pan.toranaga
19.02.26, 18:02
Otwieram wątek, któremu nie wróżę wielkiej długości, bo dla 2 fizyków i chemika z USA zwyczaje publikacyjne humanistów i społeczników to bajka o żelaznym wilku. Ale dla mnie ten artykuł z FA
forumakademickie.pl/nie-tylko-narzedzie-pomiaru-ale-i-oficjalny-drogowskaz/
a jeszcze bardziej ten źródłowy:
www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0048733324001835
są bardzo ciekawe. Autorzy przebadali polską ewaluację i rolę jaką w niej odegrały polskie czasopisma, w znakomitej większości wydawane przez wydziały. Dane na podstawie 4 dyscyplin: historia (humanistyka), politologia, socjologia (nauki społeczne) i prawo (formalnie też nauka społeczna, ale dla mnie prawo to coś całkiem swoistego).
Wnosek z grubsza taki, że kto ma casopismo tłuste od kudryków ten robi z tego użytek, tj. pracownicy w nim publikują i kształtują ewaluację. Innymi słowy: niektórzy mają taki termometr, który niby obiektywnie coś mierzy, ale w którym ten, kto go trzyma w ręce jest w stanie ustawić korzystną dla siebie temperaturę.
Ja dorzucę dwie uwagi trochę z boku:
1. Widać tu całą hipokryzję środowiska. Artykuł wyraźnie pokazuje zmiany jakie zaszły po Gowinie i jego listą, gdzie polskich czasopism było po pierwsze mniej, a po drugie, jeśli były to miały kudryki w większości takie, jakie by miały gdyby były wydawane w Honolulu. No i uczonkowie wyrażali głośno szlachetne oburzenie na kudryki hojnie rozdawane przez Czarnka "spoconym pisemkom parafialnym", ale po cichu lobbowali, żeby świerszczyk wydziału X uniwersytetu Y też dostał 70 albo i 140 k.
2. Na swój sposób mamy tu do czynienia z pewnym sprzężeniem zwrotnym. Lepsze czasopisma krajowe zwykle mają jakąś dłuższą tradycję i są związane z lepszymi wydziałami i, podkreślę, instytutami PANowskimi. Równocześnie tamże pracuje większość bardziej rozgarniętych uczonków. Gdzie więc mają oni iść z maszynopisem? Z UAM mają submitować do Tarnowskich Zeszytów Prawno-Historycznych, a z UJ do Prac Naukowych Paradyża? Więcej