Dodaj do ulubionych

w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszczęcie

05.10.11, 14:58
w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszczęcie postępowania habilitacyjnego

pojawił się na stronie CK komunikat:

www.ck.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=43:k-o-m-u-n-i-k-a-t-n-r-52011&catid=10:komunikaty-centralnej-komisji&Itemid=33
środa, 05 października 2011 10:34
w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszczęcie postępowania habilitacyjnego.

Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów informuje, że ww. wniosek powinien być sporządzony, wraz z załącznikami, zgodnie z

ROZPORZĄDZENIEM

MINISTRA NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO

z dnia 22 września 2011 r.

w sprawie szczegółowego trybu i warunków przeprowadzania czynności w przewodach doktorskich, w postępowaniu habilitacyjnym oraz w postępowaniu o nadanie tytułu profesora

(Dz. U. Nr 204 poz. 1200) tzn.:

I.

1.Zgodnie z § 12 ust. 1. ww. Rozporządzenia osoba ubiegająca się o nadanie stopnia doktora habilitowanego, zwana dalej "habilitantem", składa do Centralnej Komisji wniosek o wszczęcie postępowania habilitacyjnego.

2. Do wniosku o wszczęcie postępowania habilitacyjnego kandydat załącza ( w formie odrębnych załączników):

1) oryginał albo poświadczoną przez jednostkę organizacyjną przeprowadzającą postępowanie habilitacyjne kopię dokumentu stwierdzającego posiadanie stopnia doktora albo kwalifikacji I stopnia w zakresie sztuki i dyscypliny artystycznej;

2) autoreferat przedstawiający opis jego dorobku i osiągnięć naukowych albo artystycznych, w szczególności określonych w art. 16 ust. 2 ustawy - w sposób jednoznacznie wyróżniony w autoreferacie, w formie papierowej i elektronicznej,
w języku polskim i angielskim;

3) wykaz opublikowanych prac naukowych lub twórczych prac zawodowych albo dokumentację dorobku artystycznego wraz z odpowiednim zapisem dzieł artystycznych i dokumentacją ich publicznej prezentacji, w formie papierowej i elektronicznej, w języku polskim i angielskim ( w języku angielskim - wraz z tytułami prac w tym języku) - z uwzględnieniem wymagań określonych w Rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 1 września 2011 r. w sprawie kryteriów oceny osiągnięć osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego (Dz. U. nr 196, poz. 1165);

4) informacje o:

a) osiągnięciach dydaktycznych wraz z wykazem przewodów doktorskich, w których pełnił funkcję promotora pomocniczego,

b) współpracy z instytucjami, organizacjami i towarzystwami naukowymi albo działającymi w zakresie sztuki w kraju i za granicą,

c) działalności popularyzującej naukę.

3. Wniosek o wszczęcie postępowania habilitacyjnego wraz z załącznikami przedkłada się w formie elektronicznej i w formie papierowej. Załączniki, o których mowa w ust. 2 pkt 2-4, wymagają podpisu Habilitanta.

Forma elektroniczna wniosku wraz z załącznikami musi być tożsama (identyczna) z formą papierową, uwzględniając również wymagane podpisy na tych dokumentach.

II.

Zgodnie z § 13 tego samego Rozporządzenia, w przypadku gdy osiągnięciem naukowym albo artystycznym jest część pracy zbiorowej, habilitant przedkłada oświadczenia wszystkich jej współautorów, określające indywidualny wkład każdego z nich w jej powstanie. Habilitant jest zwolniony z obowiązku przedłożenia oświadczenia w przypadku śmierci współautora, uznania go za zmarłego albo jego trwałego uszczerbku na zdrowiu, uniemożliwiającego uzyskanie wymaganego oświadczenia.

III.

Korespondencja Centralnej Komisji z Wnioskodawcą w sprawie przedmiotowego wniosku następuje w trybie i na zasadach określonych w Kodeksie postępowania administracyjnego.
Obserwuj wątek
    • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 07.10.11, 23:22
      nie ma ani słowa o samej pracy habilitacyjnej ani w formie zszywki ani wytypowania artykułów z dorobku ani książki....
      Może jest to wstępna selekcja, a samo dzieło dołacza się potem, do wybranej Rady Naukowej???
      • hugow czym jest zszywka? 08.10.11, 01:14
        oby nie - może się okazać, że habilitant nie ma swoich dzieł (bo niby skąd ma je mieć)
      • charioteer1 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 01:47
        ewa_65 napisała:

        > nie ma ani słowa o samej pracy habilitacyjnej ani w formie zszywki ani wytypowa
        > nia artykułów z dorobku ani książki....

        Jak to nie ma?

        2) autoreferat przedstawiający opis jego dorobku i osiągnięć naukowych albo artystycznych, w szczególności określonych w art. 16 ust. 2 ustawy - w sposób jednoznacznie wyróżniony w autoreferacie, w formie papierowej i elektronicznej,
        w języku polskim i angielskim;
        • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 02:03
          myślę, że nie o to chodziło pytającej.
          "zszywka" nie występuje, czyli nie pojawia się oczekiwanie, że ułatwisz pracę recenzentowi w 7 pudełkach wysyłając 7 zestawów swoich papierowych wersji publikacji.
          • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 21:45
            „Art. 16. 1. Do postępowania habilitacyjnego może zostać dopuszczona osoba,
            która posiada stopień doktora oraz osiągnięcia naukowe lub artystyczne,uzyskane po otrzymaniu stopnia doktora, stanowiące znaczny wkład autora w rozwój określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej oraz wykazuje się istotną aktywnością naukową lub artystyczną.
            2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1, może stanowić:
            1) dzieło opublikowane w całości lub w zasadniczej części, albo
            jednotematyczny cykl publikacji;

            Zauważcie, tu jest mowa o osiągnięciu, którym może być jednotematyczny cykl publikacji. Czyli dawna "zszywka". Nie ma mowy o innych osiągnięciach. Czyli można mieć znaczne osiągnięcia w jednym temacie, szereg publikacji na dany temat i wystarczy???
            Nie ma również mowy o załączaniu swoich artykułów, jak to miało miejsce do tej pory (u nas kserowaliśmy tomiszcza odbitek własnych artykułów dla recenzentów). I rozumiem, że zgodnie z rozporządzeniem, jedynie w autoreferacie opisuję dlaczego uważam, że akurat te prace stanowią jednorodny cykl i jak one posunęły świat do przodu.... Jednym słowem dawne wnioski opisywane w zszywce przenoszę teraz do autoreferatu.... Tylko, że to zmienia jego formę. Jak czytałam autoreferaty poprzedników z mojego miejsca pracy, były one głównie autoprezencyjne. Skończyłam... pracuję... badałam... potem badałam coś innego... brałam udział w projektach, kierowałam... itd. Teraz w zasadzie trzeba chyba zacząć od tego dorobku, bo właśnie w autoreferacie mam przekonać recenzentów, że mam jakiś jednorodny cykl publikacji i co z niego wynikło, a cała reszta, czyli to, co robiłam poza tematami habilitacyjnymi - potem i pobieżnie.....
            Czy ja to właściwie rozumiem??? (Bo kończę właśnie autoreferat i ... mam wrażenie, że muszę go napisać od nowa).
            • charioteer1 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 21:55
              Tez mi swita, ze autoreferat trzeba napisac inaczej. Przeczytaj dokladnie rozporzadzenie.

              Co do dolaczania artykulow, to w starych przepisach chyba tez nic nie bylo, poza obowiazkiem dolaczania rozprawy, ale caly dorobek i tak sie kserowalo, wiec najlepiej zapytaj u zrodla.
              • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 22:55
                no właśnie przeczytałam.
                ..."autoreferat przedstawiający opis jego dorobku i ośiągnięć.... w szczególnosci określonych w art 16 ust 2)... " ustawy, którą przytoczyłam wyżej.
                Czyli opis osiągnięć związanych z artykułami włączonymi do habilitacji... w szczególności.
                A swoją drogą, gdzie mam napisać kim jestem? Kiedyś takie opisy były w autoreferacie (opis tematów n-b, staże, kursy, no wszystko, co mówi o człowieku) a teraz? Nie dość, że komisja nic o mnie nie wie, nie widzi mnie (chyba, że bardzo chce) to jeszcze nie ma szansy niczego się dowiedzieć? ja tam zostawiam jednak krótki wstęp o sobie ;)
                Tylko trzeba pamietać, że członkowie komisji mają się zapoznać z autoreferatem, czyli chyba będzie czytany na posiedzeniu. Czyli raczej nie może mieć 80 stron...
                • charioteer1 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 23:31
                  Kryteria oceny masz w rozporzadzeniu. Jak wedlug tego nie bedziesz pisac autoreferatu, to jak myslisz, jak cie ocenia?

                  Na jakim posiedzeniu maja czytac? Autoreferat zawsze kazdy recenzent dostawal razem z cala dokumentacja. Recenzentow jest trzech, cala komisja liczy 7 osob, a posiedzenie bedzie w formie wideokonferencji. To znaczy, ze pewnie przez skype'a beda gadac.
                  • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 09.10.11, 00:04
                    charioteer1 napisał:

                    > Kryteria oceny masz w rozporzadzeniu. Jak wedlug tego nie bedziesz pisac autore
                    > feratu, to jak myslisz, jak cie ocenia?
                    >
                    > No niby tak. Ale wg starych przepisów też nie było tam wytycznych dot prezentowania siebie, a każdy to robił. Sądzę, że przyzwyczajenia zostaną i mam zamiar mały wstępik dać, choćby pod kątem - jakie mam umiejętności praktyczne, żeby się danym tematem zajmować ;)
                    • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 23.10.11, 00:11
                      jeśli komisja będzie chciała pogadać z habilitantem - to o osiągnięciach i planach naukowych habilitanta, to zdaje się wywołuje podejrzenie, że aby nie chciała pogadać z habilitantem należy jej to opowiedzieć w autoreferacie i we wniosku o wszczęcie. We wniosku o wszczęcie jest miejsce na uzasadnienie wniosku - i tam trzeba wspomnieć o wszystkich swoich przymiotach (w skrócie) które wyczerpują wymogi ustawy.
                      • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 23.10.11, 11:04
                        We wniosku o wszczęcie jest miejsce na uzasadnienie wniosku - i t
                        > am trzeba wspomnieć o wszystkich swoich przymiotach (w skrócie) które wyczerpuj
                        > ą wymogi ustawy.


                        we wniosku o wszczęcie???
                        Wniosek, zawsze mi się wydawało, jest pismem fromalnym, typu "uprzejmie proszę"
                        czy coś przeoczyłam?
                        o przymiotach pisze się w załącznikach - o dorobku naukowym, o współpracy i o działalności popularyzującej naukę, cokolwiek to oznacza
                        • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 15:28
                          Wniosek trzeba uzasadnić - uzasadnienie powinno uprawdopodobniać w krótkich żołnierskich słowach że wniosek jest zasadny - a załączniki to dokumentują już szerzej.
                          Dlatego to o czym piszesz - poza autoreferatem dałbym we wniosku. Mało tego - bojąc się, że autoreferat odrzucony zostanie z powodu niespełniania wymogów formalnych - w autoreferacie ograniczyłbym się tylko do rzeczy wyraźnie wymaganych w przepisach.
            • pfg Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 08.10.11, 23:27
              ewa_65 napisała:

              > Bo kończę właśnie autoreferat i ... mam wrażenie, że muszę go napisać od nowa).

              A chcesz iść nowym trybem? Dlaczego?
              • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 09.10.11, 00:00
                chcę, nie chcę
                Jest to propozycja mojej dyrekcji. Oczywiście gdybym się uparła, otworzyliby mi przewód starym trybem pewnie w grudniu (najbliższe u nas posiedzenie rady), ale ja się chyba nie będę upierać. Dorobek, jak na moją dziedzinę, mam raczej niezły a pokusa uniknięcia nerwów na kolokwium jest silna. To taka huśtawka. Z jednej strony stary tryb jest bardziej "reprezentacyjny", zostawia się jakiś ślad choćby przy dobrym wykładzie. Z drugiej strony nie mam siły się dodatkowo męczyć, zaczęłam nowe projekty i chcę się nimi zająć a nie rozdrabniać na to, co było, co opublikowałam i zamknełam. Sama nie wiem. Jestem gotowa na oba tryby, bo i zszywkę mam już opisaną i teraz poprawiam pod kątem "nowego"
            • mmsps Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 22.10.11, 15:51
              Kolejne ewolucje projektów nowej ustawy spowodowały pozostawienie
              art. 16, w szczególności wymóg sprecyzowania dzieła albo jednotematycznego cyklu, z przemianowaniem tego na "osiągnięcie naukowe" (zamiast "rozprawy habilitacyjnej").
              Biorąc pod uwagę przesłanki reformy, ale też starając się spojrzeć całościowo na wymagania procesu habilitacyjnego, nie sposób nie odnieść wrażenia, że pod uwagę powinien być brany cały dorobek habilitanta. Mam wrażenie, że w tym kontekście art. 16 stanowi efekt jakiegoś kompromisu, który trochę dziwnie wygląda. Zresztą nawet z formalnego punktu widzenia mogą być spore niejasności: moim zdaniem użyty w art. 16 pkt. 1-2 termin "osiągnięcie naukowe" nie jest tożsamy z "osiągnięciem naukowo-badawczym", wymienionym w art. 16, pkt. 4. (co potwierdza się w kontekście zapisów w rozporządzeniach o kryteriach oceny osiągnięć naukowo-badawczych i szczegółowym trybie przeprowadzania czynności w postępowaniu habilitacyjnym). Zgaduję, że osiągnięcie naukowe to właśnie sam cykl jednotematyczny, a osiągnięcia naukowo-badawcze to wszystkie publikacje razem. A może się mylę?

              Sam autoreferat to chyba na razie spora niewiadoma. O ile format informacyjny w postaci rozszerzonego życiorysu naukowego jak najbardziej jest uzasadniony, to brak szczegółowych wytycznych jak zwykle rodzi spore wątpliwości. Nietrudno wyobrazić sobie recenzenta wypunktowującego habilitantowi złe uzasadnienie swojego wniosku (na co właśnie tam powinno być miejsce). Szkoda, że z projektu rozporządzenia (z maja br.) zniknął zapis o konieczności przygotowaniu wzoru autoreferatu przez CK - zresztą RGNiSW w sowich wnioskach do projektu sugerowała, aby taki wzór stanowił załącznik do rozporządzenia.
              • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 22.10.11, 22:03
                być może się mylę, ale ja odebrałam to tak: mam przedstawić swój cały dorobek naukowy a "w szczególności" temat habilitacyjny. Czyli całość jak do tej pory - robiłam, publikowałam... plus wyraźnie wyodrębniony opis publikacji do cyklu (d. zszywki) w postaci streszczenia habilitacji, ja mam to na 4-5 stron, z opisem celów, wyników, podsumowaniem całego cyklu i opisem dlaczego jest jednorodny i co wniósł nowego.
                Zastanawia mnie tylko, czy trzeba dla recenzentów szykować też odbitki publikacji, czy mają je sobie znależć sami?
                I jeżeli ktoś ma inne wrażenia, niech napisze.... Mam ostatni tydzień i wysyłam.... mam nadzieję
                • chilly Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 22.10.11, 22:10
                  Ależ Ewo! Jeśli recenzent sam będzie musiał dotrzeć do Twoich publikacji, to naprawdę zasłuży na miano uczonego, jeśli to nie wpłynie na jego opinię :)
                  • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 22.10.11, 23:50
                    też tak uważam. Ale nie wiem, jak je załączyć... Chyba jak wyznaczą recenzentów i skład komisji porozsyłam (porozwożę ;) odnośne książeczki i..... będzie jak dawniej
                    • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 23.10.11, 00:20
                      a czy CBA nie uzna tego jako próba wpływania na ocenę recenzentów? Jak porozwozić? A jak w komisji będzie 2 Australijczyków, 1 Hindus itp. - wszak mogą być "w tym o renomie międzynarodowej" a odległość to nie kłopot - mogą na zasadzie wideokonferencji uczestniczyć w obradach
                    • pfg Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 23.10.11, 10:27
                      ewa_65 napisała:

                      > i skład komisji porozsyłam (porozwożę ;) odnośne książeczki i..... będzie jak
                      > dawniej

                      Methinks, to jest zły pomysł. U nas po prostu składało się wszystko w pięciu kopiach, odpowiednio posortowanych - cztery dla recenzentów, jedna dla wydziałowej komisji - tak więc "wniosek" bywał sporym pudłem.

                      W niektórych dyscyplinach praktykowane jest natomiast co innego: gdy już są wyznaczenie recenzenci, dzwonisz (lepiej zadzwonić, niż napisać) do recenzenta i uprzejmie pytasz się, czy pan/pani życzyliby sobie, żebyś ty przyjechała do nich z referatem na temat twojej habilitacji, do wygłoszenia na jakimś ichnim seminarium, spotkaniu naukowym, whatever. Przyjeżdżasz, wygłaszasz, recenzent ma większe szanse zrozumieć, o co ci chodzi, ty - zawczasu wiesz, co się recenzentowi nie podoba.
                      • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 23.10.11, 10:58
                        teraz autoreferat wisi w sieci, w każdym razie ma wisieć .....
                        pomysł z wygłoszeniem referatu na "obcych" uczelniach jest bardzo dobry a u nas zupełnie niepraktykowany, jeżeli recenzenci będą polscy to chętnie go wykorzystam, a przynajmniej zaproponuję... jeżeli będą spoza Polski, to trudno.
                        • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 15:29
                          będzie wisieć - ale nie podano terminu kiedy ma zacząć wisieć, dlatego może będzie wisieć dopiero po wszystkim...
                      • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 15:31
                        a skąd zamierzasz pozyskać informacje o danych na temat recenzentów i składu komisji - nie jest nigdzie napisane, że ta informacja będzie jawna i łatwo dostępna przed zakończeniem całego procesu.
                        • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 22:28
                          to zabawne, ale faktycznie masz rację
                          Jakoś zalożyłam z góry, że rada jednostki przeprowadzającej habilitację, z chwilą powołania komisji wiesza wszystkie informacje na swojej stronie. Czyli pwinen tam wisiec skład komisji, recenzenci no i autoreferat. Ale oczywiście to założenie może być błędne i nieomieszkam zadzwonić do CK z tym pytaniem. Na które, zapewne, nie uzyskam odpowiedzi....
                          To wszystko zaczyna być nawet zabawne
                          • hugow odpowiedzi 25.10.11, 23:32
                            nie wiem jaka jest Twoja sekcja
                            Pani z mojej sekcji odpowiada mi na wszystkie pytania w sposób pełny, profesjonalny a jak czegoś nie wie - to mówi dlaczego nie wie i kiedy będzie znana odpowiedź na to pytanie - lub, że nie bedzie znana, bo przepisy tego nie rozstrzygają i dlatego życie pokaże jak uczestnicy zabawy ustalą warunki współpracy w praktyce....

