migind
04.03.14, 01:55
Witajcie,
chciałbym zasięgnąć rady bardziej doświadczonych. Doszedłem do momentu, w którym chcę wyjechać na staż zagraniczny do mocnego ośrodka za granicą. Doktorat obroniony miesiąc temu, pora więc zabrać się za nowy projekt naukowy. Niestety nie jest to takie proste. Z tego, co wiem, to w poszukiwaniu postdoca kluczowy bywa promotor. Mój niestety mi nie pomoże i nie ma to w tym miejscu znaczenia, dlaczego. Mogę jedynie liczyć na pozytywną jego rekomendację. Ofert w innych ośrodkach nie jest zbyt wiele i zwykle nie do końca pokrywają się z moimi zainteresowaniami. Sam mam tymczasem, jak sądzę, ciekawy pomysł na badania. Niestety nie mam jeszcze dorobku, bo przez pisanie naszych polskich doktoratów nie ma czasu na pisanie publikacji. Z zazdrością można patrzeć na kolegów z zachodu, którzy broniąc się mają już solidny dorobek... Wiem wiem, u nas też tak już można, ale ja nie z tego rocznika jestem.
A więc moje pytanie jest następujące: co sądzicie o pomyśle, aby pisać osobiście do szefów dobrych zespołów za granicą i spróbować zainteresować własnym pomysłem na badania? Czy nie będzie to wyglądało idiotycznie, że ktoś całkiem anonimowy, w zasadzie bez dorobku, z publikacjami w trakcie pisania, chce się u nich załapać na postdoca? Cholera, może macie
inny pomysł?