Dodaj do ulubionych

perspektywy finansowe

30.09.11, 22:11
Pani Minister podpisala rozporzadzenie w tej sprawie.
www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/15/45/15458/20110929_rozporzadzenie_warunki_wynagradzania.pdf
Obserwuj wątek
    • ford.ka Kiełbasa wyborcza została ujawniona 30.09.11, 23:54
      Fantazja - pensja minimalna 1500, pensja asystenta 1830. Kategorie zaszeregowania od I do XV poniżej płacy minimalnej. I do X pozostaną poniżej minimalnej po 2015. Kierownik wydawnictwa uniwersyteckiego ma minimum 280PLN poniżej pensji minimalnej. Zaszaleli, państwo...
      Podwyżka, która nawet nie wyrównuje inflacji od poprzedniej tabelki.
      Jeśli mi podwyższą do minimalnej, zyskam 116PLN brutto miesięcznie. Jak te 4%, które przez te lata dała mi Magnificencja, ocaleją, będę do przodu o 131PLN brutto...
      Palikot ogłosił, że studia humanistyczne jako bezsensowne powinny być płatne. Czyli głosuję na SLD, oni jednak dawali podwyżki a nie zapomogi.
      A teraz clou programu: "Zakłada się, że wszelkie skutki związane z podwyżką wynagrodzeń pracowników uczelni publicznych w roku 2012 zostaną pokryte w ramach środków własnych uczelni i innych zainteresowanych podmiotów". Nawet błazny przestały się śmiać, jak napisał trzydzieści lat temu przy okazji zupełnie innych reform Ryszard Marek Groński.
      • proon Re: Kiełbasa wyborcza została ujawniona 01.10.11, 15:43
        sorki za politykę w okresie przedwyborczym, ale czy po Kudryckiej i POpaprańcach ktoś się spodziewał realnej poprawy zarobków w nauce i oświacie???? przecież według pani minister i jej dworu (paru profesorów i doktorów na paru uczelniach) i tak za dużo zarabiamy jak na te nasze nędzne IF i IH
        • ford.ka Re: Kiełbasa wyborcza została ujawniona 02.10.11, 08:52
          Pewnie nie, oczekiwanie, że nie będą oferować pensji na pełen etat poniżej stawki minimalnej to rzeczywiście zbyt wiele.
      • whiteskies Re: Kiełbasa wyborcza została ujawniona 02.10.11, 18:00
        Bez przesady, ani to kielbasa ani wyborcza. Projekt rozporzadzenia wisial od pol roku na stronach BiP Ministerstwa i pies z kulawa noga sie nim nie zainteresowal - protestow nie slyszalem.
        Ustalenie niektorych pozycji ponizej pensji minimalnej to kiks, tego byc nie powinno. Natomiast nie wiem jak uczelnia moglaby wyplacac pensje "nie ze srodkow wlasnych" - tutaj nie widze kiksu.
        Wedlug mnie Rozporzadzenie tak naprawde niczego nie zalatwia poza jednym - zdjelo niekiedy zenujacao niskie gorne widelki. W praktyce mozna bedzie wyplacac wynagrodzenia z grantu czy zlecen jako dodatki do pensji, co moze bedzie jakim uporzadkowaniem totalnego nieporozumienia jakim bylo podpisywanie z wlasnym pracodawca umow o dzielo czy zlecen.
        jest jakas konsekwencja w tym ruchu jesli idzie oczywiscie o finanse publiczne a nie o kieszen pracownikow.

    • proon Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 19:39
      wyszło na to, że trzeba czytać papiery; dopiero dzisiaj miałem czas dokładnie poczytać i porównać obiecywane stawki minimalne z tym co mam na uczelni (też stawka minimalna); okazuje się, że w 2012 będę miał obniżkę wynagrodzenia, bo nie sądzę, by rektor chciał dać więcej niż minimum (nigdy nie dawał więcej); nawet gdybym awansował, to i tak pozostanę (prawie) na obecnym wynagrodzeniu zasadniczym; jak coś takiego można nazwać podwyżką???? do tego trzeba być ministrem nauki , bo normalnemu człowiekowi trudno tak bezczelnie kłamać
      • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 20:06
        pomijając to, że ta tabelka to ściema do kwadratu, to widzę pewien brak logiki w tym, co piszesz. Bo jak łączysz następujące dane:
        1. twój rektor zawsze daje najniższą stawkę,
        2. w 2012 wzrastają widełki tejże stawki,
        3. będziesz miał obniżkę wynagrodzenia

        ot, taka mała zagadka...
        • zybben Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 20:16
          No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że naukowcy, gdy trzeba policzyć własne pensje, nagle zapominają podstawowych reguł matematyki...
          • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 20:28
            podobnie płacący naukowcom, wystarczy sprawdzić rozporządzenia ustawiające nasze płace względem różnych średnich...
            • zybben Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 20:37
              A ile ma zarabiać ktoś, kto nawet nie nauczył się, że zdanie rozpoczyna się z dużej litery? Tego, o ile dobrze pamiętam, uczą już w podstawówce. Wykształcenie podstawowe (a nawet podstawowe nieukończone) jest, zdaje się, poniżej średniego wykształcenia polskiego społeczeństwa.

              Czyli wszystko gra.
              • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 20:47
                jak będziesz miał misiu tyle opublikowanych zdań, co ja, to będziesz mnie mógł pouczać, a teraz sio... po pomoc do odpowiednich służb, tu za dymienie znów zostaniesz skasowany...
                • zybben Re: perspektywy finansowe 08.10.11, 04:42
                  Ech, kulturka...

                  Właśnie widać, na jakim poziomie są twoje wypociny.
          • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 07.10.11, 20:36
            hm, znów nowy nick... a kompleksy stare? ech...
        • proon Re: perspektywy finansowe 08.10.11, 19:22
          też się zdziwiłem, ale jak w 2012 wejdą zapowiadane stawki to będę miał obniżkę, nie wiem jak to matematycznie udowodnić ale tak mi wychodzi z porównania płacy zasadniczej dziś i w 2012
          • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 08:08
            Może by sobie pogooglać, co to jest stawka minimalna? Jeśli grozi Ci obniżka, to po pierwsze nie dostajesz w tej chwili minimum z widełek. Po drugie raczej Ci nie obniżą, bardziej realne jest to, że nie dostaniesz żadnej podwyżki, dopóki stawka minimalna z tabelki nie dojdzie do poziomu Twojej obecnej pensji. Zawsze jednak możesz zająć się robieniem doktoratu / habilitacji / profesury zamiast wyżalać się w internecie, a wtedy automatycznie wskoczysz na wyższy poziom.
    • proon Re: perspektywy finansowe 08.10.11, 19:42
      w sprawie zarobków - "Po 33 latach pracy, z niezłym dorobkiem naukowym, zarabiam wraz z dodatkiem stażowym, dodatkiem za dyrektorstwo instytutu i kierowanie zakładem 6090 zł brutto. Według danych ministerstwa średnia w mojej kategorii przekracza grubo 8000 zł; czyli jego zdaniem gdzieś profesorowie mają uposażenie rzędu ponad 12 000 zł miesięcznie. Gdzie jest ten raj? Asystent w tym wykazie miałby zarabiać 3500 zł; w całej mojej wielkiej uczelni (UMCS) otrzymują oni niecałe 2500 zł brutto. Czy ktoś manipuluje danymi, aby udowodnić „nieproduktywność” środowiska naukowego, które przecież „świetnie zarabia”? - forumakademickie.pl/fa/2011/03/kariera-dla-nauki-czy-nauka-dla-kariery/
      • ford.ka Re: perspektywy finansowe 08.10.11, 21:51
        Czcigodny Pan Profesor nie wiedzieć czemu uznaje się za średniaka, kiedy jest biedniakiem. Po doliczeniu dodatków za funkcje, trzynastek i czternastek (są takie wydziały, gdzie dają, Prawo i Administracja się kłaniają), nagród rektora (wręcza rektor, płaci wydział, jak ma z czego, daje nawet co roku), recenzji na studiach płatnych i różnych podobnych kwot wypłacanych przez uniwersytet, i wreszcie nadgodzin łączne uposażenie potrafi bardzo pięknie urosnąć. Te cuda trafiają się nielicznym, ale płatne zajęcia (nadgodziny na dziennych, wieczorowe, zaoczne) to jednak chleb powszedni dla większej części polskich akademików. No to średnie uposażenie rośnie, chociaż stawka podstawowa jest minimalna.
        Kwestia czy te średnie były liczone uczciwie czy nie (płacimy takie grosze, że wszyscy są zmuszeni żebrać do jak najwięcej dodatkowych godzin, a potem wyliczamy średnią razem z nadgodzinami i widać jak na dłoni, jacy to jesteśmy szczodrzy) pozostaje naturalnie do rozstrzygnięcia indywidualnie lub w podgrupach.
        • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 08.10.11, 22:24
          u ciebie są jeszcze jakieś nadgodziny? i płacą ci za jakieś recenzje? dostajesz regularnie nagrody rektora?
          • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 00:45
            Na mojej uczelni płacą. Moim znajomym z innych uczelni również.
            • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 11:10
              pewnie studiujesz na jakiejś kiepskiej uczelni, która chce sobie ocalić kadrę...
              • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 11:15
                I po co te złośliwości? Nie nauczono cię na twojej uczelni inaczej rozmawiać?

                Sądząc po poziomie intelektualnym twoich wpisów, o takiej uczelni jak moja możesz sobie tylko pomarzyć...
          • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 08:24
            Nadgodzin jest sporo, wieczorowe i zaoczne się skurczyły, ale znam takich, którzy potrafią przekroczyć 500 płatnych godzin rocznie. Nawet przy żenujących stawkach to są rocznie dziesiątki tysięcy. Za recenzje na płatnych studiach się płaci, za promocję też. Niewiele, ale ziarnko do ziarnka a średnia rośnie. O recenzjach doktoratów czy habilitacji już nawet nie wspomnę, bo to zapisane w ustawie.
            Wydział, gdzie nagrody rektora dają regularnie i dziekan głowi się nad tym, jak legalnie rozprowadzić superatę, bo budowa kolejnego budynku już nie ma sensu, też znam.
            Znam również wydział, gdzie wieczorowi (płatni) chodzą razem z dziennymi, a pracownicy mają za to godziny doliczone do pensum (1-2 w semestrze) i zauważalnie wyższą pensję.
            W dziedzinach, gdzie dają granty z wynagrodzeniami, te ostatnie są wypłacane przez uczelnie, więc zostały także uwzględnione w ministerialnej średniej.
            Rozumiem, że profesor archeologii może o tym nie wiedzieć, bo rzadko wychodzi z wykopu, a w warstwach sprzed tysięcy lat nie ma po tym wszystkim żadnych śladów. A na badanie terenu przed budową autostrady albo się nie załapał, albo rozlicza to poza uczelnią, więc mu do średniej nie wchodzi. Profesorowie socjologii z kolei potrafią publikować kolejne studia nad rosnącym rozwarstwieniem społeczeństwa, a jednocześnie nie dostrzegać, że nasza akademia też się rozwarstwiła i profesor filologii klasycznej to jest inna klasa społeczna niż profesor ekonomii.
            Kurczę, jaki ten świat jest skomplikowany i różny, prawda?
            • proon Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 09:38
              mam do kolegi prywatną prośbę - proszę mi wskazać konkretną uczelnię i konkretny wydział gdzie: można dostać nawet 500 nadgodzin rocznie, płacą za promotorstwo i recenzowanie prac licencjackich i magisterskich, regularnie można dostawać nagrody, wieczorowych i dziennych można złączyć w jedną grupę i jeszcze z tego mieć profit, - praca w takich realiach radykalnie poprawiłaby moją sytuację finansową, a moja wdzięczność do kolego byłaby niezmierna i wymierna
            • proon Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 09:40
              jeszcze nieśmiało upomnę się o adres uczelni gdzie dają czternastki
              • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 10:24
                Wydział Prawa i Administracji UW (nagrodami jakimis to nazywają ;) Zarabiają na płatnych studiach doktoranckich to mają z czego, a zabudowali już cały dostępny teren i wyremontowali wszystko. Dokładkę za wieczorowych chodzących razem z dziennymi daje (a przynajmniej dawał, jak kolega rozmawiał z nimi o etacie) Wydział Neofilologii tej samej uczelni.
                Za recenzję prac lic. i mgr. (wyłącznie na studiach płatnych, żeby było jasne) płaci się tam, gdzie jest na to kasa (czyli koszty prowadzenia studiów płatnych pozostają w sensownym stosunku do wysokości czesnego), ale też tam gdzie pensje są niskie, ale istnieje groźba, że jak się czegoś nie dołoży samodzielnym, bo to w końcu oni recenzują, to przejdą do konkurencji. Gdybyś chciał wiedzieć, gdzie konkretnie: wszędzie tam gdzie istnieje realna konkurencja, a zwłaszcza tam gdzie samodzielni są w wieku emerytalnym i presitż państwowej uczelni już ich nie kręci, a zaczynają kombinować, gdzie tu się zaczepić na okres po 70. A ich ubytek może n.p. zagrozić uprawnieniom habilitacyjnym wydziału.
                Na powyższe łącznie - zrobiłeś taki koktajl, że odpowiedź brzmi: nigdzie. W różnych miejscach są różne sposoby zarabiania dodatkowych pieniędzy - filolog obcy, prawnik czy ekonomista mają nadgodziny/wieczorowych/zaocznych/podyplomowych/inne, bo jest sporo chętnych, a relatywnie mało specjalistów (albo nasz kandydat należy do krewnych i znajomych Pędzącego Królika, którzy ten torcik podzielili między siebie); ściślak dostanie dokładkę z grantu, archeolog wykopaliska pod autostradę czy supermarket. Potencjalnych źródeł dochodu jest multum i spora część z nich przechodzi przez uczelnię czyli została policzona do średniej.
                Takich miejsc (geograficznie i uczelni czy wydziałów) jest całkiem sporo, ale są też oczywiście takie, gdzie takich opcji nie ma żadnych - zwykle im mniejsze miasto, tym możliwości mniejsze, co uczelnie starają się wyrównywać podciągając pensje. UW czy UJ na biedniejszych wydziałach płacą stawki minimalne z widełek, USz czy URz płacą raczej stawki z 2014 czy 2015 (im wyższy stopień, tym dalej w przyszłość, więc magistrzy z USz mogą się zdziwić, że ich profesorowie są trzy lata do przodu), choć możliwości dorobienia raczej nie zaoferują, bo nie mają studentów nawet na obsadzenie miejsc bezpłatnych.
                Ta dyskusja już tu była i mój przynajmniej wniosek jest nadal ten sam - kiedy naukowiec mówi o swojej średniej pensji to nie powinien podawać stawki podstawowej tylko jedną dwunastą łącznej kwoty brutto ze swojego rocznego PITa. Średnia krajowa jest taka, jak podało ministerstwo, choćbyśmy się wszyscy tu zapłakali, że u nas jest inaczej. Najwyraźniej ci, którzy zarabiają, nie mają czasu na wypisywanie głupot w internecie.
                • proon Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 10:36
                  czyli wyszło tak jak myślałem - uzbieranie w ramach jednej pensji większości ze wspominanych możliwości nie jest realne; oczywiście - każdy orze jak może, ale twierdzenie, że profesor może mieć 12 tys. zł. brutto, bo może dorabiać na autostradach to grube niedoszacowanie - przecież gdyby dodatkowo wyprowadzał psy na spacery w Luksemburgu to miałby nawet 12 tys ale euro; jeszcze większą przesadą jest wiara w dane podawane prze ministerstwa, jak to mawiają są trzy stopnie kłamstwa: - mijanie się z prawda, kłamstwo i statystyka;
                  • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 10:43
                    Mylisz pojęcia - pensja i wynagrodzenie. Ale tak Ci (i innym jęczącym) przecież wygodniej, nieprawdaż?
                    Zaczyna to przypominać rozmowę o bogactwie z kasjerką z Biedronki (z góry przepraszam kasjerki z Biedronki, ale nie mam siły wymyślać innych przykładów): "A ile, prosze pani, zarabia taki naprawdę bardzo bogaty człowiek?" "Taki naprawdę bogaty, o taki to może mieć nawet trzy tysiące na rękę!"

                    PS W pewnym wieku dostaje się jeszcze nagrody jubileuszowe. Przysługują z mocy ustawy nawet najgorszym lebiegom. Też się je wlicza do wynagrodzenia ;)
                    • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 11:21
                      Zgadzam się z kolegą fordem. Od siebie dodam, że takich uczelni jest całkiem sporo. Jak się tam dostać? Po prostu trzeba być dobrym. A później to już na luzie i z górki. Ale najłatwiej nic nie robić i jęczeć, że mało płacą...
                      • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 12:13
                        być może się zgadzasz, ale nie mam przekonania, że rozumiesz, co napisał ford. Uczelnie płacą bowiem w dwóch przypadkach - jeśli są kiepskie i zależy im na kadrze, gdyż odczuwają jej deficyt...(więc rzeczywiście trzeba być dobrym...) oraz płacą te kierunki, które zarabiają na dydaktyce... więc też rzeczywiście, możesz być dobrym archeologiem i pójść na pedagogikę, nic tylko się postarać, nie?

                        natomiast odnośnie tego, co napisał ford - ja bym tylko sugerował zmienić kierunek słusznego gniewu klasowego... bo z twojego rozwarstwienia nie wynika, że profesory mają świetnie (do tego nic nie robiom itd. itp.), bo przecież może być tak, że adiunkt na twoim wydziale zarobi więcej niż profesor na innym... więc może już dość tego gniewu na tych złych profesorów???
                        • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 12:59
                          Jak rozumiem, o tym gniewie klasowym to w związku z "nasza akademia też się rozwarstwiła i profesor filologii klasycznej to jest inna klasa społeczna niż profesor ekonomii".
                          O profesorach napisałem dlatego, że na tym etapie różnice mogą już być na tyle duże (n.p. 3500 netto i 20 tys. netto plus inne dochody - czyli mieszkanie w bloku i tramwaj albo domek na przedmieściach i nowe volvo, tak, mam świadomość, że część czytających zachichocze teraz, że moje wyobrażenie o akademickim bogactwie jest na poziomie cytowanej wyżej kasjerki z Biedronki), że ci przykładowi przedstawiciele należą do innych klas społecznych i mogą się co najwyżej spotkać na wręczaniu nagród jubileuszowych przez Magnificencję. A i to niepewne, bo ten biedny przyjdzie na pewno, ale ten bogatszy może mieć ciekawsze i lepiej płatne rzeczy do zrobienia, nagroda przecież i tak wpłynie na konto, a jak będzie chciał z Magnicencją (t.j. z Kasią czy Frankiem) porozmawiać, bez kłopotu znajdzie dogodniejszy dla siebie termin.
                          Na etapie adiunkta czy asystenta jeszcze nie jest tak skrajnie, więc adiunkt z filologii klasycznej i prawa czy ekonomii to jednak na ogół ta sama klasa społeczna i podobna skala zarobków. Chyba że ten któryś doktorat "odziedziczył" razem z etatem i układami (prawnikom to się częściej udaje) i zamiast wydawać pensję na książki i wynajęcie mieszkania, wydaje ją na śniadania w Charlotte, bo mieszkania ma trzy po babciach i ciotkach (z tego dwa wynajęte) a bibliotekę u rodziców, więc nie ma sensu drugi raz kupować tego, co i tak kiedyś odziedziczy.
                          Gdyby dalej było niejasne - różnice wynikają w dużo większym stopniu z popytu na oferowany produkt i obrotności tych, którzy go oferują, niż z talentów, zdolności i innych akademickich zalet zainteresowanych, w dużym stopniu (ale niecałkowicie) niezależnie od posiadanych stopni i tytułów. Niecałkowicie bo popyt na samodzielnych w niektórych miejscach jest tak duży, a podaż pełnowartościowego produktu tak mała, że samodzielni z relatywnie mało komercyjnych specjalności (nie wszystkich, oczywiście) też mają możliwość dorobić, choć zwykle poza macierzystą uczelnią (n.p. prof. dr hab. filologii klasycznej zostaje rektorem prywatnej szkoły języków obcych).
                          I z góry odpowiem na dalsze pytania. Nie, nie podoba mi się, że tak jest, nie uważam, że tak jest dla kogokolwiek (oprócz beneficjentów tego systemu, oczywiście) dobrze, nie mam pomysłu, jak to zmienić. Ale wiem z całą pewnością, że udawanie, że jest inaczej i powtarzanie mantry "to nie prawda, że się zarabia więcej niż minimum, bo wszyscy, których znam, mówią, że zarabiają minimum" nie prowadzi donikąd. To znaczy tylko tyle, że masz biednych znajomych chłopie, albo nie wszyscy mówią Ci całą prawdę o swoich dochodach.
                          Dopóki sobie powyższych faktów nie uświadomimy, nie zrozumiemy, dlaczego na uczelniach nie było i nie ma realnych protestów przeciwko niskim pensjom. Ale teraz mogą się pojawić, bo część tego systemu właśnie zaczyna się rozsypywać z powodu braku studentów i przyrostu osób z kwalifikacjami. Na razie wchodzimy w okres nadprodukcji doktorów, ale wcześniej czy później zacznie się nadprodukcja samodzielnych, są już dziedziny, gdzie to nastąpiło.
                          Prestiżu wynikającego z zatrudnienia na najstarszym w naszym kraju uniwersytecie gratuluję. Dochodów nie zazdroszczę.
                          • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 13:08
                            Nic dodać, nic ująć. Generalizacje adepta, podszyte frustracją, świadczą tylko o jego nieznajomości reguł rządzących nauką. Pół biedy, gdy taka osoba jest otwarta na mądre argumenty. Gdy zaczyna iść w zaparte, chcąc za wszelką cenę udowodnić swoje racje, dyskusja robi się śmieszna, żeby nie rzec - żałosna.
                          • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 13:51
                            ford, wszystko jest jasne, ja to naprawdę znam, z państwowych, prywatnych..., różnych, jest to dość dobrze mi znana rzeczywistość; to, co chcę powiedzieć to to, że patologią jest sytuacja, w której przy niespecjalnych zarobkach w systemie można zarazem dorabiać, bo to dorabianie dość rzadko idzie w parze z gratyfikacją rzeczywistej pracy podmiotu tego systemu; no i o to, że rzucanie się do gardła profesorom, przy jednoczesnym wypisywaniu na forum o głodowaniu adiunktów (no bo chyba jak to pisałeś, nie myślałeś o profesorach) raczej mówi o twoich idiosynkrazjach niż o rzeczywistym stanie świata... - bo jako adiunkt tak samo możesz dorobić na niektórych wydziałach, no i przede wszystkim możesz zostać profesorem, trochę to też na tym polega, jak w każdym systemie...
                            • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:10
                              Patologią jest sytuacja, w której nie istnieje żadna możliwość zarobienia więcej za właściwą pracę - czyli urawniłowka pensji i brak jakichkolwiek systemów motywacyjnych czy nagradzania. Możliwość zarabiania więcej (jeśli ktoś ma siłę, czas, ochotę i potrzebę) za działalność wykraczającą poza właściwą pracę patologią nie jest.
                              Nie wiem, gdzie pisałem o głodujących adiunktach. Chyba mnie z kimś pomyliłeś.
                              • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:15
                                Bardzo mądra wypowiedź. Dorabiają oczywiście ci, którzy mają coś do zaoferowania na rynku pracy. Reszta... cóż, jej pozostają tylko narzekania na małe zarobki. I wynikające stąd frustracje, jak naszemu mało wychowanemu rozmówcy...
                              • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:19
                                tak, masz rację... co do drugiej sprawy - mniejszą, bowiem, jak pisałem, jest ona raczej przygodna, no i odciąga od właściwej pracy (tak, jako dwuetatowiec widzę to...), pisałeś o pracownikach naukowych, którzy będą głodować, niedawno... a nie sądzę, znając inne twoje wypowiedzi, by dotyczyło to profesorów ;-)
                                • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:30
                                  A wiesz, że nawet bym się z tobą zgodził? Cieszę się, że w końcu wszyscy dochodzimy do porozumienia. Tak właśnie powinny wyglądać dyskusje - grzecznie i na temat. W jednym wszakże nie do końca masz rację: profesor profesorowi nie równy. Rozumiesz, o co mi chodzi? Jeśli nie, to zapytaj, a wszystko wyjaśnię. I naprawdę nie musisz tu się na nikogo obrażać, nikt ci przecież źle nie życzy.
                                • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 19:49
                                  Żadnego głodowania nie pamiętam, a w tym wątku powtarzam w kółko i krzyżyk, że opowieści o głodowych stawkach dowodzą braku orientacji w rzeczywistości, a nie dramatycznej sytuacji.
                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 19:59
                                    Też tak myślę, więc cieszę się, że się zgadzamy. Choć dopuszczam myśl, że w przypadku słabszych pracowników gorszych uczelni stawki rzeczywiście mogą nie być zbyt wysokie. Jeśli, dajmy na to, są pracownicy naukowi, którzy nawet nie potrafią pisać, to wydaje się, że pensja poniżej wynagrodzenia kasjerki w hipermarkecie jest tutaj uzasadniona. Oczywiście są to wyjątki, ale nie zapominajmy o nich.
                                  • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 00:37
                                    dokładnie brzmiało to - "nie będą mieli co do garnka włożyć", ale nie upieram się...
                                    • ford.ka Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 09:37
                                      "Podana fraza nie została znaleziona" - nie ja i nie w tej dyskusji zatem. Czyli kto i kiedy?
                                      • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 09:54
                                        ok, w takim razie wycofuję, musiałem coś pokręcić, a niestety nie stać mnie czasowo na poszukiwania...
                                        • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 10:34
                                          ford, niestety przypomniało mi się... ;-)


                                          forum.gazeta.pl/forum/w,87574,129374244,129382290,Re_odwrotnie_.html?wv.x=2
                                          • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 11:25
                                            OK, znalazłeś, tylko co z tego? Jesteś pewien, że tym razem dobrze zrozumiałeś, o co chodzi, kolego adepcie?
                                          • ford.ka Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 11:59
                                            OK - jasna sprawa. Mówię "naukowcy", myślę "adiunkci", bo reszta nie zasługuje na to szlachetne miano. Przecież to oczywiste, że jak szkoła wyższa zbankrutuje, to profesorom będzie dalej wypłacać pensje.
                                            W poprzednim wcieleniu mówiłem "partia", a myślałem "Lenin". Albo na odwrót.
                                            • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 12:07
                                              no wiesz, pomijam, że tamten wywód stoi w sprzeczności z tym, ale zbudowałem też pewne założenie - że zapewne myślisz adiunkci... ;-), jednak z nadzieją, że się mylę!
                                              • ford.ka Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 12:45
                                                Mylisz się. Jak się szkoły zaczną zbliżać do bankructwa, zacznie się bardzo staranne liczenie, kto ile wkłada do garnuszka. Nowa ustawa daje jednak pewne możliwości manewru minimami, więc obecne "minima siwe i bezzębne" mogą się również znaleźć na liście do odstrzału i to na nieco wyższych miejscach niż adiunkci, którzy nie tylko zaszczycają i wykładają (często ku utrapieniu studentów), ale odwalają czarną robotę na ćwiczeniach i seminariach, a do minimum jednak też się liczą (choć z innej kratki w formularzu ministerialnym). A jak się zaczną bankructwa, polecą wszyscy, od sprzątaczek po rektorów.
                                                Dotyczy to, oczywiście, szkół prywatnych, na uniwersytecie zacznie się od wygaszania (nieprzedłużania) kontraktów terminowych, co w tej chwili walnie głównie w adiunktów/asystentów, na dłuższą metę w doktorantów, dla których nowych kontraktów nie będzie i dopiero na końcu w samodzielnych, którzy nie zrobią w terminie profesury (albo nie dorobią się pleców). Ostaną się pewnie wykładowcy/docenci, bo ze względu na spore pensa są relatywnie tani dla uczelni.
                                                Belwedery odchodzić będą wyłącznie na wieczną wachtę, z upływem czasu pozostawiając dziekanów i rektorów z dość głupim wyrazem twarzy, kiedy ci odkryją, że nie ma ich kim zastąpić, bo po raz drugi (pierwszy raz był w połowie lat 90-tych, kiedy w wielu dziedzinach nauki średnie pokolenie uciekło, nie widząc nadziei na zmianę) jakoś tak zapomnieli o wymianie pokoleń, a tu właśnie na uczelniach zaczną się meldowac dzieci bumu lat 1980-tych, których nie będzie komu uczyć.
                                                Tyle że wtedy Platforma już rządzić nie będzie, a Nasza Basia Kochana będzie na zasłużonej poselsko-ministerialnej emeryturze, więc cała ta smętna wizja nikogo nie obchodzi.
                                                • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 12:49
                                                  w pełni zgadzam się z tą diagnozą!
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 13:30
                                                    No to już się wszyscy zgadzamy. Brawo! Zgoda buduje, niezgoda rujnuje - cieszę się, że nawet kolega adept zrozumiał tę oczywistą oczywistość, choć przyznam, że niemało wysiłku kosztowało mnie wytłumaczenie mu tego.
                            • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:21
                              Kochany adepcie, uważasz więc, że wszystkim po równo i będzie OK? Chyba to już przerabialiśmy... Choć potrafię zrozumieć, że niektórzy mają sentyment do dawnych czasów i nie potrafią się go pozbyć. Jednak dzisiaj o pieniądze trzeba walczyć. Jedni to robią, inni wolą zamknąć się na uczelniach niczym w wieżach w kości słoniowej i liczyć, że państwo, jak jeszcze 20-30 lat temu, rzuci im mannę z nieba. Tyle, że pretensje mogą mieć do samych siebie, że tej manny nie ma.

                              Po prostu samo życie wymusza dostosowanie się do zmieniających się prawideł i im szybciej to zrozumiesz, mój drogi, tym lepiej dla ciebie.
                              • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:27
                                ja w pełni rozumiem twoją niechęć do naukowców, w końcu nie nauczono cię rozumieć tekstu pisanego... jak możesz wygenerować tak piramidalną bzdurę do kogoś, kto przed chwilą napisał, że wszystkim po równo to patologia ;-))), a teraz już naprawdę dość, wystarczająco cię tu podkarmiłem... myślę, że łatwiej ci będzie na innych forach wyzywać dyskutantów...
                                • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:38
                                  Ale gdzie ja napisałem, że jestem niechętny wobec naukowców? Wręcz przeciwnie, jestem bardzo pozytywnie nastawiony do środowiska naukowego! Nauczmy się rozróżniać naukę i patologie w nauce - ty, jak widzę, masz z tym problemy. Sam więc widzisz, że to ty nie zrozumiałeś moich wypowiedzi, drogi adepcie. Obrażanie rozmówców z pewnością nie zastąpi braków w rozumieniu, choć tobie wydaje się inaczej... Nie zauważyłem, żebyś napisał, że dawanie wszystkim po równo to patologia. Możesz wskazać, gdzie to napisałeś? Może coś więcej na ten temat? Potrafisz?
                        • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 13:02
                          I znowu złośliwości, kpiny z rozmówcy, wywyższanie się ponad nim, dopowiadanie sobie samemu różnych rzeczy, które akurat pasują... Z takim podejściem do ludzi nie dziwię się, że mało zarabiasz. Może najwyższy czas, aby - zamiast kierować pretensje do innych - popatrzeć krytyczniej na samego siebie?

                          Z twoich wypowiedzi wynika, że bardzo mało wiesz o uczelniach i zarobkach na nich - pewnie stąd te frustracje (zgodnie ze znanym powiedzeniem, że strach ma wielkie oczy). Więc taka dobra rada od starszego i bardziej doświadczonego kolegi: troszkę zorientuj się w temacie, zamiast nadrabiać braki w wiedzy agresją. Jak zmienisz swoje podejście do ludzi, a także nabędziesz odpowiednich kompetencji, przypuszczam, że również zarobki poszybują w górę, czego szczerze ci życzę.
                          • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 13:43
                            tylko jedno, domorosły psychologu, nigdzie nie powiedziałem, że mało zarabiam ;-), wypowiadałem się tylko i wyłącznie na temat funkcjonujących rozporządzeń, reszta pomysłów, dość reprezentatywna dla twoich wyczynów forumowych, mówi tylko o twoich problemach, kłaniając się, życzę miłego dnia, znudziło mi się...
                            • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:11
                              O właśnie, personalnych wycieczek i niewybrednych insynuacji adepta ciąg dalszy. Po głębszym poznaniu twojej szacownej persony z przerośniętym ego jakoś przestaje mnie to dziwić. Zastanawiam się tylko, czy w twojej dyscyplinie wszyscy są nauczeni takiego stylu naukowych dysput, czy tylko ty jesteś tam czarną owcą. Ja bym jednak optował za tym drugim - dlatego właśnie znalazłeś sobie anonimowo przytułek na forum.

                              Skoro nie zarabiasz mało, to po co ta burza w szklance wody? Zdecyduj się, o co ci chodzi. Na pewno będziemy mieć wtedy mniejszy bałagan na forum.
                              • adept44_ltd Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:17
                                jak nauczysz się rozumieć tekst pisany, to zrozumiesz... he, hę, będziecie mieli porządek, jak na kolejne podejście trolla do tego forum, całkiem intrygujący tekst, ostatnio tu walczyłeś jako artur.zet... nie? i to tyle...
                                • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 14:25
                                  Skończ z tymi personalnymi uwagami, bo robi się to już nudne. OK? Jeśli inaczej nie potrafisz, to zwyczajnie daj sobie spokój. Po co zaśmiecać wątek na poważny temat, gdy nie ma się nic do dodania? Są inne sposoby leczenia kompleksów, znacznie mniej inwazyjne.
                • pfg Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 17:00
                  ford.ka napisał:

                  > UW czy UJ na biedniejszych wydziałach płacą stawki minimalne z widełek

                  Tell me about it, czyli mów do mnie jeszcze :-)

                  Na UJ biedniejsze są wydziały ścisłe/przyrodnicze: są biedniejsze, bo nie mają masowych, płatnych studiów niestacjonarnych. Z drugiej strony trzy z czterech tych wydziałów mają kierunki zamawiane lub inne programy finansowane z europejskich funduszy strukturalnych, na czym przynajmniej część pracowników może dorobić. Te pieniądze nie pochodzą z funduszu płac (dotacji dydaktycznej), ale są uwzględniane w naszych średnich wynagrodzeniach - mieliśmy stosownie aneksowane umowy o pracę. Na wydziałach MiI, FAIS *masowych* studiów płatnych nie ma, ale jakieś są, więc kolejna grupa pracowników może dorobić, ze skutkiem do średniej jak wyżej. Nie wiem, jak pod tym względem wyglądają wydziały BiNoZ i BBB.

                  Nie jestem pewien czy do średniej wliczane są wynagrodzenia z grantów naukowych, krajowych i europejskich, które na wydziałach ścisłych/przyrodniczych są znacznie częstsze, niż na wydziałach humanistycznych/społecznych.

                  Za recenzje prac magisterskich i licencjackich nie płaci się (decyzja Senatu UJ). Płaci się (marnie, ale efekt mnożnikowy może być znaczny) za bycie promotorem takich prac na studiach niestacjonarnych; na studiach stacjonarnych można odliczyć sobie 10 godz. od pensum za jedną pracę, przy czym obowiązuje limit 60 godz, które można sobie odliczyć za wszelkie formy opieki nad studentami (magistranci, dyplomanci, ITS, doktoranci).

                  Na tych wydziałach UJ, które prowadzą studia masowe (stacjonarne i niestacjonarne), płatne nadgodziny jak najbardziej istnieją. Zenek pewnie znów powie, że bajki opowiadam, ale na Wydziale Prawa studenci niestacjonarni (płacący) uczęszczają na te same zajęcia, co stacjonarni (niepłacący).

                  Nagrody rektora bywają. Na moim wydziale co roku dostaje je, szacuję, 1/5 pracowników naukowo-dydaktycznych. To nie są jakieś oszałamiające kwoty (od tysiąca do bodaj sześciu tysięcy per capita per annum), ale do średniej też wchodzą.
                  • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 17:40
                    Uwagi całkiem słuszne. Tylko jedno ale: uważasz, że te dodatkowe dochody nie powinny być wliczane do wynagrodzeń?
                    • pfg Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 17:48
                      Nie pisałem, czy powinny bądź nie powinny. Wiem, że są.
                      • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 18:55
                        A ja nie pisałem, że pisałeś. Zauważyłeś znak zapytania na końcu mojego poprzedniego postu?
                        • pfg Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 19:02
                          Parafrazując adepta: Jak będziesz miał tyle znaków zapytania co ja, itd. Mówiąc poważnie, nie wiem.
                          • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 19:20
                            Uściślijmy jeszcze bardziej: nie są. Są wypłacane na podstawie oddzielnych umów, z oddzielnych list płac, zwykle w innym terminie niż pensja. Sumuje się je dopiero na rocznym PITcie.
                            Ale punktem wyjścia tej dyskusji była wypowiedź profesora archeologa z Lublina, który nie wierzy, że średnie uposażenie dla odpowiednich grup pracowników akademickich wynosi tyle a tyle, a obliczenia owego średniego wynagrodzenia wliczono wszystkie możliwe składniki. Bo celem Naszej Najdroższej Mateczki, Basi Naszej Kochanej, było udowodnienie, że opływamy w dostatki, więc żadne podwyżki nam się nie należą, i wielu, zwłaszcza spoza środowiska w to uwierzyło, czyli cel został osiągnięty.
                            • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 19:53
                              Otóż to. I teraz zastanówmy się wspólnie, czy słusznie, czy nie. Czy powinno się wliczać wszelkie dochody do uposażenia polskiego pracownika naukowego, czy też nie? Jakie macie zdanie na ten temat?
                              • ford.ka Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 20:12
                                Nad czym mamy się zastanawiać? Nie są, bo to nie ma sensu, bo nic nie wynika z wyciągnięcia średniej uposażeń ludzi, którzy codziennie od ósmej do dwudziestej siedzą w laboratorium i nie mają czasu na prowadzenie zajęć z zaocznymi ani zaocznych, więc dostają pensję i koniec, i ludzi, którzy układają sobie wszystkie etatowe zajęcia na jeden dzień w tygodniu, a przez pozostały czas zajmują się dorabianiem na płatnych zajęciach, tyle że w ramach tej samej uczelni. Sensu nie ma, ale zrobiło to jednorazowo kilka miesięcy temu Ministerstwo, żeby dostosować uzyskane wyniki do z góry założonej tezy.
                                Napisz teraz do Naszej Basieńki Kochanej, że tak się nie godzi. Jest nadzieja, że przy okazji wyborów wyleci z posady i będzie miała czas na korespondencję ;)
                                • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 21:26
                                  Myślę, że częściowo masz rację. Zauważmy jednak, że zarobki naukowców składają się nie tylko z wynagrodzenia za siedzenie w laboratorium oraz zajęcia ze studentami zaocznymi, co już zostało wyżej powiedziane. W jaki sposób więc należałoby według ciebie liczyć dochody pracowników naukowych?
                          • zybben Re: perspektywy finansowe 09.10.11, 19:49
                            pfg napisał:

                            > Parafrazując adepta: Jak będziesz miał tyle znaków zapytania co ja, itd. Mówiąc
                            > poważnie, nie wiem.

                            He he, dobre :-) Ty przynajmniej masz poczucie humoru, bo z adepta to straszny ponurak. Oto, co robi z człowieka frustracja i izolacja. Ale nie znęcajmy się nad adeptem, może kiedyś podniesie swoje kwalifikacje i frustracja minie. Wracając do meritum: naprawdę nie masz zdania, czy wszystkie twoje dochody powinny być wliczane do wynagrodzenia czy nie? Mam nadzieję, że przynajmniej u ciebie nie jest to spowodowane niespodziewaną amnezją podstawowych działań matematycznych?
                            • pfg Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 14:33
                              zybben napisał:

                              > naprawdę nie masz zdania, czy wszystkie twoje dochody powinny by
                              > ć wliczane do wynagrodzenia czy nie? Mam nadzieję, że przynajmniej u ciebie nie
                              > jest to spowodowane niespodziewaną amnezją podstawowych działań matematycznych
                              > ?

                              Naprawdę nie wiem. I nie ma to nic wspólnego z arytmetyką. Wiadomo, że wszystkie moje dochody wpływają na podatek, który płacę, ale nie o tym rozmawiamy. Chodzi o to, czy ministerstwo ma prawo się "chwalić" wszystkimi moimi dochodami. Z jednej strony wydaje się, że to dobrze, iż panstwo polskie pozwala aktywnym pracownikom uczelni dorobić, ale jeśli ma to oznaczać presję na prowadzenie kilkuset nadgodzin, które - jak uczy większość przykładów - sprowadzają się do prowadzenia kiepskich zajęć, to nie wiem, czy jest się z czego cieszyć. Lepiej byłoby, gdyby dana osoba otrzymywała większą pensję podstawową i miała czas na przygotowywanie lepszych zajęć; także uczelnie nie odczuwałyby presji na przyjmowanie jak największej liczby studentów, co dzieje się kosztem poziomu. Tymczasem jeśli ministerstwo - formalnie słusznie - wlicza dochody z nadgodzin do wynagrodzenia nauczycieli akademickich, znika presja na podniesienie pensji podstawowej, z negatywnymi skutkami dla jakości kształcenia. Zgadzam się przy tym, że byłoby - niestety - wiele osób, które laskawie przyjęłyby podwyżkę pensji podstawowej, ale *nie* poprawiły ani poziomu dydaktyki, ani poziomu prowadzonych badań.

                              Dalej: A jeśli ktoś zamiast prowadzić płatne zajęcia na swojej uczelni, prowadzi bardzo podobne szkolenia na rynku, na zlecenie jakiejś firmy, oczywiście w zakresie, na który jest rynkowe zapotrzebowanie? (Dla uściślenia: nie korzystając ze sprzętu i innych zasobów uczelni.) To jest praca bardzo podobna do płatnych nadgodzin, a przecież do średniego wynagrodzenia *na uczelni* zaliczyć jej nie sposób. Dlaczego zatem można zaliczyć nadgodziny na uczelni? Bo za nadgodziny płaci ministerstwo? A jeśli nadgodzinami są zajęcia na studiach płatnych?

                              Dalej: Co wobec tego zrobić z dochodami, które pracownik uzyskuje z grantów - naukowych lub strukturalnych? Przecież tu ministerstwo nie "dostarcza" pieniędzy. Dlaczego więc później traktuje te dochody tak samo, jak wynagrodzenia?

                              Co wreszcie w przypadku, w którym pracownik uczelni dorabia sobie w czasie wolnym, obojętne, w jakim charakterze: jako barman lub jako prywatny konsultant (w branżach etc, nie korzystając etc)? Dlaczego właściwie tych dochodów nie można wliczać do średniego dochodu nauczyciela akademickiego?
                              • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 15:13
                                Kochany! Aleś się rozpisał... :-)) A już myślałem, że trafiłem na kolejnego zgorzkniałego, adeptopodobnego mruka...

                                Mógłbyś to teraz streścić w kilku zdaniach?
                                • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 15:19
                                  He he, oczywiście żartowałem :-))

                                  Nie zrozumiałeś mojego pytania. Nie pytałem, czy to dobrze czy źle, że naukowcy dorabiają sobie w różny sposób i jak należałoby to zmienić. Zadałem pytanie: skoro już tak jest, to czy ty uważasz, że twoje różne dochody powinny być wliczane do średniego wynagrodzenia, czy nie?

                                  Tak lub nie. Bez lania wody proszę.
                                  • pfg Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 16:01
                                    Moje wynagrodzenie nie jest średnie, tylko moje :-/ Jasne, że wszystko liczy się do celów podatkowych. Czy ministerstwo ma prawo głosić, że ja na uczelni zarabiam tyle a tyle - nie mam zdania.
                                    • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 16:57
                                      pfg napisał:

                                      > Moje wynagrodzenie nie jest średnie, tylko moje :-/

                                      Nikt tu nie zaprzecza, że wynagrodzenie jest twoje. Nie musisz się tak bać, nikt ci tego nie zabierze. Tyle, że jeśli twoje roczne wynagrodzenie podzielimy przez 12, tak samo zrobimy z innymi naukowcami, wyciągniemy z tego średnią arytmetyczną, to mamy średnie wynagrodzenie pracownika naukowego. Jasne?

                                      > Jasne, że wszystko liczy si
                                      > ę do celów podatkowych. Czy ministerstwo ma prawo głosić, że ja na uczelni zara
                                      > biam tyle a tyle - nie mam zdania.

                                      Ufff... Dobra, drążymy dalej. Nie pytałem o to, co ma prawo głosić ministerstwo. Pytałem, czy TY uważasz, że wszystkie twoje dochody powinny być wliczane do twojego wynagrodzenia, czy nie? Mówiąc inaczej: czy jeśli ministerstwo zacznie głosić, że zarabiasz tyle a tyle, wliczając do tego wszystkie twoje dochody, uznasz to za słuszne, czy niesłuszne?
                                      • pfg Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 17:20
                                        zybben napisał:

                                        > wyciągniemy z tego średnią arytmetyczną

                                        Możesz darować sobie tłumaczenie mi co to jest średnia. Przypominam jednak, że chciałeś coś zaliczać do mojego średniego wynagrodzenia, a to jest sprzeczność.

                                        > czy jeśli ministerstwo za
                                        > cznie głosić, że zarabiasz tyle a tyle, wliczając do tego wszystkie twoj
                                        > e dochody, uznasz to za słuszne, czy niesłuszne?

                                        Jeśli w ten sposób stawiasz pytanie, to odpowiedź jest całkiem jasna: nie.
                                        • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 17:41
                                          pfg napisał:

                                          > Możesz darować sobie tłumaczenie mi co to jest średnia. Przypominam jednak, że
                                          > chciałeś coś zaliczać do mojego średniego wynagrodzenia, a to jest sprzeczność.

                                          Czy jeśli zsumujemy wszystkie twoje dochody w ciągu roku i podzielimy przez 12, to nie otrzymamy twojego średniego miesięcznego wynagrodzenia?

                                          > Jeśli w ten sposób stawiasz pytanie, to odpowiedź jest całkiem jasna: nie.

                                          No to pierwszy krok mamy za sobą. Z trudem, ale się udało. Mógłbyś teraz uzasadnić, dlaczego nie?
                                          • pfg Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 17:48
                                            zybben napisał:

                                            > Czy jeśli zsumujemy wszystkie twoje dochody w ciągu roku i podzielimy przez 12,
                                            > to nie otrzymamy twojego średniego miesięcznego wynagrodzenia?

                                            Nie o tej średniej mówiliśmy - nie o średniowaniu po czasie, ale po zespole statystycznym. To są zupełnie inne wielkości.

                                            > Mógłbyś teraz uzasadnić, dlaczego nie?

                                            Jeśli zarabiam coś poza uczelnią, to czemu ministerstwo ma się do tego przyznawać?
                                            • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:28
                                              pfg napisał:

                                              > Nie o tej średniej mówiliśmy - nie o średniowaniu po czasie, ale po zespole sta
                                              > tystycznym. To są zupełnie inne wielkości.

                                              To ja mówiłem o średniej. Skąd wiesz, że miałem na myśli "zespół statystyczny"? Pisałem tylko o średnim wynagrodzeniu.

                                              > Jeśli zarabiam coś poza uczelnią, to czemu ministerstwo ma się do tego przyznaw
                                              > ać?

                                              A ten znowu z tym ministerstwem... Tak narzekacie na panią Basię, a wygląda na to, że nie potraficie się bez niej obejść.

                                              Ale niech ci będzie. Nie o to tu chodzi. Dwa pytanka:
                                              1. Co z twoimi dodatkowymi dochodami, które zarabiasz w obrębie tej samej uczelni?
                                              2. Czy to, co zarabiasz poza uczelnią, nie odbywa się kosztem pracy na uczelni?
                                              • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:35
                                                zybben napisał:

                                                > Ale niech ci będzie. Nie o to tu chodzi. Dwa pytanka:
                                                > 1. Co z twoimi dodatkowymi dochodami, które zarabiasz w obrębie tej samej
                                                > ] uczelni?
                                                > 2. Czy to, co zarabiasz poza uczelnią, nie odbywa się kosztem pracy na uczelni?

                                                Twoj jezuicki sposob prowadzenia rozmowy wiedzie na manowce. Moje dodatkowe dochody w ramach tej samej uczelni nie stanowia wynagrodzenia w ramach stosunku pracy, natomiast kazda podpisywana umowa zlecenie czy tez umowa o dzielo zawiera klauzule, ze praca zostanie wykonana poza normalnymi obowiazkami sluzbowymi. Jezeli moge pracowac dla jednego pracodawcy poza obowiazkami sluzbowymi, to dla innego tez moge i nikomu nic do tego.
                                                • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:39
                                                  Jasne, że możesz, pod warunkiem, że tych obowiązków służbowych nie masz zbyt dużo. Jak myślisz, w ilu zawodach pracownicy mają taki luksus?
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:53
                                                    zybben napisał:

                                                    > Jasne, że możesz, pod warunkiem, że tych obowiązków służbowych nie masz zbyt du
                                                    > żo. Jak myślisz, w ilu zawodach pracownicy mają taki luksus?

                                                    Opowiedz mi jeszcze o luksusach nienormowanego czasu pracy. Pliiiis!
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 19:15
                                                    Nienormowany nie oznacza: mniej niż 8 godzin na dobę. Policz sobie, ile czasu byś miał na gadanie na forum, pracując w takim wymiarze na dwa etaty, poświęcając godzinę dziennie na dojazdy do pracy na tych dwóch etatach, pół godziny na obiad, pół godziny na mycie i 6 godzin na spanie. Chyba, że ciebie też dopadł nagły zanik podstawowych umiejętności arytmetycznych...

                                                    A teraz wyobraź sobie, ile czasu mają na to wszystko trzyetatowcy.
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 19:51
                                                    A co ty wiesz o drugich etatach? To juz kiedys liczylismy na forum. Tydzien ma 7 dni (slyszales kiedys o studiach zaocznych?), razy 24, to sie rowna 168 godzin. Zakladajac, ze jeden etat to 40 godzin (to jest bardzo duze usrednienie, etat etatowi nierowny), dwa etaty to 80 godzin tygodniowo. 168 - 80 = 88. Full czasu na spanie i jedzenie.
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 20:17
                                                    A od kiedy to za zajęcia ze studentami zaocznymi płaci się jak za drugi etat?

                                                    Ale niech ci będzie, ja jestem ugodowy człowiek. 88 - 7 x 8 (czas na spanie) = 32. 32 - 7 (czas dojazdu na zajęcia w tygodniu) - 7 (obiady + mycie) - 7 (śniadania + kolacje) = 11. 11/7 = 1,5 godziny. Tyle czasu zostaje ci dziennie na rozrywki. Czasu przeznaczonego na zakupy, porządki w domu i inne duperele nie liczę. Zakładam, że rodziny też nie masz. A teraz policz sobie, ile czasu spędziłeś dzisiaj tylko na tym jednym forum.

                                                    A co z osobami z trzema etatami? Znam takich agentów wcale nie mało i jakoś nie mają problemu z brakiem czasu w weekendy.
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 20:26
                                                    zybben napisał:

                                                    > A od kiedy to za zajęcia ze studentami zaocznymi płaci się jak za drugi etat?

                                                    No i wychodzi, ze naprawde nie wiesz, o czym mowisz.

                                                    >
                                                    > A teraz policz sobie, ile czasu spędziłeś dzisiaj tylko na tym jednym forum.

                                                    Ja mam grype i moge sobie popieprzyc. A ty? Na rencie jestes?
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 22:40
                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > No i wychodzi, ze naprawde nie wiesz, o czym mowisz.

                                                    No właśnie wychodzi, że nie wiesz, o czym mówisz.

                                                    > Ja mam grype i moge sobie popieprzyc.

                                                    Sądząc po twojej aktywności na tym forum, ta grypa to u ciebie częsta przypadłość. A może ty ogólnie taki chorowity jesteś? Pamiętam takich ze studiów - co drugie zajęcia odwołane z powodu choroby...

                                                    > A ty? Na rencie jestes?

                                                    Ja? Ja tu dopiero pierwszy dzień jestem, ptysiu! Nie zauważyłeś???

                                                    Poza tym, czy ja narzekam, że mało zarabiam? :-))
                                                • adept44_ltd nie nabierajcie się na debaty z trollem! 10.10.11, 19:03

                                                  • zybben Re: nie nabierajcie się na debaty z trollem! 10.10.11, 19:17
                                                    Co tym razem spotkało cię złego dzisiaj w pracy?
                                              • pfg Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 20:19
                                                zybben napisał:

                                                > Skąd wiesz, że miałem na myśli "zespół statystyczny"?

                                                Z kontekstu. Mówiliśmy bowiem o średnim wynagrodzeniu pracowników naukowych (liczba mnoga), nie o śednim miesięcznymwynagrodzeniu pewnego konkretnego pracownika. Oczywiście dopuszczam, że nie rozróżniasz tych pojęć, ale to już nie jest mojoa wina.

                                                > 1. Co z twoimi dodatkowymi dochodami, które zarabiasz w obrębie tej samej
                                                > ] uczelni?

                                                Cały długi post na temat moich wątpliwości na ten temat napisałem. Przeczytaj sobie.

                                                > 2. Czy to, co zarabiasz poza uczelnią, nie odbywa się kosztem pracy na uczelni?

                                                W tym kontekście nie ma to nic do rzeczy. Nie piszemy o jakości mojej pracy, ale o tym, co ma ministerstwo do moich dochodów.
                                                • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 22:49
                                                  pfg napisał:

                                                  > Z kontekstu. Mówiliśmy bowiem o średnim wynagrodzeniu pracowników naukowych (li
                                                  > czba mnoga), nie o śednim miesięcznymwynagrodzeniu pewnego konkretnego pracowni
                                                  > ka. Oczywiście dopuszczam, że nie rozróżniasz tych pojęć, ale to już nie jest m
                                                  > ojoa wina.

                                                  Słabo zrozumiałeś ten kontekst. Bo ja właśnie pisałem o twoim wynagrodzeniu. Przeczytaj jeszcze raz tę dyskusję - może zrozumiesz. Jak nie pomoże, to nawet trzeci raz. Jak i to nie pomoże - zaczniemy się zastanawiać nad bardziej specjalistyczną pomocą.

                                                  > Cały długi post na temat moich wątpliwości na ten temat napisałem. Przeczytaj s
                                                  > obie.

                                                  Przeczytałem. I powtarzam po raz kolejny: interesuje mnie twoje zdanie na ten temat. Nie twoje dywagacje na temat rzekomych zamierzeń pani minister. Wijesz się, jak piskorz, nietrudno zgadnąć, dlaczego...

                                                  > W tym kontekście nie ma to nic do rzeczy. Nie piszemy o jakości mojej pracy, al
                                                  > e o tym, co ma ministerstwo do moich dochodów.

                                                  Jasne, że ma wiele do rzeczy. Bo tylko dzięki temu możesz sobie pozwolić na odwalanie chałtur poza uczelnią.

                                                  Ale rozumiem, że dla ciebie to wstydliwy temat...
                                                  • pfg Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 23:48
                                                    Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi, czy tylko udajesz? Bracie, lepsi od ciebie próbowali mnie złapać na gierki słowne.

                                                    A mnie i moje chałtury jest bardzo łatwo sprawdzić. Bardzo proszę.
                                          • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 17:55
                                            zybben napisał:

                                            > pfg napisał:
                                            >
                                            > > Możesz darować sobie tłumaczenie mi co to jest średnia. Przypominam jedna
                                            > k, że
                                            > > chciałeś coś zaliczać do mojego średniego wynagrodzenia, a to jest sprzec
                                            > zność.
                                            >
                                            > Czy jeśli zsumujemy wszystkie twoje dochody w ciągu roku i podzielimy przez 12,
                                            > to nie otrzymamy twojego średniego miesięcznego wynagrodzenia?
                                            >
                                            > > Jeśli w ten sposób stawiasz pytanie, to odpowiedź jest całkiem jasna: nie
                                            > .
                                            >
                                            > No to pierwszy krok mamy za sobą. Z trudem, ale się udało. Mógłbyś teraz uzasad
                                            > nić, dlaczego nie?


                                            Dlatego, ze wynagroszenie ze stosunku pracy i dochod to sa dwie zupelnie rozne rzeczy.
                                            • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:30
                                              Mógłbyś wyjaśnić, o co ci chodzi?
                                              • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:36
                                                Ale chodzi ci o podstawy ekonomii for dummies? Poczytaj rubryczki w swoim picie.
                                                • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:41
                                                  Chodzi mi o podstawy ekonomii w interpretacji charioteera1. Raczej nie mam dostępu do jego pita.
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:51
                                                    Zacznij od tego i przeczytaj koniecznie to.
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 19:09
                                                    Jakaś pomyłka w linkach, bo tam nie ma twojego pita. Sprawdź jeszcze raz.
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 19:12
                                                    Nie ma pomylki. To jest moj PIT. Wszystkie dane osobowe zostaly usuniete zgodnie z ustawa. Dalej, bez wymowek, bierz sie za czytanie!
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 19:19
                                                    A gdzie są dochody? Chyba nie powiesz, że nie miałeś żadnych?
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 19:53
                                                    To sa chronione dane osobowe. Ze tez trzeba ci takie rzeczy tlumaczyc!

                                                    Ale dosc wykretow, miales sobie poczytac, jakie rubryczki tam sa.
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 20:06
                                                    Chronione? Synku, od lat finansuję twoją pensyjkę z własnych podatków, więc na moje żądanie masz psi obowiązek udostępnić mi te dane. Nie chciałem używać tego argumentu, ale zmusiłeś mnie. Więc chłopcze: kawę na ławę i przestań zasłaniać się jakimiś instrukcjami do wypełniania PIT-ów (na dodatek nieaktualnymi), których pewnie sam nie rozumiesz.
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 20:19
                                                    Pekasz, misiu. Petak wyszedl z ciebie, a tak sie przyjemnie rozmawialo do tej pory.

                                                    PIT mam obowiazek udostepnic na zadanie Urzedu Skarbowego i na niczyje inne, wiec mozesz sie awanturowac i walic piescia, az cie lapka zaboli.

                                                    Z mojej strony EOT.

                                                    PS. A swoja droga poczytaj sobie prawo pracy i przepisy skarbowe. Taka wiedza naprawde sie w zyciu przydaje :)
                                                  • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 22:35
                                                    Ale to przecież ty spękałeś, gdy poprosiłem cię o podanie twoich zarobków. Przyznaj się, co masz do ukrycia? Nie przez przypadek zakończyłeś rozmowę właśnie w tym momencie.

                                                    Więc kto tu jest tchórzem?
                                                  • charioteer1 Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 23:21
                                                    Serdenko, nerwy ci puszczaja. Skonczyly sie argumenty, wiec probujesz mnie obrazic, dlatego nie widze sensu kontynuowania dyskusji. Dalej mylisz dochod z wynagrodzeniem, doucz sie.
                                                  • pfg Re: perspektywy finansowe 11.10.11, 08:11
                                                    zybben napisał:

                                                    > od lat finansuję twoją pensyjkę z własnych podatków

                                                    Dochody z PIT stanowią mniej niż 20% wpływów budżetowych, ale co innego jest jeszcze ważniejsze: ta część dochodów pracowników naukowych, która pochodzi z grantów europejskich (naukowych i strukturalnych) nie jest finansowana przez polski budżet, skoro więc używamy argumentu podatkowego, tym bardziej nie jest jasne, dlaczego ministerstwo zalicza te dochody do średniego wynagrodzenia.
                                      • ford.ka Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 17:45
                                        Za słuszne uznam, kiedy ministerstwo będzie mówić o tym, ile ono mi płaci, a nie czy chce mi się/mogę/potrafię zarobić ponad to czy to na uczelni czy poza nią. Z plotek wiem, że daje ok. 75-80% stawki minimalnej. Resztę (i n.p. dodatek za wysługę lat) musi już sobie wypracować sam uniwersytet. Musi, bo wysokość stawek i sposób naliczania wysługi lat ustala rząd i sejm.
                                        To ile zarabiam na uczelni, wynika z kombinacji różnych uwarunkowań, na które ministerstwo ma wpływ głównie o tyle, że sobie odpuściło i zostawiło innych z problemem (przypadek "podwyżki", której skalę ustaliło ministerstwo, ale sfinansować mają uczelnie, jest tu wręcz klasyczny).
                                        Wynika n.p. ze skali działalności edukacyjno-dochodowej, jaką prowadzi mój wydział, ponieważ należy do tych, które w inny sposób za bardzo zarabiać nie mogą (patentów nie dostajemy, przemysł się nami nie zainteresuje, a granty dostajemy, jeśli w ogóle, tak symboliczne, że największy nawet narzut nie ma w skali wydziału znaczenia). Wynika z działu nauki, jakim się zajmujemy - mamy towar, na który są kupujący (kwestią wtórną jest, czy kupującym są studenci zaoczno-wieczorni czy ministerstwo płacące za studia zamawiane). Wynika z miejsca, w którym pracuje (duże miasto, wielu studentów). Wynika też z tego, że poza uczelnią mogę za to samo dostać więcej, więc szukam sobie ciekawszych ofert, które do średniej nie wchodzą.
                                        Takich uwarunkowań mógłbym całą długą listę wymienić i każdy odpowiadający na to pytanie ma swoją, mniej lub bardziej różną. Ale ta różnorodność sprawia, że wyciągnięta z tego średnia ma niewielką wartość poznawczą poza ogólnikowym stwierdzeniem: "statystycznie rzecz biorąc, opowieści o akademickiej nędzy są przesadzone", z którego nijak nie wynika (choć niektórym może się tak wydawać), że "pracownicy szkolnictwa wyższego są godziwie opłacani". Równie wiele mówiącym o naukowcach byłoby stwierdzenie "statystycznie rzecz biorąc, absolwenci wydziału historii zasiadają we władzach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej". No niby fakt, i prezydent i premier. Ale czy to znaczy, że przez wydział historii prowadzi droga do gwarantowanych sukcesów w polityce?
                                        • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 18:36
                                          Ale co ty byś chciał, żeby dalej całe wynagrodzenie płaciło ci ministerstwo, tak jak było 30-40 lat temu? A co z własnym zaangażowaniem naukowców? Co z współpracą z biznesem?

                                          Rozumiem, że dla ciebie deklarowane wynagrodzenie = wynagrodzenie wypłacane przez ministerstwo?
      • kasiaizuzia1 ?????? 19.10.11, 16:47
        Asystent na UMCS zarabia 1990 zł brutto (bez dodatków) z doktoratem + 20 (słownie dwadzieścia) złotych brutto.

        Bez komentarza
    • proon Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 08:24
      huuuurrraaa PO i Kudrycka dalej rządzą, będą podwyżki .... jak sobie narysujemy
      • zybben Re: perspektywy finansowe 10.10.11, 11:27
        A która partia według ciebie realnie zaoferowałaby podwyżki środowisku akademickiemu? Czy my, naukowcy, nie błądzimy czasem z głową w chmurach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka