Dodaj do ulubionych

tylko dwa uniwersytety...

08.11.09, 20:36
oto link do artykulu z Dziennika:

tinyurl.com/yk2xj82
tylko dwa polskie uniwersytety znalazly sie w kolejnym rankingu (tym razem
chinskim - bardzo watpie ze jest on prestizowy, ale jest). linkuje bo mi sie
podobaja komentarze luminarzy, dlaczego wlasnie tak jest, jak jest.

mysle, ze rzeczywiscie da sie sensownie wyjasnic (conie znaczy
usprawiedliwic), dlaczego tak malo uczelni polskich znajduje sie na liscie
najlepszych 500 uczelni swiatowych, jednak zaden z cytowanych mowcow nie
wspial sie na wyzyny choc cienia wyjasnienia.

PS. Kaganie, zachecam ci wstrzemiezliwosc, bede cie cial niemilosiernie, gdy
tylko pojawisz sie ze swoimi standardowymi inwektywami i rojeniami na temat
swej wielkosci.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 20:38
      tak a propos. uniwersytet z Witwatersand to bardzo przyzwoita uczelnia i
      przeciaganie jej przez zeby swiadczy tylko o ignroancji autora. no i pewnie boli
      tego na pewno prawdziwego Polaka, ze my kolo Afrykanow...
    • megaborsuk2000 Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 20:50
      Bardzo pożyteczny artykuł, dowiedziałem się o istnieniu National-Louis
      University w Nowym Sączu.
    • eeela Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 20:54
      Poziom komentarzy pod tekstem zaiste powalający :-D A już to:

      Avatar

      "To na uczelnaich roi się od współpracowników SB.
      To uczelnie zawsze bały się lustracji jak ognia.
      To uczelnie są siedliskiem łajdaków i donosicieli.
      Dopóki to ubeckie badziewie nie umrze dopóty zawsze bedizemy zaściankiem świata."


      szczególnie mnie wzruszyło ;-)
    • megaborsuk2000 Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 20:57
      Link do rankingu: www.arwu.org/ARWU2009.jsp
    • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:04
      Wyjasnienia panow rektorow sa zaiste powalajace:

      Podobnego zdania jest profesor Tadeusz Luty, honorowy prezes Konferencji
      Rektorów Akademickich Szkół Polskich. "To komercyjna ocena niebiorąca pod uwagę
      wielu dokonań naukowych ważnych lokalnie" - mówi. Przytakuje mu prof. Ziejka:
      "Mamy np. świetne badania dotyczące zmian mentalności polskiej w XIX wieku. Choć
      są wybitne to nie mają szans przebić się na świecie" - przekonuje.


      Panowie tak na powaznie, czy satyra byla zamierzona?

      Nie mamy waznych publikacji, mamy publikacje "wazne lokalnie", a na swiecie,
      niestety, liczy sie cutting-edge research. A tego nie da sie zrobic w garazu i
      bez pieniedzy.
      • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 00:38
        nawiasem mowiac, nie widze zadnych powodow, zeby badania przemian mentalnosci
        polskiej nie mialy sie przebic na swiecie. jesli beda wystarczajaco dobre, to
        sie przebija bez zadnych problemow.
      • kaprysowa Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 17:15
        Super tekst,dzieki,posmialam sie :)) Pan prezes albo ma niesamowite
        poczucie humoru albo ja poprosze o rachunek i wychodze z tej
        restauracjii ;))))
    • pfg Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:05
      dala.tata napisał:

      > tylko dwa polskie uniwersytety znalazly sie w kolejnym rankingu
      > (tym razem
      > chinskim - bardzo watpie ze jest on prestizowy, ale jest).

      Ranking "szanghajski" jest publikowany od kilku lat i od kilku lat
      tylko UJ i UW się w nim mieszczą, na tych samych pozycjach. Nihil
      novi. Powody są też mniej więcej te same. Ten ranking jest oparty
      głównie na publikacjach i cytowaniach z LF, a jak z tym jest w
      Polsce, na tym forum dobrze wiemy. Inna rzecz, że zatrudnienie po
      jednym nobliście (Wałęsa honorowym profesorem nauk politycznych na
      UW? Szymborska honorowym profesorem polonistyki na UJ?) pchnęłoby
      pozycje obu uczelni o ~100 miejsc do góry.

      O międzynarodowej pozycji polskiej nauki pisaliśmy między innymi tutaj.
      • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:07
        Nie da sie. Nie maja habilitacji.
    • adept44_ltd Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:05
      hm, optymizm pani minister związany z tym, że będziemy mieli wirtualną
      bibliotekę przypomina mi durny dowcip z czasów zamierzchłych, skaczemy na główkę
      do basenu, a jak będziemy się dobrze sprawować, napuszczą nam wody...
      • pr0fes0r Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:19
        Pani minister raczyła stwierdzić:

        CytatNasza zła pozycja w rankingu to efekt braku jakościowego finansowania,
        masowości kształcenia, wieloetatowości wykładowców oraz słabej
        infrastruktury badawczej.


        Czyżby ministerstwo zamierzało porzucić fetysz scholaryzacji społeczeństwa? :P A
        może pani minister tylko tak sobie tańczy werbalnie? I dlaczego opcja #2 jest
        bardziej prawdopodobna?
        • flamengista w poprzednim rankingu 09.11.09, 07:45
          faktycznie jednym z głównych kryteriów była liczba studentów przypadających na
          jednego pracownika dydaktycznego.

          W tej kategorii bijemy wszystkich na głowę, właśnie dzięki masowości
          kształcenia. Więc problem jest, to nie ulega wątpliwości.

          Nie wiem natomiast, jak jest w przypadku obecnie rozpatrywanego rankingu.
      • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:31
        Z biblioteki wirtualnej nauki nie ma sie co smiac. Jeszcze nie tak dawno temu
        nie mozna bylo zrobic nic sensownego z braku biezacej literatury, a o jeden
        papierowy egzemplarz Nature bily sie u nas trzy wydzialy.
        • adept44_ltd Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:41
          Chario, nie śmieję się z biblioteki, tylko z wielkiego sukcesu polskiej nauki w
          2010 roku..., jakim będzie dostęp do tej biblioteki, przecież to są jaja... to
          powinno być od dawna i zupełnie naturalne, że są książki i są dostępne (no
          dobra, żeby się nie kłócić - artykuły ;-)
    • pr0fes0r Re: tylko dwa uniwersytety... 08.11.09, 21:24
      Jedno sensowne wytłumaczenie zaraz mi przychodzi do głowy. Jako że na
      cutting-edge research w naukach eksperymentalnych jedna uczelnia z czołówki
      rankingu ma pewnie więcej pieniędzy niż wynosi roczny budżet polskiej nauki,
      polskie uczelnie niejako dostosowały się do warunków i skoncentrowały na
      humanistyce, której nie indeksuje ani Science Citation Index-Expanded, ani
      Social Science Citation Index i której nie publikuje Nature czy Science (a
      czasami aż szkoda - jak czytam biologów, którym wydaje się, że znają się na
      językoznawstwie, a których dzięki redaktorom, którym również wydaje się, że
      znają się na językoznawstwie, publikują okazjonalnie Nature i Science, zwykle
      rozpacz mnie chwyta na widok głębi ich zadufania i ignorancji). A te nieliczne
      dobre publikacje z zakresu sciences dają tyle punktów, ile dać mogą.
      • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 00:36
        mnie przychodzi pare innych zwiazanych z systemem nauki. na przyklad, skoro nie
        promuje sie u nas tego typu publikacji, to po co publikowac?

        podwojenie czy potrojenie budzetu nauki polskiej niewiele zmieni dzisiaj, dopoki
        nie zaczniemy promowac miedzynarodowej nauki. i zupelnie nie chodzi o to,
        zebysmy nagle wszyscy pisali po angielsku, koniecznie i zawsze. ale raczej o
        to, zebysmy zaczeli wprowadzac miedzynarodowe standardy uprawiania nauki. jak
        juz to zrobimy, to i sie znajda publikacje w Science czy Nature.
        • flamengista a o co innego chodzi? 09.11.09, 08:48
          Pisanie tekstów naukowych po angielsku to warunek konieczny, choć zgodzę się że
          nie wystarczający by publikować w najlepszych journalach.

          Zaryzykuję tezę, że dziś co najmniej 50% młodych ekonomistów nie zna dobrze
          angielskiego. Nie zna z powodu lenistwa. Ja niby angielski znałem dobrze, zanim
          zacząłem pracę naukową. Tyle, że był to angielski z kursów na FC, nie angielski
          naukowy. Przyswojenie odpowiedniego żargonu zajęło mi prawie dwa lata. To były
          dwa lata ciężkiej pracy, ślęczenia godzinami nad jednym artykułem ze słownikiem
          w jednej, a podręcznikiem w drugiej ręce.

          Przeskoczenie na poziom poprawnego pisania przy użyciu tego żargonu to kolejne
          parę miesięcy. A przecież do poziomu naukowego Romera czy Lucasa dalej brakuje
          mi bardzo, bardzo dużo (to w zasadzie przepaść).

          Tymczasem wiele asystentów wie, że dzwoni ale nie wie w jakim kościele. Niby coś
          tam rozumie z tekstu, ale na tyle by się tylko na niego powołać w polskim
          tekście, bez wnikliwej analizy mechanizmów zastosowanych w danym modelu. I bez
          zrozumienia technicznej strony zrealizowanych badań.

          Dlatego moim zdaniem przynajmniej w ekonomii polskiej standardem powinno być
          publikowanie minimum jednego artykułu w języku angielskim rocznie. Takie wprawki
          literackie są konieczne, jeśli myślimy o publikowaniu w dobrych journalach w
          niedalekiej przyszłości.

          Kolejnym krokiem jest promowanie JAKOŚCI, nie ilości. Jeden artykuł w journalu
          za 24 punkty wg. obecnego przelicznika równy jest 4 w czasopismach polskich,
          często różnej jakości. Różnica powinna być większa. Mało tego, przy ocenianiu
          dorobku (szczególnie w przypadku habilitacji) również należy brać pod uwagę punkty.

          Co z tego, że delikwent ma 30 publikacji, jeśli łącznie są one za 60-70 punktów?
          Zamiast tego powinno się docenić kogoś, kto ma 4-5 artykułów w dobrych
          journalach. Albo 1-2 w dobrych journalach zagranicznych i 6-7 w niezłych
          polskich (rzecz jasna, są takie).

          Wreszcie mechanizmy stymulujące. Do niedawna nagroda rektora za pracę naukową
          była u nas przyznawana za ilość publikacji w roku! Niezależnie od jakości -
          czyli wystarczył 1, góra 2 artykuły w Ekonomiście czy GN, do tego 2 w rodzimych
          ZN i 4-5 konferencyjniaków.

          Nagroda to powinna być za faktycznie wybitne publikacje.

          To są podstawy. Co do międzynarodowych standardów uprawiania nauki - zaczną je
          promować ci, którzy już teraz ocierają się o międzynarodowy poziom, ale w nowym
          systemie awaliacyjnym będą odpowiednio premiowani.
          • niewyspany77 Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 09:55
            > Kolejnym krokiem jest promowanie JAKOŚCI, nie ilości. Jeden artykuł w journalu
            > za 24 punkty wg. obecnego przelicznika równy jest 4 w czasopismach polskich,
            > często różnej jakości.

            tak, ale to jest problem nieadekwatnej ilosci punktow do czasopisma.

            > Co z tego, że delikwent ma 30 publikacji, jeśli łącznie są one za 60-70 punktów

            gdyby delikwent mial 30 publikacji *sensownych* to by mial lekka reka liczac 200
            pkt(czyli generalnie publikujac w 6-pkt pismach, rzadziej innych).

            zalozenie, ze po polsku nie da sie napisac dobrego tekstu, jest bez sensu. da
            sie. zalozenie jest niestety takie, ze publikujac swietny tekst po polsku nie ma
            mozliwosci uzyskac za niego wiecej jak 6 pkt. dla mnie to czysta jazda po
            stereotypie. wierze, ze czesc pism ktore obecnie maja 6 pkt zasluguje na
            zdecydowanie wiecej. wierze tez, ze wiekszosc pism obecnie majacych jakakolwiek
            punktacje trzebaby zwyczajnie zdegradowac.
            • flamengista nie 09.11.09, 11:28
              Oczywiście, można napisać dobry tekst po polsku. Ale nie można pisać
              wyłącznie po polsku, szczególnie jeśli się zajmuje ekonomią.

              Dodatkowo trzeba sprawić, by czasopisma faktycznie dbały o dobry poziom
              merytoryczny tekstów. W ciągu mojej "kariery" naukowej (6 lat to tyle, co nic)
              nadesłałem blisko 20 tekstów, ale tylko raz trafiła mi się negatywna recenzja.

              Powiem szczerze - nie mam o sobie aż tak dobrego mniemania, jak mieli o mnie
              recenzenci tych prac.

              Ale aby recenzje były faktycznie rzetelne, musi być prawdziwe blind review, a
              nie obecna sytuacja. Na ogół do recenzenta trafia podpisana praca, a nazwisko
              autora wpływać może na ocenę tekstu.
              • pfg blind review 09.11.09, 12:24
                flamengista napisał:

                > Ale aby recenzje były faktycznie rzetelne, musi być prawdziwe blind
                > review, a
                > nie obecna sytuacja. Na ogół do recenzenta trafia podpisana praca,
                > a nazwisko
                > autora wpływać może na ocenę tekstu.

                Jeśli recenzent jest uczciwy, to nie powinna. Zresztą faktyczne
                usunięcie nazwisk autorów może być trudne. OK, usuwamy ze strony
                tytułowej, ale w tekście autor powołuje się na swoje poprzednie prace
                (autocytacja). "As we have shown in our previous research [12],...",
                zaglądamy do spisu literatury i już wiemy, że [12] napisał X, Y, Z.
                Ja regularnie recenzuję prace do czasopism z LF z mojej dziedziny i
                nigdy nie dostaję z usuniętym nazwiskiem autora. Inna rzecz, że
                potencjalnych recenzentów jest tak wielu, że dostaję prace spoza
                mojego podwórka - autorstwa ludzi z Chin, z Rosji, z Ameryki
                Południowej. Od dużych, międzynarodowych czasopism nigdy nie dostałem
                do zrecenzowania pracy żadnego Polaka (ale dostawałem prace moich
                dobrych znajomych z Niemiec :-). Acha, w czasopismach z fizyki
                wszystko odbywa się elektronicznie. Przypuszczam, że jeżeli krąg
                potencjalnych autorów i recenzentów jest ograniczony, nie-utajnianie
                nazwisk autorów może być problemem. Remedium będzie zwiększenie grona
                recenzentów.
                • dala.tata Re: blind review 09.11.09, 13:18
                  pfg ma racje, ze nie powinno byc problemem. co do usuniecia nazwiska, to autor
                  powienien usunac identyfikacje swych badan i referencja powinna wygladac:

                  author's reference.

                  co wiecej, recenzujac ksiazki do ddruku, recenzujemy ksiazke ze wszelkimi
                  informacjami na temat autora. i jakos sobie radzimy. rzetelnosc recenzji nie
                  jest czyms niezwyklym.
            • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 12:23
              niestety, sadze, ze decyzja makro, ze publikacji pisane po polsku sa oceniane na
              6 pkt jest sesnowna. jak czasopisma polskie zaczna nagminnie stosowac
              miedzynarodowe reguly, to mozna sie zastnawiac. no i, niestety, wracamy do
              problemu jezyka. nie mam watpliwosci, ze mozna po polsku napisac swietny tekst,
              jednak recenzowany bedize on najprawdopodobniej lokalnie, a zatem bez
              odniesienia sie do debat miedzynarodowych.
              • niewyspany77 Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 12:32
                ja ide tym tokiem, ze jesli mamy czasopismo polonistyczne, pisane po polsku,
                recenzowane przez polonistow worldwide to 6 pkt tylko dlatego ze jest po polsku
                i polskie to [autocenzura].
                • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 13:19
                  jakos mi sie nie chce wierzyc ze takowe istnieje. jesli tak, to odszczekam.

                  podejrzewam jednak, ze polonisci z tegoz czasopisma powiedzia: a po co mamy
                  recenzowac u polonistow na siwecie, skoro my jestesmy najlepsi. i naszych 15
                  recenzentow to smietanka polonistow.
                  • niewyspany77 Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 13:36
                    nie twierdze, ze taki jest. moze, tylko teoretyzuje. chodzi o sytuacje - zrob w
                    polsce polski journal swiatowej klasy, dostaniesz 6pkt, co jest smieszne. ale
                    tak samo czesc, i to spora, pism krajowych powinna byc zdegradowana, jak juz
                    pisalem.
                  • flamengista bywa także na odwrót 09.11.09, 16:24
                    np. zachodni eksperci od transformacji systemowej polskiej gospodarki (i nie
                    tylko), którzy powołują się jedynie na zachodnie publikacje na ten temat, a w
                    Polsce w ogóle nie byli (lub byli przez miesiąc na "badaniach", podczas których
                    siedzieli w bibliotece i czytali... zachodnia literaturę).

                    W efekcie w takich artykułach potrafią być niezłe byki*, ale wychwycą je tylko
                    Polacy - inni, zachodni badacze nie mają o tym pojęcia.

                    *Przykład pierwszy z brzegu - koalicja PiS-PO.
                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 18:40
                    odezwę się tylko z obowiązku odzywania się w tym wątku ;-), Dala rok temu
                    zabrałeś się za poszukiwanie polonistów w świecie, jak jest? gdzie ci recenzenci???
                    • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 09.11.09, 21:06
                      nie chce mi sie otwierac tej dyskusji. natomiast to nie ja mam szukac tych
                      recenzentow, tylko wy.

                      nie mam tez zadnych watpliwosci, ze niezwykle fajnie jest sie ustawic w
                      sytuacji, w ktorej ja i moi koledzy jestesmy tymi guru, reszta nie ma do nas
                      startu. bardzo wygodnie.
                      • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 08:35
                        hm, no to ogłaszam, że nie znaleźliśmy, co do szczegółów - nie będziemy ich tu
                        udzielać z szacunku i sympatii dla naszych zagranicznych kolegów, mam nadzieję,
                        że temat zamknięty :-)
                        • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 11:54
                          wiem, ze szukaliscie, az tu do mnie na uliczke dotarli zwiadowcy.

                          adpecie drogi i wielce szanowny, temat nie odejdzie, bo temat jest wazny. i w
                          interesie polskiej ppoonistyki jest go rozwazac


                          adept44_ltd napisał:

                          > hm, no to ogłaszam, że nie znaleźliśmy, co do szczegółów - nie będziemy ich tu
                          > udzielać z szacunku i sympatii dla naszych zagranicznych kolegów, mam nadzieję,
                          > że temat zamknięty :-)
                          • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:23
                            tak, ale na tyle, na ile pojmuję słowo rozważyć, to trzeba mieć coś do
                            postawienia na szalkach, a tu ni ma, no ni ma... ;-), o czym donoszę ze smutkiem...
                            • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:51
                              hehe. adpecie drogi, ja nadal uwazam, ze zeby odrzucic, trzeba wiedziec co sie
                              odrzuca. a polska polonistyka kitwasi sie w swoim sosie, krytykujac wsystko co
                              dokola

                              adept44_ltd napisał:

                              > tak, ale na tyle, na ile pojmuję słowo rozważyć, to trzeba mieć coś do
                              > postawienia na szalkach, a tu ni ma, no ni ma... ;-), o czym donoszę ze smutkie
                              > m...
                              • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 15:15
                                przyznam, że przestaję rozumieć, tak wyszło, że znam osobiście i z czytania
                                niemal wszystkich zajmujących się tym, co ja w świecie i wiem, jak to wygląda i
                                jak się ma do naszych publikacji. Niestety, masz w tym sporze przewagę, gdyż nie
                                orientujesz się w sytuacji i unikasz wskazania mi budujących przykładów.
                                Oczywiście piszę o literaturoznawcach. Poz tym yo kitwasienie się i krytykowanie
                                to masz sprzed 20 lat, zobaczyłbyś teraz młodych wilczków śmigających z tekstami
                                w kilku językach...
                                • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:03
                                  Adepcie, ale nawet zakladajac ze znasz wszystkich zajmujacych sie tym co ty (w
                                  co watpie), nie znaczy ze ze znasz wszystkich polonistow literaturoznawcow. z
                                  cala pewnoscia nie znasz wszystkich slawistow, ktorzy rowniez zajmuja sie
                                  literatura polska. itd itd. polonistyka ustawila sie w fantastycznej sytuacji:
                                  my jestesmy najlepsi, nie potrzebujemy sie dac ocenic przez swiat.

                                  mlode wilczki niech smigaja: bardoz im zycze udanych smigow. jednak to nie
                                  zmienia postaci rzeczy, ze jak sie wchodzi na strony PL to wali stechlizna.
                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:32
                                    ale jak się czyta, to nic nie wali,

                                    Dala, ty coś wiesz, jestem przekonany, znasz tych slawistów, genialnych
                                    polonistów, tylko nie chcesz się ze mną podzielić, prawda???

                                    ja tu skromnie, w swojej działce, znam polonistów z 6 krajów i dalej ni chu,
                                    chu, recenzja napisana przez nich nic nie wniesie do dobrego polskiego tekstu
                                    i powiem więcej - oni sami to wiedzą... to nie moja wyższość (moja jako
                                    nasza), podobnie nie rozumiem stwierdzenia - polonistyka się ustawiła w
                                    fantastycznej sytuacji??? że co, że komanda wysyłane przez nas tępiły gwiazdy
                                    europejskie??? hm, jest na odwrót, to co się dzieje w świecie, jest tu
                                    przytulane (osobna seria wydawnicza, publikowanie w pismach etc., sam o to
                                    też dbam i zamiast biegać z naganem za zagraniczniakami, dopieszczam
                                    redakcyjnie ich teksty), to, o czym mówisz ma się nijak do rzeczywistości.
                                    Oczywiście, jak wszedzie - jest dobra i zła polonistyka, ale o tej drugiej
                                    nie ma co mówić...
                                    • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:20
                                      adepcie, pozostaje mi tylko stwierdzic, ze jestes wielki. a obok ciebie rownie
                                      wielcy polscy polonisci.

                                      co do stwierdzenia: polonistyka wypracowala sobie fantastyczny myk, w ktorej nie
                                      musi sie poddac ocenie innego. co do tego, ze ja musze wykazac. otoz nie: to wy
                                      musicie wykazac, ze te recenzje nic by nie wniosly. jesli polonistyka polska
                                      uwaza, ze ma prawo funkcjonowac na innych zasadach niz wszyscy inni, to powinna
                                      dowiesc, ze wlasnie tak jest.

                                      wyscie zadnych komandosow nie wysylali. wszak po co, skoro jestescie najwieksi.
                                      nie dlatego, zescie sprawdzili, ale dlatego, ze takie przyjeliscie zalozenie. i
                                      bardzo prosze cie, nie mow mi o przytulaniu, bo mi sie serce kraje....powtarzam,
                                      co powiedzialem juz nie raz, w czolowym polskim czasopismie zdzwiono sie, ze ja
                                      tak sam z siebie tekst przyslalem. i nie przyszlo im do glowy, zeby go
                                      przeczytac. w to przytulanie nie wierze, no chyba ze po znajomosci.
                                      • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:29
                                        a poki co, adepcie, w nowych zasadach parametryzacji, polonisci zrobili sobie
                                        jeszcze lepszy bajer. jak polonista opublikuje ksiazke po polsku, dostaje 24
                                        pkt, jak socjolog, to 10. co wiecej, jakby tak sie stalo, ze socjolog z
                                        polonista opublikuja ksiazke wspolnie, to punktacja pozostaje niezmienna:
                                        socjolog 10, polonista 24.

                                        wyjasnij mi, adepcie drogi, na czym polega ta wyzszosc polonistyki nad innymi
                                        naukami.
                                        • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:34
                                          nie wiem, co ci mam wyjaśniać, bo nie uważam, by taka wyższość istniała...
                                          przepis nie dotyczy zresztą tylko polonistyki, ale również innych filologii,
                                          więc rozciągnij pytanie, na czym polega ich wyższość itd...
                                          • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:50
                                            o ile wiem, to idzie jedynie o polonistyke. ale jesli sie myle, to odszczekam.

                                            adept44_ltd napisał:

                                            > nie wiem, co ci mam wyjaśniać, bo nie uważam, by taka wyższość istniała...
                                            > przepis nie dotyczy zresztą tylko polonistyki, ale również innych filologii,
                                            > więc rozciągnij pytanie, na czym polega ich wyższość itd...
                                            • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 18:01
                                              Adept, skoro pytania dalataty nie rozunmiesz, to wytlumacz mi, dlaczego praca o
                                              czasownikach polskich wydana w wydawnictwie Szybki Druk i Reklama warta jest
                                              tyle samo punktow co praca o czasownikach polskich wydana w Oxford University Press.
                                              • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:18
                                                chario, ale ja w życiu się nie wypowiadałem na ten temat i nie mam zamiaru, bo
                                                to kosmiczna bzdura..., naprawdę nie wylewajcie żali gorzkich na polonistykę,
                                                tylko dyskutujcie w związku z jedynym tematem, o którym zacząłem pisać,
                                                niemożnością międzynarodowego recenzowania prac polonistycznych... i tyle, a jak
                                                jest możność, to proszę mi wskazać przykłady od roku się dopominam... i??? i nic...
                                                • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:43
                                                  W tym poscie masz 5 osob, ktore moglyby recenzowac prace polonistyczne:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,87574,102589712,102707104,Re_Modzelewski_walczy_z_globalizacja.html
                                                  Z tego 4 osoby moglyby recenzowac prace doktorskie, a 3 habilitacyjne.
                                                  Do swojej specjalnosci szukaj sobie sam.
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 23:33
                                                    kurde, nie znalazłem ani jednej w tym poście...

                                                    co do mojej działki, tak ja znam osoby zajmujące się nią, mogące recenzować,
                                                    tylko jak dotąd to te osoby piszą do adepta, pytając o radę, więc??? pycha???
                                                    nie, realność, wyłączam się z tej dyskusji.
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 23:57
                                                    Adept, jezeli to ma ci poprawic samopoczucie, to sie wylacz.
                                                • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:50
                                                  Adept, w zwiazku z tematem, to zgrabnie wymigales sie od odpowiedzi na pytanie,
                                                  dlaczego ksiazka o czasownikach polskich wydana przez Oxford University Press ma
                                                  byc warta tyle samo co ksiazka o czasownikach polskich wydana przez wydawnictwo
                                                  Szybki Druk i Reklama. Ksiazke o czasownikach polskich spoko mozna wydac w
                                                  miedzynarodowym wydawnictwie i bedzie zrecenzowana miedzynarodowo, wiec nie
                                                  wciskaj kichy o niemoznosci recenozwania prac polonistycznych miedzynarodowo.
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 23:32
                                                    Chario,
                                                    sorki, ale po raz pierwszy zaklnę na ciebie, przecież od dawna piszę, że nie
                                                    chodzi mi o językoznawców, tylko o literaturoznawców i co do waszych diagnoz
                                                    językoznawstwa w pełni się zgadzam...

                                                    po drugie natomiast, wybacz, ale w moim przekonaniu o jakości książki decyduje
                                                    książka, a nie język i miejsce wydania... inne podejście (choć zapewne
                                                    pragmatyczne), jest chore i wiedzie nas ku jakiemuś szaleństwu
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:02
                                                    Adept, ja wiem tylko tyle, ze w tej chwili w Polsce mozna wydac wszystko. Nie ma
                                                    tak zlego tekstu, ze nie daloby sie go wydac w Polsce.
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:06
                                                    no ale tak jest wszędzie, więc o co chodzi?
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:16
                                                    Co wlasciwie masz na mysli mowiac 'wszedzie'?
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:21
                                                    wszędzie można wszystko wydać, jak tylko ma się na to pieniądze... problemem nie
                                                    jest to, problemem jest to, że byle jakie rzeczy liczą się do dorobku, czyż nie
                                                    tak???
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:25
                                                    Nie, Adept, nie tak!!! To tylko w Polsce trzeba miec pieniadze, zeby wydac.
                                                    Gdzie indziej bys po prostu tych pieniedzy nie dostal i nie byloby publikacji.
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 19:27
                                                    a to ciekawe, bo ja widziałem książkę kolegi z USA, polonisty i takiej lipy w
                                                    życiu nie miałem w ręku... wydało się, już nie pamiętam, ale gdzieś znalazł
                                                    pieniądze...
                                                    wy mityzujecie ten świat...
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 19:51
                                                    A to ciekawe, Adept, bo nikt nigdy ode mnie zadnych pieniedzy za publikacje nie
                                                    chcial. Poza jednym cholernym wyjatkiem. A poza tym okazjonalnie to mnie cos tam
                                                    placili za wydrukowanie. MOze ja jestem jednorozcem, co?
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 20:27
                                                    gratuluję, Chario, ja miałem podobnie... ale co z tego, inni mają inaczej...,
                                                    świat nie ogranicza się do nas i naszych doświadczeń, niestety, na szczęście...
                                      • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:33
                                        nic takiego w żadnym momencie nie twierdziłem...

                                        a ty swoje, Dala wszystko odwołam, jeśli znajdziesz mi jednego recenzenta,
                                        ok? w przeciwnym przypadku ta dyskusja jest bezprzedmiotowa...
                                        tu nie o wiarę chodzi... a o fakty, vide bardzo dobra seria IBL polonistyki
                                        zagranicznej itd...
                                    • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:37
                                      Adept, z wlasnego doswiadczenia ci powiem, ze przytulane i holubione jest to, o czym swiat juz dawno temu zapomnial. Najlepiej, jezeli praca opiera sie na literaturze swiatowej sprzed 30-50 lat. Jak ktos wyskoczy z literatura opublikowana w biezacym stuleciu, to ma zerowe szanse, bo przeciez to sie jeszcze "nie sprawdzilo", a to nie wiadomo, czy to "przetrwa probe czasu", po co to w ogole publikowac?

                                      Rezultat jest taki, jak pisze w innym watku. Nie ma zadnych prac z Polski dotyczacych zagadnien, ktorymi aktualnie zajmuje sie reszta swiata. Zero. Nul.
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,102589712,102707104,Re_Modzelewski_walczy_z_globalizacja.html
                                      • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:40
                                        hm, to jakaś piramidalna bzdura chario, chyba jednak żyjemy w innych krajach -
                                        to w stosunku do drugiej części wypowiedzi...
                                        co do hołubienia, to o co w końcu chodzi, że wycinamy, czy że hołubimy???
                                        chyba że jest tak, że Dala jest zły, że wycinamy, ty, że hołubimy, a
                                        najlepiej przyczepiać się do wszystkiego, bo coś tam się zobaczyło na oczy i
                                        już...
                                        • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:49
                                          adept44_ltd napisał:

                                          > hm, to jakaś piramidalna bzdura chario, chyba jednak żyjemy w innych krajach -
                                          > to w stosunku do drugiej części wypowiedzi...

                                          Moglbys wyjasnic, o co ci chodzi?


                                          > najlepiej przyczepiać się do wszystkiego, bo coś tam się zobaczyło na oczy i
                                          > już...

                                          Juz wyjasniam. Chodzi o to, ze polonisci zajmuja sie zagadnieniami i stosuja
                                          metodologie, ktore z punktu widzenia reszty swiata sa po prostu przestarzale.
                                          • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:11
                                            chario, którzy??? przykładziki proszę, właśnie o to mi chodzi, o tę magiczną
                                            formułę poloniści..., przypomnę, że nie mówię o językoznawcach (tu się
                                            zgodzę...), więc o jakiej przestarzałej wydanej ostatnio publikacji myślisz...
                                            • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:17
                                              Adepcie, po nazwiskach, naprawde? Duzo by ich bylo.
                                              • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:29
                                                Chario, ale wszędzie jest tak, że są dobrzy i kiepscy... irytuje mnie ta formuła
                                                poloniści - wszyscy, nie ma czegoś takiego, zapewniam cię, że więcej wiem od
                                                ciebie o kiepskości tego środowiska, ale są też świetni, oczytani w najnowszych
                                                rzeczach...
                                                • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:31
                                                  nb. mogę tu wrzucić amerykańskich polonistów, którzy nie wyszli poza XIX wieczne
                                                  opracowania i co??? o czym to świadczy??? nie będę na tym budował żadnego
                                                  dowodu, choć byłoby łatwiej... niż tobie...
                • megaborsuk2000 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 00:57
                  Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale chyba zgodnie z obowiązującym
                  rozporządzeniem nie ma przeszkód, żeby humanistyczne czasopismo w całości po
                  polsku, ale o międzynarodowym zasięgu i prestiżu liczyło się za 15 pkt.
                  Wystarczy, że znajdzie się na liście ERIH z kategorią A.
                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 01:07
                    Wystarczy...
                    • megaborsuk2000 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 01:15
                      Oczywiście wiem, że to brzmi absurdalnie. Pytanie - jakie są tego przyczyny?
                      • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 01:39
                        Na pewno glowna przyczyna nie jest to, ze sa po polsku:

                        tiny.pl/hxtr2
                        Main international languages in this context are English, French, German, Spanish and Russian. However, journals in other languages can also be “international”, when they are being used as “forum language” for specific research communities. Similarly, there may be
                        non-European journals, that are international in character, in languages other than European languages, which can be included in categories A and B.
                        • megaborsuk2000 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:07
                          Właśnie, właśnie. Znam parę polskich czasopism z listy ERIH, które mają
                          kategorię B, ale one nie ukazują się po polsku. Dlaczego więc np. "Pamiętnik
                          Literacki", duma polonistów, ma tylko kategorię C (to już i tak bodaj 8 pkt.,
                          wcale nie 6 z listy ministerialnej) i czy ma szanse na wyższą kategorię? Moim
                          zdaniem - nie. Jest za słaby. To dobre pismo, więc ma kat. C, ale jednak na B
                          jest za słabe.
                          • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:26
                            a to zdanie jest jakoś umotywowane???
                            a obecna kategoryzacja PL wynika z zaniedbań redakcji, która nie dopełniła
                            formalnych wymogów.
                            • megaborsuk2000 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:44
                              Jest umotywowane doświadczeniem - nie tylko przeglądam każdy numer "Pamiętnika
                              Literackiego" i porównuję go z czasopismami z mojej dziedziny (czołowymi i ze
                              średniakami), ale też mam doświadczenia zarówno z publikowaniem w "Pamiętniku",
                              jak i w pismach z wyższą kat. z listy ERIH. Problemem "Pamiętnika" jest pewnie
                              przede wszystkim to, że tkwi w samozadowoleniu i nawet nie spróbuje trafić do
                              nieco szerszego środowiska niż to, do którego trafia. To się w oczywisty sposób
                              odbija na jakości tekstów i ich, powiedzmy, rozmachu. W "Pamiętniku" jest sporo
                              niezłych rzeczy (powtarzam, to jest dobre i wartościowe pismo), ale bardzo mało
                              naprawdę świetnych i zdecydowanie za dużo miałkich. W pismach z kat. B z listy
                              ERIH raczej rzeczy zupełnie miałkich się nie spotka. Mógłbym pisać więcej, bo to
                              bliski mi temat i śmiem twierdzić, że mam niezłe oko do oceny tekstów, ale kto
                              by to wszystko czytał:)

                              Ale uczciwie powiem wprost - jestem niemal pewien, że tekst, który przyjęto mi
                              do "Pamiętnika", mimo że jakąś tam wagę i zalety ma, zostałby odrzucony przez
                              czasopismo z kat. A. Po prostu jest zbyt niezdyscyplinowany.

                              Ale jeśli pod koniec roku - wtedy ma zostać uaktualniona lista ERIH - zobaczę,
                              że "Pamiętnik" ma kat. B, wszystko odszczekam. Jeśli nie, na dłużej wyjdzie na
                              moje, bo lista ma być uaktualniana co 5 lat.
                              • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 15:12
                                hm, porównując PL z innymi pismami tego typu ze świata, przyznam, nie widzę
                                większej różnicy. Zarzuty sporej ilości miałkiej publikacji są jednak w moim
                                przekonaniu przesadzone. Cały czas jest to pismo, w którym jest w stanie
                                opublikować promil badaczy... sama redakcja narzeka, że ma problem z dobrymi
                                tekstami.
                                • megaborsuk2000 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:49
                                  Oczywiście zostaniemy przy swoich zdaniach, ja w każdym razie wiem swoje - w
                                  końcu te miałkie teksty czytałem własnoocznie i przeżuwałem własnozębnie (to
                                  trochę nie fair pozostawać na takim poziomie abstrakcji, ale na pewno w
                                  anonimowym wpisie nie podam tytułów i autorów).

                                  No właśnie, jak to jest z tym promilem badaczy, którzy mogą drukować w PL? Moim
                                  zdaniem kłopot w tym, że oni za mało rzeczy odrzucają (dotyczy to wielu polskich
                                  żurnali, żeby nie było, że się zasłużonego Pamiętnika uczepiłem), wnioskuję to z
                                  czasu oczekiwania na druk. (Jak przyjmowali mój tekst, dzieciak mojego brata
                                  jeszcze nie radził sobie z pełzaniem - a teraz proszę, berbeć poszedł już do
                                  przedszkola, jak ten czas leci. I tylko tekst wciąż jeszcze czeka w kolejce).
                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:30
                                    hm, z zupełnie innych danych wnioskuję, że odrzucają bardzo dużo... jeśli
                                    chcesz (z ciekawości mojej) wrzuć te tytuły na maila...
                                    • megaborsuk2000 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:57
                                      Eeee, wstydzę się:) Mogę się mylić - oczywiście kolejka może być długa, bo
                                      dostają tyle tekstów (znam jedno b. porządne czasopismo z Holandii, które jest w
                                      takiej sytuacji).
                            • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:57
                              widzisz adepcie? a gdyby dopelnila i na dodatek sie umiedzynarodowila, to moze
                              byloby inaczej. ale po co mialaby to robic, skoro dopelnianie i
                              umiedzynarodowianie to same klopoty. a tak mozna robic so sie chce, a recenzje
                              wysylac (albo i nie).....

                              a argument ze PL wielki jest (i nie bedzie sie hanbil dopelnianiem czegokowliek)
                              mnie calkowicie nie interesuje. bo jego wielkosc jest glownie poswiadczana przez
                              znajomych i krewnych krolika.

                              adept44_ltd napisał:

                              > a to zdanie jest jakoś umotywowane???
                              > a obecna kategoryzacja PL wynika z zaniedbań redakcji, która nie dopełniła
                              > formalnych wymogów.
                              • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 15:17
                                Dala, cały czas proszę o podanie mi ewentualnych wielkich światowych polonistów
                                do redakcji PL... dopóki tego nie robisz, jest to czcze gadanie...
                                • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 15:31
                                  Adept, a jak to robia Czesi, ze ich Česká literatura wybila sie na
                                  kategorie A? Chyba nie chodzi o to, ze Szwejk jest inherentnie lepszy od
                                  Mickiewicza?
                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:27
                                    inherentnie nie, tylko widziesz Szwejk jest tłumaczony na każdy język
                                    europejski itd...
                                    poza tym ja mam pytania, co to znaczy "a jak to robią?"
                                    • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:35
                                      no tak, a taki Mickiewicz tylko na glowne jezyki. to rzeczywiscie nie da sie o
                                      nim pisac.

                                      adept44_ltd napisał:

                                      > inherentnie nie, tylko widziesz Szwejk jest tłumaczony na każdy język
                                      > europejski itd...
                                      > poza tym ja mam pytania, co to znaczy "a jak to robią?"
                                      • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:40
                                        chodzi mi o sam fenomen popularności... i tyle, bo za bardzo nie rozumiem
                                        pytania Chario, Mickiewicz nie ma dobrych przekładów na żaden język, poza
                                        tym, by się zajmować nim, trzeba znać język polski, tylko że, powtórzę, w
                                        kontekście rozmowy - pytanie o Szwejka i Mickiewicza nie ma nic do rzeczy.
                                        • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:16
                                          Adept, z twojej odpowiedzi rozumiem, ze wydawana po czesku Česká
                                          literatura
                                          , w odroznieniu od Pamiętnika Literackiego, ma najwyzsza
                                          kategorie w klasyfikacji ERIH, poniewaz literatura czeska jest lepsza i
                                          ciekawsza od literatury polskiej.
                                          • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:31
                                            nie, chario, tak odbiłem trochę nonsensowną w tym miejscu zagrywkę ze
                                            Szwejkiem... ;-)

                                            jedno jest pewne, redakcja PL dała ciała w związku z punktacją i z tego, co
                                            wiem obecnie nadrabiają to, ale chodzi o formalności...
                                            • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:43
                                              Drogi Adepcie, z tym Szwejkiem to byla metonimia...

                                              A zasady punktacji sa dostepne tu:
                                              tiny.pl/hxtph
                                              i nie wydaje mi sie, zeby chodzilo o jakies blahe formalnosci.
                                              • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:47
                                                no właśnie Chario, metonimia...
                                                cała ta dyskusja nabiera makabrycznie metonimicznego charakteru, ja o jednym,
                                                a tu ,mi milirard niezwiązanych z tym myśli wsadzacie, pozakładajcie odrebne
                                                wątki, rozpatrzy się w odpowiednim czasi i odpisze, na razie piszę tylko
                                                tyle, że nie ma światowych recenztentów dla polonistyki (nawet nie napisałem,
                                                że to dobrze, choć taka sugestia się tu pojawiła), prosze debatować ze mną, a
                                                nie z waszymi wewnętrznymi adeptami,

                                                wielce zobowiązany etc.

                                                a44
                                                • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 17:57
                                                  Tu sie zgadzam z dalatata. Zeby znalezc, trzeba przestac zadzierac nosa i chciec
                                                  poszukac. A przede wszystkim rozejrzec sie dobrze, co sie na swiecie dzieje i
                                                  zaczac sie zajmowac aktualnymi rzeczami, a nie tylko aktualnymi lokalnie.
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:16
                                                    chario, ale ty nie wiesz, o czym mówisz bądź mówisz o językoznawstwie
                                                    polonistycznym, co do którego się zgadzam...
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 19:45
                                                    Mowimy o calej polonistyce, prawda?
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 23:30
                                                    ja? nie! zaznaczyłem to już na początku...
                                                  • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:02
                                                    To nic nie poradze, ze ty o czym innym niz wszyscy...
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 00:08
                                                    hm... no prawda, tylko że ja zacząłem tę kwestię, definiując precyzyjnie, po
                                                    czym wszyscy zaczęli wywalać swoje gorzkie żale, też nic na to nie poradzę, ale
                                                    i tak was lubię ;-))))
                                                  • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 14:48
                                                    a my cie bardzo lubimy.

                                                    co nie znaczy ze to byly jakies zale. to trzezwa ocena rzeczywistosci. a to ze
                                                    polonistyczna narracje wielkosciowa uwazasz za rzeczywistosc, no coz, by
                                                    zacytowac prawie-ze-klasyka: to nie moja wina.

                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > hm... no prawda, tylko że ja zacząłem tę kwestię, definiując precyzyjnie, po
                                                    > czym wszyscy zaczęli wywalać swoje gorzkie żale, też nic na to nie poradzę, ale
                                                    > i tak was lubię ;-))))
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 19:34
                                                    Dala, ale kurde, jakieś przykłady??? polonistyk alternatywnych i milknę...
                                                    wracam do rzeczywistości ;-)
                                                  • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 19:40
                                                    ale ja ci moge dac przyklady ludzi zajmujacych sie polskim jezykiem.czasem
                                                    lepszych, czasem gorszych. literaturoznawcow nie znam, bo to nie moja dzialka.
                                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 11.11.09, 20:25
                                                    DALA, zacznę krzyczeć, od samego początku zaznaczyłem, że mówię o
                                                    literaturoznawstwie... i że zgadzam się W PEŁNI z twoją i Chario diagnozą
                                                    językoznawstwa polonistycznego...
                                • dala.tata Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:04
                                  nie, to nie jest czcze gadanie. bo poza twymi zapewnieniami (wierze doglebnie ze
                                  szczerymi) nie mamy zadnych dowodow w jedna czy druga strone.


                                  adept44_ltd napisał:

                                  > Dala, cały czas proszę o podanie mi ewentualnych wielkich światowych polonistów
                                  > do redakcji PL... dopóki tego nie robisz, jest to czcze gadanie...
                                  >
                                  • adept44_ltd Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 16:34
                                    Dala, ale logicznie rzecz biorąc, jeśli ja mówię - nie ma, to trudno jest mi
                                    pokazać, csego nie ma... nie? i to ty, twierdząc, że jest, powinieneś wykazać
                                    co jest... a co do czczości, to mogę już prywtanie wypowiadać różne opinie,
                                    zresztą chyba dostałeś kiedyś ode mnie fragmnet listu polonisty
                                    zagranicznego, który pisał, że dla niego nonsensem jest pisanie po angielsku
                                    w pismach poza Polską... też był z naszego pysznego ;-) klanu???
                          • charioteer1 Re: a o co innego chodzi? 10.11.09, 13:30
                            Česká literatura ma kategorie A.
    • salzburg Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 10:22
      Nie lekceważyłbym publikacji w Ekonomiscie czy Gospodarce Narodowej. Wiekszość
      tekstów, które tam sie wysyła jest odrzucanych. Co innego Prace Naukowe UE w
      Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Tam 6 punktów to przesada.
      • flamengista Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 11:19
        Z mojego posta wynikało przecież dokładnie to samo.

        Ekonomista czy GN to przykłady solidnych czasopism. Śmiem też twierdzić, że
        można by spokojnie podwyższyć punktację za publikacje w ww. czasopismach. Nawet
        do 10 punktów.

        Co do ZN UE w Krakowie - w starej formule, to się zgodzę. Ale w nowej może być
        inaczej, trzeba czekać na rezultaty. Generalnie idea jest taka, jak w GN - łamy
        otwarte dla wszystkich, wręcz nacisk na dywersyfikację instytucjonalną autorów +
        wysoka jakość nadsyłanych tekstów.

        Zobaczymy jednak, jak nam to wyjdzie w praktyce. Ja np. już teraz widzę jeden
        istotny problem - czas procedowania. W GN tekst najpóźniej tydzień po nadesłaniu
        do redakcji trafia do recenzenta. No i w miarę szybko jest recenzja. U nas na
        pewno trzeba by to przyspieszyć. Pamiętam jeden artykuł, którego druku
        doczekałem się w 2,5 roku od złożenia do recenzji.

        Mi się jeszcze marzy sytuacja, w której mamy system nadsyłania artykułów taki
        jak na zachodzie - wysyłasz online poprzez specjalną stronę, artykuł jest
        całkowicie anonimowy, blind review a postępy w ocenianiu artykułu śledzisz na
        stronie.

        Okazuje się, że da się taki system wprowadzić w Brazylii i to nawet nie tylko w
        najlepszych uczelniach (i czasopismach) - a u nas ciągle papier. Do tego
        problematyczny staje się blind review, ja nie wiem czy moje nazwisko na tekście
        do recenzenta jest zakryte czy nie;)
        • salzburg Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 11:36
          Cóz zdaje się ze wszystkie uczelnie ekonomiczne zmierzaja w tym samym kierunku.
          Łamy otwarte dla wszystkich (na niektórych jest nawet wymog odpowiedniego
          udziału tekstów zewnętrznyc), recenzje anonimowe, dość szybki tryb procedowania.
          Nb w niektórych czasopiosamach procedura jest bardzo szybka. Wysyłam tekst,
          nastepnego dnia dostaje potwierdzenie o otrzymaniu i informacje, że już poszedł
          do recenzenta (akceptacja musi być recenzenta i członka Rady Naukowej
          specjalisty z danej problematyki). Po około 1-2 m-c. jest recenzja.
    • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 12:01
      Tiam ranking Szanghajski... powiem tak, ten ranking mierzy dokładnie to co mierzy czyli ilość laureatów Nobla/medalu z Filcu, prac w S/N i.t.d. a na 100% nie mierzy tego który uniwerek jest najlepszy na świecie.
      Weźmy taki Instytut Weizmann'a... w tym roku zajmuje on w tym rankingu zaszczytną 200 pozycje, taka średnia światowa bez żadnych rewelacji. Ale już w przyszłym roku będzie ze 100 pozycji wyżej. W przeciągu jednego roku poziom tego uniwerku skoczy do pierwszej ligi. Wydarzy się istny cud. Cud spowodowany tym, że w tym roku jedna pani z tego uniwerku dostała Nagrodę Nobla, której tegoroczny ranking jeszcze nie obejmuje. Nie ma co do tego dwóch zdań, że ten Nobel za badania z przełomu wieku na 100% podniósł poziom uniwerku, wczoraj średnia światowa, jutro pierwsza liga.
      Ja akurat nie ma złudzeń co do tego gdzie na świecie znajduje się polska nauka i uniwerki, ale ten akurat ranking jest po prostu pozbawiony sensu. Dużo sensowniejsze są te opracowania o których pisał pfg.
      • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 13:34
        Hihihi, trochę się przyjrzałem temu rankingowi i nie mogę wyjść z podziwu... zabrakło w nim takich nic nie znaczących uniwerków jak Humboldt i FU z Berlina. Po prostu ich nie ma. Wcięło. W 2007 FU-Berlin był na 83 pozycji w tym roku już się nie łapie do pierwszej pięćsetki. To się nazywa spadek w poziomie... dwa lata i taki obciach. Pomyślałby kto, że wystarczą dwa lata aby TAKI uniwerek rozłożyć. Co się stało? Profesorowie przestali uczyć tak jak uczyli, badania zostały nagle przerwane, a może nikt nic już nie publikuje? A może po prostu ranking jest do dupy?
        • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 13:40
          on moze byc do dupy. ale to nie zmienia faktu, ze polscy uczeni dobrz by
          zrobili, gdyby sie nad nim zastanowili. bo odrzucanie go - bo my wiemy swoje -
          nie ma wiekszego sensu.
          • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 14:10
            Wybacz ale zastanawianie się nad czymś co nie ma sensu jest działaniem bez sensu:)
            Są miarodajne metody sprawdzania co się w nauce dzieje. Począwszy od liczby publikacji, poprzez liczbę cytowań, a skończywszy na ilości patentów. Nad tym się można zastanawiać, ale nie nad rankingiem który w jest układany w taki sposób, że przypisuje się do poszczególnych kategorii (wybranych bo tak się komuś w Szanghaju podobało) wagi (wyznaczone bo tak komuś się w Szanghaju podobało). Wystarczy zmienić wagę nagród Nobla i ranking wygląda inaczej, wystarczy dołączyć do N/S Lancet/Cell czy 10 innych journali o większym IF niż N/S i ranking wygląda inaczej.
            Wiesz ja pamiętam pierwszy ten ranking z bodajże 2003... w pierwszej 30 znajdował się uniwerek z Szanghaju, dokładnie ten sam, który ten ranking wyprodukował. Dziwnym zbiegiem okoliczności teraz go w tym rankingu za rok 2003 znaleźć nie można... Pamiętam to dokładnie, bo gadaliśmy o tym w labie i nie mogliśmy wyjść z podziwu, że w pierwszej 30 na świecie znajduje się uniwerek o którym nic poza nazwą nie słyszeliśmy. Może się rąbnęli w obliczeniach, a potem to skorygowali, mogło tak być. Wiem co widziałem i wiem czego nie ma...
            • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 14:33
              mysle ze nie masz racji. nie mam zadnych trudnosci, zeby uznac chinski ranking
              za do kitu, jest zreszta ukladany po to, zeby chinscy studenci wiedzieli, gdzie
              sie wybrac na studia.

              jednak nie ma miedzynarodowego rankingu, w ktorym polskie uniweresytety wypadaja
              dobrze (o czym przypomina nam niezmordowany Lesio). w ranking szanowanego THES
              polskie uniwersytety wypadaja marginalnie lepiej, jednak to nadal miejsca o
              setki nizej niz najlepsze. komentarze cytowane przez GW wskazuja, ze do polskich
              uczonych decydentow nie dotarlo jeszcze, ze, on balance, jestesmy zasciankiem
              nauki. tak jednak wcale byc nie musi.

              • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 15:24
                A ja myślę, że mam rację:)

                Mi nie chodzi o to, żeby wykazać, że akurat nasze uniwerki są super, bo nie są. Chodzi o to, że aby cokolwiek zrobić to trzeba mieć jako takie pojecie o rzeczywistości. Ten ranking tego pojęcia nijak nie daje. Jak słusznie zauważył pfg wystarczyłoby zatrudnić Wałęsę albo Szymborską i już o lala jesteśmy o 100 pozycji w górę, co na 100% dowodziłoby, że w przeciągu roku polska nauka dokonała gigantycznego postępu. To jest absurd!
                Naprawdę wystarczy porównać liczbę cytowań znormalizowana do dziedziny i od razu wiadomo, że nie jest fajnie (poza kilkoma chlubnymi wyjątkami).
                Nie wydaje mi się, żebyśmy byli zaściankiem nauki. W zeszłym roku byliśmy na bodajże 20 pozycji na świecie (z linku pfg) i ta pozycja moim skromnym zdaniem dokładnie oddaje nasze miejsce w światowej nauce. Nie ma się co oszukiwać, że jest świetnie. Nie jest, ale nie jest tez tak, że najlepszy polski uniwerek jest gdzieś pomiędzy miejscem 300 a 350 na świecie, bo to jest normalna bzdura. Gdyby tak było, to na ten skromy przykład ja i polowa mojego rocznika nie byłaby w stanie nigdzie znaleźć roboty.
                Ten stan rzeczy nie zmieni się dopóki w naukę nie będzie się inwestować więcej pieniędzy. Całe gadanie o reformie i miejscu polskiej nauki na świecie ma sens tylko i wyłącznie wtedy gdy tych pieniędzy będzie więcej. W przeciwnym wypadku będzie to tylko i wyłącznie przelewanie z pustego w próżne.
                • niewyspany77 Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 15:42
                  z jednym zastrzezeniem: jesli nie zwiekszysz kontroli nad kasa, obawiam sie ze
                  zmian nie bedzie. niech kasa bedzie, ale tez i niech bedzie motywatorem.
                • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 15:52
                  no to bedziemy sie roznic pieknie.

                  ja tak ogolnie to nie wiem co to znaczy ze 'jestesmy na 20 miejscu na swiecie".
                  my to kto? narod? uczeni polscy? przeciez takie rankingi maja dosc ograniczonny
                  sens.

                  nie mam pojecia, dlaczego twierdzisz, ze bzdura jest ze polskie uni sa na 300.
                  miejscu na swiecie. na jakiej podstawie? bo bardzo chcesz? argument co do
                  noblistow akceptuje calkowicie. jednak juz wielokrotnie tu sobie poweidzielismy
                  ze uczeni polscy nie publikuja w Nature czy Science. nie publikuja tez w calej
                  masie innych czasopism. bo nie moga? nie! bo ich tego nikt nie uczy, nikt tego
                  od nich nie wymaga itd itd. co roku przychodzi pokolenie mlodych zdolnych i
                  czesc rozwija skrzydla na zachodzie, mala czesc w Polsce, a reszta staje sie ta
                  wiekszoscia, ktora uwaza ze publikowanie tylko po polsku artykuly oznaczeniu
                  lokalnym jest wystarczajaca.

                  a co do inwestycji, to obawiam sie, ze bez sensownego planu naprawy, bylyby to
                  pieniadze stracone.
                  • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 16:06
                    jestesmy na 20 miejscu na swiecie". my to kto? narod? uczeni polscy? przeciez takie rankingi maja dosc ograniczonny sens.
                    Oznacza to tyle, że polscy naukowcy wyprodukowali tyle artykułów naukowych, że daje im czyli wam (bo ja się liczę obecnie jako szwedzki) 20 miejsce na świecie. Nic więcej. Jak się spojrzy na liczbę cytowań to wygląda to trochę gorzej, ale nadal to nie jest jakaś awaria. Polecam ten link od pfg.

                    dlaczego twierdzisz, ze bzdura jest ze polskie uni sa na 300. miejscu na swiecie. na jakiej podstawie? bo bardzo chcesz?
                    Nie dlatego, że chce ale dlatego, że mam niejakie rozeznanie w tym co się robi na moim starym wydziale i w tym co się robi w Niemczech czy w Szwecji. To nie jest powalająca różnica, ona istnieje ale to nie jest różnica rzędu/kilku rzędów wielkości, jakby wynikało z tego rankingu.
                    Poza tym gdyby rzeczywiście, UW/UJ byłby na 300 pozycji to nikt na co lepszych uniwerkach nie zatrudniał by osób po UW/UJ a tak się dzieje nagminnie.

                    Co do reszty to się zgadzam.
                • pfg Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 16:20
                  yellow_tiger napisał:

                  > nie jest tez tak, że najlepszy polski uniwerek jest g
                  > dzieś pomiędzy miejscem 300 a 350 na świecie, bo to jest normalna
                  > bzdura. Gdyby
                  > tak było, to na ten skromy przykład ja i polowa mojego rocznika
                  > nie byłaby w stanie nigdzie znaleźć roboty.

                  Jesteś niereprezentatywny :-) Studiowałeś fizykę na UW, a polskie nauki ścisłe
                  (poza fizyką, także matematyka, chemia, biologia molekularna) pozostają w
                  kontakcie z nauką światową. Publikujemy w zasadzie wyłącznie w czasopismach z
                  LF, więc nasze prace są recenzowane nie przez naszych znajomych, ale przez ludzi
                  ze świata. Napisanie pracy w sprawnym (choć zapewne niewyszukanym) angielskim to
                  nie jest dla nas problem. My jeździmy na staże i konferencje zagraniczne. Do nas
                  ludzie jeżdżą. Polacy współpracują z fizykami z całego świata. Polacy są w
                  składzie wielkich międzynarodowych zespołów badawczych, a nawet zdarza się, że
                  pełnią tam funkcje kierownicze. Ba, choć nie mamy urządzeń badawczych światowej
                  klasy, to zaprojektowane i wykonane w Polsce urządzenia są elementami tej
                  wielkiej, wielonarodowej aparatury, jaka pracuje w CERN, w DESY czy innych
                  ośrodkach. Fizyka na UW, jeśli pominąć brak bezpośredniego dostępu do
                  nowoczesnej aparatury, nie jest wcale gorsza od fizyki w Edynburgu (53 miejsce;
                  jeszcze trzeba odliczyć Petera Higgsa), Bristolu (61 miejsce) czy Sheffield
                  (81). Gdyby w innych dyscyplinach było tak samo, to byśmy się teraz wściekali,
                  że żadnego polskiego uniwersytetu nie ma w pierwszej pięćdziesiątce.

                  Wcale nie jestem dumny z tego, że polska fizyka jest lepsza od polskiej reszty.
                  Przeciwnie, jest mi przykro, że polska reszta jest gorsza od polskiej fizyki.
                  • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 09.11.09, 16:43
                    Wiem, że jestem niereprezentatywny:)
                    Co do reszty to całkowicie zgadzam się z tym co napisałeś. Niemniej dalej wydaje mi się, że ten cały ranking to jest jeden wielki pic na wodę fotomontaż:)

                    Gdyby w innych dyscyplinach było tak samo, to byśmy się teraz wściekali, że żadnego polskiego uniwersytetu nie ma w pierwszej pięćdziesiątce.
                    A może po prostu jest tak, że nauka = nauki ścisłe? A cała reszta to filatelistyka jak to mówił Rutherford:) I nie ma co sobie zawracać głowy cała resztą:)
                    Tak sobie tylko żartuje:)
                  • dr_pitcher Re: tylko dwa uniwersytety... 10.11.09, 02:36
                    Rzeczywiscie Fizyka na UJ - 5.3 cytowan na artykul - wysmienicie
                    Wybacz, ale to troche malo
                    • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 10.11.09, 08:05
                      Dlaczego mało? Średnia cytowań dla świata w fizyce to 3.79. Pomyśl sobie tak,
                      jednym z najlepszych pism gdzie można umieścić prace z fizyki to PRL. Ma on
                      IF=7.1 z czego dość jasno wynika, że średnia 5.3 jest całkiem wysoka i daj Boże
                      każdemu taką średnia.
                      • dr_pitcher Re: tylko dwa uniwersytety... 10.11.09, 16:35
                        yellow_tiger napisał:

                        > Dlaczego mało? Średnia cytowań dla świata w fizyce to 3.79. Pomyśl sobie tak,
                        > jednym z najlepszych pism gdzie można umieścić prace z fizyki to PRL. Ma on
                        > IF=7.1 z czego dość jasno wynika, że średnia 5.3 jest całkiem wysoka i daj Boże
                        > każdemu taką średnia.


                        To jest bardzo malo (wziawszy pod uwage samo-cytacje).
                        Najbardziej cytowana praca jest przegladowa praca prof Janika (145)
                        Owszem - srednia cytacji to 7 dla fizyki, ale juz w poszczegolnych dyscyplinach
                        jest to wiecej.
                        • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 11.11.09, 09:10
                          To jest bardzo malo (wziawszy pod uwage samo-cytacje).
                          Acha... a średnia dla świata nie uwzględnia samocytowań?

                          Owszem - srednia cytacji to 7 dla fizyki, ale juz w poszczegolnych dyscyplinach jest to wiecej.
                          Eeee? 7? Nie bardzo rozumiem co się starasz powiedzieć.
                          Skoro dla fizyki średnia jest X to naturalnym jest, że są działki fizyki w których cytuje się więcej niż X jak i są działki fizyki w których cytuje się mniej niż X. No chyba, że ja nie rozumiem pojęcia średniej.
                          A może piszesz o tym, że w innych dziedzinach nauki cytuje się więcej? No pewnie, że się cytuje. Tylko o czym to świadczy? Jaki ma sens porównywanie liczby cytowań prac z HIV które idą w dziesiątki/setki z tego powodu, że zajmuje się tym tematem bardzo dużo ludzi z taką a nie inną manierą cytowań, z cytowaniami prac z powiedzmy teorii OTW które można na palcach jednej reki drwala policzyć?
                          A może chodzi o coś zupełnie innego?
                          • dr_pitcher Re: tylko dwa uniwersytety... 11.11.09, 19:06
                            Tak chodzi o co innego:
                            Polska produkuje za duzo fizykow, ktorzy siedzac li tylko w fizyce produkuja
                            rzeczy przydatne i interesujace dla bardzo malej garstki ich kolegow. O ile w
                            XX- wieku szczyt nauki wytyczali fizyce, to teraz juz tak nie jest, mimo ze sami
                            fizyce chca dalej utrzymac status quo. Trzymanie sie tzw. czystej fizyki to po
                            prostu strata pieniedzy. Zauwaz, ze u nas wiekszosc fizykow pracuje w fizyce. Na
                            calym swiecie jest wrecz odwrotnie.
                            • yellow_tiger Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 10:04
                              Polska produkuje za duzo fizykow, ktorzy siedzac li tylko w fizyce produkuja rzeczy przydatne i interesujace dla bardzo malej garstki ich kolegow.
                              Tak z ciekawości się zapytam ilu fizyków w.g. ciebie powinna produkować Polska? Drugie pytanie brzmi następująco, skąd wiesz, że rzeczy które produkują fizycy są interesujące tylko dla bardzo małej garstki ludzi? Dajmy na to ciekłe kryształy, też są interesujące tylko dla małej garstki ludzi? A co z laserami? Również krąg odbiorców jest bardzo ograniczony? A wiem, zapewne chodzi o bardzo ograniczone zastosowanie dyfrakcji elektronów do badania struktury białek. A może chodzi o nie mające żadnego praktycznego zastosowania badania nad nuklearnym rezonansem magnetycznym? A co powiesz o badaniach nad nadprzewodnictwem wysokotemperaturowym, też ograniczone zainteresowanie? Rozumiem, że te wszystkie wymienione badania i z 2000 innych nie maja w.g. ciebie prawa bytu bo to wyrzucanie pieniędzy w błoto? Dobrze zrozumiałem? A może to nie jest czysta fizyka?

                              O ile w XX- wieku szczyt nauki wytyczali fizyce, to teraz juz tak nie jest, mimo ze sami fizyce chca dalej utrzymac status quo.
                              Acha... wielka mafia fizyków opanowała naukę... A tak na poważnie to mam takie dziwne wrażenie, że nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz.

                              Trzymanie sie tzw. czystej fizyki to po prostu strata pieniedzy.
                              A co to jest czysta fizyka i czym się rożni ona od brudnej fizyki? Czy na przykład biofizyk to jest czysty fizyk czy brudny? A geofizyk jest czystym czy brudnym fizykiem? Nawet nie śmiem się zapytać o fizyka medycznego... A co z fizykami projektującymi nowe radary, detektory cząstek elementarnych, czy zajmującymi się paradoksem EPR. To też są pieniądze wyrzucone w błoto?
                              Czy nigdy nie przyszło ci do głowy, że u podstaw wszystkich zjawisk i dowolnej technologi którą mamy na ziemi i które opracujemy/odkryjemy w przyszłości stoi fizyka? A skoro tak to chyba naturalnym jest, że to właśnie ludzie którzy studiowali/studiują fizykę najlepiej nadają się do rozwiązywania tych problemów. Naprawdę ta prosta myśl nigdy nie zagościła w twoim umyśle?

                              Zauwaz, ze u nas wiekszosc fizykow pracuje w fizyce. Na calym swiecie jest wrecz odwrotnie.
                              No no... ciekawe, ciekawe. Jakbyś jeszcze mógł to poprzeć jakimiś danymi...

                              Tak na marginesie nie bardzo mogę zrozumieć jak to co napisałeś w tym poście mogło w jakikolwiek sposób wynikać z poprzedniego...
                            • matdokt Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 13:32
                              dr_pitcher napisał:

                              > Tak chodzi o co innego:
                              > Polska produkuje za duzo fizykow, ktorzy siedzac li tylko w fizyce produkuja
                              > rzeczy przydatne i interesujace dla bardzo malej garstki ich kolegow. O ile w
                              > XX- wieku szczyt nauki wytyczali fizyce, to teraz juz tak nie jest, mimo ze sami
                              > fizyce chca dalej utrzymac status quo. Trzymanie sie tzw. czystej fizyki to po
                              > prostu strata pieniedzy. Zauwaz, ze u nas wiekszosc fizykow pracuje w fizyce. Na
                              > calym swiecie jest wrecz odwrotnie.

                              Coraz bardziej skłaniam sie ku tezie, że jesteś Trollem i chyba należy cie
                              ignorować (na poparcie: twoje "uwagi" o proszeniu artykułów z czasopism Wiley w
                              innym wątku).

                              Nauka jest bardzo złożona dziedziną działalnosci czlowieka, pracują tutaj ludzie
                              nad różnymi zagadnieniami. Niektóre z nich na teraz mogą nie mieć żadnego
                              praktycznego zastosowania, ale maja znaczenie tzw. fundamentalne. Mogą np.
                              wyjaśniać pewne zawiłości świata i później znaleźć zastosowania gdzie indziej.
                              • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 13:48
                                matdokt: uwagi dr_pitchera na temat dostepu do artykulow na forum doktoranci
                                byly absolutnie sluszne. problem polega na tym, ze maja racje tez ci, ktorych
                                uniwersytety wola wydawac forse na konferencje a nie na dostep do czasopism. i
                                konfliktu nie da sie rozstrzygnac. a robienie z tego trollowania jest zabawne.

                                rownie dobrze moge powiedziec, ze trollujesz, bo piszesz rzeczy banalnie
                                oczywiste i nie odnosisz sie do tego, co dr_pitcher poweidzial (z czym zreszta
                                ja sie nie zgadzam).
                                • matdokt Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 14:45
                                  dala.tata napisał:

                                  > matdokt: uwagi dr_pitchera na temat dostepu do artykulow na forum doktoranci
                                  > byly absolutnie sluszne. problem polega na tym, ze maja racje tez ci, ktorych
                                  > uniwersytety wola wydawac forse na konferencje a nie na dostep do czasopism. i
                                  > konfliktu nie da sie rozstrzygnac. a robienie z tego trollowania jest zabawne.
                                  >
                                  > rownie dobrze moge powiedziec, ze trollujesz, bo piszesz rzeczy banalnie
                                  > oczywiste i nie odnosisz sie do tego, co dr_pitcher poweidzial (z czym zreszta
                                  > ja sie nie zgadzam).

                                  drogi dala.tata,

                                  nic nie stoi na przeszkodzie abyś uważał mnie za trolla, każdy ma swój własny
                                  zbiór trolli których ignoruje. Np. ty dla mnie jesteś w 50% Trollem, bo jakieś
                                  50% tego co napiszesz nie ma dla mnie sensu.

                                  Nie odnoszę się do tego co napisał tutaj dr_pitcher, bo nie jestem fizykiem i
                                  się na tym nie znam (yellow_tiger celnie mu odpowiedział), ale jestem naukowcem
                                  i z szerszej perspektywy mam inne zdanie.

                                  Uwagi dr_pitchera na temat dostępu do artykułów według mnie były całkowicie
                                  niesłuszne. Jego uwaga o polskich naukowcach, którzy jeżdżą na konferencje i nie
                                  mają dostępu do czasopism była chybiona, bo nie odnosiła się ani do mnie (jeżdżę
                                  i mam dostęp do całej masy czasopism) ani do autorki forum, bo dopiero zaczyna
                                  pisać i chyba jeszcze nie jeździ.
                                  • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 15:01
                                    Pitcher ma racje. Regulamin korzystania z czasopism elektronicznych w mojej
                                    bibliotece zabrania udostepniania artykulow osobom trzecim, nawet nieodplatnie.
                                    • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 17:23
                                      w kazdej tak jest. no przeciez uniwersytet placi za dostep. wiekszosc
                                      uniwerstytetow ma dostep do wiekszosci baz dancyh (moj uni ma dostep gdzies do
                                      setki, albo wiecej).

                                      w Polsce, gdzie jest to rzadsze, jest to oczywista przewaga konkurencyjna. chodz
                                      do nas, bedziesz mial dostep do X, Y, Z. udostepniajac dostep innym osobom,
                                      podwazamy sensowna strategie wlasnej instytucji, a przez to swoja wlasna sytuacje.

                                      charioteer1 napisał:

                                      > Pitcher ma racje. Regulamin korzystania z czasopism elektronicznych w mojej
                                      > bibliotece zabrania udostepniania artykulow osobom trzecim, nawet nieodplatnie.
                                      >
                                      >
                                      • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 17:30
                                        Mysle, ze to sa zastrzezenia wydawcow, a nie polityka uni. Niektore czasopisma
                                        psychologiczne daja licencje na dostep tylko i wylacznie z okreslonych
                                        komputerow. Chociaz unczelnia za to placi tak czy inaczej, te czasopisma nie sa
                                        dostepne w ogolnej bazie e-czaasopism.
                                        • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 17:36
                                          to sa zastrzenia prawne: COPYRIGHT. uni wykupuje prawo do dostepu....

                                          nawiasem, jak nie ma czegos w bazie danych, zamawiam w bibliotece i po paru
                                          dniach przychodzi pdf. pdfa tego moge otworzyc tylko na kompie w pracy, a ogldac
                                          go moge tylko przez 2 tygodnie. potem jest zablokowany (ktos mi tu juz
                                          tlumaczyl, ze moge to obejsc, tylko ze nie widze celu). moge go wydrukowac jednak.
                                          • pr0fes0r Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 18:14
                                            dala.tata napisał:

                                            > nawiasem, jak nie ma czegos w bazie danych, zamawiam w bibliotece i po paru
                                            > dniach przychodzi pdf.

                                            Ty nam tutaj bajek o żelaznym wilku nie opowiadaj :>

                                            My tu mamy takie warunki, że mój doktorant zamówił sobie stuff z zagranicy i
                                            drugi tydzień trwa poszukiwanie faktury w różnych ważnych działach administracji
                                            uczelnianej, a on czeka na efekt tych poszukiwań.
                                            • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 18:42
                                              Pe-de-efa zamowil? Przez miedzybiblioteczna? Odwazny gosc.
                                            • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 21:07
                                              no ale wlasnie tym bardziej dostep do baz danych jest przewaga konkurencyjna. i
                                              tym bardziej po prostu rozdawanie tekstow nie powinno byc traktowane lekko.
                                              • pr0fes0r Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 22:19
                                                dala.tata napisał:

                                                > no ale wlasnie tym bardziej dostep do baz danych jest przewaga konkurencyjna. i
                                                > tym bardziej po prostu rozdawanie tekstow nie powinno byc traktowane lekko.

                                                W "normalnym świecie" pewnie masz rację. Ale w naszych warunkach ta "przewaga
                                                konkurencyjna" to taka trochę a'la paraolimpiada - ja mam nogi urąbane dwa cm
                                                nad kolanem, a sąsiad pięć. O prawach autorskich i przewadze konkurencyjnej
                                                chętnie porozmawiam, jak wszyscy będziemy mieli dwie nogi równej długości i bez
                                                ubytków...

                                                ... czyli już na wiosnę podobno. Ale coś mi mówi że Wirtualna Biblioteka
                                                Wirtualnej Nauki nie przetrwa następnej rundy cięć budżetowych.
                                                • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 22:48
                                                  a ja wlasnie mysle ze normalnym siwecie, to wszyscy maja dostep. czy jestem w
                                                  cambridge, huddersfield czy bangor, roznice w dostepie do baz danych beda
                                                  minimalne, pomimo roznego statusu uniwersytetow.

                                                  natomiast w Polsce jest inaczej. bede w krakowie, bede mial dostep do bazy 1, 2,
                                                  4. bede w szczecinie, do niczego, a bede w olsztynie do 1 i 5.

                                                  co od praw autorskich itd, ja akceptuje, ze z punktu widzenia jednostki, wybor
                                                  miedzy: miec dostep do literatury swiatowej (srednio legalnie, ale miec) a nie
                                                  miec nic, jest tzw. no-brainerem.
                                                  • matdokt Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 23:14
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > natomiast w Polsce jest inaczej. bede w krakowie, bede mial dostep do bazy 1, 2,
                                                    > 4. bede w szczecinie, do niczego, a bede w olsztynie do 1 i 5.

                                                    No to niewiele wiesz o Polsce. W naukach ścisłych jest inaczej. W moim
                                                    macierzystym Instytucie mam dostęp do ok 90% czasopism z mojej dziedziny (z
                                                    całego świata) w formie papierowej i z tego ok. 60% mogę też sciągać w formie
                                                    elektornicznej, resztę trzeba xerowac w bibliotece.
                                                  • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 23:34
                                                    W humanistyce jest o wiele gorzej, wiec nie wyskakuj, ze niewiele wie.
                                                  • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 23:50
                                                    bardzo mozliwe ze tak jest w twojej dziedzinie. w innych tak nie jest. co
                                                    wiecej, 90 proc. to o te 10 proc za malo nie? pomijam juz to, ze moglbys chciec
                                                    robic badania interdyscyplinarne i wtedy co?
                                  • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 17:17
                                    niespecjalnie wiem, na czym polega to, ze jego uwagi byly chybione.
                                    udostepnianie baz osobom spoza instytucji, ktora ma dostep do niej, jest
                                    nielegalne. i to napisal dr_pitcher. ty mozesz sie z tym nie zgadzac, ale to
                                    jest twoja sprawa, nie zmienia to faktu, ze jest to nielegalne.

                                    druga rzecza, ktora on napisal, jest to, ze instytucje, ktore placa za dostep do
                                    baz danych, sponsoruja w ten sposob instytucje pasozytnicze, ktore placic nie
                                    chca. gdyby z kolei wszystkie placily, koszta by sie zmniejszyly. wytlumacz mi,
                                    na czym polega to, ze to jest chybione?

                                    to co piszesz o tym co napisal dr_pitcher wskazuje, ze dobrze bylo zebys wrocila
                                    do tego, co napisal i przeczytala to jeszcze raz. szczegolnie o tych konferencjach.

                                    problem polega na tym, ze to sa rozwazania w skali makro, w skali mikro jest
                                    konkretna osoba, ktora nie ma dostepu do tekstu (najczesciej dlatego, ze
                                    instytucja nie uznaje subskrypcji za dobra inwestycje). jednak pomoc konkretnej
                                    osobie oznacza naciaganie konkretnej instytucji i konkretnych podatnikow, ktorzy
                                    konkretnie placa za dostep, a czasem za kazdy tekst.

                                    gdybys sobie zadala jednak pytanie, co ma zrobic osoba, ktora nie ma znajomych z
                                    dostepem czy tez nie przyszlo jej do glowy prosic na forum, to moze
                                    zrozumialabys lepiej problem podnoszony przez dr_pitchera.

                                    aaaaa, no tak, skoro dla ciebie nie ma sensu, to na pewno ww ogole nie ma sensu.
                                    brawo! wreszcie jst dobre kryterium sensownosci!
                                    • matdokt Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 23:07
                                      dala.tata napisał:

                                      > niespecjalnie wiem, na czym polega to, ze jego uwagi byly chybione.
                                      > udostepnianie baz osobom spoza instytucji, ktora ma dostep do niej, jest
                                      > nielegalne. i to napisal dr_pitcher. ty mozesz sie z tym nie zgadzac, ale to
                                      > jest twoja sprawa, nie zmienia to faktu, ze jest to nielegalne.

                                      Dlaczego? Myślę, że piszesz bzdury. A na dowód podam przykład: zarówno w moim
                                      macierzystym instytucie w Polsce, jak i w tym w którym teraz jestem na postdocu
                                      w Niemczech, w bibliotekach jest darmowe wifi, które zasiegiem obejmuję cały
                                      budynek instytutu. Więc wystarczy przyjść z laptopem, żeby się połączyć (fakt:
                                      niezbyt szybkim łączem i z dużymi ograniczeniami), ale to wystarczy aby mieć
                                      dostęp do wszystkich czasopism, do kórych ma dostęp Uniwersytet (Springer,
                                      Elsevier, Wiley, ...). Nikt tutaj nie robi zadnych problemów, ani ze nie
                                      widziałem kogoś kto by chodził i zbierał opłaty.

                                      > druga rzecza, ktora on napisal, jest to, ze instytucje, ktore placa za dostep d
                                      > o
                                      > baz danych, sponsoruja w ten sposob instytucje pasozytnicze, ktore placic nie
                                      > chca. gdyby z kolei wszystkie placily, koszta by sie zmniejszyly. wytlumacz mi,
                                      > na czym polega to, ze to jest chybione?

                                      Jak kogoś nie stać (nie chce), to nie płaci, i w ten sposób utrudnia sobie życie
                                      brakiem dostępu do czasopism (wtedy to jest gorszy ośrodek od tego którego stać
                                      na opłacenie dostępu). Bardzo naiwnym według mnie jest stwierdzenie, że jesli
                                      wszyscy by płacili, to obnizyła by się cena. Konsorcja wydawnicze, nie są
                                      firmami charytatywnymi, tylko rynkowymi, z którymi trzeba negocjować.

                                      > to co piszesz o tym co napisal dr_pitcher wskazuje, ze dobrze bylo zebys wrocila
                                      > do tego, co napisal i przeczytala to jeszcze raz. szczegolnie o tych konferencj
                                      > ach.

                                      Dlaczego używasz rodzaju żeńskiego? Po czasownikach widać, że nie jestem
                                      kobietą. Dobrze by było, żebyś też wrócił, do tego co napisałem. Powtarzam:
                                      autorka tematu z forum doktoranci NIE jest jeszcze doktorantką ani studentką,
                                      więc nie może mieć żadnego dostępu do baz czasopism. Dopiero planuje studia
                                      doktoranckie.

                                      > gdybys sobie zadala jednak pytanie, co ma zrobic osoba, ktora nie ma znajomych z
                                      > dostepem czy tez nie przyszlo jej do glowy prosic na forum, to moze
                                      > zrozumialabys lepiej problem podnoszony przez dr_pitchera.

                                      No cóż, świat należy do ludzi kreatywnych i radzących sobie w różnych sytuacjach.

                                      > w Polsce, gdzie jest to rzadsze, jest to oczywista przewaga konkurencyjna. chodz
                                      > do nas, bedziesz mial dostep do X, Y, Z. udostepniajac dostep innym osobom,
                                      > podwazamy sensowna strategie wlasnej instytucji, a przez to swoja wlasna sytuac
                                      > je.

                                      > no ale wlasnie tym bardziej dostep do baz danych jest przewaga konkurencyjna. i
                                      > tym bardziej po prostu rozdawanie tekstow nie powinno byc traktowane lekko.

                                      Może tak może nie. Ja bym z tą konkurencją nie przesadzał. Zapominasz, że oprócz
                                      elektronicznych wersji, są tez papierowe wydania czasopism, do których ma się
                                      dostep w bibliotekach w kazdym większym osrodku akademickim.

                                      > nawiasem, jak nie ma czegos w bazie danych, zamawiam w bibliotece i po paru
                                      > dniach przychodzi pdf. pdfa tego moge otworzyc tylko na kompie w pracy, a ogldac
                                      > go moge tylko przez 2 tygodnie. potem jest zablokowany (ktos mi tu juz

                                      Coś ci się chyba pomyliło. Pierwszy raz słyszę o pdf, który można ogladac tylko
                                      przez 2 tygodnie. Mozna zablokować drukowanie, modyfikację, zabezpieczyć hasłem
                                      plik pdf, ale czasowy dostęp to jakaś bzdura sezonu. Mozna to obejść w dziecinny
                                      sposób zmieniając datę w komputerze, albo w profesjonalny usuwając naraz
                                      wszystkie organiczenia.

                                      > aaaaa, no tak, skoro dla ciebie nie ma sensu, to na pewno ww ogole nie ma sensu.

                                      Tak, jakieś 50% z tego co napisałeś jest bez sensu.
                                      • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 12.11.09, 23:49
                                        darmowe wifi z dostepem do calego systemu uni? taaaaa. i nie musisz sie logowac,
                                        miec konta unwersyteckiego? w takie cuda to ja nie wierze. chyba ze Niemcy sa
                                        jak Chiny - nie podpisuja umow o ochronie copyright.

                                        tak, masz racje, trzeba negocjowac. natomiast idea, ze uni A placi, a pracownicy
                                        uni B korzystaja, jest co najwyzej zabawna.

                                        przeczytaj sobie ostatnie posty - nie zauwazylem plci. a tobie uwlacza to, ze
                                        odnioslem sie od ciebie jako kobiety, tak? no strasznie cie przepraszam.

                                        chyba dawno w Polsce nie byles. te papierowe wersje czasopsism to jakis mit chybba.

                                        jest mi zupelnie obojetne, czy widziales czy nie. British Library wlasnie takie
                                        pdfy wysyla.
                              • dr_pitcher Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 03:34
                                Tak jestem Trollem.
                                Akurat tak sie sklada, ze rowniez fizykiem, ktory dzieli swoj czas na badania
                                fundamentalne i aplikacje.
                                A szlag mnie trafia, czytajac ciagle narzekania na brak dostepu do publikacji od
                                rodakow na przeroznych konferencjach.

                                Podam przyklad:
                                1. Konferencja na Hawajach
                                2. 5000 uczestnikow, okolo 70 z Polski
                                3. 80% z nich jest przez Towarzystwo Naukowe SPONSOROWANE (ok $1,700 na lebka
                                4. Na sesjach plenarnych, plakatowych rodaka nie uswiadczysz - przebywaja na plazy
                                5. W kuluarach dowiaduje sie od znajomego, ze jego instytucja w Polsce ma
                                fundusz konferencyjny pokrywajacy w pelni koszta pobytu uczestnikow.

                                Co do bibliotek - owszem mozesz wejsc do kazdej (albo prawie kazdej) i skserowac
                                artykull za darmo. Co do dostepu elektronicznego, to juz musisz miec konto w
                                danej bibliotece.

                                W koncu, sciagniecie artykuly z Wiley (tzw. "pay per view") to cena rzedu $5-20
                                za artykul, przy wiekszej ilosci jest znizka. Jesli instytucji na to nie stac,
                                to cos jest nie tak.

                                Kombinujmy dalej

                                • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 06:11
                                  dr_pitcher napisał:

                                  > Na sesjach plenarnych, plakatowych rodaka nie uswiadczysz - przebywaja na plazy

                                  Tez to widze na roznych konferencjach i tez mnie szlag trafia. Taki delikwent
                                  musi najpierw zaliczyc wszystkie lokalne atrakcje, musi zakupic prezenty dla
                                  calej rodziny i wszystkich znajomych, a potem podczas swojej prezentacji
                                  opowiada takie bzdety, ze wstyd sie przyznac przed innymi, ze w ogole znam
                                  czlowieka.

                                  > W koncu, sciagniecie artykuly z Wiley (tzw. "pay per view") to cena rzedu $5-20
                                  > za artykul, przy wiekszej ilosci jest znizka. Jesli instytucji na to nie stac,
                                  > to cos jest nie tak.

                                  U nas to drozej wychodzi - od 30$ wzwyz. Pewnie inna specyfika dyscypliny.
                                  Glownym problemem jednak nie sa pieniadze, ale brak procedur. Ludzie nie
                                  zamawiaja, wiec biblioteka nie ma opracowanych procedur sprowadzania takich
                                  artykulow, a nie ma komu sie o to upomniec w radzie bibliotecznej. Mnie wlasnie
                                  ten brak procedur odstraszyl od sprowadzania pdf-ow, bo srodki na to byly w
                                  grancie. Latwiej bylo posciagac papierowe wersje.
                                  • dr_pitcher Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 06:54
                                    "Brak procedur" - i tu jest problem pogrzebany. Moim zdaniem istnienie
                                    szerokiego dostepu do czasopism to PODSTAWA nauki - bez tego ani rusz
                                    (nieznajomosc literatury wsrod niektorych jest wrecz zenujaca). Pamietam lata
                                    PRL-u, kiedy w naszej bibliotece instytutowej mozna bylo znalezc wiekszosc
                                    czasopism z dziedziny. Byl niepisany uklad, iz kazdy kto jechal na stypendium na
                                    zachod zalatwial i placil prenumerate czasopisma - i jakos sie latalo. Moze nie
                                    zawsze byly to numery najnowsze, ale piszac doktorat wiekszosc artyulow mialem
                                    na miejscu. Pare lat temu, moj bliski kolega, a rowniez wiceszef duzej
                                    biblioteki uniwersyteckiej zalatwil dla swojej macierzystej uczelni w Polsce
                                    dostep do czasopism Elesviera - na nastepny rok trzeba to bylo odnowic, ryczalt
                                    byl spory - niemal za darmo. Niestety, sprawa utknela i okazala sie z powodow
                                    finasowo/prawno/"kto podejmuje decyzje"/"jakie czasopisma" niewykonalna. A szkoda.
                                    Duzo sie obecnie slyszy o tzw. wspolpracach miedzynarodowych, szef ISI bywal w
                                    Polsce, spotykal sie z ministrami etc - czy znajdzie sie ktos kto potrafi te
                                    rzeczy wykorzystac?
                                    Z drugiej strony, coraz wiecej pdf-ow pojawia sie na stronach prywatnych autorow
                                    - niektorzy wydawcy sie buntuja, ale wiekszosc (np Wiley) przymruza oko. Mysle,
                                    ze za kilka lat problemy ze sciaganiem artykulow znikna. Niektore czasopisma
                                    przechodza na inne niz subskrypcja sposob finansowania (sponsoring przez
                                    towarzystwa naukowe, reklamy etc).
                                    • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 12:22
                                      W tej chwili mam u siebie na uczelni dostep do ok. 90% czasopism, z ktorych
                                      korzystam, sprowadzenie ksiazek do biblioteki tez nie jest problemem, wiec nie
                                      jest zle. Procedury miedzybiblioteczne bywaja upierdliwe, ale da sie wytrzymac.
                                      Natomiast sprawa dostepu do ISI to skandal. Mielismy dostep testowy do SCI chyba
                                      przez rok i na tym sie skonczylo. Jakby malo kto zdawal sobie sprawe z tego, ze
                                      ta baza sluzy nie tylko do wyszukiwania publikacji i cytowan przelozonych, ale
                                      ma rowniez genialna wyszukiwarke, ktorej nb. nie moge odzalowac!

                                      Powszechny brak znajomosci literatury to jest plaga. Zwlaszcza cytowanie za kims
                                      prac, ktorych sie na oczy nie widzialo. Tym bardziej, ze w tej chwili naprawde
                                      wystarczy chciec tych prac poszukac. Przynajmniej tak jest w mojej dzialce.
                                • matdokt Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 11:39
                                  dala.tata napisał:

                                  > darmowe wifi z dostepem do calego systemu uni? taaaaa. i nie musisz sie logowac,
                                  > miec konta unwersyteckiego? w takie cuda to ja nie wierze. chyba ze Niemcy sa
                                  > jak Chiny - nie podpisuja umow o ochronie copyright.

                                  dr_pitcher napisał:

                                  > Co do bibliotek - owszem mozesz wejsc do kazdej (albo prawie kazdej) i skserowac
                                  > artykull za darmo. Co do dostepu elektronicznego, to juz musisz miec konto w
                                  > danej bibliotece.

                                  No cóż, po zastanowieniu mogę stwierdzić nawet więcej:

                                  W mojej macierzystej jednostce w Polsce nawet nie trzeba laptopa przynosic, bo
                                  stoja dwa komputery z dostepem do netu (z ograniczeniami), na których (bez
                                  logowania sie!) mozna przegladac bazy i sciagac artykuly.

                                  W miejscu w którym jestem teraz tez nie trzeba mieć laptopa, bo stoi z 5
                                  komputerów, na których (bez logowania!) można przeglądać czasopisma
                                  elektroniczne, a nawet poprosić bibliotekarza o wydrukowanie (za oplata) pdf.

                                  Pamiętam tez, ze w lecie bylem na konferencji w Lyonie i tam podobnie: w
                                  bibliotece instytutowej (bez logowania) można było przeglądać czasopisma.

                                  A dwa lata temu bylem w innym miejscu: Nijmegen, i tam była duża biblioteka
                                  uniwersytecka, do której (każdy!) mógł wejść i korzystać z internetu + dostęp do
                                  czasopism (ale chyba bez drukowania, bo nie rozumiałem po niderlandzku).

                                  Powszechny elektroniczny dostęp do czasopism w niektórych Europejskich
                                  uniwersytetach jest OCZYWISTOŚCIĄ i nikt nie robi z tego żadnego problemu
                                  ludziom z zewnątrz.

                                  Czy nie uważacie, że to jest typowo polskie myślenie (zwłaszcza u ludzi długo
                                  przebywających za granicą): ja mam, inni nie mają, oni są gorsi, nie dać im, po
                                  co się pchają ??
                                  • dala.tata Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 11:55
                                    w Polsce i innych macierzystych uczelniach to cuda na kiju sie dzieja.

                                    niedawno twierdziles ze kazdy ma prawo do tego, zeby sobie sciagac na laptopa
                                    artykuly. teraz twierdzisz ze mozna jedynie czytac (co jest w pelni sensowne i
                                    do tego legalne). zdecyduj sie moze, co dokladnie chcesz powiedziec, a potem
                                    uzgodnij z rzeczywistoscia.

                                    otoz dostep na poziomie czytania jest czyms zupelnie innym niz dostep na
                                    poziomie sciagania na dysk, a to jest jeszcze co innego niz przekazywanie plikow
                                    dalej.

                                    pokaz mi jeden uniwersytet, w ktorym mozesz bez logowania sciagac na dysk pliki
                                    pdf.jesli takowy znajdziesz, to jeszcze powieniens wykazac ze uniwerstyt nie
                                    placi licencji, ktora umozliwia wlasnie takie dzialania.

                                    idea, ze uniwesteyetey w UE robia takie rzeczy wbrew prawu, a wydawcy pozwalaja
                                    na to, bo sa fajni, jest idiotyczna. i niestety to raczej ty myslisz 'po polsku'
                                    sadzac, ze dostap do czyichcs zasobow i wlasnosci intelektualnej jest po prostu
                                    za darmo. nie mam tez waptliwosci, ze kserujesz w calosci ksiazki (bo stoja
                                    kserografy), choc to rowniez jest neilegalne.
                                    • dala.tata PS 14.11.09, 11:57
                                      proponuej, zebys potweirdzil jeszcze, czy rzeczywiscie jest dostep do wszystkich
                                      baz danych i wszystkich tekstow.

                                      poki co bowiem, to zapewniasz tylko o tym, ze swiat jest piekny, a copyright nie
                                      istnieje.
                                  • charioteer1 Re: tylko dwa uniwersytety... 14.11.09, 12:26
                                    matdokt napisał:

                                    > komputerów, na których (bez logowania!) można przeglądać czasopisma
                                    > elektroniczne, a nawet poprosić bibliotekarza o wydrukowanie (za oplata) pdf.

                                    Dzizas, nie logujesz sie, poniewaz komputer jest podlaczony do sieci
                                    uniwersyteckiej. Znam biblioteki w roznych krajach i wierz mi, nie wszedzie jest
                                    tak, ze moze wejsc kazdy z ulicy.
    • sendivigius Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 10.11.09, 16:38
      … w osiagnięciu światowej sławy i wielkości. Jest rzeczą absolutnie
      pewną i niekwestionowaną że Polacy są najbardziej utalentowani.
      Powie to każdy najmniejszy wróbelek na drzewie i każdy autorytet
      moralny wiodącego dziennika wspierającego demokratyczne państwo
      prawne urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej. A
      świetny poziom polskich uniwersytetów jest sławny pod biegunami i na
      równikach. Gdzie tam jakieś Jankesy, Angole, Gebelsy, Żabojady,
      Japońce, Chińce lub inne żółtki czy wręcz, nie daj Boże, "starsi
      bracia w wierze". Ci są co najwyżej przebiegli. A poza tym kto
      powiedzial że są lepsi? Sami o sobie tak mówią - każdy tak potrafi;
      i to na dodatek po angielsku a my wiemy że Polacy nie gęsi.

      Przed 20 laty gdy się odbywała pierwsza w "wolnej Polsce" dyskusja o
      reformie polskiej nauki za przyczynę problemów i niepowodzeń
      problemu podano:

      - brak komputerów
      - brak dostępu do literatury
      - brak pieniędzy na aparaturę

      Niestety, w najlepszym znaczeniu owego słowa, brak komputerów
      rozwiązał się szybciej niż można się było spodziewać. Przyczyną
      numer jeden stał się więc brak dostępu do literatury. "Dajcie nam
      dostęp a będą wyniki" - krzyczeli wspomagani przez dziennikarzy
      wiodacego dziennika (już bez znaczka "S") naukowcy. Drugi pech
      przyniósł rozwój ineternetu. Nie tylko daje on dostęp ale co
      najgorsze daje też "ekspozycję" czyli widok na to kto czego nie
      publikuje. Ostatnią deską ratunku stał się brak pieniędzy na
      aparaturę. Trach! Kolejna bezdyskusyjna przyczyna padła jak pies
      Pluto. Pieniądze z Unii Europejskiej leżą i to niewykorzystane. Ale
      nawet te wykorzystane resztówki zrobiły swoje i zwiedzając dowolny
      polski wydział trudno powiedzieć dokładnie jakiej aparatury tam
      brakuje (oprócz tej mózgowej).

      W tej sytuacji, naukowcy stwierdzili że to wszystko się nie liczy, a
      tak naprawdę przyczyną zapaści polskiej nauki i zaściankowości
      polskich uniwersytetów są:

      - niskie płace naukowców

      Bo wicie-rozumicie jak nam podniesiecie, choć nie wiadomo kto, bo
      obecny premieru Tusk ma afekt raczej do obcinania (i to nie tylko
      pedofilom); to znaczy jak podniesiecie pensje, tak aby były takie
      netto jak w USA brutto, pomnożone przez 3 bo na tylu
      etatach "pracujemy", (w swoim własnym czasie, bo czas pracy nie jest
      określony godzinowo z czego wyciągamy logiczny wniosek że wynosi
      zero), dorzucicie jeszcze pakiecik emerytalny jak dla górnikow,
      przywileje jak dla mundurówki to i będą wyniki. A że nie ma to chyba
      jasne, bo jeżeli nie brak komputerów, literatury i aparatury to
      chyba musi byc jakas inna ważna przyczyna. Nie chcecie chyba
      powiedzieć ze ks. gen. dyw. pil. prof. zw. belw. dr su-kontra-re-hab
      inż. arch. nauk med. jest kompletnym idiotą?

      Tak więc mamy obraz, a teraz spróbujmy postawić hipotezę roboczą w
      sprawie co jest centralnym problemem polskiej nauki: otóż jest nim
      brak habilitacji na świecie.

      Wyobraźmy sobie że obowiązujący w Polsce uniwersytecki system
      towarzysko-rodzinno-koneksyjnego feudalizmu zostaje wprowadzony w
      USA. Nawet strażnik z Texasu nie da rady - utopi się w Rio Grande;
      Terminator rzuci "hasta la vista Berkeley" i przeniesie wszystkich
      (na drugi etat) do pobliskiego Alcatraz, porucznicy Kojak i Colombo
      sami się zdegradują do szeregowych, a rektor Harvardu rzeknie:
      wracamy do tradycji - kto nie pije nie ma wstępu na kampus. Gdy
      podobne posunięcia nastapią i w innych krajach to urobek naukowy
      polskich uniwerstytetów rozbłyśnie jak SN1054 w gwiazdozbiorze
      Taurusa.

      Uzasadnienie:

      Polacy mają już taką naturę że nie lubią jak jest cokolwiek jasno i
      prosto. Za komuny spiskowali aż miło. Liczba dysydentów była większa
      w Polsce niż w całej reszcie "obozu pokoju i postępu". To samo było
      wcześniej - w czasie wojny, a jeszcze wcześniej w czasach zaborów.
      Załatwić, zakombinować, przewalić, przekręcić, przemycić - i szafa
      gra. A gdy komuna się skończyła - to co? Konspirować nie ma po co,
      załatwiać spod lady nie ma co, komuna już nie przeszkadza, na komunę
      zwalić się nie da - jak tu życ? Trzeba budować jakieś tam
      autostrady. Kto? My? W roku 1956 Dwight Eisenhower zaplanował
      zbudować autostrady. Zachowując proporcje, gdyby zaczął rządzić w
      Polsce od 1989 to byłoby już ich 15 000 kilometrów. A jest?

      Widać więc jasno, że Polacy nie tylko że nie gęsi ale i też nie
      pstrągi, w czystej wodzie czują się źle. W takiej sytuacji właściwą
      strategią, ktorą powinno przedsięwziąć Ministerstwo i Pani Minister
      jest odpowiednie zamulenie wody gdzie indziej. Do jakiegoś stopnia
      to robi, nie uznając anglosaskich dyplomów uniwersyteckich. Pani
      minister powinna, razem z panem Sikorskim natychmiast zagrozić
      bojkotem czasopism amerykańskich i amerykańskich naukowców jak tamci
      nie wprowadzą habilitacji. Gdy już cały świat wprowadzi habilitację
      to dopiero zobaczymy kto jest najlepszy!

      "Siekiera, motyka, grant, dotacja,
      Nie ma jak ha-bi-li-ta-cja
      Bimber, szklanka bum-cyk-cyk
      Ja mam trzeci etat a ty nic"
      • adept44_ltd Re: Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 10.11.09, 16:43
        mało radykalne, przeprowadzić Polaków na Madagaskar, znajdą się na swoim
        miejscu... bo to gorszy rodzaj człowieka, jak powszechnie wiadomo.
      • eeela Re: Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 10.11.09, 17:48
        Swobodny dostęp? Komputery? Człowieku, chyba nie wiesz, co piszesz. Na
        najlepszym wydziale w Polsce w mojej dziedzinie na większość tego dostępu i
        ułatwień technologicznych pracownicy wykładają z własnych kieszeni, bo środki,
        które na te cele otrzymują, nie pokrywają pewnie i jednej dziesiątej ich
        potrzeb, żeby prowadzić wysokiej jakości badania. Byle studenciak na moim
        obecnym uniwersytecie ma lepszy i łatwiejszy dostęp do technologii i materiałów
        niż profesor w instytucie, z którego wyszłam. To, że mają tam dobre wyniki, to
        rezultat tego, że siedzi tam banda na tyle zwariowanych idealistów, że chce im
        się przez całe życie płacić z własnej, niezbyt zresztą sowicie zaopatrzanej
        kieszeni za narzędzia pracy.
      • pfg Re: Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 10.11.09, 18:55
        sendivigius napisał:

        > brak habilitacji na świecie.

        Ojej, czy musimy odgrzewać tego kotleta? Było i było ad nauseam. W
        Europie kontynentalnej habilitacja jest, nawet w UK jest, choć
        opcjonalna.
        • charioteer1 Re: Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 10.11.09, 19:19
          Dajmy moze spokoj z ta opcjonalna habilitacja w UK. Tyle samo wazy co h.c. w
          Polsce.
        • sendivigius Re: Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 11.11.09, 16:45
          pfg napisał:

          > sendivigius napisał:
          >
          > > brak habilitacji na świecie.
          >
          > Ojej, czy musimy odgrzewać tego kotleta? Było i było ad nauseam. W
          > Europie kontynentalnej habilitacja jest, nawet w UK jest, choć
          > opcjonalna.
          >

          Kotletem nie jest habilitacja, to tylko zartobliwy punkt
          zaczepienia. Kotletem jest stan polskiej nauki. Szanowny panie pfg,
          ja wiem ze siedzi pan w najlepszym wydziale fizyki w najlepszym
          uniwersytecie - niech pan sobie zda sprawe ze to jest wyjatek, a nie
          regula.
          • mr_kagan Re: Co naprawdę przeszkadza polskim naukowcom... 11.11.09, 17:53
            Jaka "opcjnalna" habilitacja w UK? W UK uczony moze byc najwyzej
            nobilitowany, jak to sie przytrafilo np. Sir Fredowi Hoyle. Ale o habilitacji,
            chocby i opcjonalnej, to w UK nikt przeciez nigdy nie slyszal...
      • flamengista ale bzdury... 10.11.09, 23:24
        Na swoje narzędzia pracy pracowałem przez 6 lat. 6 lat na zgromadzenie
        absolutnie podstawowej literatury, przyzwoitego laptopa i pakietu statystycznego
        na którym da się zrobić badania.

        Mój odpowiednik w przeciętnej uczelni niemieckiej ma to na starcie. Plus
        wsparcie w postaci kolegów, którzy są lepsi od niego i ciągną go za uszy.
        Kolegów, którzy prezentują poziom międzynarodowy, publikują w dobrych
        journalach. Którzy mogli jeździć na zagraniczne stypendia, zamiast siedzieć w
        PRLu i słuchać wykładów o marksiźmie, marząc o lekturze AER.

        Jesteśmy więc na starcie do tyłu o kilka lat + obciążeni dziedzictwem PRLu,
        gdzie ekonomii po prostu nie było.

        A dodajmy, że pracuję na uczelni która jak na warunki polskie oferuje i tak
        bardzo dużo. My przynajmniej jeździmy na przyzwoite konferencje, mamy współpracę
        międzynarodową z w miarę przyzwoitymi zachodnimi uczelniami, dostęp do niezłych
        baz czasopism. Więc jakoś można pchać ten wózek do przodu. Asystent czy adiunkt
        na UJ może pomarzyć o takich warunkach, jakie ja mam tutaj.

        Więc z łaski swojej nie opowiadaj farmazonów o tym, jak jest u nas różowo.
        • adept44_ltd Re: ale bzdury... 10.11.09, 23:36
          dodam jeszcze jedną rzecz - czasopismo na które narzekał Dala (nie chodzi o PL)
          w jednym z postów. Pewnie to nie usprawiedliwia faktu, że nie odpisali. Ale...
          to pismo ma redakcję społeczną tudzież co roku walczy o pieniądze, żeby
          przetrwać, korektora na etacie zatrudnili rok temu (bo nie było funduszy),
          sekretariat prowadzi (zgoda, chrzaniąc to...) osoba za friko, tak się robi pisma
          listy A na świecie?
          • dala.tata Re: ale bzdury... 11.11.09, 00:22
            adept, no juz sie pochylilem nad ich losem i zasmucilem.

            wiemy bardzo dobrze, ze nie chodzi o to, ze redakcja jest spoleczna. chodzi o
            traktowanie ludzi, ktorzy nie maja znajomosci, ktorych tekstow nie przynosza
            wazni profesorowie itd itd.

            a co do tego jak sie robi na swiecie: to tak TEZ sie robi czasopisma na swiecie.

            -
            Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
            • adept44_ltd Re: ale bzdury... 11.11.09, 19:25
              hm, ja tam wysłałem tekst jako nikomu nieznany świeżo upieczony doktor i poszło...
          • sendivigius Re: ale bzdury... 11.11.09, 16:37
            adept44_ltd napisał:

            > dodam jeszcze jedną rzecz - czasopismo na które narzekał Dala (nie
            chodzi o PL)
            > w jednym z postów. Pewnie to nie usprawiedliwia faktu, że nie
            odpisali. Ale...
            > to pismo ma redakcję społeczną tudzież co roku walczy o pieniądze,
            żeby
            > przetrwać, korektora na etacie zatrudnili rok temu (bo nie było
            funduszy),
            > sekretariat prowadzi (zgoda, chrzaniąc to...) osoba za friko, tak
            się robi pism
            > a
            > listy A na świecie?

            Tak samo. To o czym piszesz to standand nie wyjatek. Mowie tu o
            wszystkich czasopismach wydawanych przez ACS, AIP i podobnych firm.
            • adept44_ltd Re: ale bzdury... 11.11.09, 20:23
              i co roku pisma te mogą być zamknięte z powodu braku kasy?>
        • sendivigius Re: ale bzdury... 11.11.09, 16:34
          flamengista napisał:

          > Na swoje narzędzia pracy pracowałem przez 6 lat. 6 lat na
          zgromadzenie
          > absolutnie podstawowej literatury, przyzwoitego laptopa i pakietu
          statystyczneg
          > o
          > na którym da się zrobić badania.
          >
          > Mój odpowiednik w przeciętnej uczelni niemieckiej ma to na
          starcie. Plus
          > wsparcie w postaci kolegów, którzy są lepsi od niego i ciągną go
          za uszy.
          > Kolegów, którzy prezentują poziom międzynarodowy, publikują w
          dobrych
          > journalach. Którzy mogli jeździć na zagraniczne stypendia,

          Nie spieram sie o to co ma niemiecki kolega, bo nie wiem, ale
          zapewniam cie ze amerykanski nie ma. A laptop kosztuje 599 dolarow.
    • mr_kagan Re: tylko dwa uniwersytety... 11.11.09, 18:05
      www.jobs.ac.uk/blogs/real-life/2009/11/03/habilitation/
      • mr_kagan Re: tylko dwa uniwersytety... 11.11.09, 18:05
        www.zazzle.co.uk/habilitation+gifts
    • pr0fes0r Re: tylko dwa uniwersytety... 21.11.09, 22:42
      Następny ranking, tym razem Forbesa:

      www.arwu.org/ARWU2009.jsp
      • pr0fes0r Re: tylko dwa uniwersytety... 21.11.09, 22:43
        doh!
        Tak to jest jak się linkuje przed sprawdzeniem :|
        Sowee
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka