Dodaj do ulubionych

Chyba rzuce studia!

28.07.10, 16:19
Fuck, znowu sie wkurzylam przez promotora.

Od miesiaca nie opowiedzial na zadnego mojego maila. Nigdy go nie ma w biurze
na uniwersytecie (bo jets na to zbyt wazny) wiec kontakt osobisty odpada tym
bardziej.

Zaczac mam wreszcie prace w laboratorium i musze miec pewnosc ze mam wszystkie
niezbedne rzeczy (a jak nie ma ich w laboratorium to zamowic). Kilka razy go
pytalam w ktorym laboratorium mam pracowac (zeby sie upewnic ze maja wszystko
co potrzebne). Bez rezultatu.

Po prostu moja wytrzymalosc sie konczy.
Obserwuj wątek
    • flamengista doprecyzujmy... 28.07.10, 16:48
      Czy to ten sam furiat, słynący z mobbingu, wysługiwania się doktorantami,
      pozbawiony kultury osobistej i zasad moralnych - o którym były już dwa osobne wątki?

      Dodatkowe pytania kontrolne:
      1. Rozumiem, że nie masz podstawowych narzędzi pracy?
      2. Nie wiesz, na jakich zasadach masz pracować naukowo?
      3. Głównodowodzący zlewa cię na maksa, nie odpowiadając na twoje maile, telefony
      etc. przez ponad miesiąc?

      W takim razie: na co jeszcze czekasz? Uciekaj, póki nie jest za późno (tzn. nie
      włożysz w to tyle pracy, że żal ci będzie to zostawić).
      • tuluz-lotrek Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 17:01
        Obawiam się, że Fla ma rację. Jeśli Twoje relacje nie są przejaskrawione
        (zastanów się nad tym, zwykle wystarczy odczekać, żeby emocje opadły - zerknij
        może na swoje dawne wpisy i pomyśl, czy wszystko w nich się zgadza), to
        faktycznie właśnie nadchodzi czas, by pomyśleć o zmianie promotora. To jest
        bardzo poważna decyzja, więc pewnie lepiej z nią poczekać do jesieni, także ze
        względu na wakacyjną porę, ale oswajaj się z tą możliwością lepiej już teraz.
        • kaguya1982 Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 17:35
          Ten sam gad, ten sam.

          I obawiam sie ze nie przejaskrawiam zbytnio.

          Z rzucaniem studiow sprawa jest o tyle skomplikowana, ze cholera stara juz
          jestem. Jak teraz z doktoratu zrezygnuje, to juz nigdy go nie zrobie. A w
          kazdej normalnej pracy zaczyna mi sie nudzic po srednio pol roku. Praca naukowa
          to jedyna rzecz ktora mi sie nie nudzi.
          I o ile cholera uda mi sie ten eksperyment zaczac (i skonczyc) i o ile wynik
          wyjdzie pozytywny to mam szanse na publikacje w Science (owszem min. dzieki
          nazwisku tego gada). Jezeli wynik negatywny to w najlepszym czasopismie z naszej
          dzialki.
          O ile oczywiscie wczesniej go nie zabije.
          • tuluz-lotrek Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 17:48
            Czy dobrze zrozumiałem, że wystarczy ten eksperyment zrobić, a niezależnie od
            wyniku będzie super? To może przenieś się z tym projektem do innego promotora?
            (Ja nie całkiem rozumiem, co się w tych naukach doświadczalnych wyprawia - czy
            przynajmniej sam pomysł eksperymentu pochodzi od Ciebie?)
            • kaguya1982 Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 17:54
              Nie, pomysl jest promotora - na ten projekt aplikowalam gdy aplikowalam o
              doktorat. To standardowa metoda w wiekszosci programow doktorskich w Europie
              zachodniej w mojej dziedzinie przynajmniej.

              Jak mowilam promotor jest wielkia ryba (rekin jest bardziej odpowiednim
              okresleniem). Pomysl na eksperyment jest calkiem dobry. I wazne jest jego
              rozwiazanie problemu ktorego dotyczy. Wiec nie moge sie przeniesc z tym
              projektem do innego promotora niestety.
              Jezeli eksperyment wyjdzie bedzie super, jezeli nie wyjdzie - to opublikowanie
              wynikow rowniez bedzie istotne i bedzie zaslugiwalo na publikacje (a poniewaz
              gad jest gadem to publikacja nastapi w najlepszym czasopismie).

              -
              Życie jest ciężkie i kończy się śmiercią.
              • charioteer1 Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 18:06
                Ale to oznacza, ze projekt jest finansowany z jakichs konkretnych pieniedzy i
                kierownik zespolu bedzie musial sie z tych pieniedzy kiedys rozliczyc, wiec to
                jemu w ostatecznym rozrachunku bedzie zalezalo, zeby bylo zrobione. Masz do
                wyboru, albo ten styl pracy polubic, albo odejsc.
              • dala.tata Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 22:41
                to nie sluchaj nikogo, tylko czekaj az ci szef-rekin odpowie na maila. i juz.
                nie jestes pierwsza i nie ostatnia z przejsciami z promotorem. lajf ys brutal
                end ful of zasackas.

                a jesli naprawde chcesz podjac taka deczyje, to daj sobie miesiac
                (przynajmniej!!!) na rozpoczecie procesu myslenia na ten temat.
                • dala.tata end kopas w dupas! 28.07.10, 22:42

                  • kaguya1982 Re: end kopas w dupas! 29.07.10, 10:20
                    A Życie jest ciężkie i kończy się śmiercią.

                    :P
                    • dala.tata Re: end kopas w dupas! 29.07.10, 10:24
                      dokladnie tak. i musisz sie zastanowic czy jednak chcesz miec doktorat czy nie.
                      i ile warto posiwecic na osiagniecie tego celu
                      • kaguya1982 Re: end kopas w dupas! 29.07.10, 10:51
                        Jezeli nie bede miala doktoratu to bede zmieniac prace co rok/dwa i polowe tego
                        czasu byc sflustrowanym bo sie nudze.
                        W pracy naukowej moge sie zajmowac czym chce i z predkoscia jaka mi akurat
                        odpowiada.
                        dlatego chce doktorat. Ale jak ten gad nie bedzie ze mna sie wogole kontaktowal
                        to szans na dokonczenie tez nie mam zbyt wielkich. Ech.
                        Na razie sobie wynajduje dodatkowe rzeczy do nauczenia sie, ale jak on sie dowie
                        ze robie cos czego on nie zatwierdzil to sie wkurzy. Grr.
            • charioteer1 Re: doprecyzujmy... 28.07.10, 18:01
              Jezeli to jest research w rodzaju albo Science, albo najlepsze czasopismo z
              naszej dziedziny, to przypuszczam, ze do wyboru sa ze 2-3 laby na swiecie. Nie
              ma znaczenia, od kogo pochodzi pomysl. Male szanse, ze w innym labie ja przyjma
              z gotowym planem eksperymentu.
              • chilly Re: doprecyzujmy... 29.07.10, 09:10
                Twój przypadek nie jest aż tak wyjątkowy, jak Ci się może wydawać. Ani
                Twój bunt. Jednak większość buntowników gdzieś z czasem ginie, a świat
                nawet tego nie zauważa. Nie pochwalam tego (sam wciąż mam naturę raczej
                buntowniczą), ale może więc lepiej na razie zacisnąć zęby? Za 2-3 lata
                tak czy owak pomyślnie zakończysz swoja działalność, co pozwoli Ci
                trzasnąć drzwiami i zacząć pracować na własny rachunek jako wybijający
                się młody (jednak) naukowiec.
    • sendivigius Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 12:46
      Uwazam ze mimo wszystko powinnas wiac i to szybko. Ten facet sie nie
      zmieni. Spodziewac sie mozna jeszcze wielu innych numerow. Na
      przyklad tego jak w tej wyczekiwanej wielkiej publikacji pominie
      ciebie. I co wtedy? Pojdziesz do sadu? Wszyscy umyja rece, zbyt
      dlugo siedzialem w tym grajdolku aby miec zludzenia. I dalej,
      bedziesz potrzebowala jego listow rekomnedacyjnych, i tez listow
      jego kolegow, postawia mu sie?

      Promotor czasem moze pomoc ale zawsze moze ci
      przetracic kark. Gdy nie ma dobrej osobistej relacji z promotorem to
      jest chodzenie po linie nad Niagara. Niektorym udalo sie przejsc ale
      wiekszosc spadla.

      Jak pisze nasz guru Dala "lajf is brutal" wiec nie podkladaj sama
      glowy pod gilotyne. Jedna publikacja nie zrobisz sobie kariery a
      zadajac sie z nieobliczalnym gosciem nabawisz sie nerwicy,
      zniechecisz do wszystkiego i wszysktich. Lepiej szukac kogos
      normalnego bo dobry promotor to wieksza rola niz jakies dobre
      publikacje to tez caly szereg innych rzeczy ktore ci powie albo nie
      powie ale sa potrzebne aby stanac na swoich nogach.
      • dr_pitcher Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 13:06
        Zaraz, zaraz:
        Ten parszywy "gad" daje Ci pomysl na badania warte artykuly w "Science" i Ty
        jeszcze na niego narzekasz? Jak zwiejesz i bedziesz ten pomysl kontynuowac, albo
        co gorsza opublikujesz bez jego nazwiska, to bedzie mial pewne prawo Cie
        zniszczyc. Zacisnij zeby, rob swoje, publikuj.
        Jesli on jest taka WIelka ryba, i jesli rzeczywiscie jest to material na
        Science, to bedziesz wczesniej czy pozniej zauwazona.

        PS. Sadzac po Twoich postach, mysle ze leekko jednak przejaskrawiasz
        • kaguya1982 Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 14:56
          Nie przejaskrawiam - naprawde. Ostatnio (przez jakies 3 lata) nikogo nie pobil
          ani nie zwymyslal co prawda, ale kiedys mu sie zdarzalo regularnie.

          Ale dzis rozmawialam z jego bylym doktorantem, ktory dzisiaj pracuje w naszym
          laboratorium i powiedzial ze nie powinnam sie przejmowac tym ze mnie tak olewa.
          Bo jeden ze studentow dostal mozliwosc pobrania probek po ponad roku. A pol roku
          to jak na niego calkowita norma.

          Nawianie z projektem nawet nie przeszlo mi przez mysl. Gad jest gadem, ale nigdy
          nie twierdzilam ze jest zlym naukowcem.
          • tuluz-lotrek Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 15:20
            Zwróć uwagę przede wszystkim na losy jego byłych doktorantów - jeśli wszyscy,
            czy przynajmniej znaczna większość, jakoś sobie radzą, to znaczy, że warto. I
            pomyśl też nad tym, ilu rzeczony gad miał i ma owych doktorantów. Bo jeśli
            słusznie się domyślam, że co roku promuje paru, a każdemu z nich sam wymyśla i
            pomaga (w sensie co najmniej organizacyjnym) przeprowadzić eksperyment
            prowadzący do bardzo dobrej publikacji, to ani nie dziwię się, że jest
            przemęczony (i stąd też pewnie drażliwy), ani też temu, że od swoich doktorantów
            ucieka.

            Powyższe to oczywiście jeden wielki domysł na podstawie tego, co dotąd pisałaś.
            Ale w taki obrazek się to na razie układa. Co nie zmienia faktu, że facet nie
            powinien bić doktorantów i w ogóle się na nich wyżywać. Powinien zapewne mieć
            jednego fajnego doktoranta raz na kilka lat i wtedy obaj byliby zadowoleni.
            Niezadowolone natomiast byłoby środowisko (uczelnia czy co tam macie), w której
            interesie jest wyżymać Twojego szefa, ile się da, płacąc mu za to zresztą
            adekwatnie. Koszty ludzkie (np. stargane nerwy doktorantów i promotorów) na ogół
            nie są poważnie brane pod uwagę, bo konkurencja zachowuje się podobnie i nie
            można jej o krok ustąpić.

            Nauka, zwłaszcza na tym szczeblu, na który się ładujesz ("Science" etc.), to
            często działalność równie niezdrowa jak sport wyczynowy.
            • kaguya1982 Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 15:49
              Jezeli chodzi o publikacje w Science. Moja dziedzina jest dosyc "sexy" i dlatego
              publikacja w Science jest czyms bardzo wartosciowym, ale nie nieosiagalnym (o
              ile ma sie ciekawy experyment, z uzyciem mnostwa drogich zabawek).

              Jezeli chodzi o to ze powien miec 1 doktoranta - tak owszem. Ale obecnie ma 4 +
              kilku podstdockow. Olewa wszystkich z wyjatkiem jednego ulubienca.
              • charioteer1 Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 16:02
                A ciebie zazdrosc bierze, ze to nie ty? Nie bedziesz w tym zespole do konca
                zycia, wiec spokojnie mozesz to olac. Tak juz jest, ze z jednymi studentami
                wspolpraca uklada sie lepiej, z innymi gorzej. Widac tamten ma lepsze wyniki,
                albo ciekawszy eksperyment, albo po prostu pan promotor ma niepodzielna uwage i
                nie potrafi sie skoncentrowac na wiecej niz jednym eksperymencie na raz.
                • kaguya1982 Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 17:39
                  :P

                  Pewnie :P Bardzo zazdroszcze mu tego ze promotor odpowiada na jego maile w ciagu
                  najwyzej dwoch dni.

                  Nie mam duzych wymagan naprawde - nie chce chodzic z nim na przyjecia. Chce
                  minimum kontaktu.
                  • tuluz-lotrek Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 18:08
                    Nie obraź się, ale nie jest dla mnie jasne, czy nie masz aby zbyt wysokich oczekiwań wobec promotora. Może gdybyś wybrała kogoś mniej znanego, byłabyś jedyną doktorantką i oczkiem w głowie?

                    Od swojego promotora dostałem, podobnie jak i inni młodzi (wtedy jeszcze byłem młody!) ludzie w okolicy, całą masę różnych zagadnień do przemyślenia. Z niektórymi z nich zdołałem sobie poradzić i po kilku latach było co spisać w formie doktoratu. Konsultacji w sensie ścisłym (porady, uwagi co do poprawek w tekście etc.) było od początku do końca sztuk parę, dodatkowo referowałem co jakiś czas swoje wyniki na seminariach. I wcale nie byłem z tego powodu nieszczęśliwy - uważałem i uważam, że mój promotor zrobił absolutnie wszystko, co do niego należało, a nawet sporo więcej.

                    Oczywiście nie twierdzę, że taki model współpracy zawsze się sprawdza, ale czasem odnoszę wrażenie, że obecni doktoranci często uważają, iż napisanie rozprawy do robota dla ich promotora co najmniej w takim stopniu jak dla nich (a w dodatku polski system przyznawania tytułu profesorskiego zdaje się taką postawę silnie stymulować, bo istotnie często chyba promotorowi bardziej niż doktorantowi zależy na doprowadzeniu sprawy do szczęśliwego końca; wiem, że Ty jesteś za granicą, więc ostatnia uwaga Cię nie dotyczy). Czy nie możesz wykazać większej samodzielności? Może Twój promotor chętniej zajmie się Twoimi sprawami, jeśli zobaczy, że już coś zaczęłaś robić.

                    Zastrzegam, że niewiele wiem o Twojej konkretnej sytuacji, bo też i niewiele napisałaś. Może np. natura Twoich badań jest taka, że bez nadzoru promotora po prostu nie możesz zacząć eksperymentu?
                    • kaguya1982 Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 20:20
                      Ja naprawde jestem dosyc samodzielna. I bylabym szczesliwa gdybym miala taki
                      uklad jaki opisales.
                      Ale bez probek nie moge zaczac eksepeymentu. Bez uzgodnien z kilkoma roznymi
                      laboratoriami nie moge zaczac eksperymentu. Bez drogich zakupow odczynnikow nie
                      moge zaczac eksperymentu. Tu nie chodzi o nadzor - on nie ma czasu na nadzor -
                      zreszta jakby zaczol wrzeszczec to bym cos rozlala i rozpuscila sobie kosci.
                      Ale absolutnie wszystko jest droooogie i absolutnie wszystko musi byc klepniete
                      przez promotora (czyli musi napisac maila do w ktorym zatwierdza).

                      Zaczelam cos robic - maly side project - dostalam opieprz od gory do dolu za
                      samodzielnosc. Bez wyjasnienia o co chodzi.

                      O kolejnym side project nie powiedzialam mu.

                      O nastepnym rowniez nic.

                      Dowie sie jak mu wysle do akceptacji umieszczenia jego nazwiska (ale nie
                      przeczyta - nie ma na to czasu).

                      Grrr. Ja po prostu chce materialy zeby zaczac pracowac
                      • tuluz-lotrek Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 20:30
                        Hm, to chyba istotnie masz problem. Ale wciąż uważam, że przede wszystkim
                        powinnaś sprawdzić, czy ktoś z poprzednich jego doktorantów został przez niego w
                        ten sposób uziemiony. Jeśli nie, to ryzyko, iż akurat Ty okażesz się pierwszym
                        przypadkiem, jest pewnie niezbyt duże. Może facet po prostu jest rozwlekły, ale
                        potem pod presją czasu zaczyna się rozkręcać.

                        Jeśli jednak były już przypadki dokumentnego "porzucenia" przez niego
                        doktorantów, to sprawa jest poważna.
                      • charioteer1 Re: Chyba rzuce studia! 29.07.10, 20:34
                        Krotko mowiac, on musi ruszyc tylek, zebys ty mogla zaczac wlasciwy eksperyment,
                        a wyglada na to, ze po prostu nie ma na to czasu. Takie sa niestety czasami
                        realia pracy zespolowej. Wspolpracuje z profesorem (nie Polak), ktory na maile
                        odpowiada, ale nic absolutnie z tych odpowiedzi nie wynika. Jak musze z nim cos
                        zalatwic, to jade na konferencje, na ktorej wiem, ze bedzie. Po prostu bywa i tak.
            • sendivigius Swiete slowa 29.07.10, 22:23
              tuluz-lotrek napisał:

              > Nauka, zwłaszcza na tym szczeblu, na który się ładujesz ("Science"
              etc.), to często działalność równie niezdrowa jak sport wyczynowy.


              Dedykuje to wszystkim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka