Dodaj do ulubionych

lesiu jednak poniekad ma racje, niestety

03.12.09, 08:21
we wczorajszej wyborczej
polski noble
jest wywiad z laureatem.

laureat, za gazeta: "jest autorem 24 książek naukowych i popularnonaukowych
oraz ponad 1 tys. prac naukowych."

ca 30 tekstow per year, plus ksiazka praktycznie rok w rok. scholar i pop nic
sensownego na temat laureata nie wypluwaja.

najpewniej realia sa takie, ze 1000 publikacji to chyba jedynie wliczajac
wszystkie wypromowane magisterki, licencjaty, doktoraty, recenzje, ekspertyzy,
wspolautorstwa rzeczywiste i praktykowane tzw "dopiski szefa".

lesio zazwyczaj pitoli glupoty, jednak ciezko sie z nim czasem nie zgodzic w
kontekscie opinii o Tuzach Polskiej Nauki.
Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 08:53
      myślę, że Kagan ma w wielu sprawach rację
      problemem jest STYL co go dyskwalifikuje jako dyskutanta

      • mr_kagan Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 04.12.09, 14:41
        STYL? Toz to kwestia gustu. De gustibus...
    • zielka Re: google scholar 03.12.09, 08:56
      Ja nie rozumiem za bardzo zagranicznych jezykow, ale google books mi
      sugeruje, ze czlowiek ma dosc duzo odwolan w literaturze niemieckiej.
      Moze kiedys historia byla tworzona mniej w pismach, a wiecej w
      ksiazkach? Chyba nie ma sie czego wstydzic, na serio.
      • niewyspany77 Re: google scholar 03.12.09, 09:04
        wiesz, ja tam do ksiazek zastrzezen nie mam, mysle ze pracowity naukowiec w
        ciagu ~30 lat aktywnosci zawodowej te 20 ksiazek moglby splodzic. bardzo mnie
        intryguje gdzie jest czas (i miejsce) na publikacje 1000 prac naukowych (gleboko
        ufam, iz recenzowanych). kurde, tez tak chce, miec tekst naukowy co 2 tygodnie.
        • zielka Re: google scholar 03.12.09, 09:26
          Tzn. ja nie mowie o jego ksiazkach, ale o tym, ze jego nazwisko jest
          cytowane w innych ksiazkach, i nie ma slowa "bullshit" obok (tzn. nie
          wiem jak jest "bullshit" po niemiecku, prawde mowiac).

          Nie, no to, ze dziennikarzowi imponuja cyferki (i pewnie wlicza tam
          listy jakies do gazet, artykuly do slownikow, etc), to nie powinno nas
          zniechecac do bohatera nagrodzonego w artykule.
    • adept44_ltd Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 09:47
      ja bym wziął pod uwagę jeszcze kiks gazetowy, wczoraj zobaczyłem notkę o sobie,
      zrobioną na podstawie mojej strony internetowej i zdziwiłem się niepomiernie
      • niewyspany77 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 10:09
        kurde, ale cos czesto te kiksy, bo ja nie pierwszy raz widze takie ladne okragle
        liczby, 500, 1000, jeden pies ;)
        • adept44_ltd Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 10:17
          zdaniem pismaka ładnie to wygląda, pewnie...
    • flamengista szacunek - to musi być geniusz 03.12.09, 11:36
      30 recenzowanych artykułów naukowych rocznie, przez 30 lat - kosmos.

      Dla mnie osobiście to jest niemożliwe, więc jedyny wniosek to stwierdzenie, że
      facet jest geniuszem.

      Inny wniosek jest przecież niemożliwy, bo sugerowałby że FNP się pomyliła!
      • pfg Re: szacunek - to musi być geniusz 03.12.09, 17:22
        flamengista napisał:

        > 30 recenzowanych artykułów naukowych rocznie, przez 30 lat -
        > kosmos.

        No, gość ma 68 lat, nieco zaokrąglając może publikować od lat 50, to
        i tak daje 20 prac na rok. Jedna praca co 2-3 tygodnie, książka co
        dwa lata. Hej, to nie tutaj dyskutowano o historykach, którzy przez
        całe lata przygotowywali się do wydania swojego opus magnum?
        No to niech tacy goście spadają, teraz trzeba mieć dwie prace na
        miesiąc.

        A poważnie, to pytanie, jak w humanistyce liczy się publikacje.
        Wydaje mi się, że do tego rachunku wchodzi absolutnie wszystko, co
        autor wydał drukiem i podpisał własnym nazwiskiem. Artykuł w gazecie
        też. Nie chcę prof. Strzelczyka obrażać, nie znam człowieka, nic do
        niego nie mam, pewnie jest bardzo zdolny i pracowity, ale takie
        liczenie jest trochę niepoważne. Stosunkowo niedawno pisano o prof.
        Henryku Markiewiczu, poloniście naprawdę wybitnym, że pełna
        bibliografia jego publikacji liczy ponad 1500 pozycji. Ale Markiewicz
        publikuje od lat 70 (zaczynał jako gimnazjalista przed wojną) i
        wyraźnie wtedy powiedziano, że liczono *wszystko*, co się ukazało.
        • adept44_ltd Re: szacunek - to musi być geniusz 03.12.09, 17:33
          no tak, ale to wszystko liczy się przy różnych wydarzeniowych okazjach, co do
          reszty - przepisy ministerialne... w przypadku Markiewicza to jest mnóstwo
          artykulików prasowych.
      • chilly Re: szacunek - to musi być geniusz 03.12.09, 17:25
        Specjaliści z niektórych dziedzin (np. historia) częściej niż z innych
        (np. fizyka statystyczna) publikują artykuły w prasie: gazetach
        codziennych, czasopismach popularnych lub popularnonaukowych. To
        zapewne ten przypadek. Co nie wyklucza znacznego i poważnego dorobku
        naukowego. A że dziennikarz nie rozróżnia...
    • megaborsuk2000 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 11:49
      Nie rozumiem tego wątku. Trzeba by zobaczyć książkę laureata i na tej podstawie
      wyrobić sobie zdanie, w końcu to nie są jakieś strasznie hermetyczne treści.
      Postponowanie człowieka na podstawie liczby jego publikacji wydaje mi się,
      delikatnie mówiąc, metodologicznie wątpliwe.
    • pr0fes0r Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:01
      Jak sobie przypomnę niedawne narzekanie na postulaty, żeby publikować po
      angielsku, nie rozumiem obecnego zdziwienia, że specjalista od pradziejów Polski
      i ziem polskich publikuje przede wszystkim po polsku, a następnie po niemiecku,
      a więc w P&P czy scholarze jego dorobek nie będzie wychwycony.
      • niewyspany77 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:09
        od ksiazek sie odczepilem, wyzej napisane. natomiast 30 tekstow na rok, kurde ;)
        • pr0fes0r Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:17
          Patrząc po bibliografii prof. Strzelczyka, wiele z tego to recenzje, stawiam na
          skrót myślowy autora artykułu.
        • megaborsuk2000 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:17
          Pisze jak szalony, to jasne. Ale historia zna kilkutysięczniki pokaźnego
          kalibru, wystarczy pogooglować. Jakbym był złośliwy (a przecież nie jestem),
          przestrzegłbym przed mierzeniem innych swoją miarą.
          • niewyspany77 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:28
            Ty, wiesz, ja za glupi jestem, ale chetnie przyjme linki by sobie popatrzec i
            powzdychac. a poniewaz mi "cos" imputujesz, to poprosze o wiarygodne
            linki
            , np cv owych tysiecznikow. moja miara jest taka, ze nie dam rady
            napisac wiecej jak 6 recenzowanych tekstow rocznie. gdybym byl bezrobotny na
            utrzymaniu kogos, ze znakomitym dostepem do literatury to moze wyciagnalbym 12.
            wiec jak stwierdzil fla - albo JS jest geniuszem i czapki z glow, albo tysiac
            publikacji to sciema. poki co bardziej wierze czujnym kolegom wieszczacym bujna
            fantazje autora artykulu.
            • charioteer1 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:33
              W mojej dziedzinie giganci miedzynarodowi nie wyciagaja 12 recenzowanych
              publikacji rocznie - publikujac prawie wylacznie we wspolautorstwie i majac
              doktorantow i postdokow, ktorzy odwalaja spora czesc roboty.
            • megaborsuk2000 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 12:49
              Imputować to my, ale nie nam! Pogoogluj, jeśli masz czas, ja nie mam. Ale jeśli
              wolisz uważasz mnie za kłamcę, a siebie za wygranego w debacie nad twórczością
              Strzelczyka, mnie to pasuje.
              • niewyspany77 Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 13:35
                jedyne co wiem to to, ze podobnie jak Ty - nie mam czasu :)
    • salzburg Nie ilość a jakość 03.12.09, 12:47
      Prof. Strzelczyk ma niewatpliwie imponujący dorobek, zwłaszcza na
      niespełna 70-latak. Choc wątpie czy to jest tysiąc.
      Pytanie czy z wszystkich publikacji jest tak samo zadowolony. Z tych
      setek pewnie jedna 1/10 wnosi cos do nauki. To i tak bardzo duzo.
      Wiekszosc to pewnie redakcje, opracowania popularnonaukowe typu
      Bolesław Chrobry, Mieszko II, Otton III, gdzie wiadomo, że tak
      naprade korzysta sie z dorobku innych i tylko zgrabnie kompiluje.
      Jak historyk napisze 4-5 tekstów rocznie, które wprowadzą coś
      nowego, a nie bedą klepać to co juz ze 2 tuziny razy zostało
      napisane to bardzo dobry wynik.
      • flamengista moim zdaniem 03.12.09, 13:13
        Profesor to wybitny uczony, a ilość 1000 publikacji jest po prostu przesadzona.

        W bazie publikacji znalazłem sto kilkadziesiąt jego publikacji - to jest i tak
        sporo. Resztę z tego "tysiąca" to recenzje, doniesienia zjazdowe, redakcje etc.

        Stąd całe nieporozumienie.
        • charioteer1 Re: moim zdaniem 03.12.09, 13:20
          Nieporozumienie bierze sie stad, ze w polskiej humanistyce istnieje utrwalony
          zwyczaj liczenia publikacji na sztuki, a proby tlumaczenia, ze sztuka sztuce
          nierowna wywoluja burze i protesty.
          • niewyspany77 Re: moim zdaniem 03.12.09, 13:36
            ladnie ujete. dziekuje.
            • flamengista warto dodać 03.12.09, 14:49
              Że szanowny Laureat jednak publikuje sporo w zagranicznych czasopismach i
              monografiach (rozdziały) - głównie po niemiecku.
    • adept44_ltd Re: szacunek - to musi być geniusz 03.12.09, 17:38
      Lesiu, resentyment wyłazi ci zewsząd, bo ktoś został dostrzeżony, a ciebie mają
      gdzieś, to od razu trzeba wszystko zbluzgać? mały jesteś, makabrycznie mały.
      Podaję ci już przykładzik w związku z dziennikarzem - jak pisałem wczoraj
      trafiłem na notkę o sobie, po informacjach wiem, że została zrobiona na
      podstawie mojej strony netowej, ale tak wszystko zostało poplątane, że np.
      wychodzi, że pracuję obecnie w 6 różnych miejscach w Polsce, co nie jest prawdą,
      a przygotowujący notkę nie zauważył, że na stronie były podane daty mojej pracy
      w różnych miejscach itd.itp.... no ale ty musisz oczywiście obrzucać błotem,
      tylko dlatego, że nic innego nie masz i nie dorastasz do pięt tym, na których
      plujesz, niedobrze mi się robi.
    • sendivigius I w wielu innych sprawach tez... 03.12.09, 20:22
      Natknalem sie na artykul w Rzeczpospolitej:

      www.rp.pl/artykul/9,400202_Maklerska_przepustka___do_swiata_finansow.html

      "Maklerska przepustka do świata finansów"

      Pisza tam:

      W Polsce kandydat do zawodu maklera nie musi mieć ukończonych
      studiów – wystarczy średnie wykształcenie. Musi za to wykazać się
      znajomością przepisów prawnych, rynku kapitałowego i umiejętnościami
      analitycznymi. Wśród 800 osób, które w tym roku przystąpiły do
      egzaminu, licencję zdobyła co piąta.

      – Największą trudność sprawiło mi opanowanie przepisów prawnych, w
      tym ustaw dotyczących rachunkowości, bankowości, rynku kapitałowego,
      a także szczegółowych zasad obrotu giełdowego. Tym bardziej że
      przepisy trzeba znać na wyrywki – wspomina Tomasz Goss-Strzelecki,
      szef działu zagranicznego „Parkietu”, makler (lic. nr 2095).

      ....

      Chętni do zdobycia licencji maklera będą mieli szansę już w marcu,
      kiedy Komisja Nadzoru Finansowego przeprowadzi kolejny egzamin. O
      jego dokładnym terminie i zasadach poinformuje 90 dni wcześniej.
      Chcąc się zapisać, trzeba wypełnić wniosek i zapłacić 500 zł.
      Najwięcej ze 120 pytań testowych na egzaminie dotyczy kwestii
      prawnych oraz matematyki finansowej, etyki i zasad obrotu giełdowego.


      Po czym ponizej:

      W centrach finansowych świata, takich jak Londyn, Nowy Jork czy
      Tokio, nie obowiązuje egzamin na maklera. Polska licencja nic więc
      tam nie znaczy. Podobnie jest z licencją doradcy inwestycyjnego,
      która u nas w kraju jest kolejnym krokiem po zdobyciu uprawnień
      maklerskich.


      Mnie sie od razu glupio skojarzylo z tym czyms na 8 litere alfabetu.
      Ale mnie sie wszystko glupio kojarzy bo ja jestem gupim hamerykanem.
      • dala.tata Re: I w wielu innych sprawach tez... 04.12.09, 01:45
        no to jest po prostu straszne! egzaminem na maklera Polska znow udowodnila, ze
        jest niegodna do tego, zeby byc panstwem. proponuje, zeby Polska stala sie
        stanem USA i w ciagu nocy stanie sie najlepszym ze swiatow! moze rowniez bedzie
        mogla wprowadzic niedlugo trylionowy pakiet naprawczy bankow. bo preciez kazdy
        by taki chcial, podobnnie jak miec pare bankow bankrutow, ktore podatnik po
        prostu chce ratowac! bedziemy mogli tez miec tzw. substandard kredyty
        hipoteczne!zeby ti podatnik mogl je splacic!

        sendi, ty wiesz co mowisz, rynki finansowe USA to cudowny wykwitnajlepszego ze
        swiatow i powinnismy go jak najszybciej wprowadzic tutaj!!
        • dala.tata USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 01:53
          dodam tylko, ze najgorsze jest to, ze Polska, ppodobnie jak i inne kraje
          europejskie, maja powszechna sluzbe zdrowia. w najlelepszym ze swiatow
          kilkadzisiat milionow ludzi nie ma dostepu do sluzby zdrowia i to jest dobrze!

          egzaminy na maklera to jest pikus! leczenie przecietnego czlowieka (w domysle
          darmozjada) to jest dopiero skandal nad skandale!!
          • sendivigius Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 16:24
            No i nie zapomnij ze w USA bija Murzynow.

            Zamiast jednak sie obrazac na Amerykanow moze jednak lepiej
            sprobowac sie czegos nauczyc. Na licencjach maklerskich, tym na "h"
            sprawy sie nie koncza. Wez na przyklad porownaj egzamin na prawo
            jazdy w Polsce i w USA, albo prawo do polowania, albo do zeglowania,
            latania, budowania czegokolwiek i tak dalej.

            W Polsce tez dostep do sluzby zdrowia nie zachwyca. Bez znajomosci i
            wejsc to mozna dostac aspiryne i trampki (kto byl w wojsku wie o
            czym mowie). A dostep do medycyny w USA jest wlasnie objawem tej
            samej choroby ktora toczy Polske, tyle ze w USA zarazona jest tylko
            medycyna i pare innych dziedzin, w Polsce zas wiekszosc organizmu.
            • mr_kagan Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 17:18
              Otoz to: dostep do medycyny w USA jest wlasnie objawem tej
              samej choroby ktora toczy Polske, tyle ze w USA zarazona jest tylko
              medycyna i pare innych dziedzin, w Polsce zas wiekszosc organizmu (sendivigius).
            • sendivigius A lubisz wino - dala? 04.12.09, 18:06
              Pisze Marek Kondrad w Polityce:

              www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1501139,2,winiarstwo-okiem-kondrata.read

              W Europie dominowało podejście prawno-urzędnicze. Pierwsza
              klasyfikacja win (Bordeaux, 1855) i późniejszy francuski system AOC
              (lata trzydzieste ubiegłego wieku) przyniosły doniosłe regulacje dla
              pracy winiarza. Opisano i skatalogowano zasoby ziemi, warunki
              mikroklimatyczne, metody i techniki wytwarzania wina, uprawy
              dopuszczalnych winorośli – to wszystko podlegało państwowo-
              samorządowej ocenie i kontroli.
              Francuskie doświadczenia
              zostały, z pewnymi modyfikacjami, skopiowane w latach
              pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX stulecia w innych krajach
              Europy Zachodniej. I choć niewątpliwie przyczyniły się do poprawy
              jakości wina, to także nałożyły na winiarstwo gorset ograniczeń i
              zakonserwowały w pewnym stopniu praktykę gospodarstw.

              ....

              Inna była i jest sytuacja w Nowym Świecie. Tu nikt nie przejmuje się
              za bardzo glebą, opadami, ilością dni słonecznych w roku – to po
              prostu jest, natura nie kaprysi jak w Europie. Nie ma potrzeby
              przepisów, a regulacje prawne są prawie nieznane. To, czy wino jest
              dobre, czy nie, ujawnia się na rynku: konsumenci je kupują – zatem
              jest dobre.


              Bon apetit!
              • dala.tata Re: A lubisz wino - dala? 05.12.09, 11:44
                no i? ja niespecjalnie wiem, czego to dotyczy? ja nie nigdy nie wypowiadalem na
                temat wina. ja sie wypowiadalem na temat twojego nieustannego argumentu, iz USA
                to najlepszy ze swiatow. tak nie jest. i jest wiele wskaznikow, ktore nas o tym
                przekonuja. sluzba zdrowia, przestepczosc, poziom wczesnej edukacji. co nie
                znaczy ze w USA nie ma fajnych rzeczy. niestety nie potrafie ich tak o wymienic,
                ale na pewno sa.

                i tak nawiasem mowiac, nie sa tez wina. no moze poza lokalnymi winnicami np.
                Arizony.
          • tocqueville Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 18:52
            dobrze, dostaliśmy dawkę socjalistycznej propagandy
            a teraz dala.tata odpowie na pytanie, gdzie jest np. większa umieralność na
            raka-w USA, gdzie nie ma dostępu do służby zdrowia dla kilkudziesięciu mln ludzi
            czy w Polsce, gdzie każdy ma dostęp
            • sendivigius Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 21:15
              A po co czekac na dala, kazdy sobie sam przeczyta.

              wyborcza.pl/leczyc/1,102641,7329900,Moze_dozyje_do_tej_wizyty__a_moze_umre_w_tej_kolejce.html


              ps. Ja naprawde nie chce zbaczac z tematyki forum, ale to nie ja
              zaczalem.
            • pr0fes0r Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 22:30
              A porównajcie może z krajami, które nie przeżyły zapaści cywilizacyjnej po 1980
              roku? Polska i USA miały właściwie identyczną umieralność na raka do 1980 roku,
              potem w USA nic się nie zmieniło, a u nas zaczęła wzrastać ze szczytem około
              2001, teraz zaznacza się delikatny trend spadkowy, w USA zresztą też, tyle że
              mocniejszy. A i tak do poziomu wrednie socjalistycznych Finlandii czy Szwecji
              wiele USA jeszcze brakuje.
              • pr0fes0r Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 05.12.09, 12:11
                Nawiasem mówiąc:

                (1) źródło:
                www.oecd.org/document/16/0,2340,en_2649_34631_2085200_1_1_1_1,00.html
                (2) umieralność na raka nie jest dobrym wskaźnikiem tak czy owak, już
                przeżywalność/wyleczalność/% zdiagnozowanego raka z podziałem na fazy I-IV
                byłyby lepsze, ale i tak niemiarodajne dla tematu, bo profil chorób zmienia się
                wraz ze średnim wiekiem społeczeństwa. Zaryzykuję tezę, że w takiej Ugandzie
                choroba Alzheimera jest problemem marginalnym, co bynajmniej nie dowodzi
                sprawności ugandyjskiej służby zdrowia.
                • dala.tata Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 05.12.09, 12:15
                  podobnie wskaznikiem jakosci sluzby zdrowia w kraju nie jest ilosc noblistow z
                  medycyny.

                  nawiasem mowiac, pare dni temu w UK opublikowano dosc przerazajace liczby
                  dotyczace umieralnosci na raka okazalo sie, ze roznice regionalne siegaja
                  kilkudziesieciu punktow procentowych. zlapalismy sie wszyscy za glowy.
            • pr0fes0r Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 04.12.09, 22:34
              Dodajmy przy tym, że wartość dla USA oczywiście jest wartością spłaszczoną -
              ubezpieczeni mają większą szansę przeżycia, nieubezpieczeni mniejszą:

              Study: Patients with no insurance twice as likely to die within 5 years
              http://www.msnbc.msn.com/id/22332573

              Uninsured Have Higher Mortality from Head and Neck Cancer than Insured
              http://www.caring4cancer.com/go/community/news?NewsItemId=44322

              Lack of Health Insurance Increases Risk of Cancer Death
              http://www.highlighthealth.com/healthcare/lack-of-health-insurance-increases-risk-of-cancer-death/

              etc.
            • dala.tata Re: USA najlepszym ze swiatow i basta! 05.12.09, 11:39
              socjalistyczna propaganda?! no prosze. zachecam cie do pojechania do najlepszego
              ze swiatow i najpierw popatrzenia sobie, jak ludzie zyja. potem sprobuj isc do
              lekarza. a potem wlasnie porownaj liczby, ktore juz przytoczyl pr0fes0r. na
              koniec znajdz sobie, ile ludzi w USA bankrutuje przez to, ze sie leczy, ile
              lekarzy falszuje dolegliwosci pacjentow, bo prawdziwych nie pokrywa ubezbieczenie.

              rozumiem tez ze socjalistyczna propaganda to te banki wspierane przez podatnika,
              wykupowane kredyty hipoteczne to rowniez socjalistyczna propaganda, podobnie jak
              skala bezdomnosci. tak to ty i sendi dzielnie zignorowaliscie.

              otoz ja wiem, ze ty jestes bardzo radykalnie rynkowy, jednak jesli myslisz, ze
              slowo 'socjlaistyczny' zalatwia wszystko i juz mnie zawstydzilo i szybko skule
              ogon, to sie myslisz. i ja wiem, ze ty bardzo chcialbys, zeby 'socjalistyczny'
              znaczylo komunistow a la Bierut i Gomulka, ale tak nie jest.

              Nie podoba mi sie polska sluzba zdrowia, nie podobami sie wiele roznych rzeczy w
              Polsce, ale mnie mdli, jak slysze o tym, ze USA sa najlepszym ze swiatow. i
              kazde rozwiazanie amerykanskie jest z gruntu i zasady swietne. tak bardziej
              wolalbym mieszkac w USA niz w Albanii, Mali i Sri Lance, jednak to kraj bardzo
              daleki od idealu. i jeszcze daleko mu do poziomu cywilazacyjnego Europy Zachodniej.
    • eeela Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 03.12.09, 23:17
      Ha, Strzelczyk, pan przez którego zajmuję się tym, czym się zajmuję ;-)

      Rzeczywiście sporo z tego, co on napisał a ja czytałam, jest raczej
      udostępnianiem stanu badań zagranicznych niż wynikiem badań własnych (mówię tu
      tylko o publikacjach w jednej, wąskiej tematyce, bo innych nie czytałam).
      Niemniej nigdzie on sobie tego własnego wkładu nie uzurpował oraz wykonał kawał
      porządnej roboty, przybliżając mało znane zagadnienia i literaturę przedmiotu
      polskiemu czytelnikowi. Do zrobienia tego też trzeba się przyłożyć i kawał pracy
      odwalić, to tez jest potrzebne i ja tam się bardzo cieszę, że facet się tym
      zajął był, w przeciwnym razie nie miałabym była skąd zaczerpnąć inspiracji :-)
      • dala.tata Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 04.12.09, 01:46
        bys sie wstydzila!

        eeela napisała:

        > Ha, Strzelczyk, pan przez którego zajmuję się tym, czym się zajmuję ;-)
        • eeela Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 04.12.09, 03:10

          > bys sie wstydzila!

          Eee tam, mam gorsze rzeczy do wstydzenia się na sumieniu ;-)
          • adept44_ltd Re: lesiu jednak poniekad ma racje, niestety 04.12.09, 11:25
            no, no, intrygujące
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka