Dodaj do ulubionych

Zarobki asystentów i adiunktów

18.08.05, 17:42
Ile zarabia rozpoczynający karierę naukową asystent a ile doktor?
Jak to wygląda na uczelni państwowej a jak w pozostałych?
A może uzaleznione to jest od regionu? Czy raczej od rodzaju uczelni?

Pozdrawiam
Renata (dopiero na III roku, ale już zainteresowana tym formu)
Obserwuj wątek
    • treble1 Re: Zarobki asystentów i adiunktów 18.08.05, 18:32
      Słyszałam, iż pracownicy naukowi, prowadzący wykłady, ćwiczenia lub prace
      badawcze, płacą 10 proc. podatku dochodowego, tak jak w przypadku umów o dzieło.
      Czyli jesli mają brutto 2000 to netto 1800 a osoba pracująca np. jako spawacz
      ma z 2000 brutto ma 1370 netto???
      • katriel Re: Zarobki asystentów i adiunktów 18.08.05, 19:15
        Niezupełnie tak. Pozwolę sobie zacytować stronę www.pit.pl:
        "Pracownik, który uzyskuje przychody z tytułu korzystania przez twórców z ich
        praw autorskich, ma prawo do 50% kosztów uzyskania przychodów w stosunku do tej
        części wynagrodzenia, która pochodzi ze zbycia praw autorskich. Oprócz
        pracowników zajmujących się twórczością sensu stricto, zasada ta ma zastosowanie
        również do np. pracowników naukowych uczelni wyższych."
        Podatek płaci się od dochodu; dochód=przychód-koszty. Tak więc pracownik naukowy
        płaci podatek dochodowy tylko od połowy swojej pensji. Ale już np.składkę
        emerytalną ZUS od całej...
      • mama.tadka Re: Zarobki asystentów i adiunktów 19.08.05, 07:29
        O, nie dziala :(
        Znalazlam tabelę z 2003 roku, przepiszę po kolei:

        Wykładowca, lektor, instruktor 1450,00 - 2450,00

        Asystent 1500,00 - 2350,00

        Starszy wykładowca nieposiadający stopnia naukowego 1700,00 - 2700,00

        Adiunkt posiadający stopień naukowy doktora,
        starszy wykładowca posiadający stopień naukowy doktora 2150,00 - 3400,00

        Docent, adiunkt posiadający stopień naukowy doktora habilitowanego 2450,00 -
        3800,00

        Profesor nadzwyczajny posiadający stopień naukowy doktora habilitowanego lub
        doktora 2700,00 - 4500,00

        Profesor nadzwyczajny posiadający tytuł naukowy 3000,00 - 4900,00

        Profesor zwyczajny 3200,00 - 5400,00
          • suffo Re: Zarobki asystentów i adiunktów 19.08.05, 12:55
            Witaj Mamo.tadka. Co do asystenta nie jestem pewna, tak cos mi stuka.
            Potwierdza to moja stawka za prace w komisji rekrutacyjnej - 30% najnizszego
            wynagrodzenia asystenta - wyszlo cos ponad 500 zl (brutto).
            Jak zaczynalam prace jako asystent finansowo wypadalam gorzej niz na V roku
            studiow - stypendium naukowe + pensja asystenta stazysty.
          • babazgaga Re: Zarobki asystentów i adiunktów 19.08.05, 17:22
            No to ja rozwiewam wątpliwości jak to jest z tym brutto i netto
            Mam najniższe uposażenie asystenta, 1650zł brutto plus ok 50zł za tak zwaną
            wysługę lat, 1411,83zł netto, to właśnie przez te zawirowania podatkowo autorskie.
            Jako doktorant na ostatnim roku miałam 1330zł stypendium.
            • babazgaga PS 19.08.05, 18:57
              Dla tych co nie wiedzą - jestem dr, taką pensję dostałam po obronie, przed
              obroną szansy na pensję nie było. U nas na uczelni to norma że doktor po
              doktoranckich jest asystentem, nie ma co startować na żadne konkursy na adiunkta.
                • babazgaga Re: 1650 br ze stopniem doktora? 20.08.05, 09:02
                  Proszę zachować umiar i nie mówić jak mało, już się z tego powodu napłakałam i
                  nie chce robić powtórki z rozrywki;)
                  W każdym razie nie jest to jedyna uczelnia na której pracuję (na szczęście) - i
                  niech mi nikt nie mówi że to w pogoni za kasą. Bo jakby mi płacili tyle, żeby
                  starczało mi od początku miesiąca do końca, to z pewnością nie pracowałabym
                  nigdzie indziej.
                    • babazgaga Re: a co w tym złego? 22.08.05, 19:26
                      Nie, to nie chodzi o żadne zarzuty, chodzi mi tylko o to że ja wiem że to
                      baaardzo malo, dużo mniej niż się spodziewałam, i dlatego swoje już przepłakalam
                      swego czasu, a rozmowy o mierności pensji dalej wprawiaja mnie w podły nastrój.
                      A wszyscy chyba wiemy o tym, ze gdyby z jednej pensji dało się związać początek
                      miesiąca z końcem, to nikomu pewno nie przyszłoby do głoby robić bokami.
                        • babazgaga Re: a ile na rękę? 23.08.05, 09:48
                          Tak jak napisałam, 1400 z kawałkiem. Własnie wiem ze to na poziomie stypendium
                          doktoranckiego, ja pierwszą najpierwszą pensję dostałam niższą od ostatniego
                          stypendium, i poczułam się jak z Dnia świra. W scenie odbierania pensji z okienka.
                          • tocqueville jasne strony 23.08.05, 10:14
                            z drugiej strony... płacą Ci 1400 zł za realizowanie Twojego hobby,
                            pensum można wyrobić w ciągu jednego semestru (pracując 3 dni w tygodniu) a
                            reszta wolna ;)
                            dużo czasu na dorobienie sobie
                            to jest życie !
                              • tocqueville Re: jasne strony 23.08.05, 12:22
                                > Czyli każdemu, kto lubi swoją pracę, należy obniżyć pensję, bo on i
                                > tak "realizuje swoje hobby"???

                                możemy popatrzeć na to z tej strony: niektórzy harują po 8/12 godzin dziennie,
                                żeby z ICH PODATKÓW finansowano nam realizację naszego hobby ;)

                                suma 1650 za ok. 20 godzin w miesiącu to chyba lepiej
                                niż 1000 zł za 160 godzin ;)
                                • mama.tadka Re: jasne strony 23.08.05, 12:31
                                  Tocqueville, ty może pracujesz 20 godz. w miesiącu. Mnie na czwartym roku
                                  doktoranckich wychodzilo 9 godzin dziennie + 6 w soboty (a czasem i 4 w
                                  niedzielę). Wcześniej też mniej więcej tyle. Nie oszukuję i nie naciągam, bo za
                                  każdą godzinę placę opiekunce, więc interesu nie mam w tym, żeby się obijać w
                                  tym czasie.

                                  A poza tym, zdaje się, że pracownicy naukowi (bo o nich tu mowa) również placą
                                  podatki, więc nie rozumiem uwagi o ICH podatkach. Ani o tym realizowaniu hobby
                                  zresztą. Ja po prostu pracuję, nie wiem jak ty. A że to lubię, to chyba raczej
                                  dobrze???

                                  Pracowalam w róznych miejscach i zapewniam cię, że owa - jak to napisaleś -
                                  "harówa" jest czasem mocno niewyczerpująca. Np. recepcja w hotelu:
                                  odsiedzialam swoje 12 godz. i do domu na kolejne 24. Nic mi myśli nie mąci,
                                  żadne doktoraty, artykuly. Potem 12 godz. nocki (z czego powiedzmy 6
                                  przespanych) i tak w kólko. Zwolnilam się, bo mi mózgowie lekko obumieralo :)
                                  No i na zajęciach chcialo mi się spać po nockach.

                                  Z twoich postów przebija brak szacunku do naszej (twojej również) pracy, a
                                  jeżeli sami siebie nie będziemy szanować, to jak mają nas inni szanować?
                                  • tocqueville Re: jasne strony 23.08.05, 13:35
                                    > Tocqueville, ty może pracujesz 20 godz. w miesiącu.

                                    1650 zł brutto za 210 godzin pensum NA ROK, wychodzi ok. 20 h w miesiącu

                                    a z tym hobby i podatkami to mi chodziło raczej o doktorantów a nie o
                                    asystentów, no bo im sie płaci za konkretną pracę czyli dydaktykę

                                    no bo chyba ze stypendium nie płaciłaś podatku ;) czyli doktorat to takie hobby
                                    finansowane przez innych? tak czy nie?
                                    • mama.tadka Re: jasne strony 23.08.05, 13:41
                                      Piszemy w watku: "zarobki asystentów i adiunktów", prawda?

                                      20 godzin dydaktyki + przygotowanie do zajęć + praca naukowa + praca
                                      organizacyjna.

                                      Ja do zajęć (1,5 godzinnych) przygotowuję się dwa dni (16 godz.), jeżeli to
                                      nowe zajęcia, a 1 dzień (8 godz.) jeżeli juz je mialam. Mniej nie udaje mi się
                                      osiągnąć.

                                      A ty ile czasu przygotowujesz się do zajęć?
                                      • tocqueville trudno zmierzyć 23.08.05, 13:59
                                        do zajeć przygotowuje się już od 25 lat, wykorzystuje na zajęciach wiedzę
                                        zdobytą przez lata edukacji, moje przygotowanie polega głównie na wymyślaniu
                                        pytań i zadań dla studentów, opracowywaniu różnych diagramów, tabelek, punktów
                                        wyświetlanych na power poincie

                                        inaczej jest w wykładami, tutaj musze trochę przysiąść jak mam mówić przez 1,5 h ;)
                                        • mama.tadka Re: trudno zmierzyć 23.08.05, 14:08
                                          Nie, nie pracuję jeszcze na etacie, dopiero się obronilam. Mam nadzieję, że od
                                          października, czekam na wyniki konkursu.

                                          Może kiedy ma się te same zajęcia przez kilka czy kilkanaście lat, to
                                          faktycznie przygotowania do nich zajmują niewiele czasu.
                                          Dla mnie - jako początkującej - sprawa byla raczej mocno czasochlonna,
                                          zwlaszcza, że co roku dostawalam inne zajęcia.
                                          Mialam niby ćwiczenia i konwersatorium, ale coś takiego jak językoznawstwo
                                          częściej jednak wymaga formy lekko wykladowej, więc w zasadzie bylo w tych
                                          zajęciach okolo godziny mojego gadania + udzial studentów.

                                          A kwestia żerowania doktorantów na podatnikach: no cóż, tak to w Polsce
                                          zorganizowano, ze są studia doktoranckie, a nie - jak wcześniej - zatrudnienie
                                          na etat i 7 lat na napisanie doktoratu. Osobiscie wolalabym etat, bo niepokoi
                                          mnie to, że lata lecą, a mi do emerytury nic nie przybywa, jedynie to, co
                                          zyskam "dorabiając". I jeszcze te niejasności dotyczące statusu doktoranta:
                                          student, pracownik, bezrobotny, cholera wie kto.
                                          • suffo Re: trudno zmierzyć 23.08.05, 16:01
                                            Eeee, no... Jak to, te same zajecia przez 25 lat? A nowe programy, kierunki,
                                            przedmioty? Ja pracuje 8 lat na etacie i co chwile jest cos nowego do
                                            opracowania, zglebienia, rozszerzenia. Chyba, ze to tylko technika tak mknie do
                                            przodu ;)? No i BW, DS, punkty za atrykuly... Wszak nie mozna tutaj robic caly
                                            czas tego samego, nie?

                                            Mamo.tadka - nie wiem jak jest obecnie i czy zalezy to od uczelni, ale ja
                                            pracowalam na pelnym etacie, mialam 8 lat na zrobienie dratu i uczeszczalam na
                                            studia doktoranckie na inna uczelnie. Nie bralam stypendium, ale za to mam
                                            ciaglosc pracy i pewnego adiunkta ;). I nie moglam jak ci, co robia drat
                                            pracujac na uczelni wziac sobie urlopu doktorskiego :(.
                                            • mama.tadka Re: trudno zmierzyć 23.08.05, 16:27
                                              Ja zrozumialam, że tocqueville do zajeć przygotowuje się już od 25 lat, w
                                              sensie takim, że "wykorzystuje na zajęciach wiedzę zdobytą przez lata
                                              edukacji", a nie że prowadzi zajęcia od 25 lat.

                                              W przygotowaniu moich zajęć wiedza zdobyta przez lata edukacji to zaledwie
                                              podstawa, punkt wyjścia. To chyba zależy od zajęć, jakie się prowadzi.

                                              Obecnie to jest tendencja do zatrudniania wylącznie osób po doktoracie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka