Dodaj do ulubionych

Kaleki na uczelni

30.09.12, 16:07
Zakladam nowy watek, bo to nie jest off-topic. W rzeczywistosci to bardzo wazny problem - obecnosc niepelnosprawnych na polskich uczelniach. Za kazdym razem, kiedy jestem na jakiejs polskej uczlni zaskakuje mnie calkowita nieobecnosc ludzi na wozkach czy, ogolniej, niepelnosprawnych.

a tu artykul nie do konca na temat jednak wykladowca, ktory Nie chce kalek widziec na jego uczelni jest warty wszystkie pieniadze. zapeklowac i do muzeum archeologicznego. Watpie, zeby 'wszystko sie wyjasnilo', jednak rowniez watpie, zeby on byl jedyny ze swa postawa.
Obserwuj wątek
    • gruszka_wierzbowa Re: Kaleki na uczelni 30.09.12, 22:01
      Na moim wydziale są osoby niepełnosprawne. Dla kadry, z którą miałam do czynienia nie było to nic nadzwyczajnego. Dla pracowników administracji również. Gorzej z portierami, dość długo zajęło im przystosowanie się do zalecenia kierownika administracji nakazującego im otwierać bramę dojazdową dla rodziców niepełnosprawnych studentów jak i niepełnosprawnej dziewczynie na wózku. Dla części z tych panów nie było nic niestosownego w tym, że dziewczyna musiała się schylać głową do kolan aby wjechać pod bramą na teren wydziału.
      Na wydziale był także niepełnosprawny doktorant, który znakomicie obronił doktorat. Na innym wydziale także jest niepełnosprawny doktorant.
      Z tego co wiem, uczelnia ma komórkę zajmującą się osobami niepełnosprawnymi i wdraża rozwiązania ułatwiające życie niepełnosprawnym zgodnie z sugestiami samych zainteresowanych.
      Natomiast na ASP wybuchł parę lat temu skandal. Uznano, że dziewczyna mająca ok. 150 cm wzrostu jest według standardów uczelni niepełnosprawna, ponieważ uczelnia nie dysponuje odpowiednimi dla niej sztalugami. Szum jaki się zrobił koło tej sprawy wpłynął na zmianę decyzji uczelni. Nie wiem jednak, czy jeśli pojawiłby się człowiek bez nogi, uczelnia nie widziałaby jeszcze większego problemu skoro niski wzrost uznała za niepełnosprawność.

      Kwestia podejścia do osób niepełnosprawnych to sprawa indywidualna zarówno uczelni jak i jej pracowników. Śmiem twierdzić, że w Polsce głównie problem z niepełnosprawnością wynika z tego, że przez lata takie osoby były chowane po domach i ludzie nie są z nimi obyci i nie wiedzą jak się zachować.
      • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 30.09.12, 22:10
        A ja smiem twierdzic, ze chowanie niepelnosprawnych bylo i jest skutkiem postaw,a nie ich przyczyna.
        • gruszka_wierzbowa Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 15:52
          W sumie to zarówno jest wynikiem postawy jak i przyczyną. Głupio to brzmi ale tak to działa. Mam w bardzo bliskiej rodzinie osobę na wózku inwalidzkim, trudno ją było przede mną ukryć. Od dziecka wiem, że są takie osoby i choć są inne pod pewnymi względami, są takie same jak ja w pozostałych kwestiach. Dlatego mnie osoby niepełnosprawne nie szokują, nie wywołują zaciekawienia. Za to koleżanki z klasy z podstawówki miały wypieki na twarzy kiedy się okazało, że mamy w klasie dziewczynkę, która jeździ na wózku i ze względu na nieprzystosowanie szkoły będzie odbywała lekcje w domu. Kiedy ją przywożono do szkoły, dziewczynki i chłopcy stali daleko i nie wiedzieli co mają powiedzieć. Dlatego twierdzę, że chowanie osób niepełnosprawnych po domach wpływa na to, jak są one spostrzegane przez osoby, które nie miały z nimi do czynienia.
          Nie wiem jak jest teraz z postawami. Kiedyś chowano osoby niepełnosprawne faktycznie z powodu postawy ludzi. Osoba z mojej rodziny notorycznie słyszała - musiała w życiu nagrzeszyć, że ją Bóg pokarał.
          I tak krąg się zatacza. Chowane są osoby niepełnosprawne bo ludzie ich nie umieją zaakceptować i przez to, że są chowane, trudno jest nauczyć ludzi akceptacji i zrozumienia.
          • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 09:36
            no ja wiem, jak jest z postawami. nikt sam z siebie sie nie chowa. to cos, czego sie trzeba nauczyc. a uczysz sie tego na calej gamie rzeczy, z ktorych wgapianie sie jest malym pikusiem. Jesli masz problem z wjechaniem na kazdy kraweznik, do kazdego sklepu itd itd, to dosc szybko rozumiesz, ze lepiej sie nie wychodzic.

            Studiowanie na UJ juz pomijam, bo ono jest praktycznie niemozliwe, szczegolnie w starszej czesci uniwersytetu.

            gruszka_wierzbowa napisała:

            > Nie wiem jak jest teraz z postawami. Kiedyś chowano osoby niepełnosprawne fakty
            > cznie z powodu postawy ludzi. Osoba z mojej rodziny notorycznie słyszała - musi
            > ała w życiu nagrzeszyć, że ją Bóg pokarał.
            > I tak krąg się zatacza. Chowane są osoby niepełnosprawne bo ludzie ich nie umie
            > ją zaakceptować i przez to, że są chowane, trudno jest nauczyć ludzi akceptacji
            > i zrozumienia.
    • bumcykcyk2 Re: Kaleki na uczelni 30.09.12, 22:56
      1. Jak się pozuje na świętojebliwego polit-poprawnego czyściocha (imho jest to casus dala.taty) to nie powinno się w tytule wątku używać słowa "kaleka", bo jest ono na indeksie od bardzo dawna. Jako wyszydzająco-stygmatyzujące. Per analogiam - jeśli jestem nagrzanym wyznawcą akcji afirmatywnej w USA, to nie tytułuję swojego aktu strzelistego na rzecz mniejszości słowami "Popierajmy Czarnuchów". Bo brzmi to wtedy cokolwiek fałszywie.

      2. Ja obecność ludzi na wózkach na uczelniach dostrzegam, zarówno na tych prywatnych, jak i na państwowych. W ostatnich latach jest ich wręcz cała masa. Przysparza mi to pewnych kłopotów - grupie gdzie jest niepełnosprawny muszą być przydzielane specjalne sale z ułatwionym dostępem, jest ich mało, przez co grupy takie mają zajęcia o marnych godzinach i z dużą ilością "okienek". Wszelkie próby zmiany planu panie z administracji kwitują słowami :niech Pan idzie do tego niepełnosprawnego i niech on się zgodzi, najlepiej na piśmie, bo inaczej jak się nas nas poskarży , to uczelniane biuro d/s niepełnosprawnych nas rozniesie: Jak cała grupa naciska, żeby zmienić niefortunną godzinę takich zajęć, robi się nieprzyjemnie, bo na tego niepełnosprawnego wywierana jest presja, a on zwykle załatwił sobie wcześniej transport zewnętrzny na uczelnię na określone godziny, poza tym głupio mu jeśli zamiast windy musi go na wózku wnosić czterech chłopa po schodach. Dodatkowo - nie wszyscy niepełnosprawni to piękne umysły w szpetnym ciele. Część z nich jest słabiutka intelektualnie, a z powodu widocznej niepełnosprawności i presji polit-poprawności trudno jest ich uwalać, co w niektórych przypadkach powinno być jedynym wyborem.

      3. Nie spotkałem się ANI RAZU z podejściem a la wykładowca ze Szczecina, więc traktuję to jako dziennikarski shit , ewentualnie absolutnie odosobniony wyjątek. Dodam, że uczelni w PL zwiedziłem jako wykładowca wiele. EOT

      • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 00:48
        bumcyk, nic dodac, nic ujac.
      • cehaem Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 20:48
        bumcykcyk2 napisał:

        > 2. Ja obecność ludzi na wózkach na uczelniach dostrzegam, zarówno na tych prywa
        > tnych, jak i na państwowych. W ostatnich latach jest ich wręcz cała masa. Przys
        > parza mi to pewnych kłopotów - grupie gdzie jest niepełnosprawny muszą być przy
        > dzielane specjalne sale z ułatwionym dostępem, jest ich mało, przez co grupy ta
        > kie mają zajęcia o marnych godzinach i z dużą ilością "okienek". Wszelkie próby
        > zmiany planu panie z administracji kwitują słowami :niech Pan idzie do tego ni
        > epełnosprawnego i niech on się zgodzi, najlepiej na piśmie, bo inaczej jak się
        > nas nas poskarży , to uczelniane biuro d/s niepełnosprawnych nas rozniesie: Jak
        > cała grupa naciska, żeby zmienić niefortunną godzinę takich zajęć, robi się ni
        > eprzyjemnie, bo na tego niepełnosprawnego wywierana jest presja, a on zwykle za
        > łatwił sobie wcześniej transport zewnętrzny na uczelnię na określone godziny, p
        > oza tym głupio mu jeśli zamiast windy musi go na wózku wnosić czterech chłopa
        > po schodach.

        Sugerujesz zapis: na kierunki XXXX i XXXX nie przyjmujemy niepelnosprawnych z powodu nieprzystosowania lokalowego? U nas na wydziale byly cyrki, bo niegdys do gmachu i na polpietro trzeba bylo wozkowiczow po prostu wnosic. Istniala technika, na ktora mozna bylo sobie nawet zalatwic dotacje Ciotki Unii. Ale sie nie chcialo. Od paru lat jest lepiej, teraz jedyna "niewygoda" jest to, ze niepelnosprawny musi "wywabiac" portiera z dyzurki, zeby uruchamial machine na schodach.

        > Dodatkowo - nie wszyscy niepełnosprawni to piękne umysły w szpetny
        > m ciele. Część z nich jest słabiutka intelektualnie, a z powodu widocznej niepe
        > łnosprawności i presji polit-poprawności trudno jest ich uwalać, co w niektóryc
        > h przypadkach powinno być jedynym wyborem.

        Troche mi to pachnie dorabianiem sobie ideologii. Mamy budynki jakie mamy a "nie wszyscy niepelnosprawni to piekne umysly", wiec nic sie nie stanie, jak bedziemy ich olewac. A czy wszyscy "pelnosprawni" to piekne umysly? A jesli ktos nie chce "uwalac" ze wzgledow nie majacych nic wspolego z wiedza, to jest po prostu kiepskim wykladowca i koniec. Wina lezy po jego stronie, a nie studenta.
        Moje doswiadczenia sa wrecz odwrotne. Wozkowicze czesciej przykladaja sie do nauki niz "normalni", co ma powody spoleczne (wzgledna izolacja) jak i psychologiczne (efekt mniejszosci, ktora musi innym cos udowodnic).

        • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 23:04
          ooo, bumcyk na tym forum wielokrtonie dawal wyraz swemu podziwowi dla studentow. Ich inteligencji,wiedzy. Caly on, caly bumcyk. i tylko te kaleki takie straszne. reszta cud, miod, ultramaryna.
          • cehaem Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 09:37
            Chociaz musze z pelna powaga przyznac, ze ze swych "wystepow goscinnych" nad Renem i Loara rowniez nie pamietam jakos oszalamiajacej ilosci niepelnosprawnych studentow. Aczkolwiek teraz nie jestem w stanie sobie przypomniec, czy np stolowka w Bochum byla np. dostepna dla wozkowiczow; cos mi sie wydaje, ze nie. Ale ja tez projektowano w poznych latach 60.
            U nas sa deficyty, ale milo widziec, ze i one zanikaja.
            • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 10:17
              Nigdzie nie ma oszalmiajacej ilosci. Z iczywistcyh wzgledow. Jesli liczyles na pol sali wykladowej na wozkach, to to sie nie stanie.

              Jak jest w Bochum nie wiem. W UK wszystkie miejsca uzytecznosci publicznej musza byc dostepne niepelnosprawnym. W tym uczelnie. I bardzo dobrze ze tak jedt. Uczelnie sa dostepne przynajmniej od 20-30 lat. i oxzywiscie nie wszystkie budynki tak budowano. one zostaly dostosowane. I bardzo dobrze.
              • cehaem Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 14:17
                dala.tata napisał:

                > Nigdzie nie ma oszalmiajacej ilosci. Z iczywistcyh wzgledow. Jesli liczyles na
                > pol sali wykladowej na wozkach, to to sie nie stanie.

                Chcialem dodac swoja definicje oszalamiajacej ilosci. Ale myslalem, ze wspominanie o 0,5% to troche zbedne.

                > Jak jest w Bochum nie wiem. W UK wszystkie miejsca uzytecznosci publicznej musz
                > a byc dostepne niepelnosprawnym. W tym uczelnie. I bardzo dobrze ze tak jedt. U
                > czelnie sa dostepne przynajmniej od 20-30 lat. i oxzywiscie nie wszystkie budyn
                > ki tak budowano. one zostaly dostosowane. I bardzo dobrze.

                Mi chodzilo tylko o to, ze i za granica starsza substancja dopasowywana byla stopniowo i na tym tle polskie uczelnie nie wygladaja AZ tak zle. Pewne opoznienie jest, ale nie sa to lata swietlne, jak niektorzy sadza. Podane przeze mnie stolowka w Bochum zostala przebudowana gdzies ok 2003-2005 r. i do tego czasu wozkowicze po prostu nie mogli z niej korzystac.
                • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 14:57
                  to ja bym powiedzial, ze polskie uczelnie w porownaiu z brytyjskimi wygladaja nie AZ tak zle, tylko znacznie gorzej.

                  natomiast bez watpienia jest tak, ze nie da sie takich zmian zrobic z dnia na dzien. a nie da sie nie tylko dlatego, ze nie ma pieniedzy, ale rowniez dlatego, ze najpierw trzeba przekonac ludzi, ze czlowiek o kulach czy na wozku ma dokladnie takie samo prawo studiowac, jak kazdy inny. i psim obowiazkiem panstwa jest mu to ulatwic.
    • whiteskies Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 09:24
      Na UW jest specjalna jednostka administracyjna do pomocy niepelnosprawnym organizujaca np. pomoc w transporcie na zajecia.:\
      www.bon.uw.edu.pl/
      A dziala to jak dziala - w niektorych obszarach dobrze, w innych znosnie, w innych slaboj...
      • kramka1 Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 16:10
        Na moim wydziale ludzi na wózkach nie widac. Nic dziwnego, brak windy, bo budynek zabytkowy i ponoc konserwator nie pozwala. Podobnie na sasiedniej uczelni: głowny gmach przedwojenny, z wysokimi pietrami, bez windy. Tu akurat musiałam chodzic na kurs przez kilka tygodni z rzedu, na IV pietro, a wysiadło mi kolano. Droga pod góre to była męka. A co dopiero dla kogos na wózku: to bariera nie do pokonania....
        Więc dopóki wazniesze sa wytyczne konserwatora zabytków niz ludzi, dopóty magistra z mojej dziedziny na wózku nie uswiadczysz...
        • whiteskies Re: Kaleki na uczelni 01.10.12, 20:26
          Na moim wydziale idealnie nie jest, ale dostosowano kilka wind, zrobiono tez specjajne podnosniki. Zrobilismy awanture jak robiono drzwi przeciwpozarowe niedostosowane do woskow i pomoglo. Ma pewno daleko do stanu idealnego , prawdziwym skaldalem sa, toalety wolaja o pomste do Nieba: sa kompletnie niedostosowane i zapyziale, choc musze przyznac ze czyste.
          Jednak ogolnie na UW sie poprawia, choc daleko do idealu. Nowe gmachy ktorych jest sporo sa chyba pod tym wzgledem nie najgorsze...
          • jael53 Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 09:16
            Nawet gdy się dostosuje budynki i sale, to jeszcze pozostanie dostosowanie niektórych rozumków. A z tym jest najciężej. Należę do pokolenia mocno średniego - i zdaję sobie sprawę, że to pokolenie wychowało się "oświecone" przepisem, że nie można na niektóre specjalności przyjmować osób o odrażającym wyglądzie. Ars interpretandi tej sentencji pozostawała w gestii lokalnych uczelnianych władców - a ci, bywało, miewali "natchnienia", że osoba chodząca o kuli wygląda dość odrażająco.

            Czym skorupka za młodu... itd. My mamy taki (nieco chorobliwy ;-) ) kult normy, naiwnie pojmowanej jako statystyczna większość; to ma całkiem pokaźne konsekwencje: zdarzają się, i to coraz częściej, dociekania w guście "lubię coś (muzykę, filmy etc.) , czego większość nie lubi - czy ja jestem normalny?"
            • whiteskies Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 13:55
              Pelna zgoda. Nie komentowałem wypowiedzi ktorą zacyował dala-tata, bo myslę ze wiekszość z nas ma jasna opinie na ten temat, a uwagi kramki - ze nie jest dobrze pod względem barier fizycznych. Zgadzam sie ze nie jest, ale jednak trochę się poprawia, także na poziomie instytucjonalnym...
              • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 02.10.12, 14:53
                whiteskies, moze tak, moze nie. nie jestem do konca taki przekonany, ze odrzucenie takich wypowiedzi jest powszechne. ja mysle, ze my w Polsce wchodzimy dopiero na droge, po ktorej zachodnia europa idzie juz od jakiegos czasu. I mysle, ze to widac.

                whiteskies napisał:

                > Pelna zgoda. Nie komentowałem wypowiedzi ktorą zacyował dala-tata, bo myslę ze
                > wiekszość z nas ma jasna opinie na ten temat, a uwagi kramki - ze nie jest dob
                > rze pod względem barier fizycznych. Zgadzam sie ze nie jest, ale jednak trochę
                > się poprawia, także na poziomie instytucjonalnym...
                • whiteskies Re: Kaleki na uczelni 05.10.12, 17:55
                  Zgoda. Nie twierdze ze daleko na tej drodze zaszliśmy, jednak trochę się we właściwym kierunku posuwamy ....
    • mn7 Re: Kaleki na uczelni 04.10.12, 16:21
      Te "kaleki" w tytule to jednak tak nie za bardzo...
      • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 05.10.12, 11:46
        Moze warto zagladnac do linkowanego tekstu i zobaczyc, skad tytul watku, co?

        mn7 napisała:

        > Te "kaleki" w tytule to jednak tak nie za bardzo...
        • gruszka_wierzbowa Re: Kaleki na uczelni 05.10.12, 18:04
          Tak Dala, masz rację, że linkowany artykuł prosi się o użycie tego sformułowania. Ale chyba jesteśmy jednak ludźmi na tyle cywilizowanymi i poważnymi, aby nie powielać pewnych błędów. Tym bardziej, jeśli oczekujemy poważnej dyskusji w temacie, dla którego artykuł był tylko inspiracją.
          • dala.tata Re: Kaleki na uczelni 05.10.12, 18:16
            To nie zaden blad! To odzwierciedlenie pewnej rzeczywistosci. Rzeczywistosci, ktora sie bez watpienia zmienia, glownie na elitarnych uczelniach, ale ktora glownie skrzeczy.

            Jednak chociaz bez watpienia weszlismy na droge, zgadzam sie z wodzem biala chmura, jednka upieram sie, ze to moj tytul trafniej oddaje rzeczywistosc.
          • spokojny.zenek Re: Kaleki na uczelni 05.10.12, 19:15
            gruszka_wierzbowa napisała:

            > Tak Dala, masz rację, że linkowany artykuł prosi się o użycie tego sformułowani
            > a. Ale chyba jesteśmy jednak ludźmi na tyle cywilizowanymi i poważnymi, aby nie
            > powielać pewnych błędów. Tym bardziej, jeśli oczekujemy poważnej dyskusji w te
            > macie, dla którego artykuł był tylko inspiracją.

            Też mi się tak wydaje.
    • klawiatura_zablokowana Re: Kaleki na uczelni 18.10.12, 02:18
      Mamy malutką katedrę nieco na pograniczu wydziału i u nas dostępna dla studentów niepełnosprawnych jest tylko jedna sala - na parterze, bo jest podjazd dla wózków. Ale już np. z sali multimedialnej nie da się skorzystać z grupą, w której jest niepełnosprawny, bo trzeba by go wnieść na wyższe piętra. Co więcej, doktorat i kariera naukowa są raczej dla sprawnych ruchowo - wszystkie gabinety wykładowców i sekretariat są na piętrze 3. Windy nie ma, rzecz jasna.

      Fakt, że ta dostępność parteru to już i tak luksus, bo duży budynek wydziałowy ma wszystkie sale na piętrach I-IV, natomiast na wysoki parter (np. do dziekanatów) trzeba wejść po jakichś 7-8 schodach. Stare budownictwo, remontować tego nie było sensu, na szczęście dostali jakieś dotacje i budują nam nowy gmach, który ma być odpowiednio dostosowany. Oczywiście pojawiły się różne wrzaski, że nie wolno starego trupa opuszczać, bo to tradycja i patyna pokoleń (nie jesteśmy UJ, zaznaczę), ale zostały zignorowane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka