Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem...

08.09.15, 18:10
szczerej deklaracji. Kawa na ławę:)

Ale po kolei. Mój kolega z zachodniego uniwersytetu zaprosił mnie na organizowaną przez siebie, doroczną konferencję. Normalnie nawet bym nie aplikował - za wysokie progi. W zasadzie wszyscy uczestnicy mają na koncie po min. 5 publikacji w topowych żurnalach ekonomicznych. Keynote speakerzy - same sławy, goście z Hirschem wypasionym w kosmos. Oczywiście same afiliacje "elitarne" - spoza kilku wybranych krajów i ośrodków nikogo nie uświadczysz.

Wszystko pięknie, tylko że byłem tam chodzącą sensacją. Nie Pers, Żyd, Berber, Kurd czy Niemka o ciemnej karnacji. Nie, wydarzeniem konferencji był Polak którego tam być nie powinno. I wieczorem po paru piwach zostałem o tym sympatycznie uświadomiony - wysłuchałem 20 minutowego wykładu o tym, jacy jesteśmy do d..., że nasze nauki ekonomiczne to dno i metr mułu. Wszystko wypowiedziane przez Araba z Francji. Na pytanie o to, skąd taka opinia o nas urocza odpowiedź: bo jego kumpel, ekonomista pracujący w Paryżu jest z Polski. I ciągle mu opowiada jak na naszych uczelniach jest beznadziejnie. Diagnozę miał żywcem wziętą z tego forum, tylko nieco bardziej przejaskrawioną i pesymistyczną. Korupcja, nepotyzm, selekcja negatywna i chów wsobny, dziadowskie prace i pozoranctwo naukowe - czego w tej opowieści nie było. Widać, że nasłuchał się długich godzin narzekań. Naprawdę nasz rodak włożył dużo wysiłku, by obrzydzić temu facetowi jakąkolwiek pomysł na współpracę z polskim ekonomistą.

Zaiste, tylko tego brakowało. Oprócz betonu i leśnych dziadków robiących codzienny wyścig przeszkód, mamy jeszcze dodatkowo pod górkę. Bo paru sfrustrowanych emigracją narwańców którym się udało na Zachodzie opowiada wszem i wobec jak ci naukowcy z kraju nad Wisłą są do niczego.

Cóż, wielokrotnie tu pisałem że my Polacy składając artykuł w dobrym czasopiśmie jesteśmy w sytuacji Borata. Nie dość, że nie mamy kapitału społecznego, to jeszcze musimy udowodnić że nie jesteśmy z lasu i umiemy jednak korzystać z toalety.

I ja od dawna miałem podejrzenia, że coś tu nie halo. Jasne, jesteśmy ogólnie słabi ale przecież nie zarażamy trądem. Dlaczego Litwini, Słowacy czy Czesi nie budzą takiej odrazy. A teraz mam jedno możliwe wyjaśnienie. Po prostu nasza polska mentalność powoduje, że jak już nam się na tym mitycznym Zachodzie udało, to Boże broń by jakiś inny Polak też się pojawił. Włosi, Portugalczycy, Grecy robiący karierę w czołowych brytyjskich, niemieckich czy francuskich uczelniach wspierają się na wzajem: cytują swoje prace i publikują wspólnie. W mojej działce ci którzy jakimś cudem załapali się na pracę w dobrej zachodniej uczelni ustawiają zasieki i opowiadają, że reszta polskich ekonomistów jest do niczego...

I dlatego zastanawiam się, jaki ma sens Polonez w przypadku nauk ekonomicznych. Co to da. Bo jeśli moja teza jest jednak słuszna, to nic - ci ludzie są na polską rzeczywistość tak dalece obrażeni, że absolutnie nie widzą możliwości jakiejkolwiek współpracy z dawną ojczyzną.

I to by się zgadzało, bo badania naszych rodaków na emigracji pokazują, że jesteśmy idealnym przeciwieństwem Żydów. Tamci aż do przesady wspierają się nawzajem. A my podkładamy sobie świnie.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 08.09.15, 18:28
      Fla, najbardziej negatywnie wzgledem wszelkiej wspolpracy nastawieni sa ludzie, ktorzy wyjechali z Grecji, Serbii, Polski... zaraz po studiach i porobili doktoraty na zachodnich uczelniach. Oni po prostu wiedza, jaki syf zostawili i wiedza tez, ze wracac nie maja do czego. Doloz do tego historie nieudanych powrotow na krajowe uczelnie, to bedziesz mial pelny obraz. To nie ci za granica, tylko my sami tutaj psujemy sobie wizerunek. Do tego jeszcze polski grajdol zupelnie nie ma swiadomosci tego, ze od czasu, kiedy upadla zelazna kurtyna i internet pojawil sie w kazdym domu, nasze brudy sa doskonale widoczne dla kazdego, kto sie przypadkiem z nami zetknie. Nie ma juz drzwi, ktore mozna bylo zamknac, zeby sasiedzi nie widzieli, jaki mamy bajzel w chalupie.
      • flamengista no ale co ja mam zrobić? 08.09.15, 18:46
        czy pracując w Polsce muszę być na to skazany? Dlaczego muszę ciągle, nieustannie udowadniać że nie jestem egzotycznym dzikusem?

        Przecież to jest masakra, budowanie współpracy idzie jak po grudzie. Co chwila muszę się zmagać ze stereotypem Polaka-dziada.

        I nie MY psujemy sobie wizerunek. Ja za granicą nigdy o swoim kraju nie opowiadam źle. Nie dlatego, że jestem patriotą - to się zwyczajnie nie opłaca. Rysując ponure wizje Polski, pogrążam i siebie w oczach potencjalnego partnera w projekcie, lub recenzenta mojej pracy. Nie rozumiem, czemu ten bubek na emigracji nie mógł po prostu siedzieć cicho. Taka bezinteresowna złośliwość, żeby przykładowemu flamengiście nie było przypadkiem za łatwo.

        Z resztą ja piszę to tylko dlatego, by pokazać jak my mamy trudno. Na każdym kroku muszę udowadniać swoją wartość, podczas gdy byle dzieciątko-doktorant z Niemiec czy Włoch po zapytaniu o afiliację i promotora traktowane jest już poważnie.

        I nie zgadzam się, że Serbowie czy Grecy robią to samo. Ja to widzę tylko u Polaków.
        • dworzec Re: no ale co ja mam zrobić? 08.09.15, 19:04
          "Nie rozumiem, czemu ten bubek na emigracji nie mógł po prostu siedzieć cicho"

          może to był, cytujac klasyka, "sprytny, przebiegły i niezwykle inteligentny gej", innymi słowy jakaś ekonomiczna wersja dr R., który tak się starł w PL z leśnym dziadostwem, że nie daje rady siedzieć cicho...?
          • flamengista ale o co ci chodzi 08.09.15, 19:11
            co innego powiedzieć znajomym, że w Polsce było kiepsko, a tu mam lepsze możliwości.

            Co innego zaś wylewać żale przez całe miesiące, w wyniku czego obcy ci facet strzela wykład o tym że Polska jest 100 lat za Afroamerykanami.

            Powiem szczerze, wkurzył mnie ten facet. Nic w ten sposób nie zyskał, a mi zepsuł humor.
            • dworzec Re: ale o co ci chodzi 08.09.15, 19:21
              chodzi o to, że jak ja lub ty byśmy wyjechali to, tak jak piszesz, może byśmy wspomnieli znajomym, że było kiepsko a tu mam lepsze możliwości, ale bez wielomiesięcznego wylewania żali

              ale może wyjechał człowiek straumatyzowany, po przejściach (jak wspomniany dr R.) i stąd jego żale...
              pokolenia leśnych dziadków na to pracowały
              • charioteer1 Re: ale o co ci chodzi 08.09.15, 19:29
                Jezeli to ktos w rodzaju dr. R., jezeli go znali wczesniej i widzieli, ze jest dobry, a mimo to w Polsce nie awansuje, to z cala pewnoscia nikt nie kupi bajki o tym, ze wyjechal, bo mu zaproponowano lepsze pieniadze na gorszym stanowisku.
            • nullified Re: ale o co ci chodzi 08.09.15, 19:50
              flamengista napisał:


              > Powiem szczerze, wkurzył mnie ten facet. Nic w ten sposób nie zyskał, a mi zeps
              > uł humor.

              no coś jednak zyskał (nie licząc poprawienia sobie nastroju) - zawsze to jedna flamengista na ogonie mniej, nie? ;)
              • cowell Re: ale o co ci chodzi 08.09.15, 20:10
                Jak to nie zyskał? Powiedział w końcu prawdę kolegom/koleżankom po fachu, czego nie mógł zrobić w kraju. A prawda w robocie to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu.
                Wyobraźcie sobie, jak on to musiał tłamsić w sobie latami, a może dekadami? Wyzysk, poddaństwo, niesprawiedliwości. Ja się nie dziwię, że się uwolnił od tego.

                A z drugiej strony, nie wszyscy tak robią, nie wszyscy byli tak dotknięci. A młodzi dużo mniej. Także może flamengista miał pecha. I wpływ jednego człowieka nie będzie tak wielki na całą dyscyplinę, żeby mu to utrudniło życie.
                • flamengista może i nie 08.09.15, 22:31
                  ale w jednym żurnalu (owszem, bez szału IF=1.144) jesteśmy spaleni.

                  Kilku takich emigrantów i będzie po herbacie:)
                  • charioteer1 Re: może i nie 08.09.15, 23:38
                    No to musial miec niezle historie do opowiedzenia. Ja jako recenzent skreslam na starcie tylko Iranczykow. Z doswiadczenia wiem, ze powszechnie wysylaja to samo rownoczesnie w kilka miejsc. Ale przyjmuje prace z Iranu do recenzji, tyle ze bardzo dokladnie wszystko sprawdzam, przynajmniej dwa razy dokladniej, niz w przypadku innych prac.

                    Z Iranu malo komu udaje sie wyjechac, wiec to nie jest kwestia tego, ilu bedzie emigrantow. To jest kwestia tego, ze w kraju jest cos bardzo nie halo.
                    • piotr_hd Re: może i nie 09.09.15, 01:10
                      > Z Iranu malo komu udaje sie wyjechac
                      aha, to pewnie dlatego na uczelniach w usa są trzecią siłą jako pracownicy zza granicy, zaraz po chińczykach i hindusach. Studenci MS/PHD to samo.
                      Mylisz sie.
                      • charioteer1 Re: może i nie 09.09.15, 01:27
                        Mozliwe, ze sie myle. Spotykam Iranczykow na konferencjach. Natomiast co do Stanow, to mam pewne watpliwosci. Jeszcze calkiem niedawno Amerykanie po prostu nie dawali im wiz bez wzgledu na cel podrozy. Wyjazd do Ameryki dla Iranczyka byl fizyczna niemozliwoscia. Czyzby cos sie zmienilo?
        • charioteer1 Re: no ale co ja mam zrobić? 08.09.15, 19:22
          Fla, czasami nie da rady siedziec cicho, dokladnie tak, jak mowi dworzec. Ludzie widza rozne rzeczy i zadaja pytania. Nie wszystko da sie zamaskowac i zbyc byle wymowka. Nie wiesz, przez co ten Polak z Paryza tutaj przeszedl i dlaczego stad wyjechal. Nie wiesz tez, z czego tam musial sie tlumaczyc. Im bardziej jestesmy miedzynarodowo rozpoznawalni, tym bardziej widac nasze brudy, a naprawde wystarczy tylko kilka parszywych owiec, by zepsuc opinie o calym stadzie. Wiesz, czemu oni sie najbardziej za granica dziwia? Ze po jednym, czy drugim skandalu, ktory sie odbil echem nawet tam, winnym tutaj nie spadl nawet wlos z glowy.
          • flamengista no dobra 08.09.15, 22:35
            ale co JA mu złego zrobiłem?

            Przecież ja nawet tego cretino nie znam. Nigdy go nie spotkałem. Zrobił wiochę i editor porządnego żurnala sam mi się przyznaje, że na starcie skreśla wszystkich z Polski.
            • h_hornblower to pocieszające 08.09.15, 23:12
              flamengista napisał:

              > editor porządnego żurnala sam mi się przyznaje, że na starcie skreśla wszystk
              > ich z Polski.

              No to musisz przyznać, że ten edytor jest jeszcze większym kretynem.

              pzdr wesoło
              horny
              • flamengista Re: to pocieszające 09.09.15, 09:56
                kretynem z h>20 i to przed 40-tką?

                Nie, on oszczędza swój czas. Został przekonany, że Polska jest naukową pustynią i nie ma ochoty sprawdzać, czy aby nie trafił mu się rodzynek. Wie że ze statystycznego punktu widzenia w jakiś 80% ma rację i to mu wystarcza. A pozostałe 20% co ma robić? Cóż, taki mamy klimat...

                Ja wiem, że może to incydentalny przypadek ale przynajmniej w tym wypadku ktoś był brutalnie szczery, zamiast po przywitaniu i dowiedzeniu się że jestem z Polski z ironicznym uśmiechem mówić: "ach, it's interesting!" (jak na konferencji w Bostonie, gdzie byłem bodaj jedynym uczestnikiem bez doktoratu/afiliacji z Ivy League).

                Nie wiem, być może są uczciwe żurnale otwarte na każdego bez uprzedzeń narodowościowo-afiliacyjnych, a jedynym kryterium oceny jest abstrakt i jakość artykułu. Będę bardzo wdzięczny za informację o takowych:)
                • czlowiek.z.makulatury Re: to pocieszające 09.09.15, 10:17
                  Dopiero co taki editor powiedział, że miałem interesting paper. Wziął plakietkę, popatrzył na moją afilację na konferencji i zrobił "Uuuuuuuuuuuu".
                • czlowiek.z.makulatury Re: to pocieszające 09.09.15, 10:20
                  A jeszcze pisałem, że przeciętny editor dostaje minimum kilkaset artykułów do oceniania, do kilku tysięcy. Jakby czytał, zamiast oceniać po afiliacji, to nie robiłby nic innego.
                • czlowiek.z.makulatury Re: to pocieszające 09.09.15, 10:26
                  Jeszcze sorry, piszesz, że w 80% ma rację? Sprawdziłem. Acceptance rate jest 10% w tym dziurnalu przy 700 rozważanych w tej chwili artykułach. Gdyby miał rację w 80% to znaczy, że Polacy byliby znacząco ponad średnią dla czasopisma. Problem w tym, że prawdopodobnie odrzucając artykuł z Europy Wschodniej ogólnie ma 99% - 99,5% racji. Jak mu ten 0,5-1% umknie, to w zasadzie wypełni to dodatkowym artykułem z USA i może mieć wywalone na resztę dnia.
                • czlowiek.z.makulatury Re: to pocieszające 09.09.15, 10:28
                  Przepraszam, że w tylu postach, ale zapomniałem, że dziurnal liczy sobie 100 Euro za odwalenie bez czytania artykułu z Polski.
                • h_hornblower może nie kretynem a Ubermenschem? 11.09.15, 11:15
                  flamengista napisał:

                  > kretynem z h>20 i to przed 40-tką?

                  No jasne, że tak. A co ma tutaj do rzeczy h?

                  W Twojej historii ten fest-redaktor spotkał jakiegoś pajaca, pajac zrobił wiochę, a fest-redaktor na tej podstawie uwala wszystkich z PL? No weź...

                  Czy to jest w Niemczech? Bo jeśli tak, to mamy może do czynienia z Ubermenschem, a nie kretynem.

                  > Nie wiem, być może są uczciwe żurnale otwarte na każdego bez uprzedzeń narodowo
                  > ściowo-afiliacyjnych, a jedynym kryterium oceny jest abstrakt i jakość artykułu
                  > . Będę bardzo wdzięczny za informację o takowych:)

                  No sam piszesz, że facet nieuczciwy. Bo to oczywiście jest słuszna diagnoza.

                  pzdr
                  horny
        • nullified Re: no ale co ja mam zrobić? 08.09.15, 19:48
          flamengista napisał:

          cnóc szczególnych, małostkowości waści nigdy nie lekceważ ;) "Taka bezinteresowna złośliwość" jak bezinteresowna nienawiść motorami postepu są i basta. Albo choć podstepu ^^

          Odpychanie drabiny nie jest naszą narodową specjalnością - fakt, że inni robią to często subtelniej, mniej wulgarnie po prostu. Być może po części dlatego, że odstep między aspiracjami a możliwościami jest mniejszy lub/i mniej bolesny.
        • dobrycy Re: no ale co ja mam zrobić? 08.09.15, 22:01
          flamengista napisał:

          > czy pracując w Polsce muszę być na to skazany? Dlaczego muszę ciągle, nieustann
          > ie udowadniać że nie jestem egzotycznym dzikusem?
          To że nie czujesz sie egzotycznym dzikusem, nie znaczy że nie pochodzisz z plemienia
          egzotycznych dzikusów o których opowiadają polish jokes, czy którzy legendarnie kradli na
          zachodzie auta. Wielu naszych rodaków zapracowała na taki a nie inny obraz.

          >
          > Przecież to jest masakra, budowanie współpracy idzie jak po grudzie. Co chwila
          > muszę się zmagać ze stereotypem Polaka-dziada.
          No i sam widzisz że ci którzy choć troche z siebie to piętno zmyli starają
          sie jak mogą się od niego odciąć. Wide wielu naszych emigrantów którzy najpierw
          zapominają polskiego a potem uczą się właściwego języka

          >
          > I nie MY psujemy sobie wizerunek. Ja za granicą nigdy o swoim kraju nie opowiad
          > am źle. Nie dlatego, że jestem patriotą - to się zwyczajnie nie opłaca. Rysując
          > ponure wizje Polski, pogrążam i siebie w oczach potencjalnego partnera w proje
          > kcie, lub recenzenta mojej pracy. Nie rozumiem, czemu ten bubek na emigracji ni
          > e mógł po prostu siedzieć cicho. Taka bezinteresowna złośliwość, żeby przykłado
          > wemu flamengiście nie było przypadkiem za łatwo.
          Bo ktoś mu kiedyś długo szkodził i teraz on ma okazję oddać to co otrzymał innym
          z tego samego plemienia. Myśle że to jest raczej zemsta niż złośliwość.



          >
          > Z resztą ja piszę to tylko dlatego, by pokazać jak my mamy trudno. Na każdym kr
          > oku muszę udowadniać swoją wartość, podczas gdy byle dzieciątko-doktorant z Nie
          > miec czy Włoch po zapytaniu o afiliację i promotora traktowane jest już poważni
          > e.
          Taki los osób które nie mają startowego kapitału społecznego. Dlatego lepiej wyjechać
          z PL na doktorat za granice.


          • flamengista pewnie masz rację 08.09.15, 22:33
            ale to błędne koło.

            W ten sposób nigdy lepiej nie będzie.
        • h_hornblower brawo. ale 08.09.15, 22:56
          flamengista napisał:

          > I nie MY psujemy sobie wizerunek. Ja za granicą nigdy o swoim kraju nie opowiad
          > am źle.

          Bardzo Ci się to chwali. Ale to zdecydowanie MY (choć nie Ty czy ja) psujemy sobie wizerunek. Duża europejska konferencja. Ludzie z (prawie) całej Europy. Sporo nawet Polaków. Przy jednym ze stolików dyskusja ogólna - tak z 15 osób mówi o tym i owym. Niestety koledzy z Polski głównie o tym, jak w Polsce jest beznadziejnie, jaki rasizm (?), rozszalała brunatna prawica, generalnie syf i brak mydła. Ja dodałbym do tego słomę z butów :)

          > Z resztą ja piszę to tylko dlatego, by pokazać jak my mamy trudno. Na każdym kr
          > oku muszę udowadniać swoją wartość, podczas gdy byle dzieciątko-doktorant z Nie
          > miec czy Włoch po zapytaniu o afiliację i promotora traktowane jest już poważni
          > e.

          Chyba w naukach społecznych jesteśmy skazani na tyranię afiliacji. Coraz bardziej się w tym utwierdzam niestety.

          pzdr
          horny
          • flamengista powiem szczerze 08.09.15, 23:00
            że z tą afiliacją to są jaja.

            Ja zastanawiam się nad pozostawieniem sobie maila z uczelni, w której jestem na stypendium. Żeby przy składaniu lepszych tekstów podawać ich afiliację. Mam już dość desk rejection za niewłaściwe pochodzenie.
            • h_hornblower Re: powiem szczerze 08.09.15, 23:08
              flamengista napisał:

              > że z tą afiliacją to są jaja.

              Ładnie to nazwałeś...

              > Ja zastanawiam się nad pozostawieniem sobie maila z uczelni, w której jestem na
              > stypendium. Żeby przy składaniu lepszych tekstów podawać ich afiliację.

              A nie wyłączą Ci za jakiś czas? Mnie wyłączyli po paru miesiącach :)
              • flamengista oczywiście że wyłączą 09.09.15, 09:47
                przecież na podaniu o konto musiałem wpisać czas trwania stypendium.

                Ale chcę napisać podanie, że z uwagi na to że jestem corresponding aauthor paru artykułów nadesłanych z ich afiliacją lub napisanych w czasie, gdy byłem afiliowany u nich - mail jest konieczny by dokończyć proces publikacyjny. Myślę, że się uda.
            • whiteskies Re: powiem szczerze 09.09.15, 09:33
              Pogadaj z tamtym szefem czy nie ma nic przeciwko temu zebys wpisywal podwojną afiliację za zostawienie mejla, a pierwszą wersje artykułu wysyłaj tylko z tamta afiliacją, jeśli to rzeczywiście problem. Ja sie z czymś takim nie spotkałem, ale nie znaczy to że nie wierze że może to być problem. By the way, po kilku doświadczeniach będziesz mógł napisac letter do np. Science, nie naukowy, ale z zycia naukowego, o rzetelnosci recenzowania, pisze zupełnie poważnie.
              • czlowiek.z.makulatury Re: powiem szczerze 09.09.15, 10:14
                Poza osobistą satysfakcją, że osobiście wyrzuciłem dwa pisma z JCR, to raczej nic poza tym w sensie naukowym. Chyba każdy wie, że gra w "old boys club", gdzie stękanie "tak chyba nie można" nie jest dobrze widziane. Podważanie, że peer review w ostatnich latach się "zacięło" jest jak podważanie jakości profesorów tytularnych w Polsce. Niby każdy wie, ale woli żyć w neverlandzie.
                • whiteskies Re: powiem szczerze 09.09.15, 12:07
                  Nie chodzi o podważanie peer review, ale o pokazywanie różnych słabości których warto mieć świadomość. Wszystko zależy od tego jak taki list byłby napisany.

                  Co do podważania jakości profesorów tytularnych w Polsce: sam to robię często. Jedni maja mi to za złe, ale inni mnie za to lubią. Przynajmniej nie przechodzę niezauważony, co może nie jest bezcenne, ale miewa swoje zabawne konsekwencje.
        • piotrek-256 Rozwiązanie 08.09.15, 23:40
          Proponuję poszperać w genealogii dokonać obrzezania i dołączyć do narodu Mojżeszowego ;).
      • ladymarvelous90 Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 26.09.15, 13:44
        Do cholery, czemu wpis traktuje o ekonomii, a zdjecie w "Gazeta.pl" nawiazuje do nauk biologicznych!!!!!! Nie wrzucajmy wsystkich do jednego wora!!!! Polscy ścisłowcy są bardzo za granicą cenieni!!!!
        • dobrycy Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 26.09.15, 13:56
          ladymarvelous90 napisała:

          > Do cholery, czemu wpis traktuje o ekonomii, a zdjecie w "Gazeta.pl" nawiazuje d
          > o nauk biologicznych!!!!!! Nie wrzucajmy wsystkich do jednego wora!!!! Polscy ś
          > cisłowcy są bardzo za granicą cenieni!!!!
          Nie masz racji - przeczytaj adepta. To humanisci wygrywają w jakimś rankingu.
    • dobrycy Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 08.09.15, 21:40
      flamengista napisał:

      > szczerej deklaracji. Kawa na ławę:)
      >
      > Ale po kolei. Mój kolega z zachodniego uniwersytetu zaprosił mnie na organizowa
      > ną przez siebie, doroczną konferencję. Normalnie nawet bym nie aplikował - za w
      > ysokie progi. W zasadzie wszyscy uczestnicy mają na koncie po min. 5 publikacji
      > w topowych żurnalach ekonomicznych. Keynote speakerzy - same sławy, goście z H
      > irschem wypasionym w kosmos. Oczywiście same afiliacje "elitarne" - spoza kilku
      > wybranych krajów i ośrodków nikogo nie uświadczysz.
      Hmm, no ale już samo to pokazuje że ten denuncjator polskiej ekonomii
      mógł mieć troche racji. Przecież to co piszesz to jest jakiś śmiech na sali
      dla kogoś robiącego normalną nauke. Dobrzy doktoranci z fizyki mają po kilka prac
      w którymś z Phys Rev, które jest topowe. No więc co sądzić o polskich ekonomistach
      po takim wynurzeniu ?

      >
      > Wszystko pięknie, tylko że byłem tam chodzącą sensacją. Nie Pers, Żyd, Berber,
      > Kurd czy Niemka o ciemnej karnacji. Nie, wydarzeniem konferencji był Polak któr
      > ego tam być nie powinno. I wieczorem po paru piwach zostałem o tym sympatycznie
      > uświadomiony - wysłuchałem 20 minutowego wykładu o tym, jacy jesteśmy do d...,
      > że nasze nauki ekonomiczne to dno i metr mułu. Wszystko wypowiedziane przez Ar
      > aba z Francji. Na pytanie o to, skąd taka opinia o nas urocza odpowiedź: bo jeg
      > o kumpel, ekonomista pracujący w Paryżu jest z Polski. I ciągle mu opowiada jak
      > na naszych uczelniach jest beznadziejnie. Diagnozę miał żywcem wziętą z tego f
      > orum, tylko nieco bardziej przejaskrawioną i pesymistyczną. Korupcja, nepotyzm,
      > selekcja negatywna i chów wsobny, dziadowskie prace i pozoranctwo naukowe - cz
      > ego w tej opowieści nie było. Widać, że nasłuchał się długich godzin narzekań.
      > Naprawdę nasz rodak włożył dużo wysiłku, by obrzydzić temu facetowi jakąkolwiek
      > pomysł na współpracę z polskim ekonomistą.
      No ale coś go pewnie tą negatywną energią naładowało. Poczytaj posty Sendiego czy dali
      i zastanów się jak myślisz jaką oni robili reklamę. W PL był i jest syf, i ludziom zdolnym
      zawsze było pod górke. Gdy nagle zaczynają funcjonować w normalnych warunakch
      muszą jakoś wyjaśnić np różnice dorobku. Np sam pewnie masz mniejszy dorobek niż
      ekonomista na Twoim etapie rozwoju (liczmy latami pracy) w cywilizacji. No i jakby
      Cie ktoś pytał to jakoś to musisz wyjaśnić. I co powiesz że stoisz gorzej z numerologią
      bo jesteś leniwy i głupi czy że robili ci pod górke ? Tym bardziej że często faktycznie robili
      pod górke.




      >
      > Zaiste, tylko tego brakowało. Oprócz betonu i leśnych dziadków robiących codzie
      > nny wyścig przeszkód, mamy jeszcze dodatkowo pod górkę. Bo paru sfrustrowanych
      > emigracją narwańców którym się udało na Zachodzie opowiada wszem i wobec jak ci
      > naukowcy z kraju nad Wisłą są do niczego.
      Wiesz to jest pewna reakcja. I tych narwańców na pewno nie jest paru a raczej większość.
      Nawet to forum jest dowodem.

      >
      > Cóż, wielokrotnie tu pisałem że my Polacy składając artykuł w dobrym czasopiśmi
      > e jesteśmy w sytuacji Borata. Nie dość, że nie mamy kapitału społecznego, to je
      > szcze musimy udowodnić że nie jesteśmy z lasu i umiemy jednak korzystać z toale
      > ty.
      >
      Już pisałem wiele razy - z PL jest trudniej ale nie znaczy że sie nie da.
      Jak przekroczysz wstępną barier i opublikujesz kilkadziesiąt artykułów to zobaczysz
      że potem jest łatwiej. A bariere najprosciej przekroczyć publikująć razem z ludzmi którzy już
      ją mają za sobą.

      > I ja od dawna miałem podejrzenia, że coś tu nie halo. Jasne, jesteśmy ogólnie s
      > łabi ale przecież nie zarażamy trądem. Dlaczego Litwini, Słowacy czy Czesi nie
      > budzą takiej odrazy. A teraz mam jedno możliwe wyjaśnienie. Po prostu nasza pol
      > ska mentalność powoduje, że jak już nam się na tym mitycznym Zachodzie udało, t
      > o Boże broń by jakiś inny Polak też się pojawił. Włosi, Portugalczycy, Grecy ro
      > biący karierę w czołowych brytyjskich, niemieckich czy francuskich uczelniach w
      > spierają się na wzajem: cytują swoje prace i publikują wspólnie. W mojej działc
      > e ci którzy jakimś cudem załapali się na pracę w dobrej zachodniej uczelni usta
      > wiają zasieki i opowiadają, że reszta polskich ekonomistów jest do niczego...
      >
      Czyli działają racjonalnie bo zmniejszają dla siebie konkurencje

      > I dlatego zastanawiam się, jaki ma sens Polonez w przypadku nauk ekonomicznych.
      > Co to da. Bo jeśli moja teza jest jednak słuszna, to nic - ci ludzie są na pol
      > ską rzeczywistość tak dalece obrażeni, że absolutnie nie widzą możliwości jakie
      > jkolwiek współpracy z dawną ojczyzną.

      No ale kasa jest ciekawa. Można na te pare miesięcy zasłonić nos, założyć kombinezon
      i spróbować doznań ekstremalnych...

      >
      > I to by się zgadzało, bo badania naszych rodaków na emigracji pokazują, że jest
      > eśmy idealnym przeciwieństwem Żydów. Tamci aż do przesady wspierają się nawzaje
      > m. A my podkładamy sobie świnie.

      Nihil novi. Polak polakowi polakiem.
      • flamengista chłopie, o czym ty do mnie rozmawiasz... 08.09.15, 22:42
        że zasunę klasykiem:)

        Ty mi podajesz przykłady z prawdziwej science, a ja mówię o naukach społecznych. Tu liczy się pomysł, zgrabne opakowanie i argumentacja. Jak mówi wujaszek Bauman, każdy ma swoją prawdę i twojsza jest gorsza od mojszej.

        Przestańmy wreszcie owijać w bawełnę i powiedzmy to uczciwie: bez supportu naszych profesorów g. możemy na arenie międzynarodowej. Jeśli nawet jakimś cudem, po zażyciu jakiegoś specyfiku wymyślę model na Nobla to i tak dostanę desk rejection. I ostatecznie pójdzie w czasopiśmie może i z JCR, ale z średnio-dolnej półki. W najlepszym wypadku.

        Naprawdę ostatni rok sporo mnie nauczył. Owszem, geniuszem nie jestem i nie będę. Ale naprawdę nie czuję się gorszy od jakiś 75% uczestników konferencji, na których występuję. Tylko moi rówieśnicy z Zachodu byli wprowadzani do klubu za rączkę i teraz mają już z górki.

        Oczywiście że wiem jak można się do tego klubu dostać. Tylko najpierw właśnie musisz przekonać potencjalnego współpracownika, że nie jesteś dzikusem z buszu. A w tym przeszkadzają ci, którzy się z buszu wydostali...
        • czlowiek.z.makulatury Re: chłopie, o czym ty do mnie rozmawiasz... 08.09.15, 23:22
          Uch, uch, dobrze, że opowiadacie o godnej pożałowania sytuacji w Zeszytach Koluskich a nie szanowanych europejskich czasopismach z JCR. Jeszcze by ktoś po latach uwierzył w moje identyczne doświadczenia i opowieści, zamiast mi miał okazję Dala wytłumaczyć, że mi się przywidziało i nie byłem nie słyszałem i wszystko jest uczciwie, tylko w Polsce nie jest uczciwie.
        • charioteer1 Re: chłopie, o czym ty do mnie rozmawiasz... 09.09.15, 00:35
          Fla, za raczke do klubu wprowadza sie doktoranta. Jezeli ten etap cie ominal, to musisz sobie w tym klubie wywalczyc miejsce lokciami. Nie ma innej drogi. Jezeli twoj dziekan przekonal potencjalnych wspolpracownikow, ze u was jest busz i jedna dzicz, to sorry Winetu, ale masz przechlapane.
          • flamengista no właśnie 09.09.15, 10:05
            zgadzam się z diagnozą, to trochę walka z wiatrakami. Jedna uwaga: mój dziekan nie ma z tym nic wspólnego, nie wiem skąd ci się to wzięło...

            Problemem jest to, że nie mamy absolutnie żadnych argumentów poza potencjalnie dobrymi pracami naukowymi. A to jest niestety za mało. Trzeba mieć twardą walutę.

            BTW: to co mnie uderzyło na tej konferencji to z jednej strony rozczarowujący brak oryginalności jeśli chodzi o problem naukowy, ale imponujące obeznanie w wykonaniu badań (wyrafinowane metody estymacji etc.). Czyli bardziej liczyła się forma, nie treść. Niektóre badania były wręcz wtórne, ale robili je goście z publikacjami w AER na koncie. Bardziej zaklasyfikowałbym to do ambitnych ćwiczeń intelektualno-technicznych niż do aktywności poznawczej, ale z pewnością to opublikują w czołowym czasopiśmie. Na przykład niezwykle kosztowny eksperyment dowodzący, że Skandynawowie są bardziej skłonni do spłaszczania dystrybucji dochodu niż Amerykanie - rzecz którą może dowiedzieć się przeciętny student ściągając dane z bazy WVS.
            • charioteer1 Re: no właśnie 09.09.15, 13:51
              Troche tak, troche nie. Ludzie nie maja pomyslow na badania, wiec kiedy pojawi sie jakas nowa technika, badaja jeszcze raz to samo, ale inna metoda. Z drugiej strony, jezeli chcemy miec pojecie o przydatnosci jakiejs nowej metody, trzeba jej najpierw uzyc do zbadania czegos, co juz znamy, chocby po to, zeby miec baseline data przed zastosowaniem jej do nowych pytan badawczych..
      • sendivigius Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 09.09.15, 17:51
        dobrycy napisał:

        Poczytaj posty Sendiego c
        > zy dali
        > i zastanów się jak myślisz jaką oni robili reklamę.

        Dobrycy, we Wroclawiu w stanie wojennym byl taki Major z Pomaranczowej Alternatywy. Chodzil po Swidnickiej i mowil "-tak, to ja jestem winien kryzysu, tak, to ja przejadlem zachodnie kredyty, etc"

        Teraz juz mi tylko pozostalo nalozyc wor pokutny i chodzic po najblizszym mallu - krzyczac "tak to ja zrujnowalem i zszargalem nieskazitelny obraz nauki w Najjasniejszej RP i Dobrycego w szczegolnosci"

        Czuwaj Dobrycy - dalsze zakusy wrogow klasowych, oszczercow i ujadajacych reakcyjnych karlow niech cie nie zwioda z drogi do lepszego jutra.
        • nullified Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 09.09.15, 18:21
          sendivigius napisał:

          > dobrycy napisał:
          >
          > Poczytaj posty Sendiego c
          > > zy dali
          > > i zastanów się jak myślisz jaką oni robili reklamę.
          >
          > Dobrycy, we Wroclawiu w stanie wojennym byl taki Major z Pomaranczowej Alternat
          > ywy. Chodzil po Swidnickiej i mowil "-tak, to ja jestem winien kryzysu, tak, to
          > ja przejadlem zachodnie kredyty, etc"
          >
          > Teraz juz mi tylko pozostalo nalozyc wor pokutny i chodzic po najblizszym mallu
          > - krzyczac "tak to ja zrujnowalem i zszargalem nieskazitelny obraz nauki w Naj
          > jasniejszej RP i Dobrycego w szczegolnosci"
          >
          > Czuwaj Dobrycy - dalsze zakusy wrogow klasowych, oszczercow i ujadajacych reakc
          > yjnych karlow niech cie nie zwioda z drogi do lepszego jutra.

          Sendi! Że prawie skrobnę "kopę lat!" :D
          Ja tam chce do przyszłego wczoraj o!
        • dobrycy Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 09.09.15, 18:31
          sendivigius napisał:

          > dobrycy napisał:
          >
          > Poczytaj posty Sendiego c
          > > zy dali
          > > i zastanów się jak myślisz jaką oni robili reklamę.
          >
          > Dobrycy, we Wroclawiu w stanie wojennym byl taki Major z Pomaranczowej Alternat
          > ywy. Chodzil po Swidnickiej i mowil "-tak, to ja jestem winien kryzysu, tak, to
          > ja przejadlem zachodnie kredyty, etc"
          >
          > Teraz juz mi tylko pozostalo nalozyc wor pokutny i chodzic po najblizszym mallu
          > - krzyczac "tak to ja zrujnowalem i zszargalem nieskazitelny obraz nauki w Naj
          > jasniejszej RP i Dobrycego w szczegolnosci"
          >
          > Czuwaj Dobrycy - dalsze zakusy wrogow klasowych, oszczercow i ujadajacych reakc
          > yjnych karlow niech cie nie zwioda z drogi do lepszego jutra.
          Sendi, już się za Tobą stęskniłem !
          A co do nieskazitelnego obrazu polskiej nauki - to nie ja mam pretensje że ktoś
          go bruka tylka Flamengista, dla mnie tam obraz polskiej nauki jest jak koń, jaki jest każdy widzi.

          • flamengista znowu nie tak 09.09.15, 18:58
            nie chodzi o "brukanie nieskazitelnego obrazu polskiej nauki", tylko o przekonywanie redaktorów dobrych żurnali ekonomicznych że każdy ekonomista z Polski to g.no.

            Takie chamskie: "skoro mnie zmuszono do wyjazdu - to przed wyjściem narobię do szybu wentylacyjnego i włączę wentylator".
            • charioteer1 Re: znowu nie tak 09.09.15, 20:31
              Fla, nierozsadne jest oczekiwanie, ze byly pracownik bedzie zamiatal firmowe brudy pod dywan. Polskie uczelnie powinny bardziej uwaznie patrzec na to, kogo sie pozbywaja i w jakich okolicznosciach, w interesie nas wszystkich. Znam podobny przypadek. Byly pracownik od kilku lat walczy dosc skutecznie z uczelnia przy pomocy kancelarii adwokackiej. Smrod sie z tego niesie na pol Europy.
              • dobrycy Re: znowu nie tak 09.09.15, 20:38
                charioteer1 napisał:

                > Fla, nierozsadne jest oczekiwanie, ze byly pracownik bedzie zamiatal firmowe br
                > udy pod dywan. Polskie uczelnie powinny bardziej uwaznie patrzec na to, kogo si
                > e pozbywaja i w jakich okolicznosciach, w interesie nas wszystkich. Znam podobn
                > y przypadek. Byly pracownik od kilku lat walczy dosc skutecznie z uczelnia przy
                > pomocy kancelarii adwokackiej. Smrod sie z tego niesie na pol Europy.
                >
                Przede wszystkim leśne dziadostwo i władze uczelni przez lata nauczyły się
                że mogą sobie w stosunku do pracownika pozwolić na wszystko i to często wbrew kodeksowi pracy. Póki była stabilność zatrudnienia i jako takie perspektywy wielu pracowników zaciskało zęby i pchało wózek dalej.
                Wraz ze światłymi reformami NBK to sie zmieniło i pracownicy którym
                wiele lat skakano po odciskach mogą zacząć dawać głos. Akurat ta sytuacja
                omawiana tutaj to jeszcze kwestia pracownika który głos mógł dać dopiero
                po ewakuacji z naszego grajdoła. Ale powinna w tym tkwić nauka żeby
                się czasem zastanowić jakie pewne działania mogą mieć efekty. Bo oczywiście w tym przypadku, jak zresztą zwykle cierpią nie ci którzy zawinili
                tylko ich następcy.
        • charioteer1 Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 09.09.15, 20:20
          Sendi, long time no see. Dobrze cie widziec na forum.
    • cretinophil Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 08.09.15, 22:06
      Polak z Paryża z Ekonomii? prof. Michalski z SGH :-) pasuje...
      Jeśli to on - to i tak nie powiedział 1/100 którą powinien był powiedzieć.
      • flamengista słowo daję, nie wiem 08.09.15, 22:46
        byłem tak wnerwiony, że w sumie nie usłyszałem nazwiska. Nie wiem nawet, czy padło - chyba mówił o nim używając tylko imienia.

        Z resztą w nosie mam to, co to za facet. Wiem tyle, że zrobił wiochę.
        • cretinophil Re: słowo daję, nie wiem 09.09.15, 18:10
          Spokojnie.
          Nie zrobił wiochy.
          Myślę, że ten Arab sobie z Ciebie zażartował.
          Miał na myśli Holand a oni to słyszą, gdy mówisz do nich Poland.
          W Holand jest fatalnie.
    • piotrek786 Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 01:17
      Hmm w moim otoczeniu wielu wybitnych lub z zadatkami na wybitnych absolwentów uczelni i doktorów nie dostawało propozycji angażu na uczelni. Ci, którzy byli na tyle zawzięci, żeby dalej próbować kontynuować pracę naukową w znacznej części wyjechali. I mają żal. Wcale się tego nie dziwię, bo jak można się dziwić sytuacji, którą mamy. TZW. triumf częstokroć intelektualnych ameb bez własnego zdania nad osobami kreatywnymi?
      • flamengista ja po prostu nie lubię wrzucania wszystkich 15.09.15, 07:31
        do jednego worka i stygmatyzowania.

        Na konferencji był np. kolega z Iranu - jakoś nikt nie wypominał mu że jest oszołomem religijnym a naukowo na pewno wysyła ten sam tekst do kilku redakcji (zarzut z tego forum).

        Sprawa była o tyle nieprzyjemna, że zdarzyła się podczas nieformalnego, wieczornego spotkania uczestników, gdy buduje się znajomości. Zostałem zupełnie nieoczekiwanie zaatakowany, nie zacząłem tego tematu - powodem było dowiedzenie się przez rozmówcę że jestem Polakiem.

        Więc ci emigranci wzorują się niestety na Grossie. Nie muszą wszystkich Polaków oskarżać o zło wcielone. Wystarczy tylko tyle.
        • cretinophil Re: ja po prostu nie lubię wrzucania wszystkich 15.09.15, 08:12
          Bo widzisz, Iran jest nowoczesną demokracją z bogatą historią - jest to kraj, który dużo inwestuje w naukę.
          A jak sam wspominasz, na konferencję trafiłeś nie na zasadzie otwartej konkurencji a po kumplowsku wcisnął cię ziom z pominięciem reguł. Na konferencję trafia 1000 zgłoszeń a wpuszczają 40 osób. Gdybyś dostał się normalną drogą - to OK. Ale wszedłeś kuchennymi drzwiami.

          Co do uczciwych czasopism, to Journal of Finance jest OK. Tam nawet ostatnio (w ciągu roku) były 3 artykuły Polaków, w tym 2 w pojedynkę. JoF ma 50 kudryków.
          • czlowiek.z.makulatury Re: ja po prostu nie lubię wrzucania wszystkich 15.09.15, 08:59
            Przeanalizowałem skład pisma za 2014-2015. Wynika z tego, że artykułów z polskobrzmiącymi nazwiskami było 5. Ani jeden z tych artykułów nie był afiliowany w Polsce, 3 były afiliowane przy NBER, Oxford, Imperial College, Bank of England, Erasmus University. Jakub W. Jurek ma oprócz tego dyplom Harvardu.

            Oprócz tego wszędzie byli dodatkowi autorzy, których też sprawdziłem. Np. takiego Anthoniego K. Rosa, ma 34 tysiące cytowań. To przecież wydrukowaliby mu nawet jakby pierdnął na papier.

            Nikt nie napisał, że jest dyskryminacja Polaków, jako pewien rasizm w stosunku do nazwisk kończących się na "ski". W to nie wierzę. Jest natomiast ocena po afiliacji. Nie twierdzę też, że ma ona charakter złośliwy - odwalanie artykułów z Polski czy Europy Wschodniej to ogólnie oszczędność czasu.
          • flamengista znowu nie tak 15.09.15, 12:33
            nie wszedłem kuchennymi drzwiami. Był komitet naukowy, który oceniał artykuły. Mój nie został odrzucony, trafił na listę rezerwową. Zostałem zaproszony bez referatu przez kolegę-organizatora, a w ostatniej chwili wyleciały 2 referaty i wystąpiłem. Gdyby artykuł był słaby, nie trafiłbym nawet na listę rezerwową - było ponad 150 zgłoszeń, przyjęli 30.
            • cretinophil Re: znowu nie tak 15.09.15, 17:49
              Typowe wejście tylnymi drzwiami.
              "Gdyby moje doswiadczenie było słabe, nie trafiłabym nawet na listę rezerwową, w konkursie starowało 700 świetnych kandydatów - po prostu byłam wystarczająco dobra aby wygrać otwarty konkurs" powiedziała córeczka ministra rolnictwa po tym jak ją zatrudniono jako prezesa Rolnej Agencji "PERWAT BIS"

              @Fla niestety nie wiemy, czy Twój artykuł był dobry. Podejrzewam, że atak na Ciebie był wynikiem tego, że ktoś się solidnie wkurzył, że polski syf próbujesz robić na tej konferencji i że koleżka wciągnął Cię ze złamaniem procedur. Prawdopodobnie sam sobie na to zapracowałeś. Na takie towarzyskie konferencje jedzie się bez artykułu za swoje - na spotkanie z kolegą, a tak zrobiłeś wiochę - Ty sam ją zrobiłeś, z tego co opisałeś wynika to jednoznacznie.
              • flamengista ? 15.09.15, 19:57
                zaczynasz trochę trollować, a szkoda.

                Na konferencję pojechałem za swoje, prywatne pieniądze. Właśnie jako okazję do spotkania z kolegą. Nie rozumiem też na czym ma polegać wiocha. Facet zamienia ze mną pierwsze słowa (widząc mnie po raz pierwszy na oczy) pytając o afiliację i kraj, ja mu odpowiadam i zaczyna się hejt. Nie dałem nawet szansy do zrobienia wiochy, mimo najlepszych intencji;)
                • cretinophil Re: ? 15.09.15, 21:04
                  Jesli pojechales za swoje - to OK
                  Ale w takim razie po co byla zabawa z prezentowaniem artykulu, ktory byl calkiem zbyteczny w takim kontekscie.
                  • flamengista Re: ? 15.09.15, 22:51
                    Na konferencję zostałem zaproszony, bo kumpel zaprosił jako keynote speakera super-gwiazdę, która zainspirowała mnie przy doktoracie. Chciałem wreszcie spotkać go osobiście, znałem go tylko z maili. Temat artykułu nie do końca pasował do konferencji, ale w momencie zgłoszeń nie miałem nic innego. Tekst nie jest wcale zły, na razie został złożony w niezłym żurnalu i czekamy.

                    A referat zaprezentowałem dlatego, że 1 dnia okazało się, że wypadł 1 prelegent z końcowej sesji - wypełniłem tylko dziurę. Był to miły gest, ale nie miał żadnego przełożenia na moje ew. szanse publikacji tego tekstu.

                    Zabawa... Tak, w sumie była to zabawa. Taki wyskok, będący uzupełnieniem wakacji:) Niepotrzebnie ten palant z Francji mi to zepsuł.
        • piotrek786 Re: ja po prostu nie lubię wrzucania wszystkich 15.09.15, 10:46
          Ja rozumiem klimat. Sam swego czasu zostałem potraktowany w sposób podobny przez człowieka, który musiał wyjechać. Facet nie znał ani mojej historii, ani wynikow pracy. Ot ten musiał szukać pracy po doktora cie w Azji. Swoją drogą po powrocie jest maszynką do pisania publikacji i obecne nasze spotkania polegają na tym , że jego punkt widzenia to wartościowanie naukowca po IF. Ja z kolei zadaje mu proste pytania związane z praktycznie aplikacjami jego badań i odpowiedzi nie dostaje bo chłop przyznaje się źe "tak szeroko nie zajmuje się tematem". Ja sobie zaś projektuję kolejna nowego typu instalację pisząc publikacje przy okazji i nie chcę uczestniczyć w wyścigu szczurów. Dlatego wiem, że takie opinie częstokroć są uogólnianiem. W dodatku niejednokrotnie osoba je wypowiadająca jest sformatowana do potrzeb, jakie spełnia zatrudniony za granicą naukowy proletariusz ;).

          Zmiany w nauce przerwały wiele czynników , które charakteryzowały swego rodzaju ciągłość. Np w wielu miejscach normalne było odwalanie naukowej panszczyzny na zasadzie " pracuj synku pracuj , tata przyjdzie i siekierą wyrówna , a w wieku 60 lat może i inni na Ciebie będą robić" . Konflikt pokoleń nigdy nie był konfliktem wieku a chęci. U nas naukowi celebryci nauczyli się żerować na ludziach mieląc ich bez względu na historię i umiejętności. Na szczęście indolencja tej szlachty jest coraz bardziej transparentna. Czekam tylko na sprężone zwrotne, które zetnie łby tej hydrze :) .
          • piotrek786 Re: ja po prostu nie lubię wrzucania wszystkich 15.09.15, 10:47
            Ps. Pisane z telefonu- przepraszam za literówki
    • whiteskies Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 12:01
      Fla, ale przecież ci nasi koledzy za granica mówią o kraju w tym samym stylu co Pan Prezydent:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18818631,gronkiewicz-waltz-pan-prezydent-ma-taki-zwyczaj-najbardziej.html?lokale=local#BoxNewsImg
      • sendivigius Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 13:43
        whiteskies napisał:

        > Fla, ale przecież ci nasi koledzy za granica mówią o kraju w tym samym stylu co
        > Pan Prezydent:

        Mimo ze czytaja Wyborcza a pan Prezydent zapewne nie:

        pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,136160,18820009,jest-praca-dla-czlonka-zarzadu-wymagania-studia-i-5-lat-stazu.html#MTstream


        • whiteskies Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 22:15
          Czytałem i artykuł i ogłoszenie. A Ty tylko artykuł?
      • w11mil Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 18:29
        Czy nie sądzisz, że nie jest to najodpowiedniejsze forum do popierania Partii i Rządu?

        Jeśli jednak się upierasz aby robić to tutaj, to:
        a) przypomnij sobie co jest celem nauki
        b) tego punktu widzenia spróbuj ocenić tę wypowiedź.


        A co do meritum: dowiedź się
        • whiteskies Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 22:14
          w11mil napisała:

          > Czy nie sądzisz, że nie jest to najodpowiedniejsze forum do popierania Partii i
          > Rządu?

          Ależ każde forum jest odpowiednie do popierania Partii i Rządu!
          >
          > Jeśli jednak się upierasz aby robić to tutaj, to:
          > a) przypomnij sobie co jest celem nauki
          > b) tego punktu widzenia spróbuj ocenić tę wypowiedź.
          >
          Z punktu widzenia nauki słuszne jest wszystko co prowadzi do poparcia Partii i Rządu.
          >
          > A co do meritum: dowiedź się

          A co do meritum, to nalżzy popierać Partie i Rząd.

          Nieprawdaż?
        • adept44_ltd Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 22:17
          spoko, mieliśmy tu set popierający opozycję...
        • kragon Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 15.09.15, 23:04
          modlic sie mozna, a nawet trzeba.... zawsze i WSZEDZIE... wiec i TU
      • trzy.14 Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 16.09.15, 01:16
        whiteskies napisał:

        > Fla, ale przecież ci nasi koledzy za granica mówią o kraju w tym samym stylu co
        > Pan Prezydent:

        Dudzie podobno przez gardło nigdy nie przeszedł "prezydent Komorowski". Jeśli tak, co wobec ewidentnej niedyspozycji ortopedycznej prawej dłoni tudzież choroby niespokojnych nóg wydaje się bardzo prawdopodobne, to nasi koledzy za granicą mówią o kraju w tym samym stylu, co pewien doktor na urlopie, którego klasę sprawowania urzędu najlepiej określił Wałęsa, acz miał wtedy na myśli kogoś innego.
        • whiteskies Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 17.09.15, 09:28
          Bardo poetycko to ująłeś :)
    • bumcykcyk2 Uwaga formalna 17.09.15, 02:24
      Ja w ogóle nie rozumiem ogólnego sensu Twego działania. Po co jechać, w dodatku za własne pieniądze, na konferencję ludzi naprawdę zajmujących się nauką? W kraju nie doceni tego nikt, a fakt wydania co najmniej połowy swej pensji na taką eskapadę może na długo popsuć postrzeganie własnej osoby w miejscu pracy (pisałem już kiedyś o tym w detalach ). W Polsce poziom uczelni humanistycznych wyznacza prezydencka placówka w Nowym Tomyślu i nawet średnio rozgarnięty student wie, że poza dydaktyką uprawia się u nas jedynie rutynowe obrzędy. Twoje pojawienie się na zlocie luminarzy było nieuczciwe zarówno wobec nich (bo prezentowałeś chałupnictwo na wystawie fabrycznych produktów wysoko przetworzonych), jak i wobec całego środowiska krajowego (któremu zamiast uniżonego wiernopoddaństwa bezczelnie zasugerowałeś swą intelektualną wyższość - oni przecież na takie konfy nie jeżdżą...). Nie należy na rajd Paryż Dakar podjeżdżać cichaczem syrenką i udawać, że wszystko jest ok. Nie jest.

      Nie zmieni się zatęchłych czworaków w metropolię poprzez to, że jedno wiejskie dziecko zostanie dobrze wymyte, jako tako odziane i posłane na zabawę dzieci ze dworu. Imho należy po prostu rozpieprzyć w drobny mak owe czworaki, większość ich menelowatych mieszkańców wygnać precz, a tym nielicznym rokującym zapewnić lepsze warunki bytu NA CO DZIEŃ.

      Także ja nie odbieram mitycznego Polaka z Paryża jako osoby podcinającej skrzydła rodakom i srającej we własne gniazdo. Jak to powiedział toruński klasyk "nie należy nazywać szamba perfumerią". Przymykanie oka na jawną patologię może tylko ją utrwalić, a tego chyba nie chcemy, czyż nie?! Rozumiem interes osobisty, ale ja bym tutaj starał się patrzeć globalnie. W takim ujęciu niestety rację mieli luminarze i ów Polak.
      • dobrycy Re: Uwaga formalna 17.09.15, 05:03
        bumcykcyk2 napisał: ...

        100% racji. Jest sie ocenianym przez pryzmat uczelni. Są nieliczne kraje gdzie to ma mniejsze znaczenie
        (np Niemcy), ale generalnie absolwent czy pracownik Kalamazoo University jest z miejsca stawiany
        w innym świetle niż absolwent czy pracownik MIT.
        • czlowiek.z.makulatury Re: Uwaga formalna 17.09.15, 08:59
          Niemcy w wielu dziedzinach pozatechnicznych i ściśle naukowych prezentują poziom "polski" a profesor "Hans", który się nie splamił po uzyskaniu tytułu żadną pracą do czasu wprowadzenia niedawnych reform jest raczej normą. Świetnie by się dogadali z profesorem Marianem, gdyby ten znał jakiś język poza łamanym polskim.

          Do tego niemieckie spółdzielnie ukryte pod sprytną nazwą sieci naukowych dysponują niesamowitą umiejętnością kreowania problemów z dupy. To znaczy bierzemy równanie sigma opisujące optymalną ilość nóg w znanym problemie konstrukcji łóżek do materacy i zastanawiamy się, czemu ono nie przewiduje nóżek np. trzech. Nic zatem dziwnego, że lubują się we współpracy z Polakami i dyskryminacji nie ma.
          • czlowiek.z.makulatury Re: Uwaga formalna 17.09.15, 09:00
            Dodam, że konferencje naukowe w Niemczech z mojego doświadczenia charakteryzują się podobną niechęcią do krytyki naukowej jak w Polsce.
      • cretinophil Re: Uwaga formalna 17.09.15, 09:25
        przepraszam, pomyłka:
        ma być: i ów Arab.
        a jest: i ów Polak.
      • adept44_ltd Re: Uwaga formalna 17.09.15, 11:58
        nic mnie tak nie wku....a, jak takie posty..., robią to, co robię tak, jak się robi to na świecie..., jedyna różnica jest taka, że to mnie stamtąd pytają, jak jest... i mają kilka razy większą pensję..., więc może pisz w pierwszej osobie...
      • flamengista sens 17.09.15, 19:45
        sens był, w telegraficznym skrócie:
        1. prezentowałem jednak dobry tekst, mamy dobre dane z których już skleciliśmy 1 tekst do dobrego czasopisma, ten mam nadzieję będzie następny
        2. nie jestem tak głupi by wszem i wobec chwalić się tą konferencją, z resztą nie ma czym. Udział to tylko udział, nie publikacja
        3. "wydanie pensji" - zupełnie nie tak, byłem "w okolicy", wykorzystałem okazję i podjechałem pociągiem, raptem 60 € dojazd mnie kosztował i 100 € za noclegi.
        4. jednak warto próbować nawiązywać kontakty z najlepszymi
        5. a przede wszystkim warto się uczyć od najlepszych
        6. poziom był wysoki, ale też nie kosmos. owszem było paru nie z tej ziemi, z publikacjami w AER, ale też były referaty znacznie słabsze od moich
        7. mówimy jednak o ekonomii, a u nas mamy rodzaj schizofrenicznych oczekiwań. Owszem, rządzi nadal Marian i spółka, ale wymaga się coraz częściej solidnych publikacji z JCR do dorobku przy habilitacji. Oczywiście dla tych spoza GTW.
        • czlowiek.z.makulatury Re: sens 17.09.15, 22:03
          Nie no w ogóle nie ma co tłumaczyć, że nie jesteś wielbłądem. To był chyba jakiś komentarz prosto z kosmosu.
    • profesor_marian Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 22.09.15, 12:25
      panie doktorze, zapraszam do naszych wydziałowych zeszytów, my pana nie odrzucimy!
      (i proszę pamiętać mnie zacytować)
      • cretinophil Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 26.09.15, 16:51
        a czy można pisać po polsku? tytuł dałbym angielski - chodzi o to, czy poza tytulem reszta moze byc po polsku?
      • flamengista dziękuję za zaproszenie 26.09.15, 20:50
        co do cytowania, to z dziełami Pana Profesora śpię pod poduszką, więc nie ma mowy by zapomnieć o cytowaniu!
    • cichwoda Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 26.09.15, 15:11
      flamengista to chyba nie Polak, no chyba ze sie wstydzi swego pochodzenia I ukrywa pod pseudonimem jak n.p. pan Michnik...
      • charioteer1 Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 26.09.15, 15:58
        Nie zrozumies. Nie chodzi o to, czy Polak, czy nie-Polak. Chodzi o to, zeby sie nie musial wstydzic tego, ze w Polsce pracuje. A na razie nam, Polakom z Polski jest wstyd za to, ze z Polski.
    • antybiurokrata Re: Dyskryminacja - wreszcie się doczekałem... 26.09.15, 17:43
      Bzdury człowieku.

      W Polsce pozycje na uczelniach się w większości dziedziczy rodzinnie a to tylko gwarantuje że ci co tam pracują to kompletne GŁĄBY które niczego nie potrafią poza układami. W Polsce nie ma urzędów ani uczelni tylko są synekury dla uzdolnionych inaczej.

      Na mojej uczelni (informatyka wiele lat temu). Przyjęli 2 razy tyle studentów co mieli miejsc i z góry powiedzieli że połowę zmuszą aby się przenieśli na mniej chciane kierunki. I tak zrobili - ale tu ciekawostka - poza połową która się przeniosła na mniej chciane kierunki nagle pewna osoba która się dostała na najmniej chciany kierunek na uczelni przenosi się na informatykę. A to dopiero ciekawostka. Kto to jest? Córeczka szefa instytutu (też kompletnego idioty). Dziedziczka. Księżniczka instytutu.

      Potem całe jej studia to była kpina bo sobie po prostu nie radziła a tatuś często chodził z nią na egzaminy aby było wiadomo jakie ma stopnie dostać.

      Ze wszystkich osób które studiowały kto myślisz był w stanie kontynuować "karierę naukową" na tej uczelni zamiast zwiewać gdzie pieprz rośnie?

      Aby te patologie skończyć w Polsce należałoby natychmiast zrobić jedną z dwóch rzeczy:
      1. Unieważnić wszystkie stopnie naukowe i zacząć od zera.
      2. Odebrać całość finansowania uczelni z budżetu i zmusić tych wszystkich pseudonaukowców aby sami znaleźli sposób aby się sfinansować (pisząc książki, sprzedając patenty, współpracując z przemysłem). Wtedy ci co coś potrafią by wypłynęli na wierzch.

      Bez tego - to wszystko jest KPINA a nie nauka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka