savanna
31.01.13, 11:42
Wiem, wiem - ograny temat i Państwo są juz zapewne nim baaardzo zmęczeni (tu ziewanie i wywracanie oczami) :)).
Ale .....
No własnie. To jest naprawdę poważna zagwozdka dla delikwenta, szczególnie sieroty, która chciałaby to zrobić zgodnie z sumieniem, przy jednoczesnie nieokreślonych kryteriach (w rodzaju, że np. napisanie pracy to 30%, a wykonanie doświadczeń to 40%).
Męczę się jak potępieniec próbując określić % mojego wkładu w prace wchodzące w "osiągnięcie" Jest ich 8 - w 7 jestem pierwsza (lub pierwsza i korespondencyjna), a w 1 jestem równorzędnym pierwszym autorem na pozycji drugiej. Dziedzina taka, że praca zawsze jest dziełem wspólnym, chole.nie trudnym do wyceny (ale to wszyscy wiedzą).
Macie jakieś propozycje, jak wycenić kategorie udziału w pracy, np.:
- opracowanie koncepcji, pomysł - ? %
- zaplanowanie doświadczeń, opracowanie protokołów - ? %
- wykonanie doświadczeń
- opracowanie/przygotowanie/zebranie wszystkich wyników do kupy (czasem od kilku osób)
- analiza statystyczna (lub inna) wyników
- napisanie manuskryptu
- uwagi (czasem b. światłe, kluczowe wręcz dla publikacji) do manuskryptu
No i najważniejsze. Wiadomo, że jest to ogromnie subiektywne, ale jaki właściwie MINIMALNY % wkład powinien mieć habilitant w prace wchodzące w jego "osiągnięcie"?
Spotkałam się z opinią (profesorską), że min. 60% (?!).
Dla mnie to szokujące (nie zgadzam się osobiście z takim wymogiem), szczególnie przy pracach zbiorowych, obejmujących kilka różnych typów doświadczeń i wspólnego trudu kilku osób, nawet jeśli pierwszy autor miał rolę wiodącą.
Kurczę, staram się to zrobić maksymalnie uczciwie, ale nie wiem, czy się jednocześnie nie pogrążam ...