zoskowa
12.04.22, 13:06
Dziś około 5 rano przyjechali na święta rodzice mojej synowej. Mimo ich zmęczenia, parę godzin przegadaliśmy nie kryjąc swych obaw, co do przyszłości naszych dzieci i wnuków. Młodzi pomyślą, że panikujemy, że histeryzujemy. Czy aby na pewno? Czytałam proroctwo jakie wkleiła marii, oraz inne. Będąc bardzo młodą osobą pamiętam rozmowy starszych ludzi. Nie zostawiali złudzeń. Stanowczo nas ostrzegali, że po każdej "zarazie" będzie wojna (na chwile uspiona, by za ledwie parę lat wybuchnąć z całą siłą i straszną mocą). Być może niektórzy z Was słuchali podobnych ostrzeżeń? Myślę (nie bezpodstawnie), że Rząd od połowy zeszłego roku przygotowywał nas na wojnę u naszych drzwi. Przez połowę społeczeństwa zostało to zlekceważone i wysmiane. Dziś ten sam Rząd (poprzez szybkie dozbrajanie, ilościowe powiekszanie Wojska), już wyraznie wskazuje, że musimy dopuścić myśl o najgorszym scenariuszu. Jeszcze nie w tym roku, ale za parę lat na pewno. Następnym dowodem jest:www.gov.pl/web/rcb/badz-gotowy--poradnik-na-czas-kryzysu-i-wojny
My z moimi gośćmi postanowilismy przygotować nasze dzieci i wnuki na najgorsze. Następne rozmowy przed nami. Konkluzje opiszę na forum.
Ps. Marii, gdybyś mogła wkleic te proroctwo do tego watku, byłabym wdzięczna.