Dodaj do ulubionych

Prof. Krawiec źle o nas

16.12.25, 12:00

Brakuje mi skali Likerta by powiedzieć jak bardzo się z tym nie zgadzam.

Prof. Krawiec, prawnik z UKEN pisze o nas źle.
W codziennej praktyce uczelnianej profesor czy doktor habilitowany rzadko traktuje młodszego kolegę jak partnera w poszukiwaniu prawdy. Znacznie częściej widzi w nim podwładnego, którego można ofuknąć, zignorować albo publicznie ośmieszyć - wskazuje prof. Grzegorz Krawiec z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Wskazuje, że hierarchia stopni i tytułów coraz częściej służy nie do porządkowania pracy, tylko do upokarzania tych, którzy znajdują się niżej: magistrów, doktorów, asystentów, adiunktów, a zwłaszcza pracowników administracji.

i dalej
Profesor czy profesor habilitowany wciąż bywa postrzegany (i sam siebie postrzega) jako ktoś, kto „kroczy”, a nie po prostu przychodzi do pracy: nie musi się tłumaczyć z nieobecności na seminarium, z nieprzeczytanej pracy doktoranta, z odwołanego w ostatniej chwili posiedzenia komisji.

Jakoś nie odczuwam tego przywileju. Może źle siebie samego oceniam, ale ja nie tylko nie kroczę, ja nawet nie idę, tylko truchtam.

Bo jeśli profesor nie potrafi powiedzieć „dzień dobry” pracownicy/pracownikowi dziekanatu czy osobie sprzątającej to naprawdę trudno oczekiwać, że będzie potrafił uczciwie ocenić czyjąś drogę naukową.

Wnioskowanie może prawidłowe, ale ze znanych mi osób nie kłania się im jeden młody doktor. No może jeszcze ktoś ważniejszy, ale on/a nie kłania się nikomu. Inna rzecz, że ci kłaniający się, też nie zawsze potrafią uczciwie ocenić czyjąś drogę naukową.

I na koniec przestroga. Jakiś czas temu, przedstawiciel jednej z partii, która może rządzić po roku 2027, zapytany na platformie społecznościowej o program dotyczący szkolnictwa wyższego powiedział krótko: „deprofesoryzacja i prywatyzacja”. Zapowiedzi takie są czytelnym ostrzeżeniem: część klasy politycznej przestała postrzegać profesorów jako niekwestionowany autorytet i zaczyna mówić o nich językiem demontażu, a nie współpracy. To sygnał, że cierpliwość wobec nadużyć hierarchii, aroganckich zachowań i zamknięcia środowiska się wyczerpuje i jeśli akademia sama nie wyciągnie wniosków, zrobi to za nią ktoś z zewnątrz, środkami znacznie bardziej brutalnymi niż wewnętrzna autorefleksja.

Nie sądzę, żeby polityków, wśród których nota bene jest sporo uczonków (choćby 3 prezydentów RP) akurat tym się kierowało, gdy "językiem demontażu" mówią o „deprofesoryzacji i prywatyzacji”.


www.prawo.pl/student/mobbing-i-brak-komunikacji-problemem-uczelni-prof-krawiec,536325.html
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 16.12.25, 17:33
      On mówi o UKEN. Pewnie Sendi też odwiedza jakieś odpowiedniki UKEN, to i ma takie zdanie jakie ma.
      Na normalnych uczelniach tak nie jest, a UKEN to klasa sama w sobie.
      • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 16.12.25, 22:01
        +100
      • sendivigius Re: Prof. Krawiec źle o nas 18.12.25, 15:47
        dobrycy napisał:


        Niestety autor ma racje tylko że jego ostateczna wizja wcale się nie ziści.

        "To sygnał, że cierpliwość wobec nadużyć hierarchii, aroganckich zachowań i zamknięcia środowiska się wyczerpuje i jeśli akademia sama nie wyciągnie wniosków, zrobi to za nią ktoś z zewnątrz, środkami znacznie bardziej brutalnymi niż wewnętrzna autorefleksja."

        Przyczyna tego jest taka, że w krajach nazwijmy to "demokratycznych inaczej"* środowiska akademickie wcale nie są potrzebne do jakiejś nauki ale spełniają rolę damy dworu, czy mędrca dworu, czyli pewnej socjotechniki aby manipulować mało wykształconą częścią społeczeństwa budując właśnie takie pseudoautorytety. Stąd rozbudowana tytulatura, celebracja, obrzędy a nawet stroje**. Niewiele to kosztuje a zyski spore.


        *) zaprzeczenie prawdziwej implikacji nie jest prawdziwe!
        **) Jedynie kościół i akademia nie chodzi normalnie ubrana - a prezydent, premier, dyrektor, lekarz (czyli szaman) i inni chodzą. Oczywiście w mundurze chodzi mundurówka ale ona jedna ma powód.




        > On mówi o UKEN. Pewnie Sendi też odwiedza jakieś odpowiedniki UKEN, to i ma tak
        > ie zdanie jakie ma.
        > Na normalnych uczelniach tak nie jest...

        Tak, Dobrycy. Na n-o-r-m-a-l-n-y-c-h.
        • pan.toranaga Re: Prof. Krawiec źle o nas 18.12.25, 16:22
          O nie, szaman chodzi w kitlu albo takim jasnozielonym ubranku bez guzków i zabudowanych z przodu klapeczkach . Taki ma gronostaj. Do tego lubi sobie powiesić na szyi stetoskop, ale to już nie jest nieodzowne.

          Wpisz w google doctor + wyszukuj obrazki.
        • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 08:10
          sendivigius napisał:


          >
          >
          > > On mówi o UKEN. Pewnie Sendi też odwiedza jakieś odpowiedniki UKEN, to i
          > ma tak
          > > ie zdanie jakie ma.
          > > Na normalnych uczelniach tak nie jest...
          >
          > Tak, Dobrycy. Na n-o-r-m-a-l-n-y-c-h.
          Zależy, kiedyś normą był ogół a nie margines.
          Kiedys, nawet jeszcze 10-15 lat temu, faktycznie tak pewnie było na większości uczelni
          w kraju, ale jak już powtarzam ad nausam Sendiemu, wiele sie zmieniło, i teraz w pl jest na odwrót -
          doktor strofuje profesora i jest dyrektorem, a wszystkich strofują studenci, bo są najwyżej w hierarchii.
          Mogą obsmarować anonimowo w ankietach każdego, nic im nie grozi, więc ankiety wyglądają jak kiedyś komentarze na onecie. Słowem, przyszła do nas ameryka, a Sendi tego nie zauważył. Oczywiście,
          jak zawsze przyszła selektywnie - dobre rzeczy nie przyszły.
          Oczywiście to dotyczy kierunków gdzie jest mało studentów, do humanistów to dopiero dociera.
          • pan.toranaga Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 08:18
            Dobrych, chciałbym poznać nazwy tych masowych kierunków humanistycznych. Chyba, że masz na myśli UW, ale nawet tam wątpię, żeby muzykologię studiował 60 osób na rok.
            • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 11:47
              pan.toranaga napisał:

              > Dobrych, chciałbym poznać nazwy tych masowych kierunków humanistycznych. Chyba,
              > że masz na myśli UW, ale nawet tam wątpię, żeby muzykologię studiował 60 osób
              > na rok.
              No ale nie studiują 2 osoby na rok. Albo 0.
              • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 12:15
                Jeszcze raz - do humanistów wszystko przychodzi póżniej - punkty, granty, deficyt studentów, pisanie po angielsku do miedzynarodowych czasopism. Często wiec sie cieszą jak karp na wigilię, jak z zachodu jakiś trend przychodzi, który efekt ma taki jak dla tego karpia. Ciekawy jestem, jakie rzeczy działają na odwrót, tzn najpierw były u humanistów, a potem przyszły do ściślaków.
              • pan.toranaga Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 13:03
                >No ale nie studiują 2 osoby na rok. Albo 0.
                2 - faktycznie się nie zdarza. My nie mamy tego luksusu, u nas się po prostu nie otwiera kierunku. Za to zero - całkiem normalne.
                • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 13:35
                  pan.toranaga napisał:

                  > >No ale nie studiują 2 osoby na rok. Albo 0.
                  > 2 - faktycznie się nie zdarza. My nie mamy tego luksusu, u nas się po prostu ni
                  > e otwiera kierunku. Za to zero - całkiem normalne.
                  To jest pozorny luksus. Prowadzenie ćwiczeń rachunkowych dla 2 studentów (najczęsciej kiepskich)
                  czy wykładu (często przygotowanie nowego). To się wydaje luksusem, jak sie nie zna innych uwarunkowań
                  z tym związanych. Tego, że taki student wie że nie można nic od niego wymagać i jest bezczelny. Tego, że koledzy zjedzą człowieka żywcem jak uwali cały rok (2 osoby). Albo jedną, a drugiej będzie smutno samej studiować.
                  Luksus to jest pełna sala wykładowa czy ćwiczeniowa, ale to się docenia dopiero jak są pustki.
                  • pan.toranaga Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 15:53
                    Wiem i przyznaję. Bo liznąłem jednego i drugiego - wbrew temu co myślisz. Co nie zmienia faktu, że sala wykładowa jest pełna, również dlatego, że niewielka.
                  • sendivigius Re: Prof. Krawiec źle o nas 19.12.25, 22:37
                    dobrycy napisał:


                    > To jest pozorny luksus. Prowadzenie ćwiczeń rachunkowych dla 2 studentów (najcz
                    > ęsciej kiepskich)
                    > czy wykładu (często przygotowanie nowego). To się wydaje luksusem, jak sie nie
                    > zna innych uwarunkowań
                    > z tym związanych. Tego, że taki student wie że nie można nic od niego wymagać i
                    > jest bezczelny.

                    Ależ Dobrycy, potwierdzasz tezę, że Polska to kraj gdzie się bez końca dyskutuje problemy rozwiązane gdzie indziej 100 lat temu.

                    Nawet pewnie na tym forum pisałem pól pokolenia temu że polska formuła uniwersytetu nie ma racji bytu. Kiedyś po przyjeździe tutaj chodziłem i co i rusz mówiłem jak Amerykanie są głupi i wszystko tu jest bez sensu. Po pewnym czasie zrozumiałem czemu właśnie jest tak. Na przykład: kiedyś owszem, można było studiować fizykę lub archeologię, aby mieć wyższe wyksztalcenie i w ogóle, więc było zrozumiale że możesz być po tym kierownikiem hali fabrycznej proszku do prania bo jak ogarnąłeś kwanty to w minutę ogarniesz konwejer. Ale dziś nikt tak nie uważa, bo na studia idzie poł rocznika więc naprawdę na temat absolwenta lepiej nic nie zakładać w ciemno. Więc fizyki nikt nie studiuje, więc uniwersytet gdzie jest "fizyka dla fizyki" nie ma sensu, wydział fizyki ma sens na politechnice, ale tam maja już swój.

                    Nic nie poradzisz Dobrycy, jak amerykańskie pomysły organizacji szkoły wyższej wam się nie podobają to zamykajcie wydział. Dwie uniwersyteckie fizyki wystarczą na całą Polskę.
                    • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 20.12.25, 05:28
                      sendivigius napisał:


                      > Na przykład: kiedyś owszem, można było studiować
                      > fizykę lub archeologię, aby mieć wyższe wyksztalcenie i w ogóle, więc było zro
                      > zumiale że możesz być po tym kierownikiem hali fabrycznej proszku do prania bo
                      > jak ogarnąłeś kwanty to w minutę ogarniesz konwejer. Ale dziś nikt tak nie uważ
                      > a, bo na studia idzie poł rocznika więc naprawdę na temat absolwenta lepiej nic
                      > nie zakładać w ciemno. Więc fizyki nikt nie studiuje, więc uniwersytet gdzie j
                      > est "fizyka dla fizyki" nie ma sensu, wydział fizyki ma sens na politechnice, a
                      > le tam maja już swój.

                      Dlaczego ma sens akurat na politechnice?


                      >
                      > Nic nie poradzisz Dobrycy, jak amerykańskie pomysły organizacji szkoły wyższej
                      > wam się nie podobają to zamykajcie wydział. Dwie uniwersyteckie fizyki wystarcz
                      > ą na całą Polskę.

                      Po pierwsze ten problem dotyczy nie tylko fizyki, tylko wielu innych kierunków również,
                      a w coraz większym stopniu również kierunków które kiedyś zupełnie nie miały z tym problemu.
                      A przyczyną choroby jest dokładnie to lekarstwo które nam aplikują za radą Sendiego.
                      W Ameryce każdy jak ma pieniądze (bo np. rodzice odłozyli, lub na kredyt) może skończyć studia jak zapłaci,
                      czyli kupić sobie w odroczeniu dyplom. Od dekad znane są legendy, jak to w USA różnic sportowcy ledwo
                      umieją czytać, a studia kończą. Ponieważ każdy musi skończyć jak zapłacił, to poziom spada i szoruje po dnie.
                      U nas też ten model zaimportowano, a skoro aby być kierownikiem w fabryce proszku nie trzeba już być archeologiem czy fizykiem, tylko wystarczy skończyć cokolwiek, to ludzie wybierają najłatwiejsze studia. W ten sposób w studiach
                      nie ma znaczenia co się studiuje. W takim modelu studiów jakiekolwiek wymagania, jakikolwiek poziom kadry nie jest potrzebny. Pewnie za niedługo w ramach redukcji kosztów (amerykański model) od wykładowców będzie się
                      wymagać zaświadczenia o niepełnosprawności, ze względu na dopłaty z PFRONu.
                      Ten mechanizm już wieki temu odkrył Kopernik i nazywa się tak: gorszy pieniądz wypiera lepszy.
                      Teza że w tej części europy wystarczą dwa Uniwersytety na poziomie - np. UJ i Praga, nie jest Sendi nowym pomysłem, była ona treścią strategii lizbońskiej (2009 rok), tłumaczono to tak, że aby konkurować z USA nie powinniśmy rozpraszać środków. Jakby podsumować wydatki na wszystkie uczelnie w tej części europy, to właśnie mniej więcej na dwie dobre amerykańskie uczelnie by starczyło. Póżniejsze reformy mniej więcej w tą stronę szły,
                      np ustawa Gowina z 2018 wprowadzająca iduby, jednak nie byli aż tak radykalni. Pewnie dlatego, że wciąż byli
                      ludzie pamiętający analogiczną politykę w generalnej guberni, H. Frank zdaje sie mówił że starczy jak Polak
                      będzie umiał liczyć do 500. To się wciąż starszym mogło kojarzyć, więc "reformy" są wprowadzane delikatniej, przez obcięcie klientów i lansowanie prywatnych szkół, w których dyplom można kupić dużo szybciej i bez wysiłku.
                      Nawet na jakiś państwowych humanistycznych studiach, cośtam wciąż usiłują wymagać. Dzięki takiej polityce
                      i stosowaniu sie do rad zza oceanu, wkrótce będzie tak (o ie już nie jest) jak wymarzył sobie wspomniany gubernator. Brak przemysłu, brak konkurencji tylko tanie mięso armatnie i siła robocza. I magistrzy którzy nie umieją policzyć do 500, bo trzeba było ich przepchnąć.





                      • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 27.12.25, 23:42
                        dobrycy napisał:

                        > Od dekad znane są legendy, jak to w USA
                        > różnic sportowcy ledwo
                        > umieją czytać, a studia kończą. Ponieważ każdy musi skończyć jak zapłacił, to p
                        > oziom spada i szoruje po dnie.

                        I tak, i nie. Ostatnio się dowiedziałem, że bilety z imprez sportowych organizowanych przez uczelnie w USA co do zasady nie są opodatkowane. Jest więc oczywiste, że nikt nie zarżnie kury znoszącej złote jaja; wręcz przeciwnie, wybuduje jej złoty kurnik czy inny stadion sportowy.


                        • pan.toranaga Re: Prof. Krawiec źle o nas 05.01.26, 16:26
                          Ależ jest kupę miejsc pracy dla fizyka "w zawodzie", tylko pewno większość studentów fizyki aż się żachnie na to co piszę: chodzi o szkołę. To powinno być miejsce pracy większości absolwentów.
                          • sendivigius Re: Prof. Krawiec źle o nas 05.01.26, 20:13
                            pan.toranaga napisał:

                            > Ależ jest kupę miejsc pracy dla fizyka "w zawodzie", tylko pewno większość stud
                            > entów fizyki aż się żachnie na to co piszę: chodzi o szkołę. To powinno być mie
                            > jsce pracy większości absolwentów.

                            Nic nie uczy tak jak eksperyment.

                            Oto strona kuratorium dla województwa dolnośląskiego z ofertami pracy

                            ofertypracy.edu.pl/
                            dla fizyków:

                            ofertypracy.edu.pl/?filter%5Brspo.voivodeship_id%5D=02&filter%5Bkeyword%5D=fizyk&per_page=25&search=1&sort=-published_at
                            Mamy 7 (słownie siedem) ofert pracy na województwo które stanowi 7.6 % ludności całego kraju.

                            A jakie to oferty:

                            Nr 1. 1 godzina w Janowicach - wymiar etatu 0.03
                            Nr 2. 1 godzina na Psim Polu (nauczanie indywidualne) wymiar etatu 0.06
                            Nr 3. 1 godzina Szalejów Górny (nauczanie indywidualne) wymiar etatu 0.05
                            Nr 4. 2 godziny Wałbrzych (szkoła specjalna) wymiar etatu 0.11
                            Nr 5. 4 godziny Wągrodno, wymiar etatu 0.22
                            Nr 6. 12 godzin Wrocław, wymiar etatu 0.67 - praca na zastępstwo
                            Nr 7.
                            • pan.toranaga Re: Prof. Krawiec źle o nas 06.01.26, 10:36
                              Opieram się na danych anegdotycznych (dyrektor szkoły w dużym mieście). Całkiem możliwe, że szkoły szukają nauczycieli z pominięciem kuratorium.
                              • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 06.01.26, 12:57
                                pan.toranaga napisał:

                                > Opieram się na danych anegdotycznych (dyrektor szkoły w dużym mieście). Całkiem
                                > możliwe, że szkoły szukają nauczycieli z pominięciem kuratorium.

                                Być może problem polega na tym, że fizyki w szkołach coraz powszechniej uczą osoby fizyczne, a coraz trudniej znaleźć tam fizyków.
                            • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 06.01.26, 12:34
                              Sendi, zdradzę ci Tajemnicę Ogłoszeń. To jest tzw. dupochron. Szkoła ogłasza,, bo pewnie taki przepis. Nikt się nie zgłasza na prowadzenie 1 godziny, więc nauczyciel już zatrudniony dostaje godziny ponadwymiarowe.

                              Jeżeli w ogłoszeniu jest mniej niż 18 godzin, to w ogóle nie warto na nie spoglądać, IMHO.
                          • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 06.01.26, 12:31
                            pan.toranaga napisał:

                            > Ależ jest kupę miejsc pracy dla fizyka "w zawodzie", tylko pewno większość stud
                            > entów fizyki aż się żachnie na to co piszę: chodzi o szkołę. To powinno być mie
                            > jsce pracy większości absolwentów.

                            Na jedynej uczelni publicznej kształcących nauczycieli fizyki za darmochę w dość sporym województwie, za to w pełnym 5-letnim kursie stacjonarnym, specjalność nauczycielską kończy rocznie 0-1-2 osoby. Ile z nich podejmuje pracę w zawodzie - pojęcia nie mam. Nie mam tez pojęcia, skąd szkoły biorą nauczycieli fizyki, informatyki, a pewnie i kilku innych przedmiotów.
                      • sendivigius Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 00:11
                        dobrycy napisał:


                        > Dlaczego ma sens akurat na politechnice?

                        Bo każdy inżynier ma znać trochę fizykę, niektórzy (elektronicy na przykład) nawet sporo, wiec jest dla kogo wykładać, tak wyrabia się pensum i nikt nie buczy że nie ma studentów.


                        > W Ameryce każdy jak ma pieniądze (bo np. rodzice odłozyli, lub na kredyt) może
                        > skończyć studia jak zapłaci,
                        > czyli kupić sobie w odroczeniu dyplom. Od dekad znane są legendy, jak to w USA
                        > różnic sportowcy ledwo
                        > umieją czytać, a studia kończą. Ponieważ każdy musi skończyć jak zapłacił, to p
                        > oziom spada i szoruje po dnie.

                        To nie tak Dobrycy. Są stypendia sportowe i rzeczywiście taki sportowiec kończy college ale dobiera mu się przedmioty (kursy) które jest w stanie zdać. Mimo wszystko. Często można sobie zadać pytanie czy drużyna futbolowa (oczywiście chodzi o futbol amerykański) jest przy uniwersytecie czy to uniwersytet jest przyszyty na pozór do drużyny futbolowej. Ale rzeczywistość jest taka że drużyna generuje dochody a fizyka koszty.

                        Zaś jeśli chodzi o uniwersytety z listy R1 to wylecieć za nieuctwo można, choć rzeczywiście studentów się wspomaga na wiele sposobów aby pomoc skończyć, bo jak już go przyjęli to nie po to aby wyrzucać. Wredni profesorowie i chamska administracja czyli standardy które pamiętam z PRL-u, w Stanach by nie przeszły nigdzie, skończyłyby się wylotką dla nich a nie dla studentów.

                        Ale z trzeciej strony tu też są odpowiedniki Collegium Humanum.


                        > Pewnie dlatego, że wciąż byli
                        > ludzie pamiętający analogiczną politykę w generalnej guberni, H. Frank zdaje si
                        > e mówił że starczy jak Polak
                        > będzie umiał liczyć do 500.

                        A dziś umie? 16x18=? Bez kalkulatora ani AI proszę. Zrób test, ale nie mów nam jaki jest wynik bo dojdziemy do przykrych wniosków. Pisałem w innym poście o pani "profesor" z PL, która się zdziwiła że elektron ma masę. Ile postawisz na to że umie liczyć ponad 500?
                        • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 08:00
                          Mogles trudniejszy przykład wymyślić, każdy co ma coś z komputerami do czynienia wie ile jest 16x16, a rozdzielność pamięta z podstawówki. Ale to prawda, że np. pokolenie gimbusów. i póżniejsze pewnie bedzie miało problem.
                        • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 08:10
                          sendivigius napisał:

                          > dobrycy napisał:
                          >
                          >
                          > > Dlaczego ma sens akurat na politechnice?
                          >
                          > Bo każdy inżynier ma znać trochę fizykę, niektórzy (elektronicy na przykład) na
                          > wet sporo, wiec jest dla kogo wykładać, tak wyrabia się pensum i nikt nie buczy
                          > że nie ma studentów.
                          >
                          Inżynier klika w jakiegoś CADa co go mądzry emigranci w USA napisali 30 lat temu,
                          i troche tylko pudrują interfejs. Fizyka mu potrzebna, tak jak dzieciom w szkole.

                          > Ale rzeczywistość jest taka że drużyna ge
                          > neruje dochody a fizyka koszty.

                          No właśnie. To po co tam jest? Myśle, że na większości nie ma, albo jest fikcyjna.
                          Wy tam studiujecie wróżbiarstwo i aromaterapie, bo na to jest zapotrzebowanie.
                          Oczywiście nie mówie o Ivy League tylko o 99%.


                          > Wredni profesorowie i chamska admi
                          > nistracja czyli standardy które pamiętam z PRL-u, w Stanach by nie przeszły nig
                          > dzie, skończyłyby się wylotką dla nich a nie dla studentów.

                          To sie skończyło co najmniej ~15 lat temu, może wcześniej.
                          Ale Tobie sie wydaje, że wszystko jest jak 50 lat temu. Furmanki na ulicach,
                          pijani woźnice, kobieta na uczelni ze studentem w d (Co pani jest pyta lekarz - odp. dziekanat).
                          Może są jakieś wyspy, jak ten UKEN w krakowie, nie wiem. Na większości, 99% tak nie jest.

                          >
                          > Ale z trzeciej strony tu też są odpowiedniki Collegium Humanum.
                          >
                          Raczej 80%. Model colegium tumanum, to model zachodni który do nas od was przyszedł.
                          I wdziera się nawet na dobre uczelnie, tylko nie w takiej skali.


                          > A dziś umie? 16x18=? Bez kalkulatora ani AI proszę. Zrób test, ale nie mów nam
                          > jaki jest wynik bo dojdziemy do przykrych wniosków. Pisałem w innym poście o pa
                          > ni "profesor" z PL, która się zdziwiła że elektron ma masę. Ile postawisz na to
                          > że umie liczyć ponad 500?
                          Jak już pisałem banalne. To pytanie do Ciebie jako do chemika w USA. Jaka jest wartosciowość
                          Fe w Fe3O4? Jaka Na w NaCl? Też bez AI i googla.
                    • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 27.12.25, 23:35
                      sendivigius napisał:

                      > wydział fizyki ma sens na politechnice, ale tam maja już swój.
                      (...)
                      > Dwie uniwersyteckie fizyki wystarczą na całą Polskę.

                      Słowo "fizyka" ma w Polsce tak negatywne konotacje, że chyba na żadnej politechnice nie ma już kierunku "fizyka". Może być "fizyka techniczna" lub jakieś przemalowane fikołki w stylu "inżynieria kwantowa" itp.

                      Z przykrością stwierdzam, że jeśli chodzi o "pracę w zawodzie", to wystarczyłaby jedna, ta na UW. Ale tu jest "ale". Bo ona by wystarczyła, gdybyśmy założyli, że Polska już zawsze będzie wytwórcą umownych buraków i kupcem umownych F-16. I zawsze zginać się w pokorze przed Atomowym Oranżgutanem.

                      Czy jest sens utrzymywać fizykę w uczelniach, w których chęć studiowania fizyki wyraża 5 osób, a jeszcze bardziej nierynkowej filozofii - 15? To jest dobre pytanie. Z gatunku tych, które doprowadziły do powstania Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej (tak, jest coś takiego) - tam chodziło o to, czy Białystok zasługuje na posiadanie wśród kierunków studiów filozofii właśnie.

                      Teoretycznie pytanie dotyczy tego, czy Białystok jest sypialnią (to gdzie wtedy jest salon pani domu i gabinet lub biblioteka męża?), czy też miejscem, w którym coś się dzieje, tworzy.

                      Miasta wielkości Legnicy stać na teatr, to dlaczego Białegostoku miałoby nie stać na filozofię czy fizykę?

                      Użyłem powyżej sformułowania "teoretycznie". Bo w praktyce ani ci filozofowie nie występują ze swymi mądrościami, stojąc na beczce na białostockim rynku i zagadując przechodniów; ani fizycy nie są zapewne gośćmi lokalnych przedsiębiorstw, urzędów, ba!, nawet szkół. Niemniej, brak filozofii i fizyki daje gwarancję, że pustynia pustynią zostanie na wieki. A tak chociaż pozostaje cień nadziei.

                      Czy jeden czy dwóch fizyków w jakimś poznańskim czy wrocławskim startupie robi róznicę - też nie wiem. Podobnie jak nie wiem, czy takich startupów raczej nie znajdziemy w Łomży czy Ciechocinku właśnie dlatego, że brakuje tam dość niszowych kompetencji, masy krytycznej czynnika ludzkiego. I w związku tym czy bez tak niszowych kierunków jak muzykologia, astronomia, matematyka teoretyczna czy fizyka, miasta wielkości Wrocławia czy Poznania nie ulegałyby intelektualnemu pustynnieniu.

                      Nie wiem, czy to przekonujące argumenty.
                      • sendivigius Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 00:19
                        trzy.14 napisał:


                        > Czy jeden czy dwóch fizyków w jakimś poznańskim czy wrocławskim startupie robi
                        > róznicę - też nie wiem. Podobnie jak nie wiem, czy takich startupów raczej nie
                        > znajdziemy w Łomży czy Ciechocinku właśnie dlatego, że brakuje tam dość niszow
                        > ych kompetencji, masy krytycznej czynnika ludzkiego. I w związku tym czy bez ta
                        > k niszowych kierunków jak muzykologia, astronomia, matematyka teoretyczna czy f
                        > izyka, miasta wielkości Wrocławia czy Poznania nie ulegałyby intelektualnemu pu
                        > stynnieniu.


                        To jest bardzo dobry argument, ale obawiam się że niekompletny. Bowiem, czy we wrocławskiej firmie wysokich technologii są ludzie wyłącznie po PWr? Albo nawet w przytłaczającej większości? Dobrze by mieć dane. Ale na moje wyczucie to nie. Bowiem biznes to nie prywatny folwark pana profesora który "zostawia na uczelni" wyłącznie swoich studentów. A jeśli już to matematyka i fizyka też są na PWr.
                        • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 01:32
                          sendivigius napisał:

                          > Bowiem, czy we
                          > wrocławskiej firmie wysokich technologii są ludzie wyłącznie po PWr? Albo nawet
                          > w przytłaczającej większości? Dobrze by mieć dane. Ale na moje wyczucie to nie
                          > . Bowiem biznes to nie prywatny folwark pana profesora który "zostawia na uczel
                          > ni" wyłącznie swoich studentów. A jeśli już to matematyka i fizyka też są na PW
                          > r.

                          W znanych mi przypadkach kadra siedząca w okolicach zarządów pochodzi raczej z politechnik. Niekoniecznie z tej wrocławskiej. I niekoniecznie po polskich doktoratach. Kadra wykonawcza już różnie. Włącznie z polonistami.

                          Jednak absolutnie kluczowe pytanie brzmi, co kończyli szefowie projektów, które zakończyły się sukcesem.

                          No właśnie... Z mojego jednostkowego doświadczenia, polskie pomysły biznesowe w wysokich technologiach cierpią na syndrom, nazwijmy to, perowskitowy. Czyli np. zakładane cele są niewspółmierne z planowanym czy też jakkolwiek osiągalnym finansowaniem (klasyka to "w 2 lata prześcigniemy w 3 osoby Amerykanów, którzy coś podobnego tworzyli przez 5-10-20 lat). Albo cele po prostu nieosiągalne. Nie wiem, jak prościej to można napisać: nieosiągalne. Na 3 projekty zorientowane na komercjalizację, przy jakich dane było mi się kręcić, dwa były od początku niemożliwe do osiągnięcia, a realizacja trzeciego jest przeciągnięta z 3 lat do co najmniej 6. Straciłem rachubę wraz z coroczną rotacją zarządów - już tam nikogo nie znam. Gdybyś spytał - dlaczego - to odpowiedziałbym, że brakuje dyscypliny intelektualnej właściwej naukowcom, choć zarządy już do perfekcji opanowały ściemnianie granto- i pożyczkodawcom, że już wszystko prawie-prawie, jeszcze rok, jeszcze kilka(naście) milionów i tu, gdzie jest ściernisko, będzie San Francisco.

                          Znaczy się, my na uczelniach na kursach doktoranckich powinniśmy kształcić ludzi, którzy potrafią rozwiązywać problemy dotąd nierozwiązane. Rzeczą wtórną, czy to są badania z inżynierii biomedycznej, fizyki wysokich energii czy historii. Dyscyplina umysłowa jest ta sama. Ale widocznie akurat to kształcimy słabo.
                          • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 01:58
                            I można tu zdać pytanie, jak to jest, że projekty, nie mające szans realizacji, dostają finansowanie tak publiczne, jak i prywatne. I tu wychodzi mi, że to kwestia cywilizacyjna - brakuje systemu selekcji i nadzoru projektów badawczych. USA coś takiego tworzyło ze 100 lat, w ZSRR jego namiastką mogła nią być alternatywa - własna wołga i dacza pod Moskwą lub GUŁAG lub nawet kula w łeb. Do wniosku, że projekty są nierealizowalne, sam dochodziłem dopiero po kilku, kilkunastu miesiącach prac. Więc nawet gdyby ktoś jakimś cudem w chwili składania wniosku poprosiłby mnie o ekspertyzę, pewnie nie potrafiłbym niczego konkretnego napisać. Ale teraz, po pewnych doświadczeniach, wiedziałbym już, czego szukać, a więc przynajmniej potwierdzenia, że idea przeszła pomyślnie i bezdyskusyjnie fazę TRL poziomu, bo ja wiem, 4. No chociaż 3. Inaczej finansowanie wdrożenia do fazy przemysłowej nie ma sensu.

                            No weźmy "polskie perowskity". Na mojego nosa ta technologia nie osiągnęła jeszcze poziomu "TRL 3: Analityczne i eksperymentalne potwierdzenie kluczowych funkcji lub koncepcji technologii." - oczywiście jeśli dobrze sformułuje się definicję kluczowości. W tym przypadku będzie to nie tylko zdolność do przetwarzania energii światła w prąd elektryczny, ale i stabilność, trwałość, konkurencyjna efektywność czy zgodność z obowiązującymi przepisami o ochronie środowiska.


                          • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 08:32
                            trzy.14 napisał:

                            > No właśnie... Z mojego jednostkowego doświadczenia, polskie pomysły biznesowe w
                            > wysokich technologiach cierpią na syndrom, nazwijmy to, perowskitowy. Czyli np
                            > . zakładane cele są niewspółmierne z planowanym czy też jakkolwiek osiągalnym f
                            > inansowaniem (klasyka to "w 2 lata prześcigniemy w 3 osoby Amerykanów, którzy c
                            > oś podobnego tworzyli przez 5-10-20 lat). Albo cele po prostu nieosiągalne. Ni
                            > e wiem, jak prościej to można napisać: nieosiągalne.

                            To ma bardzo prostą przyczynę - nieuctwo. W PL zawsze, ale po przeemianach to już zwłaszcza im
                            wyższy szczebel tym większa niekompetencja (prawo Parkinsona). W związku z czym
                            o pieniądzach decydują, bo są odpowiednio wysoko ludzie bez wiedzy ogólnej, doświadczenia inżynierskiego
                            za to o cechach typowywch dobrowrażeniowców. Ten problem był i za PRL, ale za czasów po unijnych osiągnął himalaje. Ludzie o wiedzy przedszkolaka dostają pieniądze na projekty typu że jak będziemy machać rękami to polecimy jak ptaki. Ten problem istniał, w każdym słabo wykształconym społeczeństwie. Jak to rozwiązano w ZSRR już pisałeś. U nas jakby nie lansowano Olgi jako wzorca, tylko zamknięto za oszustwo, tak jak w USA tą od theranosa to byłaby to dobra wskazówka, żeby nie oszukiwać społeczeństwa metodą na kamień filozoficzny.
                            Jak wygra np. konfederacja, to mam nadzieje że zrobi porządek z takimi wizjonerami. Wystarczy pokazać beneficjentów grantów, jako winnych tego, że nie ma na służbe zdrowia. Jak będzie kryzys, i PIS albo Konfederacja
                            będzie rządzić, to polscy granciarze będa łatwym kozłem ofiarnym. Nikt ich nie lubi. Odpowiadają za 10% publikacji wg. SCOPUSa. Przewalili miliardy pieniędzy, na ścieme. Czy w ostatnich latach z tych wielkich projektów w PL cokolwiek użytecznego wyszło. Tak z 10-20 przykładów? Przecież finansowane były tysiące projektów. Co społeczeństwo ma z tej innowacyjności i "nauki" ?
                            • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 08:55
                              W USA ich Olga od Theranosa siedzi za oszustwo. U nas także powinno się przekręty metodą na kamień filozoficzny karać. Po pierwsze powinna przy ministerstwie powstać komisja która oceniałaby realizacje projektów NCN i NCBiR.
                              Zawsze powinna zaczynać sprawdzanie od najdroższych projektów. W razie ściemy i watpliwości potrącać uczelniom i instytutom z dotacji kwotę przydzielonych grantów. Jednocześnie dać władzom uczelni szersze uprawnienia aby występowali z regresem wobec kierowników grantów, którzy oszukiwali we wnioskach lub wyszło z tego tylko x makulatury.w openaccessach. Jednocześnie społeczeństwu powinno sie pokazywać, że na uczelniach siedzą duże zespoły które prowadzą bzdurne badania, po to aby opublikować je za pieniądze podatnika w openaccessach. Tacy naukowcy oraz ich doktoranci to są mrówki które zajmują się transferem pieniędzy państwowych, od podatnika do zagranicznych korporacji wydawniczych typu elsevier, mdpi i inne.
                              To w ogólności, w szczególności, w naukach bio wykonują żmudną pracę o małym prawdopodobieństwie sukcesu (przesiewanie piasku w poszukiwaniu ziarnka złota) za pomocą doktorantów nie mając żadanych szans na to aby państwo czy oni byli beneficjentami tego procesu (reguły dotyczące np. akceptacji leków i badań klinicznych, są możliwe do spełnienia tylko przez bogate korporacje). W ten sposób te korporacje dokonują outsourcingu drogich i niepewnych badań do miejsc gdzie zasponsoruje je biedny podatnik, biedny i głupi bo dający się wykorzystywać. Na badanie w NFZcie czeka rok czy dwa, albo idzie prywatnie, ale nie ma problemu aby szukać leku dla multimiliardowej firmy, za pośrednictwem polskich naukowców.
                              • dobrycy Re: Prof. Krawiec źle o nas 30.12.25, 09:05
                                Jeszcze dla osób, nie będących w nauce - ten naukowiec za kwotę rzędu 10% kwoty grantu (obecnie bliżej) 20%, macbooka i pare wyjazdów na zagraniczne konferencje (wycieczki) oraz prestiż dokonuje tego transferu, tzn od państwa i podatników do korporacji. Moim zdaniem, państwo w ogóle nie powinno finansować badań typu kamień filozoficzny - np AI czy leki/bio. To powinny robić wyłącznie firmy, na uczciwych umowach b2b z uczelniami. I na te środki powinien być narzut uczelni, który by powodował, że rola naukowców szukających leku na raka dla zagranicznych korporacji (za ułamek stawki, bo w PL) byłaby taka jak rola tych sportowców/studentów w USA. Mają przynosić kase i tyle. A nie doić ją z budżetu kosztem biednych i umierających w NFZ.
                            • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 06.01.26, 12:53
                              dobrycy napisał:

                              > Ludzie o wiedzy przedszkolaka dostają pien
                              > iądze na projekty typu że jak będziemy machać rękami to polecimy jak ptaki. Ten
                              > problem istniał, w każdym słabo wykształconym społeczeństwie.

                              To ja jeszcze napiszę, skąd to się bierze systemowo. Z głodu. Głodu sukcesu. I braku dopracowanego systemu selekcji i kontroli projektów.
                              Przecież jak jakiegoś kopacza piłki zatrudnią w Barcelonie albo aktorkę w amerykańskim filmie, to trąbi o tym dziennik telewizyjny. Więc jak taki Kowalski ogłosi, że jego turbinka poprawia osiągi Malucha o 10%, to jakiż urzędnik stanie wbrew takiemu szczęściu Narodu? Hę? I to samo potem z Tołpą, grafenem, laserem, a ostatnio z perowskitami. Łągiewkę to nawet kiedyś do Trójki zaprosili, całogodzinny wywiad miał! Omal nie spadłem z krzesła!
    • trzy.14 Re: Prof. Krawiec źle o nas 16.12.25, 22:25
      Najwyraźniej prof. Krawiec i ja pracujemy na innych uczelniach.
    • sqro Re: Prof. Krawiec źle o nas 17.12.25, 09:50
      Dziwne u nas tak nie ma. Może dlatego mamy IDUBa, kto to wie?
      Jakieś dziwne, mobbersko-feudalne obyczaje mają na tym UKENie. Lepiej żeby ekstrapolował swoich lokalnych doświadczeń na innych.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka