30.05.15, 18:26
1. wyborcza.pl/magazyn/1,145247,18019268,Co_wymysli_chodnik__czyli_polska_atrapa_rozwoju.html

CytatBurmistrzowie biednych miast ze wschodniej Polski, którzy na międzynarodowych targach próbują zdobywać inwestorów, słyszą: "Nie inwestujemy, bo... tego... macie kiepskie drogi... ciężko dojechać".

No właśnie.

- A co by pan powiedział sympatycznemu burmistrzowi z biednego kraju? "Jesteście za biedni, za głupi i nie macie specjalistów"? Mówi się coś, co nie rani.

[...]

W Polsce słowo "innowacyjność" kojarzy się głównie z naukowcem zamkniętym w laboratorium i ewentualnie z branżą high-tech. Tymczasem najwięcej innowacji pojawia się w tradycyjnych działach gospodarki, np. w przemyśle spożywczym. Nakłady na innowacyjność w Polsce ciągle rosną. To już 20 miliardów złotych z Unii i budżetu.

Wydaliśmy całą pulę?

- Tak.

I innowacyjność spadła? To bez sensu.

- Bo wygrała mania budowania. Pieniądze poszły na budynki i ich wyposażenie, a nie na ludzi, którzy mogliby tworzyć innowacje. W mieście na południu Polski po jednej stronie ulicy stoi gigantyczny uniwersytecki park technologiczny, a po drugiej - wielkie laboratorium politechniki. Dlaczego nie zbudowali tego wspólnie? Ochroniarz otwierał mi kolejne drzwi laboratorium, potem zamykał, nie było nikogo. Widziałem kilka podobnych miejsc. Budynki stały, wyposażenie było, tylko nikt w środku nie pracował.

Dlaczego ten pusty budynek się stawia?

- Pieniądze ktoś daje, więc uczelnia bierze. Pierwszy pomysł, jaki przychodzi rektorowi do głowy, to taki, żeby coś zbudować. Wszyscy są pełni dobrych chęci i uważają, że park technologiczny się uda, bo mamy przecież na miejscu fantastycznych ekspertów. Ale eksperci nie rzucają się na nowy sprzęt, często nawet nie wiedzą, jak go obsługiwać, i budynek stoi niewykorzystany. Supernowoczesne urządzenia po pięciu latach stają się przestarzałe, a budynek zgodnie z prawem można przeznaczyć na coś innego i nie zwracać dotacji.

Trzy lata temu NIK sprawdził, jak są wydawane środki europejskie na innowacje i jak działają parki technologiczne. Raport jest wstrząsający. Dwa parki działają świetnie, a poza tym powstają budynki. Pod pozorem innowacji zbudowano też kilka rektoratów.

Piętnujemy aquaparki w małych miastach, wyśmiewamy ambicje burmistrzów i wójtów, a tymczasem elity naukowe też mają swoje aquaparki. Tylko nikt się nie przyczepi, bo przecież laboratorium to nauka, rozwój i samo dobro. Teraz szkoły mają problemy, bo utrzymanie budynku kosztuje, zwłaszcza jeśli on nie zarabia. Ale jak ma zarobić? Tym, że stoi? Zamiast pakować pieniądze w wielkie laboratorium, lepiej przyjąć młodych naukowców, żeby za kilka lat stali się innowatorami.

[...]

Doświadczenia innych krajów z funduszami unijnymi pokazują, że pieniądze na innowacyjność powinny być wydawane w przedsiębiorstwach. I nie na budynki, ale na zatrudnianie ludzi do 30. roku życia.


2. www.theguardian.com/higher-education-network/2015/may/27/how-can-we-stop-big-science-hoovering-up-all-the-research-funding

CytatSomebody who has a big research programme will pour out research papers and their CV looks so strong that when they make an application for funding they can’t be refused. But if you divide the number of papers published by the huge number of researchers involved, then [these big projects] are terrible value.
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: prasówka 31.05.15, 10:55
      A tu raport NIKu:

      www.nik.gov.pl/plik/id,4361,vp,5560.pdf
      • charioteer1 Re: prasówka 31.05.15, 11:22
        Pierwsze, co mi sie rzucilo w oczy - prof. Lukasz Turski, s. 79:

        Robienie kariery naukowej w Polsce wymaga właściwie wizyty
        u psychiatry.


        Od dawna mi sie wydawalo, ze polski profesor to jakas jednostka chorobowa i nie mam tu wcale na mysli autora tej wypowiedzi.
    • zitterbewegung Re: prasówka 31.05.15, 12:45
      - A co by pan powiedział sympatycznemu burmistrzowi z biednego kraju? "Jesteście za biedni, za głupi i nie macie specjalistów"? Mówi się coś, co nie rani.

      Google zamyka placówkę R&D (w praktyce read and debug) w Krakowie.

      Przez lata mówiło, że świetni specjaliści, a nie tani specjaliści (na tym poziomie 10000 to tanio, choć pojedyńcze osoby dostawały i 40 tys/mc), ale przez te same długie lata nie zwiekszano zatrudnienia, bo po prostu brakowało odpowiednich kandydatow, dodatkowo rotacja wsrod zdolnych ktorzy dali sie nabrac na "swiatowy poziom" tego polskiego oddzialu byla duza, kierunek Londyn albo nawet lokalne krakowskie startupy, zeby juz nie pracowac z bufonami. Placowka w Warszawie praktycznie utworzona dla paru osob takich jak slynny haker Michal Zalewski, ktore zdecydowaly sie wychowywac dzieci w Polsce. Placowka we Wroclawiu to "innowacyjne biuro ksiegowe".

      Rok temu centrum badawczo rozwojowe otworzył w wielu miastach jak Toruń, czy Kraków Samsung i też mówi że jacy to specjaliści, a oferuje na start mniej niż księgowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka