bezinteresowna pomoc

22.05.10, 00:27
w świecie akademickim :-)

Jasne, że czystej bezinteresowności to tam nigdy nie ma, bo zawsze człowiek
liczy na to, że mu się kiedyś jakoś starania zwrócą, jeśli będzie w potrzebie.
Ja ze swojej strony nie mam jeszcze jakichś specjalnie zaawansowanych
osiągnięć w tej kwestii - ot, podesłanie jakiegoś artykułu, informacji o
źródle, posiedzenie i ponudzenie się przy 'registration desk' na konferencji u
znajomych - to wszystko mi się niejako zwróciło, choć wcale nie od tych samych
osób, bo i mnie różne rzeczy podsyłano, i u mnie na konferencji znalazło się
parę szlachetnych osób do ponudzenia się przy rejestracji uczestników.

Ale tak sobie myślę, że później, na dalszych etapach, dochodzą różne inne
rzeczy - no właśnie, jakie? I na co można się godzić, a co jest już dawaniem
się wykorzystywać? Na ile można liczyć ze strony innych w świecie akademickim?
Pytam, oczywiście, o wasze doświadczenia.
    • dala.tata Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 10:00
      jak przeczytalem tego posta, to pomyslalem o mojej pierwszej konferencji
      miedzynarodowej (duza konferencja, wielu ludzi, ktorzych artykuly i ksiazki
      czytalem). jechalem na nia wyposazony w naracje o konferencji zagranicznej. co
      rusz slyszalem jak to jedzie na konferencje mlody czlowiek z Polski i od razu
      jakis profesor z Hameryki (zawsze z Haneryki) proponuje mu dokotrat, etat,
      stypendium u siebie. mlody czlowiek jedzie, robi kariere itd itd.

      no wiec zajechalem do pewnego pieknego hiszpanskiego miasta na kofenrecje i
      rozgladalem sie ciagle za tymi profesorami, zeby ich jakos w kolejke ustawic,
      jak juz bede rozchwytywany....niestety....nie zglosil sie nikt, choc z kiloma
      rozmawialem i nawet byli zainteresowani tym, co napisalem.

      musze powiedziec, ze od czasu jak sie skonczyl komunizm coraz mniej slysze o
      tych stypendiach, etataach, ktore sie zdarzaja mlodym ludziom z Polski...Moze
      sie teraz zdarzaja mlodym ludziom z Ukrainy?
      • chilly Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 15:17
        Nie słyszysz, bo stały się one normalnością. Dziś młody człowiek po
        doktoracie rozsyła swoje oferty i, jeśli ma zauważalny dorobek, to
        gdzieś wyjeżdża. Kolejne wyjazdy są już tylko konsekwencja nawiązanych
        znajomości (zwłaszcza, że i język już lepszy).
        • dala.tata Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 18:12
          nie zrozumielismy sie. ja slysze nieustannie o wyjazdach. ja nie slysze o
          Proppowskim magicznym pomocniku, ktory sie zjawia i oferuje.
          • zielka Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 19:25
            "Proppowski magiczny czynnik" :-)

            A tak na serio, to moze tez kasy luznej jest mniej na
            eksperymentowanie z geniuszami ze wschodu, ktorzy byc moze tak od
            razu nie zaczna publikowac? Jakos inaczej to przeciez kiedys
            funkcjonowalo, mniej biurokratycznie.

            A tu Wittgensteinowi doktoracik zaliczamy out of the blue, zeby
            tylko mogl wykladac na uniwersytecie, a to Tarski tworzy logikom
            posady z nikad w Berkeley.

            Jedna z konsekwencji obecnej sztywnosci uniwersytetow jest m.in. to,
            ze takie troche wybitne, ale fajne i historycznie wazne postaci jak
            Rush Rhees na przyklad juz nie beda mialy miejsca w systemie
            akademickim.

            Co do bezinteresownej pomocy, hospody, obserwuje od kilku tygodni
            system rekrutacji (ktory mnie niestety dotyczy w tej chwili) we
            Francji, i zaczynam rozumiec, jak sie rodza wrogowie.
            • dala.tata Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 21:43
              tak na serio, to ja tez mysle, ze to moze byc dlatego. mysle ze coraz wiecej
              przepisow, obostrzen, procedur.
      • eeela Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 19:19
        co
        > rusz slyszalem jak to jedzie na konferencje mlody czlowiek z Polski i od razu
        > jakis profesor z Hameryki (zawsze z Haneryki) proponuje mu dokotrat, etat,
        > stypendium u siebie. mlody czlowiek jedzie, robi kariere itd itd.
        >
        > no wiec zajechalem do pewnego pieknego hiszpanskiego miasta na kofenrecje i
        > rozgladalem sie ciagle za tymi profesorami, zeby ich jakos w kolejke ustawic,
        > jak juz bede rozchwytywany....niestety....nie zglosil sie nikt, choc z kiloma
        > rozmawialem i nawet byli zainteresowani tym, co napisalem.


        A ja chyba w odrobinę chociaż podobny sposób tak właśnie wylądowałam w Irlandii.
        Jasne, nie była to jedna konferencja, tylko cały semestr erasmusa, włącznie z
        chodzeniem na zajęcia, pisaniem pracy semestralnej, zdawaniem egzaminów - ale to
        właśnie prowadząca seminarium zasugerowała mi, żebym przyjechała na studia
        doktoranckie, a potem poruszyła niebo i ziemię, żeby mi znaleźć jakieś fundusze
        na to, chociaż odgórnie nie było żadnych stypendiów, o które miałam prawo się
        ubiegać.

        Bardzo jej jestem wdzięczna za to, i za wiele innych rzeczy zresztą też. Była
        znakomitą promotorką i bardzo wiele się od niej nauczyłam.
    • dr_pitcher Re: bezinteresowna pomoc 22.05.10, 19:49
      Ja pomagam dosc czesto - i nie na tyle bezinteresownie, co z przekonania, ze
      wiadomosciami nalezy sie dzielic. Roznie z tym bywa, czesto mi sie zdarza, ze
      podsuwam pomysly innym - czasem podziekuja, czasem nie. Ale warto bylo - nasze
      laboratorium jest w dynamicznej rozbudowie i porady dotyczace roznych "trickow"
      sa mile wskazane - nie spotkalem sie jeszcze z odmowa. Od lat organizuje rozne
      konferencje, przy ktorych pomoc jest istotna - rzadko sie zdarza bym nie uzyskal
      wsparcia. Mowi sie czesto, ze nauka na zachodniej polkuli jest bardzo
      "kompetycyjna" - owszem jest, ale wiekszosc ludzi wzajemnie sobie pomaga (taka
      jest przynajmniej moja obserwacja)
    • flamengista ja robię to bardzo często 23.05.10, 20:02
      i odnoszę wrażenie, że zbyt często. Nie ze względu na poświęcony czas, ale ze
      względu na moje (nie)kompetencje. Tzn. wiele osób bierze mnie za "eksperta" i w
      związku z tym im pomagam. Ale sam nie wiem, czy jestem aż na tyle kompetentny
      (moim zdaniem tak raczej nie jest;)

      W wielu wypadkach nie jest to zupełnie bezinteresowna pomoc. To znaczy: wydaje
      mi się, że kiedyś udzielona pomoc może (choć nie musi) wrócić w postaci pomocy
      udzielonej mnie przez kogoś innego.

      W mojej krótkiej jak dotychczas karierze naukowej w większości wypadków
      napotykałem na życzliwych ludzi, których nie bałem się prosić o pomoc. I pomoc
      taką na ogół otrzymywałem. W związku z tym nie wypada postępować inaczej...
      • weranda76 Re: ja robię to bardzo często 23.05.10, 23:28
        niestety nie spotkałam się z pomocną dłonią ze strony tutorów.
        Odnoszę wrazenie, ze pewną wiedzą czy wskazówkami praktycznymi raczej niechętnie
        się dzielą.
        szkoda.
        • megaborsuk2000 Re: ja robię to bardzo często 24.05.10, 00:05
          A u mnie - odwrotnie, mój (były) promotor potrafi się zatracić w altruistycznych
          ekscesach do tego stopnia, że często zaniedbuje własne sprawy i karierę. W ogóle
          w Polsce i na świecie zawsze spotykałem i wciąż spotykam masę wspaniałych,
          życzliwych, skorych do bezinteresownej pomocy uczonych, natomiast wrednych
          sukinsynów bardzo niewiele. No to sam też staram się odpłacać pięknym za nadobne.
    • frusto Re: bezinteresowna pomoc 24.05.10, 12:50
      eeela napisała:

      > w świecie akademickim :-)

      Ja musze powiedzieć, że w czasie pisania doktoratu byłem często zaskakiwany
      zakresem pomocy. Szczyt był, kiedy poprosiłem jednego profesora z Włoch o
      artykuł niedostępny u nas w bibliotece ani na sieci, i on mi wtedy na koszt
      własny artykuł podesłał...
      • dala.tata Re: bezinteresowna pomoc 24.05.10, 16:18
        takiej pomocy to ja udzielilem juz w ilosci kilkuset artykulow :-)
    • popisuar Homo Oeconomicus... 27.05.10, 21:02
      ... niczego nie robi bezinteresownie. Czysta bezinteresowność
      mozliwa jest wiec tylko na bezludnej wyspie!
      • ford.ka Re: Homo Oeconomicus... 27.05.10, 21:14
        A na co liczysz, komentując na tym forum?
      • adept44_ltd Re: Homo Oeconomicus... 27.05.10, 21:27
        w społeczności Lesiów, pewnie tak... poza tym, ciołku, bezinteresowna pomoc
        również ma wartość ekonomiczną, nie? ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja