Co zrobic?

05.05.10, 11:20
Zaznaczam ze problem nie dotyczy mnie tylko kolezanki ktora jest na postdocku
w tym samym osrodku (poza Polska)

Jakis czas temu nasz wspolny opiekun naukowy (a moj promotor), przyniosl jej
garsc probek, kazal opracowac, i napisac abstrakt na konference - deadline za
5 dni.
Dziewczyna posiedziala w laboratorium, zrobila szybkie pomiary, wysmarzyla
dwie strony i wyslala promotorowi.
Ten umiescil sie jako pierwszego i jedynego autora a ja dal w podziekowaniach.

I co teraz? Ona nie robi nic - zreszta nie wiem co mozna byloby zrobic - w
naszym srodowisku jest on praktycznie bogiem - naukowo i administracyjnie.

Boje sie ze cos podobnego moze mi sie niedlugo przydazyc. Grrrr.

Jakies rady?
    • pfg Re: Co zrobic? 05.05.10, 11:37
      Zażądać od pana opiekuna, żeby czym prędzej zmienił listę autorów.
      Jeśli odmówi, upublicznić sprawę, z tym, że jednak musiałaby się w to
      zaangażować osoba bezpośrednio dotknięta działaniami pana opiekuna.
      Jeśli rzecz dzieje się poza Polską, powinno być łatwiej. Jeśli
      odpuścicie, ciebie - i Bóg wie ile następnych osób - też spotka coś
      takiego.
      • kaguya1982 Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:02
        Problem w tym ze on jest na tyle duzym pikusiem ze jemu nic sie nie stanie - a
        ja moze bardzo latwo zmiazdzyc. I to on decyduje o tym czy ona dostanie czy nie
        pieniadze na konferencje, czy dostanie i kiedy czas w laboratorium etc.
        nie zaryzykuje tego.
        • profesorbeton Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:06
          Wyjechac z Polski.
          • kaguya1982 Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:15
            Juz wyjechalam :P
          • pr0fes0r Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:56
            profesorbeton napisała:

            > Wyjechac z Polski.

            Nauczyć się czytać ze zrozumieniem.

            "Zaznaczam ze problem nie dotyczy mnie tylko kolezanki ktora jest na postdocku w
            tym samym osrodku (poza Polska)"
          • popisuar Re: Co zrobic? 06.05.10, 14:02
            Sorry. Wyjechac z kraju, gdzie ow "naukowiec" uchodzi za wyrocznie.
            • adept44_ltd Re: Co zrobic? 06.05.10, 14:46
              jeśli jest tak mocny, jak pisze kaguya, może dopaść wszędzie...
        • eeela Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:10
          Niech koleżanka sama wybiera - robić słuszną aferę czy zapierdzielać przez
          następne kilka lat za friko dla pana Ważnego Profesora. Nie wiem, po co tu
          pytanie 'co zrobić', skoro możliwe wyjścia są oczywiste.
          • kaguya1982 Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:16
            Jakie ma opcje kolezanka wiem. Ktora opcje wybrala tez wiem.

            Pytanie co robic dotyczy mnie. Co moge zrobic zeby ew. uniknac takiej sytuacji w
            przyszlosci.
            • eeela Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:36
              Zapytać w takiej sytuacji z góry, czy zostaniesz umieszczona jako autor :-)
              • kaguya1982 Re: Co zrobic? 05.05.10, 12:39
                Hmm - to jest jakis pomysl. :)

                z moim poprzednim promotorem nie musialam pytac - jezeli tekst byl moj bylam
                pierwsza, jezeli badania byly moje, albo jak sie znaczaco przyczynilam do
                powstania calosci bylo oczywiste ze bede drugim lub trzecim autorem. Ech -
                czlowiek nie docenia dobrego, puki sie nie skonczy :P
        • pfg Re: Co zrobic? 05.05.10, 13:43
          No to idź się upić, albo wypłakać na piersi bliskiej ci osoby, albo
          pogódź się ze straszną rzeczywistością, albo pomódl się żarliwie, żeby
          Pana Profesora ruszyło sumienie, włożył worek pokutny i tak dalej.
          Jeśli wy nic z tym nie zrobicie, nikt inny nie zrobi i gość będzie tak
          się zachowywał nadal.
          • profesorbeton Re: Co zrobic? 05.05.10, 17:21
            Nic sie nie da zrobic...
            • dr_pitcher Re: Co zrobic? 06.05.10, 03:22
              Troche to naciagane.
              1. Czy abstrakt dotyczy raportu wynikow, czy tez wyniki potwierdzaja jakas
              hipoteze? jest to zasadnicza roznica. jesli bylo to tylko 5 dni to mniemam, ze
              raczej to drugie. A w tym przypadku warto zaznajomic sie z definicja prawa
              autorskiego. Wileu ludziom sie wydaje, ze zrobienie jakiegos eksperymentu
              upowaznia ich do wspol-autorstwa. Otoz - nie zawsze. Sprawa oczywiscie jest
              umowna, ale powinno dotyczyc ISTOTNEGO wkladu w prace. Inaczej mielibysmy 100
              autorow w kazdym abstrakcie konferencyhnym.
              2. jesli kolezanka jest post-dokiem, mniemam ze zagranica, to jest wyjscie -
              wiekszosc uniwersytetow posiada cos takiego jak prawa studentow i post-dokow. Sa
              rowniez zdefiniowane procedury psotepowania w takich przypadkach. Wbrew
              powszechnemu mniemaniu, wiekszosc profesorw to nie "swiete krowy". Prawo
              "wlasnosci intelektualnej" dziala na korzysc studentow. Kolezanka zapewne ma
              dowod (swoje notatki etc), ze to ona przeprowadzila eksperyment. A jesli tak to
              niech sie skarzy wykazujac orginalnosc wynikow.
              Czesto jestem proszony o pomoc w eksperymentach lub "zbadanie probek" - nie
              zawsze jednak upowaznia mnie to do wspolautorstwa. Jesli to tylko usluga, bez
              wklady intelektuanlnego, podziekowania wystarczaja.

              • kaguya1982 Re: Co zrobic? 06.05.10, 10:00
                Z tego co wiem abstrakt jest tak naprawde tylko "pretekstem" do pojawienia sie
                na konferencji. Dotyczy wynikow bardzo malej czesci wiekszego projektu, ktorego
                PI jest moj promotor.
                Kolezanka dostala probki i polecenie: Przejrzyj je (mikroskopy + troche bardziej
                skomplikowanych badan) i napisz cos.
                Jak dla mnie to istotny wklad w ten konkretny kawaleczek badan. Inna sprawa ze
                te badania i abstrakt jest prawie zupelnie nieistotny.

                Problem w tym ze on naprawde ma status swietej krowy.
                • dala.tata Re: Co zrobic? 06.05.10, 10:10
                  dr_pticher ma racje, gdyby to sie zdarzylo w UK, procedury sa dosc proste. i nie
                  ma takiej wietej krowy, ktora by mogla poweidziec: mnie to nie dotyczy. uczelnie
                  mimo wszystklo boja sie artykuu w gazecie, ktore bardzo chetnie napisza:
                  Universytet X pozwala gwiazdzie na plagiaty....

                  mylse ze dr_pitcher nie ma racji roztrzasajac kwestie wspolautrostwa. jesli dana
                  osoba napisala abstrakt, to jest jego autorem. proste i jasne. i jesli badacz
                  nie chce miec problemow typu, kto jest autorem, powinien swoje abstrakty pisac sam.
                  • kaguya1982 Re: Co zrobic? 06.05.10, 10:30
                    To niezupelnie tak u nas dziala. U nas w podobnym stopniu liczy sie kto dal
                    probki, pomysl, przeprowadzil badania i napisal abstrakt. Ona nie mialaby
                    zadnych problemow z byciem drugim autorem na abstakcie - bo takie sa u nas
                    standardy.

                    Reguly sa moze i proste. Ale problem w tym ze przez nastepne 1.7 roku jej zycie
                    w calosci zalezy od tego profesora. On finansuje jej projekt, od tego co on
                    powie, czy dopusci ja do sprzetu etc. zalezy czy ona pozniej dostanie prace (nie
                    w tym osrodku - w jakimkolwiek osrodku).
                    • charioteer1 Re: Co zrobic? 06.05.10, 11:42
                      Skoro ja umiescil w podziekowaniach, to sprawa wcale oczywista nie jest. Nie
                      zanegowal jej udzialu w badaniu, tylko uznal jej wklad za zbyt malo istotny na
                      (wspol)autorstwo. Widocznie uznal, ze standardowe analizy danych to za malo na
                      wspolautorstwo. Jezeli zaczniecie w tym grzebac, pan moze sie bronic, ze
                      kolezanka zle zrozumiala, ze miala zrobic zestawienie danych, a nie pisac abstrakt.
                      • kaguya1982 Re: Co zrobic? 06.05.10, 12:53
                        O to chodzi.
                    • eeela Re: Co zrobic? 06.05.10, 12:46
                      > Reguly sa moze i proste. Ale problem w tym ze przez nastepne 1.7 roku jej zycie
                      > w calosci zalezy od tego profesora. On finansuje jej projekt, od tego co on
                      > powie, czy dopusci ja do sprzetu etc. zalezy czy ona pozniej dostanie prace (ni
                      > e
                      > w tym osrodku - w jakimkolwiek osrodku).


                      To ona nikogo innego przez tyle lat nie poznała na tyle, żeby jej mógł napisać
                      opinię?
                      • kaguya1982 Re: Co zrobic? 06.05.10, 12:53
                        Pozanala - ale jezeli przez 2 lata postdocka nie zrobi wystarczajaco duzo, nikt
                        jej nie zatrudni. A jezeli nie bedzie miala dostepu do zabawek i finansowania to
                        nie zrobi.
                    • dala.tata Re: Co zrobic? 06.05.10, 12:58
                      ja to ackeptuje. dlatego akceptuje ze ona neie jest jedynym autorem. jednak z
                      cala pewnoscia nim jest.
              • mirusz Re: Co zrobic? 06.05.10, 11:00
                >A w tym przypadku warto zaznajomic sie z definicja prawa
                > autorskiego. Wileu ludziom sie wydaje, ze zrobienie jakiegos eksperymentu
                > upowaznia ich do wspol-autorstwa. Otoz - nie zawsze. Sprawa oczywiscie jest
                > umowna, ale powinno dotyczyc ISTOTNEGO wkladu w prace.

                Dokładnie tak. ISTOTNEGO wkladu w prace, ale rozumianą jako artykuł, a nie całe
                badanie, przedsięwzięcie eksperymentalne.
                W nauce utarło się, że jako współautorów podaje się wszystkie osoby zaangażowane
                w powstanie artykułu oraz wykonanie skomplikowanego badania. I w ten sposób
                docenia się wkład w ogólną pracę. Ale...

                Na gruncie prawa autorskiego, o współautorstwie można mówić tylko i wyłącznie w
                zakresie stworzenia utworu-ARTYKUŁU, a NIE jego niematerialnych idei, odkryć,
                fizycznego przeprowadzenia badań, zdobycia wyników. Prawo to chroni tylko i
                wyłącznie opracowanie [tzn. sposób wyrażenia np. tekst], a nie samą w sobie
                treść, idee.
                Plagiat (w sensie prawnoautorskim) ma miejsce jedynie, gdy ktoś używa cudzego
                tekstu, grafiki, wbrew normom. Natomiast samo użycie cudzych wyników i to
                zdobytych wg naszego planu i pomysłu, w swoim artykule, takim plagiatem być nie
                musi. Czy nie łamie to norm etyki naukowej lub zwyczaju, to inna kwestia.
                • charioteer1 Re: Co zrobic? 06.05.10, 11:43
                  Skoro on jej dal probki do analizy, to nie mozna mowic o korzystaniu z cudzych
                  wynikow.
                  • mirusz Re: Co zrobic? 06.05.10, 15:02
                    charioteer1 napisał:
                    > Skoro on jej dal probki do analizy, to nie mozna mowic o korzystaniu z cudzych
                    wynikow.

                    Zgoda. No to tym bardziej, jej wkład jest mniejszy.
                    Najważniejszą rzeczą w sprawie plagiatu jest ustalenie czy ona miała jakiś wkład
                    w pisanie ostatecznego artykułu, czy wprost użył tekstu pisanego przez nią,
                    wstawiając go w artykuł. Nie to czy koleżanka napracowała się w laboratorium
                    mocno czy mało. Jeśli artykuł napisał w całości sam, to o prawnoautroskim
                    plagiacie nie może być mowy.
                    • kaguya1982 Re: Co zrobic? 06.05.10, 15:18
                      Tekst abstraktu w calosci napisala ona.
                      Ale w naszym swiecie napisanie artykulu niekoniecznie oznacza ze jest sie
                      pierwszym autorem.
                      • dr_pitcher Re: Co zrobic? 14.05.10, 02:04
                        kaguya1982 napisała:

                        > Tekst abstraktu w calosci napisala ona.
                        > Ale w naszym swiecie napisanie artykulu niekoniecznie oznacza ze jest sie
                        > pierwszym autorem.

                        Tu sie mylisz - wg wielu wydawnict: pierwszy autor to ten co napisal, ostatni to
                        ten ktory zaplacic za badania
                        • kaguya1982 Re: Co zrobic? 14.05.10, 09:33
                          U nas nie zawsze tak jest.
                          Czasem badania prowadzi wiekszy zespol - glowa jest jakis profesor.
                          Jego doktorant (ktory rowniez bral udzial w badaniach) dostaje zlecenie
                          napisania tekstsu artykulu w ktorym nie jest pierwszym autorem (ale zwykle
                          ktoryms kolejnym).
                          Glowny profesor tylko zatwierdza/poprawia tekst.
                    • charioteer1 Re: Co zrobic? 06.05.10, 15:20
                      Ale nie chodzi nawet o artykul, tylko o abstrakt konferencyjny. Nie wiadomo
                      nawet, czy taki artykul kiedykolwiek z tego powstanie. A na konferencji pewnie
                      pan powie: In our lab we did...
                      • popisuar Re: Co zrobic? 06.05.10, 19:45
                        A kto jest wlascicielem tego laboratorium? Kto je finansnuje?
Pełna wersja