                            Np. nie ma bata aby zmusić radę aby dotrzymała terminów narzuconych CK jeśli np. zebrania rady są co ... pół roku lub nawet rzadziej - oczywiście można podejrzewać, że CK niegrzecznym radom będzie odbierać uprawnienia, ale przy niezbyt licznych tematach może to być trudna decyzja...
                            • mmsps Re: odpowiedzi 27.10.11, 10:26
                              Nie łudzę się, że terminy będą przestrzegane, choć są narzucone na poziomie ustawy.
                              Mam jedynie nadzieję, że postępowanie nie będzie trwało 2 lata, jak niejednokrotnie bywało wcześniej. Oczywiście w przypadku rażących opóźnień można się skarżyć na opieszałość postępowania administracyjnego - ale to przecież nie przyniesie żadnego skutku...
                              • hugow Re: odpowiedzi 28.10.11, 04:02
                                ... ale może sejm wprowadzi zasadę, że w przypadku niedotrzymania terminu, postępowanie habilitacyjne z automatu kończy się pozytywnym wynikiem :-)
                • pfg Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 23.10.11, 10:20
                  ewa_65 napisała:

                  > być może się mylę, ale ja odebrałam to tak: mam przedstawić swój cały dorobek n
                  > aukowy a "w szczególności" temat habilitacyjny. Czyli całość jak do tej pory -
                  > robiłam, publikowałam... plus wyraźnie wyodrębniony opis publikacji do cyklu

                  Tak.

                  > Zastanawia mnie tylko, czy trzeba dla recenzentów szykować też odbitki publikac
                  > ji, czy mają je sobie znależć sami?

                  NA PEWNO masz dostarczyć odbitki dla recenzentów. Zawsze tak było, a recenzować będą "ci sami" ludzie, z tego samego środowiska, mających te same zwyczaje i oczekiwania, co dotąd.
                  • mmsps Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 10:37
                    Wygląda na to, że CK będzie wysyłać dokumenty do recenzentów w wersji elektronicznej
                    (skoro wymagają tylko jednego egzemplarza papierowego). Dlatego od razu dołączę pliki ze wszystkimi publikacjami. Brak inforamcji o konieczności dołączenia prac to moim zdaniem ewidentne przeoczenie w rozporządzeniu. No chyba, że ktoś w ministerstwie założył, że wszyscy recenzenci mają dostęp online do wszystkich publikacji z WoK (aczkolwiek sporej części nie ma w ogóle).

                    • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 10:52
                      chyba jednak lepiej poczekać, aż wyznaczą recenzentów. Podadzą przecież ich nazwiska. Wtedy się do nich zadzwoni i zapyta w jakiej formie wolą....
                      Sama jestem ciekawa, jak to wszystko pójdzie.
                      Na razie mój największy problem stanowi "techniczno-logistyczne" zorganizowanie tego. Kiedyś bylo łatwo - zanosiłam całość do odnośnej komórki mojej instytucji. A teraz co? Pakuję w kopertę i wysyłam do CK? Tak po prostu? W głowie się nie mieści!!! :)
                      • hugow pakuję do koperty 24.10.11, 15:19
                        tak po prostu - można zapewne też wysłać kurierem lub zanieść osobiście do PKiN
                      • ford.ka Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 15:39
                        Wiem, że to żałosne i prymitywne, ale przyszło Ci do głowy, żeby do nich zadzwonić i zapytać?
                        • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 19:16
                          Właśnie chcę do nich zadzwonić - jednak teraz od początku powstania tej wątpliwości jestem w Waszyngtonie DC i stąd trochę trudno się dzwoni (chodzi o różnice czasowe, nie o koszty - bo te są równie niskie jak w Polsce minus VAT).
                          Zapytam się z pewnością - chyba że CK wcześniej wyda komunikat.
                          Ale też zdaję sobie sprawę z odpowiedzi - podobnie gdy pytałem o opłaty - CK twierdziło, że żadnych opłat nie ma i że nie wolno ich pobierać bez umowy a habilitant nie jest zobowiązany zawierać umowy skoro stronami postępowania habilitacyjnego jest CK i habilitant.
                          Podobnie tutaj - stroną dla habilitanta jest CK, nie rada. Rada jest partnerem dla CK a nie dla habilitanta. Zatem habilitant może nawet nie być informowany o składzie komisji - a zgodnie z zasadami kodeksu administracyjnego - gdy pozytywnie zostanie rozstrzygnięty wniosek o wszczęcie i pozytywnie się wszystko zakończy - nikt nie ma obowiązku bezpośrednio o tym informować - dowie się pośrednio ze strony rady wydziały w której był przewód - po wszystkim lub nieco później - bo co dziwne - termin opublikowania na stronach WWW wszystkiego nie został podany. Zatem może być to trochę rozwleczone w czasie.
                        • hugow po zadzwonieniu 26.10.11, 14:02
                          zadzwoniłem i uzyskałem odpowiedź, że należy dostarczyć tylko i wyłącznie WYKAZ, bez dołączania publikacji, nawet w wersji elektronicznej, dla pewności powtórzyłem moją wątpliwość, przytaczając przykład, że według wcześniejszych zasad podobno, niektórzy recenzenci życzyli sobie otrzymywać "zszywki", lub monografie, otrzymałem zapewnienie, że w odróżnieniu do poprzedniego systemu, żadnych ale to żadnych publikacji czy to w wersji papierowej czy elektronicznej nie dostarcza się a jedynie tylko i wyłącznie sam wykaz.

                          Stąd może wynikać wniosek, że zgodnie z dopiskiem do projektu (gdy jeszcze był w fazie projektu) ma się zmienić metodologia oceny - sam fakt opublikowania czegoś w recenzowanym szanowanym wydawnictwie ma wystarczyć recenzentowi - jeśli osobiście nie zna prac habilitanta - do podjęcia szybkiej decyzji
                          Zmieniła się więc z założeń filozofia oceny osiągnięć.
                          Zresztą jaka będzie praktyka - to inna rzecz - praktyka może będzie po staremu, czyli po 2 tygodniach od ukonstytuowania się składu komisji, 7 informacji od sekretarki katedry: "prof. X, przedwczoraj poprosił aby na wczoraj dostarczyć mu do jego katedry przed 15.oo wydruki publikacji wymienionych we wniosku...
                          • charioteer1 Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 14:08
                            No to bedzie ostra jazda bez trzymanki. Przynajmniej w humanistycznych i spolecznych.
                            • pr0fes0r Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 14:32
                              W sumie to jedyny sposób, by dotrzymać terminów ustawowych - recenzent zlicza punkty, porównuje z wytycznymi i tyle.

                              Chyba że się uprze.
                              • hugow na wczoraj 26.10.11, 17:24
                                z 5 miesięcy na wszystko, sam recenzent raptem ma 6 tygodni, z tych 6: - pierwszy: 1 tydzień, żeby w swoim zapchanym tygodniu znaleźć chwilę, aby przeczytać pismo od CK, ostatni: 1 tydzień na to by być już na zebraniu (przed końcem 6 tygodni), w środku tych czterech tygodni jakie mu zostają, wypadnie jedna uroczystość rodzinna, jedno szkolenie, ze dwa konsultingi dla firm, jedne odwiedziny w szpitalu (kogoś lub w swojej sprawie), jedna konferencja lub uroczystość akademicka, plus ze dwie obrony swojego narybku lub kolegów, na których warto być, plus własna zwykła praca naukowa, może jakiś własny grancik, i swoja własna dydatktyka, plus ze dwa zebrania, typu zebranie instytutu, zebranie zakładu, zebranie rady wydziału, zebranie senatu, no i cholera jeszcze będzie Krystyny lub innej Barbary!
                              • charioteer1 Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 21:01
                                pr0fes0r napisał:

                                > W sumie to jedyny sposób, by dotrzymać terminów ustawowych - recenzent zlicza p
                                > unkty, porównuje z wytycznymi i tyle.

                                Tak, ale nie ma punktow do zliczania, sa tylko ogolne wytyczne w rozporzadzeniu. Gdyby byly punkty, to by jeszcze nie bylo najgorzej.
                                • hugow punkty - >> Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 22:21
                                  punkty by raczej nie pomogły
                                  w Czechach są punkty a ocena i tak jest subiektywna
                                  w Słowacji jest tabelka z ilościami a i tak ocena jest subiektywna
                                  • charioteer1 punkty - >> Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 22:43
                                    hugow napisał:

                                    > punkty by raczej nie pomogły
                                    > w Czechach są punkty a ocena i tak jest subiektywna
                                    > w Słowacji jest tabelka z ilościami a i tak ocena jest subiektywna

                                    To sie zastanow, co to znaczy dla habilitanta. Punktow nie ma, a o co chodzi z tymi impaktami, to moga do konca nie zajarzyc, jak sam napisales.
                                    • hugow punkty - >> Re: po zadzwonieniu 27.10.11, 10:09
                                      habilitant w tym wszystkim nie jest podmiotem a częścią przedmiotu oceny - co prawda - fakt, że składa wniosek o wszczęcie, częściowo habilitanta upodmiotowiło - ale to chyba ostatni element upodmiotowienia habilitanta jaki będzie.
                                      Tak, dla habilitanta punkty byłyby OK, cały proces byłby usprawniony gdyby oczyścić go z subiektywności, można by całość skrócić do tygodnia.
                                  • pfg punkty - >> Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 23:07
                                    hugow napisał:

                                    > punkty by raczej nie pomogły

                                    Punkty by zaszkodziły. Habilitacja "za punkty" oznaczałaby DRASTYCZNE obniżenie poziomu habilitacji.
                                    • ford.ka punkty - >> Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 23:13
                                      Gdyby zasadniczo zbędna habilitacja obniżyła swój poziom, to dopiero byłby dramat ;)
                                      • pfg punkty - >> Re: po zadzwonieniu 26.10.11, 23:53
                                        My wiemy, fordzie, co ty o tym myślisz, ty wiesz, co myślimy my. Nie ma sensu do tego wracać.
                                        • ford.ka Wszczęcie przewodu to nie przyznanie 27.10.11, 12:21
                                          A tak pomyślałem, że rzucę, może przestaniemy debatować bez sensu.
                                          Powtarzam - to są warunki WSZCZĘCIA nie PRZYZNANIA. To jest napisane w nagłówku całkiem jednoznacznie. Ustalenie, czy ktoś ma w dorobku kilkanaście artykułów w znanych czasopismach, kilka książek i 150 wypromowanych magistrantów w dziedzinie, gdzie takie wyniki są oznaką wybitności i pracowitości czyli podstawą do myślenia o habilitacji, nie wymaga lektury wszystkich ww tekstów oraz osobistego spotkania z każdym z ww magistrantów, żeby się każdy na świętą Bibliją przysięgnął, że kandydat na habilitanta jest wyjątkową osobą. Kiedy Najjaśniejsza Komisja ustali, że do wszczęcia przewodu dorobek wystarcza, habilitant dostanie pisemko, że przewód został otwarty i teraz ma przesłać teksty, spotkać się na rozmowę i inne takie.

                                          Caeterum censeo habilitacja delendam esse.
                                          • ewa_65 Re: Wszczęcie przewodu to nie przyznanie 27.10.11, 20:45
                                            O? Jakie inne takie???
                                            Bo w zasadzie ustawa mówi jedynie o rozmowie i to w razie wątpliwości. Trzymając się litery prawa wszczęcie jest w zasadzie zakończeniem :)
                                            • ford.ka Re: Wszczęcie przewodu to nie przyznanie 27.10.11, 21:27
                                              No jakie? Masz przedstawić swój wybitny wkład w naukę (n.p. w postaci rozprawy) oraz dorobek, z którymi zapoznają się czcigodni recenzenci (powołani, jeśli komisja uzna, że jednak wszczynanie ma sens), a jak wysoka komisja będzie i recenzenci nie będą pewni, czy przedstawione materiały ich satysfakcjonują, to Cię zaproszą na rozmowę.
                                              Nie wiem, jaką literę i jakiego prawa masz na myśli, ale ja bym się w końcu zapoznał z ustawą o stopniach i innych takich głupstewkach, zamiast oddawać się w nieskończoność egzegezie rozporządzenia o wszczęciu przewodu. Ktoś tu serio myśli, że takie rozporządzenie znosi w całości ustawę?
                                              W całej tej zabawie na etapie wszczynania chodzi o to, żebyś nie wysyłała kilku kartonów makulatury, dopóki komisja nie ustali, że ma to w ogóle jakiś sens. Różnica jest taka, że do tej pory załatwiała to Rada Wydziału, która przerabiała kilkadziesiąt (kilkaset?) razy mniej podobnych podań, więc mogła się bawić w oglądanie PT twórczości na etapie wstępnym. Teraz od oglądania są wyłącznie recenzenci, którzy wchodzą do gry, kiedy komisja uzna na podstawie spisu i autoreferatu, że są potrzebni.
                                              • hugow wszczęcie przewodu to nie przyznanie 28.10.11, 03:54
                                                ze smutkiem muszę stwierdzić, że Twoje wywody zdają się być przekonujące

                                                jedyna wątpliwość, to czas: 6 tygodni
                                                • mmsps Re: wszczęcie przewodu to nie przyznanie 28.10.11, 11:02
                                                  Nie do końca właśnie tak ma być. Postępowanie to nie przewód, musi się odbyć o ile tylko wniosek spełnia wymagania formalne. Po ocenie formalnej wniosku (chyba, że ktoś zacznie to rozumieć w sposób dowolnie rozszerzający...) następuje wszczęcie postępowania. Jeśli wskazana jednostka odmówi przeprowadzenia postępowania, CK wyznacza inną. I niezależnie od wstępnej opinii kogokolwiek, CK powołuje komisję, w tym recenzentów. Tak przynajmniej w założeniu wynikającym z przepisów...
                                                  • hugow postępowanie a przewód 28.10.11, 20:36
                                                    czym dokładnie różni się postępowanie od przewodu? czy różnice jakie wspominasz mają gdzieś wyjaśnienie w literaturze prawnej?
                                                    --
                                                  • mmsps Re: postępowanie a przewód 02.11.11, 10:23
                                                    Być może zrezygnowano z określenia "przewód", aby odróżnić obecne zasady od poprzednich, a być może ktoś chciał nadać procedurze formę bardziej uniwersalną. "Postępowanie" jest podstawowym określeniem w prawie administracyjnym, tak więc przyznanie/nieprzyznanie habilitacji powinno być traktowane jako decyzja administarcyjna ogranu kolegialnego, ze wszystkimi skutkami (ustawa o stopniach praktycznie nie wprowadza żadnych zawężeń).
                                            • pfg Re: Wszczęcie przewodu to nie przyznanie 28.10.11, 11:20
                                              ewa_65 napisała:

                                              > Bo w zasadzie ustawa mówi jedynie o rozmowie i to w razie wątpliwości. Trzymają
                                              > c się litery prawa wszczęcie jest w zasadzie zakończeniem :)

                                              W żadnym wypadku. Potrzebne są recenzje. I jeżeli recenzje nie będą recenzjami,a tylko ograniczą się do zsumowania punktów, w szczególności, gdy MERYTORYCZNEJ recenzji nie będzie podlegać "osiągnięcie" stanowiące podstawę habilitacji, będzie to oznaczało upadek tego stopnia naukowego. Tego, nie wszczęcia, dotyczył mój post.
                                              • hugow recenzje czego? 28.10.11, 20:42
                                                może jest różnica między recenzjami osiągnięć a recenzjami wykazu i recenzjami autoreferatu? Jak z tymi autoreferatami - autoreferat zainteresowań kiedyś a autoreferat osiągnięć dziś to nie to samo.
                                                • mmsps Re: recenzje czego? 02.11.11, 09:52
                                                  No właśnie, największym nieszczęściem będzie, jeśli ktoś właśnie będzie chciał oceniać sam autoreferat. Czy styl (umiejętność) prezentacji w tym temacie powinien mieć znaczenie?
                                                  • ewa_65 Re: recenzje czego? 02.11.11, 18:20
                                                    na stronie CK wiszą wytyczne, jakie kryteria należy mniej więcej brać pod uwagę recenzując dorobek naukowy, pracę habilitacyjną i dorobek dydaktyczny, według starch zasad, oczywiście.. . Ponieważ to wszystko musi być w nowym autoreferacie lub w załącznikach, stare kryteria nie tracą ważności. Dlatego ja piszę tak, aby recenzent maił wszytsko na tacy i nie musiał się bardzo wysilać.
                                                  • hugow Re: recenzje czego? 02.11.11, 22:42
                                                    to jest faktycznie metoda - a jakie są te stare kryteria które nie tracą na aktualności? - skoro przecież jest nowe rozporządzenie zajmujące się kryteriami - kryteria ma w tytule i treść tego rozporządzenia jest jakby zamkniętym katalogiem

                                                    >>na stronie CK wiszą wytyczne, jakie kryteria należy mniej więcej brać pod uwagę recenzując dorobek naukowy, pracę habilitacyjną i dorobek dydaktyczny, według starch zasad, oczywiście.. . Ponieważ to wszystko musi być w nowym autoreferacie lub w załącznikach, stare kryteria nie tracą ważności. Dlatego ja piszę tak, aby recenzent maił wszytsko na tacy i nie musiał się bardzo wysilać.<<
                                                  • ewa_65 Re: recenzje czego? 05.11.11, 16:53
                                                    stare jest w sumie podobne do nowego. To co wisiało w formie komentarza jest teraz w rosporządzeniu, choć tam wisiało troszkę więcej, np o magistrach wypromowanych, staże naukowe itp.
                                                    Coś mnie zmartwiło- miałeś racje z oświadczeniami - też jestem u...piona. Mam wszystkie oświadczenia do "jednorodnego cyklu" ale nie mam do reszty prac liczonych do dorobku i niektórych mieć nie będę, bo jeden pan profesor zapadł się pod ziemię a ze dwóch ludzików dopisanych "za friko" też gdzieś sobie poszło w świat. W pon dzwonię do CK, czy te oświadczenia mają dotyczyć wszystkich prac, jakie kiedykolwiek publikowałam???? Czy tylko tych "habilitacyjnych". Bo jeżeli wszystkich, to zaczynam kląć.
                                                  • hugow jestem ciekaw odpowiedzi z Twojego panelu 05.11.11, 23:49
                                                    w mojej sekcji interpretacja była jasna - bez oświadczenia współautora - wniosek o wszczęcie jest pozostawiany bez dalszego biegu jeśli się tego nie poprawi.
                                                    Dlatego te kilka sztuk z współautorami sobie podarowałem i nie wymieniałem ich wcale - jeśli recenzent sam je sobie znajdzie - trudno.
                                                  • mmsps Re: oświadczenia 06.11.11, 13:03
                                                    > W pon dzwonię do CK, czy te oświadczenia mają dotyczyć wszystkich prac, ja
                                                    > kie kiedykolwiek publikowałam???? Czy tylko tych "habilitacyjnych". Bo jeżeli w
                                                    > szystkich, to zaczynam kląć.

                                                    Rozporządzenie wyraźnie mówi o konieczności przedkładania oświadczeń współautorów prac dotyczących "osiągnięcia naukowego". I po raz kolejny pojawia się kwestia dość mętnego odróżnienia w ustawie terminów "osiągnięcie naukowe" (art. 16 pkt. 1) i "osiągnięcia naukowo-badawcze" (art. 16 pkt. 4). Pierwsze z nich wyraźnie zastępuje dawną "rozprawę". Idąc w tym kierunku można odnieść się do poprzednich przepisów, które wymagały oświadczeń jedynie w przypadku publikacji w ramach samej rozprawy.

                                                    Szczerze mówiąc inna interpretacja to w przypadku niektórych nauk miesiące stracone na zbieranie owych oświadczeń. W takim przypadku warto będzie poprosić ministerstwo o przedstawienie oficjalnej interpretacji owego par. 13 rozporządzenia.
                                                  • hugow Re: oświadczenia 07.11.11, 14:39
                                                    dokładnie to samo spostrzeżenie miałem - że należy jednoznacznie określić współautorstwo jedynie osiągnięć - i spokojnie przygotowałem się jedynie do tego
                                                    niestety - interpretacja "rozszerzająca" (prawdopodobnie ze zwykłej ostrożności) - zmienia logikę przygotowania zestawień i zmniejsza radykalnie dorobek ...
                                                  • hugow Re: recenzje czego? 07.11.11, 22:53
                                                    ewa_65 napisała:
                                                    > W pon dzwonię do CK, czy te oświadczenia mają dotyczyć wszystkich prac, ja
                                                    > kie kiedykolwiek publikowałam???? Czy tylko tych "habilitacyjnych".

                                                    i jak po rozmowie? Coś konkretnego ...
                                                  • ewa_65 Re: recenzje czego? 08.11.11, 17:34
                                                    w poniedziałek się nie dodzwoniłam, dopiero dzisiaj.
                                                    Oświadczenia dotyczą dorobku włączonego do "cyklu publikacji". Pozostałym pracom z dorobku pisze oświadczenia sam habilitant określając poszczególne udziały procentowo, np: analiza statystyczna wyników, 20% " itd Podpisuje się pod tym habilitant.

                                                    Przy okazji, pismo z prośbą o otwarcie ma zawierać tylko prosbę, dyscyplinę (czy jak to się nazywa), sugerowane miejsce przeprowadzania przewodu (słowa są w ustawie do użycia) i wykaz załączników.
                                                    Biblografię można załączyć po staremu, czyli przygotowaną przez biblotekę analizę, bądź przez samego habilitanta (wtedy on podpisuje). Index hirsha trzeba wg WoS ale jeżeli wyższy jest wg innej bazy, można go też przedstawić (z opisaniem, jaka baza). Punkty podajemy zarówno IF jak i KBN.
                                                    Wersje polską i ang ma tylko autoreferat (plus te dwa załaczniki o działalności dydaktycznej itd) i wykaz piśmiennictwa.
                                                    Uf, to wszystko.
                                          • hugow Re: Wszczęcie przewodu to nie przyznanie 28.10.11, 03:58
                                            >>Kiedy Najjaśniejsza Komisja ustali, że do wszczęcia przewodu dorobek wystarcza, habilitant dostanie pisemko, że przewód został otwarty i teraz ma przesłać teksty, spotkać się na rozmowę i inne takie. <<

                                            Takiego pisma nie ma ani w ustawie ani w rozporządzeniu - a dyplom wraca samodzielnie jako dowód, że już wszczęto.
                                            • ford.ka Re: Wszczęcie przewodu to nie przyznanie 28.10.11, 08:31
                                              Nie ma, bo ustawa określa, za co się daje habilitacje (a nie szczegóły techniczne jak konkretnie się to robi, bo od tego będzie rozporządzenie oddzielne), a dyskutowane rozporzędzenie jest o wszczęciu, więc o tym jak dają nic tam być nie może. Zwróć uwagę, że o ruchu drogowym też tam nie ma ani słowa, ale to nie znaczy, że prawo jazdy jest już niepotrzebne.
                                              • hugow to nie przyznanie 28.10.11, 20:34
                                                rozporządzenie o przyznaniu już jest - i nie będzie już więcej rozporządzeń w tej sprawie - wszystkie rozporządzenia już są.
                                                jakiego niby Twoim zdaniem rozporządzenia rzekomo jeszcze brakuje?
                                                ustawa weszła w życie 1 października i już wszystkie uregulowania są w mocy a z kolei CK już powszczynało kilka postępowań, a jeśli nawet nie kilka to co najmniej jedno.
                                                • ford.ka Re: to nie przyznanie 29.10.11, 12:04
                                                  Aż tak dokładnie tego nie śledzę, wydawało mi się, że skoro rozporządzenie o wszczęciu budzi tak szalone domysły, to znaczy, że tych o kolejnych etapach brakuje.
                                                  • hugow nie budzi kontrowersji 29.10.11, 13:23
                                                    Zawsze nowe - nawet kompletne - budzi pytania, i to właśnie się dzieje, za kilka lat - o ile znowu nie będzie coś poprawione, będzie już wiadomo.
                                                    Na chwilę obecną wszystkie rozporządzenia wymagane ustawą już są. Pojawiły się w połowie i na koniec września.
                                                    Po początku października pokazał się też komunikat 5/2011 autorstwa Centralnej Komisji.
                                                    Oraz nieco później informacja na stronach CK z prośbą o 2 kopie nośników elektronicznych.
                                                    Może jeszcze coś CK lub Minister lub Ministerstwo dopowie - ale nie musi, bo wszystko co wymagane ustawą już powiedziano.
                            • hugow bez trzymanki 26.10.11, 17:15
                              a dlaczego zwłaszcza? i dlaczego bez trzymanki?

                              habilitant to nie jest ktoś z lasu i znany jest w środowisku
                              zestawienie hasłowe osiągnięć, znanych i tak w środowisku, ma jedynie porządkować podjęte decyzje, a jeśli osiągnięcia te nie są znane w środowisku, to z założenia nie spełniają założeń ustawy o "znacznym wkładzie".
                              • ewa_65 Re: bez trzymanki 26.10.11, 19:58
                                właśnie też tak pomyślałam.
                                Przecież środowisko zna moje wyniki z licznych konferencji. Wałkowałam je przed, w trakcie i po opublikowaniu! Publikacja jest tylko potwierdzeniem, że obejrzało je jeszcze kilku recenzentów i że są OK. Co tu czytać? Główne założenia i wyniki do recenzji dostaną w autoreferacie "na tacy"
                                Nie zazdroszczę tym, którzy chcą startować z publikacjami "nieimpaktowanymi" jako jednorodnym cyklem. Tu recenzent może być ostrożny..
                                • hugow zależy od dziedziny 26.10.11, 22:28
                                  zależy w jakiej dziedzinie - u mnie boję się, że niektórzy członkowie rady a może i niektórzy recenzenci nie będą wiedzieli o co za bardzo chodzi z tymi impaktowaniami...
                              • charioteer1 Re: bez trzymanki 26.10.11, 21:05
                                hugow napisał:

                                > habilitant to nie jest ktoś z lasu i znany jest w środowisku

                                I przypuszczam, ze to kryterium w praktyce bedzie donioslejsze niz wszystkie pozostale. Jak ktos znany w innym srodowisku niz recenzenckie, to mu najlepsze publikacje nie pomoga.
                                • ford.ka Re: bez trzymanki 26.10.11, 21:40
                                  Tyle że to jest wniosek O WSZCZĘCIE, nie o habilitację. Na podstawie tego wniosku zostanie tylko podjęta decyzja, czy w ogóle jest o czym gadać, czyli można otworzyć przewód, a wtedy pewnie trzeba będzie swoją radosną twórczość dostarczyć.
                                  • hugow wszczęcie 26.10.11, 22:19
                                    to dość mocny argument - wszczęcie
                                    jednak przepisy zdają się regulować całą procedurę - do bólu wraz z terminami "nie dłużej niż" nie później niż "do" itd, oraz narzucają określanie kar umownych na recenzentów za niedotrzymanie terminu... i do tego - nie ma śladu sugerującego aby podstawą oceny recenzenckiej miało być co innego niż autoreferat z wykazem.
                                    Potrafię sobie wyobrazić odwołania oblanych habilitantów wraz z roszczeniami odszkodowawczymi od nierzetelnych recenzentów, którzy nierzetelną recenzję oparli na czymś innym niż autoreferat i wykaz publikacji. W stosunku z CK będzie postępowanie administracyjne. Jednak w stosunku do recenzenta - może być pozew cywilny jak i karny zainicjowany przez oblanego habilitanta jeśli w sposób niezgodny z przepisami będzie motywowana negatywna recenzja. Może nawet zachowanie recenzenta domagającego się wsparcia w dostępie do treści publikacji być postrzegane jako ... aż włos się jeży.

                                    Myślę, że bezpieczniej jest to co zgłasza się jako listę - wykaz - w wersji online na swoim blogu wrzucić, wraz z podpiętymi pod listę plikami pdf z artykułami, które można tak umieścić, a te których nie można - zeskanować i w formie płytki DVD podesłać kurierem sekundę po tym gdy będzie wiadomo kto jest recenzentem. Jednak kłopot jest - skąd wiadomo kto będzie recenzentem. Nie jest przewidywany tryb monitorowania procesu przez habilitanta. Można zadzwonić ze 2-3 tygodnie po otrzymaniu z powrotem dyplomu doktorskiego i spróbować się dowiedzieć - ale czy ktoś może być zobligowany do informowania habilitanta? A co jeśli - skoro nie jest przewidywany tryb takiego informowania - i nikt nie zechce takiej informacji udzielić? HMMM...
                                  • charioteer1 Re: bez trzymanki 26.10.11, 22:33
                                    Mysle, ze hugon moze miec racje. Do tej pory kartonik z dorobkiem dolaczalo sie wlasnie do wniosku o wszczecie. Tu wyglada, ze filozofia jest taka, ze jak recenzent chce se poczytac, to niech se sam szuka publikacji. Ck musi sie trzymac przepisow i nie moze zadac czegos, czego nie ma w ustawie i rozporzadzeniach. A jak recenzent czepi sie meritum, to moze byc podstawa do odwolania.
                                • hugow znany czy lubiany? 26.10.11, 22:06
                                  jeśli nie jest znany w środowisku recenzenckim - to jest to obiektywne przeciwwskazanie, bo znaczny wpływ na rozwój danej dziedziny mają prace znanych autorów
                                  co innego jeśli jest znany ale nielubiany
                                  • charioteer1 Re: znany czy lubiany? 26.10.11, 22:38
                                    hugow napisał:

                                    > jeśli nie jest znany w środowisku recenzenckim - to jest to obiektywne przeciww
                                    > skazanie, bo znaczny wpływ na rozwój danej dziedziny mają prace znanych autorów
                                    > co innego jeśli jest znany ale nielubiany

                                    To znaczy, ze zeby sie w Polsce habilitowac, trzeba byc znanym w Polsce. Proponuje juz na 3 lata przed habilitacja zaczac zaliczac wszystkie mozliwe polskie konferencje, bo bez tego moze byc krucho.
                                    • ewa_65 Re: znany czy lubiany? 26.10.11, 23:20
                                      charioteer1 napisał:

                                      >
                                      > To znaczy, ze zeby sie w Polsce habilitowac, trzeba byc znanym w Polsce. Propon
                                      > uje juz na 3 lata przed habilitacja zaczac zaliczac wszystkie mozliwe polskie k
                                      > onferencje, bo bez tego moze byc krucho.

                                      w pewnym sensie tak w innym nie.
                                      zwykle na zagranicznych konferencjach więcej się dowiadywałam o poczynaniach znanych mi polskich kolegów, niż na polskich konferencjach. Poza tym ja zwykle na te zagraniczne dawałam poważne prace, a na te polskie albo piloty albo coś bardziej szkoleniowego. Ale nigdy nie pojechałam na konferencję bez własnego wystąpienia ustnego.
                                      trzeba po prostu pokazywać się gdzie się da
                                      >
                                      >
                                      • hugow Re: znany czy lubiany? 27.10.11, 10:02
                                        Faktycznie na zagranicznych konferencjach lepiej się poznaje tych nielicznych profesorów jeżdżących na zagraniczne konferencje, o ile któryś z nich potem będzie recenzentem to dobrze...

                                        Myślę, że konferencje krajowe nie są nośnikiem bycia znanym. Nawet udział w 6 rocznie. Ludzie znają innych na podstawie tego co czytają z ich prac - a nie z tego czy mieli ładne slajdy na prezentacji w czasie której byli w eleganckim ubraniu.
                                        • charioteer1 Re: znany czy lubiany? 27.10.11, 10:14
                                          hugow napisał:

                                          > Ludzie znają innych na podstawie tego co czytają z ich prac

                                          Nie licz na to, ze wyznaczajac recenzentow CK wezmie pod uwage, czy czytali twoje prace.
                                    • hugow konferencje czy research? 27.10.11, 10:15
                                      Konferencje niestety nie są nośnikiem bycia znanym. Chyba, że jest się atrakcyjną fizycznie osobą biorącą dynamiczny udział w pląsach po obradach.
                                      Kilkunastopanelowe obrady prowadzone równolegle w kilku salach - czasem w kilku budynkach, na salach 1/10 populacji konferencji (bo jest 8 paneli równolegle), wystąpienie 20 minut... co to daje?
                                      Można też zabierać głos - na każdej sesji - przedstawiając się. ALE... czy wtedy będzie się lubianym, gdy ludzie chcą już iść na kawę i ciastka a tu taki zadaje kolejne pytania i przeszkadza?
                                      Mam nadzieję, że konferencje nie są nośnikiem bycia znanym.
                                      • mmsps Re: konferencje czy research? 27.10.11, 10:42
                                        Oczywiście wiele zależy od dyscypliny. Jednak nie przykładałbym wielkiej wagi do faktu, czy recenzent X kojarzy moje nazwisko lepiej czy słabiej.

                                        Z jednej strony zastanawiamy się, czy recenzenci szybko przestawią się na nowe zasady postępowania (wyobrażając ich sobie, może niesłusznie, jako konserwatywnych panów niechętnych wszelkim zmianom). Z drugiej jednak obecne postępowanie habilitacyjne mocno jest zbliżone do postępowania profesorskiego - a do tego owi recenzenci są świetnie przygotowani!
                      • mmsps Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 17:48
                        Właśnie kiedyś było "mniej łatwo". Jakoś wszyscy naturalnie zakładają przeprowadzanie postępowania (dawniej przewodu) w swojej macierzystej jednostce. Niestety nie każdy ma ten komfort (czyt. jednostka nie ma uprawnień habilitacyjnych). W tym przypadku obecna procedura wygląda na dużo bardziej uproszczoną...
                        • hugow finanse 24.10.11, 19:23
                          Ja akurat jestem w Uniwerku, który ma sporo uprawnień habilitacyjnych, ale nagle pojawiła się nowa działka: finanse i z tego jeszcze nie ma nikt w Polsce uprawnień habilitacyjnych. Doktoranckie mają dwie Uczelnie. W tym nie moja. Zatem czeka mnie kontakt z konkurencyjnymi ośrodkami. Mało tego, doktoranckie uprawnienia mają 2 uczelnie tylko - więc jak jeden ośrodek odmówi - wiem do którego trafi przymusowo :-) I to nie do mojego.
                    • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 15:25
                      Raczej nie jest to przeoczenie - skoro prawa autorskie do swoich tekstów autorzy masowo oddają za nic - i jeszcze dopłacają, to jakim cudem mieliby dołączyć elektroniczną wersję do wniosku nie łamiąc prawa autorskiego?
                      Podobnie z książkami. Jak ktoś ma 10 monografii po 250 stron - ma to załączać?
                      Przepisy wymagają udokumentowania jedynie od artystów - sfilmowane wystawy, fotki z wystaw. Natomiast w innych dziedzinach raczej miało być szybciej - skoro WoK gości Twój recenzowany artykuł i był cytowany przez kilku znaczących osobników z publikacjami z WoK oraz masz indeks H na godziwym dla swojej dziedziny poziomi - to co tu jeszcze czytać?
                      -
                      • mmsps Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 17:56
                        Dokładnie analogicznie jak na podstawie starych przepisów...
                        Jakoś ciężko mi wyobrazić sobie recenzentów, którzy tak z dnia na dzień przestawiają
                        się na nowe zasady. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że spora grupa była w opozycji do reformowania przepisów, jestem przygotowany zarówno na konieczność dostarczenia tego i owego, przyjazdu z referatem itd. I z pewnością nie przyjdzie mi do głowy zasłaniać się przepisami! Szczerze mówiąc nie mam wątpliwości, że sakramentalna formułka pozostanie:
                        "Moim zdaniem osiągnięcie (a może z rozpędu >rozprawa<) spełnia/nie spełnia ustawowe
                        wymagania stawiane..."
                        • hugow Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 19:20
                          w żadnym wypadku nie chodzi o zasłanianie się przepisami - bo te są takie, że może być wszystko po nowemu czyli po staremu, bo czymże jest ta rozmowa w czasie nabrania wątpliwości jak nie nową formą kolokwium i wykładem - tyle, że słuchacze nawet nie muszą być na sali - obecny ma być jedynie habilitant i ktoś kto włączy sprzęt (może zostawią karteczkę jak?), a jak będą na sali - to i kanapki będą, i obiadek, i cały socjalny cyrk jak po staremu.
                          • ewa_65 Re: w sprawie formy dokumentowania wniosku o wszc 24.10.11, 22:35
                            no tak, ale socjalny cyrk będzie dotyczył jedynie 7 osób a nie kilkudziesięciu. no i mają podać temat rozmowy, jeżeli oczywiście ktoś to zauważy w przepisach.
                            • hugow asocjalny cyrk 25.10.11, 23:19
                              tyle, że w sposób tajny i ostateczny głosuje cała rada (w tym tych 7) ... cała rada w dniu głosowania chętnie zjadłaby dobry lunch a w czasie głosowania dobre kanapki ... serwowane przez kogoś miłego, np. habilitanta?
                              • ewa_65 Re: asocjalny cyrk 26.10.11, 20:03
                                7 nie, tylko 3 (czterech jest z zewnątrz). Dla mnie to już tylko klepnięcie raczej.. Przynajmniej mam taką nadzieję
                                • hugow poszerzenie rady dwukrotnie 26.10.11, 22:26
                                  nie 3 a 5 lub 4, 6 lub 7.
                                  jednostka wyznacza ale nie wszyscy mają być z tej jednostki
                                  jednostka może nie wyznaczyć spośród siebie nikogo - wtedy do 7 :-)
                                  u mnie skład samej rady będzie dodatkowo uzupełniany przez CK jednorazowo na czas mojego postępowania - nikt w Polsce nie ma uprawnień habilitacyjnych z finansów, dlatego na czas samego postępowania trzeba powiększyć - poszerzyć skład rady, a te osoby poszerzające skład rady mogą mieć własny pomysł na recenzentów i członków komisji wyznaczanych przez jednostkę (nie jest to oczywiste, że z grona pracowników jednostki).

                                  Zazdroszczę Ci pewności.
                                  • ewa_65 Re: poszerzenie rady dwukrotnie 26.10.11, 23:14
                                    nie mam pewności, mam nadzieję.
                                    w przepisach już pogrozili palcem radzie, która nie zgodzi się z komisją.
                                    Bo właśnie taka jest idea tego trybu- że to niezależni spoza rady mają mieć większy wpływ, niż RN. Ważne dla tych nielubianych i bez poparcia. Więc sądzę, że przy pierwszej próbie sił CK nie omieszka użyć uprawnień choćby pokazowo.
                                    Inna sprawa na ile niezależni będą niezależni. Zwykle wśród ludzi zajmujących się daną dziedziną wszyscy wszystkich znają i często bardzo się nie lubią. ja raczej tego właśnie się boję. Nie ważne, że ja jako ja nikomu na nic nie nadepłam. Jestem z konkretnego ośrodka i przez to jestem postrzegana jako lubiana albo nie...
                                    • hugow aby było po amerykańsku 27.10.11, 10:06
                                      może wreszcie o to chodzi, aby nauka była oceniana przez kogoś spoza klubu...
                                      tyle, że habilitacja to awans i w zasadzie pytanie czy ma ją oceniać własne grono z własnego klubu czy odwrotnie - dla ministra jako pracodawcy ma to zrobić grupa ekspertów ...
                                      • mmsps Re: aby było po amerykańsku 27.10.11, 10:54
                                        Tutaj poruszamy jeszcze jeden wątek. Ustawodawca wspaniałomyślnie dopuścił możliwość powoływania recenzentów zagranicznych. Ciekawe, jak często CK odważy się sięgnąć po tą możliwość. Poza wieloma innymi aspektami ciekawie by to wyglądało. Bo kto niby miałby wytłumaczyć ekspertowi np. zza oceanu co to takiego jest ta habilitacja i o co w tym wszystkim chodzi. Już z samym oświadczeniem o wycenieniu wpółautorstwa są niemałe nieporozumienia...
                                        • hugow oświadczenie o współautorstwie 28.10.11, 04:06
                                          co konkretnie jest źródłem nieporozumień przy oświadczeniach o współautorstwie?

                                          to co prawda jest ciekawe - dzwoniłem do kilku współautorów i tylko dwóch udało mi się namierzyć, reszta przepdała jak kamień w wodę, i dlatego napisane wspólnie z nimi artykuły po prostu muszą zostać pominięte i niewymienione...

                                          sama idea jest OK - może to ograniczyć patologię dopisywania martwych dusz, które nic a nic nie napisały a się dopisały
                                          • mmsps Re: oświadczenie o współautorstwie 28.10.11, 11:09
                                            Problem w tym, że ktoś z zagranicy innej niż kraje ościenne (u nich funkcjonują podobne regulacje) nie wie o co w ogóle chodzi. Oczywiście, jeśli napiszę wzór i poproszę o podpis wszystko jest OK. Inaczej dostanę coś w rodzaju listu referencyjnego.
                                            • ewa_65 Re: oświadczenie o współautorstwie 28.10.11, 22:26
                                              mnie właśnie koledzy podpisywali. Napisałam moje propozycje (ale dokładnie oddajeące stan faktyczny!!!) jednobrzmiace wersje po polsku i angielsku a w mailu wyjaśniłam o co chodzi. nikt się nie dziwił, czyli sprawa musi być znana. Ważne, żeby pisać zgodnie z prawdą, bo na zachodzie faktycznie nie rozumieją "naginania faktów". A to dla niektórych może być bolesne ;)
                                              • hugow dwujęzyczne oświadczenie o współautorstwie 29.10.11, 01:37
                                                dwujęzyczne dlatego, że autorzy obcojęzyczni, czy też powód jest taki, że oświadczenia mają być również po angielsku?
                                                • ewa_65 Re: dwujęzyczne oświadczenie o współautorstwie 29.10.11, 19:03
                                                  wyszłam z założenia, że jeżeli ktoś ma coś podpisać, to musi mieć szansę sprawdzić, co. No i zawsze może się nie zgodzić, bądź coś zmienić (co podkresliłam w mailu)
                                                  • hugow ośiadczenie o współautorstwe 29.10.11, 22:24
                                                    Ta gimnastyka z oświadczeniami o wsółautorstwie - nauczyła mnie: żadnych współautorstw, po prostu to co było z współautorami - z wyjątkiem 2 sztuk - przepadło. Czasowo - zmarnowane 1,5 do 2 lat pracy. Zamiast napisać samemu, a zawsze da się napisać samemu, to to co mogłem wyodrębnić jako moje, niepotrzebnie jest częścią współdzieła - i ... mi się nie liczy. Brak kontaktu z współautorem, to nie jego śmierć, która usprawiedliwia brak oświadczenia.
                                                    Żadne korzyści z współautorstwa nie są tak wielkie aby mogły szkodom dorównać.
                                                  • ford.ka Re: ośiadczenie o współautorstwe 30.10.11, 00:24
                                                    Chyba usłyszałem jakiś huk... To czytający Twoje przemyślenia przedstawiciele nauk eksperymentalnych padli trupem z wrażenia ;)
                                                  • hugow patologie 30.10.11, 01:12
                                                    no tak - u nich jest sporo patologii
                                                    u nas jest wieloetatowość
                                                    u nich wielodopisywalność
                                                    wszak idea zrodziła się w głowie tylko jednego - i to ten jeden powinien być autorem, a to, że ktoś mu trzymał jakiś kabelek lub zapłacił za prąd do mieszadełka - nie jest żadnym wkładem w ideę.
                                                    Podoba mi się w nowych grantach to, że jest tylko 1 realizator grantu (lub max 3 w innych wersjach) i ten 1 dostaje kasę, a to, czy za to opłaci prąd sam, czy komuś zapłaci aby pedałował - jest jedynie skutkiem wyborów tego jednego.
                                                    Ale sam nie byłem wierny tej zasadzie.
                                                    Jedynie nie mam żalu do tych co ich podpisu nie mam, bo akurat się tak złożyło, że mojego wkładu tam za wiele nie było, a jedynie współautor chciał mnie sobie mieć w składzie, gdyż wydawało mu się, że to mu pomoże. Stąd mój wątpliwej jakości udział, typu dopisanie wstępu, zakończenia i sztucznie doszytego podrozdziału zachwalającego ideę, jednak nie moją ideę, ideę współautora. Tam z kolei gdzie podpisy zdobyłem - to była moje idea. Współautor był potrzebny w pierwszym wypadku, jako gwarant, że książka nie zawiera głupot (wydawnictwo poprosiło by młody doktor - ja - wziął jako drugiego autora profesora) a w drugim wypadku, była mi potrzebna, do realizacji mojej idei, osoba znająca się na prawnych aspektach (stąd współautorka, która odwaliła kawał dobrej potrzebnej roboty - ale równie dobrze mogło to wyjść jako odrębny tom, moja część jako pierwsza część, jej jako druga część w odrębnej książce).
                                                    Patologia wieloautorstwa powinna być z definicji traktowana jako wymagająca szczególnego udowodnienia, że nie miała miejsca po prostu wielodopisywalność. Zwłaszcza gdy jest więcej niż 2 autorów.
                                                  • ewa_65 Re: patologie 30.10.11, 16:18
                                                    nie zawsze jest to dopisywanie bez powodu.
                                                    ja teraz jestem w takim wieloosrodkowym projekcie. Idea nie moja, ale moją działkę ogarniam samodzielnie, sama wyciągam wnioski i analizuję wyniki. Oczywiście mogłabym z tego zrobić publikację własną, tylko własną, ale byłoby to niesprawiedliwe, bo jak mówiłam - idea nie jest moja i bez pozostałych osób nic by z tego nie wyszło.

                                                    Znacznie mniej mi się podoba zwyczaj dopisywania za udział w badaniu. Ktoś zbada ileś osób w ramach swojej pracy, robiąc to, za co mu płacą, da wyniki bez komentarza, bez własnego wkładu i ma być dopisany. Albo bada coś odpłatnie na zlecenie. Zbadał, dał wynik - kasę dostał - koniec. Nie wkłada tu koncepcji, myślenia, nie pomaga w analizowaniu wyników. Dlaczego się go dopisuje?
                                                  • hugow nie dopisujcie 30.10.11, 17:28
                                                    Czasem dopisanie kogoś, kto robi badania - jest formą wynagrodzenia.
                                                    Czyli kalkuluję: z 10ooo sprawozdań finansowych przepisać z drukowanych (czasem pisanych ręcznie) tabelek - przenieść do excela, przetworzyć na kilkanaście - kilkadziesiąt tabel analizującymi pod różnymi kątami... 12ooo PLN za rok danych lub ... jeden artykuł z tym co to zebrał, rzemieślniczo, ale jest człowiekiem pracowitym lecz albo bez własnych pomysłów albo zwyczajnie początkującym, chcącym przy boku starszych nabrać doświadczenia.
                                                    Jeśli w grancie mam owe 12ooo plus narzuty - to nie bawię się w umieszczanie zbieracza w gronie autorów. Czasem kasy nie ma i z pokorą trzeba się zgodzić. Ale to wbrew mojemu smakowi - i maksymalnie zbieracza motywuję aby dopisał poza tabelkami od siebie jak najwięcej, prowokuję go do myślenia, zapładniam intelektualnie, zabieram na konferencję aby prezentował - a nuż w czasie prezentacji jakiś dyskutant wyiskrzy z niego coś co przemieni go w świadomego autora...
                                                  • ford.ka Re: nie dopisujcie 02.11.11, 10:06
                                                    Tyle że sam przetwarzając i analizując, nie zdążysz przed śmiercią zbudować wielkiego zderzacza hadronów. Nawet gdyby Ci z grantu starczyło. Są rzeczy, których nie da się zrobić samodzielnie, żeby mieć samodzielną publikację i dzieje się to coraz częściej, a w niektórych naukach już sie nie da inaczej.
                                                  • hugow nie dopisujcie 02.11.11, 16:13
                                                    co to znaczy "sam"
                                                    Czy jak z grantu lecę na konferencję, to też sam nie lecę - czy mam dopisać stewardesę i pilota do publikacji oraz dwóch taksówkarzy? Nie.
                                                    Podobnie też nie powinni być dopisywani rzemieślnicy wykonujący zderzacz czegokolwiek
                                            • hugow czeski film z oświadczeniami 04.11.11, 21:57
                                              W tym "międzynarodowej" prawdopodobnie chodzi o polskich naukowców - którzy mają doktorat plus doświadczenie zagraniczne powyżej 5 lat - spełniający kryteria pozwalające na włączenie ich do polskiej RW z uprawnieniami równymi habilitowanemu.
                            • hugow temat rozmowy 25.10.11, 23:24
                              temat rozmowy może być podany ładnie - a pytania do tematu rozmowy będą zadawane według inwencji pytających... i co? o tym czy pytania mieszczą się w temacie rozmowy będzie decydował habilitant? ktoś uwierzy, że on wie lepiej niż owi którzy go oceniają??
                  • hugow NA PEWNO 24.10.11, 15:33
                    skąd pomysł, że NA PEWNO

                    ani jeden przepis nie wymaga tego
                    • akot20 Re: NA PEWNO 27.10.11, 07:54
                      W humanistyce osiągnięciem jest zwykle książka. Do tej pory załączało się 4 egzemplarze książki dla każdego recenzenta. U nas dodatkowo proszono o kopie kilku najważniejszych publikacji pozostałych (1 z recenzentów zwrócił się potem z prośbą, żeby mu przesłać kopie większej liczby artykułów niż otrzymał). Nie wyobrażam sobie, że recenzent będzie oceniał czy przyznać habilitację nie widząc na oczy monografii, która jest podstawą (czyli tym "osiągnięciem"). Ma iść do księgarni i sobie kupić? Zwykle są to świeżo wydane książki i biblioteka może jeszcze nie mieć. A, u nas zwykle wychodzi to w lokalnych wydawnictwach, trudno tu oceniać na podstawie renomy wydawnictwa. Zresztą nawet jeśli książka jest wydana w zagranicznym wydawnictwie z renomą, chyba jednak recenzent powinien rzucić na nią okiem (w starej procesurze po prostu ją czytał, ale tu zgodzę się z głosem, że 6 tygodni to niewiele i może nie zdąrzyć przeczytać, biorąc pod uwagę dodatkowy czas na zdobycie książki).
                      • hugow kup pan książkę 27.10.11, 09:58
                        dołączanie książek - trochę niemerytorycznie sobie ponarzekam:

                        zgodnie z polityką aparatu skarbowego, tylko 2 sztuki własnej książki otrzymywałem bez ujawniania potem nadwyżki w PIT (wydawnictwa od razu w umowie zawierały ograniczenie liczby egzemplarzy autorskich do dwóch), no ale dobra - nawet jeśli ktoś ma hojniejsze wydawnictwo - to ma tych książek więcej. Teraz nagle potrzebowałby ich co najmniej 7 z każdego tytułu.
                        Policzmy: jedna moja z oddk kosztuje 160 a w promocji 120, czyli ponieważ są dwie to 240 zł dla 1 członka komisji, ksiazki z pwn już dawno nie ma na w sprzedaży a ostatnia jej cena to około 35 zł, czyli 275 zł, książki z chbeck w cenach około 30 - 40 zł, czyli 4 książki to około 120 do 160 zł, razem 275 + 140 = 415 zł, dla każdego z 7 członków komisji? Niech potem ktoś wytłumaczy panom z CBA, że obdarowany na 415 zł członek komisji był bezstronny i że nie była to próba korumpowania ... zamiast dyplomu habilitant może dostać wezwanie na komendę w celu złożenia wyjaśnień lub po prostu o 6:15 być wywleczony w pidżamie ze szczoteczką w ręku. A obciążenie 7 * 415 = 2905 zł.
                        Spiracić własnych książek za bardzo nie ma jak (no właśnie - może ktoś wie jak wtedy z prawami autorskimi, czy są naruszane, jeśli własną książkę habilitant zdigitalizuje lub skseruje i przekaże do oceny?) - co prawda na chomikuj.pl widzę, że jedna książka jest ukradziona przez kogoś z ibuk.pl ale niestety ta z tańszych...
                        Czyli 3k plus inne koszty trzeba sobie dorzucić do budżetu habilitacji - bo liczyć na to, że recenzent sobie kupi książki za 0,4k i będzie z tego powodu szczęśliwy, że poniósł taki wydatek, nie ma co liczyć.
                        • ford.ka Re: kup pan książkę 27.10.11, 21:34
                          Weź, chłopie, nie czekaj, tylko od razu pisz donos do CBA. Uda Ci się w ten sposób zlikwidować w całości humanistykę (wszyscy pójdą siedzieć za wręczanie łapówek, a większość dostanie drugi wyrok za ich przyjmowanie), sporą część nauk społecznych, a i pewnie w eksperymentalnych się zrobi sporo wolnego miejsca. Ile miejsca dla młodych! W dziejach polskiej nauki jeszcze nie było jednego profesora, który by sobie kupił książkę, którą miał zrecenzować, więc spokojnie będzie można pozamykać wszystkie uniwersytety i Nasza Basia Kochana (z celi, w końcu też profesorka) będzie Ci dozgonnie wdzięczna, że jej rozwiązałeś problem raz na zawsze. A jeszcze będzie kupa śmiechu, jak się wszyscy zaczną tłumaczyć, że niby na okładce napisano "100$" ale tak naprawdę to te ich "dzieła" nie są funta kłaków warte.
                          • hugow CBA 28.10.11, 03:48
                            ech - CBA samo się zorientuje, jak będzie potrzebować, a jak nie będzie potrzebować - to i 1ooo donosów nic nie da.
                            • ford.ka Re: CBA 28.10.11, 08:33
                              Aż tacy czujni to oni nie są, daj im szansę!
    • ewa_65 skąd recenzenci i dziedzina 27.10.11, 15:30
      nurtuje mnie jeszcze jedno
      w mojej głównej dziedzinie (medycyna) w komisji nie ma nikogo z mojej "branży" . ciekawe, jak np chirurg ma wiedzieć, jaką specjalizację reprezentuję, żeby dobrze tego recenzenta dobrać? Tym bardziej, ze ja mam prace z pogranicza 2 a nawet 3 specjalizacji...
      o ile wiem nie piszemy nigdzie tego? TZN nie ma żadnej poddziedziny, tylko ogólnie medycyna?
      • charioteer1 Re: skąd recenzenci i dziedzina 27.10.11, 15:52
        Stopien dostajesz z medycyny. Zaden przepis nie mowi, ze recenzenci maja reprezentowac te sama specjalnosc, co habilitant. W moim przypadku zaden recenzent CK nie byl z tej samej specjalnosci.
        • ewa_65 Re: skąd recenzenci i dziedzina 27.10.11, 20:40
          Jest to pocieszające i nie. tak - bo w wąskiej grupie zawodowej wszyscy się znają i powstają liczne animozje, no przyjaźnie również. tak/nie- bo będąc anonimową oceni się sam dorobek bez człowieka. Nie - bo choćby taki IF w różnych dziedzinach różnie znaczy. Czasopisma, które są zainteresowane moją tematyką mają IF do 2, te dobre! Ale obiektywnie nie jest on wysoki. Ktoś przyzwyczajony do publikowania z IF 5 nie doceni mojej "dwójki" bo nawet nie wie, że dwie moje prace recenzowali ludzie, którzy stworzyli daną dziedzinę, chodzące ikony, jak zobaczyłam podpis na recenzji, to mi kolana zmiękły. Osoba spoza środowiska i to wąskiego tego nie doceni :)
          • hugow animozje 28.10.11, 04:09
            spotkałem się ze stwierdzeniem, że animozje powstają właśnie wtedy, gdy jakiś badacz wejdzie na teren jakiegoś innego badacza a nie został "namaszczony" przez właściwego lokalnego guru... może lepiej, że recenzenci są z odleglejszych obszarów, w ramach tej samej dyscypliny, bo wtedy może nie będzie aż tylu animozji...
            • faszyna Re: wspolautorstwo 11.11.11, 17:38
              Przeczytałam cały wątek od początku i nie znalazłam wypowiedzi, jak ma dokładnie wygladac oświadczenie o wspoautorstwie.Wczesniej mówiono u nas, że wspolautorzy maja okreslic procenty swojego udziału, a teraz od pewnego profesora slyszalam, ze nie chodzi o procenty, lecz o wyszczegolnienie konkretnych czynnosci wykonanych w ramach projektu. Jak więc ma to w koncu wygladać?
              • ewa_65 Re: wspolautorstwo 11.11.11, 19:10
                mogę tylko powiedzieć, co mi powiedzieli w CK
                To, co należy do tzw dorobku habilitacyjnego" ma być opisane np. AJ - opracowanie metodyki badania itd...70%" procenty można dodać, choć, podobno, nie są bezwzględnie potrzebne, i własnie to ma podpisać każdy współautor.
                Prace "niehabilitacyjne" mają taką samą postać ale podpisuje hurtem tylko habilitant.

                Co do opisów wkładu poszczególnego współautora- u mnie zawsze były takie wymagane, nie słyszałam, żeby ktoś poprzestał na samych procentach. .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka