yellow_tiger
17.06.11, 11:52
Czy ktoś rozumie o co chodzi w tym artykule i jaka jest myśl przewodnia, jeśli tak to proszę mi wytłumaczyć?
wyborcza.pl/1,76842,9794994,Odwolana_lekcja_laciny.html
Ja naprawdę nie bardzo wiem o co autorowi chodzi. Poza kilkoma argumentami od czapy nie ma tam absolutnie nic. Mickiewicz pisał magisterkę po łacinie, no ba a taki Platon wszelkie teksty walił w grece, zaś taki Konfucjusz w chińskim, a taki Banach doktorat strzelił po francusku...
Że była obowiązkowa przez długie wieki? Podobnie jak teologia...
Że była oczywistością przed wojna, podobnie jak francuski...
Że Milosz się jej uczył i wiele z niej wyniósł. Podobnie jak Boy się uczył francuskiego i wiele z niego wyniósł...
Że trzeba pytać o użyteczność kultury i humanistyki i w tym wypadku łacina rulez. Tylko dlaczego Łacina = użyteczność kultury i humanistyki? Równe dobrze można napisać Niemiecki/Francuski/Angielski/Greka/cokolwiek = użyteczność kultury i humanistyki.
Że w gorszych czasach (obowiązkowa II WŚ) ktoś coś komuś o łacinie powiedział? Zgaduję, że większość ludzi w tych czasach wolałaby mieć przerobioną w liceum szczegółową wiedzę dotyczącą konstrukcji karabinu maszynowego, produkcji prochu i taktyki formacji partyzanckich zamiast łaciny...