tuptus235 09.05.17, 18:50 Taka sobie ciekawostka ze świata dobrych czasopism. Ustawiony redaktor naczelny może zrobić bardzo wiele dla czasopisma. Link Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
flamengista Re: pompowanie cytowań 09.05.17, 22:57 Ale to było prostackie i skazane na niepowodzenie. Bardzo się dziwię redaktorowi, bo to nie mogło mu ujść na sucho. Natomiast w mniejszej skali dzieje się to w jakiś 90% redakcji z czasopism z zakresu nauk społecznych. Tylko niezmiernie trudno to udowodnić:) Odpowiedz Link
tuptus235 Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 08:56 Jasne, że czasem się to zdarza. Choć chyba jednak coraz rzadziej jeśli chodzi o moją działkę. A nawet raz byłem proszony o usunięcie autocytowań, bo czasopismo miało ich już trochę zbyt dużo :) Ale w tym przypadku rzeczywiście zadziwia skala zjawiska. Odpowiedz Link
h_hornblower Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 09:17 Bo ja wiem, czy nie mogło ujść na sucho... Czasem natomiast mam wrażenie, że przeglądy literatury w wielu świerszczach z naszej dyscypliny służą raz - temu własnie, dwa - oddawaniu cesarzom (utytułowanym incumbentom) tego co cesarskie. Odpowiedz Link
flamengista Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 10:21 Nie mogło ujść na sucho z kilku względów: - autocytowania - do niedawna TR (nie wiem jaka będzie polityka nowego właściciela) bardzo tępił autocytowania w JCR. Dlatego nawet wiele redakcji - jak słusznie zauważa tuptus - prosiło o usunięcie niepotrzebnych autocytowań. Nie działało to korzystnie na markę czasopisma a w ekstremalnych przypadkach groziło wypadnięciem z listy. Również wejście na listę było możliwe przy bardzo niskim współczynniku autocytowań. W tym kontekście facet zupełnie odleciał - robił dokładnie to, czego nie wolno było robić i o czym tłuką na każdym szkoleniu dla redaktorów! - sugerowanie cytowań jako edytor - to jest bardzo ryzykowne, a skala tego procederu u niego przekroczyła wszelkie granice. Owszem, bardzo często można jako recenzent zasugerować zacytowanie czegoś - swojego tekstu, albo tekstu ze swojego czasopisma. Ale zawsze jest to tylko sugestia, nie nakaz. [tu Cerda też pojechał po bandzie, bo na ca. 40 recenzowanych artykułów zasugerował ponad 400 cytacji, czyli średnio 10 na paper]. Natomiast sugestia redaktora, który ma pełnię władzy czy tekst odrzucić to co innego. I tu jest już jazda bez trzymanki - na kolejne 40 tekstów sugestia ponad 600 cytowań - 15/tekst!? Mi się raz zdarzyła sugestia edytora po przyjęciu formalnie tekstu, by jeszcze zacytować 4 papery - miałem ochotę pisać skargę, ale współautorzy stwierdzili że nas to spali w środowisku. Do dzisiaj żałuję, że dałem się przekonać, ale to był mój pierwszy "poważny" tekst. A mowa o 4 tekstach, nie 15. Odpowiedz Link
andy_style Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 12:25 Mi też ostatnio się zdarzyło, że recenzenci sugerowali zacytowanie kilku innych artykułów, nigdy nie kozaczyłem, zawsze uwzględniałem ich sugestie. Zależało mi żeby opublikować coś za 40 pkt. [w mojej działce to szczyt], a nie przepychać się z redakcją lub recenzentami. Co więcej, zawsze to zrobię, ponieważ zależy mi na publikacji i punktach. Dlaczego na tym, a nie na "wyrywaniu praw naturze", [wątek kardli], to proste - jestem dzieckiem systemu. Najlepsze jest to, że profesory które stoją u nas słabiutko publikacyjnie i naukowo, mówią, że to nie o to chodzi w nauce, to nie jest miernik jakości, to że ktoś cytuje, to nie jest tak do końca najważniejsze itd. itp. Śmiać mi się chce, ale ani nie potakuję, ani nie wypowiadam swojego zdania - znam swoje miejsce w systemie, jak i w kolejce do publikacji w dobrym żurnalu. Odpowiedz Link
pigwa_polska Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 14:19 profesor Marian ma rację książka jubileuszowa jest najlepszym miernikiem jakości - byle komu tam nie pozwola opublikowac nie ma tam nakrecanych cytowan w recenzjach, Odpowiedz Link
andy_style Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 15:14 U nas mówią, że monografia albo publikacje w materiałach konferencyjnych. Efekt jest taki, że jak wchodzę do profesorskich GABINETÓW [ja mam pokój], to często widzę takie mniejsze lub większe zielone "kupki" składające się z monografii właśnie, dodatkowo wydanych w wydawnictwach, których nazwę znają chyba tylko autorzy. Zastanawiam się czasem kto to czyta, jak biblioteki nawet tego nie chcą... Odpowiedz Link
dobrycy Re: pompowanie cytowań 10.05.17, 18:33 Prace sie publikuje nie po to aby je ktoś czytał tylko aby mieć punkty. Były badania, że nawet porządnych prac z nienagannym impakt faktorem w połowie wypadków nikt poza recenzentami i edytorem nie czytał. Załóżmy że ilość uczonych jest stała. Prosze wejsć na scopus i zrobić wykres ilości opublikowanych prac ze swojej dziedziny od czasu. Co ten wykres mówi o szansie przeczytania losowego artykułu? Bo z kilku odległych dziedzin które sprawdzałem, mówił że szansa że ktoś przeczyta nasz wypociny maleje wykładniczo w funkcji czasu. Odpowiedz Link
dystansownik Re: pompowanie cytowań 12.05.17, 19:55 To w dużej mierze też zależy od tego kto publikuje i w jakim rzeczywiście celu to robi. Pierwsza sprawa to kwestia dotychczasowej rozpoznawalności. Są profesorowie z na tyle mocną pozycją, że nawet ich mocno przeciętne i nieodkrywcze publikacje lądują w journalach z IF i są później cytowane. W tym samym czasie jakiś szaraczek, nawet jak jego publikacja będzie świetna i naprawdę odkrywcza, zazwyczaj przejdzie bez echa. Cel też jest ważny. Proste publikowanie w stylu "zbadałem to i wyszło mi to", zazwyczaj niewielu ludzi zachęci do cytowania. Są też publikacje lanserskie, które się nabija aby zbudować sobie "renomę" jako ekspert w temacie. Największe szanse na przeczytanie i cytowanie mają prace, które rzeczywiście coś sobą wnoszą, ale tych jest naprawdę niewiele. Odpowiedz Link
kragon Re: pompowanie cytowań 12.05.17, 21:42 I wystarczyloby publikowac jedynie re ostatnie, a i te nie wszystkie Odpowiedz Link
whiteskies Re: pompowanie cytowań 11.05.17, 16:03 Jestem associate editor w niezłym piśmie (35 pkt), które ma otwarty proces recenzji (nadesłany tekst, po wstepnej akceptacji przez associate editor ukazuje sie w sieci jako "discussion", recenzje - i recenzentów wskazanych przez edytora i chętnych ze środowiska - jeśli tacy się znajdą, ukazują się pod tekstem. Sugestie dodatkowych cytowań od recenzentów zdarzają się raz na 4-5 artykułów, dotyczy to na ogół jednej-dwóch pozycji, na ogól z sensem. Tam, i w sporej liczbie znanych mi czasopism problem nie istnieje lub jest marginalny. Co nie znaczy że nie należy piętnować i tępić takich nieetycznych zachowań, wręcz przeciwnie, wiem że pokusa jest wielka i że w wielu miejscach może być inaczej. Dwa razy dostawałem propozycje wstąpienia do "spółdzielni" cytujących się, parametry, kiedyś podobne, dziś maja 2x lepsze niż ja. Ale w środowisku nie są traktowani poważnie. Odpowiedz Link