Dodaj do ulubionych

skandal na UJ

07.05.14, 11:41
wyborcza.pl/1,75478,15912721,UJ_odwoluje_honoris_causa_dla_Barroso__Bo_promuje.html#CukGW
Co za skandal... I jaki wstyd! W tajnym głosowaniu odrzucili. A przecież sama Róża Thun opiniowała! Zaiste: UJ = Uniwersytet Jarosława. Trzeba teraz szybko (dziś, jutro) znaleźć na UJ bardziej politycznie dojrzałą radę wydziału.

A tak na marginesie - pytanie do zorientowanych. Wnioski o hc rzeczywiście opiniuje zdrada wydziału czy jednak Senat?

pzdr
horny
Obserwuj wątek
    • anfa05 Re: skandal na UJ 07.05.14, 12:30
      Tytuł nadaje Senat na wniosek Rady Wydziału. Na niektórych uczelniach wniosek wymaga zewnętrznych recenzji.
      Ale to jest długa procedura. Jakieś to dziwne. W sobotę Barroso miał otrzymać tytuł a sprawę dopiero Rada Wydziału głosowała?
      • pfg Re: skandal na UJ 07.05.14, 13:21
        Nie umiem powiedzieć, czy Barroso na ten doktorat zasłużył, ale na pewno nie należało go informować, że dostanie, gdy sprawa nie była przesądzona. To po pierwsze. Po drugie, nie należało tego załatwiać w ostatniej chwili, bez odpowiedniego przygotowania gruntu, i na zasadzie rektor sobie życzy, więc wydział ma posłusznie wystąpić z wnioskiem. Po trzecie, sam pomysł, aby przyznać jakiś doktorat h.c. z okazji jubileuszu 650 lecia, jest idiotyczny. Doktorat honorowy ma uczcić konkretnego człowieka i jego zasługi, nie zaś być elementem jakichś innych uroczystości. Tak więc większość winy za tę sytuację leży po stronie rektora.
        • pr.ofesor Re: skandal na UJ 07.05.14, 16:49
          Aczkolwiek argumentacja przeciwników h.c. woła o pomstę do nieba.
          • pan.toranaga Re: skandal na UJ 07.05.14, 17:07
            A czy to naprawdę to było argumentem, czy tak się dziennikarzowi wydawało, albo też poczucie misji kazało napisać?
          • pfg Re: skandal na UJ 07.05.14, 17:30
            pr.ofesor napisał(a):

            > Aczkolwiek argumentacja przeciwników h.c. woła o pomstę do nieba.

            Nie znamy tej argumentacji. Być może argumenty, że lewicowiec, maoista i genderysta pojawiły się w dyskusji, ale nie wiemy, czy zdecydowały. Na mój nos, Rada Wydziału przede wszystkim obraziła się na rektora, że ten jej chciał coś narzucić. No jak to, rektor mówi samodzielnej, niezawisłej i najmądrzejszej na świecie Radzie Wydziału z jakim wnioskiem ma wystąpić?! Nie może być! Lepiej wyjść na palantów niż ulec naciskom rektora. To jest współczesne, UJtowskie rozumienie wolności akademickiej w pełnej krasie - wolności akademickiej, mutatis mutandis wolności szlacheckiej.

            Obficie cytowany w prasie prof. Legutko, który zaleca Barroso całowanie Rady po rękach za to, że w ogóle raczyła się nad jego kandydaturą pochylić, jest z innego wydziału, więc nie brał udziału ani w dyskusji, ani w głosowaniu.

            Powtarzam, że moim zdaniem największą winę ponosi rektor Nowak, który źle, bardzo źle całą rzecz przeprowadził, a w ogóle wpadł na pomysł wręczenia doktoratu h.c. przy okazji jubileuszu i chciał go niejako narzucić Radzie, podczas gdy - istotnie - normalnie rzecz idzie w drugą stronę: Rada występuje z wnioskiem i usilnie przekonuje Senat, żeby rzecz poparł. Zapewne rektorowi-chirurgowi nawet do głowy nie przyszło, że gdy akademicki przełożony coś powie, to niżsi w hierarchii mogą zaprotestować.

            A że mój Uniwersytet spektakularnie strzelił sobie w stopę to już jest inna historia...
            • flamengista come on! 07.05.14, 20:30
              Naprawdę wierzysz, że to przypadek? Rozumiem, że redakcja GW przyjaźni się z Legutko, nie z Różą Thun? Zakładasz, że rektor UJ zaproponował hc Barroso a potem mu powiedział: sorry, no deal?

              Znając życie i pewną europoseł, najprawdopodobniej chlapnęła językiem przed Manuelem, ten się ucieszył przedwcześnie, a UJ sprawę odrzucił nie teraz, a jakiś czas temu.

              Sprawy by pewnie w ogóle nie było, gdyby nie rozgoryczenie posłanki i nadchodzące wybory. Manuel dostałby medal, a redakcja GW piałaby z zachwytu. I wszyscy byliby zadowoleni.

              A tak mamy skandalik w sezonie ogórkowym, w który wciągnięto UJ. Troska pani posłanki o sprawy krakowskie jest zadziwiająca... Normalnie ptak swojego gniazda nie kala, a tu mamy dokładnie rzecz odwrotną.
              • helvidius Re: come on! 07.05.14, 21:05
                Bardzo możliwa interpretacja.

                Istotnie - choć znam temat z drugiej ręki - rzeczona Rada Wydziału odbyła się w czerwcu zeszłego roku. Raczej nie mogło być wówczas raczej mowy o gender, bo temat ten zaczął funkcjonować w polskiej dyskursie publicznym nie wcześniej niż w grudniu 2013. Więc pewnie go wrzucono, żeby redaktorom pasowało do tezy artykułu i rzeczywistości politycznej AD 2014.

                Ryszardowi Legutko tym razem też udało się trafić do mediów ze swoim przekazem - bo jak ze dwa miesiące temu oblepił pół miasta plakatami, zapraszającymi na organizowaną przez siebie konferencję pt. "Gender - jak się przed tym bronić", to pies z kulawą nogą się o tym nie zająknął. Co ciekawe, Legutko nie jest ani członkiem Rady Wydziału, ani Senatu UJ. Używając zatem jego nomenklatury, on też "tutaj nie rządzi".

                Tak czy siak, jeśli rzeczywiście Rektor konsultował się z Różą Thun, i to ona była spiritus movens całego procederu, nie najlepiej to świadczy o Rektorze. A teraz jeszcze stenogram z Rady Wydziału lata po internetach. Fuj.
                • lingstos stenogram lata i huczy... 07.05.14, 21:13
                  Tekst linka
                  • flamengista no i co z tego? 07.05.14, 21:49
                    naprawdę nie widzę tam nic kontrowersyjnego. Szukam i znaleźć nie mogę.

                    Burza w szklance wody.
                    • lingstos Re: no i co z tego? 07.05.14, 21:57
                      a jak o wydziale swiadczy fakt pojawienia sie tego stenogramu w gazecie? a obowiazek zachowania tajemnicy sluzbowej przez osobe sporzadajaca stenogram?
                      • pr.ofesor Re: no i co z tego? 08.05.14, 10:43
                        Stenogram nie jest dokumentem opatrzonym klauzulą tajne/poufne.
                    • dala.tata Re: no i co z tego? 07.05.14, 22:10
                      No coz, a mysle, ze to jest stenogram obrad ludzi, ktorzy a. obrazili sie, b. maja niezly kompleks boga i wydaje im sie, ze ludzie na swiecie po prostu wypatruja doktoratow hc z UJ.

                      Co wiecej, zarzucaja Barroso, ze jest politykiem, argumenty, ktore podaje czesc mowiacych sa jedynie ideologiczne, co jest dosc zabawne.

                      No i ten gender....zalamujace
                      • dobrycy Re: no i co z tego? 07.05.14, 22:26
                        a) wolno im, w koncu ktos ich tu potraktował dość instrumentalnie
                        b) chyba każda RW i chyba każdy polski uczonek z odpowiednio niskim peselem ma liczne kompleksy, nie tylko kompleks boga. Kompleksy
                        te bujnie rosną na grząskim gruncie polskiej nauki podlewane przez liczne
                        absurdy, nepotyzm i niesprawiedlwość.
                        c) niektorzy nie lubia gendera, homoseksualistow, żydow, cyklistów itp, również w odpowedzi na te kompleksy.
                        btw, ja uwazam ze dawanie h.c. politykom jest jak danie Virtuti Militari
                        Breżniewowi, plugawi dane odznaczenie, które miało jakąś tam
                        symobliczną rolę.


                        dala.tata napisał:

                        > No coz, a mysle, ze to jest stenogram obrad ludzi, ktorzy a. obrazili sie, b.
                        > maja niezly kompleks boga i wydaje im sie, ze ludzie na swiecie po prostu wypat
                        > ruja doktoratow hc z UJ.
                        >
                        > Co wiecej, zarzucaja Barroso, ze jest politykiem, argumenty, ktore podaje czesc
                        > mowiacych sa jedynie ideologiczne, co jest dosc zabawne.
                        >
                        > No i ten gender....zalamujace
                        >
                        >
                        • h_hornblower pardonsik 07.05.14, 23:25
                          dobrycy napisał:

                          > c) niektorzy nie lubia gendera, homoseksualistow, żydow, cyklistów itp,

                          Myślę jednak, że wrzucanie do jednego worka tych, którzy nie lubią dżenderyzmu i tych, którzy nie lubią Żydów jest "nieco" pochopne.

                          pzdr
                          horny
                          • eeela Re: pardonsik 15.05.14, 12:34
                            > Myślę jednak, że wrzucanie do jednego worka tych, którzy nie lubią dżenderyzmu
                            > i tych, którzy nie lubią Żydów jest "nieco" pochopne.

                            A niby dlaczego? Obydwie postawy zawierają w sobie bezrefleksyjne uprzedzenia i są oparte na stereotypach odnoszących się do jakiejś (raczej luźno definiowanej) grupy społecznej. Co jest w nich takiego odmiennego?
                            • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 14:43
                              tak, oczywiście, brak entuzjazmu dla radykalnego feminizmu jest rzeczywiście moralnym i intelektualnym ekwiwalentem antysemityzmu... Nie zgadzasz się z p Środą, to zaraz będziesz sypał cyklon B do komory gazowej, nie entuzjazmujesz się drag queens, to zaraz będziesz badał, kto nie wypełnia aryjskiego typu urody, nie jesteś fanem państwowej "inżynierii dusz", to zaraz musisz być zwolennikiem wszelkich innych uprzedzeń i fobii...
                              A w ogóle to polityczny konserwatyzm trzeba wypalać gorącym żelazem, razem z jego rzecznikami, w imię tolerancji i wolności (zanim ci wstrętni uprzedzeni dyskryminatorzy nie zaczną na serio prześladowań i budowania stosów)
                              Proponuję jednak puknąć się w głowę (ryzykując olbrzymi hałas).
                              P.S. Gratuluję sukcesu - ostatecznie przekonała mnie Pani do głosowania na korwinowców w wyborach (mimo, że uważam JKM za, delikatnie mówiąc, ekscentryka), tylko po to, by zrobić ludziom Pani pokroju na złość.
                              • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 15:25
                                Jednak to eeela ma racje a ty sie mylisz. Nielubienie Zydow i genderowcow ma duzo wspolnego, na pewno duzo wiecej niz nielubienie Zydow i wrzucanie cyklonu.

                                Kolejne osiagniecie polskiej mysli prawnej.
                                • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 15:41
                                  wie Pan co? Na Pana miejscu zastanowiłbym się raczej nad tym, czy Pana antykatolickie teksty nie przypominają "Der Sturmer"...
                                  A tak w ogóle, to EOT, chciałem tylko kolejny raz dać świadectwo, że na wiodącym forum polskiej nauki zdarzają się osoby stojące na prawo od lewego skrzydła Gazety Wyborczej... Ale o polityce rozmawiać tu nie warto.
                                  • kardla Re: pardonsik 15.05.14, 16:03
                                    Zastosowanie przez Pana argumentu ad Hitlerum jest najlepszym dowodem na to że ma Pan całkowitą rację :P


                                    • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 16:26
                                      zaraz, zaraz, ja tylko odpłacam pięknym za nadobne; antysemityzm uznaję - podobnie, jak każdy rasizm - za moralną ohydę i intelektualny absurd. Jeśli ktoś imputuje konserwatywnemu liberałowi, za jakiego się uważam, umysłowość antysemicką, to nie zamierzam potulnie pochylać głowy (nie mówiąc już o tym, że porównanie niechęci wobec osób do niechęci wobec idei jest naprawdę tak głupie, że aż dech zapiera)
                                      P.S. I żeby było jasne, nie uważam kompleksa za spadkobierce nazistowskiej antykatolickiej propagandy; pokazałem tylko, że miecz ma dwa końce...
                                      • kardla Re: pardonsik 15.05.14, 16:37
                                        No chwileczkę.
                                        To Pan zarzucił cyklonem, a nie komplex.

                                        To co było tym pięknym, za które Pan tak nadobnie zapłacił?

                                        PS. Czyli Pan blefował? :P

                                        • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 16:40
                                          kompleks napisał, ze teza eli o pokrewieństwie między antysemityzmem a antydżenderyzmem jest trafna - no to odpowiedziałem.
                                          I nie, nie blefowałem, zniżyłem się do poziomu dyskutanta...:)
                                          • kardla Re: pardonsik 15.05.14, 16:46
                                            Komplex w swojej wypowiedzi zwrócił szanownemu Panu uwagę że "odrobinkę" Pan histeryzuje stwierdzając "Nie zgadzasz się z p Środą, to zaraz będziesz sypał cyklon B do komory gazowej".

                                            • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 16:52
                                              cóż, może powinienem napisać "będziesz podpalał stodołę"...
                                              Przecież chyba wiemy, do czego doprowadził antysemityzm, czyż nie?
                                              A poza tym, to było nawiązanie do niedawno prowadzonej tu dyskusji i tekstu niejakiej Pani Umińskiej (dżenderystki, a jakże), która dokładnie użyła takiego rozumowania a'propos Żeromskiego.
                                              Wstydzę się linkować tego Pana, ale akurat jego strona wyskakuje w googlu (tekstu nie ma w sieci)
                                              ww.jerzyrobertnowak.com/artykuly/Niedziela/pro_i_contra/2000/05.htm
                                              Fragment "tropiciele antysemityzmu".
                                              P.S. I żeby było jasne, na temat p. Nowaka mam wyrobione zdanie...
                                              • kardla Re: pardonsik 15.05.14, 16:59
                                                Czy w wątku o "dzenderystce" Komplex napisał coś (w rodzaju papież jest jak Hitler) na co Pan zechciał zareagować w obecnym wątku? Czy tak?


                                                PS. "Będziesz podpalał stodołę" nie jest ani trochę lepsze od tego co Pan napisał...
                                                • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:02
                                                  wiecie, bramka jest okrągła a piłki sa dwie... jakoś tak to szło

                                                  a niebo płacze nad południowo-wschodnią Ojczyzną ;p
                                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:09
                                                    Akurat o tym czy antygenderyzm jest zblizony do rasizmu to warto dyskutowac. Podobnie jak czy mozna zarzucac ateistom ze nie moga byc etyczni. I wiele innych.
                                                  • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:14
                                                    no ale "wy moi kochani" nie o tym, nie o tym...
                                                • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:17
                                                  Powtarzam jeszcze raz - teza broniona przez kompleksa zakłada, że istnieje związek/pokrewieństwo/podobieństwo/kontinuum/ zbieżność pomiędzy sprzeciwianiem się radykalnemu feminizmowi (disclaimer dla nully'ego - zostawmy na boku dyskusję, co to jest "radykalny' feminizm) a antysemityzmem i - jak dodał w nowym poście - rasizmem.
                                                  Jeśli ktoś stawia mi taki zarzut, to musi się liczyć z repliką utrzymaną w tym samym duchu. Posty kompleksa o religii katolickiej mają bowiem więcej wspólnego z "der Sturmer" niż ja z antysemityzmem. Nie mam również ochoty na to, by ktoś owładnięty antyreligijnymi obsesjami pouczał mnie o uprzedzeniach i stereotypach. I tyle.
                                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:22
                                                    Popelniasz blad laczac gender z radykalnym czymkolwiek. Dzialasz na podstawie konserwatywnych obsesji.
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:39
                                                    może tak raczyłby Waść zauważyć, że dyskusja nie dotyczy gender tylko genderyzmu, co w wyjściowym poście hornblowera było wyraźnie zaznaczone. Nie dotyczy więc osób transpłciowych czy samego pojęcia płci kulturowej, ale dotyczy zespołu poglądów (którego nie nazywam genderyzmem, bo to idiotyzm, ale który nazywam radykalnym feminizmem z całą świadomością niewystarczalności tego wyrazu).
                                                    Gender i genderyzm to coś innego, get it?
                                                    Jak na wybitnego ścisłowca, nieomieszkującego nigdy krytykować polskich naukowców, ma Pan zaskakujące (no dobra, żartowałem, wcale nie zaskakujące...) problemy z precyzją myślenia, względnie z czytaniem ze zrozumieniem.
                                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:44
                                                    Dobrycy napisal:

                                                    > c) niektorzy nie lubia gendera, homoseksualistow, żydow, cyklistów itp, również w odpowedzi > na te kompleksy.

                                                    I to dopiero bylo punktem wyjscia dla hornblowera ktory przerobil gender na genderyzm.
                                                  • dala.tata Re: pardonsik 15.05.14, 17:51
                                                    co to jest genderyzm?
                                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 18:00
                                                    "Genderyzm" lub "ideologia gender" to jest pejoratywna nazwa uzywana przez konserwatystow na okreslenie "gender studies". Tak ja to odbieram.
                                                  • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 18:12
                                                    oj nie... to zdecydowanie więcej niż jakies "studies" - "ideologia gender" pokrywa się znaczeniowo z "cywilizacją śmierci" ale też z "gejowskim eurokołchozem", "eutanazją i aborcją", itd. To konstrukcja dość złożona jest i jej apostołowie (tak to zwykle jest w pracy ideologii :) ) wyciągają z tego woreczka różne rzeczy w zalezności od okoliczności ;) Żeby było śmieszniej (albo bardziej ponuro) jest to jeden z takich kociołków czarownicy, z którego zgodnie nabierają do swoich miseczek delikwenci, którzy "normalnie" pozabijaliby się przy jednym stole.

                                                    Po prostu Cud!
                                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 18:43
                                                    eeela: co mialas na mysli piszac o "genderyzm"?
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 20:11
                                                    genderyzm to durnowate określenie pewnego zespołu poglądów, wymyślone przez p. Kempę et consortes, który dość trafnie - choć oczywiście niewyczerpująco i ironicznie - zdefiniował nully. Idee te w najpełniejszej formie występują właśnie we współczesnym feminizmie.
                                                    I ten zespół poglądów nie ma bezpośredniego związku z rozsądnymi badaniami nad kulturowymi uwarunkowaniami płci, miejscem kobiet w społeczeństwie, relacjami kultura-biologia itp.
                                                    Inaczej mówiąc, ja np. wierzę, że gender istnieje, że należy prowadzić takie badania (co nie znaczy, że nie ma w tym obszarze hochsztaplerki), że transpłciowość to realny problem a nie fanaberia dekadenckiego społeczeństwa itp. Ale zarazem jestem przeciwnikiem parytetów, aborcji na żądanie, swoistości metodologicznej "gender studies", ściganiu zgwałcenia z urzędu (z przyczyn praktycznych), ingerencji państwa w politykę płac w przedsiębiorstwach itp. A takie - i szereg innych - tezy głosi współczesny feminizm/genderyzm. I protestuję przeciwko twierdzeniu rozmaitych internetowych Adornów od siedmiu boleści, że odrzucanie takich haseł w imię indywidualizmu i klasycznego liberalizmu jest cechą charakterystyczną umysłowości podatnej na antysemityzm i rasizm, których nienawidzę...
                                                  • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 22:57
                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > (...). Idee te w najpełniejszej formie występują właśnie w
                                                    > e współczesnym feminizmie.

                                                    em... no niespecjalnie jakby ;) To znaczy zawsze się jakieś wściekłe pussy (może być, że transgenderyczne ;) ) znajdzie - w końcu vagina dentata to (jak pouczaja mędrcy ;p ) strach w pewnej mierze uniwersalny, jednak poza muzeum (czcigodne wojowniczki z wieku XX i to raczej bliżej jego środka niż końca) i liceum (taki wiek ^^ ) tego się w nurcie współczesnego (czyli takiego co to nie ma ze 30 lat ;p co zwykle w Polszcze uchodzi za odkrywcze i nowoczesne jak się dobrze uleży gdzie indziej) feminizmu specjalnie nie spotyka. * No może w jakimś rezerwacie ze stanikami, stringami etc.**

                                                    Raczej traktowałbym to jako konstrukt, mocno przestarzały - tchnący nowością głównie przez "powrót nowego", wsparty wszak w znacznej mierze na przenosinach starych schematów (stąd skojarzenie antysemickie nie jest aż takie "kontrowersyjne", mechanizm jest podobnej natury). No porządny człowiek "musi w coś wierzyć" i "musi coś nienawidzieć"; ba!





                                                    //
                                                    *dla porządku - nie chce by tu przywoływano naprzykłady z gatunku Środa czy Szczuka - Boży zwierzyniec no duży jest... cóż poradzić ;)
                                                    **dla porządku drugiego - to co funkcjonuje w dyskursach politycznych, zwłaszcza nieco przeciągniętych pod dywanem przez jakies buldożki, niekoniecznie francuskie, feminizmem jest w taki sam sposób w jaki p. Kępa czy inne "niejakie" są "katolikami" - voila >.>
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 23:10
                                                    jakkolwiek by nie interpretować jakiejkolwiek doktryny, istnieje przepastna różnica moralna i intelektualna (choć to pewnie też konstrukty..;)) pomiędzy wrogością wobec OSÓB należących do określonej grupy (np. antysemityzm) a niezgadzaniem się z jakąś IDEĄ (antyfeminizm, antyliberalizm, antysocjalizm itp.).
                                                    To tak jakby napisać, że myśliciele krytyczni wobec IDEI uniwersalnych praw człowieka (ot, choćby późny Kołakowski) to faszyzujący zwolennicy Auschwitz i Kołymy... W końcu i tu i tu "mechanizm" jest podobny - nie ma praw człowieka.
                                                  • nullified Re: pardonsik 16.05.14, 00:50
                                                    rzecz w tym miły, szanowny, panie kolego podwórkowy ;), że to co zwiemy 'antysemityzmem' ma niewiele wspólnego ze stosunkiem do konkretnych osób. Te "osoby" są wymienialne i mogą być z "obiektywnego" (resp. niezaangażowanego) punktu widzenia - czysto przypadkowe. Może Pan spokojnie sypiać z Riwką, przyjaźnić się z Ickiem i to bardzo, bo przecież równy chłop, jednoczesnie głosząc i czyniąc to co identyfikujemy jako 'antysemityzm' własnie. No to sa Panie Dziejku autentyczne fakty obiektywne. Odnotowane wielokrotnie w historii ehm... "przedmiotu".

                                                    W przypadku genderyzmu (genderozbrodni, cywilizacji gender... kurde - musze wymyślić coś co się będzie rymowało ;p) "mechanizm" jest podobny. To nosiciele przykładani są do "cech" nie zaś "cechy" mierzone na podstawie "badań nad nosicielami". W ten sposób może Pan juz dziś zostać przedstawicielem "cywilizacji gender" o ile strosowny specjalista taką głeboką diagnozę na pana - za przeproszeniem - wydali. No homo mensura jak nic ;)

                                                    Pan się może nie zgadza z "ideą" (whatever it is there), ci co uzywają tego narzędzia "ideę" mają chochlą, często niedbale, nabraną ze wspomnianego kociołka.

                                                    I za dalą - no tu nic do niczego nie pasuje ;) Ten "feminizm", który pan poddaje krytyce istnieje w artystowskich kreacjach i zinach głównie (zdziwiłby się Pan pewnie jak bardzo feministki potrafią zajadle krytykować... feminizm huh); te "studia gender" to dziś kopaliny archeologiczne... the same place, different time ;)
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 16.05.14, 09:59
                                                    1) poruszałem się w ramach definicyjnych zasugerowanych przez eelę, która stwierdziła, iż antygenderyzm i antysemityzm opierają się na uprzedzeniach wobec określonych grup. Nie trzeba być nominalistą, by uznać, że grupy składają się z osób...
                                                    2) wnioskowanie na podstawie faktu, że antysemici mogą mieć "prywatnie" lubianych Żydów, że antysemityzm nie obejmuje niechęci wobec osób, jest zdecydowanie ekscentryczne. Toć nawet Hitler i Goring mieli takowych - czy naprawdę będzie Pan bronił poglądu, że nie żywili oni niechęci wobec Żydów? Pewnie, że w wielu przypadkach łatwiej nienawidzić nieznanych osób czy abstrakcji aniżeli konkretnego Icka, ale to absolutnie nie dowodzi prawdziwości Pana tezy.
                                                    3) stosując Pana argumentację, podejmuję się bez trudu wykazać, że występująca w niektórych środowiskach niechęć wobec PiS jest strukturalnie podobna do antysemityzmu. PiS-man jako Żyd III RP - bah, może nawet niepokornym zostanę...:)
                                                    4) I jeszcze krótko co do gender i genderyzmu. Badanie nad gender to np. badanie stereotypowego obrazu kobiecości występującego w reklamach. I to jest O.K. Genderyzm (feminizm) to natomiast np. postulat, by państwo prawnie zakazywało szerzenia stereotypów w wypowiedziach reklamowych. I to drugie mi się nie podoba, w imię klasycznego liberalizmu.
                                                  • nullified Re: pardonsik 16.05.14, 17:05
                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > 1) poruszałem się w ramach definicyjnych zasugerowanych przez eelę, która stwie
                                                    > rdziła, iż antygenderyzm i antysemityzm opierają się na uprzedzeniach wobec okr
                                                    > eślonych grup. Nie trzeba być nominalistą, by uznać, że grupy składają się z os
                                                    > ób...

                                                    "grupy jakichś ludzi" enumeratywnie... zapewne ;) tyle, że "Żydzi, feministki i inne takie" się na to nie łapią. Icchaak ma znikomą część wspólną z 'Żydem', jeśli sie odpowiednio ufryzuje, może mieć doskonale żadną - z drugiej strony, ni stąd ni z owąd dowolny obiekt może okazać się "istotowym Żydem" itd... było już ;) stąd -

                                                    > 2) (...)
                                                    klasyczną argumentacją jest gatunek "tak, ale" ("nie jestem antysemitą, ale...", czasem z przesunięciem klasy "nie mam nic przeciw kobietom, tylko/ale te [krańcowe] feministki...");
                                                    więc zasadniczo coś w tym jest (ale ;) )

                                                    > 3) stosując Pana argumentację, podejmuję się bez trudu wykazać, że występująca
                                                    > w niektórych środowiskach niechęć wobec PiS jest strukturalnie podobna do antys
                                                    > emityzmu. (...)

                                                    bo jest - stąd zróżnicowanie między zwolennikami jednej i drugiej pary gatek jest w zasadzie mało celowe, osmoza między nimi w praktyce zachodzaca jawi się jako całkiem zrozumiała - to co "ich dzieli" nie jest tym "co dzieli". Oj ten narcyzm małych różnic ;)

                                                    > 4) I jeszcze krótko co do gender i genderyzmu. Badanie nad gender to np. badani
                                                    > e stereotypowego obrazu kobiecości występującego w reklamach. I to jest O.K. Ge
                                                    > nderyzm (feminizm) to natomiast np. postulat, by państwo prawnie zakazyw
                                                    > ało szerzenia stereotypów w wypowiedziach reklamowych. I to drugie mi się nie p
                                                    > odoba, w imię klasycznego liberalizmu.

                                                    hm więc medycyna to jest badanie szkodliwości np. nadmiernego picia wódki na sprawność organizmu, zas medycynizm to zbrodnicza ideologia usiłująca jakoś ograniczyć ten szlachetny obyczaj... (analogia jest rozmyslnie ehm "luźna" :D ) w końcu alkoholizm to istotny składnik "naszej tożsamości" - o ci zbrodniczy progresywni lekarze >.>

                                                    "jajakokonserwatysta" ;) przeświadczenia o tajemnych mocach 'jednostki' nie podzielam zdecydowanie, więc te "swobody umów", "wolności wyboru" wydają mi się mocno naciągane. No dobra, nobody's perfect jak mawiali starożytni, czyż nie? ;)
                                                  • dala.tata Re: pardonsik 15.05.14, 23:06
                                                    To ja powiem, ze nie wiem, co to jest swoistosc metodologiczna. Nie rozumiem tez, w co tutaj wierzyc. Gender to cos, o czym sie pisze od lat, tyle ze na rozne sposoby. To, co mnie martwi, to pana nagle laczenie feminizmu z gender studies. Tak, byc moze 40 lat temu gender studies wyplynely z feminizmu (nazywaly sie zreszta w pewnym momencie women's studeis), ale dzisiaj gender studies nie musza i czesto nie maja nic wspolnego z feminizmem. Inaczej mowiac, jest silne niefeminsityczne gender studies. Tak, sa konstrukcje gender studies, rowniez ze strony feminizmu, jako zwiazane z nim, jednak gender studies w duzym stopniu wyemancyowalo sie z feminizmu i bardzo dobrze.

                                                    Martwi mnie rowniez, ze pan tak sobie laczy gender studies z dzialalnoscia polityczna. to znow drastyczne uproszczenie (z ktorymi to yuproszczeniami tak dzielnie stara sie pan walczyc na wselkich innych platformach z wyjatkiem gender studies - tu uproszczenia panu zupelnie nie przeszkadzaja). Oczywiscie, sa predstawiciele gender studeis, w polsce swietnym przykladem jest p. Srdoa, ktora upolityczniaja gender studies jednej, a i wykorzystuja je do dzialalnosci politycznej z drugiej strony. Tyle ze nie ona jedna to robi, a ks Oko (i masa innych), zachowujac proporcje, jest swietnym przykladem tej drugiej storny. Warto tez pamietac, ze polskie gender studies roznia sie poziomem upolitycznienia od reszty swiata.

                                                    I wreszcie, eksplictynosc zalozen gender studies, zalozen, ktore sie panu nie podobaja, jest ich zaleta. Pan rowniez przyjmuje szereg zalozen, tyle ze uwaza je pan za 'natualne' i 'normalne' i nie uwaza za stosowne ich eksplikowac. A one sa rownie nienaturalne i nieoczywiste jak te dokonywane prez gs.
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 23:23
                                                    no ale ja tu właśnie usiłuję - może niezbornie - powiedzieć, ze to, co w Polsce nazywa się idiotycznie antygenderyzmem jest w dużej części po prostu politycznym antyfeminizmem. I ci ludzie, którzy określają się antygenderystami, są tak naprawdę antyfeministami.
                                                    I przecież wyraźnie napisałem, że w pełni akceptuję część badań nad "gender" - to jest jak najbardziej wartościowa dziedzina nauki. Ja nie mam również nic przeciwko badaniu problemów kulturowych z feministycznej perspektywy z feministycznymi zalożeniami, choć mam prawo nie zgadzać się z ich rezultatami (oraz uważać część tych badan za intelektualną hochsztaplerkę). Generalnie jednak - za Chairmanem Mao - niech rozkwita 100 kwiatów...
                                                    Zresztą to tak naprawdę inna dyskusja - ja po prostu nie zamierzam się zgodzić z istnieniem ekwiwalencji pomiędzy krytycyzmem wobec feminizmu, a nawet wobec gender studies, i antysemityzmem.
                                                  • dala.tata Re: pardonsik 15.05.14, 23:37
                                                    ok. ja sie w te dyskusje nie chce wdawac. bo, in principle, ma pan racje. co do konkrentych dyskusji ppolitycznych w polsce, nie jestem taki pewien.
                                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 23:06
                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > genderyzm to durnowate określenie pewnego zespołu poglądów, wymyślone przez p.
                                                    > Kempę et consortes, który dość trafnie - choć oczywiście niewyczerpująco i iron
                                                    > icznie - zdefiniował nully. Idee te w najpełniejszej formie występują właśnie w
                                                    > e współczesnym feminizmie.

                                                    Byc moze mala grupka radykalnych feministek ma poglady o ktorych mowi Kempa. Tyle ze Kempa nazywa genderysta tego co uwaza ze byc moze roznice w placach pomiedzy kobietami i mezczyznami sa po czesci spowodowane niczym nieuzsadnionymi stereotypami plci. To nie jest nic radykalnego czy glupiego. Kempa nazywa genderystami takich co dac gejom ochrone prawna przed atakami osilkow ktorzy ich po prostu nie lubia z racji orientacji. I dlatego jesli podworkowy uzywa slowa "genderyzm" zdefiniwanego przez Kempe to podpisuje sie pod jej pogladami.
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 23:30
                                                    sorry, ale pisze Pan kompletnie bzdury. Nie obchodzi mnie Pani Kempa, ale - po pierwsze - ochronę prawną przed przemocą ma w Polsce każdy (nikt nikomu nie musi nic dawać), że już nie wspomnę, ze nie słyszałem, aby ktoś - poza może jakimiś narodowcami - chciał gejom taką ochronę prawną odebrać. Po drugie, nie słyszałem, aby Pani Kempa protestowała przeciwko ustawowemu zrównywaniu płacy mężczyzn i kobiet w prywatnych firmach (to ja przeciwko temu protestuję, bo uważam, że pensja to nie sprawa "społeczna", tylko kwestia dwustronnej umowy). Po trzecie wreszcie, ile razy mam jeszcze napisać, że słowo "genderyzm" uważam za głupie, i używam go tylko dlatego, że inni dyskutanci (oraz uczestnicy debaty publicznej) je tu wprowadzili
                                          • eeela Re: pardonsik 25.05.14, 01:27

                                            > kompleks napisał, ze teza eli o pokrewieństwie między antysemityzmem a antydżen
                                            > deryzmem jest trafna - no to odpowiedziałem.
                                            > I nie, nie blefowałem, zniżyłem się do poziomu dyskutanta...:)

                                            Stawiając znak równości między antysemityzmem a pakowaniem ludzi do gazu, podczas gdy pakowanie ludzi do gazu było wynikiem antysemityzmu w postaci ekstremalnej. Dzisiejszy antydżenderyzm też jest na ogół dość odległy od siłowego karmienia uwięzionych sufrażystek czy skazywania gejów na śmierć (jak też obydwa te zjawiska są dość odległe od masowego zagazowywania ludzi). Wskazałam na niepodważalnie istniejące wspólne podstawy antysemityzmu i antydżenderyzmu - a to, jakie mogą one przybierać formy, to już inna sprawa.
                                            • podworkowy Re: pardonsik 25.05.14, 01:48
                                              "na niepodważalnie istniejące wspólne podstawy antysemityzmu i antydżenderyzmu" - heh, nie należy Pani do ludzi przesadnie skromnych... bezzasadnie;)
                                              Proszę sobie przeczytać, co mówi pani Graff na temat pojęcia genderyzmu/feminizmu i niechęci wobec niego, proszę potem przeczytać sobie (byle nie u u tego walniętego Sartre'a), co to jest antysemityzm.
                                              A moje pociągnięcie Pani rozumowania do ostateczności było spowodowane Pani błędem pars pro toto, tj. utożsamieniem każdej niechęci wobec (choćby i bardzo wielu) feministycznych postulatów ze skrajnymi wariantami tej niechęci (to jest zresztą najżyczliwsza interpretacja, jaką mogę nadać Pani słowom) - no to ja utożsamiłem antysemityzm z jego radykalną wersją (zresztą z większym sensem niż Pani, bo związek między antysemityzmem 'zwykłym' a antysemityzmem eksterminacyjnym jest z całą pewnością silniejszy niż związek pomiędzy mną a np. Panią posłanką Kempą).
                                              No i bardzo mi oczywiście miło, że uważa mnie Pani za rzecznika poglądów odrażających moralne i idiotycznych intelektualnie.
                                              • eeela Re: pardonsik 25.05.14, 02:08
                                                Pani błę
                                                > dem pars pro toto, tj. utożsamieniem każdej niechęci wobec (choćby i bardzo wie
                                                > lu) feministycznych postulatów ze skrajnymi wariantami tej niechęci (to jest zr
                                                > esztą najżyczliwsza interpretacja, jaką mogę nadać Pani słowom)

                                                To bardzo ciekawe, bo tak się składa, że taką właśnie interpretację czuję się gotowa przypisac twoim słowom, nie moim. To nie ja zrównałam antysemityzm z komorami gazowymi. Ja wymieniłam wspólne podstawy antysemityzmu i tak zwanego antydżenderyzmu bez odnoszenia do szczegółów. Uszczegółowienie znajduje się w poście, na który odpowiadasz, i nie zawiera on zrównania "każdej niechęci wobec feministycznych postulatów" ze "skrajnymi wariantami tej niechęci". Jeśli czegoś nie doczytałam we własnych wypowiedziach, wdzięczna byłabym za cytat obrazujący ten konkretny zarzut.
                                            • pfg Re: pardonsik 25.05.14, 09:37
                                              eeela napisała:

                                              > Wskazałam na niepodważ
                                              > alnie istniejące wspólne podstawy antysemityzmu i antydżenderyzmu

                                              To twierdzenie jest albo kompletnie fałszywe, albo wyraża trywialną konstatację, że niektórzy ludzie w stosunku do innych kierują się uprzedzeniami.
                                              • adept44_ltd Re: pardonsik 25.05.14, 10:56
                                                ewentualnie - że potrzebują konstruktu inności, na który cedują swoje lęki, frustracje itd..., i im mniej wiedzą coś na dany temat, tym bardziej walczą...
                                              • eeela Re: pardonsik 25.05.14, 11:30
                                                To drugie jak najbardziej, z tym że najwyraźniej nie jest to dla wszystkich tak oczywista kwestia.

                                                Kolejną pozornie trywialną konstatacją jest to, że nie dla wszystkich te same rzeczy są oczywiste.
                                                • podworkowy Re: pardonsik 25.05.14, 11:48
                                                  Powtórzę jeszcze raz - konstruując takie rozumowanie, na takim poziomie ogólności, zaraz okaże się, że wspólne są korzenie antysemityzmu i anty-PiSizmu (Kaczyński jako uosobienie wszelkiego zła), antysemityzmu i antyreligijności (gdyby ktoś wam powiedział, ze Dawkins ujawnia logikę myślenia charakterystyczną dla antysemityzmu, to już widzę rejwach...), antysemityzmu i antypatriotyzmu (ach, ten lęk elity, popijającej sojowe latte i sfrustrowanej "demonami polskiego patriotyzmu" - czyż to nie piękna projekcja własnych fobii i lęków przed nieznanym światem podkarpackich wsi?), antysemityzmu i antyliberalizmu/antykapitalizmu (wredni neoliberałowie odpowiadający za wszechogarniający kryzys, w którym elitom żyje się dobrze, a klasa średnia ginie). I tak analogonem Żyda stanie się "moherowy beret", "gorliwy katolik" czy "liberalny bankowiec".
                                                  Absurd.
                                                  • eeela Re: pardonsik 25.05.14, 11:58
                                                    Jeśli wolisz sobie wyobrażać, że twoje irracjonalne lęki wywodzą się z innych źródeł niż u wszystkich innych ludzi, to nie będę ci już przeszkadzać ;-)
                                                  • podworkowy Re: pardonsik 25.05.14, 12:05
                                                    rozumiem, i tak dziękuję, że nie chce mnie Pani uczyć racjonalności, jak imć Kroński, tj. kolbą przez łeb.
                                                    Rozumiem też, że bycie przeciwko depenalizacji aborcji, parytetom, państwu opiekuńczemu, penalizacji homofobicznej "mowy nienawiści" i innym elementom feminizmu wyklucza z grona ludzi racjonalnych i cywilizowanych...
                                                    Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że osoby Pani pokroju nieodmiennie uważają się za krynicę tolerancji...
                                                  • eeela Re: pardonsik 25.05.14, 12:59
                                                    Wręcz przeciwnie, uważam się za osobę raczej niecierpliwą i wykazującą się małą tolerancją dla wielu cech i zjawisk. Co nie zmienia faktu, że nie popieram i sama staram się unikać mowy nienawiści w jakimkolwiek kierunku.
                                                  • nullified Re: pardonsik 25.05.14, 14:16
                                                    wiecie za co Was najbardziej czasem lubię? ;)
                                                    Mimo całej uczoności rzeczy, o których dyskutujemy tak pięknie potrafią się rozbiec jak myszki we wszystkie strony.
                                              • nullified Re: pardonsik 25.05.14, 14:12
                                                nie zauwazyłeś, że rzeczywistość cechuje zasadniczo trywialność? ;)
                                  • komplexzbrojeniowy Re: pardonsik 15.05.14, 16:08
                                    podworkowy napisał(a):

                                    > wie Pan co? Na Pana miejscu zastanowiłbym się raczej nad tym, czy Pana antykato
                                    > lickie teksty nie przypominają "Der Sturmer"...

                                    Powinien Pan wiedziec ze liczy sie to czy argument jest dobry a nie to czy jest za albo przeciw. No ale polscy naukowcy juz tak maja.
                              • pfg Re: pardonsik 15.05.14, 15:27
                                Tyle, że korwinowcy mówią w zasadzie to samo, jeno w drugą stronę: Nie wzywa pan do krucjaty na widok Conchity Wurst, to znaczy, że jest pan za deprawowaniem dzieci od przedszkola. Nie protestuje pan przeciwko progresji podatkowej, to znaczy, że jest pan gorszy od Stalina. I tak dalej.

                                Przy okazji, szostkiewicz.blog.polityka.pl/2014/05/13/wurst-czyli-polska-polityka-siega-dna/#comment-272948
                                • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 15:37
                                  dlatego też nie jestem korwinowcem
                                • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 15:44
                                  mostly

                                  choć Twój argument z responsu odróżniający "tolerancję od afirmacji" uznałbym za zanadto powierzchowny (taki - nie obraź się ;) ) - tolerancja zakłada pewne minimum afirmacji, mylenie jej z anestezją (wygodne, często praktykowane) to typowa etyczna ucieczka na drzewo przed jamnikiem w szale. Może być, że genderowym ;)
                                  • pfg Re: pardonsik 15.05.14, 15:58
                                    nullified napisał:

                                    > tolerancja zakłada pewne minimum afirmacji

                                    No OK, mogę afirmować różnorodność, cieszyć się z tego, że ludzie są różni i że *mogą* być różni, że nie muszą swojej róznorodności ukrywać. Co nie znaczy, że każdą formę, w jakiej się owa róznorodność objawia, zaraz pochwalam i stawiam innym za wzór. Więcej, to nawet nie znaczy, że każdą formę uważam za równie dobrą (szczególnie to widać w przypadku tolerancji religijnej). Wobec tych form, które mi się nie podobają, w istocie się znieczulam: niech sobie będą, skoro są, ale ja, choć się cieszę, że są, wcale nie muszę chwalić tego, jakie są.

                                    To i tak jest pewien postęp w stosunku do zdrowej chęci zatłuczenia odmieńca pałką :-)
                                    • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:00
                                      mhmmmm ;) na tym własnie polega ucieczka przed jamnikiem na baobab. I przez to Róże umierają, no wiesz... /sigh
                                      • pfg Re: pardonsik 15.05.14, 17:16
                                        No i pandy też. I w ogóle jest smutno. Ale nie bardzo widzę, co złego - jeśli wykluczyć integrystyczny punkt widzenia, w którym żadnej tolerancji być nie może - jest w takiej ucieczce. I dlaczego właściwie jest to ucieczka.
                                        • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:25
                                          no niestety jest - i potem masz ten dramatyczny problem z gatunku "jak żyć!?". Póki te dzikusy (bezrobotni, głupie baby, [...], białe i kolorowe śmieci) siedzą "daleko gdzieś" możemy się zabawiac w humanitaryzm, kiedy siedza za płotem bawimy się w "tolerancję" (anestetyczną zazwyczaj) - a poptem ta ich cholerna kuchnia śmierdzi jak diabli, wrzaski obrzynanych córek, synów, rybek [...] pijackich awantur, sa nie do zniesienia no i człowiek nie może ich nawet po bożemu nienawidzieć bo mu w cywilizacji nie wypada. uh...

                                          I wrócilismy do mało wesołego punktu wyjścia.
                                          • pfg Re: pardonsik 15.05.14, 18:01
                                            Nie bardzo wiem, nully, co miałbym ci odpowiedzieć. Jeśli, dajmy na to, przeszkadza mi hałaśliwy klub gejowski, to przeszkadza mi dlatego, że hałaśliwy, nie dlatego, że gejowski. I powiadasz, że to tylko dlatego, że wlazłem na baobab? Nic nie rozumiem.
                                            • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 18:20
                                              to przez ten deszcz pewnie ;)


                                              Ja całkowicie rozumiem, pfg, że Ty jako pfg, człek kulturalny i obyty odróżniasz łomotaninę jako łomotaninę od bycia gejem, przeto niechęcią obdarzysz po równo wywrzaskujących swoją swobodę wypowiedzi nieheteroseksualnych obywateli i obywatelki, jak i całkiem porządnych heteronormatywnych łobuzów (i łobuzki). Bo - "trzodę robią", po prostu ;)

                                              Wszelako "człek prosty" już takiej skomplikowanej operacji zróżnicowania nie przeprowadzi. Przeto np. drąc mordzisko wypchane prawdziwie polskim kebabem, spuści łomot "turkopedałom" w słusznym przeświadczeniu o swojej cywilizacyjnej wyższości - gdy tylko hamulec ucywilizowania (o ile się wykształcił w socjalizacji) mu nawali albo w końcu, w obliczu tych wszystkich napastliwości (zauwazyłeś jakie napastliwe latem są te dziewczyny, kurcze, sukienki, wszędzie sukienki !!!!to jest molestowanie! x.x.x.x) no "żyłka mu po prostu pynknie".
                                              I ktoś sie pyta "dlaczego Korwin" ;)
                                  • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 16:34
                                    tolerare - „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”...
                                    Ech, ta postnowoczesna zapaść semantyczna;)
                                    • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 16:58
                                      "argumenta jak z legutka" i to nie jest komplement ;) oj zły dzień Szanowny Panie Kolego. Dyskursa 'tolerancji' ewoluowały mocno i nigdy nie były jednorodne przecież - historyczny francuski jest inny niż brytyjski, oba sie różnią od niemieckiego itd. Współczesnych jest wiele.
                                      • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:10
                                        no, no, u Pana takie metafizyczne wnioskowanie z bytu na powinność?;) Nie poznaję Kolegi...
                                        Z tego, że coś ewoluowało (to prawda), nie wynika, że to dobrze, iż ewoluowało. Teraz mamy w efekcie takie potworki, jak tolerancja rasowa (dla nieumiejących czytać ze zrozumieniem, bo zaraz ktoś mi zarzuci rasizm - to nie do Pana - powinna być "akceptacja rasowa", a nie żadna tolerancja).
                                        • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:21
                                          hehehehe, "no ale" tam nie było wnioskowania :D

                                          ja tylko pisze, "że ewoluowało" - z tym potworkiem btw. ma Pan całkiem rację.
                                          • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:27
                                            zatem proszę pozwolić mi pozostać przy poglądzie, że to tradycyjne, niewyewoluowane rozumienie tolerancji - znoszenie czegoś, co nam się nie podoba i czego nie afirmujemy - jest lepsze (nie dlatego, że stare).
                                            Świat byłby o wiele piękniejszy, gdyby nie było na nim mnóstwa rzeczy; no ale trudno, trzeba je tolerować...
                                            • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:38
                                              prosze zobaczyć wyżej ;)
                                              • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 17:40
                                                ja tam staromodnie będę wolał hipokrytyczną tolerancję od nietzscheańskiej eksplozji autentycznej nienawiści...
                                                • nullified Re: pardonsik 15.05.14, 17:50
                                                  eee... no nie ;0 dajmy spokój hipokryzji - to podstawa życia społecznego - w jakiejże "dżungli" byśmy żyli(???) bez niej, tacy szczerzy, autentyczni i "w ogóle" ups...

                                                  Mniej więcej od trzydziestu lat dyskutuje się tak praktyki tolerancji jak i jej teorie dość powaznie (np. na ile tolerancyjne inkluzje są de facto wykluczeniami itd).

                                                  No wie Pan.. We had a dream...a dream about breaking the cycle - coś takiego ;)

                                                  marzyciele ^^
                                • podworkowy Re: pardonsik 15.05.14, 16:32
                                  podpisuję się obiema rękami (a i dolnymi kończynami też) pod Pana komentarzem.
                            • h_hornblower żartujesz ela, prawda? 18.05.14, 17:35
                              eeela napisała:

                              > > Myślę jednak, że wrzucanie do jednego worka tych, którzy nie lubią dżende
                              > ryzmu
                              > > i tych, którzy nie lubią Żydów jest "nieco" pochopne.
                              >
                              > A niby dlaczego? Obydwie postawy zawierają w sobie bezrefleksyjne uprzedzenia i
                              > są oparte na stereotypach odnoszących się do jakiejś (raczej luźno definiowane
                              > j) grupy społecznej. Co jest w nich takiego odmiennego?

                              Kontekst historyczny i społeczny. Pamięć Holokaustu. To jest odmienne. Nie mówiąc już o tym, że "genderyści", w odróżnieniu od Żydów, to nie jest grupa społeczna. Zestawienie antysemityzmu i antygenderyzmu jest absurdalne - jak dla mnie, stanowi również niestety relatywizację Shoah. Pozdrowienia od prof. Rutherforda.

                              pzdr
                              horny




                              • kardla Re: żartujesz ela, prawda? 18.05.14, 19:40
                                Eela nie powiedziała że obecne traktowanie "genderowców" w Polsce to jak Holokaust (to są słowa innych dyskutantów). To by było relatywizowanie Shoah i robienie z tragedii szopki.

                                Powiedziała że pod pewnymi względami są podobne - i wyjaśniła pod jakimi. I te względy: "bezrefleksyjne uprzedzenia oparte na stereotypach" są raczej mało kontrowersyjne (przynajmniej według mnie).

                                Do tego wg grup antygenderowych, klasycznymi przedstawicielami cywilizacji genderu są homoseksualiści będący raczej grupą społeczną.

                                • h_hornblower coraz lepiej :) 18.05.14, 20:48
                                  kardla napisała:

                                  > Eela nie powiedziała że obecne traktowanie "genderowców" w Polsce to jak Holoka
                                  > ust (to są słowa innych dyskutantów). To by było relatywizowanie Shoah i robien
                                  > ie z tragedii szopki.
                                  >
                                  > Powiedziała że pod pewnymi względami są podobne - i wyjaśniła pod jakimi. I te
                                  > względy: "bezrefleksyjne uprzedzenia oparte na stereotypach" są raczej mało kon
                                  > trowersyjne (przynajmniej według mnie).
                                  >
                                  > Do tego wg grup antygenderowych, klasycznymi przedstawicielami cywilizacji gend
                                  > eru są homoseksualiści będący raczej grupą społeczną.
                                  >

                                  Kardla, po pierwsze, nie miałem zamiaru "atakować" eli, ale skoro zapytała, to odpowiedziałem. Po drugie: może w gronie "uczonych" wykażemy pewną pretensję do precyzji?

                                  A zatem: Ela nie powiedziała, ze "pod pewnymi względami". Nie mówiła też - jak cytujesz - o "bezrefleksyjnych uprzedzeniach opartych na stereotypach", lecz o "bezrefleksyjnych uprzedzeniach [...] opartych na stereotypach odnoszących się do jakiejś [...] GRUPY SPOŁECZNEJ"? Chcesz uprzedzenia antysemickie i anty-kazioszczukowe (przykładowa przedstawicielka dżenderyzmu w Polsce) wrzucać do jednego worka? Żydzi i siostry dżenderówki to takie same grupy społeczne? Jeżeli wyśmiewam się z dżenderyzmu (a chyba mi wolno, jeśli uważam to za pseudonaukę?), to tak, jakbym wołał za kimś "Ty głupi Żydu?". Pardonsik, ale nie ogarniam tej logiki. To nazywam relatywizmem.

                                  Przy okazji zadam złośliwe pytanie. Rozumiem, że katolicy nie są grupą społeczną i wobec nich możne mieć uprzedzenia, bo nie należą do "cywililizacji genderu"? (to tak na marginesie dyskusji w tym i kilku innych wątkach).

                                  pzdr wesoło,
                                  horny
                                  • kardla Re: coraz lepiej :) 19.05.14, 13:40
                                    Ok. No nie napisała "pod pewnymi względami" ale wyjaśniła dokładnie pod jakim względem te dwie postawy "antygenderowe" i antysemickie są podobne (I jak dla mnie jest to dosyć oczywiste).

                                    Można nie lubić Szczuki albo Środy. Można się z nimi nie zgadzać i próbować powstrzymać jakieś ich konkretne sugestie np. parytety. I nie wydaje mi się żeby ktokolwiek rozsądny się z tym kłócił.

                                    Ale mówienie do kogoś: "Ty Żydzie!" albo "Ty pedale" ma dokładnie taki sam cel, metodę i skutek.
                                    • h_hornblower o losie... 19.05.14, 20:06
                                      kardla napisała:

                                      > Ok. No nie napisała "pod pewnymi względami" ale wyjaśniła dokładnie pod jakim w
                                      > zględem te dwie postawy "antygenderowe" i antysemickie są podobne (I jak dla mn
                                      > ie jest to dosyć oczywiste).

                                      Jak dla mnie nie wyjaśniła oraz - jak wspomniałem - jak dla mnie niema tu żadnych podobieństw :)

                                      > Można nie lubić Szczuki albo Środy. Można się z nimi nie zgadzać i próbować pow
                                      > strzymać jakieś ich konkretne sugestie np. parytety. I nie wydaje mi się żeby k
                                      > tokolwiek rozsądny się z tym kłócił.

                                      Kardla, błagam o precyzje. Kłócił się z czym?

                                      > Ale mówienie do kogoś: "Ty Żydzie!" albo "Ty pedale" ma dokładnie taki sam cel,
                                      > metodę i skutek.

                                      Mówienie na kogoś "Ty Żydzie!" albo "Ty pedale" ma dokładnie taki sam cel, metodę i skutek jak wyśmiewanie naukowych/pseudonaukowych* teorii? To ja mówię pas i idę pobiegać...

                                      *niepotrzebne skreślić

                                      pzdr wesoło
                                      horny
                                      • kardla Re: o losie... 20.05.14, 13:47
                                        Olaboga!

                                        To ja jeszcze raz wyjaśniam.

                                        1. Można nie lubić Środy. Pozwalam. :P
                                        2. Można nie zgadzać się z konkretnymi twierdzeniami badań genderowych. Czemu nie.
                                        3. Nie można być człowiekiem kulturalnym i wyzywać innych od żydów lub genderów.

                                        4. Przedstawiciele genderu są bardzo wygodnym wytłumaczeniem wszelkich niepowodzeń i niegodziwości występujących na tym świecie - pedofilii, niskiej dzietności, dążności świata ku armagedonowi, zbrodniom i innym takim. Taką samą funkcję pełnili Żydzi w wizji świata wg nazistów i nadal pełnią wg antysemitów. I dlatego, pod tym względem, wyzywanie od Żydów i Genderów pełni podobną funkcję.


                                        A żeby nie być gołosłownym - tu przykłady wypowiedzi przedstawicieli środowiska naukowego (a więc właściwych do cytowania na tym tu forum) - szczęśliwie wyhabilitowanych - na temat krwiożerczego gendera:

                                        Prof. dr hab Krystyna Pawłowicz (będąca do tego byłym sędzią Trybunału Stanu i posłem):
                                        "jakieś obmacywanie dzieci przez jakieś warsztaty równościowe"
                                        www.youtube.com/watch?v=iVjgwWOd-jY
                                        "Gender może doprowadzić do tego, że zniknie rodzaj ludzki - nie ma wątpliwości posłanka. - Bo skoro dwóm mężczyznom będzie lepiej ze sobą, albo dwóm kobietom, a potem zwierzętom z ludźmi"
                                        wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/456652,krystyna-pawlowicz-gender-moze-doprowadzic-do-zwiazku-czlowieka-z-malpa.html
                                        "Nie doceniamy grozy sytuacji"
                                        www.youtube.com/watch?v=cDFTYhkfcZ0
                                        www.youtube.com/watch?v=Vrzs6WMvIeY#t=52


                                        Prof. dr hab Dariusz Oko (teolog, filozof):
                                        Dzieci marksistów, zbrodniarzy to dzisiaj często genderyści.
                                        www.pch24.pl/ks--dariusz-oko-pod-sad--ateisci-szykuja-pozew,20843,i.html
                                        "Ateiści są bardziej zdolni do rzeczy złych i najgorszych, Oni najbardziej poniżają godność człowieka"
                                        "Samo wprowadzenie pojęcia gender (...) łączy się z pewną tragedią"
                                        www.youtube.com/watch?v=Og9bBjwqlSo
                                        www.youtube.com/watch?v=lIEtl7zX41g

                                        PS. Nie twierdze że Pawłowicz to Hitler.
                                        PS.2 Nie twierdzę że masz poglądy jak Pawłowicz lub Oko.
                                        PS.3 Buziaczki :)
                                        • podworkowy Re: o losie... 20.05.14, 13:58
                                          a ja jeszcze raz odpowiem: będąc przeciwnikiem kompleksu poglądów zwanego nieudanie genderyzmem, nigdy w życiu - nawet w dzieciństwie - nie zwyzywałem nikogo od pedałów, nie obwiniam zwolenników tej ideologii o "wszelkie niepowodzenia i niegodziwości występujące na tym świecie", nie uważam, żeby argument z rodziców był moralnie właściwy, nie uważam, by fakt, że pedofilia występuje statystycznie i proporcjonalnie częściej w konkubinatach i ma charakter homoseksualny, był sensownym argumentem przeciw homoseksualistom i konkubentom itp. itd.
                                          Pani i eeli uogólnienia nie różnią się niczym od uogólnienia tego typu: "Zwolennicy PO uważają, ze można zabijać członków PiS", bo jeden z nich to zrobił...
                                          • kardla Re: o losie... 20.05.14, 14:07
                                            Proszę powiedzieć gdzie ja twierdze że każdy kto nie lubi Środy jest zwolennikiem Pawłowicz?
                                            Czy tam popełniłam jakieś inne nieuprawnione uogólnienie?
                                            • podworkowy Re: o losie... 20.05.14, 14:19
                                              nie napisałem, że Pani tak napisała; cały czas odwołuję się do wyjściowego postu eeli zrównującego antygenderyzm z antysemityzmem. A Pani nieuprawnione uogólnienie polega na tym m.in., że utożsamia Pani antygenderyzm z okrzykami "ty pedale" albo z tworzeniem zbitki pojęciowej "homoseksualista-pedofil".
                                              • kardla Re: o losie... 20.05.14, 14:24
                                                Bo tak właśnie uważam.
                                                Antygenderyzm = Pawłowicz Oko i kilka innych takich poglądów.
                                                To oni zdefiniowali to słowo poprzez kontrę do swojej wersji definicji "gendera".

                                                Nielubienie Środy, niezgadzanie się z jakimiś teoriami socjologicznymi czy bycie przeciwko parytetom to NIE jest antygenderyzm.
                                                • podworkowy Re: o losie... 20.05.14, 14:30
                                                  o.k., dyskusja na temat znaczenia jakichś pojęć jest zazwyczaj bezsensowna;) Przy tak zawężonej definicji antygenderyzmu mogę się zgodzić (aczkolwiek sam nadal uważam taką definicję za zbyt wąską).
                                                  • loleklolek_pl Re: o losie... 25.05.14, 12:13
                                                    Nie wiem, czy zestaw poglądów reprezentowany przez Oko jest "wąski", powiedziałbym, że jest bardzo interdyscyplinarono szeroki, szerszy od zestawu poglądów "radykalnego feminizmu". Natomiast zgoda, co do tego, że jest to problem, ilekroć na wykładzie wspomni się słowo dżęder, to w oczach studentów od razu maluje się sylwetka KempoOka. I trzeba to dodatkowo wyjaśniać i tłumaczyć. Ech...
                                                • podworkowy Re: o losie... 24.05.14, 22:48
                                                  a tu ciekawy kontrapunkt do naszej dyskusji
                                                  wyborcza.pl/magazyn/1,137947,16022018,Macie_prawo_nie_lubic_Dzendera__Ale_nie_wolno_wam.html
                                                  W kilku sprawach się zresztą nie zgadzam, ale zawsze uważałem p. Graff za najinteligentniejszą z tego całego towarzystwa (od kiedy broniła w jakiejś dyskusji z "siostrami" Balcerowicza)
                                          • nullified Re: o losie... 25.05.14, 14:25
                                            podworkowy napisał(a):

                                            > a ja jeszcze raz odpowiem: będąc przeciwnikiem kompleksu poglądów zwanego nieud
                                            > anie genderyzmem, nigdy w życiu - nawet w dzieciństwie - nie zwyzywałem nikogo
                                            > od pedałów, nie obwiniam zwolenników tej ideologii o "wszelkie niepowodzenia i
                                            > niegodziwości występujące na tym świecie", nie uważam, żeby argument z rodziców
                                            > był moralnie właściwy, nie uważam, by fakt, że pedofilia występuje statystyczn
                                            > ie i proporcjonalnie częściej w konkubinatach i ma charakter homoseksualny, był
                                            > sensownym argumentem przeciw homoseksualistom i konkubentom itp. itd.

                                            eee? Jakieś przekonujące dane? (Zostawmy temat, że "pedofilia" jest taką "inszą inszością" osobliwą bardzo w społecznościach, które wedle własnych "definicji" jako żywo przekazują wzorce... "pedofilne" ugh, no nie dogodzisz takim >.>)

                                            > Pani i eeli uogólnienia nie różnią się niczym od uogólnienia tego typu: "Zwolen
                                            > nicy PO uważają, ze można zabijać członków PiS", bo jeden z nich to zrobił...

                                            hmmm... myszki się rozbiegły, znów ;)
                                            • podworkowy Re: o losie... 25.05.14, 15:12
                                              nie chce mi się babrać w takich rzeczach (czyż anectodal evidence tego nie potwierdza? Nawet wikipedia pisze, że - wg. raportów - ponad 80 % ofiar księży katolickich to byli chłopcy, że już nie wspomnę o Trynkiewiczu...), więc przyjmijmy prostszą kwestię - przemoc domowa. Fakt, ze częściej występuje w tak wychwalanych związkach partnerskich niż w małżeństwach ( www.citizenlink.com/2010/06/14/how-healthy-are-cohabiting-relationships/ ) nie jest argumentem przeciw ludziom żyjącym w związkach nieformalnych.
                                              P.S. Jeszcze raz na wszelki wypadek powtórzę - nie wyciągam z takich statystyk żadnych zgeneralizowanych wniosków.
                                              • nullified Re: o losie... 25.05.14, 15:35
                                                podworkowy napisał(a):

                                                > nie chce mi się babrać w takich rzeczach (czyż anectodal evidence tego nie potwierdza? Nawet wikipedia pisze, że - wg. raportów - ponad 80 % ofiar księży katolickich to byli chłopcy, że już nie wspomnę o Trynkiewiczu...),

                                                warning ;) z tego można łatwo i szybko wyciągnąć wnioski, które mogą obrazić jakies "uczucia religijne" ;) poczynając od takich, eee... może jednak sobie daruję naprzykłady ;p

                                                > więc przyjmijmy prostszą kwestię - przemoc domowa. Fakt, ze częściej występuje w tak wychwalanych związkach partnerskich niż w małżeństwach ( www.citizenlink.com/2010/06/14/how-healthy-are-cohabiting-relationships/ ) nie jest argumentem przeciw ludziom żyjącym w związkach nieformalnych.
                                                > P.S. Jeszcze raz na wszelki wypadek powtórzę - nie wyciągam z takich statystyk
                                                > żadnych zgeneralizowanych wniosków.

                                                hm skoro nie ma wnioskowania to po co je przytaczać? (nota bene - jako, że z materiałem źródłowym nie mam specjalnie kontaktu od kilku lat - trzeba robić naukę a nie jakies pierdy czytać o! ;) - chętnie zobaczyłbym jakieś dane z innych pism, na przykład nie zajmujących się promowaniem "zdrowych rodzin" i w ramach tej obrony zbierajacych podpisy przeciw zbrodniczym ideom poszerzania dostępu do opieki zdrowotnej ^^).

                                                O problemach z takimi badaniami i "w ogóle" i "w szczególe" to może dala raczy, trza biec wypełnić swój obywatelski obowiązek ;)
                                                • podworkowy Re: o losie... 25.05.14, 15:45
                                                  przytaczam je właśnie po to, by pokazać, że jest antygenderyzm Pani Kempy i ks. Oko i antygenderyzm mój. I to naprawdę nie jest to samo, bo wynika on z bardzo różnych przesłanek. Mozna być bowiem antygenderystą z perspektywy liberalnej, umiarkowanie konserwatywnej, tradycjonalistycznej itp.
                                                  • dala.tata Re: o losie... 25.05.14, 16:45
                                                    ja nadal nie ddo konca rozumiem, jak mozna mowic o antygenderyzmu. w kazdym razie propponuje tez rozwazyc antysamochodyzm oraz antyjablkizm. ja na przyklad odrzucam istnienie gruszek i jestem antygruszkista.
                                                  • podworkowy Re: o losie... 25.05.14, 16:48
                                                    w linkowanym przeze mnie tekście p. dr Graff mówi wyraźnie, że od genderyzmu woli słowo feminizm - ja też. Jeśli o mnie chodzi, to najchętniej nigdy więcej nie użyłbym słowa genderyzm/antygenderyzm.
                                                  • nullified Re: o losie... 25.05.14, 18:33
                                                    Agnieszka Graff jak zwykle chciałaby każdemu nieba przychylić a nawet przysolić z ptasiego mleczka jakby się dało ;) złota dziewczyna - tak ma. Wolno jej, choć IMO to niespecjalnie mądra identyfikacja. "Genderyzm" ("ideologia dżemder") to konstrukta autorstwa "antygenderystów" (mająca umiarkowanie "coś wspólnego" z feminizmem, gender studies czy podobnymi rzeczami - pisaliśmy już o tym); w tym sensie "genderyzm" (etc.) służy do samoidentyfikacji "antygenderystom" jako transcendetny obiekt wokół którego ogniskuje się ichnia "tożsamość". No sa takie typy co to musza swoje własne flaki trzymac na zewnątrz, żeby być może nie tracić z nimi kontaktu, hmmm... 'wzrokowego' ;). Fenomen podobny w sumie do tej odmiany różnych religijności, które w istnieniu Złego upatrują sens istnienia w ogóle, widac ichnie Dobre jakoś dla nich samych jest mało fikuśne.

                                                    Tak nieskromnie i mało prawdziwie naukowo bym to ośmielił się widzieć.

                                                    /*

                                                    a teraz bardzo przepraszam państwa ale musze iść kupić sobie zapas antyemetyków, zmarł generał i trza się zapobiegawczo znieczulić na nieuchronną falę nawozu jaka się wyleje z różnych takich patriotów ostatniej godziny >.>

                                                    */
                                                  • adept44_ltd Re: o losie... 25.05.14, 18:35
                                                    coś się jej pozajączkowało i dlatego pewnie jest Pan skłonny przyznać rację jej poglądom w tej kwestii, precyzyjnie wyjaśnia nully...
                                                  • nullified Re: o losie... 26.05.14, 13:48
                                                    bez przesady z "tom precyzjom" (sprawdzam eseje semestralne x.x !) - "precyzyjnie" to pewnie napisałbym raczej 'transcendentalny' ale miało być poetycko ;)
                                                  • adept44_ltd Re: o losie... 26.05.14, 14:02
                                                    poszło transcendentnie... (niemniej pardonsik).
                                                  • nullified Re: o losie... 25.05.14, 18:22
                                                    odwal się od gruszek! ;)
                                                • pfg Re: o losie... 26.05.14, 16:12
                                                  nullified napisał:

                                                  > podworkowy napisał(a):
                                                  >
                                                  > Nawet wikipedia pisze, że - wg. raportów - ponad 80 % ofiar księży
                                                  > katolickich to byli chłopcy
                                                  >
                                                  > warning ;) z tego można łatwo i szybko wyciągnąć wnioski, które mogą obrazić ja
                                                  > kies "uczucia religijne" ;)

                                                  Nie ma chyba dokładnych danych z całego świata. Najlepiej udokumentowana jest sytuacja w Stanach Zjednoczonych, gdzie dokument zwany popularnie "John Jay Report" - The Nature and Scope of the Problem of Sexual Abuse of Minors by Catholic Priests and Deacons in the United States, sporządzony przez John Jay College of Criminal Justice, uwaga, *na zamówienie amerykańskiej konferencji biskupów katolickich* - podaje, że 81% ofiar stanowili chłopcy. Nb, o pedofilię oskarżono ok. 4% amerykańskich duchownych katolickich, co by znaczyło, że względna incydencja tego przestępstwa jest o wiele większa, niż w generalnej populacji. (Podkreślam słowo "względna": w sumie o wiele więcej nie-księży niż księży zostało o pedofilię oskarżonych, ale księża stanowią znikomy ułamek całej męskiej populacji Stanów.)

                                                  Nawiasem mówiąc, genderyści powiadają, iż nie można stąd wyciągnąć wniosku, iż większość amerykańskich księzy-pedofilów to homoseksualiści, tylko że po prostu mieli łatwiejszy dostęp do chłopców niż do dziewczynek. No nie wiem, nie wiem...
                                                  • eeela Re: o losie... 26.05.14, 17:42

                                                    > Nawiasem mówiąc, genderyści powiadają, iż nie można stąd wyciągnąć wniosku, iż
                                                    > większość amerykańskich księzy-pedofilów to homoseksualiści, tylko że po prostu
                                                    > mieli łatwiejszy dostęp do chłopców niż do dziewczynek. No nie wiem, nie wiem.

                                                    W środowiskach czysto męskich zachowania homoseksualne są bardziej rozpowszechnione. Więzienia, kościoły, armia i greckie gimnazjony dobrze to chyba obrazują ;-)

                                                    Myślę, że z kobietami może być podobnie, tylko jakiś to mniej obecny w kulturze temat. Może dlatego, że rzadziej się wiąże z przemocą i dominacją?
                                                  • podworkowy Re: o losie... 26.05.14, 17:47
                                                    a guzik prawda:)
                                                    www.pandys.org/articles/lesbiandomesticviolence.html
                                                    P.S. Swoją drogą, co ja tu muszę czytać:)
                                                  • nullified Re: o losie... 26.05.14, 20:30
                                                    rozwija się Pan po prostu ;)
                                                  • nullified Re: o losie... 26.05.14, 20:31
                                                    z całym szacunkiem eeelu mieszasz ;) (co zresztą nieuchronne)

                                                    bogowie... co ja narobiłem >.>
                                                  • eeela Re: o losie... 26.05.14, 20:58

                                                    > z całym szacunkiem eeelu mieszasz ;) (co zresztą nieuchronne)

                                                    Co mieszam? Prawda to stara jak świat, chłopy jak za długo same w swoim towarzystwie siedzą, to ich nowe chętki biorą ;-) Mogę mieszać z kobietami, bo w końcu to, że nie słyszę o przemocy wśród nich, nie znaczy, że jej nie ma.
                                                  • nullified Re: o losie... 27.05.14, 23:19
                                                    wzorce z zachowaniami, akcydentalia z normami, możliwość pomiaru z "rzeczami samymi w sobie" (itd.) - słowem - bigos*, czyli prawdziwa nauka na tropach obiektywnej rzeczywistości ;)

                                                    *I jak ktoś może mieć śmiałość powiedzieć, że nie mamy światowego wkładu w rozwój Nauki, pfff!
                                                  • eeela Re: o losie... 28.05.14, 00:43
                                                    > wzorce z zachowaniami

                                                    Wzorce społeczne nie biorą się z księżyca. Wręcz przeciwnie, wzorce są zazwyczaj wynikiem mocnego osadzenia w praktyce.

                                                    > akcydentalia z normami

                                                    Nie przypominam sobie, żebym podawała jakieś statystyki.

                                                    > możliwość pomiaru z "rzeczami sa
                                                    > mymi w sobie"

                                                    Akt obserwacji owych rzeczy jest formą pomiaru.

                                                    (Niemniej nie przypisuję sobie w tej dyskusji żadnego wkładu w rozwój nauki.)
                                                  • podworkowy Re: o losie... 26.05.14, 17:43
                                                    witam na skrajnej prawicy...;)
                                                  • pan.toranaga Re: o losie... 26.05.14, 18:03
                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > witam na skrajnej prawicy...;)
                                                    No i co, dochował Pan wczoraj zapowiedzi? Na anonimowym forum ośmielę się zapytać :)
                                                    (Wybory w Polsce są trójprzymiotnikowe nawet na anonimowym forum :( więc odpowiedzi się nie domagam)
                                                  • podworkowy Re: o losie... 26.05.14, 18:14
                                                    dochowałem, nawet jeszcze jedną osobę namówiłem, niestety żona nie dała się przekonać;)
                                                  • loleklolek_pl Re: o losie... 26.05.14, 17:50
                                                    Heh to łaskawi Ci antyantygenderyści, tu można użyć bardziej złośliwych kontragumentów...

                                                    Badania na ten temat mówią coś, że w ogóle populacji pedofili, pedofili homoseksualnych jest coś koło 9-40%, na co zresztą powołuje się Oko, co potem jest zamieniane na coś takiego: gosc.pl/doc/1520456.Na-1000-pedofilow-400-to-geje-a-1-to-ksiadz

                                                    Wniosek z zestawienia tych danych jest taki, że albo antyantygenderyści mają rację (pedofilom raczej jest wszystko jedno, czy mają do czynienia z chłopcem, czy dziewczynką) albo bardziej złośliwie nie mają racji, bo po prostu pedofile homoseksualni są w stanie się lepiej ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości (biorąc pod uwagę znikome różnice anatomiczne między małymi chłopcami, a dziewczynkami, intuicyjnie wskaźnik powinien wynosić 50%).

                                                    Biorąc pod uwagę, stosowaną tu przez mainstreamowych antygenderystów obrzydliwą manipulację zrównującą gejów z pedofilami (zamazanie rozróżnienia homoseksualisty(geja) od czynności seksu homoseksualnego), to lepiej jest chyba raczej stosować wersję złośliwą.
                                                  • nullified Re: o losie... 26.05.14, 20:28
                                                    jeżumalusieńki ;p upał wam się na głowę rzucił czy wybory?
                                                    Ja tak nieśmiało postuluję zanurzyć głowę na chwilkę w wiadrze z woda w temp. pokojowej (co by się nie zaziębić zimną).

                                                    /! obscenic flame wars warning !/
                                                  • nullified Re: o losie... 26.05.14, 20:29
                                                    Wysoki Fizyku, chciałbym skorzystać z prawa odmowy składania wyjaśnień ;)
                                                  • sendivigius Re: o losie... 28.05.14, 13:02
                                                    pfg napisał:

                                                    No nie wiem, nie wiem.
                                                    > ..

                                                    Czyli trzeba przeczytac paragraf "Experimental", bo wedlug amerykanskich kryteriow 99% populacji Polski to alkoholicy. To wszystko zalezy wiec gdzie sie ustali granice normalnosci. Jezeli ktos "spojrzy wyzywajaco" to moze byc juz seksualnym molestatorem.
                        • dala.tata Re: no i co z tego? 07.05.14, 23:44
                          Eee tam, jakby ich potraktowal instrumentalnie i orzyznal podwyzki, to nie protestowaliby, co?

                          Ja bym jednak nie porownywal barroso do Brezniewa, pomimo ze obaj sa na B.
                      • podworkowy Re: no i co z tego? 07.05.14, 23:32
                        świat się kończy, dala - czołowy rzecznik apolityczności uniwersytetów - narzeka, że ktoś nie ma ochoty dawać h.c. czynnemu politykowi bez żadnych znanych zasług naukowych i prouniwersyteckich...
                        • dala.tata Re: no i co z tego? 07.05.14, 23:43
                          Nie mam trudnosci z tym, ze uniwersytet nie chce dawac hc czynnemu politykowi. Ja sie w ogole nie wypowiadam, czy jemu trza czy nie trza dac. Mam jednak trudnosc z tym, ze to nie jest argument.

                          Natomiast w komkretnej sytuacji, gdy juz faceta poinformowamo, nalezalo polknac te zabe. UJ znacznie wiecej stracil na tym.
                          • zitterbewegung Re: no i co z tego? 08.05.14, 00:21
                            W sumie tego nie wiemy, moze tylko pytali ze gdyby, jak to sie zwykle pyta. A to tylko Roza Thuni jak przytomnie zauwaza fla oburzona, ze sie z nia konsultowano, a tu nic.
                    • adept44_ltd Re: no i co z tego? 07.05.14, 22:36
                      odważne, politolog z UJ chce nadać hc Mandeli...
                      • flamengista rada była w czerwcu 2013 07.05.14, 22:38
                        przynajmniej tak pisze jeden z dyskutantów. A Mandela zmarł w grudniu 2013.

                        Oczywiście Wyborcza tego nie napisze, bo redaktorom nie jest to na rękę.
                        • adept44_ltd Re: rada była w czerwcu 2013 07.05.14, 22:39
                          a to wycofuję uwagę...
                    • pr.ofesor Re: no i co z tego? 08.05.14, 10:45
                      Muszę się zgodzić, sprawa wygląda zupełnie czysto. Najbardziej zatem namieszali ci, którzy ją wywlekli na dwa tygodnie przed wyborami.

                      A zupełnie na marginesie - rozbrajająco ujotowsko brzmi ta wypowiedź:

                      "Nie tylko warszawska SGH, ale także Uniwersytet Łódzki i Politechnika Wrocławska nadały już tę godność J.M. Barroso; UJ nie powinien do tego grona dołączać."
            • sendivigius Re: skandal na UJ 07.05.14, 20:52
              pfg napisał:

              To jest współczesne, UJtowskie rozumienie
              > wolności akademickiej w pełnej krasie - wolności akademickiej, mutatis mutandis
              > wolności szlacheckiej.

              Ano! Reszta to rezultat - jak mawial Kisiel.
            • h_hornblower Re: skandal na UJ 07.05.14, 23:16
              pfg napisał:

              > Zapewne rektorowi-chirurgowi nawet
              > do głowy nie przyszło, że gdy akademicki przełożony coś powie, to niżsi w hiera
              > rchii mogą zaprotestować.

              A to dobre! :)

              pzdr
              horny
            • zitterbewegung Re: skandal na UJ 07.05.14, 23:30
              Normalnie, w sensie proceruralnie. Ale przeciez przed wszczeciem procedury wypada zapytac honorowaną osobę, czy jest przyjęciem honoru zainteresowana. Szczególnie gdy coraz więcej honoruje się osób-osobistości, a coraz mniej osób z dorobkiem, szczególnie te ostatnie mogłyby mieć to w poważaniu. I też praktyką jest, szczególnie z tymi drugimi, że honoruje je się na chybcika, akurat gdy się złoży że są w pobliżu, raczej specjalnie dotknięci uhonorowaniem się nie wybierają, tak było z Penrosem i Wilczkiem. Tak więc akurat był Barroso. Nowak, zadziałał jak Steve Jobs, z ktorym upatruje sobie podobienstwo, a ze jest to podobienstwo na na miarę naszych możliwości...
    • nullified Re: skandal na UJ 07.05.14, 15:56
      just #facepalm ...
    • flamengista paradne 07.05.14, 20:21
      Cytatrektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, poprosił europosłankę Różę Thun o opinię w sprawie przyznania tytułu doctora honoris causa przedstawicielowi Unii Europejskiej

      Mam nadzieję, że to jakaś kaczka dziennikarska lub zwyczajny lapsus językowy. W przeciwnym wypadku Rektor powinien się podać do dymisji w trybie natychmiastowym. Odkąd to poseł partii rządzącej opiniuje pomysły Rektora UJ w sprawie doktoratów honorowych?

      A na poważnie: urocza Posłanka Thun miała ochotę ogrzać się przy majestacie JM i przewodniczącego Komisji, zupełnie przez przypadek na 2 tygodnie przed wyborami. Faktycznie straszne świństwo, że podły Ujot jej tego nie umożliwił. Dzięki Bogu jest jeszcze uczciwa redakcja Wyborczej, przed którą można wylać krokodyle łzy.

      Wyszło pewnie przez przypadek i animozje, ale moim zdaniem dobrze się stało. Kontekst eurowyborów jest tutaj kluczowy, bo jak słusznie pisze pfg w komentarzu pod artykułem, precedensy w sprawie czynnych polityków już były.
      • h_hornblower Re: paradne 07.05.14, 23:28
        flamengista napisał:

        >Odkąd to poseł partii rządzącej opiniuje pomysły Rektora UJ w sprawie dokto
        > ratów honorowych?
        >

        To jest właśnie demokracja a la polonaise :) Dziwi Cię to? Przecież to się świetnie wpisuje w otaczającą nas rzeczywistość.

        pzdr
        horny
    • dala.tata Re: skandal na UJ 08.05.14, 11:35
      Swietny komentarz Paradowskiej.

      Tekst linka
      • w11mil bardzo mocny argument p. Paradowskiej: 08.05.14, 12:06
        "zasłaniają się kłamliwym argumentem, że politykom się nie przyznaje takiego wyróżnienia. A w czasach komuny Henrykowi Jabłońskiemu przyznawano!"
        • h_hornblower Re: bardzo mocny argument p. Paradowskiej: 08.05.14, 13:22
          w11mil napisała:

          > "zasłaniają się kłamliwym argumentem, że politykom się nie przyznaje takiego wy
          > różnienia. A w czasach komuny Henrykowi Jabłońskiemu przyznawano!"

          Dokładnie! A Breżniew dostał Virtuti Militari!

          Szkoda, że nie ma już zwyczaju wydawania złotych myśli. Paradowska mogłaby liczyć na wielkie nakłady...

          pzdr
          horny

          • pan.toranaga Re: bardzo mocny argument p. Paradowskiej: 08.05.14, 14:19
            No faktycznie, Paradowska ma 100% racji. W jej czasach rektor dostawał telefon z KC dzwonił do dziekana i żadne rady wydziału na UW nie zastanawiały się czy dać Szachowi Perskiemu i jego małżonce dr hc czy nie, tylko szybciutko podnosiły rączki w górę.
      • h_hornblower Paradowska ma demencję 08.05.14, 13:16
        dala.tata napisał:

        > Swietny komentarz Paradowskiej.
        >

        Rozumiem, że to wyszukana ironia?

        Cytat z wypowiedzi Parodowskiej: "Czegoś równie obrzydliwego za czasów komuny nie miało prawa się zdarzyć". Myślisz, że ma demencję? Czy też to raczej histeria, że ktoś ośmiela się mieć inne zdanie niż Róża Thum & GW zamiast się "pięknie różnić"?

        Proponuję, żeby Paradowska odesłała dyplom.

        pzdr
        horny

        Trzeba b

        • dala.tata Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 15:22
          Nie, to nie jest ironia. Ja uwazam, ze Paradowska ma racje. Zwroc uwage, ze ona nie tylko mowi o Jablonskim, ale rowniez o politykach, ktorzy dostawali draty hc juz po upadku komuny. Jak dla mnie, Paradowska swietnie pokazuje hipokryzje UJ, nie mowiac o kretynskich argumentach wobec Barroso.
          • pfg Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 15:58
            dala.tata napisał:

            > swietnie pokazuje hipokryzje UJ

            Jakoś mnie to boli... :-(
            • piotrek-256 Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 16:48
              PGF a kiedy macie wybory rektora? :-) Bo taka akcja to dobry wstęp do przejęcia władzy ;).
              • pfg Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 17:54
                Za trzy lata... A o wyniku i tak przesądzą międzywydziałowe koalicje i nadzieje na załatwienie jakichś lokalnych interesików, których przewidzieć w tej chwili nie sposób.
                • piotrek-256 Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 18:48
                  No czyli spiskowa teoria dziejów znów zawiodła. Mnie przekonuje twoje wyjaśnienie 2 posty niżej.
          • charioteer1 Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 16:42
            Rada ze sobie znanych powodow postanowila nie popierac wniosku, pod ktorym na prosbe rektora podpisal sie dziekan. To jest najwazniejsze pytanie, jakie padlo w tej dyskusji: kto ten wniosek firmuje? Hipokryzja jest wszystko inne, co sie na tej radzie stalo.
            • pfg Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 17:52
              Rozmawiałem dziś z ludźmi, który dobrze znają sytuację na tamtym wydziale. Z relacji moich interlokutorów wynika, że dominujące było odczucie, że rektor chce coś wydziałowi narzucić, chce wydział zinstrumentalizować, a sam kandydat jest nieciekawy w tym sensie, że ani nie ma zasług naukowych, ani nic szczególnego czy to dla UJ, czy to dla wydziału on osobiście nie zrobił. A że padły argumenty, jakie padły? Cóż, w dostatecznie dużej grupie osób (tam głosowało blisko 60) paru palantów czy innych zaślepionych ideologów zawsze się znajdzie, głośno swoje zdanie wypowie i, paradoksalnie, może to być łatwiejsze, niż publiczne oświadczenie, że nie życzą sobie, aby rektor im coś próbował narzucać. Zgadzam się, że można to uznać za hipokryzję.

              No i jak by teraz wyglądało uzasadnienie uchwały organu kolegialnego, gdyby takowe było przez prawo wymagane, jak w wypadku odmowy habilitacji? Gender i lewactwo, bo tylko to publicznie powiedziano :-)
              • nullified Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 21:22
                wniosek - lepszych kandydatów trza znaleźć (do doktoratu honorowego i do nadawania)
                wybory.gazeta.pl/ParlamentEuropejski2014/1,137162,15927775,Pawlowicz_o_Bartoszewskim__To_pastuch_slabej_klasy_.html
                o prosze jaki piękny umysł, gracja, talent, elegancja...
                • pfg Re: Paradowska ma demencję 08.05.14, 23:12
                  gentile pastorella
                  • nullified Re: Paradowska ma demencję 09.05.14, 14:47
                    myslisz, że łapie sie skalą głosu? ;)
      • nullified Re: skandal na UJ 08.05.14, 15:07
        eee, nie ;) raczej kolejny występ Pani Redaktor wskazujący słuszność powiedzenia, że milczenie potrafi uczynić człowieka bardzo mądrym; przynajmniej z widoku ;)

        Żenujący spektakl, rly. "Wieś tańczy, wieś śpiewa" (to cytat ;p )
        /sigh
    • trzy.14 Re: skandal na UJ 11.05.14, 12:33
      Doktorat h.c. UJ otrzymali m.in. Dalajlama, matka Teresa z Kalkuty i Karol Wojtyła. Do kompletu brakuje tylko ojca Dyrektora, zwłaszcza że to ten ostatni ma największe osiągnięcia naukowe.
      • pfg Re: skandal na UJ 11.05.14, 12:56
        Niesmaczne i głupie. Daleko poniżej zwykłego poziomu, trzy.14.
        • komplexzbrojeniowy Re: skandal na UJ 11.05.14, 16:30
          pfg napisał:

          > Niesmaczne i głupie.

          Niesmaczne? dla kogo? glupie? dlaczego?
          • pfg Re: skandal na UJ 11.05.14, 17:17
            Jak wyżej, komplex.
            • komplexzbrojeniowy Re: skandal na UJ 11.05.14, 17:27
              pfg napisał:

              > Jak wyżej, komplex.

              Nie uwazasz ze twoja wiara robi z ciebie dogmatyka? Zastepujesz argumenty swietym przekonaniem. Jak przystalo na polskiego naukowca.
              • pfg Re: skandal na UJ 11.05.14, 18:57
                komplexzbrojeniowy napisał(a):

                > Nie uwazasz ze twoja wiara robi z ciebie dogmatyka?

                A gdzie tu jest miejsce na dogmatyzm? Moje określenie postu trzy.14 (i twoich pytań także, jeśli o to chodzi) jako niesmacznych i głupich nie jest ani wyrażeniem opinii naukowej, ani wezwaniem do jakiegoś działania, a jedynie oceną moralną i estetyczną. Te zaś, z konieczności, zawsze są arbitralne i subiektywne.

                Ja nie mam problemu z tym, że trzy.14 uważa, że doktoraty dla JPII, Matki Teresy czy Dalajlamy były przyznane niesłusznie. Jego prawo. Ba, trzy.14 ma prawo czuć się dumny, że to nie jego uniwersytet te doktoraty przyznał, skoro takie są one szkodliwe i uwłaczające dla UJ. Niesmaczne i głupie jest zestawienie tych osób z Rydzykiem. Ponieważ całą czwórkę łączy jedynie to, że są (w wypadku dwojga z nich: były) osobami publicznie religijnymi, znaczy to tyle, że każda osoba religijna jest jak Rydzyk. To jest zdanie obraźliwe i niesmaczne, głupie zaś jest obrażanie Bogu ducha winnych osób, z którymi przy innych okazjach sensownie się rozmawiało. W ogóle niesmaczne jest wyśmiewanie cudzych poglądów religijnych czy zgoła samego faktu, że ktoś jest wierzący. Najwyraźniej postanowiliście to jednak zrobić. Wasze prawo i ja go w żadnym wypadku nie zamierzam wam odbierać. Natomiast moim prawem jest publicznie powiedzieć, co ja o tym myślę. Take it or leave it.
                • komplexzbrojeniowy Re: skandal na UJ 11.05.14, 20:13
                  pfg napisał:

                  > znaczy to tyle, że każda osoba religijna jest jak Rydzyk.

                  Po czesci tak jest: kazda z wymienionych osob nie tylko wierzy jak Rydzyk ale i obnosi sie z tym publicznie. Podobnie jak Rydzyk, ich poglady nie maja podstaw. I podobnie jak Rydzyk usiluja one (usilowaly) narzucic te poglady innym.

                  > W ogóle niesmaczne jest wyśmiewanie cudzych poglądów religijnyc
                  > h czy zgoła samego faktu, że ktoś jest wierzący.

                  Jesli chodzi o wysmiewanie sie i krytyke to twoj kosciol bije wszystkich ateistow i antyklerykalow na glowe odmawiajac im etyki i moralnosci i skazujac ich na meki wieczyste. W spoleczenstwie jak polskie, takie wypowiedzi maja inna wage niz gadanie grupki ateistow. Przypomina sie cos o zdzble i belce.

                  > Natomiast moim prawem jest publicznie powiedzieć, co ja o tym myślę.

                  Mozesz i powiedziales. Podobnie jak ja.
                • trzy.14 Re: skandal na UJ 13.05.14, 00:13
                  > Ja nie mam problemu z tym, że trzy.14 uważa, że doktoraty dla JPII, Matki Teres
                  > y czy Dalajlamy były przyznane niesłusznie.

                  A gdzie ja to napisałem? Papieżowi akurat w Krakowie się należał.

                  Chodziło mi o to, że te same osoby, które pomstowały na polityczność kandydatury Barroso, matką Teresą były zapewne zachwycone, a Rydzyk były dla nich kandydatem wymarzonym.

                  Warto listę d.h.c. UJ porównać z tymi wykazami
                  www.uksw.edu.pl/node/67
                  pl.wikipedia.org/wiki/Doktorzy_honoris_causa_Uniwersytetu_Warszawskiego
                  Wydaje mi się, że UW trzyma jednak najwyższy poziom, powiedzmy, akademicki; UKSW (uniwersytet państwowy) wydaje się składać wyłącznie z wydziału teologii, natomiast UJ sprawia wrażenie, jakby wydział teologii był jednym z jego pełnoprawnych wydziałów. Lokalny koloryt za świeckie miedziaki.

                  • chilly Widacki o sprawie 19.05.14, 21:01
                    www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jan-widacki-niegodny-barroso

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka