Dodaj do ulubionych

8 lat minęło jak jeden dzień

18.08.13, 14:13
CytatOznacza to zdaniem minister Kudryckiej, że w stosunku do obecnie zatrudnionych adiunktów okres 8 lat będzie liczony dopiero od 01. 10. 2013.

A u nas się pośpieszyli, adiunktów bez habilitacji o czasie pracy powyżej 9 lat, poinformowano w listopadzie-grudniu 2012 komu dadzą wypowiedzenie, wypowiedzenie dano w marcu i kwietniu 2013, z datą rozwiązania stosunku pracy 30 września 2013.
Ale to połowa historii.
W czerwcu zorganizowano konkursy na adiunktów w dokładnie takiej ilości jaka dostała wypowiedzenia. Konkursy zostały rozstrzygnięte. Wygrali ci sami, którzy dostali wypowiedzenia i będą pracować od 1 października 2013 - ich umowy opiewają na 10 lat, z możliwością rozwiązania po 8 latach jeśli nie zrobią habilitacji.
Wyjaśnienie działu prawnego: po pierwsze - prawo nie działa wstecz, po drugie, po tych 8 latach, ta sama osoba w 2021 roku będzie zwolniona ze stanowiska adiunkta do 30 września 2021 i jeśli będzie miała dobrą opinię przełożonego, będzie faworytem wygrania konkursu na adiunkta od 1 października 2021 roku - ich umowa będzie opiewać na 10 lat, z możliwością rozwiązania po 8 latach jeśli nie zrobią habilitacji - i tak ma się to rotować do emerytury.

Na stanowisku adiunkta nie może być "ciurkiem" zatrudniony adiunkt bez habilitacji więcej niż 8 lat. Ale z przerwami w kontraktach może - każdy kontrakt liczy się oddzielnie, 8 potem 8 potem 8 to nie 24 ale za każdym razem nie więcej niż 8.

Czy myślicie że podobne rozwiązanie przyjmie się z asystentami?
Obserwuj wątek
    • nullified Re: 8 lat minęło jak jeden dzień 18.08.13, 17:15
      nie; w przypadku adiunktów ( nie licząc "różnych takich") także nie. Pokusa by zmienić pracownika, któremu przysługują jakieś "prawa", przynajmniej w teorii, w kontraktowego wyrobnika jest zbyt duża. No i mamy do tego odpowiednią "myśl panującą ".

      Tego typu kombinacyje sa skutkiem kumulacji idiotyzmów, od kretyństwa "przymusowego awansu" (hehehehe - to konkursowy przykład zarządzania "do pupy" :P ) na "konkursologii wszechstosowanej" (znakomita pożywka dla korupcji) skończywszy. Między nimi mieści się istny Legion rzeczy nie mniej głupich.
    • dolpanea Re: 8 lat minęło jak jeden dzień 19.08.13, 15:22
      to chyba oczywiste, że 8 lat dotyczy maksymalnego czasu zatrudnienia na stanowisku adiunkta bez habilitacji
      po 8 latach rozwiązuje się stosunek - ale nie ma nigdzie zakazu aby ten sam kierownik zawiązał nowy stosunek 8 letni na stanowisku adiunkta
      wystarczy przeczytać ustawę - jest to oczywiste, i nie ma co się przyjmować, lecz po prostu jest taki stan prawny

      Mało tego - nie musi być nawet uchylane mianowanie, o ile umowa została przygotowana przez kumatego prawnika a nie jakiegoś głąba. Choć oczywiście dla rektora jako pracodawcy wygodniejsze jest aby następny 8 letni kontrakt był bez mianowania (choć przy brakach kadrowych, nie każdy rektor zdecyduje się na ryzyko, że z 2 tygodniowym czy 30 dniowym wypowiedzeniem, pracownik zostawi rektora na lodzie - jednak mianowanie zabezpiecza interes rektora i szkoły, że nie zostanie z 30 dniowym poślizgiem bez kadry).

      Wyobraźmy sobie.
      Uczelnia państwowa ma udaną rekrutację. Już wiadomo ilu studentów będzie i że potrzebuje minimum 800 dydaktyków na 480000 godzin dydaktycznych. Jest lipiec.
      WERSJA A] Z 800 dydaktyków wszyscy mają mianowanie. Rektor może spokojnie oczekiwać na rozpoczęcie zajęć.
      WERSJA B] Z 800 dydaktyków, tylko profesorowie mają mianowanie. Reszta może rozwiązać stosunek pracy z 2 tygodniowym wyprzedzeniem albo 30 dniowym wypowiedzeniem. Co prawda wszyscy pracują od kilkunastu lat w tej uczelni, ale sztucznie podpisuje się z nimi umowy 8 letnie na czas określony.

      Obok jest szkoła prywatna, która nagle potrzebuje 200 dydaktyków więcej. Z dużo ich zwolniła w maju, rekrutacja poszła lepiej niż zakładały analizy. Wystarczy w sierpniu rozpocząć akcję kuszenia dydaktyków z publicznej uczelni. Wielu z nich jest obrażona na rektora w wariancie B, i po takim upokorzeniu łatwiej przejdzie do prywatnej szkoły za odpowiednio godną stawkę zwłaszcza, że zasmakowali, że w wariancie B, w publicznej uczelni nie ma wcale gwarancji czegokolwiek.
      W wariancie A takie przeciąganie do prywatnej nie zadziała.
      Po pierwsze ludzie nie będą chcieli rezygnować z mianowania.
      Po drugie nie da się tak szybko z mianowania rozwiązać stosunku pracy.

      Dlatego u nas rektorzy publicznych uczelni (Uniwersytet i Politechnika) wszystkim mianowanie przedłużyli do 2021 i zapowiedzieli, że po 2021 w przypadku braku habilitacji gwarantują zatrudnienie każdemu z dobrą opinią przełożonego jednoetatowcowi na kolejne 8 lat po 2021 roku - jeśli się uda to dalej na zasadzie mianowania.
      W uniwersytecie wręcz padły słowa, że dopóki ktoś sądownie nie wymusi na uniwersytecie rezygnacji z mianowania to uniwersytet sam z niego dla adiunktów bez habilitacji i asystentów bez doktoratu nie zrezygnuje. Podobne stanowisko jest na politechnice. W mieście jest około 8 prywatnych szkółek i ze 4 filie niedaleko.
    • snutas zmian nie było 19.08.13, 16:05
      zmiany miały być takie aby się nic nie zmieniło - i jeśli coś zmieniono za bardzo - to teraz się z tego wycofuje (na przykład zmiany dotyczące awansowania na prof.)

      z tymi 8 latami zmian też nie było za wiele
      choć te niewielkie - to takie, które wkurzają tych, którzy cenią system z autonomicznymi uczelniami - jestem osobą spoza naukowego podwórka, jednak zgadzam się, że uczelnie wyższe powinny mieć pełną autonomię a rektor z senatem powinni mieć pełną wolność w kształtowaniu polityki kadrowej swojej uczelni
      Wymóg aby zwalniać po 8 latach wyszkolonego przez siebie pracownika - to wymuszanie na uczelni aby pozbywała się swojego kapitału intelektualnego, aby niszczyła swoje przewagi i zmuszała pracownika do przejścia do konkurencji z informacjami o najbardziej wrażliwych elementach uczelni
      A opowiadanie bajek, że nie muszą zwalniać tylko na przykład dać na dydaktycznego wykładowcę - to bzdura. To i tak część tych ludzi nie zadowoli i część z nich odejdzie, a po drugie, rektor i jego fachowcy od rozwoju kadr powinni mieć prawo ocenić i wybrać autonomicznie własną politykę. Może dany naukowiec pracuje nad czymś co bada się długo i żmudnie i w 8 lat to on dopiero może wybrać kryteria jakimi będzie się kierował przy wyborze metody badawczej? Jeszcze dobrze nie zaczął i co bach - na wykładowcę? Albo na potrzeby habilitacji ma się rozpraszać na projekty dające awans a jego czas leci - i jest specem od tego co dopiero po 40 lat żmudnych badań da efekt - ale za to efekt przebijający wartość jego pracy gdyby realizował krótkoterminowe składniki?
      Już sama habilitacja powinna być w gestii uczelni i rektora tylko / dziekana = oni powinni sami określać, czy habilitacja wymaga 70 recenzji, czy 1 recenzji, czy zaufanie mają do swoich własnych profesorów czy wolą zasięgnąć opinii z konkurencyjnego ośrodka ryzykując, że złośliwie konkurencja będzie chciała wykorzystać to do dokonania sabotażu kadrowego.
      Obecny system jest chory. To tak jakby Coca-Cola do oceny swoich managerów zasięgała opinii oceniających z PepsiCo i od tej opinii uzależniała dalsze zatrudnianie w Coca-Coli.
      Jakież to rodzić musi dylematy. Ludzie z Coca-Coli w takim systemie - szukaliby kontaktów i wsparcia u fachowców z PepsiCo - to szkodliwe. Ale tak działa to obecnie w Polsce. Jest to chore - jakiś idiota to wymyślił. Opiniujący z wrogiego ośrodka powinien być ostatnią osobą, której się słucha. Nie dziwi ocena Uczelni z Warszawy, gdzie habilitant i pracownik tej uczelni dostał dwie negatywne recenzje od wrocławskiego i krakowskiego recenzenta a własny recenzent warszawski dał pozytywną i warszawska uczelnia słusznie nadała stopień - logiczne, że wrogie a co najmniej konkurencyjne ośrodki i lojalni wobec tych ośrodków profesorowie nie mają interesu w tym by życzliwie oceniać człowieka z Warszawy.
      Obecny system jest toksyczny.
      Do tego narzucanie 8 letniej rotacji to kolejna niszcząca praktyka - Może ministerstwo przemysłu zaproponuje wprowadzenie prawa, że po 8 latach Coca-Cola ma zwolnić z Coca-Coli człowieka bo PepsiCo ma o nim złą opinię?
      • chilly Re: zmian nie było 19.08.13, 19:39
        snutas napisał:
        > Już sama habilitacja powinna być w gestii uczelni i rektora tylko / dziekana =
        > oni powinni sami określać, czy habilitacja wymaga 70 recenzji, czy 1 recenzji,
        > czy zaufanie mają do swoich własnych profesorów czy wolą zasięgnąć opinii z kon
        > kurencyjnego ośrodka ryzykując, że złośliwie konkurencja będzie chciała wykorzy
        > stać to do dokonania sabotażu kadrowego.
        Zgoda. Tylko byłaby to habilitacja ważna na danej uczelni. A zatem - po co nam w ogóle habilitacja?
        > Obecny system jest chory. To tak jakby Coca-Cola do oceny swoich managerów zas
        > ięgała opinii oceniających z PepsiCo i od tej opinii uzależniała dalsze zatrudn
        > ianie w Coca-Coli. Jakież to rodzić musi dylematy. Ludzie z Coca-Coli w takim systemie - szukalibykontaktów i wsparcia u fachowców z PepsiCo - to szkodliwe. Ale tak działa to o
        > becnie w Polsce.
        Egzemplifikacja praktyczna:
        www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/edward-kapuscik-historia-pewnej-profesury
        • cretinophil Re: zmian nie było 19.08.13, 20:04
          www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/ludwik-stomma-historia-pewnej-habilitacji
          CytatDr Krzysztof Piątkowski w uznaniu jego dorobku i kompetencji naukowej był zaproszony przez V Wydział École des Hautes Études, której profesorami byli m.in. Claude Levi-Strauss, Mircea Eliade, Georges Dumézil, na gościnne wykłady, które odbywał w ramach mojego seminarium. Spotkały się one z jednogłośnym uznaniem. Gość z Polski nie musiał się też płaszczyć (nie ma tutaj takiego zwyczaju – każdy ma prawo do swoich racji i ich „aroganckiej” obrony) przed znakomitościami naszej uczelni, których nam doprawdy nie brakuje i których pewnie SWPS mogłaby jej pozazdrościć. Powstaje więc pytanie: skoro w Paryżu zyskuje pan Piątkowski szacunek i uznanie, a na SWPS w Warszawie połowa komisji egzaminacyjnej woli na dźwięk jego nazwiska uciekać do toalety, czy oznacza to, że tak nieskończenie wyższe są standardy naukowe w Rzeczypospolitej w porównaniu z francuskimi? Jeżeli tak, to skoro jest tak dobrze w nauce polskiej, dlaczego jest tak źle? Myślę, że kazus dr. Krzysztofa Piątkowskiego w jakiejś mierze nam to wyjaśnia. Wobec wymoczków i nieudaczników naukowych rady wielu polskich uczelni (uwaga – mogę sypnąć przykładami, więc serdecznie odradzam urażone i uroczyste sprzeciwy) są cieplutkie, zgodne, tolerancyjne, wręcz matczyne. Przed tymi, którzy chcą powiedzieć coś nowego, albo choćby tylko nazbyt inteligentnego, zamykają się drzwi salonów.
          Ano u nas też był taki, na konferencje jeździł z noblistami, i razem z nimi miał sesje robocze na workshopach, wspólne wystąpienia konferencyjne z nazwiskami z pierwszej 100 w dyscyplinie, współpracę z profesorami z USA, Azji, Australii i Europy również, osiągnięć w nowym trybie kilka, IF wyższe niż cała komisja habilitacyjna razem zsumowana, ale habilitację mu uwalili. W głowie się gówniarzowi poprzewracało od tych demoralizujących kontaktów.
          Niestety z żalu się rozchorował i nie doczekał się rotacji osieracając dzieci i owdawiając żonę.
    • cretinophil Author-Level Eigenfactor? Score (x100) 19.08.13, 17:26
      Jeśli habilitacja miałaby być - tak jak jest teraz - państwowa, to powinno zrezygnować się z recenzji spoza uczelni zatrudniającej habilitanta a oprzeć ocenę o jakiś obiektywny parametr, na przykład: Author-Level Eigenfactor? Score (x100).

      O ile jeszcze można jako tako zrozumieć, gdy Ministerstwo Nauki pozwala powoływać recenzentów zatrudnionych w jednostkach finansowanych z Ministerstwa Nauki, co w pewnym sensie może być traktowane jako wieloodziałowe jedno przedsiębiorstwo (choć i to nieprawda - bo te uczelnie też się zwalczają i skaczą do gardeł o pieniądze), o tyle zapraszanie recenzentów z prywatnych uczelni, gdzie recenzenci dbają o interes swojego głównego pracodawcy - jest totalnym nieporozumieniem.
      Author-Level Eigenfactor? Score rozwiązałby kłopoty. Ministerstwo powinno wyznaczyć poziom, a urzędnik przyznawać automatycznie każdemu kto osiągnie próg minimalny dla habilitacji. Za artykułem: sydney.edu.au/law/parsons/ATTA/docs_pdfs/conference_papers/Using_the_Social_Science_Research_Network_to_Aid__and_to_promote_research.pdf

      Author-Level Eigenfactor™ Score (x100):
      Eigenfactor is a weighted measure of an
      author‟s citations. For further explanation and
      examples of Eigenfactor™ Scores see:
      www.eigenfactor.org/methods.php
      CytatAuthor-Level Eigenfactor? Score (x100): The author-level Eigenfactor? score is a weighted measure of an author’s citations. It adjusts for the number of authors of the paper, the number of outgoing citations from each paper citing an author’s paper and for the importance of the citing paper. All self citations are eliminated in calculating an author’s Eigenfactor? score. The score reported in the SSRN ranking tables is calculated from SSRN citation data only. To understand how this importance-weighting works, consider the following iterated voting procedure:
      "Each author begins with a single vote and passes it on, dividing the vote proportionally based on those authors whom she cites. In other words, if she cites two authors

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka