dobrycy 12.12.21, 13:51 między youtube a modelem publikowania w nauce www.youtube.com/watch?v=Ln1qbgZz_TQ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pan.toranaga Re: Widzę analogie 12.12.21, 20:20 Obejrzałem i przyznam że wielkich analogii nie widzę, poza tym, ze jedno i drugie ma prostą, wyrażaną przez pojedynczą liczbę miarę jakości, czyli lajki i cytowania. Odpowiedz Link
dystansownik Re: Widzę analogie 12.12.21, 20:38 Analogie można dostrzec ewentualnie dwie: 1) Sprowadzenie oceny jakości "produktu twórczego" do rankingu popularności i statystyk. 2) Odejście od środowiska wolnej kreatywności w kierunku usystematyzowanej produkcji opartej na pewnych wskaźnikach. Problem w przypadku zarówno YT jak i nauki jest ten sam, w pewnym momencie przegięto. Tak jak YT nie byłby zbyt pożyteczny, gdyby publikowano tam tylko swoje "ważne" życiowe momenty, tak gdyby naukowcy mogli kreatywnie robić co chcą, niewiele by tak naprawdę wnosili dla ogółu. Odpowiedz Link
sendivigius Re: Widzę analogie 13.12.21, 18:35 dystansownik napisał: > Analogie można dostrzec ewentualnie dwie: > 1) Sprowadzenie oceny jakości "produktu twórczego" do rankingu popularności i s > tatystyk. > 2) Odejście od środowiska wolnej kreatywności w kierunku usystematyzowanej prod > ukcji opartej na pewnych wskaźnikach. Bardzo celne ujecie problemu. Odpowiedz Link
sendivigius Re: Widzę analogie 13.12.21, 18:49 dobrycy napisał: > między youtube a modelem publikowania w nauce Wytrzymalem pare minut tego gledzenia i nie zgadzam sie. Z mojej, choc anegdotycznej, obserwacji wynika ze ludzie ogladaja na YT to co chca. Jest wyszukiwarka, a zalogowanym YT podpowiada w stylu inż. Mamonia. Z tego powodu szmira rozumiana jako "content" dla umyslowo opoznionych nastolatkow omija mnie i innych szerokim łukiem. Nie wiem czy to co ogladam ma cele komercyjne ale jakosc produkcji bardzo czesto mnie wręcz zachwyca. Nie wspominajac o czyms w rodzaju produkcji ubocznej jak nagranych wykladach etc., co daje edukacyjny zysk o ktorym kiedys sie nawet nie marzylo. Dlatego nie uwazam aby YT sie zdegenerowal ani ze jest krok od smutnej smierci. Natomiast, z nauka jest inaczej. Analogie sa o tyle uzasadnione ze to nauke nagina sie do dziennikarstwa i popularyzacji a nie TV do nauki (czego wcale nie rekomenduje). Bo YT robi to do czego jest powolany, a nauka musi sie wykrecac jak paragraf by robic to co YT. Nauka to nauka, a YT to po prostu dzis telewizja publiczna, w formule "on demand". Odpowiedz Link
dystansownik Re: Widzę analogie 13.12.21, 20:00 Co do nagranych wykładów, dla mnie właśnie też to jest zaleta YT, że coś takiego można tam zmieścić i jest to dostępne dla wszystkich. A że np. trwający 1h keynote lecture z jakiejś wąskobranżowej konferencji obejrzy ledwie 1000 osób, a nie 100 000 jak filmik kogoś kto tylko kręci tyłkiem? Nie ma w tym nic złego. YT zarobi na reklamach ze stutysięcznej społecznej masy zainteresowaniem kręceniem tyłkiem m.in. po to, żeby utrzymać infrastrukturę pozwalającą 1000 innych osób obejrzeć interesujący wykład. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Widzę analogie 13.12.21, 21:54 dystansownik napisał: > Co do nagranych wykładów, dla mnie właśnie też to jest zaleta YT, że coś takieg > o można tam zmieścić i jest to dostępne dla wszystkich. A że np. trwający 1h ke > ynote lecture z jakiejś wąskobranżowej konferencji obejrzy ledwie 1000 osób, a > nie 100 000 jak filmik kogoś kto tylko kręci tyłkiem? > Nie ma w tym nic złego. YT zarobi na reklamach ze stutysięcznej społecznej masy > zainteresowaniem kręceniem tyłkiem m.in. po to, żeby utrzymać infrastrukturę p > ozwalającą 1000 innych osób obejrzeć interesujący wykład. Tylko do tego keynote lecture yt dopłaca, a na kręceniu tyłkiem zarabia. Jak myślisz w którą stronę pójdzie, i zresztą gołym okiem widać, że już idzie ewolucja? YT to biznes - kapitalizm. Są jeszcze obszary niezooptymalizowane ale ich coraz mniej. Takie przechowanie czegoś, co raz na 10 lat obejrzy 1000 osób kosztuje, i takich gapowiczów, którzy często nawet tych 2 reklam na hemoroidy nie obejrzą nie opłaca się utrzymywać. Wiele polityk yt zniecheca do traktowania yt jako rezerwowego dysku dla wąskich grup. Odpowiedz Link
dystansownik Re: Widzę analogie 14.12.21, 06:42 dobrycy napisał: > Tylko do tego keynote lecture yt dopłaca, a na kręceniu tyłkiem zarabia. Jak my > ślisz > w którą stronę pójdzie, i zresztą gołym okiem widać, że już idzie ewolucja? > YT to biznes - kapitalizm. Są jeszcze obszary niezooptymalizowane ale ich coraz > mniej. Ale co zrobią? Zaczną wywalać filmy, które wystarczająco szybko nie zaczną przynosić dochodów z reklam? Gdyby poszli tylko w stronę filmów i "kręceniu tyłkiem" to sami ustawiliby się za konkurencją w postaci TikToka itp. To co wyróżnia YT to różnorodność treści, które można tam znaleźć. A że YT nie chce sugerować ludziom tych mniej dochodowych? Ja nie pamiętam kiedy ostatnio w ogóle sprawdzałem co mi sugeruje, bo wchodzę jedynie na stronę z wyświetleniami filmów z subskrybowanych przeze mnie kanałów. Odpowiedz Link
stefan-25 Re: Widzę analogie 15.12.21, 00:46 I właśnie dlatego nauka nie powinna iść śladem YT czy FB i opierać się na "demokratycznych" lajkach. Niestety obecnie - na tym się opiera, jak tu Panowie bardzo celnie zauważacie. Rozwiązaniem byłoby zawężenie grona "lajkujących". Naprawdę "lajk" (cytowanie, wzmianka, współpraca) Noblisty to nie jest to samo, co "lajk" jakiegoś no-name'a z Rumunii, Polski, Arabii czy Tajlandii (nie negując faktu, że i tam jest paru niezłych uczonych). Jak to "zawęzić" - to nie jest oczywiste. Ale szkoda, że wciąż królem jest fejsbukowy IF. Kiedyś było tu zawężenie: stosunkowo wąska "lista filadelfijska". Ale rozrosło się toto i zdewaluowało. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Widzę analogie 13.12.21, 22:02 sendivigius napisał: > dobrycy napisał: > > > między youtube a modelem publikowania w nauce > > Wytrzymalem pare minut tego gledzenia i nie zgadzam sie. > > Z mojej, choc anegdotycznej, obserwacji wynika ze ludzie ogladaja na YT to co c > hca. Jest wyszukiwarka, a zalogowanym YT podpowiada w stylu inż. Mamonia. Z teg > o powodu szmira rozumiana jako "content" dla umyslowo opoznionych nastolatkow o > mija mnie i innych szerokim łukiem. Nie wiem czy to co ogladam ma cele komercyj > ne ale jakosc produkcji bardzo czesto mnie wręcz zachwyca. Nie wspominajac o cz > yms w rodzaju produkcji ubocznej jak nagranych wykladach etc., co daje edukacyj > ny zysk o ktorym kiedys sie nawet nie marzylo. To prawda, ale tylko na razie. I jak się patrzy z szerszej perspektywy to ten wartościowy yt sie szybko kurczy. Te rzeczy o których piszesz (które są Tobie serwowane) są tam przypadkiem, i yt na nich traci, i na takich widzach jak Ty też, a zarabia na umysłowo opóźnionych nastolatkach. A jak wiadomo kapitalista zrobi dla pieniędzy wszystko, i tylko przypadkiem nie wziął się jeszcze za zalegające filmy z jakimiś wykładami, gdzie cieżko wrzucić jakąkolweik reklame i pozycjonować produkt. Ile statystycznie oglądasz reklam podczas tych wykładów, a ile ogląda opóźniony nastolatek na komórce? Co sie bardziej opłaca trzymać - zobacz sobie ile kosztują np transfery aws i przechowywanie danych - yt pewnie ma podobne koszty i do tego dopłaca. > > Dlatego nie uwazam aby YT sie zdegenerowal ani ze jest krok od smutnej smierci. Bo pewnie mało z niego korzystałeś wcześniej i tego nie widzisz. Plus, i tak jest wiele rzeczy które kiedyś cięzko było zdobyć. I jeszcze więcej rzeczy już nie ma. > > > Natomiast, z nauka jest inaczej. Analogie sa o tyle uzasadnione ze to nauke nag > ina sie do dziennikarstwa i popularyzacji a nie TV do nauki (czego wcale nie re > komenduje). Bo YT robi to do czego jest powolany, a nauka musi sie wykrecac jak > paragraf by robic to co YT. Nauka to nauka, a YT to po prostu dzis telewizja p > ubliczna, w formule "on demand". To bardziej złożone. Raczej nie publiczna, bo nie utrzymywana z podatków. Odpowiedz Link