Dodaj do ulubionych

Wściekłość

28.01.13, 22:16
Ktoś kiedyś powiedział, że naukowcy dzielą sie na zapierdalaczy i żurnalistów
Jestem pierwszym z wymienionych. Predestynuje mnie do tego technikum, wychowanie
i początek tzw. "kariery" naukowej, w której żeby napisać artykuł musiałem bakać rok w laboratorium. W naukach ścisłych również pasja odkrywania, nie pisania...

Moja praca nie polega napisaniu artykułów, jako zapier.alacz muszę rozwiązywać problemy, o których prawdziwi naukowcy myśleć nie chcą. Np. tak zaprojektować urządzenie żeby w czasie eksperymentu w warunkach przemysłowych nikogo nie zabiło (tak, zdarzyło mi się takie coś projektować).

Jak część z Państwa wie, mieszanie inżynierki z nauką jest o tyle niebezpieczne, co niedocenione. Ale ja się tym zbytnio nie przejmuję bo to lubię. Nie lubię za to monotematycznych zbiorów publikacji i publikacji wymnażanych przez siebie i wzajemne cytowania. Cuż, taka rzeczywistość.

Natomiast sytuacja, w której przesyłam artykuł pisany przez kilka miesięcy po pracy (w której na to czasu nie ma), ten leży prawie rok, nie zostaje dopuszczony do publikacji w czasopiśmie ponieważ nie spełnia zakresu tematycznego, po czym widzę, że dopuszczony został artykuł dokładnie na ten sam temat to czyste naukowe skur..syństwo.

Mam 34 lata, z punktu widzenia naszych rodzimych publikacyjnych wyścigowców nie mam dorobku. Mam umiejętności. Jestem dawca umiejętności dla tych, którym nie chce się marnować czasu na studiowanie i zrozumienie. Ale powoli tracę zainteresowanie tym dziadostwem. Bo inaczej tego nazwać się nie da.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Wściekłość 28.01.13, 22:20
      Popraw ten artykul i wyslij do lepszego pisma. Powaznie!
    • felisdomestica Re: Wściekłość 29.01.13, 01:46
      Żurnaliści pewnie dlatego są żurnalistami, że nie przejmują się jednym odrzuceniem pracy, ale wysyłają go ponownie, i jeszcze raz, do skutku, uwzględniając uwagi redaktorów i recenzentów.
      Przyjęcie artykułu do publikacj za perwszym razem to raczej wyjątek niż norma, przynajmniej w naukach eksperymentalnych.
      • whiteskies Re: Wściekłość 29.01.13, 09:47
        W kazdym razie trzeba poprawic i probowac dalej. A najlepiej, jak masz w otoczeniu kogoś kto dobrze pisze a ty dobrze mierzysz to po prostu nawiązac wspólpracę, z korzyscia dla obydwu stron.
        P.S. Ja mialem kiedys podobna sytuacje w niezwykle renomowanym czasopismie (IF>5). Najpierw dwie bardzo dobre recenzje z sugestiami drobnych zmian a po nadeslaniu review decyzja odmowna w wyjasnieniem ze praca nie pasuje do profilu czasopisma. Wkurzylo mnie to i nie wyslalem tego gdzie indziej. Do dzis zaluje, bo czas tej pracy minal i powrot do tego pozniej stracił sens.
      • mr.mud Re: Wściekłość 29.01.13, 18:55
        i tak, i nie..
        Dam jeden z przykładów:
        Jest sobie dwóch doktorów, jeden buduje urządzenie od rana do nocy, drugi obserwuje działania pierwszego. Zasobny w pomysły nie jest, czasu zwykle nie ma bo walczy z kolejnym artykułem.
        Pierwszy tworzy rzeczywistość, drugi funkcjonuje w rzeczywistości publikuj albo giń.
        Wiesz ile razy miałem przyjemność odczuć sytuację, w której pojawiający się pomysł był dyskontowany przez cwanego i inteligentnego fachowca od edytora tekstu?

        Można gadać latami, że to normalna sytuacja, bo publikuj albo giń itede. Fakt jest taki, ze zbiór tworzących idee ma bardzo małą cześć wspólną z opisującym idee.

        btw. znam 35 letnich profesorów, z którymi otoczenie boi się rozmawiać, ponieważ słuchają , łapią i opisują. Dawcy pomysłów w tym czasie zapierniczają z badaniami.
        • mr.mud Re: Wściekłość 29.01.13, 19:00
          ps nie mam nic do osób których cały świat to pisanie. Choć śmieszy mnie sytuacja typu studentka 4 roku dającą wykłady gościnne w jednym z austriackich uniwersytetów na temat technologii tłoczenia blach, która robi doktorat w 3 lata i superekspresowo habilitację. Bo lubi pisać. Bo wychowany jestem świecie techniki i wiem jak wiele lat trzeba się stawać fachowcem i jak zależne jest to od pasji. Oczywiście niektórym myli się wiedza i doskonałość z umiejętnością prowadzenia kwerendy ale to inna sprawa.

          Zatem wszystko można wytłumaczyć tym, że nieudacznik, jest nieudacznikiem bo nie wysyła 2 raz. Moje 10 godzin pracy to nie pisanie artykułów - pisanie zaczyna sie po pracy... :)
          • dala.tata Re: Wściekłość 29.01.13, 21:16
            No ciebie smieszy, ale to ona ma habilitacje. Jesli ci zalezy na habilitacji, bedziesz musial zaczac pisac wiecej. Jesli nie, to co cie obchodzi, ze ona ma.

            Mam wrazenie , ze chcesz ustalac warunki jak dziala nauka. A jak dziala nie tak jak ty sobie wyobraziles to sie obrazasz.
            • nullified Re: Wściekłość 29.01.13, 21:28
              cóż... dyskutuje się tu i tam czy "to" jest "nauka" ;)

              anyway - do autora watku - "don't give up, try again"
              • dala.tata Re: Wściekłość 29.01.13, 22:20
                Mozemy se tak dywagiwav az krowy do domu same wroca. I nie zmieni sie to, ze tamta pani ka habilitacje, a mr mud nie.
                • mr.mud Re: Wściekłość 30.01.13, 08:34
                  super wypaśny argument.

                  Ja nie dyskutuję tutaj o habilitacji. Dyskutuję , jakie efekty dla nauki daje taki, a nie inny system.
                  Otaczają mnie bandy ludzi którzy sa dla nauki, rozwoju, techniki zbiorem pustym.
                  Za to z dorobkiem. Moim zdaniem (a chyba mam do takiego prawo) sytuacja jest zdegenerowana.

                  Kilka dni temu byłem na odbiorze projektu badawczego. Rada projektu zajęła połączonych 6 stołów), kierowników, rozliczających, zaproszonych profesorów było drugie tyle. Realizatorów poszukujących odpowiedzi na pytanie "jak" i "dlaczego" było trzech. Najfajniejszy był moment gdy nabuzowani szanowni profesorzy zaczęli wyobrażać sobie możliwe zastosowania efektów projektu.. Burza mózgów dopuszcza nawet najbardziej kosmiczne pomysły, ale to nie była burza mózgów, zas pomysły były po prostu śmieszne.

                  Uważasz , że to normalna sytuacja? Nie buntuję się przeciwko habilitacji, nie atakuję jej. Buntuję się przeciwko systemowi zbieractwa, kunktatorstwa, uciekania przed problemami, rozwiązywania zagadnień teoretycznie i poszukiwania tematów, które są lotne, bo można je opublikować a nie dlatego, bo sa problemem naukowym. Sytuacji , w której praca naukowa staje się dla niektórych wyścigiem.

                  • dala.tata Re: Wściekłość 30.01.13, 10:01
                    Nie mam pojecia, czy to jest normalna sytuacja. Mm jednak wrazenie nadal, ze chcesz sie ustawic na zewnatrz sytuacji i oceniac wszystkich, nie podlegajac ocenie. A jesli juz, to ocena powinna byc przecudna.

                    Ty jeden jestes ten normalny i wiesz, jak swiat powinien funkcjonowac. A tu, chamy, tekst ci odwalili i na dodatek nie doceaniaja wykwitow twego pieknego umyslu, tylko gadaja glupoty. Bo przeciez ty wiesz, jak burze mozgow trzeba robic. N dodatek, ty jestes poza zbieractwem i kunktatorstwem. I bys z oburzeniem odrzucil propozycje jakiegokolwiek awansu. Bos czystego serca.

                    Sorry, za stary jestem na takie rzeczy.
            • mr.mud Re: Wściekłość 30.01.13, 08:19
              może to infantylne w polskich warunkach. Ale nie zależy mi :)
              • dala.tata Re: Wściekłość 30.01.13, 09:53
                Skoro nie zalezy, to po co ten watek? I po co w ogole pisac jakikolwiek artykul? Rob sobie swoje i tyle.

                mr.mud napisał:

                > może to infantylne w polskich warunkach. Ale nie zależy mi :)
        • felisdomestica Re: Wściekłość 29.01.13, 20:42
          >Fakt jest taki, ze zbiór tworzących idee ma bardzo małą cześć wspólną z opisującym idee.

          To o czym mówisz, samo w sobie nie jest niczym złym. Podział pracy. Jedni pracują w labie, inni piszą. Samo napisanie publikacji to też ciężka praca. Na koniec wszyscy są współautorami.
          Trzeba zawalczyć o swoje. Jeśli dostarczasz danych, jesteś współautorem. Konstruujesz urządzenie - jesteś współautorem. dajesz pomysł - tez nalezy ci się wpółautorstwo.

          No cóż, w naukach biologicznych rat race jak najbardziej istnieje, ale środowisko już zdążyło się nauczyć, że bez współpracy ani rusz, a kradzież pomysłów na dłuższą metę prowadzi do utraty naukowej reputacji.
          • mr.mud Re: Wściekłość 30.01.13, 08:37
            zazdroszczę, w moim świecie (a już pracowałem w kilku miejscach) zwykle wycina się współautorów, albo przychodzi, słucha potem przegląda sprawozdania i publikuje samemu.
    • flamengista no współczuję 29.01.13, 11:55
      to jest właśnie ten aspekt publikacyjnego biznesu, którego NBK nie rozumie - stąd daje 8 lat na habilitację.

      Przy okazji: dala może i rację w tym, że w międzynarodowych żurnalach da się publikować bez pleców. Z pewnością się da.

      Ale plecy niestety bardzo pomagają. Widzę to niestety po artykułach z mojej działki: w jednym z topowych żurnali publikują przegadane "gnioty", nic nie wnoszące przeglądówki - ale autor zna członka rady redakcyjnej. Ja owszem mam szansę tam opublikować - ale tylko pod warunkiem wysłania dobrego research article, z oryginalnymi danymi.

      Wiadomo, ile czasu zajmuje napisanie przeglądówki, a ile zrobienie porządnych badań i ich opisanie.

      Dlatego przy ocenie wniosków recenzenci powinni nie dać się omamić wyłącznie magią nazwy czasopisma i jego IF, ale również tym, jaki to artykuł. Niektórzy mają cały dorobek złożony z opisówek - jak to się ma do wymogu "znaczącego wkładu" w rozwój dyscypliny?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka