcza w kościele) niezbyt mi pasuje. Podpisuję się. Odpowiedz Link
pana.cotta co to za kosciol? 27.07.09, 23:53 przepraszam za glupie pytanie, ale jakiego wyznania to kosciol? zaciekawila mnie ta kobieta, ktora udzielala (chyba) slubu. Odpowiedz Link
maheda Wujek gógiel 28.07.09, 00:42 www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/07/24/AR2009072403199.html oraz "Jill and Kevin Kheinz were married at the Christ Lutheran Church in St. Paul, Minnesota" Odpowiedz Link
maheda kobiety-księza 28.07.09, 00:53 Nie tylko są w ewangelicko-luterańskich kościołach, ale też w ewangelicko-augsburskim na przykład. Odpowiedz Link
filoruska Re: kobiety-księza 28.07.09, 03:19 Luterański to właśnie ewangelicko-augsburski. Przynajmniej w Polsce i języku polskim. Metodystyczny, czyli ten od Kalwina, to ewangelicko-reformowany. Co nie zmienia faktu, że kobiety są księżmi w większości Kościołów protestanckich. Tylko, że protestanci nie uznają kapłaństwa za sakrament. Odpowiedz Link
heliamphora Re: kobiety-księza 28.07.09, 10:59 Oj, trochę inaczej to jest :) Luterański = ewangelicko-augsburski Kalwiński = ewangelicko-reformowany Metodystyczny = ewangelicko-metodystyczny A w Polsce w Kościele E-A kobiety mogą, póki co, być tylko diakonami. Odpowiedz Link
filoruska Re: kobiety-księza 28.07.09, 11:06 Ojć. Przepraszam. Chyba tylko środek nocy mnie tłumaczy... Odpowiedz Link
grecz Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 00:37 uśmiech od ucha do ucha. dzięki :) Odpowiedz Link
ametyst89 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 00:56 Boskie :D Jaka energia pozytywna od nich bije :) Odpowiedz Link
camilcia Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 15:23 boskie!!! wzruszające bardzo, chyba tym że wszyscy razem tak radośnie ... :) co do kościoła - w Pl jest strasznie sztywno, nudno, chyba że trafi się wspaniały ksiądz (co wg mnie jest nieczęste) mieszkałam kiedyś w USA - tam zupełnie inaczej wyglądał kościół, msza, społeczność cała, powody dlaczego ludzie we mszy uczestniczyli (czytania, pomoc itp) właśnie taka radość, bo u nas to tylko bojaźń boża i zakłamanie widzę Odpowiedz Link
ocisza Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 16:15 Czy tańce pasują do kościelnego obrządku czy nie to faktycznie sprawa dyskusyjna. Według mnie z tych ludzi po prostu bije w oczy mega pozytywna energia i radość życia. Naprawdę niesamowici ludzie :) Pozytywnie zakręceni :) W żadnym polskim kościele żaden ksiądz nigdy by na coś takiego nie pozwolił. Odpowiedz Link
caryca82 Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 28.07.09, 16:21 Pierwszy ślub zaskakuje rzeczywiście mega dawką pozytywnej energii, ale ten drugi.... aż gęsiej skórki dostałam! I wszyscy goście śpiewają razem z Młodymi! Wspaniała zabawa i pamiątka! Odpowiedz Link
olusimama Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 29.07.09, 12:32 w końcu mi się udało obejrzeć, bo wcześnie youtube nie chciało mi pokazać ;-) Coś cudownego! Uśmiech miałam od ucha do ucha a i łza wzruszenia się zakręciła. Szkoda, że już mam za sobą ślub, bo przysięgam, splagiatowałabym :-) Odpowiedz Link
palacsinta Re: Widziałyście to wejście ślubne do kościoła? 08.08.09, 01:35 thedw.us/post/157222714/steve-sack Odpowiedz Link