ford.ka
09.04.09, 19:11
Kiedyś w przypływie szaleństwa (i z braku lepszych zajęć) wziąłem
kalkulatorek i policzyłem, ile trzeba by czasu, żeby warszawska
polonistyka miala po jednej publikacji w journalu z LF na łeb. W
latach 2001-2008 mają 38 z czego 34 w "Tekstach drugich", co daje
nieco ponad 1/10 na głowę. Pod odjeciu "polszczyzny" wychodzi około
1% publikacji LF na głowe pracownika naukowego. Tako rzecze
oficjalna baza bibliograficzna UW, która zwykle prawdy nie mówi,
więc podniósłbym te liczby o jakieś 20-30%.
Wziąłem pod uwagę wszystkie journale, które teoretycznie mogą
opublikować artykuł polonistyczny czyli w praktyce wszelkie
humanistyczne i literaturoznawcze oprócz periodyków w rodzaju "Devon
Studies". Oczywiście przede wszystkim te, które byłem w stanie jako
takie rozpoznać, bo duża część tytułów w rodzaju "Eos" nie zdradza
zbyt konkretnie profilu, więc trochę dorzuciłem na wszelki
wypadek ;)
Następnie założyłem że:
1. to wszystko kwartalniki i
2. w kazdym numerze każdego takiego kwartalnika ukaże się nie mniej
i nie więcej niż 1 artykuł z polonistyki UW (inaczej rzecz ujmując,
że w każdym tytule ukażą się rocznie cztery artykułu niezależnie od
częstotliwości wydawania),
3. żaden z obecnie zatrudnionych polonistów nie zgaśnie przed
złożeniem swojego artykułu do druku (albo kolega wyda dwa), a nikogo
do roboty nie przyjmą.
Wyszedł mi rok 2029. Poprawkę na to, że być może nie wszystkie
journale na świecie połączą się w wysiłkach, by wesprzeć UW, proszę
sobie doliczyć indywidualnie.
Oczywiście, założenia są potężnie ogólnikowe i nieścisłe. Bardziej
szczegółowe obliczenia mogłyby dać rok 2025 (bo jakies pisma
przegapilem, a może "Teksty Drugie" spuchną do rozmiarów "tołstowo
żornała") albo 2037 (bo czesc to polroczniki albo okaże się, że "TD"
jednak się nie liczą itd.). Przypominam, że mówimy o jednym wydziale
polonistyki z kilkudziesięciu w kraju i o jednej choć liczebnie
mocarnej dziedzinie humanistyki.
A teraz wnioski robocze - można sobie apelować do mnie, jednej
szarej myszki, żebym celował wyżej i wysyłał do tych kilku journali,
do których pasuję profilem zainteresowań, nie tracąc czasu na
pisanie książek czy co tam mogę robić, pozorując pracę naukową.
Jestem pokornego ducha choć gęby niewyparzonej i może posłucham.
Można te apele rozszerzyć na wszystkich pięciu stałych czytelników
tego forum. Ale czy sugerowanie, że to jest polityka, którą należy
wprowadzić na ogólnokrajową skalę ma jakiś sens?
Uprzejmie proszę bez wycieczek ad personam, bo znudziło mi się
tłumaczyć dala-tacie, że nie jestem wielbłądem.