andantee 01.04.12, 20:49 Ciekawe i porządnie zrobione: www.qualitativesociologyreview.org/PL/Volume18/PSJ_8_1_Wagner.pdf Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
flamengista :) 01.04.12, 21:00 Cóż, znając autorkę wcale mnie nie zdziwiło, że pół artykułu zawiera opis auto-promocyjny ("jestem świetna"). Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 21:29 Wzruszyla mnie historia nieudanej publikacji w amerykanskim czasopismie. Czy w socjologii nie ma liczacych sie pism wydawanych przez europejskich wydawcow? Odpowiedz Link
nullified Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 21:37 Są acz co oczywiste amerykański indeks preferuje amerykańskie czasopisma. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje niczego innego, prawda? nihil novi sub sole btw ;) ja nie mam nic przeciwko byciu kolonią, tylko może metropolię znajdźmy sobie jakąś ... hm... miłą? Jakieś imperium nie "z awansu" może. Imperialny frak może tez lezy dobrze dopiero po trzeciej rewolucji ^^ Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 21:46 nullified napisał: > Są acz co oczywiste amerykański indeks preferuje amerykańskie czasopisma. Hmmmm. Wiekszosc indeksowanych czasopism z mojej waskiej dziedziny wydawana jest przez wydawnictwa tradycyjnie zlokalizowane w Europie. Najwyzszy IF ma czasopismo wydawane przez Cambridge University Press. Odpowiedz Link
pfg Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 21:52 charioteer1 napisał: > Wzruszyla mnie historia nieudanej publikacji w amerykanskim czasopismie. To są chyba te "badania autoetnograficzne". Etnos to ja? No i w konkluzji autorka zaleca publikowanie w internetach, byle po chińsku. Kiepskie tłumaczenie na chiński jest lepsze od kiepskiego tłumaczenia na angielski? Niech mnie ktoś uszczypnie. Odpowiedz Link
pfg Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 22:40 Kwestia autoetnografii poważnie mnie zafrapowała. Pisze pani autorka: Cytat wiedza naukowa, czyli także ta, która dotyczy funkcjonowania środowiska akademickiego czy też realizowania karier w nauce, jest czymś więcej niż osobiste doświadczenia każdego z nas Dalej zaś: Cytat O ile kluczowym elementem moich badań jest etnografia prowadzona w laboratoriach (life-science), o tyle bardzo cenne uzupełnienie tych prac stanowi autoetnografia. (Czy autorce na pewno chodzi tu o nauki o życiu, life science? ) Wiki zna pojęcie autoetnografii. Mianowicie, Cytat Autoethnography is a form or method of social research that explores the researcher's personal experience and connects this autobiographical story to wider cultural, political, and social meanings and understandings. No to co jest, kurde? Czy wiedza naukowa jest czymś więcej, niż osobiste doświadczenie, czy też osobiste doświadczenie jest bardzo cennym uzupełnieniem? Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 22:09 ta praca to jakieś kuriozum i megalomania, CV autorki i opis jej uczuć, np. Cytat Od 2003 roku prowadzę dziennik etnograficzny, w którym notuję nie tylko wydarzenia, które miały miejsce w moich terenach badawczych, ale także moje własne doświadczenia na polu naukowym jako socjologa. Podlegając kolejnym procesom selekcji w trakcie starania się o stypendium wyjazdowe, granty czy też publikując w czasopismach socjologicznych, notowałam moje kolejne doświadczenia. Wszystkie te materiały poddawałam analizie, podobnie jak robiłam to w przypadku materiałów dotyczących uczestników moich badań czy to w ogóle jest praca naukowa? to by raczej nadawało się do bloga, albo jakiejś gazety uczelnianej, a nie do pisma naukowego, koszmar! Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 01.04.12, 23:23 Wszystko, co powiedzialbym autorce, to to, ze umberto eco pisze sie przez jedno c. dalsza dyskusja nie ma najmniejszego sensu. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 01:25 dala.tata napisał: > Wszystko, co powiedzialbym autorce, to to, ze umberto eco pisze sie przez jedno > c. > > dalsza dyskusja nie ma najmniejszego sensu. to skądinąd prawda, niemniej to, co tam napisano w większości jest dość oczywiste... i potwierdza to, co mówią humaniści spoza polski nie ogarnięci kompleksem postkolonialnym i szczerym zachwytem względem tego, co cywilizowane (cytat po części za: Prezes ;-) i potwierdza też to, co jest podstawą specyfiki sporej części nauk humanistycznych - rzeczywiście nie ma o czym dyskutować... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 01:48 mam ciagle poczucie ze sie obracamy wsrod innych humanistow. Odpowiedz Link
chilly Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 09:15 dala.tata napisał: > mam ciagle poczucie ze sie obracamy wsrod innych humanistow. Nie mam wątpliwości, dala, że Ty obracasz się wśród tych "lepszych" :) No, ale humanizmu (i humanistyki) nigdy za dużo i potrzebni są różni "humaniści". Niekoniecznie ruszający od razu z posad bryłę świata. Także ci średni. Podejrzewam, że takich jest nawet najwięcej. A dyskusja ad personam nie ma sensu. Może porozmawiajmy o rzeczywistym problemie stopnia znajomości języka koniecznego do publikowania w humanistyce, o niecnych praktykach naukowców i redakcji (nawet amerykańskich!), o faktycznym zasięgu polskich publikacji z zakresu humanistyki napisanych w jedynie słusznym języku itp. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 09:48 to jeszcze spróbuj wyeksplikować na czym ta inność polega... bo wietrzę znów intencję zdyskredytowania tego, co zawodzi twoje oczekiwania..., a rzeczywiście poruszamy się pośród innych humanistów, tylko, pragnę raz jeszcze napisać, językoznawstwo nie jest modelem NAUKI... już jeden kontakt z rzeczywistością miałeś ostatnio :), swoją drogą, przeglądając parę angielskich książek językoznawczych (zresztą dziwiąc się, bo grzeszyły tymi "grzechami", które chario permanentnie wiąże z polskim językoznawstwem, nie wiem, jakim wydawnictwem jest John Benjamins, ale rada serii jest mocna), zacząłem się zastanawiać, czy aby podobne badania jak te na temat tekstów historyków nie okazałyby się jednak dla ciebie rozczarowujące :) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 10:46 adept44_ltd napisał: > (zresztą dziwiąc się, bo grzeszyły tymi "grzechami", które chario permanentnie > wiąże z polskim językoznawstwem, Wyczytales w moich postach cos, czego ja nie pisze. Nigdy zadnych grzechow nie wiaze wylacznie z polskim jezykoznawstwem. Tak samo dziala polska filozofia, socjologia, pedagogika i dlugo jeszcze mozna wymieniac. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 11:02 nie dość, że czytasz wszystko, co pojawia się w PL i na świecie, to jeszcze czytasz mi w myślach... ? wyłączam się ;-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 10:34 a tak na marginesie (i jest to obserwacja, a nie wyjście ad personam), to czytam te wypowiedzi - twoje i chario jako klasyczne konstruowanie abiektu...opisywane przez Kristevę ;-), reszta w książce o Wstręcie ;-))) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 05:16 adept44_ltd napisał: > i potwierdza to, co mówią humaniści spoza polski nie ogarnięci kompleksem > postkolonialnym i szczerym zachwytem względem tego, co cywilizowane Poza Polska socjologia nie zalicza sie do nauk humanistycznych. Chyba w jakiejs alternatywnej rzeczywistosci. Poza tym, nawet w Polsce sa socjologowie, ktorzy publikuja w tych czasopismach, ktore tej pani nie chcialy. Rozumiem, ze jest czesc humanistyki, ktora moze miec tylko i wylacznie lokalne znaczenie, ale stworzenie specjalnych zasad oceny dla tych humanistow bedzie skutkowalo tym, ze cala masa roznych uczonych z bozej laski na te apele o specjalne traktowanie odpowie glosnym wrzaskiem: ja tez, ja tez!!!! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 09:50 moja wina, nie rozwinąłem wypowiedzi.... pomijam kwestię biadolenia pani w jej sprawie, chodzi mi socjologiczne ujęcie fenomenu publikowalności, to są rzeczy oczywiste... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 10:47 ale stworzenie specjalnych zasad oceny dla tych humanistow bedzie skutkowalo tym, ze cala masa roznych uczonych z bozej laski na te apele o specjalne traktowanie odpowie glosnym wrzaskiem: ja tez, ja tez!! no to jednak nie rozumiesz.... dodam, że ja jestem za oceną za miejsce publikowania, najlepsze w każdej dyscyplinie - i to może być zasadą uniwersalną (no ale wtedy będzie dramat na neofilologiach, bo za obcojęzyczne prace w Polsce będzie zero...) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 11:14 Zupelnie nie rozumiem, o co chodzi z neofilologiami. Czy jezeli rusycysta opublikuje w Rosji to bedzie dramat, bo to nie jest najlepsze miejsce dla publikowania monografii o Puszkinie czy Lermontowie? Odpowiedz Link
pfg Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 12:07 charioteer1 napisał: > Czy jezeli rusycysta opubl > ikuje w Rosji to bedzie dramat, bo to nie jest najlepsze miejsce dla publikowan > ia monografii o Puszkinie czy Lermontowie? Być może ja już przestaję cokolwiek z tego rozumieć, ale wydaje mi się, że adept jest za tym, żeby publikować w miejscach możliwie *najlepszych dla specyficznej dyscypliny*. Więc o Puszkinie w Rosji po rosyjsku, ale o Mickiewiczu w Polsce po polsku. Co nie znaczy, że o Puszkinie (Mickiewiczu) nie warto publikować w UK po angielsku - warto, choć z punktu widzenia puszkinologii (mickiewiczologii) Moskwa (Warszawa) jest lepsza od Londynu. Dobrze to zrozumiałem? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 13:48 problem w tym, ze adept nie chce sie wypowiadac na temat tego, jak ustalac te 'najlepsze miejca'. i ustala za pomoca 'fiat!'. to jest najlepsze miejsce, bo my polscy literaturoznawcy, tak wlasnie zdecydowalismy. obawiam sie, ze to jest nieco problematyczne. pfg napisał: > Być może ja już przestaję cokolwiek z tego rozumieć, ale wydaje mi się, że adep > t jest za tym, żeby publikować w miejscach możliwie *najlepszych dla specyficzn > ej dyscypliny*. Więc o Puszkinie w Rosji po rosyjsku, ale o Mickiewiczu w Polsc > e po polsku. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:41 dala.tata napisał: > problem w tym, ze adept nie chce sie wypowiadac na temat tego, jak ustalac te ' > najlepsze miejca'. i ustala za pomoca 'fiat!'. to jest najlepsze miejsce, bo my > polscy literaturoznawcy, tak wlasnie zdecydowalismy. obawiam sie, ze to jest n > ieco problematyczne. > > pfg napisał: > > > Być może ja już przestaję cokolwiek z tego rozumieć, ale wydaje mi się, ż > e adep > > t jest za tym, żeby publikować w miejscach możliwie *najlepszych dla spec > yficzn > > ej dyscypliny*. Więc o Puszkinie w Rosji po rosyjsku, ale o Mickiewiczu w > Polsc > > e po polsku. > problem w tym Dala, że to, co napisałeś jest nieprawdą :) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:55 adepcie drogi wykaz mi to. pokaz mi twoj sposob na ustalanie, ze to polskie czasopisma sa najlepsze. adept44_ltd napisał: > problem w tym Dala, że to, co napisałeś jest nieprawdą :) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:02 Dala, ale ja nie twierdzę, że "polskie czasopisma są najlepsze" - ja twierdzę (i jest to również opinia slawistów spoza Polski), że literaturoznawcze polskie są najlepsze, jeśli znasz lepsze w świecie, oświeć mnie w końcu, od kilku lat proszę o to. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:10 nie adepcie, ty mowisz o swojej opinii i opnii swoich znajomych. nic innego. to jest wlasnie to widzimisie. tyle ze twoje widzimisie ma jakis szczegolny status poznawczy tak? ja nie mam wiekszej trudnosci z tym, zeby najlepszosc rowniez (podkreslam: rowniez) mierzyc na podstawie tego, co 'uznajemy za najlepsze', jednak do tego trzeba troche wiecej niz glebokie przekonanie twoje i twoich znajomych. ja nie mam zdania na temat tego, co jest najlepsze na swiecie. co wiecej, to, ze na swiecie nie ma lepszych, nie znaczy ze te czasopisma sa dobre (lepsze nie implikuje dobrego). ja po prostu protestuje przeciwko temu, ze swoje opinie uznajesz za prawde objawiona. tak nie jest. adept44_ltd napisał: > Dala, ale ja nie twierdzę, że "polskie czasopisma są najlepsze" - ja twierdzę ( > i jest to również opinia slawistów spoza Polski), że literaturoznawcze polskie > są najlepsze, jeśli znasz lepsze w świecie, oświeć mnie w końcu, od kilku lat p > roszę o to. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:22 dala.tata napisał: > nie adepcie, ty mowisz o swojej opinii i opnii swoich znajomych. nic innego. to > jest wlasnie to widzimisie. tyle ze twoje widzimisie ma jakis szczegolny statu > s poznawczy tak? to odnosiło się akurat do tego, co ty napisałeś - ja mówię tylko (i było to w poście, ale pięknie to wypreparowałeś... by wyszło głupio), że ty i twoi koledzy - ta wspólnota, o której mówisz per my i ustanawiasz ją jako podmiot wiedzy nie jest jedynym takim podmiotem, co uzurpujesz swoimi wypowiedziami... > > ja nie mam wiekszej trudnosci z tym, zeby najlepszosc rowniez (podkreslam: rown > iez) mierzyc na podstawie tego, co 'uznajemy za najlepsze', jednak do tego trze > ba troche wiecej niz glebokie przekonanie twoje i twoich znajomych. > > ja nie mam zdania na temat tego, co jest najlepsze na swiecie. co wiecej, to, z > e na swiecie nie ma lepszych, nie znaczy ze te czasopisma sa dobre (lepsze nie > implikuje dobrego). ja po prostu protestuje przeciwko temu, ze swoje opinie uzn > ajesz za prawde objawiona. tak nie jest. > he, he, to jest mój ulubiony fragment od dawna... ale po kolei: 1) nie rozważamy semantyki pojęcia "najlepszy" (nawet "na świecie"), rozważamy kwestię konkretnych pism... i tu 2) musisz się zgodzić, że, jeżeli nawet nie są one doskonałe, a są najlepsze, to lepiej publikować w nich w nich niż w tych nieco gorszych, bo są nieco mniej doskonałe...? Tak, czy posługujesz się jakąś inną logiką? > adept44_ltd napisał: > > > Dala, ale ja nie twierdzę, że "polskie czasopisma są najlepsze" - ja twie > rdzę ( > > i jest to również opinia slawistów spoza Polski), że literaturoznawcze po > lskie > > są najlepsze, jeśli znasz lepsze w świecie, oświeć mnie w końcu, od kilku > lat p > > roszę o to. > > Odpowiedz Link
adept44_ltd kończąc... 02.04.12, 15:29 wyjawię tylko, dlaczego się wkurzyłem :) oto cytat: "skoro znow to ja jestem ta paskuda, odpowiem wszystkim w jednym poscie. otoz to jest kolejny przypadek majacy identyczny schemat: tyle ze teraz w socjologii (!!). Juz udowodnilismy, ze historia nie moze byc miedzynarodowa, juz udowodnilismy, ze literaturoznawstwo nie moze byc miedzynarodowe, teraz czas na socjologie? socjologia nie jest miedzynarodowa? schemat jest zawsze ten sam (upraszczajac): nie przyjeto mi tekstu, (a) to znaczy ze polakow sie sekuje, a (b) to znaczy, ze nie ma sensu publikowac. co bedzie za chwile? antropologia? politologia? bo przeciez wiekszosc nich tez publikuje tylko po polsku.i warto dodac, socjologia to taka humanistyka, jak z koziej dupy traba." z cytatu tego - pozwolę sobie nie analizować dokładnie - wynika, że ktoś wciska Dali i innym ciemnotę, jest schemat, siłą udowodniono, że białe jest czarne, co więcej to wszystko są dowody za nieróbstwem, a Dala nam tu jednak (jak polscy żołnierze na Westerplatte) broni sensu... Rzecz jednak w tym, że ten schemat polegał na tym, że Dala od lat pisze o międzynarodowym literaturoznawstwie, historii... jak się mu napisze, że tego nie ma , to pisze, że jest.... jak się mu zasugeruje, że może by sprawdził, to pisze, że jest.... a jak się pojawi twardy artykuł pokazujący, że NIE MA, to jest zaskoczenie, tydzień ciszy i wszystko zaczyna się od nowa... Po co??? Odpowiedz Link
dala.tata Re: kończąc... 02.04.12, 17:47 adepcie, to ja zbiorowo odpowiem. 1. czasopisma. skoro one sa takie super te nasze czasopisma, rozumiem, ze swiat w nich nie publikuje, bo nie daje rady, tak? przegladnalem iles tam zeszytow Pamietnika Literackiego i co? i nic. sa, a jakze, arytkuly nie-Polakow, ale wszystko tlumaczenia. Okazuje sie, ze ci slawisci, o ktorych mowisz, nie istnieja. a przynajmniej nie chca publikwoac w najlpeszym. 2. to, ze historia jest lokalna, wedle ciebie rowniez jezykoznawstwo, nie znaczy, ze a. tak musi byc, b. tak powinno byc. i wreszcie, z linkowanych przez proona badan, nie wynika, jak to dzielnie chcesz dowiesc, ze NIE MA historii miedzynarodowej. oczywiscie, ze jest, tyle ze jest jej mniej niz narodowej. wiesz, naprawde nie sadze, zeby mi sie przywidzialo, ze bylem na miedzynarodowej konferencji historycznej. co wiecej, tekst tu linkowany byl z socjologii, ty z uporem maniaka do tej socjologii wpisujesz literaturoznawstwo, ktore miedzynarodowo istnieje i ma sie dobrze. bo ja naprawde widze ten fajny myk: z polonistyki litetraturznoawczej nagle roisz literaturoznawstwo w ogole. niezly myk, ale naprawde sa miedzynarodowe czasopisma liteaturoznawcze. co wiecej, chca o literaturach nie anlojezycznych. ale musisz napisac do Journal of Modern Literature, ktore pisze tak: Journal of Modern Literature is widely recognized as the journal of record for modern literature. More than 20 years after its founding, it remains the most important scholarly journal in its field. In recent years, its coverage has expanded to include contemporary writing as well as literature other than English and American, and it now addresses all literature written in the 20th century ze oni tak naprawde nie powinni istniec. cos im sie popieprzylo. jak chcesz, to poszukamy wiecej takich, bo to znalazlem po wpisaniu Journal of Literature. 3. wreszcie, postulat, ze pisanie w danym kraju wyznacza jakosc jest absurdalne. i nie chce mi sie o tym dyskutowac. 4. i pworice do tego, co poweidzialem: wypowiedzi na tym forum, a takze linkowane na tym forum, maja podobny schemat. Nie publikuje, bo a. nie da sie o polskich rzeczach pubikowac (to twoj miedzy innymi argument), b. nie ma sensu publikwoac na swiecie (tu argumenty sa przerozne). ale chetnie poczytam, jkaie to inne schematy sa. Odpowiedz Link
dala.tata errata 02.04.12, 17:51 nie jezykoznawstwo, ale literaturoznawstwo.frojdian slip. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: errata 02.04.12, 18:00 ale że co? chciałbyś być literaturoznawcą? ;-))) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: kończąc... 02.04.12, 18:00 1. przeglądnij raz jeszcze... no, są to pisma polonistyczne, więc świat w nich rzadko publikuje, ale nie tylko tłumaczenia... nie ma w świecie w zasadzie polonistyki, poza kilkoma wyjątkami i te wyjątki publikują... znów zderzyłeś się z rzeczywistością, 2. nie znaczy... ale to jednak zupełnie inna dyskusja... to byłaby dyskusja - czy może być... no i jeśli chodzi o literaturoznawstwo - odpowiadam, teoria może, badania nad twórcami, których kiedyś określano mianem kanonu też, istnieje jeszcze komparatystyka... to wszystko to jest obecnie mniejszość... a dlaczego nie za bardzo może być, pisałem wiele razy... nie chce mi się powtarzać, jak kiedyś będziesz się chciał dowiedzieć, służę bibliografią, 3.niezbyt rozumiem o tym poplątaniu socjologii i literaturoznawstwa (bo odnoszę wrażenie, że odwróciło ci się wszystko...), niemniej, jak już zaczniesz czytać ten Journal... to zobaczysz, dlaczego nie ma międzynarodowego literaturoznawstwa (czy też jest w % poniżej tego, co było z historią...), jeśli chcesz się dowiedzieć na czym polega ta międzynarodowość, o której piszesz, też chętnie służę bibliografią, rozprawiono się z tym fantomem jakiś czas temu...; zresztą wszystko na ten temat zostało już napisane przeze mnie na forum... 3. w twojej parafrazie brzmi ten postulat absurdalnie, w rzeczywistości, w naukach, w których liczy się świetna znajomość języka i szerokiego kontekstu kulturowego, a o takich mówiliśmy do tej pory - tak nie jest... wybacz pisanina zachodnia o Dostojewskim w większości przypadków to jest przy rosyjskich książkach pryszcz... pech... 4. odpowiem w ten sposób, ale myślę, że wiesz, o czym piszę, dość charakterystyczne było dla mnie dokonane przez ciebie zniekształcenie historii Znanieckiego, które ci tu wypunktowano i do czego nie odniosłeś się... tyle, naprawdę skończyłem, temat dla mnie zamknięty :) Odpowiedz Link
pfg Re: kończąc... 03.04.12, 01:18 Cytat To coś w naszym narodowym habitusie, co Gombrowicz nazywa niedojrzałością i co determinowało jego ambiwalentny stosunek zarówno do swojej własnej kultury [...] jak i do kultury Zachodu [...] jest właśnie nieustannym, wyczerpującym zmaganiem się z formą. A w zasadzie z dwiema formami [...] z nowoczesnością - imponująca i atrakcyjną, ale również groźną i "nie naszą" - oraz z polską tradycją [...] z którą czujemy się co prawda swojsko i bezpiecznie, nie bardzo jednak wiemy, jak dopasować ją do wymagań epoki. (Jan Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą, Universitas, 2011.) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:38 nie można było lepiej :), ale z drugiej strony, jak widzę, okazuje się, że da się tego nie rozumieć... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:27 hm, mniej więcej o to, co napisał ford... a co do do rusycysty - jak najbardziej, jeśli publikuje w Moskwie to mnie przekonuje, że jest dobry, jeśli w Polsce po rosyjsku, wiem, że nie jest... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:38 oczywiscie pod warunkiem, ze znasz zasady publikowania w Moskwie, nie? bo ja wiem, ze jak wysle tekst do British Journal of Potato, to on przejdzie porzadna procedure recenzyjna. a wiesz jak jest w jego rosyjskim odpowiedniku? dobrze jest pamietac, adepcie, ze jeszcze do dzisiaj w polonistycznych czasopismach publikuje sie teksty, bo jak odrzucic test Zbyszka z pierwszego pietra, czy tez zasluzonego dla instytutu prof. Iksinskiego. i to sa czasopisma uznawane za wiodace w PL. bardzo watpie, ze tylko ja natrafiam na takie czasopisma i one funkcjonuja jedynie w polonistyce. sa tez oczywiscie inne, znam takie, jednak mysle, ze one nadal sa w znacznej mniejszosci. mnie zupelnie nie przekonuje stwierdzenie, ze tekst o Mickiewiczu w Polsce bedzie koniecznie dobry. tak moze byc, bardzo zdeecydowanie nie musi. adept44_ltd napisał: > hm, mniej więcej o to, co napisał ford... a co do do rusycysty - jak najbardzie > j, jeśli publikuje w Moskwie to mnie przekonuje, że jest dobry, jeśli w Polsce > po rosyjsku, wiem, że nie jest... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:44 dala.tata napisał: > oczywiscie pod warunkiem, ze znasz zasady publikowania w Moskwie, nie? bo ja wi > em, ze jak wysle tekst do British Journal of Potato, to on przejdzie porzadna p > rocedure recenzyjna. a wiesz jak jest w jego rosyjskim odpowiedniku? > > dobrze jest pamietac, adepcie, ze jeszcze do dzisiaj w polonistycznych czasopis > mach publikuje sie teksty, bo jak odrzucic test Zbyszka z pierwszego pietra, cz > y tez zasluzonego dla instytutu prof. Iksinskiego. i to sa czasopisma uznawane > za wiodace w PL. bardzo watpie, ze tylko ja natrafiam na takie czasopisma i one > funkcjonuja jedynie w polonistyce. sa tez oczywiscie inne, znam takie, jednak > mysle, ze one nadal sa w znacznej mniejszosci. > > mnie zupelnie nie przekonuje stwierdzenie, ze tekst o Mickiewiczu w Polsce bedz > ie koniecznie dobry. tak moze byc, bardzo zdeecydowanie nie musi. > > adept44_ltd napisał: > > > hm, mniej więcej o to, co napisał ford... a co do do rusycysty - jak najb > ardzie > > j, jeśli publikuje w Moskwie to mnie przekonuje, że jest dobry, jeśli w P > olsce > > po rosyjsku, wiem, że nie jest... > > mnie nie przekonuje twoja formuła "mnie nie przekonuje", gdyż nie mówimy o twoim widzimisię (mam wszak wątpliwości co do tego...), tylko o dość twardej i sprawdzalnej rzeczywistości... a przechodząc do konkretów - na podstawie czego wypowiadasz się? co czytasz z pism rusycystycznych i z polskich pism literaturoznawczych, o jakie konkretne teksty chodzi? (wiem, to nieco łajdackie z mojej strony, ale, jak czytam to, co piszesz, to wiem, że nie masz pojęcia, o czym mówisz... a świat widzisz przez pryzmat językoznawstwa i to to twojego fragmentu językoznawstwa)... co do reszty - od tego jest się rusycystą, by wiedzieć, co w Moskwie jest dobre... ja jestem polonistą, a mniej więcej wiem... ty, jak się okazuje, nie wiesz, ale oczywiście wypowiadasz się na ten temat, gratuluję :) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:00 adepcie, my tu ogolnie mowimy o naszym 'widzimisie'. bo my se popieprzamy, a nie robimy badania. i to jest rowniez twoje 'widzimisie', gdy piszesz, ze rusycysta piszacy w Polsce po rosyjsku jest zly. ile znasz tych czasopism rysycystycznych w PL i na ile porownujesz je z rusycystyka swiatowa i rosyjska? i wreszcie, ja sie nie wypowiadam na teamt rusycystyki rosyjskiej. wypowiadam sie na temat twoje absurdalnego zalozenia, ze publikacja rusycystyczna w Moskwie jest gruntu rzeczy dobra. to jest kompletny absurd. i odpowiadasz na niego argumentem 'ad personam'. nie zebymi to robilo. mozemy sie opierac na naszym doswiadczeniu. moje doswiadczenia publikowania swojego i innych w PL jest wlasnie takie, jak napisalem. jelsi natomiast twierdzisz, ze wszystko, co napisano w PL o Mickiewiczu jest po protu dobre, to to jest absurd i nie ma co o tym dyskutowac. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:17 dala.tata napisał: > adepcie, my tu ogolnie mowimy o naszym 'widzimisie'. bo my se popieprzamy, a ni > e robimy badania. i to jest rowniez twoje 'widzimisie', gdy piszesz, ze rusycys > ta piszacy w Polsce po rosyjsku jest zly. ile znasz tych czasopism rysycystyczn > ych w PL i na ile porownujesz je z rusycystyka swiatowa i rosyjska? no akurat trochę znam... i akurat też publikowałem w Moskwie, w najlepszym miejscu w jakim można... i akurat też kiedyś z nudów czytałem zachodnią literaturoznawczą rusycystykę i było to marne... > i wreszcie, ja sie nie wypowiadam na teamt rusycystyki rosyjskiej. wypowiadam s > ie na temat twoje absurdalnego zalozenia, ze publikacja rusycystyczna w Moskwie > jest gruntu rzeczy dobra. to jest kompletny absurd. i odpowiadasz na niego arg > umentem 'ad personam'. nie zebymi to robilo. > > mozemy sie opierac na naszym doswiadczeniu. moje doswiadczenia publikowania swo > jego i innych w PL jest wlasnie takie, jak napisalem. nie, wypowiadasz się na temat czegoś, co napisała chario, a ja w skrócie odpowiedziałem, nie zakładam tego... zakładam tylko, że rusycysta, który w Polsce publikuje po rosyjsku (i otrzymuje za to podwójne punkty) to patologia.. - i tak samo jest z innymi (dyskusje będzie miał w Moskwie..., nie w Zielonej Górze, a nawet nie w Yale.., gdzie może mieć dyskusyjkę), a że rusycystyka jest najlepsza w Rosji, no, pech tak chciał... możesz z tym walczyć, ale to jest tak, jak z twoją wizją międzynarodowej historii. Jak nie wiesz, dodam tylko, że akurat literaturoznwstawo ma jeszcze mniejszą szansę na bycie międzynarodowym niż historia... > > jelsi natomiast twierdzisz, ze wszystko, co napisano w PL o Mickiewiczu jest po > protu dobre, to to jest absurd i nie ma co o tym dyskutowac. a jesteś w stanie mi dowieść, że tak twierdzę...; może nie padam na kolana przed cywilizacją (w której skądinąd niewiele sensownego napisano o Mickiewiczu... i dodam od razu, nie mam o to pretensji :), ale nie jestem skończonym debilem, by tak twierdzić... Odpowiedz Link
pfg Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:09 dala.tata napisał: > oczywiscie pod warunkiem, ze znasz zasady publikowania w Moskwie, nie? bo ja wi > em, ze jak wysle tekst do British Journal of Potato, to on przejdzie porzadna p > rocedure recenzyjna. a wiesz jak jest w jego rosyjskim odpowiedniku? Nie doprowadzajmy rzeczy do absurdu. Tak, jak ty wiesz, jakie są najlepsze czasopisma z twojej dziedziny, ja wiem, jakie są najlepsze z fizyki statystycznej, adept wie, jakie są najlepsze z mickiewiczologii, dopuśćmy, że rusycysta wie, jakie są najlepsze czasopisma zajmujące się rosyjską poezją romantyczną. To, że i w Polsce, i w Rosji, i - nie bójmy się tego stwierdzenia - w UK, i wszędzie gdzie indziej są liczne czasopisma *udające* czasopisma naukowe, to jest inna sprawa, a jeszcze czym innym jest to, że wiele osób utrzymuje, że publikacja w Kwartalniku Społeczno-Kulturalnym Towarzystwa Miłośników Ziemi Bratkowickiej liczy się (bądź powinna się liczyć) tak samo, jak publikacja w American Historical Review. Zresztą, wszystko to marność i pogoń za wiatrem, wyłania się bowiem konsensus, że należy publikować w internecie, ale koniecznie po chińsku. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:12 pfg, ja sie z tym zgadzam. jednak zworc uwage, ze ja odpowiadalem na uogolnienie adepta, dla ktorego publikacja rusycystyczna w Moskwie to cud, miod i ultramaryna. tak nie jest. pdobnie nie jest tak, ze polskie publiacje polskich polonistow sa po prostu swietne. tak nie jest. zapewniam cie. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 15:22 dala.tata napisał: > pfg, ja sie z tym zgadzam. jednak zworc uwage, ze ja odpowiadalem na uogolnien > ie adepta, dla ktorego publikacja rusycystyczna w Moskwie to cud, miod i ultram > aryna. tak nie jest. pdobnie nie jest tak, ze polskie publiacje polskich poloni > stow sa po prostu swietne. tak nie jest. zapewniam cie. > no, nie jest tak i co? uważasz, że tamten post można sobie tak wyciąć z dyskusji i przekonywać, ze zawarty (? no właśnie, czy zawarty?) w nim sąd jest debilny??? pewnie można, ale po co? właśnie odpowiedź na to pytanie, by mnie interesowała - po co? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 11:23 i w socjologii najlepsze sa w PL tak? daj spokoj, adepcie. mozna sie klocic o szczegolny status pism o literaturze polskiej (nie chce tego otwierac), ale socjologia ma byc polskojezyczna? adept44_ltd napisał: > no to jednak nie rozumiesz.... dodam, że ja jestem za oceną za miejsce publikow > ania, najlepsze w każdej dyscyplinie - i to może być zasadą uniwersalną (no ale > wtedy będzie dramat na neofilologiach, bo za obcojęzyczne prace w Polsce będzi > e zero...) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 14:36 dla mnie socjologia nie jest humanistyką... to jakby oczywiste... dla ciebie chyba też nie? więc nie wiem, dlaczego pytasz... napisałem w swoim poście o socjologii czy o humanistyce??? Odpowiedz Link
proon Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 11:11 "ale stworzenie specjalnych zasad oceny dla tych humanistow bedzie skutkowalo tym, ze cala masa roznych uczonych z bozej laski na te apele o specjalne traktowanie odpowie glosnym wrzaskiem: ja tez, ja tez!!!! " Odpowiedz Link
proon Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 08:44 to wstyd tak się znęcać nad kobietą tylko dlatego, że napisała świetny artykuł, który ma jedną "wadę" - pokazuje, że głoszone na tym forum poglądy niejednego z kolegów o kant dupy można potłuc; dala.tata ma rację - poza wskazaniem błędu w imieniu nie jest w stanie dyskutować z tym artykułem, bo i co napisze, że to bzdura (to jego ulubiony argument używany z lubością wtedy gdy nie ma argumentów merytorycznych) - jak się ma konserwatywne klapki na oczach, to wszelka wymiana argumentów jest trudna; capo.di (itd) też ma wiele do powiedzenia - cv, megalomania - a może kolega ma jakieś argumenty, których używa się w innych miejscach niż imieniny cioci Kloci Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 10:45 proonie, czy uwazasz, ze artykul pani Wagner, to artykuł naukowy? jesli tak, to wskaż miejsce gdzie tam jest nauka. to mi raczej wyglada na jakiś pamiętnik i opis swoich przeżyć (w sam raz do opowiadania u cioci na umieninach) ja nie jestem socjologiem, i nie czytałem naukowych artykułów socjologicznych, jednak bardzo podobne poziomem artykuły do tego mozna przeczytac: na blogach, w gazetach codziennych, forach internetowe, i innych miejscach, które nie są uważane za pisma naukowe jeśli w Polsce tak wygląda robienie socjologii, to nie jest dobrze, a nawet jest bardzo źle Odpowiedz Link
ford.ka O dr W uwag parę 02.04.12, 09:55 A ja z ciekawości kliknąłem na autocytowanie w pracy (fajny .pdf starczy kliknąć na przypis!) www.isa-sociology.org/universities-in-crisis/?p=858 i stwierdzam, że jeśli wymieniany i odrzucany artykuł był napisany podobnym angielskim, to wymagał poprawek. Nie wiem, czy takich za $2000 czy za współautorstwo, ale dr W. pisze tak troszkę obok poprawnego angielskiego. Nie żeby zaraz z błędami tylko zostaje wrażenie, że Anglik napisałby to nieco inaczej. I zanim koledzy rzucą się na nią dziką sforą - myślę, że ona pisze najlepszym angielskim, na jaki stać polskiego naukowca, chyba że mieszka od wielu lat w UK/US, pisze i czyta po angielsku, i może oddawać wszystkie swoje teksty do sprawdzenia swojej żonie/mężowi native'owi przed publikacją. Którą to myśl, może w innej nieco formie, podaje w swoim artykule. Do innych komentarzy kolegów dr W. też się odniosła - to że Tobie, drogi kolego, coś takiego się nie przydarzyło, to znaczy, że Tobie się to nie przydarzyło. I tylko tyle. Dr W nie twierdzi, że wszystkie artykuły traktowane są tak jak ten jej, opowiada coś, co jej się zdarzyło ("Obserwacja uczestnicząca", czy tylko ja znam ten termin? Nie, tego się nie stosuje w literaturoznawstwie.) i stwierdza, że na podstawie wywiadów może dojść do wniosku, że nie jest to przypadek wyłącznie jednostkowy. Zresztą warto przeczytać choćby dla opisu źródeł światowej sławy Znanieckiego - i wrzucić linka do ulubionych. Gdyby ktoś znowu opowiadał, że jak się mocno zaciśnie zęby i nie słodzi herbaty dla oszczędności, można uprawiać naukę na światowym poziomie, może się przydać. Odpowiedz Link
jael53 Re: Tak czy owak 02.04.12, 10:33 Sporo ciekawych odsyłaczy Autorka podała. Bardzo mnie zaciekawiły badania Roberta Mertona i w wolnej chili (czyli w święta) postaram się im przyjrzeć. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: O dr W uwag parę 02.04.12, 11:11 Znam Szwedow, Holendrow, nawet Iranczykow publikujacych po angielsku. Nie mieszkaja w UK, ani w US. Znam tez mnostwo ludzi pracujacych w UK i US, ktorzy nie sa native speakerami jezyka angielskiego i to widac w tekstach skladanych do druku. To, co sie pani W przydarzylo, nie oznacza, ze powinnismy robic alternatywna nauke w jezyku polskim. To oznacza, ze powinnismy sie domagac pieniedzy na profesjonalna korekte. "Obserwacja uczestniczaca" pani W nie jest suchym zapisem faktow. Jest zapisem przezyc osoby, ktora zrobila kilka krokow w miedzynarodowej nauce, niewiele zrozumiala z tego, co jej sie przydarzylo i postanowila dac sobie spokoj. Ten zapis "autoetnograficzny" nie jest relacja insidera. To jest relacja polskiego uczonego, ktory napotkal na swojej drodze przeszkody i rozbil sobie nos, w zwiazku z czym postanowil zabrac swoje zabawki i wrocic do polskiej piaskownicy. Odpowiedz Link
proon Re: O dr W uwag parę 02.04.12, 11:16 ""Obserwacja uczestniczaca" pani W nie jest suchym zapisem faktow. Jest zapisem przezyc osoby, ktora zrobila kilka krokow w miedzynarodowej nauce, niewiele zrozumiala z tego, co jej sie przydarzylo i postanowila dac sobie spokoj. Ten zapis "autoetnograficzny" nie jest relacja insidera. To jest relacja polskiego uczonego, ktory napotkal na swojej drodze przeszkody i rozbil sobie nos, w związku z czym postanowil zabrac swoje zabawki i wrocic do polskiej piaskownicy." - Odpowiedz Link
charioteer1 Re: O dr W uwag parę 02.04.12, 11:20 Proon, ty jak juz walniesz, to od razu kula w plot i Panu Bogu w okno. Odpowiedz Link
dala.tata Re: O dr W uwag parę 02.04.12, 11:55 co za kompletna bzdura. proon napisał: > no cóż, tak to już w życiu bywa, że niektórzy zanim przejrzą na oczy i dostrzeg > ą, że nie wszystko złoto co się w Ameryce świeci, to wcześniej musieliby chyba > wagon kaszy zjeść, ciężkie musi być życie faceta, który nie chce zrozumieć, że > kobieta lepiej od niego rozpracowała problem "światowości" nauki Odpowiedz Link
s.dominika Re: O dr W uwag parę 02.04.12, 18:09 Postanowiłam się wypowiedzieć, bo sama socjologię uprawiam Nie mam zdrowia czytać Waszych wzajemnych polemik, które mocno odbiegają od tematu. Ale... PSJ - jest pismem z czołówki polskich czasopism socjologicznych, za publikację dostaje się 9 punktów... proces publikacji jest długi i bardzo rzetelny - własny artykuł musiałam poprawiać kilka jeżeli nie kilkanaście razy. ale nie w tym rzecz Dziwi mnie, że taki artykuł, jak cytowany, został zamieszczony w takim czasopiśmie. Dziwię się, bo skądinąd bardzo ciekawy, tylko, że bardziej do bloga niż do nauki pasujący... Nie jestem przekonana, że frustracje socjologów (też mi znane) mogą (i powinny) być omawiane na łamach PSJ. Konkludując - nie dziwi mnie że autorka napisała taki artykuł, bo każdy ma prawo mieć zdanie o ustawie i przeżywać frustracje wynikające z ogólnoświatowego spisku :D , dziwi mnie bardzo że PSJ taki artykuł opublikował stawiając go w równym rzędzie z artykułami opisującymi jakieś badania.... Odpowiedz Link
dala.tata to ja zbiorowo 02.04.12, 11:19 skoro znow to ja jestem ta paskuda, odpowiem wszystkim w jednym poscie. otoz to jest kolejny przypadek majacy identyczny schemat: tyle ze teraz w socjologii (!!). Juz udowodnilismy, ze historia nie moze byc miedzynarodowa, juz udowodnilismy, ze literaturoznawstwo nie moze byc miedzynarodowe, teraz czas na socjologie? socjologia nie jest miedzynarodowa? schemat jest zawsze ten sam (upraszczajac): nie przyjeto mi tekstu, (a) to znaczy ze polakow sie sekuje, a (b) to znaczy, ze nie ma sensu publikowac. co bedzie za chwile? antropologia? politologia? bo przeciez wiekszosc nich tez publikuje tylko po polsku.i warto dodac, socjologia to taka humanistyka, jak z koziej dupy traba. i teraz tak, innosc ludzi, ktorych ja spotykam, polega na tym, ze my 'wszyscy wiemy', jaki jest porzadek dziobania. niedawno spotkany profesor psychologii opoiwalda o niesamowicie ciekawych badaniach (o nieobecnych ojcach w Niemczech), ktore, jak sam przyznal, niestetty opublikowal po niemiecku. niestety! bo zasieg tych badan jest inny. podobnie z socjologami czy lingwistami (na takie konferencje jezdze) czy chcemy tego, czy nie, jezykiem wspolczesnej nauki jest angieslki. i 'wszyscy' po angieslku czytaja. i do chilly: czy oni sa lepsi? nie, nie sa. po prostu rozumieja, podobnie jak ja, ze pisanie w krajowych czasopismach to co innego niz pisanie w czasopismach miedzynarodowych. inna bajka, inny proces recenzyjny, inny odbiorca. i do adpeta. nie da sie, adepcie, krytykowac historykow za pokonferencyjniaki (a dzielnie to uprawialaes niedawno) i twierdzic, ze miejsce publikacji ma znaczenie i zatrzymywac sie na podworku krajowym. albo uznajesz, ze ze miejsce znaczy, albo uznajesz, ze mozesz pisac gdziekowliek. na proonowym internecie. do forda. jej angieslki jest OK. nie widze wiekszych problemow z tym, zeby to opublikowac. oczywiscie, ze anglik napisalby to inaczej. ale publikacje miedzynarodowe nie publikuja w ENglish English. to raczej poziom generalizacji w tym tekscie dyskwalifikuje go, wg mnie. a to jest cos zupelnie innego. i tak, my wszyscy nieanglojezyczni mamy z tym problem. musimy sobie radzic z jezykiem. i radzimy. ja zaczynalem publikowac po angieslku, gdy moj angieslki byl na zupelnie innym poziomie. i sie naprawde dalo. tak czy owak, ja sie bardzo ciesze z reformy. nie przyszlo mi do glowy, jak silna jest opozycja to umiedzynarodowienia nauki w PL w szerokiej humanistyce (tak, zeby sie tam socjologia zmiescila). mnie sie zawsze wydawalo, ze my 'wszyscy wiemy', ze miedzynarodowa nauka to jest to, do czego dazymy. nei zawsze potrafimy, ale dazymy. okazuje sie, ze nie. okazuje sie, ze co rusz bedize ktos, kto bedzie mowil, ze tak naprawde polska nauka jest super, bo jest polska. przed chwila pedagog chwalil sie swoim dorobkiem. pedagogika tez tylko polska? mam gleboka nadzieje, ze reforma w niebardzo dalekiej przyszlosci wymusi zmiane tych postaw. Odpowiedz Link
ford.ka to ja w szczególe 02.04.12, 12:08 I ja i dr W. piszemy o czymś innym, a Ty już sobie zdecyduj, czy naprawdę tego nie rozumiesz, czy tylko tak sobie piszesz dla jaj. Publikowanie w topowych czasopismach to wisienka na torcie. Jest bardzo wskazane, żeby najlepsze rzeczy pokazać światu (choć trzeba mocno myśleć, co to tak naprawdę znaczy, bo mam te same wątpliwości co dr W - wydałem zagranicą i co z tego, skoro jedyny egzemplarz w Polsce leży w BN, bo sam go tam zaniosłem) i, co już tu wiele razy wykazywaliśmy, najwięksi polscy (tu wstawić dowolną narodowość poza UK/US) naukowcy rzeczywiście parę razy w życiu po tę wisienkę sięgają. Nie ma jednak sensu udawanie, że jedynym sensem wszelkiej działalności naukowej na całym świecie poza UK/US jest obżeranie się wyłącznie wisienkami, bo z tego może wyjść wyłącznie rozwolnienie. Czasem większy sens ma jednak "Ziemniak polski". Nie ma skutkiem tego sensu opieranie całego systemu oceny wyłącznie na tym, ile kto złapał wisienek, zwłaszcza w dziedzinach, gdzie te wisienki można na paluszkach policzyć. Nie ma także sensu ani oczekiwanie, że 100 tysięcy ludzi skupi się na nauce języka angielskiego w stopniu pozwalającym na swobodne pisanie artykułów naukowych, ani inwestowanie w setki czy tysiące artykułów naukowych równowartości kwartalnych zarobków adiunkta od sztuki, żeby ewentualnie zasłużyć na wisienkę. Choćby dlatego, że liczba topowych czasopism jest skończona i nawet gdyby się udało cały polski dorobek naukowy podciągnąć do topowego poziomu merytorycznie i językowo, to się tam nie zmieści. A to z tego, że Tobie się udało znaczy tylko tyle, że Tobie się udało. Nic więcej. Obaj dobrze wiemy (ja od Ciebie, więc nie musi to być prawda ;), że nie było to wynikiem tego, że mocno zaciskałeś zęby i nie słodziłeś herbaty, którą parzyłeś w gotyckich podziemiach Collegium Maius, a z poczynionych tym sposobem oszczędności opłacałeś korekty po $2000. Wiemy też, że opcja, iż sto tysięcy polskich naukowców przeprowadzi się od 1 października do UK i zacznie szukać roboty na miejscowych uniwersytetach jest mało realna. I powtarzam po raz setny - wszystko, co napisałem powyżej, nie jest usprawiedliwieniem dla nikogo indywidualnie, bo każdy naukowiec powinien dążyć do tego, żeby przeskoczyć Einsteina/Kristevą/Lacana/itd. Ale to indywidualne dążenie do doskonałości nie może się przekładać na obowiązujący sto tysięcy ludzi system ocen. Choćby dlatego że nasza sytuacja jest nieco bardziej złożona i nawet topowe publikacje to tylko kawałek sporej układanki. Odpowiedz Link
dala.tata Re: to ja w szczególe 02.04.12, 12:16 problem w tym, ze zazwyczaj jest. i linkowany artykul jest kolejnym takim wlasnei usprawiedliwieniem. co do reszty, spoko, 'ziemniak polski' moze byc odpowiedzia czasem. pod warunkiem, ze pamietamy tez o 'global potato' i nie udajemy, ze go a. nie ma, b. tak naprawde nie warto tam publikowac. ford.ka napisał: > I powtarzam po raz setny - wszystko, co napisałem powyżej, nie jest usprawiedli > wieniem dla nikogo indywidualnie, bo każdy naukowiec powinien dążyć do tego, że > by przeskoczyć Einsteina/Kristevą/Lacana/itd. Ale to indywidualne dążenie do do > skonałości nie może się przekładać na obowiązujący sto tysięcy ludzi system oce > n. Choćby dlatego że nasza sytuacja jest nieco bardziej złożona i nawet topowe > publikacje to tylko kawałek sporej układanki. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 14:36 schemat jest zawsze ten sam (upraszczajac) nie upraszczając - ale rozmijając się z prawdą... poprzednie schematy były zupełnie inne i do adpeta. nie da sie, adepcie, krytykowac historykow za pokonferencyjniaki (a dzielnie to uprawialaes niedawno) i twierdzic, ze miejsce publikacji ma znaczenie i zatrzymywac sie na podworku krajowym. albo uznajesz, ze ze miejsce znaczy, albo uznajesz, ze mozesz pisac gdziekowliek. na proonowym internecie. he, he, widzę, że jednak w pojedynku Dala - rzeczywistość ponownie wygrał Dala... nic ci przytoczone przez proona badania nie pokazały??? i zarazem o czym mówisz, bo historia ma się w świecie świetnie i nie pisze (się) po angielsku... naprawdę tak trudno to pojąć...??? Masz w zanadrzu tylko stwierdzenia typu "nie sądzę", "nie wydaje mi się", "nie kupuję" i potrafisz debatować z faktami, które przeczą temu, co piszesz... wracam do tezy o abiektalności... ze smutkiem tylko dodając, że w istocie w tym dyskursie grasz po stronie proona, bo jesteś dowodem na to, że nic się nie da zrobić... bo te tezy o międzynarodowości humanistyki każdy, kto choć trochę liznął tego pięknego świata za Łabą, będzie ignorował, tak, jak ignoruje się je tam za Łabą... a co do wy wszyscy, co to wiecie... ciekawi mnie tylko to, że im więcej poznaję uczonych spoza Polski (i to ze świetnym dorobkiem, takim dającym wygraną w konkursie na katedry slawistyczne w Europie), to tym więcej poznaję ludzi, którzy nie wiedzą... i raczej ironicznie sie uśmiechają na takie wywody... to tyle... Odpowiedz Link
dala.tata Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 14:53 troche nie wiem, jak to sie ma do tego, co powiedzialem. idziesz ostro ad personam, ale spoko, nie wadzi mi to. a co do ludzi, ktorych spotykasz, no to powtarzam: obracamy sie w innych kregach huamistycznych. ja oczywiscie wole swoj, ty pewnie wolisz swoj i tyle. ja nadal mysle, ze lepiej pisac dla wiekszego grona niz dla mniejszego. nie sadze tez zeby to byla kwestia gustu. wiekszosc tych, ktorzy publikuja po polsku tylko, nie sa w stanie opublikowac niczego nigdzie indziej. no i dorabiaja teorie. a w dyskusjach tutaj (i nie tylko) ten schmat jest wlasni taki, jak powiedzialem. albo sekuja Polakow, albo nie ma sensu tam publikowac. otoz nie sekuja i jest sens. niespecjalnie wiem, jak sie maja do tego badania pokazane przez proona. no pokazaly glownie to, ze historia jest lokalna. i ze nie nalezy oczekiwac od historykow miedzynarodowosci. ale to jest problem historii, skoro tak chca, no to tak maja. warto jednak zaznaczyc, ze to nie jest tak, ze tej miedzynarodowosci nie ma. ona jest, tylko w znacznej mniejszosci. ja mysle, ze to zle, ale coz, rzeczywistosc wygrywa i nie ma co sie z nia klocic. nieustannie podnoszony problem, ze sa tematy, o ktorych warto pisac po polsku i sa tematy, o ktorych warto pisac w innych jezykach jest zwyklym chocholem. znakomita czesc polskich uczonych przez przypadek wybiera tematy, ktore sa tylko warto do opisywania po polsku? coz za niesamowity zbieg okolicznosci, nie? nawet zakladajac, ze tak jest z tymi tematami, to jakos mi si enie chce wierzyc w te niezwykle wybory. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 15:12 dala.tata napisał: > troche nie wiem, jak to sie ma do tego, co powiedzialem. idziesz ostro ad perso > nam, ale spoko, nie wadzi mi to. a co do ludzi, ktorych spotykasz, no to powtar > zam: obracamy sie w innych kregach huamistycznych. ja oczywiscie wole swoj, ty > pewnie wolisz swoj i tyle. ja nadal mysle, ze lepiej pisac dla wiekszego grona > niz dla mniejszego. nie sadze tez zeby to byla kwestia gustu. wiekszosc tych, k > torzy publikuja po polsku tylko, nie sa w stanie opublikowac niczego nigdzie in > dziej. no i dorabiaja teorie. > > a w dyskusjach tutaj (i nie tylko) ten schmat jest wlasni taki, jak powiedziale > m. albo sekuja Polakow, albo nie ma sensu tam publikowac. otoz nie sekuja i je > st sens. > > niespecjalnie wiem, jak sie maja do tego badania pokazane przez proona. no po > kazaly glownie to, ze historia jest lokalna. i ze nie nalezy oczekiwac od hist > orykow miedzynarodowosci. ale to jest problem historii, skoro tak chca, no to t > ak maja. warto jednak zaznaczyc, ze to nie jest tak, ze tej miedzynarodowosci n > ie ma. ona jest, tylko w znacznej mniejszosci. ja mysle, ze to zle, ale coz, r > zeczywistosc wygrywa i nie ma co sie z nia klocic. > > nieustannie podnoszony problem, ze sa tematy, o ktorych warto pisac po polsku i > sa tematy, o ktorych warto pisac w innych jezykach jest zwyklym chocholem. zna > komita czesc polskich uczonych przez przypadek wybiera tematy, ktore sa tylko w > arto do opisywania po polsku? coz za niesamowity zbieg okolicznosci, nie? nawet > zakladajac, ze tak jest z tymi tematami, to jakos mi si enie chce wierzyc w te > niezwykle wybory. > nie, nie ad personam, ad podmiotam postów... co do reszty, bo w większości się zgadzam z tym postem (poza różnymi implikaturami, które w istocie zmieniają jego sens...), to ja proponuję - zacznij stosować różne modalności. Ja wiem, to jest forum, ale głoszone przez Ciebie tezy są nie do obronienia na poziomie empirii, bez takich modalności. Kwantyfikator "zawsze", "wszędzie", "każdy" jest nieprzydatny w takich dyskusjach... i w zasadzie od razu dyskwalifikuje zawierającą go wypowiedź... Pięknie ominąłeś tezę artykułu o wielości - nauk i konsekwencjach z tym związanych, skupiając się na ecco... (może się z ciuchami pani pomyliło...), a punktem wyjścia jest właśnie ta teza... ty i koledzy wiecie jak jest, ale to się nie przekłada w żaden sposób na wiedzę kogoś innego i jego kolegów, czy tak trudno to zrozumieć??? przecież, jak wiele razy pisałem, głosząc to, co głosisz poza gronem swoich kolegów i w taki sposób, w jaki to robisz (niedyskutowalny) w zasadzie w ogóle nie dopuszczasz do debaty o standardach i ich polepszeniu... a co do zbiegu okoliczności, że polscy badacze zajmują się polskimi tematami i że polskie tematy są średnio interesujące (no tak jest i tego nie zmienisz i ja nie widzę w tym problemu, nie wszystko musi być interesujące... i już... i też nie sądze, by celem polskich badaczy miało być podpiananie ich tematów pod tematy interesujące w cywilizacji - celnie pisze ford - tak mogą robić jednostki i bardzo dobrze, ale jeśli to ma być dynamika dyscypliny, to byłaby to patologia.... Pointując - zamiast tych przegadywanek różnych może lepiej zacząć rozważać kwestie rzeczywiste i pomyśleć, jakie standardy, realne... trzeba wdrożyć w PL??? I jeszcze jedno - zastanawiałeś się nad tym, co pisałem o podobnych badaniach jak te na temat publikacji historyków w odniesieniu do publikacji językoznawców??? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 16:40 adept44_ltd napisał: > a co do zbiegu okoliczności, że polscy badacze zajmują się polskimi tematami i > że polskie tematy są średnio interesujące (no tak jest i tego nie zmienisz i ja > nie widzę w tym problemu, nie wszystko musi być interesujące... i już... i też > nie sądze, by celem polskich badaczy miało być podpiananie ich tematów pod tem > aty interesujące w cywilizacji - celnie pisze ford - tak mogą robić jednostki i > bardzo dobrze, ale jeśli to ma być dynamika dyscypliny, to byłaby to patologia Adept, odmieniasz tu literaturoznawstwo i historie przez wszystkie przypadki i usilujesz nam wmowic, ze wnioski wysnute na podstawie przykladow z tych dwoch dyscyplin mozna uogolnic na calosc humanistyki i nauk spolecznych. Nie, nie da sie. Lokalnosc tematyki jest wytrychem naduzywanym przez ludzi, ktorzy nie maja nic do powiedzenia i nic sensownego nie potrafia powiedziec w swojej dziedzinie. Mozna policzyc liczbe zdzbel trawy na lace pod Otwockiem i to tez bedzie lokalna tematyka. Nawet bardzo lokalna. Tylko z takiej aktywnosci pseudobadawczej nic nie wynika ani dla teorii, ani dla praktyki. Takich badan w szeroko pojetej humanistyce i naukach spolecznych jest na peczki. Bez solidnej podbudowy teoretycznej, bez znajomosci wczesniejszych badan dotyczacych tej samej tematyki, bez rzetelnej metodologii i z trywialnymi wnioskami. Lokalnosc tematyki jest zaslona dymna, ktora ma te wszystkie niedostatki ukryc. Autoetnografia pani W jest przykladem takiego badania. Niczego sie z tej pracy nie dowiedzielismy poza tym, ze pani W odrzucili artykul, poniewaz nie potrafi pisac po angielsku i nie potrafila sobie z tym problemem poradzic. Wyciaganie jakichkolwiek daleko idacych wnioskow na podstawie takiego badania jest nieuprawnione. Jest mnostwo ludzi, ktorzy nie potrafia pisac po angielsku, nawet native speakerow, ktorzy z pisaniem po angielsku radza sobie dosc srednio, a jednak publikuja i to calkiem niezle. Pani W niczego pod nic nie musi podpinac, poniewaz jej tematyka zostala oceniona jako interesujaca nie tylko lokalnie przez redaktorow i recenzentow w dwoch czasopismach. Tak przynajmniej wynika z linkowanego tekstu. Mimo to, pani W po angielsku publikowac nie chce, bo nie. Ma misje do spelnienia na polskim gruncie i juz. Sorry, ale nie kupuje tego. Tak samo nie kupuje jakichkolwiek uogolnionych wnioskow dla humanistyki wyciagnietych na podstawie tego tekstu. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 16:55 a bierzesz pod uwagę, że twoje niekupowanie może świadczyć tylko o tobie? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 16:55 chario, odmieniam, bo twierdziliście z Dalatatą, że istnieją takie międzynarodowe dyscypliny, to jest jedyny powód, akurat co do tych dwóch od lat wiedziałem, że nie istnieję, na forum dowiadywałem się, że jest inaczej... dlatego, jeśli chcemy mówić o innych, to poproszę o dowody i tyle... dyskusje o fantomach mi się znudziły... więc też zapytam chario, czy wiesz, jak wygląda w świecie językoznawstwo? czy jest rzeczywiście międzynarodowe, jak pisze się na forum DNU, czy możemy się spodziewać niespodzianki podobnej do tej z historią (no, powiedzmy mniej więcej różnica wynosiłaby do 7-8%)??? Dodam przy tym, że nie jestem przeciwnikiem międzynarodowości, ale też nie uważam, by nagle całe polskie dyscypliny miały się przerzucić na międzynarodowe badania i międzynarodowe publikacje... zarazem - uważam, że trzeba dyskutować o poziomie, ale nie na poziomie fantomowym... może zamiast tych pobożnych życzeń wypisywanych tu na forum zastanowić się, jak to było możliwe, że np. lata temu za komuny, nie pisząc w "międzynarodowym obiegu" polscy historycy mogli robić takie rzeczy, jak np. Witold Kula, który inspirował Francuzów??? hę??? tu mamy coś realnego, a nie fantazmaty... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:14 Adept, wpisz sobie Noam Chomsky w Publish or Perish, albo w google scholar, a potem sprawdz afiliacje autorow cytowan. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:20 a to wy jesteście sami Chomscy, rozumiem już, no to by się zgadzało, wycofuję się... no, no... z ciekawości zapytam - ilu Chomskich przypada na Francję??? nic innego nie da się wymyślić??? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:23 Uwazasz, ze Chomsky to nie jest jezykoznawstwo? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:27 a jak ci się udało wyciągnąć taki wniosek z tego, co napisałem???!!!! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:10 a jak kupujesz to, że twoja dyscyplina w większości publikuje po angielsku w Polsce??? jaka to jest misja? bo w efekcie nie czytają tego w świecie, nie czytają w kraju i jest fajnie (i jeszcze podwójna punktacja)... bo tu jakoś łatwo ci się pogodzić z tą kwestią, ale trudno się pogodzić z tym, że np. antropologia na całym świecie zmierza obecnie do lokalności... co ma swoje różne konsekwencje... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:21 O antropologii juz bylo na forum. Cala ta antropologiczna lokalnosc znakomicie miesci sie w czasopismach miedzynarodowych. Spis tresci losowo wybranego czasopisma: linka Publikowanie w PL po angielsku nie ma wiekszego sensu i staram sie tego unikac. Dla mnie publikowanie w PL ma coraz mniejszy sens - w dowolnym jezyku. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:27 ok... ale to oznacza tylko tyle, że pewnie może się ukazać kilka tekstów polskich antropologów o sprawach polskich i ja bym chciał zresztą, by one się ukazały... to nie wytycza losu dyscypliny... wróć do tego, co pisze Wagner :) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:34 To kto, twoim zdaniem, ma wytyczac losy dyscypliny? Sredniacy? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:39 ten sylogizm jest źle skonstruowany... :) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:47 Byc moze. Ja tu moe widze sylogizmu, ale ja sie na tym nie znam. Odpowiedz Link
ford.ka Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:18 > Pani W niczego pod nic nie musi podpinac, poniewaz jej tematyka zostala oceniona jako interesujaca nie tylko lokalnie przez redaktorow i recenzentow w dwoch czasopismach. Tak przynajmniej wynika z linkowanego tekstu. Mimo to, pani W po angielsku publikowac nie chce, bo nie. Ma misje do spelnienia na polskim gruncie i juz. Sorry, ale nie kupuje tego. Tak samo nie kupuje jakichkolwiek uogolnionych wnioskow dla humanistyki wyciagnietych na podstawie tego tekstu. Zamiast opowiadać, co Ci się wydaje, może wrzuć Izabela Wagner choćby w Publish or Perish ;) A potem dopisz to: bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?mod=s&a=1&s=59140&imie=Izabela&nazwisko=Wagner-Saffray - to jej dorobek za ostatnie trzy lata. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:24 no i znowu klęska... może to jakoś sprawi, że zaczniemy rozmawiać nie o tym, co się nam wydaje, ale o tym, jak jest??? w związku z tym wątkiem zachęcam do tego od bodaj 3 lat... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:26 ford.ka napisał: > Zamiast opowiadać, co Ci się wydaje, może wrzuć Izabela Wagner choćby w Publish or Perish ;) A potem dopisz to: bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?mod=s&a=1&s=59140&imie=Izabela&nazwisko=Wagner-Saffray - to jej dorobek za ostatnie trzy lata. No to niezla schiza. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:29 charioteer1 napisał: > No to niezla schiza. > bo kłóci się z twoimi poglądami? ;-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:31 Nie, adepcie. Ta pani wlasnym przykladem swiadczy, ze nalezy publikowac po angielsku w Polsce. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:39 zgoda, teraz przyjrzałem się, niestety tak... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to ja zbiorowo 02.04.12, 17:30 Jeden artykul w czasopismie miedzynarodowym. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 17:46 Biedna Pani Doktor - wstretne Amerykany sie na nia uwziely. Mylse, ze rowniez zmusily ja do skrotu tekstu. Sadzac po zalaczonym artykule to niezal z niej grafomanka. A swoja droga co szkodzi polskim humanistom stworzyc pismo na wysokim poziomie? Odpowiedz Link
flamengista tylko do tego 03.04.12, 09:18 tworzenia pisma na wysokim poziomie, warunkiem koniecznym jest nie publikowanie narcystycznych i grafomańskich tekstów... Odpowiedz Link
nullified a "na krzywy patrz"... 02.04.12, 17:59 jej... dala, chario, adept... jeszcze chwila i poleją się czerwone piksele x.x Ad "tekst". W sumie żadna z tych spraw nie jest nowa ani odkrywcza. Każdy kto posiedział troszkę wie "o co biega". I nie - nie zamierzam wchodzić w jałowe spory dotyczące "światowości" i "lokalności". Zbyt zmienne to jest, krótki przejazd przez 200 lat historii nauki ma walory lecznicze. Humorystyczne też jak się ma pamięć raczej dobrą niż krótką. Znając wydziwiania nauk społecznych (humanistycznych) z ostatnich 50 lat też się czepić nie będę "autoetnografii" (-logii etc.); może Autorka skonczy - jak kilku badaczy amerykańskich - pełna identyfikacją z obiektem. Czy to Navaho czy Koluszki, mnie to nie czyni różnicy. Nie w tym rzecz. Skorumpowanie półświatka naukowego (proporcjonalne do stopnia w jakim dana grupa dysponuje dostepem do dobra rzadkiego) tez rzecz mało odkrywcza. Bah... chyba nawet jest wiecej niż jedna monografia na ten temat. Mimo wszystko dobrze, że tekst (który nie jest artykułem a polemiką) się pokazał, choc wielu z nas zrobiłoby to inaczej (może lepiej?). Truizmy w końcu to elementy rzeczywistości tak rzeczywiste, że się o nich zapomina. Czy socjologia jest humanistyka - w ten spór tez nie zamierzam wchodzić - była ongiś, mogłaby być, moze kiedyś znów będzie, ten związek zostal intencjonalnie zerwany na dobre gdzieś w połowie XXw co ma swoje zalety i wady dla dyscypliny. Są autorzy, którzy starają sie balansować na pograniczu pomimo stałej skłonności en masse badaczy by się "naukowić" (co znaczy wedle antycznego juz paradygmatu - zbliżyć maksymalnie do wzorca nauk matematyczno-empirycznych). Ad "rzecz". Może to okrutnie zabrzmi ale debata o anglopisaniu (w humaniorach) trąci mi tym nieszczęsnym "osłem trojańskim". W naukach ścisłych, w większości spolecznych, medycznych (i podobnych) nie ma sporu - lingua franca jest aktualnie angielski i nie ma o czym rozmawiać.* Poza tym w tych naukach ma to znikome znaczenie co nim akurat jest. Nieszczęście wszelkich parametryzacji bierze sie z tego (też była o tym mowa wielokrotnie), że mechanicznie przenosi sie dyskusyjne w końcu metody oceny "wydajności naukowej" na całokształt "nauk". Co jest bzdurą dość oczywista dla tych, którzy te działki dziobią. Już zawieszajac debatę o sensownosci oceniania (przy pomocy części parametrów) w ogóle, zwłaszcza w warunkach galopującej niekompetencji tych co dekretują kryteria oceniania (te słynne "SumIeFy" i galeria podobnych nonsensów). Tez już to pisałem raz czy dwa - "najlepsze czasopisma" (przynajmniej tam gdzie kłusuję) to fetysz w dużej mierze. Od czasopism z ostrą selekcją materiału oczekiwałbym, że będą publikować teksty naprawde dobre (takie, ktore rzeczywiscie cos wnoszą, zmieniają, prowokują realne debaty). No coz... to tak nie działa. Być może, jak twierdzą niektórzy, skutek "machania przez ogon psem". Miary (IF etc.) staja sie celem - ergo: preferuje sie publikowanie tego co zwiększy miary nie tego co "kontrowersyjne" i dla lokalno-swiatowych badaczy preferujących pewna zamierzchłą juz tradycję bedzie mało zrozumiałe, niezbyt interesujace (lubimy te piosenki które juz znamy) zaś baza literatury będzie po prostu obca. Dołączajac w tym miejscu bardzo mały rynek czasopism (tych "debeściarskich") skutek jest smutny a miejscami żenujacy. Zamiast się cofać: "w imie niepodległosci piszmy tylko po polsku" albo przeć na łeb na szyje w przód z niklym sensem: "piszmy tylko po angielsku", może trza by było raczej "w bok". Zamiast palić komitety ;) - zakładać własne. *ma to swój "impact" na inne dziedziny też - czasem z dyskretnym i osobliwym zapaszkiem; np. "zbioetyzowanie" refleksji etycznej w ciagu ostatnich kilkudziesięciu lat tylko cześciowo jest skutkiem "powstania problemów", o których nie da sie rozmawiać innym językiem czy problematyzować inaczej niźli "bioetycznie" (co jest mocno dyskusyjne i dość znaczące - skadinąd - że tej dyskusji w zasadzie w mainstreamie nie ma). Cyniczac ;) powiedzieć można, że filozofowie, którzy mają ostro pod górkę w kolejce do kasy, znaleźli sobie sposób by się podczepić pod ogromne pieniądze jakie leżą w naukach medycznych i ich okolicach. Oh... no i te komisje... ^^ Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a "na krzywy patrz"... 02.04.12, 18:03 e to już jest tradycja :), wydaje mi się też, że te dyskusje nasilają się w okolicach kwietnia... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a "na krzywy patrz"... 02.04.12, 18:06 Zamiast się cofać: "w imie niepodległosci piszmy tylko po polsku" albo przeć na łeb na szyje w przód z niklym sensem: "piszmy tylko po angielsku", może trza by było raczej "w bok". Zamiast palić komitety ;) - zakładać własne. otóż i to :) Odpowiedz Link
nullified Re: a "na krzywy patrz"... 04.04.12, 16:47 To co - zapisujesz się? xD W sumie chyba by sie znalazło troche ludzi w mitteleuropie, którym nie w smak jest zamienianie na siłe jednej lokalnosci (własnej) na "lokalność światową". Koszta utrzymania pisma dla jednostek fizycznych są spore, ale dla instytucji raczej śmieszne. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a "na krzywy patrz"... 04.04.12, 18:19 zapisuje się, zresztą od dawna o tym myślę ;-) Odpowiedz Link
s.dominika Re: Selektywna analiza problemu publikacji humani 02.04.12, 18:11 Mnie jedynie pociesza, że ten ogólnoświatowy spisek USA+UK kontra reszta świata dostrzegają też inne nacje: Hiszpanie i Portugalczycy.... Zawsze w kupie raźniej ;) Odpowiedz Link