dala.tata 23.12.11, 18:43 w THES ciekawy artykul na temat wkladu w badania, autorstwa i ewentualnych z tego plynacych zaszczytow....w postaci nagrody Nobla. i dopisywania kierownikow..... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dr_pitcher Re: Autorstwo raz jeszcze 24.12.11, 01:23 Swiat pelny jest post-docow twierdzacych, ze to oni stoja za odkryciami naukowymi. Prawda jest bardziej zlozona - o ile czesto wykonuja prace w labolatorium, rzadko jest to praca samodzielna. W mojej dziedzinie liczy sie tzw. corresponding author (czaem pierwszy czasem ostatni). Srodowisko rozpoznaje znaczacy wklad post-doka wowczas gdy jest autorem co najmniej trzech prac na dany temat. Odpowiedz Link
mr.mud Re: Autorstwo raz jeszcze 27.12.11, 23:53 Świat również jest pełen profesorów którzy obecni są w pracy raz w tygodniu, w celu podpisania rachunku a ich dorobek składa się z 1 strony wstępu w wieluset-stronicowym opracowaniu. Czy należy to uznać za typowe dla całej grupy samodzielnych? chyba nie... Opowieść z życia wzięta, adiunkci podłapali fuchę na jednym z dużych zakładów, wykonali ja a że w trakcie opracowali ciekawe rozwiązanie to razem z pracownikami tegoż zakładu przygotowali opis patentowy. Gdy zgłoszenie było gotowe to dopisali profesora - szefa Instytutu, który dopiero wtedy dowiedział się, że coś ktoś zrobił, oczywiście ten zgłoszenie zablokował a w chwili, gdy już wszystkim zaczęło zależeć na wynagrodzeniu za patent (stare czasy... :)) , to wówczas pokazał nowe zgłoszenie które od starego różniło się tylko jednym - podziałem pieniążków w którym 80% kwoty dla strony naukowej przyznał sobie sam. Na pytanie dlaczego odpowiedział - że on zapładniał naukowo swoich pracowników. Mam wrażenie że w naszej pseudo "nauce" wielu profesorom jeszcze te zapładnianie zostało w głowach... Odpowiedz Link
chilly Z innej beczki 28.12.11, 11:13 Wydawnictwo podpisało z autorem umowę i wydało książkę. Zastrzegając sobie 8% zysku od ewentualnych tłumaczeń. Nie wypłaciło jednak autorowi ani grosza. Czyli nie wywiązało się z umowy. Autor ma możliwość wydania przetłumaczonej książki za granicą. Czy musi pytać polskie wydawnictwo o zgodę? Czy należy mu płacić te 8%? Odpowiedz Link
pfg Re: Z innej beczki 28.12.11, 12:15 Opinia uczestników forum jest bez znaczenia. Zainteresowany autor powinien zadać to pytanie adwokatowi lub radcy prawnemu, który za stosowną opłatą udzieli porady, napisze list adwokacki do wydawnictwa, a jeśli do tego dojdzie, będzie reprezentował autora przed sądem. Uwaga na przyszłość: porady prawnej należało zasięgnąć już przed podpisaniem umowy. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Z innej beczki 28.12.11, 15:53 na drodze sądowej możesz domagać się zapłacenia należnej kwoty, natomiast umowa obowiązuje cię... i tak samo wydawnictwo może cię potraktować, domagając się pieniędzy... Odpowiedz Link
pfg Re: Autorstwo raz jeszcze 28.12.11, 12:43 To prawda, że w nauce jest nadreprezentacja osób, które twierdzą, że ich udział w odkryciach został niedoceniony (w skrajnych przypadkach, że ktoś ukradł ich odkrycie) i choć często wynika to głównie z frustracji i poczucia niespełnienia osób skarżących się, znane są przypadki, w których twierdzenia pominiętych mają solidne podstawy. W fizyce wielkie kontrowersje wzbudziło pominięcie Jocelyn Bell Burnell w Nagrodzie Nobla, którą Anthony Hewish otrzymał w 1974 za odkrycie pulsarów. Przypadkiem skrajnym była Nagroda Nobla (z chemii, za rok 1944, przyznana w 1945) dla Otto Hahna za odkrycie rozszczepienia jądrowego, podczas gdy jest całkiem jasne, że Hahn nie rozumiał "swojego" odkrycia - osobą, która odkrycia faktycznie dokonała i zrozumiała jego znaczenie była Lise Meitner; problem polegał jednak na tym, że Meitner była Żydówką, w ogóle cudem uniknęła śmierci, Hahn był lojalnym (choć być może niezbyt gorliwym) nazistą, a Szwedzi w czasie wojny, wiadomo, niby neutralni, ale swoje sympatie mieli. Niektóre spisy noblistów w ogóle nie uwzględniają Hahna, głównie z powodów politycznych. Przypadku opisanego w THES nie umiem ocenić, nie moja dziedzina. Inna rzecz, że formalne protesty przeciwko decyzjom Komitetu Noblowskiego nie mają sensu - jest to instytucja niezależna, decyduje wedle swojego uznania i jedyne, co ryzykuje, to spadek prestiżu Nagrody, na co się zresztą nie zanosi. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: Autorstwo raz jeszcze 28.12.11, 18:20 Prof. Lemaitre znany jest w srodowisku immunologow z przypisywania sobie wielu odkryc. Prawda zapewne lezy po srodku. Co do samego Nobla - po licznych kontrowersjach Komitet Noblowski jest bardziej uwazny i zasiega opinii srodowisk naukowych. Rezonans magnetyczny dlugo czekal na ukoronowanie nagroda wlasnie z powodow sporow srodowiska komu ta nagroda sie nalezy. Poczatkowo KN rozpatrywal tylko kandydature - Damiadiana i Lauterburowi. Niesnaski pomiedzy w/w Panami byly KN znane i komitet obawial sie, ze Lauterbur nagrody nie przyjmie. Koniec koncow opinia srodowiska zawazyla i co lepsze wskazala na rownie godnego kandydata, ktory pierwotnie nie byl powaznie brany pod uwage (Sir Mansfield). Nagrode dostal Mansfield i Lauterbur a Damadian walczyl na stronach New York Times. Co ciekawe slyszy sie teraz glosy ze do tej dwojki winien byl dolaczyc Erwin Hahn za swe wczesniejsze odkrycia Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Autorstwo raz jeszcze 29.12.11, 13:47 dala.tata napisał: > w THES ciekawy artykul na temat wkladu w badania, autorstwa i e > wentualnych z tego plynacych zaszczytow....w postaci nagrody Nobla. i dopisywan > ia kierownikow..... Mysle, ze artykul dotyczy rzeczy, o ktorych mysmy tu na forum nigdy nie rozmawiali. Kto jest autorem pracy? Postdoc albo doktorant, ktory wykonal cala czarna robote w laboratorium, czy kierownik, ktory pomogl napisac prace? Obaj - dla mnie to nie ulega zadnej watpliwosci. Ktory z nich jest autorem odkrycia? A skad ja mam to wiedziec? Pojecia nie mam. Nauka nie polega na pisaniu prac i liczeniu procentow za autorstwo. Nauka polega na zadawaniu wlasciwych pytan i znajdywaniu najlepszych sposobow udzielenia odpowiedzi na te pytania. Autorem odkrycia jest ten, kto wlasciwie sformulowal problem i sposob jego rozwiazania. To moze byc rownie dobrze postdoc jak i jego kierownik, ale tego sie nie da okreslic na podstawie kolejnosci autorow, czy liczby godzin spedzonych nad projektem. Nie da sie tego okreslic bez wejscia w bebechy calego cyklu badan przeprowadzonych w danym laboratorium. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Autorstwo raz jeszcze 29.12.11, 14:54 nauka rowniez polega na tym, ze ktos musi naukowcowi zaplacic. bo wieszkosc z nas to zwykli ludzie, ktorzy nie dosc, ze chca dostac pensje, to i awansem i nagroda nie pogardza. wszystkie te apanaze moga zalezec od odpowiedzi na pytanie, kto jest autorem. charioteer1 napisał: > ie to nie ulega zadnej watpliwosci. Ktory z nich jest autorem odkrycia? A skad > ja mam to wiedziec? Pojecia nie mam. Nauka nie polega na pisaniu prac i liczeni > u procentow za autorstwo. Nauka polega na zadawaniu wlasciwych pytan i znajdywa > niu najlepszych sposobow udzielenia odpowiedzi na te pytania. Autorem odkrycia > jest ten, kto wlasciwie sformulowal problem i sposob jego rozwiazania. To moze Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Autorstwo raz jeszcze 29.12.11, 16:12 Zapewne chodzi o te prace: www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0092867400801725 Nie moja dzialka kompletnie, ale okiem laika widac, ze praca ma wiecej niz dwoch autorow. Kolejnosc standardowa: widac, kto zrobil najwiecej, kto tylko mniej lub wiecej pomagal, a kto byl kierownikiem. Z artykulu dowiadujemy sie, ze: CytatProfessor Hoffmann's contribution, it says, was limited to discussing results and helping to write later drafts of the resulting Cell paper, published in 1996. So how, 15 years later, did the Nobel prize come to be awarded to Professor Hoffmann? Professor Lemaitre speculates that the answer lies in Professor Hoffmann's depiction of the project at academic conferences as teamwork and in his failure to "fully acknowledge" Professor Lemaitre's individual contribution.. Nie potrafie ocenic wkladu Hoffmana, nie znajac jego wczesniejszych prac. Odkrycia naukowe nie rodza sie na kamieniu. Zazwyczaj sa konsekwencja wczesniej prowadzonych badan. W dobrze prowadzonym zespole prowadzone badania omawia sie wspolnie na kazdym etapie od pomyslu do publikacji. Chocby z tego wzgledu, ze kazde badanie kosztuje czas i zasoby. Nie ma takiej mozliwosci, by ktos sie wypial na reszte zespolu i prowadzil wlasna dzialalnosc na wlasna reke. Widze tyle, co pitcher i pfg: jeden czlonek zespolu ma problem, ze byl czlonkiem tego zespolu, a nie jego kierownikiem. dala.tata napisał: > nauka rowniez polega na tym, ze ktos musi naukowcowi zaplacic. bo wieszkosc z n > as to zwykli ludzie, ktorzy nie dosc, ze chca dostac pensje, to i awansem i na > groda nie pogardza. wszystkie te apanaze moga zalezec od odpowiedzi na pytanie, > kto jest autorem. > > charioteer1 napisał: > > > ie to nie ulega zadnej watpliwosci. Ktory z nich jest autorem odkrycia? A > skad > > ja mam to wiedziec? Pojecia nie mam. Nauka nie polega na pisaniu prac i l > iczeni > > u procentow za autorstwo. Nauka polega na zadawaniu wlasciwych pytan i zn > ajdywa > > niu najlepszych sposobow udzielenia odpowiedzi na te pytania. Autorem odk > rycia > > jest ten, kto wlasciwie sformulowal problem i sposob jego rozwiazania. To > moze > > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Autorstwo raz jeszcze 29.12.11, 17:07 Lemaitre o sobie: CytatIn 2006, the Annual Review of Immunology contacted me to write a synthetic review on “Drosophila immunity”, a dream for me since I love analyzing the literature. What a disappointment it was when I realized I was supposed to write this review with Jules Hoffmann as a joint invitation. It seemed it still wasn’t possible for me to exist by myself, at least not at this level! Yet, throughout this period, my own lab team had produced a number of success stories, perhaps not always published in the ‘star’ journals (maybe too descriptive), but nonetheless with significant impact. Wzruszajace. Biedactwo! Nie dosc, ze szef sie nim nie interesowal, to nawet 10 lat pozniej czolowe zurnale nie chcialy go publikowac i w ogole na najwazniejsze konferencje go nigdy nie zapraszali!!! Spisek i tyle!!!! Bardzo pouczajaca lektura: documents.epfl.ch/users/b/bl/blemaitr/public/2personalperpective_website.pdf Odpowiedz Link