Dodaj do ulubionych

Jak uzdrowic polska nauke via MPK

25.10.10, 22:51
Wszyscy rzucaja tu sie sobie do gardel jak podzielic pozostale w nauce groszaki tak aby starczylo chociaz dla najbardziej obiecujacych a tymczasem:

...radny Guział pracował na pół etatu w Zarządzie Transportu Miejskiego. Zajmował się instalacją biletomatów. Potem założył własną firmę, która wystarała się o unijny grant na projekt, który pozwala kupować bilety komunikacji miejskiej przez internet. Polska Agencja Rozwoju Przesiębiorczości przyznała na ten cel 841 tys. zł z Programu Innowacyjna Gospodarka. Dotąd firma Guziała dostała 252 tys. zł. - To krok na przód. Zaoferowaliśmy mieszkańcom kolejny sposób sprzedaży naszych biletów - twierdzi rzecznik ZTM Igor Krajnow.

Więcej... https://wyborcza.pl/1,75248,8562674,Wykorzystuje_pozycje_polityczna_do_wlasnych_biznesow.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f81af06a1fe83a&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120#ixzz13PCpEBwU

Zwrocmy uwage. Grant na zakup biletu tramwajowego wynosi 841 000 PLN !!!!!!!

Moi kochani urzednicy Najjasniejszej. Obiecuje i podpisuje publicznie krwia ze jak mi dacie tyle na zalozenie laboratorium to produkuje artykuly do LF tak szybko jak Sejm ustawy.

Jezeli natomiast szanowny rzad Najjasniejszej uwaza ze priorytetem jest zakup biletow tramwajowych to upraszam szanownych wyborcow wziac to pod uwage w nastepnych wyborach.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Jak uzdrowic polska nauke via MPK 26.10.10, 00:23
      I to jest bardzo dobra puenta dyskusji o finansowaniu nauki!
    • dala.tata Re: Jak uzdrowic polska nauke via MPK 26.10.10, 00:30
      you wish, sendi, you wish....

      sendivigius napisał:

      > Moi kochani urzednicy Najjasniejszej. Obiecuje i podpisuje publicznie krwia ze
      > jak mi dacie tyle na zalozenie laboratorium to produkuje artykuly do LF tak szy
      > bko jak Sejm ustawy.
    • foofer Re: Jak uzdrowic polska nauke via MPK 26.10.10, 22:32
      Znam ten program. O ile sie nie mylę to jest POIG 8.1 ~100mln zł zadekretowane przez Unię na biznesy internetowe w Polsce. Praktyka tego programu, jak to opisywały media internetowe oraz Jan Rychter (jan.rychter.com/blog), była taka, że decydowała kolejność zgłoszeń, ponieważ urzednicy nie byli w stanie kompetentie go zorganizowac, a pieniądze za rok by przepadły. Wypowiedział sie nawet premier Pawlak, coś o "pompowaniu pieniędzy w innowacyjną (sic) gospodarkę".

      Niestety UE nie prowadzi finansowania nauki w ten sposób, że zostawia zasady realizacji programu polskim urzędnikom (nawet gdyby ci myśleli w kategoriach "pompowania").
      • chilly Re: Jak uzdrowic polska nauke via MPK 11.12.10, 16:24
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80353,8801751,Polskie_uczelnie_daleko_w_tyle_za_USA.html
        Tak na marginesie: jaki jest roczny budżet Columbia University?
        • whiteskies Re: Jak uzdrowic polska nauke via MPK 11.12.10, 17:10
          Ze strony fundacji Kolumbii:
          giving.columbia.edu
          "Remember also that between Columbia’s 16 schools, four campuses, almost 3,500 faculty, more than 10,000 staff members, and more than 24,500 students, the annual operating budget is $2.66 billion."
          Uklony :)
          • chilly Re: Jak uzdrowic polska nauke via MPK 11.12.10, 21:55
            Dzięki! 2,66 miliarda to jakieś 8 mld złotych, przy obecnym kursie? Czyli niewiele mniej niż budżet polskiej nauki? No to porównanie jest uzasadnione.
    • sendivigius Nie moge sobie odmowic 15.12.10, 14:21
      Nie moge sobie odmowic aby tu nie wpasc na sekundeczke i zwrocic wam uwage na smakowity link:

      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090810&id=po01.txt

      fragmencik:

      Z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka wspiera się takie projekty, jak: produkcja wyrobów piekarskich o przedłużonej trwałości (projekt za ponad 4 mln zł), produkcja kruchych ciastek (16,2 mln zł) lub nadziewanych cukierków (14,8 mln zł), przeprowadzanie ankiet za pośrednictwem internetu (0,8 mln zł) czy produkcja ekologicznych długopisów (10 mln zł).

      Zycze nastepnych 20 lat owocnych dyskusji o habilitacji i punktach ministerialnych, w glebokim przekonaniu ze "Sendi pieprzy".

      • pfg THE NAZIMEK'S REACTION 15.12.10, 15:56
        POIG bezpośrednio z nauką nie ma wiele wspólnego, więc to forum nie jest miejscem do wylewania żalów nad dofinansowaniem maszyny do ciastek. Natomiast linkowany artykuł z ND dotyczy efektu badań naukowych prof. Dobiesława Nazimka z UMCS, a raczej tego, że rząd (aka "dziadowski rząd") nie chce tych badań i zastosowania ich w przemyśle dofinansować. Otóż Nazimek wymyślił sposób przerabiania dwutlenku węgla na metanol, teraz zaś chciałby, aby POIG dofinansował dalsze badania i, przede wszystkim, budowę instalacji. Obecnie metoda Nazimka działa tylko w skali laboratoryjnej, ale naprawdę działa i wedle wszelkich znaków na niebie i na ziemi, działałaby także w skali przemysłowej. Jest wszakże haczyk: Do wytworzenia metanolu metoda zużywa więcej energii, niż można potem uzyskać ze spalania wytworzonego metanolu. Co więcej, przy wytwarzaniu energii potrzebnej do zadziałania reakcji Nazimka, do atmosfery uwalnia się więcej dwutlenku węgla, niż jest zamieniane na metanol. Proces Nazimka nie jest więc korzystny ani z energetycznego, ani z ekonomicznego, ani z ekologicznego (wychwyt CO2) punktu widzenia i jakoś nie dziwi mnie fakt, iż dysponenci POIG nie chcą go dofinansować.

        Proces Nazimka *mógłby* natomiast być etapem wytwarzania benzyn syntetycznych, które co prawda są cholernie drogie, ale mogłyby posłużyć w wypadku jakiegoś dramatycznego kryzysu paliwowego.
        • tuluz-lotrek Re: THE NAZIMEK'S REACTION 15.12.10, 16:57
          Dodajmy, że ten proces zasadniczo *nie może* być energetycznie opłacalny, co wynika z zasady zachowania energii, po prostu. Nie jest to więc kwestia niedopracowania technologii, tylko fundamentalnej bariery przyrodniczej. Co nie zmienia faktu, że jeśli kiedyś będzie pod dostatkiem energii np. z syntezy termojądrowej albo jakichś superwydajnych ogniw fotoelektrycznych, to sama reakcja może okazać się przydatna. Może też być warta inwestycji, jeżeli brak paliw płynnych zacznie być większym problemem niż brak sam brak energii. Ale sugerowanie, że reakcja Nazimka per se rozwiąże problem energetyczny, to robienie ludziom wody z mózgu (nie spieszę obarczać odpowiedzialnością za to samego prof. Nazimka; mam nadzieję, że to tylko zła robota krzykaczy).
          • sendivigius Re: THE NAZIMEK'S REACTION 16.12.10, 00:35
            Energetyczna kalkulacja tej reakcji jest bardziej skomplikowana. Nalezy przede wszystkim uwzglednic ze wykorzystuje ona cieplo odpadowe czyli takie ktore i tak by sie zmarnowalo i wlasnie te odpadowa energie transformuje w energie przenoszalna w postaci metanolu - to na tym polega interes. Extra jest pochlanianie CO2 - tu interes jest ksiegowy bo Unia doplaci. Jednak nawet summa summarum to moze byc klapa. Przelomem by bylo gdyby to dzialalo w zakresie swiatla widzialnego - ono jest za darmo i nie stwarza problemow technologicznych. Tu jest glowny problem do rozwiazania. Niestety, taka reakcja na takim katalizatorze w swietle widzialnym nie dziala i dzialac nie bedzie.
            • tuluz-lotrek Re: THE NAZIMEK'S REACTION 16.12.10, 09:45
              Czyli że poprawi sprawność energetyczną jakichś reakcji spalania, które i tak się przeprowadza w tym czy innym celu, zmniejszając straty energii (poprzez ich zagospodarowanie)? To już brzmi sensownie, ale nie pod takim hasłem jest "sprzedawane w mediach".

              A co do pasma widzialnego, to chyba nie ma powodu do zmartwienia. Jeszcze kilka stuleci pompowania dwutlenku węgla do atmosfery w obecnym tempie i będziemy pławić się w energii we wszystkich dostępnych pasmach jak mieszkańcy Wenus. Znacznie wcześniej uprawy różnych roślin "energetycznych" zrobią się sporo wydajniejsze niż dotąd, jeśli tylko nie pojawią się kłopoty z nawadnianiem. Właściwie należałoby już teraz na efekcie cieplarnianym korzystać energetycznie (wspaniałą chłodnicę mamy tuż za cieniutką warstwą atmosfery...), zamiast spalać węgiel, gaz czy ropę, tylko nie bardzo wiadomo, jak to w takiej skali przeprowadzić... :)
        • sendivigius Re: THE NAZIMEK'S REACTION 16.12.10, 00:20
          Moj mily PT Pfg, pozwole sobie sie z wasza PT nie zgodzic.

          1. Jesli "innowacyjna gospodarka" nie jest zwiazana z nauka i tak uwaza PT pracownik pewnego starego polskiego uniwersytetu z wydzialu scislego to ja proponuje aby w Polsce 25 grudnia zaczac obchodzic Swieta Dobrego Mzimu.

          2. Aby reakcje otrzymywania metanolu z CO2 nazwac reakcja PT Nazimka to musialby sie urodzic 200 lat temu.

          3. Powaznie watpie aby metoda Nazimka dzialala w skali przemyslowej, moim zdaniem to lipa na resorach, glownie idzie mi tu o stosownie UV, ale tez o wymiane ciepla, niebanalny koszt katalitycznego rutylu, separacji produktow, reaktywacje katalizatora i dluga, dluga lista. Trick tu jest w tym ze CO2 jest uwazane za gaz cieplarniany ktorego nalezy sie pozbyc za wszelka cene i za ktorego emisje trzeba placic. To wywraca cala normalna ekonomie do gory nogami. Zwaz, ze energie elektryczna mozna produkowac z energi jadrowej i potem ja zuzywac do pochlaniania CO2. Jeszcze genialniejsza metoda byloby zuzycie tej energi do produkcji wegla z CO2. A juz najgenialniejsza wykorzystanie Slonca jako zrodla energii w calym procesie. A wtedy juz jeden krok do konkluzji ze natura wymyslila to juz sama 4 mld lat temu.

          4. Tak wiec mnie tez nie dziwi ze nie chca Nazimka dofinansowac ale to nie powod aby wydac kase na byle co - czyzby Nazimkowi na zlosc?

          5. Wytwarzanie benzyn syntetycznych czy metoda MTG czy tez uplynniania wegla nie jest "cholernie drogie" ale tylko nieco drogie. Idzie o to ze jest to sztuka dla sztuki bo latwiej jest przerobic rope niz kombinowac jak kon pod gore.
          • pfg Re: THE NAZIMEK'S REACTION 16.12.10, 08:21
            Sendi, ja się tam na POIG niespecjalnie znam, więc się nie wypowiadam. Może dofinansowana maszyna ciastkarska sprawi, że polska firma opanuje rynek pieczywa cukierniczego w połowie Europy? Ho, ho? Natomiast twoja odpowiedź na temat Nazimka świadczy po raz kolejny, że ironia na sieci jest niezrozumiała. Moja tym razem.
            • sendivigius Re: THE NAZIMEK'S REACTION 16.12.10, 22:35
              Bije sie w piersi. Moze powinna byc opcja "podkreslenie wezykiem".
              • chilly politycy vs. naukowcy 27.12.10, 19:26
                Przed chwilą w TOK FM jeden z dyskutantów zwrócił uwagę na fakt, który chyba umknął przenikliwości szanownych forumowiczów. Chodzi mianowicie o finansowanie partii politycznych (niechby nawet chwilowo zmniejszone). Otóż politycy zapewnili sobie kasę " na funkcjonowanie", nie za wykonanie konkretnych zadań. Przekonywali przy tym gromko, że to dla uniknięcia pokusy brania "pod stołem" (sami sobie wystawiając świadectwo, że o wynikach światowych badań przeczących takiemu rozumowaniu litościwie nie wspomnę). Pytam więc: skoro to takie dobre rozwiązanie, to dlaczego tak bardzo chcą wprowadzić do nauki odmienne?
                • chilly Re: politycy vs. naukowcy 27.12.10, 19:54
                  Kolejny soczysty fragment tej rozmowy. Dotyczy on stanowienia przepisów umożliwiających rozwój gospodarki opartej na wiedzy przez polityków, którzy od nauki (czy w ogóle - od wiedzy) są raczej odlegli.
                  • chilly Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 13:35
                    A tu nowy, pedagogiczny pomysł:
                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9008608,Uczelnia_zaskoczyla_studentow__po_500_zl_za_egzamin.html
                    • tocqueville Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 14:29
                      a co nowego w tym pomyśle?
                      standardowa opłata - myślałem, że wszystkich uczelniach niepublicznych istnieje
                      u nas też się płaci coś ok. 450 zł (tzw. opłata dyplomowa )
                      • niewyspany77 Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 14:51
                        Nie zmienia się zasad gry w czasie jej trwania.
                      • dala.tata Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 15:43
                        nie mam pojecia, co nowego w pomysle. bo sam pomysl jest tak kuriozalny, ze mi sie w glowie nie miesci. w ten bowiem sposob czesne to tylko zaliczka na poczet przyszlych wydatkow.

                        proponowalbym ryczaltowa odplatnosc za wszystkie egzaminy (potrojna za poprawki), do ktorej naliczana jest tzw. wierszowka egzaminacyjna (no przeciez wiecej czasu potrzeba na przeczytanie dlugiej pracy/egzaminu). dodatkowa oplata za zajecia z rzutnikiem multimedialnym (kreda w promocji), oplate za zajecia przy wlaczonym swietle.

                        proponowalbym jeszcze zatrudnic wlasnego fotografa do zdjec do indeksu i legitymacji, wprowadzic roznorodnosc indeksow (od papieru gazetowego z tuszem brudzacym do.....), odplatnosc za odreczny podpis w indeksie (faksymilka w permanentnej promocji). zalozylbym tez kiosk z wymaganymi zeszytami do prowadzenia notatek.

                        ewentualnie mozna by wprowadzic punkty TESCO dla placacych studentow. zeby nie bylo ze nie dbamy o klienta.
                        • tocqueville Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 16:26
                          strasznie przynudzasz dala,
                          • dala.tata Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 16:36
                            innej odpowiedzi nie oczekiwalem, tocq. szczegolnie ze trzeba by wyjasnic, z jakiej paki wprowadza sie 'oplate dyplomowa' i dlaczego ona nie jest wliczona do czesnego. to, ze cos jest standardem, nie znaczy ze ma jakikowliek sens. co wiecej,student, ktory wlasnie konczy studia, nie bedzie sie uzeral o dodatkowe 5 stow nie? wiec, tak naprawde, hulaj dusza boga nie ma.

                            nie, tocq, ja chyba jednak nie przynudzam. po prostu pokazuje rozboj w bialy dzien, ktory nazywamy 'oplata dyplomowa'. ale rozumiem, ze latwiej ci radzic sobie z 'oplata dyplomowa' niz z haraczem z konczacych studia studentow.


                            tocqueville napisał:

                            > strasznie przynudzasz dala,
                            • tocqueville Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 17:45
                              dala nie każdy kończy studia egzaminem dyplomowym (nie każdy w ogóle kończy studia, nie każdy dochodzi nawet do seminarium) - wliczanie mu opłaty dyplomowej do czesnego w takim przypadku też jest kontrowersyjne
                              opłata dyplomowa zawiera m.in. wynagrodzenie dla promotora i recenzenta za przygotowanie pisemnej recenzji (dokładnie tak samo jest w przypadku egzaminu doktorskiego - piszesz recenzje gratis?), wynagrodzenie dla przewodniczącego komisji egzaminacyjnej oraz koszty przygotowania dyplomu - wg ciebie to jest haracz? A przy doktoracie taka sama opłata (tzn. dużo wyższa, sięgająca kilku tys. złotych) haraczem nie jest?
                              • dala.tata Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 19:46
                                a co ty mi tu z doktoratem wyjezdzasz? moze jeszcze o habilitacji napiszesz?

                                niespecjalnie widze relewancje, czy recenzje doktorskie pisze gratis. wazne jest to ze receznje mgr pisze gratis. prosze wiec nie traktowac mnie jak swego studenta i nie wciskac mi kitu..

                                to jest kolejny przyklad idiotyzmow na polskich uczelniach, gdzie udajemy, ze czytanie prac mgr nie jest czescia naszej prawidziwej pracy, tyklo czyms innym i dziwnym, za ktore trzeba zaplacic. tyle ze tym razem placa za to studenci, ktorzy nie maja juz zadnego wyboru. powtarzam: to jest rozboj w bialy dzien!

                                a jesli juz koniecznie chcesz o recenzjach doktoratow - to tak, rowniez uwazam ze recenzje wewnetrzne powinny byc pisane w ramach etatu (za zewnetrzne z powodow oczywistych nalezy zaplacic nominalne honorarium, w przeciwienstwie do tych kilku tysiecy zlotych, ktore sie placi w PL).
                              • charioteer1 Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 20:19
                                Prywaciarze i rozne szkolki panstwowe tez czesto maja absurdalnie duze grupy seminaryjne, rzedu 60 dyplomantow (czyt. polanalfabetow) na promotora. Przypuszczam, ze naiwni, ktorzy sie dali wrobic w takie promotorstwo, zaczeli sie buntowac, bo za pieniadze, ktore za to daja, to jest czysty wyzysk. Szkola wpadla wiec na genialny pomysl, zeby promotorom doplacic dodatkowo ze studenckich kieszeni, wprowadzajac dodatkowa oplate.
                                • dala.tata Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 20:28
                                  bardzo mozliwe, ze masz racje. mnie po prostu drazni idea 'oplaty dyplomowej' i argumentacja, ze bierzemy czesne mniejsze, bo nie wszyscy dochodza do 'oplaty dyplomowej'. przeicez to sciema stulecia.

                                  powtarzam: studentowi, ktory konczy studia, mozna zaproponowac prawie dowolna oplate dyplomowa, obronowa, magisterska - sky is the limit - a on zaplaci, bo chce skonczyc studia. robienie z tego standardu i jakiejs normalnosci obraza moja inteligencje (byc moze minimalna, ale istniejaca).
                                  • charioteer1 Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 20:42
                                    Mnie to nie przeszkadza, jezeli student od poczatku jest informowany, ile i za co ma zaplacic.

                                    Inny chwyt, stosowany przez prywaciarzy, przynajmniej kiedys, nie wiem, czy nadal tak robia, to zatrudnienie wykladowcy na godziny. Liczba godzin przewidzianych w kontrakcie obejmuje przeprowadzenie egzaminu. Jezeli prowadzacy kogos obleje, to w terminie poprawkowym pyta za darmo.
                                  • tocqueville Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 20:42
                                    czym innym jest jednak nagłe wprowadzenie opłaty dyplomowej przed egzaminem, a czym innym jest obecność jej w umowie (i regulaminie płatności), którą student otrzymuje do podpisu PRZED podjęciem studiów - słowa 'Standard" użyłem w tym drugim przypadku
                                    • dala.tata Re: politycy vs. naukowcy 27.01.11, 20:52
                                      z tym sie zgadzam - jesli student wie, to jest co innego niz wprowadzanie w srodku studiow.
                                      tyle ze to i tak jest sciema po to, by powiedziec: mamy nizsze czesne, ktore jest w rzeczywitosci odrobine wyzsze (ciekawe ile jest jeszcze takich oplat przymotnikowych).

                                      podejrzewam tez, ze w umowie jest sprytnie napisane, ze suma moze isc w gore. uczelnia zawsze wygrywa - jesli nie w PR to finansowo. zostaje przy swoim: to jest haracz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka