Dodaj do ulubionych

Biedni płacą za studia

IP: *.sup.waw.pl / 10.0.1.* 06.07.03, 20:50
Oczywisty wniosek - skonczyc z bezplatnymi studiami.
www.e-upr.org
Obserwuj wątek
        • Gość: roger Re: Zamiast marnowac pieniadze na polskich rolnikow .. IP: *.mohaveaz.com 06.07.03, 22:29
          lepiej dofinansowac szkolnictwo wiejskie, a miliardy przejadane
          i marnowane przez Lepperow i innych przeznaczyc na edukacje. Ci
          co beda chcieli z tego skorzystaja, reszta i tak liczy ze ktos
          im cos da. Warunkiem uzyskania pomocy finansowej bylyby dobre
          stopnie na kolejnych etapach nauczania. Mlodzi posiadajac
          mozliwosci edukacyjne mieliby znacznie wieksze szanse na rynku
          pracy (znajomosc jezykow, informatyka itp.).
          W przeciwnym wypadku dolacza do swoich rodzicow wiecznie
          niezadowolonych i narzekajaych na czaly swiat. Wiem o czym mowie
          bo wlasnie skonczylem stdudia na informie, a pochodze z
          miejscowosci 2tys. mieszkancow. Wiekszosc ludzi z mojej
          miejscowosco kombinuje, prowadzi lewe interesy itp., a przeciez
          szanse wszyscy maja takie same. To czy ktos jest z biednej czy z
          bogtej rodziny ma duzy wplyw na przyszlosc mlodych ludzi, ale
          nie ze wzgledu na status materialny tylko na wyksztalcenie
          rodzicow. Im lepsze wyksztalcenie rodzicow, tym lepsze
          zrozumienie dla roli edukacji w przyszlosci dzieci. Ja pochodze
          z rodziny o niskich dochodach i przez 3 lata studiow dziennych
          pracowalem i sam sie utrzymywalem. Wielu moich rodzakow nie
          skorzysta jednak z zadnej szansy z prostej przyczyny zwanej :
          LENISTWEM. Prawda jest,ze kazdy jest kowalem swojego losu, wiec
          tlumaczenie w stylu ze biedny jest skazany na porazke jest z
          gruntu rzeczy bledne. Istnieja stypednia socjalne i za wyniki w
          nauce, jak ktos bardzo chce i ciezko pracuje jest w stanie sie
          utrzymac na panstwowej uczelni takze.
          • Gość: chwileczka Re: Zamiast marnowac pieniadze na polskich rolnik IP: *.kolonianet.gda.pl 06.07.03, 22:41
            Sam sobie przeczysz, w jednym zdaniu piszesz "szanse mają
            wszyscy takie same", a za chwilę, że "im wyzsze wykształcenie
            rodziców, tym szanse większe". Więc się zdecyduj. Moim zdaniem
            artykuł opisuje naszą rzeczywistość. Tylko pod pojęciem "wyższe
            wykształcenie rodziców" kryje się nie tylko inteligencja, przede
            wszystkim spryt i radzenie sobie z trudnościami.
            • Gość: roger (USA) Re: Zamiast marnowac pieniadze na polskich rolnik IP: *.mohaveaz.com 06.07.03, 22:52
              Gość portalu: chwileczka napisał(a):
              Uscilajac moja poprzednia wypowiedz: mowiac o takich samych szansach
              wychodzilem z zalozenia, ze Ci ktorzy naprawde chca cos w zyciu osiaganac,
              pokonaja wiele trudnosci i swoja ciezka praca beda w stanie tego dokonac
              niezaleznie od statusu materialnego. Piszac z kolei o wiekszych szansach
              dla osob wywodzacych sie z rodzin inteligenckich mialem na mysli fakt,iz
              dzieci beda przez swoje srodowisko lepiej motywowane do pracy nad soba. Nie
              musi to jednak przekladac sie bezposrednio na sukces takich osob. Tak naprawde
              klucz do wszystkiego tkwi w rekach kazdego z nas z osoba.
              Faber est quisque suae fortunae, tzn. "każdy jest kowalem własnego losu".

              > Sam sobie przeczysz, w jednym zdaniu piszesz "szanse mają
              > wszyscy takie same", a za chwilę, że "im wyzsze wykształcenie
              > rodziców, tym szanse większe". Więc się zdecyduj. Moim zdaniem
              > artykuł opisuje naszą rzeczywistość. Tylko pod pojęciem "wyższe
              > wykształcenie rodziców" kryje się nie tylko inteligencja, przede
              > wszystkim spryt i radzenie sobie z trudnościami.
              • Gość: ANTY-CHAM DOPŁATY NA EDUKACJĘ ZAMIAST DOPŁAT DLA ROLNIKÓW !! IP: *.chello.pl 07.07.03, 08:54
                Po cholerę te DEMORALIZUJĄCE "dopłaty dla rolników" - wywalczone przez OBIBOKÓW-
                ALKOHOLIKÓW ze wsi, a nie rzadnych rolników ("rolnik" 2-hektarowy, he he),
                dzięki ich unikalnym ZDOLNOŚCIOM do blokowannia szos, itp. Ale przede wszystkim
                dlatego, że ich w Polszcze jest, kurwa, tak dużo! 45% ludności mieszka na
                wsiach, gdzie w innym kraju w przyszłej 25-członkowej UE tak jest?! To potężny
                elektorat, do tego CIEMNY NA POTĘGĘ, a tzw. "elita" skacze tak jak jej zgrają!

                Niestety, ta ciemnota woli "dopłaty dla rolników", które można SPOKOJNIE WYDAĆ
                NA WÓDKĘ, niż pieniądze NA NAUKĘ DLA SWOICH DZIECI! Bo ta CIEMNOTA, te
                zakapiory, MAJĄ W DUPIE NAUKĘ - i swoją i swoich dzieci!

                Nieh ktoś coś z tą, niestety, "WEWNĘTRZNĄ KOLONIĄ", jaką jest polska ZAPYZIAŁA
                wieś, nareszcie coś KONSTRUKTYWNEGO zrobi - albo Ten Kraj zejdzie juz ZUPEŁNIE
                NA PSY, tak, że nie będzie co zbierać PO WIEKI!!!
                • Gość: paweł Re: DOPŁATY NA EDUKACJĘ ZAMIAST DOPŁAT DLA ROLNIK IP: *.chello.pl 07.07.03, 12:20
                  Poziom dopłat dla rolników w Polsce jest jednym z najnższych w
                  Europie - wydawałoby się więc rzeczą rozsądną aby dążyć do
                  osiągnięcia wielkości dopłat jaką mogą się poszczycić kraje w
                  Unii. Problem polega na tym, że bogate kraje europejskie mogą
                  sobie pozwolić na subsydiowanie rolników, których liczba wynosi
                  średnio 5-6%, my natomiast nigdy nie bedziemy mieli na tyle
                  środków by wspomagać blisko 20% rolników.
                  • Gość: Awx Re: UNIA EUROPEJSKA PLACI ZA STUDIA. IP: 162.108.22.* 09.07.03, 15:58
                    Nie dajcie sie zagadac. Leszek Miller i Aleksander Kwasniewski powiedzieli, ze
                    Unia Europejska otworzy mlodziezy polskiej nieograniczone mozliwosci studiow
                    w najlepszych renomowanych zachodnich uczelniach.
                    Tylko ciemnogrod nie studiuje, albo studiuje w Polsce. Wszyscy rozgarnieci mlodzi,
                    ktorych widzieliscie w szczerych i entuzjastycznych wystapieniach na rzecz
                    przystapienia Polski do Unii Europejskiej, ci mlodzi ludzie moga dzis smialo
                    powiedziec za Prezydentem i Premierem:
                    Nie Zmarnowalismy Naszej Szansy!
                    Jestescie w Unii! To wspanialy sukces! Wszystkie Uniwersytety Zachodu na was
                    czekaja!
                    Tylko nie trzeba byc zasciankowym ciemnogrodem i smialo isc po edukacje do Unii.
                    Wszelkich informacji i pomocy dla chcacych ksztalcic sie w Europie na Europejskich
                    uniwersytetach, udziela Biuro Premiera RP i Kancelaria Prezydenta RP.
                    Od nich dostaniecie wszystkie informacje i pomoc finansowa niezbedna dla ksztalcenia
                    mlodych europejczykow.
                    Niech zyje Unia Europejska! Nareszcie koniec z Polska zasciankowa edukacja!
                    Wreszcie wydostalismy sie z tej okropnej Polski!
                    Jestesmy Europejczykami! Wiwat Europa!
                    Wiwat Premier Miller! Wiwat Prezydent Kwasniewski!
                    Dzieki nim kazde polskie dziecko moze studiowac juz dzis w Paryzu, Rzymie, Oxfordzie, gdzie tylko chce!
                    Jestesmy w Unii!
                    • Gość: Awx Re: UNIA EUROPEJSKA PLACI ZA STUDIA. IP: 162.108.22.* 09.07.03, 16:03
                      Gość portalu: Awx napisał(a):

                      > Nie dajcie sie zagadac. Leszek Miller i Aleksander Kwasniewski powiedzieli, ze
                      > Unia Europejska otworzy mlodziezy polskiej nieograniczone mozliwosci studiow
                      > w najlepszych renomowanych zachodnich uczelniach.
                      > Tylko ciemnogrod nie studiuje, albo studiuje w Polsce. Wszyscy rozgarnieci mlod
                      > zi,
                      > ktorych widzieliscie w szczerych i entuzjastycznych wystapieniach na rzecz
                      > przystapienia Polski do Unii Europejskiej, ci mlodzi ludzie moga dzis smialo
                      > powiedziec za Prezydentem i Premierem:
                      > Nie Zmarnowalismy Naszej Szansy!
                      > Jestescie w Unii! To wspanialy sukces! Wszystkie Uniwersytety Zachodu na was
                      > czekaja!
                      > Tylko nie trzeba byc zasciankowym ciemnogrodem i smialo isc po edukacje do Unii
                      > .
                      > Wszelkich informacji i pomocy dla chcacych ksztalcic sie w Europie na Europejsk
                      > ich
                      > uniwersytetach, udziela Biuro Premiera RP i Kancelaria Prezydenta RP.
                      > Od nich dostaniecie wszystkie informacje i pomoc finansowa niezbedna dla ksztal
                      > cenia
                      > mlodych europejczykow.
                      > Niech zyje Unia Europejska! Nareszcie koniec z Polska zasciankowa edukacja!
                      > Wreszcie wydostalismy sie z tej okropnej Polski!
                      > Jestesmy Europejczykami! Wiwat Europa!
                      > Wiwat Premier Miller! Wiwat Prezydent Kwasniewski!
                      > Dzieki nim kazde polskie dziecko moze studiowac juz dzis w Paryzu, Rzymie, Oxfo
                      > rdzie, gdzie tylko chce!
                      > Jestesmy w Unii!

                      Nie ma wiec sprawy. Miesiac temu dokonaliscie tej wspanialej decyzji!
                      Pamietacie? " Wasze dzieci beda wam za to wdzieczne!" - Tak skandowaliscie. Pamietacie?

      • Gość: magda Re: Hehehe, tradycyjne klopoty GW z matematyka :- IP: 212.33.91.* 08.07.03, 14:00
        Uważam, że jedynym rozsądnym wyjściem są studia płatne przy jednocześnie
        rozwiniętym systemie stypendialnym. Pieniądze na stypendia są tylko pozornym
        problemem. Jestem pewna, że utrzymywanie kierunków studiów, które produkują
        bezrobotnych jest o wiele kosztowniejsze niż zabezpieczenie stypendialne.
        Przypuszczam jednak , ze przy całej dyskusji o niskich dochodach pracowników
        naukowych, reformą nie są zainteresowani właśnie oni gdyż w krótkim czasie
        straciliby dodatkowe źródło dochodów.
        Według mnie nie wyjaśniona pozostaje kwestia jakości studiów zaocznych i
        wieczorowych. Uczelnie zapewniają, że studenci mają takie same prawa. Co jest
        bzdurą, poza tym że nie ma systemu stypendialnego to studenci studiów zaocznych
        np Uniwersytetu Warszawskiego nie mają terminów zerowych egzaminów. Zdają po
        dwa a nawet trzy egzaminy jednego dnia. Jeżeli to dzięki opłatom za studia
        większość wydziałów może w miarę normalnie egzystować to studentom należy się
        przynajmniej takie traktowanie jak na studiach dziennych.
        I ostatnia kwestia. Moja córka studiuje na kierunku zaocznym, realizują 80 %
        pensum godzin w stosunku do studiów dziennych. Jest przekonana o dobrej jakości
        kształcenia, ma zajęcia z wykłacowcami o jakich uniwersytet w naszm mieście
        nawet nie może marzyć. Mimo to ciągle dostaje informacje, m.innymi z mediów ,
        że studia płatne są dla gorszych i głupszych. Może uczelnie prowadzące studia w
        systemie wieczorowym i zaocznym powinny zacząć dbać o wizerunek tej część
        kierunków. W końcu w państwie przeznaczającym na naukę i kulturę 0,6% dochodu
        narodowego powinniśmy szanować pieniądze pozwalające na ich rozwój.
      • Gość: gonzo Re: Biedni płacą za studia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 21:57
        Gość portalu: Rufus napisał(a):

        > Wniosek, to jest taki, ze bezplatne studia sa wyzszej jakosci
        > niz te platne.

        Ano zapewne generalnie tak. Chociaż ostatnio słychać o
        przechodzeniu renomowanej kadry z uczelni państwowych do
        prywatnych, które w niektórych dziedzinach (socjologia np.)
        zaczynają plasować się w ścisłej czołówce.

        BTW : jest prosta zależność, aktualna od zawsze : biednyś boś
        głupi. Głupiś boś biedny.
        Baaardzo ciężko wyrwać się z tego zaklętego błędnego koła. Ci
        którym się udało potwierdzają tylko regułę i należy im się
        podwójny podziw.
        • Gość: sERo Re: Biedni płacą za studia IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 10:44
          > BTW : jest prosta zależność, aktualna od zawsze :
          biednyś boś
          > głupi. Głupiś boś biedny.

          Ty chamie jeden. Obyś nigdy nie znalazł się na dnie.
          Uważasz, że wszystko czego się dorobiłeś (tak
          przypuszczam) dostałeś wyłącznie dzięki własnej
          inteligencji?!!! Wiesz jak mało brakuje, żebyś za pół
          roku znalazł się wśród meneli na dworcu?! Czasami
          wystarczy jeden mały wypadek, tragedia rodzinna i w
          człowieku coś pęka. Błąd w pracy, w inwestycji, problemy
          w domu, niekompetentny urzędnik, ktoś ze znajomościami
          komu zalazłeś za skórę i nagle wszystko przepada... W tym
          kraju każdego można zgnoić (patrz przypadek p. Kluski z
          Optimusa).

          I lepiej bądź na to przygotowany, bo z Twoim podejściem,
          to po pierwszym kopie od życia w tyłek (czego Ci NIE
          życzę) załamiesz się, bo przecież to będzie oznaczało
          tylko, że jesteś głupi......

          I jeśli tak lubisz sentecnje - to podam Ci ostatnio
          zasłyszaną: "Kto ma miekkie serce, musi mieć twardą d....".

        • mamosz Re: Biedni płacą za studia 21.07.03, 19:07

          A zubozała polska inteligencja? Mądra a biedna.Co z nimiW tej grupie na ogół
          niezwykle dużą wagę przywiazuje sie do wykształcenia i to własnie rownież sa Ci
          biedni płacacy za studia często kosztem wyżeczeń całej rodziny.Znam takie gdzie
          za studia placa dziadkowie,gdzie zamozniejsza siostra płaci za studia dzieci
          biedniejszej itd. Pomysł z kredytami uzależnionymi od wyników w nauce -
          fantastyczny i b,motywujący tych najwartościowszych.A cwaniaczki cóż zawsze
          były,sa i bedą....
    • Gość: J. Re: Biedni płacą za studia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.07.03, 21:22
      Moja propozycja jest taka - studia powinny byc platne dla
      wszystkich. Panstwo - tym, co potrzebuja powinna gwarantowac
      nisko oprocentowane pozyczki na poziomie tzw. prime rate.
      Dopiero po pierwszym semestrze mozna byloby zaleznie od wynikow
      w nauce studenta anulowac mu zadluzenie - i tak za (nie znam
      aktualnej skali ocen w Polsce, wiec sie posluze kanadyjskim
      systemem procentowym - porcent czyli zakres posiadnietej
      wiedzy) no wiec powiedzmy za osiagnieta przecietna:
      za wyniki powyzej 91% - czyli dawna polska piatka - 100%
      umorzenia dlugu
      za wynik w przedziale 81 - 90% czyli dawna polska czworke z
      lusem 75% umorzenia
      za wynik w przedziale 71 - 80% czyli trójke z lusem - czworke
      50% umorzenia.
      Wszyscy pozostali uczacy sie na slabych trojkach lub jeszcze
      gorzej placa calosc, lub maja do splacenia kredyt.
      Ten system nie wyroznialby nikogo, premiowal dobra nauke i
      pracowitosc, motywowal do niej. Kazdy moglby studiowac -
      kwestia tylko byloby z jakim obciazeniem finansowym
      wystartowalby w dorosle zycie.
      Kredyt taki absolwent musialby splacic w przeciagu dziesieciu
      lat od chwili ukonczenia studiow.
      Problem jest tylko w tym, ze znajac polskie obyczaje i powsecha
      tendencje, by za wszelka cene "rolowac" panstwo, by te oceny
      byly wystawiane uczciwie, nie naciagane - tak by nie okazalo
      sie, ze oto nagle powiedzmy 80% studentow to same orly i uczy
      sie na samych piatkach.
      Znajac powszechny brak uczciwosci mozliwosc
      istnienia "ukladow", wreszcie zle pojete "dobre serce"
      egzaminujacych byloby to wysoce prawdopodobne.
      Przy tym mozna byloby zlikwidowac egzaminy na wyzsze uczelnie -
      studenci sami wykruszaliby sie (ci co nie byliby w stanie
      podolac nauce) na pierwszych latach studiow.
      Mysle, ze moja propozycje, gdyby byla bezwglednia przestrzegana
      spelnia wymogi sprawiedliwosc - premiowalaby bowiem pracowitosc
      i zdolnosci studentow, nikomu nie zamykala drogi na studia.
      Oczywiscie tak nigdy nie bedzie, bo zaraz znajda sie obroncy
      bezplatnych studiow dziennych i piewcy tzw "sprawiedliwosci
      spolecznej".
      Moja propozycja ma te zalete, ze to - czy studia beda bezplatne
      czy nie - lezy w rekach samego studenta, ktory albo sie dobrze
      uczy - i jest nagrodzony, albo sie uczy slabo i placi.
      Pozdrowka
      • Gość: J. Studia sprawiedliwe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.07.03, 21:24
        Moja propozycja jest taka - studia powinny byc platne dla
        wszystkich. Panstwo - tym, co potrzebuja powinna gwarantowac
        nisko oprocentowane pozyczki na poziomie tzw. prime rate.
        Dopiero po pierwszym semestrze mozna byloby zaleznie od wynikow
        w nauce studenta anulowac mu zadluzenie - i tak za (nie znam
        aktualnej skali ocen w Polsce, wiec sie posluze kanadyjskim
        systemem procentowym - porcent czyli zakres posiadnietej
        wiedzy) no wiec powiedzmy za osiagnieta przecietna:
        za wyniki powyzej 91% - czyli dawna polska piatka - 100%
        umorzenia dlugu
        za wynik w przedziale 81 - 90% czyli dawna polska czworke z
        lusem 75% umorzenia
        za wynik w przedziale 71 - 80% czyli trójke z lusem - czworke
        50% umorzenia.
        Wszyscy pozostali uczacy sie na slabych trojkach lub jeszcze
        gorzej placa calosc, lub maja do splacenia kredyt.
        Ten system nie wyroznialby nikogo, premiowal dobra nauke i
        pracowitosc, motywowal do niej. Kazdy moglby studiowac -
        kwestia tylko byloby z jakim obciazeniem finansowym
        wystartowalby w dorosle zycie.
        Kredyt taki absolwent musialby splacic w przeciagu dziesieciu
        lat od chwili ukonczenia studiow.
        Problem jest tylko w tym, ze znajac polskie obyczaje i powsecha
        tendencje, by za wszelka cene "rolowac" panstwo, by te oceny
        byly wystawiane uczciwie, nie naciagane - tak by nie okazalo
        sie, ze oto nagle powiedzmy 80% studentow to same orly i uczy
        sie na samych piatkach.
        Znajac powszechny brak uczciwosci mozliwosc
        istnienia "ukladow", wreszcie zle pojete "dobre serce"
        egzaminujacych byloby to wysoce prawdopodobne.
        Przy tym mozna byloby zlikwidowac egzaminy na wyzsze uczelnie -
        studenci sami wykruszaliby sie (ci co nie byliby w stanie
        podolac nauce) na pierwszych latach studiow.
        Mysle, ze moja propozycje, gdyby byla bezwglednia przestrzegana
        spelnia wymogi sprawiedliwosc - premiowalaby bowiem pracowitosc
        i zdolnosci studentow, nikomu nie zamykala drogi na studia.
        Oczywiscie tak nigdy nie bedzie, bo zaraz znajda sie obroncy
        bezplatnych studiow dziennych i piewcy tzw "sprawiedliwosci
        spolecznej".
        Moja propozycja ma te zalete, ze to - czy studia beda bezplatne
        czy nie - lezy w rekach samego studenta, ktory albo sie dobrze
        uczy - i jest nagrodzony, albo sie uczy slabo i placi.
        Pozdrowka

      • inaww Re: Biedni płacą za studia 06.07.03, 21:52
        J., Twoja propozycja jest naprawdę znakomita! Dodam tylko, że ponieważ dzieci
        gorzej wykształconych rodziców mają naogół gorszy start (to nie wymaga chyba
        wyjaśnień) to w pierwszym semestrze musiałyby dogonić tych lepszych,
        uzupełniając luki - dlatego dobrze było by żeby selekcje były dwie: pierwsza -
        warunkowa, a dopiero druga rozstrzygająca, bo nie wszyscy są przecież
        sprinterami. Ale w ogóle pomysł z pewnością godny poważnego potraktowania.
        Obawy o szwindle są zrozumiałe, ale w końcu - czyż w trosce o poziom
        absolwentów nie warto uruchomić mechanizmów kontrolnych? Jakich? Są zapewne
        mądrzejsi ode mnie którzy potrafią coś sensownego wymyślić. Chodzi przecież o
        naprawdę dużą wartość...
      • Gość: kik Re: Biedni płacą za studia IP: *.acn.pl 06.07.03, 22:11
        Na uniwersytetach ( np.UW) istneje już coś takiego jak
        premiowanie dobrych ocen. Na wieczorowych jeśli jestes dobry(
        znaczy masz wysoką średnią)mozesz zostac zwolniony z opłat(nawet
        w 100 proc.) lub(jesli chcesz) przenieść się na dzienne.Na
        dzienne dostają się najlepsi(najczęściej więcej miejsc jest na
        wieczorowych, niż dziennych - co znaczy,że jest potencjał, ale
        trzeba zarabiać).Studenci wieczorowi i zaoczni(+ podyplomowi)
        utrzymują uczelnie.Może nie są to tak wysokie opłaty jak na
        Stanford...ale spore. Czasami zastanawiam się na czym
        polega "państwowość" UW. Gdyby nie mogli zarabiać na studiach,
        wykładyodbywałyby się w barakach lub pobliskich parkach!
    • Gość: sERo Chamskie naciąganie faktów IP: *.ds.uj.edu.pl 06.07.03, 22:08
      Ewidentnie widać, że autor badania najpierw postawił tezę, a
      potem dopasował do niej interpretację wyników badania...

      To prawda, że dzieci z najbiedniejszych rodzin płacą za studia.
      Ale powód tego jest bardzo prosty - ich rodziców nie stać na ich
      utrzymywanie, więc zaraz po szkole średniej MUSZĄ rozpocząć
      pracę. I tak, aby móc połączyć normalną pracę ze studiowaniem są
      ZMUSZENI wybierać studia zaoczne lub wieczorowe, które w Polsce
      praktycznie zawsze są odpłatne.

      Ale na podstawie tego nie można twierdzić, że cały system
      bezpłatnych studiów jest społeczną niesprawiedliwością! Jak można
      argumentować, że skoro system nie trafia do najbiedniejszych to
      należy wprowadzić opłaty dla wszystkich?! To ma być bardziej
      salomonowe rozwiązanie?! Niech zatem ze studiów dziennych (o
      znacznie wyższym poziomie!) korzystają dzieci z najbogatszych
      rodzin, a pozostałe (również z rodzin przeciętnie zamożnych) won
      na studia zaoczne - dla plebsu. Tak będzie lepiej?!!!

      Czemu nie zrobiono badania ile rodzin, których dzieci obecnie
      uczęszczają na studia dzienne, byłoby stać na opłacanie rocznego
      czesnego. Bo chyba z tym, że przynajmniej na I, II roku bardzo
      ciężko byłoby (i jest) pogodzić pracę ze studiami dziennymi nikt
      nie będzie polemizował...

      A to, że oboje rodziców ma wyższe wykształcenie wcale nie
      świadczy o wysokim poziomie zarobków - spojrzcie na bardzo liczne
      przykłady studentów z rodzin nauczycielskich. Już widzę jak
      rodzice jeszcze wysupłują te dodatkowe 3000 zł rocznie dla
      każdego niepracującego dziecka, żeby mogło się wybrać na studia
      dzienne....



      • Gość: kik Re: Chamskie naciąganie faktów IP: *.acn.pl 06.07.03, 22:23

        Zgadzam się z kolegą, ale ... Pomysł,by wszyscy płacili ma tą
        dobrą stronę, że koszty są niższe. Obecnie to nie panstwo
        utrzymuje studentów, a studenci zaoczni - dziennych. A premiować
        można najlepszych, znosząc opłaty lub przynajmniej zmniejszając
        je.
        A i jeszcze odnośnie samego artykulu... Tabele pokazuje, że
        dzieci którch ojciec mieszka w mieście i ma wyższe wykształcenie
        to 48 proc. studentów, 52 proc. to studia płatne. Jak to się ma
        do zdania: "Za to spośród dzieci rodziców z wyższym
        wykształceniem na płatnych studiach ląduje mniej niż połowa"?
      • Gość: Antek Rozpylacz Re: Chamskie naciąganie faktów IP: 213.241.38.* 06.07.03, 22:24
        100% racji dla przedmówcy!!!

        Ponadto autor tego cudownego artykułu i profesorek nie słyszał chyba o czymś
        takim jak "dziedziczenie ról społecznych".
        Po prostu żenada. Znam wiele osób które z biedy i nędzy (rodzina wielodzietna i
        galicyjska bieda) wyszli na bardzo wykształconych ludzi... oczywiście są to
        wyjątki. ALE WŁASNIE TAKIM WYJĄTKOM OBECNY SYSTEM TWORZY O DUŻO WIĘKSZE SZANSE
        NA ZDOBYCIE WYKSZTAŁCENIA, NIŻ PROPONOWANY PRZEZ POWYŻSZEGO PROFESORKA.
        A z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że kryteria przyjęć na państwowe
        wyższe studia dzienne w większości odbywają się na podstawie wiedzy a nie
        wyłożenia forsy... Dlatego jeśli ktoś chce się dostać, to się dostanie.

        I takie są FAKTY!!
        • Gość: zula Re: Chamskie naciąganie faktów IP: 217.96.23.* 06.07.03, 22:31
          dlaczego nikt tu jeszcze nie zwrocil uwagi na rzecz nastepujaca:
          zeby dostac sie na studia bezplatne ,trzeba zdac dobrze egzamin
          czyli wykazac sie wiedza .W rodzinach inteligenckich kladzie sie
          duzy nacisk na zdobywanie tej wiedzy juz od poczatkow edukacji
          dziecka.Jesli dziecko nie jest wdrazane do systematycznej
          pracy ,to nie ma szans na zdanie trudnych egzaminow. To jest
          problemem ,a nie brak pieniedzy.
          • Gość: Antek Rozpylacz I TU TKWI SEDNO TEGO WYIMAGINOWANEGO PROBLEMU IP: 213.241.38.* 06.07.03, 22:33
            Gość portalu: zula napisał(a):

            > dlaczego nikt tu jeszcze nie zwrocil uwagi na rzecz nastepujaca:
            > zeby dostac sie na studia bezplatne ,trzeba zdac dobrze egzamin
            > czyli wykazac sie wiedza .W rodzinach inteligenckich kladzie sie
            > duzy nacisk na zdobywanie tej wiedzy juz od poczatkow edukacji
            > dziecka.Jesli dziecko nie jest wdrazane do systematycznej
            > pracy ,to nie ma szans na zdanie trudnych egzaminow. To jest
            > problemem ,a nie brak pieniedzy.

            • Gość: niobe POLSKIE SITO GUBI DIAMENTY IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 09:36
              Im wyższy poziom cywilizacyjny społeczeństwa , tym wyższe nakłady na oświatę i
              naukę.TAKA JEST REGUŁA.W polsce nakłady na edukację i rozwój są od 58 lat za
              niskie. Wchodzimy do rodziny Europejskiej, a tam trwają INTENSYWNE
              PRZYGOTOWANIA DO TWORZENIA SPOŁECZEŃSTWA POSTINDUSTRIALNEGO.Wg uznanych prognoz
              w takim społeczeństwie około 40- 50 % obywateli powinno mieć wyższe
              wykształcenie. Nam do tego jeszcze bardzo daleko [patrz wyniki spisu
              powszechnego 2002 r.].Trzeba do kwestii finansowania rozwoju podejść w sposób
              rewolucyjny; w przeciwnym razie zostaniemy ubogimi krewnymi Europy-
              mieszkającymi w oficynie.Polski sytem edukacyjny jest "zaprogramowany"
              na "podciąganiu słabszych", a nie na "wyławianiu" i właściwym "obrabianiu
              brylantów".Marnujemy potencjał, skali skórego nie jesteśmy sobie nawet w stanie
              wyobrazić.
              • Gość: Antek Rozpylacz Piszesz same frazesy... IP: 213.241.38.* 07.07.03, 09:56
                Gość portalu: niobe napisał(a):

                > Im wyższy poziom cywilizacyjny społeczeństwa , tym wyższe nakłady na oświatę
                i
                > naukę.TAKA JEST REGUŁA.W polsce nakłady na edukację i rozwój są od 58 lat za
                > niskie. Wchodzimy do rodziny Europejskiej, a tam trwają INTENSYWNE
                > PRZYGOTOWANIA DO TWORZENIA SPOŁECZEŃSTWA POSTINDUSTRIALNEGO.Wg uznanych
                prognoz
                >
                > w takim społeczeństwie około 40- 50 % obywateli powinno mieć wyższe
                > wykształcenie. Nam do tego jeszcze bardzo daleko [patrz wyniki spisu
                > powszechnego 2002 r.].Trzeba do kwestii finansowania rozwoju podejść w sposób
                > rewolucyjny; w przeciwnym razie zostaniemy ubogimi krewnymi Europy-
                > mieszkającymi w oficynie.Polski sytem edukacyjny jest "zaprogramowany"
                > na "podciąganiu słabszych", a nie na "wyławianiu" i właściwym "obrabianiu
                > brylantów".Marnujemy potencjał, skali skórego nie jesteśmy sobie nawet w
                stanie
                >
                > wyobrazić.


                Może podasz mi szczegóły w jaki to sposób Polski system nauczania gubi rzekome
                brylanty??? A może nie gubi... Tylko po prostu odsiewa śmierdzących leni którym
                nie chce się uczyć???
                  • Gość: Antek Rozpylacz Moja zasada jest prosta!!! IP: 213.241.38.* 07.07.03, 10:48
                    Gość portalu: niobe napisał(a):

                    > Antku!Są leniwi, bo NIE ZOSTALI WŁAŚCIWIE WYCHOWANI[ALE CZY LENIWI NIE MAJĄ
                    > ŻADNYCH ZDOLNOŚCI???]Czyżbyś sugerował,ze niektórzy mają lenistwo TRWALE
                    > zakodowane w genach i już nic się zrobić nie da.Piszesz jak rozeżlony
                    dyrektor
                    > na posiedzeniu Rady Pedagogicznej-ROZPYLASZ "ZŁĄ KARMĘ".

                    "Biedny boś głupi, głupiś boś biedny"... I tu tkwi święta prawda.
                    Człowiek ma wolną wole i może decydować o sobie - z tym chyba każdy się zgodzi.
                    Wychowuje rodzina drogi kolego, ewentualnie szkoła (a nie studia wyższe) I NA
                    TEJ DRODZE TRZEBA SZUKAĆ RATUNKU. Jeśli rodzice docenią naukę to takiemu
                    dziecku zostanie wpojona chęć do nauki. A jeśli dziecko głupie i rodzina (a
                    także szkoła zawiedzie) to tylko będzie to problem dziecka a nie systemu
                    wyższego szkolnictwa!!! To co GW zrobiła to IDEALNY PRZYKŁAD KORELACJI POZORNEJ.
                    Znam wiele osób które pochodzi z biednych rodzin a kładziono im do głowy "cz
                    się bo będziesz rowy kopał" I sporo osób posłuchało rad i studiują na wyższych
                    uczelniach państwowych (DZIENNIE).
                    Recepta jest prosta jeśli ktoś jest leniwy to niech się weźmie do roboty a nie
                    rości sobie pretensje do całego świata i systemu szkolnictwa wyższego!!! Z
                    prostej przyczyny. Na studiach wyższych TO TY DECYDUJESZ O WSZYSTKIM! SAM
                    ZDOBYWASZ WIEDZE I UCZYSZ SIĘ TYCH PRZEDMIOTÓW KTÓRYCH CHCESZ (no chyba że
                    musisz, ale zawsze może się uda zdać nieprzyjemny przedmiot w inny sposób)
                    TAM NIE MA WYWIADÓWEK, NAUCZYCIELI KTÓRZY PRZYCHODZĄ I NĘKAJĄ ABYŚ POPRAWIŁ
                    GAŁE KTÓRĄ DOSTAŁEŚ... TAM NA LENISTWO MIEJSCA NIE MA!!!! JAK JESTEŚ LENIEM TO
                    WYLATUJESZ ZE STUDIÓW Z WIELKIM HUKIEM... No chyba że wybierzesz wyższą
                    uczelnie stosowanych nauk stosowanych w KOZIEJ WÓLCE...

                • Gość: kik Re: Piszesz same frazesy... IP: *.acn.pl 07.07.03, 10:37
                  Ej no np. w małych miasteczkach! Mozesz powiedzieć (co zresztą
                  już zrobiłeś, że jak dziecko chce i ma ambitnych rodziców to
                  wszystko będzie dobrze. Ok, ale jeżeli jest z rodziny mniej
                  ambitnej, która nie ma szacunku dla nauki? Czy znaczy, że jest
                  mniej zdolne? I jak mówić o równych szansach, kedy jedno dziecko
                  przesiaduje w smierdzącej bibliotece a drugie siedzi w cieplym
                  domuk,ma komputer i wszelkie potrzebne ksiązki? Ma też rodziców,
                  którzy zapłacą za korepetycje jeśli coś bedzie nie tak. A
                  dziecią na wsi uda się lub nie...Gratuluje, że tobie się udało,
                  no ale bądzmy realistami!
                  • Gość: Antek Rozpylacz I to jest właśnie realizm!!!! IP: 213.241.38.* 07.07.03, 10:54
                    Gość portalu: kik napisał(a):

                    > Ej no np. w małych miasteczkach! Mozesz powiedzieć (co zresztą
                    > już zrobiłeś, że jak dziecko chce i ma ambitnych rodziców to
                    > wszystko będzie dobrze. Ok, ale jeżeli jest z rodziny mniej
                    > ambitnej, która nie ma szacunku dla nauki? Czy znaczy, że jest
                    > mniej zdolne? I jak mówić o równych szansach, kedy jedno dziecko
                    > przesiaduje w smierdzącej bibliotece a drugie siedzi w cieplym
                    > domuk,ma komputer i wszelkie potrzebne ksiązki? Ma też rodziców,
                    > którzy zapłacą za korepetycje jeśli coś bedzie nie tak. A
                    > dziecią na wsi uda się lub nie...Gratuluje, że tobie się udało,
                    > no ale bądzmy realistami!

                    Dziękuje za trafne spostrzeżenie... Przecież nie każdy musi być magistrem!!!
                    Aby wyrwać się z przeklętego kręgu biedy trzeba wysiłku!!! Człowiekowi daje się
                    wędke a nie rybe!!! Obecny system daje wędke (jest to kiepska wędka zgadzam się
                    z Tobą) ale wy chcecie dać rybe...

                    A wtedy BIEDNE OBIBOKI WSZYSTKICH WOJEWÓDZTW ŁĄCZCIE SIĘ...
              • Gość: bzz Re: POLSKIE SITO GUBI DIAMENTY IP: *.Red-80-34-253.pooles.rima-tde.net 07.07.03, 14:40
                Sam sobie zaprzeczasz - z jednej strony mowisz o 40% ludzi z
                wyzszym wyksztalceniem, a z drugiej o "diamentach". Nie bedzie
                40% diamentów - krzywa Gaussa!
                A z drugiej strony diamenty IMHO radza sobie bardzo dobrze. Patrz
                np mistrzostwa swiata w programowaniu zespolowym wygrane przez
                studentow z informatyki UW. Czytalem wywiad z opiekunem tamtej
                grupy (nie pamietam gdzie, w jakims dodatku cotygodniowym chyba),
                ktory twierdzi, ze polski system edukacji dzieci wybitnie
                uzdolnionych jest jednym z najlepszych na swiecie.
                Diamenty koncza dobre liceum, renomowane studia, rozgladaja sie
                chwile w naszym pieknym kraju, gdzie wszyscy marza o pracy w
                firmie konsultingowej i wyjezdzaja robic rzeczy ciekawe za
                granice. Niestety.
          • Gość: kik Re: Chamskie naciąganie faktów IP: *.acn.pl 06.07.03, 22:42
            Ale do tego dochodzi inny problem. Kogo z małej wioski stać na
            to by dziecko przed egzaminami na studia posyłać na konsultacje
            czy chociaz kursy przygotowujące? Co z dziecmi, które nawet na
            podręczniki nie mają? Podziwiam znajomych, którzy zasuwają nawet
            po 20 godzin dziennie,zeby mieć wysoką średnią i marne
            stypendium. I jak się okazuje to najczęściej ludzie z małych
            miasteczek i wiosek.
            • Gość: Antek Rozpylacz Re: Chamskie naciąganie faktów IP: 213.241.38.* 06.07.03, 23:54
              Gość portalu: kik napisał(a):

              > Ale do tego dochodzi inny problem. Kogo z małej wioski stać na
              > to by dziecko przed egzaminami na studia posyłać na konsultacje
              > czy chociaz kursy przygotowujące? Co z dziecmi, które nawet na
              > podręczniki nie mają? Podziwiam znajomych, którzy zasuwają nawet
              > po 20 godzin dziennie,zeby mieć wysoką średnią i marne
              > stypendium. I jak się okazuje to najczęściej ludzie z małych
              > miasteczek i wiosek.

              Ja wychowałem się w małej miejscowości i na konsultacje lub kursy
              przygotowujące nie chodziłem, a jednak dostałem się na UW - studia dzienne.
              Najważniejsze są chęci pozyskania wiedzy... A jak ktoś chce szukać wiedzy, to
              książki może w bibliotekach publicznych znaleźć. Najważniejsze jest to aby
              rodzice potrafili wpoić dzieciom iż nauka jest ich przyszłością...

              Osobiście podziwiam ludzi którzy pochodzą z biednych rodzin i potrafili wyrwać
              się z ogromnej nędzy dzięki możliwości dziennego studiowania. Aż włosy mi dęba
              stają gdy pomyślę o tym w jaki sposób powyższy profesorek przekreślił by szanse
              biednych inteligentnych ludzi...

              Trzeba przyznać że ten "CUDOWNY" racjonalizator nigdy nie zetknął się z
              prawdziwą biedą...
        • Gość: sERo Re: Chamskie naciąganie faktów IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 10:35
          > wyjątki. ALE WŁASNIE TAKIM WYJĄTKOM OBECNY SYSTEM
          TWORZY O DUŻO WIĘKSZE SZANSE
          > NA ZDOBYCIE WYKSZTAŁCENIA, NIŻ PROPONOWANY PRZEZ
          POWYŻSZEGO PROFESORKA.

          Dokładnie! Do tego dochodzi obecny (dyskusyjny wprawdzie)
          system kredytów studenckich, który pozwala przeżyć te 5
          lat na minimalnym, ale jednak jako takim poziomie: 400 zł
          z kredytu + 100 zł ze stypendium socjalnego + ewentualne
          stypendium naukowe + miejsce w akademiku.

          Mieszkam w Domu Studenckim i znam co najmniej kilka osób,
          które utrzymują się wyłącznie w taki sposób. Nie
          wystarcza to na przyjemności, ale zawsze na wyższych
          latach można gdzieś dorobić. Nawet więcej - znam i
          takich, którzy z bardzo wysokiego stypendium naukowego
          pomagają biednym rodzicom na wsi.

          Wiem, że system kredytów jest dyskusyjny - akurat mamy
          jego pięciolecie, więc osoby, które skorzystały z niego
          od I roku właśnie kończą studia - zobaczymy jak będzie
          wyglądało spłacanie rat i czy ten kredyt nie stanie się
          problemem na całe życie... Ale jednak (przynajmniej w
          teorii) wyrównuje on wszystkim szanse...
    • Gość: Bnadem Re: To niekoniecznie kwestia pieniędzy rodziców IP: *.crowley.pl 06.07.03, 22:30
      Wykształceni ludzie po prostu rozumieją konieczność kształcenia
      dzieci. Pochodzę z niewielkiej wioski na Opolszczyźnie, gdzie
      budowa wystawnego domu (często inkrustowanego potłuczonymi
      talerzami...) zawsze byla priorytetowa w stosunku do nauki. Moja
      siostra i jej mąż mają w domu dwa telewizory, dwa odtwarzacze
      video oraz dwie wieże (żeby dzieciaki miały w pokoju). ale
      komputer siostrzenicom musieliśmy kupić właśnie my, bo "budżet
      domowy nie wytrzymał".
      Nie chciałbym tworzyć tutaj uogolnień, ale to też często
      spotykany wzorzec (przy okazji to świetni ludzie i dobrze nam
      się układają kontakty rodzinne...)
      Pozdrawiam
      Bnadem
      • gabrielacasey Bnadem, ja o czyms ciut innym: GW manipuluje tymi 06.07.03, 23:38
        badaniami (albo ich znacznie pozniejszym opracowaniem) w celu wypromowania
        platnego szkolnictwa wyzszego. W kraju, w ktorym - jak sam slusznie zauwazasz -
        wiedza i wyksztalcenie nie sa spolecznie wyznawana wartoscia (i w ktorym
        procent ludzi wyksztalconych jest b. niski, ok.10%)tego zrobic NIE WOLNO. Tu
        istnieje tylko niegdysiejsza irlandzka droga - ksztalcenie bezplatne,
        skierowanie srodkow budzetowych nie na wspieranie - przykladowo - chlopow, ale
        na ksztalcenie ich dzieci. Obawiam sie takze, ze GW (lub autor opracowania
        wspomnianych badan - sa one sprzed kilku lat, robione za rzadow Buzka)tymi
        platnymi studiami chce zapobiec darmowym dostawom przez Polske wyksztalconej
        kadry innym panstwom Unii. Idiotyczne podejscie, rodzaj przypisania chlopa do
        ziemi (platne studia i pozyczki studenckie itd.itp), gdy powinno sie to
        zalatwic w jedyny efektywny i cywilizowany sposob: poprzez PLACE dla tych
        wyksztalconych, na tyle wysokie, by sie im z Polski nie oplacalo uciekac. Co
        zreszta od razu podniosloby prestiz spoleczny samego wyksztalcenia.
    • Gość: jurek Wyborcza kłamie - jak zwykle. IP: 213.227.108.* 06.07.03, 23:42
      GW jak zwykle wysmarowała artykulik na zamówienie. Dajecie się
      znowu manipulować przez tych krętaczy,którzy gotowi są wam
      wmówić,że jeżeli będziecie za coś płacić gotówką wszyscy to
      będzie sprawiedliwie. Pytam: czy zyskają na tym biedni, czy
      tylko stracą bogatsi? Czy w związku z płatnymi studiami obniżą
      nam może podatki? Każdy kto trochę mieszka już w Polsce wie
      jakie są na te pytania odpowiedźi. A do tego dzieci
      zamożniejszych osób dostają się łatwiej na studia, bo rodzice
      często OPŁACILI prywatne lekcje,naukę języków obcych itd... Tak
      więc ponieśli większe koszty kształcenia swoich pociech. I tak
      to jest - rząd Leszka Milera szuka pieniędzy,a Wyborcza
      skwapliwie pomaga. Adasiu z kim dziś będziesz chlał wóde??
    • Gość: Ewa Re: Biedni płacą za studia IP: *.visp.energis.pl 06.07.03, 23:44
      Pewnie i tak jest z tą zależnością od wykształcenia rodziców.
      Ale na pewno nie zgodzę się, że ma to również związek ze
      statusem majątkowym. Na razie w Polsce wcale tak nie jest, że
      rodzice obecnych maturzystów ( a więc ludzi od 40 do 50 lat),
      mający wyższe wykształcenie są również świetnie sytuowani. Może
      w pewnych zawodach, ale nie większość. Na pewno nie dotyczy to
      mnie i moich znajomych. A, że dzieci dostają się na dobre
      uczelnie i nie płacą za studia? Cóż może to trochę i nasza
      zasługa - te książki do poduszki, te poważne dyskusje, domowa
      biblioteka, prasa i czasopisma na codzień, rodzice nad książką,
      odwiedziny wszelkich muzeów na wakacyjnych szlakach (mimo braku
      samochodu), komputer, który potrafi bawiąc nauczyć języka, itd.
      itp.
      • Gość: marekel Re: Biedni płacą za studia IP: *.icpnet.pl 07.07.03, 00:10
        zgadzam sie z Toba! moi rodzice niestety nie posiadaja wyzszego
        wyksztalcenia. na pewno nie z lenistwa. studiuje
        na "bezplatnych" studiach. pisze w cudzyslowie, poniewaz od
        kilkdziesieciu lat moi rodzice, jak i wszyscy Polacy, placa
        ogromne podatki, ktorych czesc idzie na moje wyksztalecenie.
        powtarza nam to jeden z profesorow na kazdym wykladzie -
        "uczycie sie za darmo, wiec korzystajcie z tego jak tylko
        mozecie! napiszcie prace inzynierska, a potem magisterska. a jak
        komus wystarczy umiejetnosci, niech nie waha sie rozpoczac
        przewodu doktorskiego! i tak za to zaplacicie... przez
        nastepnych kilkadziesiad lat, to wy bedziecie placic podatki".
        zdaje sobie sprawe z tego, ze nie bylbym w stanie studiowac na
        platnym kierunku - ani mnie, ani moich rodzicow nie byloby na to
        stac. to, ze udalo mi sie dostac na studia (ok. 7,5 osoby na
        miejsce) i, jak do tej pory, miec tylko jedna ocene
        niedostateczna w indeksie, to tylko i wylacznie moja zasluga. to
        ja zarywalem noce i potrafilem przez kilkanacie godzin nie
        wstawac od ksiazek czy komputera. bo mam SAMOZAPARCIE i CHEC do
        nauki, ktorego wielu innym ludziom brak. pojda oni na studia
        platne, z ktorych nie idzie wyleciec i zdaje sie wszystkie
        egzaminy i po pieciu latach uzyskaja swoje trzy magiczne literki
        MGR przed nazwiskiem.
        reasumujac - jestem jak najbardziej ZA BEZPLATNYMI STUDIAMI. bo
        jak sie za cos placi, to zazwyczaj doprowadza to do przekretow,
        szczegolnie w takim kraju jak Polska.
        a jesli studia beda platne, to wiem, ze zaplace za nie dwa razy -
        najpierw za czesne, a pozniej w astronomicznych podatkach...
        • Gość: ewa. Re: Biedni płacą za studia IP: *.icpnet.pl 07.07.03, 01:04
          Zgadzam sie całkowicie zwłaszcza z tym ze ze studiow płatnych
          po prostu nie da sie wylecieć! Sama uczyłam w takiej "szkółce
          wyższej" gdzie zaliczki dostawały największe tumany, a jak nie
          dostawały to pracownik musiał się tłumaczyć przed władzą czemu
          nie dał dobrego stopnia. Ta szkoła to tylko sposób na robienie
          forsy, w końcu ci "studenci " płacą całkiem spore sumy! Jakoś
          tak się składa że nigdy nie zdarzyło mi się trafić na uczelni
          darmowej na takie indywidua jak tam. (Naturalnie są od tej
          fatalnej reguły wyjątki, ale niestety b. rzadkie.)
        • Gość: J. Studia powinny byc platne dla wszystkich IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.03, 01:07
          Studia powinny byc platne. Darmochy nikt nie szanuje - nawet
          dzieci inteligentow. W Polsce student byl swieta krowa, bo zdal
          egzaminy.
          Poza tym studia to inwestycja - taka sama jak kupno maszyny do
          zakladu rzemieslniczego. Ona sie splaca w przyszlych zarobkach
          i pozycji spolecznej.
          Panstwo powinno pomagac, ale troszke inaczej niz teraz, bo
          obecny system premiuje tych, ktorych rodzice maja na
          korepetycje konsultacje itp. O tym jak to zrobic pisze w innym
          miejscu tej dyskusji.
          • Gość: też jjj Re: Studia powinny byc platne dla wszystkich IP: w3cache.u.INTELINK.pl:* 07.07.03, 09:05
            Gość portalu: J. napisał(a):

            > Studia powinny byc platne. Darmochy nikt nie szanuje - nawet
            > dzieci inteligentow. W Polsce student byl swieta krowa, bo
            zdal
            > egzaminy.
            > Poza tym studia to inwestycja - taka sama jak kupno maszyny do
            > zakladu rzemieslniczego. Ona sie splaca w przyszlych zarobkach
            > i pozycji spolecznej.
            > Panstwo powinno pomagac, ale troszke inaczej niz teraz, bo
            > obecny system premiuje tych, ktorych rodzice maja na
            > korepetycje konsultacje itp. O tym jak to zrobic pisze w innym
            > miejscu tej dyskusji.

            Na czyje zamówienie dajesz takie wypowiedzi.
            Pewnie nie przeczytałeś m.in. wypowiedzi Ewa i ewa, a tylko
            piszesz swoje bez przemyślenia (we wcześniejszych postach
            również)
            A wogóle to jestes oderwany od polskiej rzeczywistości.
            Uzasadniać nie będę.
            Zgadzam sie z wypowiedziami Ewa i ewa.
            Te "płatne" w obecnym wydaniu (oczywiście są wyjątki) to właśnie
            taką produkcję nam dają.
            Nie dziwię się stanowisku władz uczelni UJ aby naukowcy
            zadeklarowli się gdzie chcą pracować.
            Może odbiegam od tematu, ale zrobił się sterotyp taki, aby mieć
            etat na uczelni z "szyldem" a pracować na uczelni "płatnej".

            Mam dwójkę dzieci studiujących na dziennych a jedna osoba
            utrzymująca. Wiem jakie są to koszty. A o stypendiach socjalnych
            to lepiej nie mówić. Za duzo można przykładów podać kto je
            dostaje...

            Również nie można opierać tezy, że zaraz aby dostać się na
            uczelnię to rodzice uzupełniają wiedzę dzieci poprzez
            korepetycje. To też jest chore w Pl. Taka teraz moda jest -
            korepetycje. I bez korków można świetnie dawać radę.
        • Gość: plus ratio Re: Biedni płacą za studia IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 08:44
          Gość portalu: marekel napisał(a):

          > zgadzam sie z Toba! moi rodzice niestety nie posiadaja
          wyzszego
          > wyksztalcenia. na pewno nie z lenistwa. studiuje
          > na "bezplatnych" studiach. pisze w cudzyslowie, poniewaz od
          > kilkdziesieciu lat moi rodzice, jak i wszyscy Polacy, placa
          > ogromne podatki, ktorych czesc idzie na moje wyksztalecenie.
          > powtarza nam to jeden z profesorow na kazdym wykladzie -
          > "uczycie sie za darmo, wiec korzystajcie z tego jak tylko
          > mozecie! napiszcie prace inzynierska, a potem magisterska. a
          jak
          > komus wystarczy umiejetnosci, niech nie waha sie rozpoczac
          > przewodu doktorskiego! i tak za to zaplacicie... przez
          > nastepnych kilkadziesiad lat, to wy bedziecie placic podatki".
          > zdaje sobie sprawe z tego, ze nie bylbym w stanie studiowac na
          > platnym kierunku - ani mnie, ani moich rodzicow nie byloby na
          to
          > stac. to, ze udalo mi sie dostac na studia (ok. 7,5 osoby na
          > miejsce) i, jak do tej pory, miec tylko jedna ocene
          > niedostateczna w indeksie, to tylko i wylacznie moja zasluga.
          to
          > ja zarywalem noce i potrafilem przez kilkanacie godzin nie
          > wstawac od ksiazek czy komputera. bo mam SAMOZAPARCIE i CHEC
          do
          > nauki, ktorego wielu innym ludziom brak. pojda oni na studia
          > platne, z ktorych nie idzie wyleciec i zdaje sie wszystkie
          > egzaminy i po pieciu latach uzyskaja swoje trzy magiczne
          literki
          > MGR przed nazwiskiem.
          > reasumujac - jestem jak najbardziej ZA BEZPLATNYMI STUDIAMI.
          bo
          > jak sie za cos placi, to zazwyczaj doprowadza to do
          przekretow,
          > szczegolnie w takim kraju jak Polska.
          > a jesli studia beda platne, to wiem, ze zaplace za nie dwa
          razy -
          > najpierw za czesne, a pozniej w astronomicznych podatkach...
          Niby wszystko co piszesz to prawda, ale wyziera z tego jakis
          malo zdrowy motyw. A co Cie obchodzi, ze ktos tez skonczy
          studia, mimo ze jest tepy? Studiujesz dla wiedzy wlasnej i
          wlasnej drogi zyciowej. Tepaki i tak Ci w tym nie przeszkodza.
    • Gość: chomick i tak powstanie plutokracja IP: *.toya.net.pl 07.07.03, 00:31
      czy ty jesteś idiotą czy tylko udajesz? Ej no stary po prostu
      śmiac sie chce jak ktos takim adresem rzuca. Są ludzie których
      pomimo tego że ich rodzice mają wyższe wykształcenie nie stać na
      opłacenie studiów. I w ten sposób tylko ludzie których stać na
      studia, a nie którzy coś umieją, będą dominować w kraju gdzie
      istnieją takie partie jak upr.
        • Gość: Antek Rozpylacz TO SŁABO KOMBINUJĄ!!!! IP: 213.241.38.* 07.07.03, 10:13
          Gość portalu: Delicja napisał(a):

          > Istenieje rowniez taka sytuacja, gdzie ludzie dostaja sie na
          > studia dzienne, ale nie sa w stanie zaplacic za wynajem pokoju
          > w duzym miescie uniwersyteckim typu Krakow. Akademik im nie
          > przysluguje, bo mieszkaja "tylko" 100 kilometrow od miasta.

          Jeżeli mają bardzo niskie dochody to akademik im się NALEŻY!!! Nawet jeżeli
          mieszkają powyżej 50km od miejsca studiowania (z tego co wiem takie przepisy
          obowiązują na UW). A jeśli poniżej 50km.??? Cóż są 2 rozwiązania.

          1. Mogą dojeżdżać... Ale jak zwykle pytanie czy każdemu się chce pokonywać
          codziennie taki szmat drogi. Przyjmijmy jednak że chce. Wtedy zaoszczędzają na
          wynajęciu pokoju... kupują tylko miesięczny bilet.

          2. Jeśli jest się trochę myślącym, to trzeba znaleźć kogoś w rodzinie kto
          mieszka bardzo daleko od uczelni i po prostu się u niego zameldować na stałe :)
          Rodzina u której będziemy rzekomo mieszkać i tak nie zapłaci ani złotówki
          więcej czynszu (jeśli mieszka w mieszkaniu spółdzielczym) ponieważ z uczelni
          można wziąść zaświadczenie o pobycie w akademiku a wtedy Spółdzielnia
          mieszkaniowa ma świński obowiązek wykreślić taką osobę przy pobieraniu opłat za
          CO, wodę (jeśli nie ma liczników), śmieci etc. etc.

          A jeśli mimo to nie dostajemy akademika tzn. że jesteśmy osobą na tyle zamożną
          że można sobie spokojnie wynająć mieszkanie albo pokój... Uwierz mi próg na UW
          do którego przyznaje się akademik nie jest znowu taki super niski (kwot nie
          będę podawał... Po prostu są to dane do obiegu wewnątrz instytutów i wydziałów).
        • Gość: sERo Re: Wynajem pokoju IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 10:58
          W Krakowie to akurat na Nowej Hucie (i innych
          peryferiach) można wynająć w kilka osób mieszkanie i
          opłaty na głowę wyjdą porównywalne z akademikiem.

          A ja znam osobę, której nie stać było nawet na opłacenia
          akademika i codziennie dojeżdzała z Krzeszowic (ok. 20
          km), bo tam wynajęła miejsce w pokoju za 30 zł (+ cena
          biletów wychodziło to znacznie poniżej 100 zł miesięcznie).

        • Gość: agnieszka 233 CO ZROBIC? IP: *.metronet.pl 07.07.03, 11:27

          Gazeciana supozycja o odplatnosci studiow na uczelniach
          panstwowych z hipokryzja wykorzystuje znany powszechnie trend:
          rodziny z wyzszym wyksztalceniem za priotytet uznaja edukacje
          swych dzieci. I odpowiednio sie zachowuja - placa za
          korepetycje, kursy, dodatkowe podreczniki, prase, teatr, kino,
          podroze. I slusznie. Wiara bowiem w hasla, w reforme szkolnictwa
          co to ma "zrownac dostep" (z jednoczesnym zamykaniem szkol,
          domow kultury, bibliotek, poradni pedag., ograniczonym dostepem
          do liceow jezykowych - oczywiscie pod haslem: promujemy
          jezyki::)) - poprzez likwidacje tzw. klas zerowych i mozna dalej
          jeszcze wyliczac - tylko po co?) moze zle sie skonczyc.
          Przy tym ludzie z wyzszym wyksztalceniem wcale nie musza byc
          ludzmi bogatymi! I najczesciej nie sa. (dla porownania - zarobki
          nauczycieli, wykladowcow, lekarzy bez tzw. praktyki wlasnej).
          Propozycja GW tak naprawde niczego nie rozwiazuje (a jesli juz,
          to jest to pierwszy krok do prywatyzacji uczelni panstwowych).

          A wystarczy pozwolic ludziom odpisywac od podatku koszty
          ksztalcenia (korepetycje, kursy jezykowe (krajowe), podreczniki,
          wynajem mieszkania) i pieniazki na uczelnie panstwowe same by
          sie znalazly - rzesza korepetytorow i wynajmujacych mieszkania
          to prawdziwy skarbiec bez dna. Podobnie zrobic z lecznictwem -
          rzeczywiste koszty leczenia (w tym koszty wizyty u lekarza)
          odliczac od podatku. Panstwwo z pewnoscia nie zubozeje - ulgi z
          naddatkiem wyrownaja podatki placone przez lekarzy - od
          rzeczywistych przychodow. Proste? Hm, ale kolejna
          banda "prywatyzujacych" uczelnie sie nie pozywi ....
    • Gość: jvk miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 04:34
      Witam!
      Nie jestem może z zbyt bogatej rodziny, ale zawsze mnie
      śmieszyło jaka wielka masa chłopów, robotników transportowców i
      pielęgniarek dała kasę na moje dwa fakultety i doktorat.
      Mam dwójkę dzieci, one też powinny dorwać się do miodu.
    • Gość: stary byk Re: Dzięki "mądrości" UP IP: *.imgw.pl 07.07.03, 08:15
      Podczas opracowywania Konstytucji RP proponowano wprowadzić
      płatne studia, ale nie doszło do tego dzięki upierdliwości Unii
      Pracy, której skutki ponoszą oczywiście najbiedniejsi.
      O ile lepiej byłoby, gdyby wszystkie studia były płatne, a
      biedniejsi (na podstawie zeznań podatkowych) otrzymywali pomoc
      stypendialną. No, ale to nie byłoby medialnie nośna "obrona
      najbiedniejszych".
      Takie są skutki "dobrych chęci" różych socjalistów.
      • Gość: też stary byk Re: Dzięki IP: w3cache.u.INTELINK.pl:* 07.07.03, 08:43
        Gość portalu: stary byk napisał(a):

        > Podczas opracowywania Konstytucji RP proponowano wprowadzić
        > płatne studia, ale nie doszło do tego dzięki upierdliwości
        Unii
        > Pracy, której skutki ponoszą oczywiście najbiedniejsi.
        > O ile lepiej byłoby, gdyby wszystkie studia były płatne, a
        > biedniejsi (na podstawie zeznań podatkowych) otrzymywali pomoc
        > stypendialną.


        ŻARTOWINŚ Z CIEBIE "NA PODSTAWIE ZEZNAŃ PODATKOWYCH"
        GDZIE TY ZYJESZ?
        TO DOPIERO BYŁBY CYRK.
        NIE BĘDĘ ROZWIJAŁ TEMATU BO SZKODA CZASU.


        No, ale to nie byłoby medialnie nośna "obrona
        > najbiedniejszych".
        > Takie są skutki "dobrych chęci" różych socjalistów.
      • Gość: eru Re: Dzięki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 08:45
        Już widzę w Polsce studia płatne dla wszystkich...
        Dopłaty dostanie pewnie jakaś znikoma część, i to pewnie głównie Ci, którzy pokombinują z zeznaniami o dochodach.
        Dzisiaj studia, zwłaszcza w obcym mieście, nawet dla średnio zamożnych rodzin są sporym kosztem. Jeżeli nasi rządowi geniusze wymyślą, żeby płacili wszyscy, to tylko utwierdzi moje przekonanie o ich głupocie i krótkowzroczności.
        • Gość: stary byk Re: Dzięki IP: *.imgw.pl 07.07.03, 09:44
          Gość portalu: eru napisał(a):

          > Już widzę w Polsce studia płatne dla wszystkich...
          > Dopłaty dostanie pewnie jakaś znikoma część, i to pewnie głównie Ci, którzy
          pok
          > ombinują z zeznaniami o dochodach.
          > Dzisiaj studia, zwłaszcza w obcym mieście, nawet dla średnio zamożnych rodzin
          s
          > ą sporym kosztem. Jeżeli nasi rządowi geniusze wymyślą, żeby płacili wszyscy,
          t
          > o tylko utwierdzi moje przekonanie o ich głupocie i krótkowzroczności.

          Czyli jest OK, że płacą najbiedniejsi?
          Widocznie do nich nie należysz.


          • Gość: Antek Rozpylacz Re: Dzięki IP: 213.241.38.* 07.07.03, 10:51
            Powrót do PRL??? Człowieku nie każdy musi być magistrem jeśl jest głupi!!!
            Dochody tu nie mają nic do rzeczy! To stypendia socjalne na uczelniach powinny
            być wyższe i wtedy nie było by dyskusji o tych bzdetach...

            A ty lepiej idź wróż dalej z fusów tą pogodę, bo widze że kiepsko wyedukowany
            jesteś... CIĄGLE SIĘ NIE SPRAWDZA WASZE WRÓŻENIE Z FUSÓW tej pogody
            • Gość: J. Re: Dzięki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.03, 18:28
              Gość portalu: Antek Rozpylacz napisał(a):

              > A ty lepiej idź wróż dalej z fusów tą pogodę, bo widze że
              kiepsko wyedukowany
              > jesteś... CIĄGLE SIĘ NIE SPRAWDZA WASZE WRÓŻENIE Z FUSÓW tej
              pogody

              Ty - "Wydedukowany" nie uczyli cie w podstawowce, ze pisze i
              mowi sie TE pogode, a nie TA pogode?
              Wyedukuj sie sam, a dopiero innym radz.
            • Gość: stary byk Re: Dzięki IP: *.imgw.pl 07.07.03, 18:35
              Gość portalu: Antek Rozpylacz napisał(a):

              > Powrót do PRL??? Człowieku nie każdy musi być magistrem jeśl jest głupi!!!
              > Dochody tu nie mają nic do rzeczy! To stypendia socjalne na uczelniach
              powinny
              > być wyższe i wtedy nie było by dyskusji o tych bzdetach...
              >
              > A ty lepiej idź wróż dalej z fusów tą pogodę, bo widze że kiepsko wyedukowany
              > jesteś... CIĄGLE SIĘ NIE SPRAWDZA WASZE WRÓŻENIE Z FUSÓW tej pogody

              Jaki powrót do PRL? Czy wtedy były płatne studia? A ilu wtedy studiowało? Mniej
              niż 1/4 tego co teraz. Jeśli ktoś miał biednych i niewykształconych rodziców,
              których nie stać było na korepetycje, naukę języka, to jest z załozenia głupi?
              A ile dzieci inteligencji jest durnych i są nie tylko magistrami, ale doktorami
              i profesorami!
              Jakie bzdety? Czy nie jest prawdą, że bezpłatne studia są dla rodzin zamożnych
              i wykształconych, a płatne dla biednych?

              Jak nie masz argumantów, to odwołujesz się ad personam!

              A tak naprawdę pokaż mi ostanio niesprawdzoną prognozę! Pewnie nie jesteś
              zadowolony, że prognoza nie daje słonecznej pogody! Ale to już pretensje do
              Pana Boga o ile istnieje!


            • Gość: vixy Re: Dzięki IP: *.iel.waw.pl 07.07.03, 14:54
              Gość portalu: sERo napisał(a):

              > adres: *.imgw.pl
              >
              > Aha! A osoba pracująca w Instytucie Meteorologii i
              > Gospodarki Wodnej z pewnością do tych osób najsłabiej
              > usytuowanych należy...
              >
              > Eeech....

              Oczywiście. W instytutach to mozna zarobić kasę i to jaką :(
              Nawet nie wiesz co piszesz
              • Gość: sERo Re: Dzięki IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 15:20
                Majac 700 - 800 zlotych na miesiac nie nalezy sie do
                najbiedniejszych!!! Bieda to 300-400 zlotych i brak
                jakiejkolwiek pomocy z domu! Ja tak zylem dwa i pol roku
                (probujac utrzymac sie na dziennych), wiec wiem co pisze...
                A sa osoby, ktore maja jeszcze mniej!!!
            • Gość: stary byk Re: Dzięki IP: *.imgw.pl 07.07.03, 18:38
              Gość portalu: sERo napisał(a):

              > adres: *.imgw.pl
              >
              > Aha! A osoba pracująca w Instytucie Meteorologii i
              > Gospodarki Wodnej z pewnością do tych osób najsłabiej
              > usytuowanych należy...
              >
              > Eeech....

              I co to ma do rzeczy?
              Ja nie potrzebuję się już kształcić, bo jestem stary byk, moje dzieci też już
              są wykształcone (bezpłatnie), a czy każdym musi kierować egoizm? Widocznie Tobą
              tylko własne interesy, skoro innym przypisujesz takie same intencje.
              • Gość: sERo Re: Dzięki IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 19:44
                Nie mój drogi Stary Byku. W najmniejszym stopniu nie
                przemawia przeze mnie egoizm - tu własnie chodzi o
                możliwość studiowania na normalnych warunkach dla
                wszystkich (albo chociaż większości), a nie wyłącznie dla
                nowobogackich.

                Autorki badania pytały się o WYKSZTAŁCENIE rodziców, więc
                nie rozumiem skąd w artukule pojawiła się teza, że na
                podstawie wyników można stwierdzić, że na studia trafiają
                osoby z rodzin zamożniejszych. Dlaczego nie zadano wprost
                stosownego pytania o wysokość ZAROBKÓW rodziców? A
                przecież nie można jej skorelować wyłącznie z poziomem
                wykształcenia! Takie porównanie jest jawnym nadużyciem!

                A już nie mowię o tym, że nie potrafię zrozumieć jak na
                podstawie podanych wyników badań, można stwierdzić, że
                wprowadzenie opłatności na studiach dziennych miałoby w
                jakikolwiek poprawić sytuację osób z biedniejszych
                rodzin. To jest po prostu nadintepretacja!

                Trochę mi się przypmina "logika policyjna" z tego starego
                kawału, który kończył się stwierdzeniem: "Nie masz
                akwarium?! No to musisz być pedałem..."
      • Gość: DEBIL_nie_BYK Powrót do PRLu dzięki debilnemu bykowi IP: 213.241.38.* 07.07.03, 10:26
        Gość portalu: stary byk napisał(a):

        > Podczas opracowywania Konstytucji RP proponowano wprowadzić
        > płatne studia, ale nie doszło do tego dzięki upierdliwości Unii
        > Pracy, której skutki ponoszą oczywiście najbiedniejsi.
        > O ile lepiej byłoby, gdyby wszystkie studia były płatne, a
        > biedniejsi (na podstawie zeznań podatkowych) otrzymywali pomoc
        > stypendialną. No, ale to nie byłoby medialnie nośna "obrona
        > najbiedniejszych".
        > Takie są skutki "dobrych chęci" różych socjalistów.

        Przede wszystkim drogi debilu... Na studia MUSZĄ OBOWIĄZYWAĆ KRYTERIA WIEDZY A
        NIE STANU MAJĄTKOWEGO!!!
        ABY ZDAĆ NA STUDIA TRZEBA WYKAZAĆ SIĘ WIEDZĄ. ZNAM WIELE OSÓB KTÓRE DZIĘKI
        OBECNEMU SYSTEMOWI STUDIUJĄ PAŃSTWOWO DZIENNIE I POCHODZĄ Z UBOGICH RODZIN...
        ALE TRZEBA WYKAZAĆ SIĘ WIEDZĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Natomiast kiedy decyduje kryterium dochodu o przyjęciu na studia to
        przypominają mi się PRAWDZIWIE SOCJALISTYCZNE CZASY kiedy to za pochodzenie
        ROBOTNICZO CHŁOPSKIE przyznawane były dodatkowe punkty...
        Dalej ciągnąc wywód... JEŚLI KTOŚ TERAZ MA NAPRAWDĘ NISKIE DOCHODY, TO PO
        DOSTANIU SIĘ NA STUDIA WYŻSZE MOŻE STARAĆ SIĘ O STYPENDIUM SOCJALNE!!!! I TUTAJ
        POWINNO SIĘ JE ZDECYDOWANIE PODWYŻSZAĆ (ponieważ na niektórych wydziałach np.
        UW są one bardzo niskie -tzn. kryterium progu do którego się przyznaje jest
        niewielkie)
        Ale oczywiście są wydziały które stać jest na wyższe stypendia... I to nie jest
        tajemnicą... W każdym wydziale na tablicy ogłoszeń możesz znaleźć próg do
        którego przyznawane są stypendia... Na wydziale na którym studiuje jest to
        wyrównanie dochodu studenta (po przeliczeniu ile wychodzi na 1 członka rodziny)
        do 650 zł.

        I teraz zauwasz... Jeśli ktoś ma naprawdę niskie dochody np. pochodzi z terenów
        po PGR i jest z rodziny wielodzietnej (a oboje rodziców nie ma pracy, co jest
        częstym zjawiskiem) to dostaje 650 zł stypendium...

        Ale problem nie tkwi tu w dochodach... Ponieważ "problem" który ukazuje GW to
        korelacja pozorna!!! Ponieważ aby dostać się na studia musi decydować kryterium
        WIEDZY a nie dochodów!
        • Gość: stary byk Re: Powrót do PRLu? IP: *.imgw.pl 07.07.03, 18:57
          Gość portalu: DEBIL_nie_BYK napisał(a):

          > Gość portalu: stary byk napisał(a):
          >
          > > Podczas opracowywania Konstytucji RP proponowano wprowadzić
          > > płatne studia, ale nie doszło do tego dzięki upierdliwości Unii
          > > Pracy, której skutki ponoszą oczywiście najbiedniejsi.
          > > O ile lepiej byłoby, gdyby wszystkie studia były płatne, a
          > > biedniejsi (na podstawie zeznań podatkowych) otrzymywali pomoc
          > > stypendialną. No, ale to nie byłoby medialnie nośna "obrona
          > > najbiedniejszych".
          > > Takie są skutki "dobrych chęci" różych socjalistów.
          >
          > Przede wszystkim drogi debilu... Na studia MUSZĄ OBOWIĄZYWAĆ KRYTERIA WIEDZY
          A
          > NIE STANU MAJĄTKOWEGO!!!
          > ABY ZDAĆ NA STUDIA TRZEBA WYKAZAĆ SIĘ WIEDZĄ. ZNAM WIELE OSÓB KTÓRE DZIĘKI
          > OBECNEMU SYSTEMOWI STUDIUJĄ PAŃSTWOWO DZIENNIE I POCHODZĄ Z UBOGICH RODZIN...
          > ALE TRZEBA WYKAZAĆ SIĘ WIEDZĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          > Natomiast kiedy decyduje kryterium dochodu o przyjęciu na studia to
          > przypominają mi się PRAWDZIWIE SOCJALISTYCZNE CZASY kiedy to za pochodzenie
          > ROBOTNICZO CHŁOPSKIE przyznawane były dodatkowe punkty...
          > Dalej ciągnąc wywód... JEŚLI KTOŚ TERAZ MA NAPRAWDĘ NISKIE DOCHODY, TO PO
          > DOSTANIU SIĘ NA STUDIA WYŻSZE MOŻE STARAĆ SIĘ O STYPENDIUM SOCJALNE!!!! I
          TUTAJ
          >
          > POWINNO SIĘ JE ZDECYDOWANIE PODWYŻSZAĆ (ponieważ na niektórych wydziałach np.
          > UW są one bardzo niskie -tzn. kryterium progu do którego się przyznaje jest
          > niewielkie)
          > Ale oczywiście są wydziały które stać jest na wyższe stypendia... I to nie
          jest
          >
          > tajemnicą... W każdym wydziale na tablicy ogłoszeń możesz znaleźć próg do
          > którego przyznawane są stypendia... Na wydziale na którym studiuje jest to
          > wyrównanie dochodu studenta (po przeliczeniu ile wychodzi na 1 członka
          rodziny)
          >
          > do 650 zł.
          >
          > I teraz zauwasz... Jeśli ktoś ma naprawdę niskie dochody np. pochodzi z
          terenów
          >
          > po PGR i jest z rodziny wielodzietnej (a oboje rodziców nie ma pracy, co jest
          > częstym zjawiskiem) to dostaje 650 zł stypendium...
          >
          > Ale problem nie tkwi tu w dochodach... Ponieważ "problem" który ukazuje GW to
          > korelacja pozorna!!! Ponieważ aby dostać się na studia musi decydować
          kryterium
          >
          > WIEDZY a nie dochodów!


          Po co te duże litery? Czy argumenty są silniejsze, gdy stosujemy podkreślenia?
          Czy nazywanie kogoś debilem jest argumentem? Nie mówiąc o grzeczności, bo gdy z
          kimś dyskutuję, to traktuję go jako partnera. W erystyce nazywa się
          to "argumantum ad baculum", czyli argumantem pałki. Na ogół, gdy ktoś stosuje
          wymysły i epitety, to oznacza, że nie ma argumantów logicznych.

          Jaki powrót do PRL? Chyba tego czasu nie pamiętasz. Wtedy nie było studiów
          płatnych, ale studiowało znacznie mniej mlodzieży.
          Oczywiście, że wiedza jest najważniejsza, ja nic innego nie twierdziłem.
          Twierdziłem tylko, że zdrowsza byłaby sytuacja, gdyby studia były płatne dla
          wszystkich, a biedni otrzymywali by stypendia.
          Rozumie się, że przy płatnych studiach stypendia musiałyby być wyższe i
          liczniejsze.

          Korelacja nie jest wcale pozorna, ja znam sytuację wśród znajomych rodzin i już
          dawno zauważyłem, że młodzież z rodzin dobrze wykształconych i sytuowanych
          studiuje (przeważnie, bo nie zawsze) na bezpłatnych studiach dziennych, zaś z
          rodzin biednych z prowincji - na płatnych studiach w szkołach prywatnych lub
          wieczorowo i zaocznie (też płatnie) na uczelniach państwowych. I przy tym ci,
          którzy płacą otrzymują wzamian gorszy poziom wykształcenia. To są fakty!

          Najbardziej zaś chciałem podkreslić, że tzw. "dobre intencje" (np. bezpłatne
          studia) różnych socjalistów (UP) prowadzą do odwrotnych efektów. Właśnie obecny
          system jest jak najdalszy od tzw. "sprawiedliwości społecznej", do której
          jakoby dążą różni socjaliści.


      • Gość: lolyta Re: Dzięki 'mądrości' UP IP: *.mia.bellsouth.net 07.07.03, 18:24
        Gość portalu: stary byk napisał(a):


        > O ile lepiej byłoby, gdyby wszystkie studia były płatne, a
        > biedniejsi (na podstawie zeznań podatkowych) otrzymywali pomoc
        > stypendialną. No, ale to nie byłoby medialnie nośna "obrona
        > najbiedniejszych".
        > Takie są skutki "dobrych chęci" różych socjalistów.

        Cos slabo jednakze wtedy widze przetrwanie takich kierunkow jak matematyka,
        filozofia, wiekszosc filologii, historia. Ze nie wspomne o studiach
        pedagogicznych, jesli place nauczycieli mialyby zostac na aktualnym poziomie.
        Wszyscy by szli na studia uczace niezlych zawodow. Ja nie mam nic przeciwko
        temu, zeby studia marketingowe, biznesowe, informatyczne, prawnicze czy
        inzynierskie - takie, ktore daja dobry zawod - byly platne. Ale jednak czesc
        kierunkow istniejaca w jakims sensie po to, zeby przetrwaly pewne wartosci i
        zdobycze kultury, powinna zostac bezplatna. Nie bardzo sobie wyobrazam filologa
        klasycznego splacajacego taki sam kredyt jak managera.
      • Gość: Dean Re: Biedni płacą za studia IP: 157.25.119.* 07.07.03, 09:09
        Gość portalu: Czytaj gazety a sie dowiesz! napisał(a):

        > Eo ipso wyksztalceni to ludzie bogaci? No, no czego to nie
        > wymysla!

        Badania mówią o zależności wykształcenie rodziców a droga edukacji dzieci a
        tytułu - "Biedni płaca za studia, bogaci dostają się na uczelnie bezpłatne" -
        ewidentna bzdura, jeśli nie pospolita manipulacja... Nauczyciele (jak
        najbardziej z wyższym wykształceniem) też są bogaci ? Moja mama dostaje 800 zł
        nauczycielskiej emerytury...
    • Gość: eru Za darmo uczą się najlepsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 08:34
      Jakoś się nie doszukałem, żeby ktoś użył tego argumentu.
      Jest bardzo duża grupa osób, które studiują wieczorowo/zaocznie tylko dlatego, że po prostu nie dostały się na studia dzienne, gdyż byli od nich lepsi.
      A że państwo nasze kochane woli wywalać kasę na takich górników (właśnie, czy dzieci nieźle sytuowanych górników studiują dziennie?) niż na edukację, to tak się kończy.
      Ogólnie, przekonanie, że studia są 'dla wszystkich' jest moim zdaniem dosyć głupie. Znam ludzi, którzy przez całą swoją edukację radzili sobie, delikatnie mówiąc, kiepsko a i tak aktualny 'pęd ku wiedzy' sprawia, że wydają co miesiąc kupę kasy na kształcenie, które i tak niewiele im nie da.
    • Gość: student Re: Biedni płacą za studia IP: *.nwn.pl / 192.168.3.* 07.07.03, 09:07
      hejka taka jest prawda, bo biedni musza na siebie zapracowac i
      nie stac ich zeby studiowac w obcym miescie i zeby rodzice
      mieszkanie mu kupili albo chociaz placili, stypendia sa ale
      male, a ludzie biedni wpadli na pomysl ze mozna popracowac i
      studiowac na zaocznych badz wieczorowych, jest tez grupa ludzi
      ktora faktycznie nie dostala sie na dzienne bo dzieciaki z
      inteligenckich rodzin robia swoje, nieraz sam widzialem jak
      dzieciaki przychodzili z rodzicami i z kopertami, u mnie nikt
      nigdy ze mna nie szedl na egzamin, i nikt mnie nie wspieral
      duchowo,zawsze sobie radzilem sam, studiowalem troche matematyki
      dziennie w swoim miescie ale widocznie nie jestem na tyle
      inteligentny ze poprostu wylecialem i studiuje na niepastwowej z
      ktorej jestem zadowolony gdyz nauczyciele naprawde potrafia
      wytlumaczyc ,a na panstwowych kazdy na kazdego lal i nie
      obchodzilo nikogo czy ty kumasz czy nie, ja polecam osobiscie.
      dlatego biednemu zawsze pozostaje placic zeby ktos mu chcial
      wiedze przekazac, bo na panstwowych sa dzieciaki inteligentow
      ktorzy tylko imprezuja i mysla ze jak maja rodzinke przy kasie i
      znajomosciach to wystarczy tylko odbebnic a tatus wszystko
      pozniej i tak zalatwi.......... dzieki wszystkim za
      przeczytanie:)
        • Gość: sERo Re: Biedni płacą za studia IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 11:15
          > Jeśli "biedny" studiuje na wieczorowych - ma zajęcia
          cały tydzień, tak jak
          > dzienni. Więc kiedy pracuje ?
          RANO - na pełen etat!!!! Np. od 8:00 - 16:00. Zajecia
          zaczynaja sie zazwyczaj o 17:00 - 19:00!!!!

          > Jeśli może więc pracować , by płacić za wieczorowe, to
          niech pracuje na opłacenie stancji i studiuje na dziennych.

          No i gdzie znajdzie (zwłaszcza na młodszych latach) pracę
          w pełnym wymiarze godzin do której będzie mógł chodzić
          bardzo nieregularnie (w poniedziałek na dziennych ma
          zajęcia od 8:00 - 14:00, we wtorek od 12:00 - 18:00).
          Oczywiście - wyjątki się znajdą (mi się udało), ale nie
          można uogólniać!
    • Gość: woo Re: Biedni p?aca˛ za studia IP: *.crowley.pl 07.07.03, 09:55
      najlepiej wyksztalceni - nie znaczy najlepiej zarabiajacy,
      najbogatsi.patrz: moi rodzice. oboje z wyzszym
      wyksztalceniem, mama pracuje w szkole, tata nie moze
      znalezc pracy zgodnie z wyksztalceniem od czasu, gdy po
      transformacji padaly przedsiebiorstwa panstwowe (w tym to,
      w ktorym pracowal).
      co nie zmienia faktu, ze ja studiuje dziennie na sgh.
    • Gość: robol Re: Biedni płacą za studia IP: *.parkowe.pol 07.07.03, 09:57
      Czemus biedny,bos glupi,czemus glupi, bos biedny.Biedy i glupi
      zawsze bedzie placil za studia, gdyz nie wszyscy musza byc
      madrzy.Ciezka dola jest robola,jego zycie to niewola.Nie jest to
      prawda iz leniwi rolnicy wywalczyli doplaty, rolnik nawet gdyby
      chcial to nie jest w stanie cos wywalczyc. Prosty
      przyklad :tanieje zywiec,a w sklepach ceny sa na takim samym
      pozimie.Wszystkie relacje ekonomiczne ustalaja najbogatsi
      t.j.kulczyki.
          • Gość: Ewa Re: złośliwy paradoks historii ;-) IP: *.visp.energis.pl 07.07.03, 11:09
            To już było (np. w latch 70-tych). Kiepsko się sprawdzało. Na
            dobrych uczelniach i tak żadne szanse się nie wyrównywały, bo
            ci, którzy mieli tam pójść albo nie chcieli albo się nie
            nadawli. Jestem za porządnymi stypendiami dla biednych i
            zdolnych, a nie za mnożeniem pseudo szkół wyższych (nie mówię o
            kilku na poziomie), które udają, że uczą i biorą za to
            pieniądze, a uczeni się na tę fikcję dobrowolnie zgadzają. A tak
            w ogóle- to tych naprawdę biednych, nad którymi tak tu się
            użalacie, nigdy nie będzie stać na takie uczelnie i albo się
            sprężą i pójdą na tzw. darmowe (choć to nie do końca tak) albo w
            ogóle studiować nie będą. Za to wielu jest takich (bogatych acz
            leniwych lub niezdolnych), którzy z góry wybierają płatne (bo
            stać ich na to)i nawet nie próbują startować na państwowe.
            Przynajmniej oszczędzą sobie tych żenujących kilkunastu punktów
            na 120, jakie niektórzy zdobyli np. na AE w Poznaniu.
    • Gość: MONIKA STUDIA BEZPŁATNE IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 10:38
      Nie zgadzam się z wnioskami artykułu. Gdyby studia były płatne
      dzisiaj nie byłabym mgr historii bo mojej mamy nie stać by było
      na czesne. Nie lubie pieprzenia, że i tak studia dzienne na
      uczelniach państwowych są płatne bo ... Ja nie płaciłam za
      naukę. Jedyne koszy to bilet miesięczny, podręczników nie
      kupowałam, z reguły korzystałam z bibliotek. Unikałam robienia
      stek stron kser jak niektóry moi koledzy też z powodu kosztów.
      Jeśli nie można było czegoś wypożyczyć to chodziłam do czytelni.
      Po za tym mieszkam na wsi mój ojciec skończył tylko zawodówkę.
      Na moją drogę życiową największy wpływ miała mama, nauczycielka
      po SN- ie i kult słowa drukowanego. Opieranie się na
      wykształceniu tylko jednego rodzica uważam za błedne i
      przestarzałe
    • Gość: druid wprowadzic BON EDUKACYJNY IP: firewall:* / 192.168.200.* 07.07.03, 10:43
      sprywatyzowac wszystkie szkoly i wprowadzic bon edukacyjny

      wtedy kazdy bedzie mial kase na studia i kasa, bedzie szla za studentem/uczniem.

      Wszystkie uczelnie (i szkoly) beda musialy konkurowac miedzy soba, jezeli
      chialyby dostac kase z bonow i przetwac.

      Ale niestety taki system nie jest na reke nauczycielskim zwiazkom zawodowym i
      klice profesorskiej, ciagnacej niezla kase z lapowek za przyjecia na studia.
      Taki system wymagalby konkurowania, a do tego wiekszosc nauczycieli w
      publicznych szkolach nie jest chetna.

      wiecej informacji na: edr.tpg.pl/declaration.jsp


        • Gość: druid Re: wprowadzic BON EDUKACYJNY-o naiwności... IP: firewall:* / 192.168.200.* 07.07.03, 15:58
          Gość portalu: Majka napisał(a):

          > Wprowadzono to już w szkołach podstawowych i średnich. Ledwie przędą...
          > przyjmują po 35 uczniów do klasy, bo inaczej szkoła padnie z biedy.
          > Już widzę tę "dobroć" na uczelniach ;-)

          ---czy mozesz podac mi informacje gdzie w Polsce sprywatyzowano szkoly
          podstawowe i srednie i wprowadzono bon edukacyjny?

          Czy mozesz podac obecny budzet ministerstwa edukacji podzielony przez liczbę
          uczniówi studentów w tym kraju? Załoze sie w ciemno (ale sprawdze jeszcze
          gdzies w necie jak bede mial chwilke) ze nie są to małe pieniądze. Tylko sposób
          wydawania tych pieniedzy w obecnym systemie jest wielce nieefektywny
    • Gość: kubajaw 100% odplatnosci! IP: *.acn.pl / 10.72.3.* 07.07.03, 10:44
      Na poczatku ustalmy jeden prosty fakt: NIE MA NIC ZA DARMO.
      NIEODPLATNE STUDIA TO STUDIA ZA KTORE PLACIMY PODATKAMI. Co to
      oznacza? Otoz to oznacza ze robotnik ktorego dzieci nie pojda na
      studia placi za studia inteligenckiego dziecka! Oczywistym jest,
      i to widac w kazdych badaniach, ze wraz ze wzrostem
      wyksztalcenia rosna zarobki. Co to oznacza? To oznacza ze ten
      robotnik prawdopodobnie jest do tego wszystkiego biedny jak mysz
      koscielna a ten inteligent ktorego dzieciom robotnik 'funduje'
      podatkami studia jest sporo zamozniejszy. No i teraz dzieci tego
      robotnika ida do pracy zeby oplacic studia prywatne badz
      zaoczne. Co to znaczy? To znaczy ze nie dosc ze ten robotnik
      placil za studia dziecka inteligenckiego, to teraz jego dzieci
      pojda do pracy, zaplaca podatek i w tym podatku zaplaca za
      studia dziecka inteligenckiego, sami nie korzystajac z
      przywileja studiow za darmo. To jeszcze nie koniec! Potem
      jeszcze zaplaca 'prywaciazowi' zeby moc sie ksztalcic. I kto ile
      razy placi za studia? Szacuje, ze rodzina inteligencka placi
      jakies 20% kosztow studiow, reszte placa ci ktorzy nigdy indeksu
      panstwowej uczelni nie zobacza. I taka jest wlasnie
      socjalistyczna sprawiedliwosc! Nie wspominajac juz o patologiach
      samego systemu nauczania - wykladowcy ktorzy lataja miedzy
      prywatnymi uczelniami jak kot z pecherzem zeby cokolwiek dorobic
      do marnej pensyjki uniwersyteckiej... ale studia sa za darmo!
      E-K-S-T-R-A
      • Gość: Ewa Re: 100% odplatnosci! IP: *.visp.energis.pl 07.07.03, 10:59
        100% niezgody. Jak przeglądam wyniki na niektóre kierunki i
        widzę, że na 120 możliwych punktów można mieć kilkanaście
        (kompletny brak realizmu w ocenie własnych możliwości) i jak
        pomyślę, że wszystkie te osoby pójdą na płatne i będą kiedyś
        miały wyższe wykształcenie, to doprawdy przerażenie mnie ogarnia.
        Studia dla wszystkich w myśl dawnej zasady " Nie matura lecz
        chęć szczera zrobi z ciebie oficera" - to dopiero byłby koszmar.
        A to się zaczyna już w podstawówce. Czy ktoś słyszał te jęki na
        temat trudnego potwornie testu dla szóstoklasistów??? Obłęd!!!
        Istny socjalizm. Kiedyś mieliśmy równe żołądki (starsi wiedzą co
        mam na myśli), a teraz mózgi. Coraz lepiej. Tylko niech potem
        nie płaczą nad bezrobotnymi po studiach/????/
        Dzieci robotników też mogą studiować za darmo. Wystarczy
        motywacja i przykładanie się do nauki (trochę zdolności też nie
        zawadzi, no ale to już geny). Żadne korepetycje nie są tu
        potrzebne.
        • Gość: kubajaw Re: 100% odplatnosci! IP: *.acn.pl / 10.72.3.* 07.07.03, 11:25
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > 100% niezgody. Jak przeglądam wyniki na niektóre kierunki i
          > widzę, że na 120 możliwych punktów można mieć kilkanaście
          > (kompletny brak realizmu w ocenie własnych możliwości) i jak
          > pomyślę, że wszystkie te osoby pójdą na płatne i będą kiedyś
          > miały wyższe wykształcenie, to doprawdy przerażenie mnie ogarnia.
          > Studia dla wszystkich w myśl dawnej zasady " Nie matura lecz
          > chęć szczera zrobi z ciebie oficera" - to dopiero byłby koszmar.
          > A to się zaczyna już w podstawówce. Czy ktoś słyszał te jęki na
          > temat trudnego potwornie testu dla szóstoklasistów??? Obłęd!!!
          > Istny socjalizm. Kiedyś mieliśmy równe żołądki (starsi wiedzą co
          > mam na myśli), a teraz mózgi. Coraz lepiej. Tylko niech potem
          > nie płaczą nad bezrobotnymi po studiach/????/
          > Dzieci robotników też mogą studiować za darmo. Wystarczy
          > motywacja i przykładanie się do nauki (trochę zdolności też nie
          > zawadzi, no ale to już geny). Żadne korepetycje nie są tu
          > potrzebne.

          Specjalnie abstrahowalem od mozliwosci mentalnych bo nie to jest istota
          problemu! Oczywiscie ze dzieci robotnikow maja szanse dzieki ciezkiej pracy
          dostac sie na nieodplatne studia tylko ze nie o to chodzi! Bo
          1. jak juz pisalem te studia wcale nie sa bezplatne - placimy za nie w podatkach
          2. nie wszyscy moga lub chca studiowac i o nich tez trzeba pomyslec. Niby
          dlaczego oni maja placic za edukacje kogos kto studiuje.
          Edukacja Z PEWNOSCIA NIE JEST DOBREM PUBLICZNYM i jako nie bedaca takim nie
          powinna byc dostarczana przez panstwo.
          Poza tym to o czym Pani pisala ze debile dostaja sie na 'platne' jest wlasnie
          produktem obecnego systemu fikcji bezplatnosci! W kapitalizmie nie ma cudow -
          panstwowe uczelnie nie maja pieniedzy wiec tworza kolejna fikcje:
          fikcje 'studiow' nazywajac je zaocznymi, wieczorowymi, potem uzupelniajacymi
          itd. itp. Ich poziom jest mierny - jak i czesto ten dziennych...
          • Gość: agnieszka 233 Re: 100% odplatnosci! IP: *.metronet.pl 07.07.03, 12:51
            Gość portalu: kubajaw napisał(a):

            Polski system podatkowy nie zwalnia osob z wyzszym
            wyksztalceniem od placenia podatku . Robotnik wcale nie placi
            wiec za nauke dziecka rodzicow z wyzszym wyksztalceniem, bo taki
            sam podatek (badz wyzszy nawet) placa oni sami.
            Najlepsze rozwiazanie widze w mozliwosci odliczania kosztow
            poniesionych na ksztalcenie dzieci (podobnie z leczeniem):
            koszty podrecznikow, korepetycji, kursow itp. Mozliwosc
            odliczania kosztow wynajmu mieszkania (akademika), oplaty za
            studia (jesli sa to studia platne). Ulgi te (straty w budzecie)
            z naddatkiem wyrownaja wplywy z podatkow placonych przez
            korepetytorow, wynajmujacych mieszkania, uczelnie platne.

            Co do zasady, ze wszystko co platne jest lepsze... W Polsce -
            jesli chodzi o szkoly - akurat ta regula sie nie sprawdza.
            Wszystkie (a poznalam i panstwowe, i prywatne) najlepsze szkoly
            srednie w Polsce to szkoly panstwowe. Podobnie jest z
            uczelniami. I dlugo tak bedzie. Prestiz i range uczelni nie
            tworzy bowiem wysokosc czesnego. Jest raczej odwrotnie. Dlatego
            duzo wody uplynie zanim uczelnie prywatne dorobia sie jakosci
            ksztalcenia na poziomie porownywalnym z nauka w panstwowej
            uczelni. Minie kilkanascie-kilkadziesiat lat wtedy zasada "place
            i wymagam" moze zacznie obowiazywac. W tej chwili wprowadzenie
            odplatnosci za studia na uczelniach panstwowych doprowadzi
            jedynie do spadku jakosci nauczania (poprzez np. obnizenie
            kryteriow naboru, zacznie obowiazywac zasada zysku (za wszelka
            cene) - powracam wiec do swojego pomyslu (ulgi za rzeczywiste
            koszty edukacji).









            Jak przeglądam wyniki na niektóre kierunki i
            > > widzę, że na 120 możliwych punktów można mieć kilkanaście
            > > (kompletny brak realizmu w ocenie własnych możliwości) i jak
            > > pomyślę, że wszystkie te osoby pójdą na płatne i będą kiedyś
            > > miały wyższe wykształcenie, to doprawdy przerażenie mnie
            ogarnia.
            > > Studia dla wszystkich w myśl dawnej zasady " Nie matura lecz
            > > chęć szczera zrobi z ciebie oficera" - to dopiero byłby
            koszmar.
            > > A to się zaczyna już w podstawówce. Czy ktoś słyszał te jęki
            na
            > > temat trudnego potwornie testu dla szóstoklasistów???
            Obłęd!!!
            > > Istny socjalizm. Kiedyś mieliśmy równe żołądki (starsi
            wiedzą co
            > > mam na myśli), a teraz mózgi. Coraz lepiej. Tylko niech
            potem
            > > nie płaczą nad bezrobotnymi po studiach/????/
            > > Dzieci robotników też mogą studiować za darmo. Wystarczy
            > > motywacja i przykładanie się do nauki (trochę zdolności też
            nie
            > > zawadzi, no ale to już geny). Żadne korepetycje nie są tu
            > > potrzebne.
            >
            > Specjalnie abstrahowalem od mozliwosci mentalnych bo nie to
            jest istota
            > problemu! Oczywiscie ze dzieci robotnikow maja szanse dzieki
            ciezkiej pracy
            > dostac sie na nieodplatne studia tylko ze nie o to chodzi! Bo
            > 1. jak juz pisalem te studia wcale nie sa bezplatne - placimy
            za nie w podatkac
            > h
            > 2. nie wszyscy moga lub chca studiowac i o nich tez trzeba
            pomyslec. Niby
            > dlaczego oni maja placic za edukacje kogos kto studiuje.
            > Edukacja Z PEWNOSCIA NIE JEST DOBREM PUBLICZNYM i jako nie
            bedaca takim nie
            > powinna byc dostarczana przez panstwo.
            > Poza tym to o czym Pani pisala ze debile dostaja sie
            na 'platne' jest wlasnie
            > produktem obecnego systemu fikcji bezplatnosci! W kapitalizmie
            nie ma cudow -
            > panstwowe uczelnie nie maja pieniedzy wiec tworza kolejna
            fikcje:
            > fikcje 'studiow' nazywajac je zaocznymi, wieczorowymi, potem
            uzupelniajacymi
            > itd. itp. Ich poziom jest mierny - jak i czesto ten
            dziennych...
      • Gość: sERo Re: 100% odplatnosci! IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 12:07
        Gość portalu: kubajaw napisał(a):

        > Na poczatku ustalmy jeden prosty fakt: NIE MA NIC ZA
        DARMO. NIEODPLATNE STUDIA TO STUDIA ZA KTORE PLACIMY
        PODATKAMI. Co to oznacza? Otoz to oznacza ze robotnik
        ktorego dzieci nie pojda na studia placi za studia
        inteligenckiego dziecka!

        Tia?!!!! Ale ten robotnik placi zazwyczaj mniejsze
        podatki, niz osoby bogate. Zgadza sie?!!!

        > Oczywistym jest, i to widac w kazdych badaniach, ze
        wraz ze wzrostem wyksztalcenia rosna zarobki.

        Tak?!! Zwlaszcza historykom, polonistom, bibliotekarzom
        itd. Ogolnie osobom z wyzszym wyksztalceniem pracujacym w
        budzetowce...

        > Co to oznacza? To oznacza ze ten robotnik
        prawdopodobnie jest do tego wszystkiego biedny jak mysz
        koscielna a ten inteligent ktorego dzieciom robotnik
        'funduje' podatkami studia jest sporo zamozniejszy.

        No wlasnie czesto tak nie jest! Do tego rowniez ten
        inteligent placi podatki. Wiecej - jesli jest
        zamozniejszy to placi wyzszy podatek! Dalej - zarowno z
        podatku robotnika jak i inteligenta utrzymywane sa studia
        dzienne. Zatem oboje stwarzaja szanse (rowniez dzieciom
        robotnika), ze jesli faktycznie beda zdolne, to maja
        szanse studiowac za darmo! Kryterium sa ich zdolnosci, a
        nie majatek rodzicow! Oczywiscie, ze dzieci z mniej
        zamoznych rodzin maja trudniej, ale po to jest system
        stypendiow socjalnych, kredytow itd (moze i
        niedoskonaly), zeby rowniez im dac szanse... Oczywiscie -
        nie trafia to do dzieci z rodzin najbiedniejszych, ale
        wprowadzenie oplat za studia tutaj tez sytuacji nie zmieni!!!


        > No i teraz dzieci tego robotnika ida do pracy zeby
        oplacic studia prywatne badz zaoczne. Co to znaczy? To
        znaczy ze nie dosc ze ten robotnik placil za studia
        dziecka inteligenckiego, to teraz jego dzieci pojda do
        pracy, zaplaca podatek i w tym podatku zaplaca za
        studia dziecka inteligenckiego, sami nie korzystajac z
        przywileja studiow za darmo.

        Powtarzam - do pracy, zeby oplacic studia, ida dzieci z
        rodzin najubozszych. I beda to musialy robic czy
        wszystkie rodzaje studiow beda odplatne, czy nie. Po
        prostu ich rodzicow nie stac na utrzymywanie
        niepracujacego dziecka do 24 roku zycia.

        > To jeszcze nie koniec! Potem jeszcze zaplaca
        'prywaciazowi' zeby moc sie ksztalcic.
        Uczelnie panstwowe, tez maja studia wieczorowe i zaoczne!
        Wiec niekoniecznie prywaciarzowi!

        > I kto ile razy placi za studia? Szacuje, ze rodzina
        inteligencka placi jakies 20% kosztow studiow, reszte
        placa ci ktorzy nigdy indeksu panstwowej uczelni nie
        zobacza.

        Nie - rodzina nauczycieli placi taki sam % kosztow, co
        rodzina robotnikow (poziom zarobkow mniej wiecej
        podobny). Dzieci nauczycieli latwiej dostaja sie na
        studia dzienne, bo od najmlodszych lat wpajany jest im
        kult nauki i dobrego wyksztalcenia, maja dostep do
        domowej biblioteczki i ogolnie do dobr kultury wyzszej.

        > I taka jest wlasnie socjalistyczna sprawiedliwosc!
        Nie to jest odzew na potrzeby spoleczne! Jako
        spoleczenstwo potrzebujemy zdolnych, dobrze
        wyksztalconych ludzi, bo inaczej jako narod przestaniemy
        sie rozwijac! Dlatego wszyscy oplacamy studia dziennych
        garstce zdolnych wybrancow zarowno z rodzin
        inteligenckich jak i robotniczych, czy wiejskich. To, ze
        proporcje sa nierowne, potwierdza tylko, ze istnieja
        znaczne roznice w wychowaniu w zaleznosci od pochodzenia.
        I tyle!

        > Nie wspominajac juz o patologiach samego systemu
        nauczania - wykladowcy ktorzy lataja miedzy prywatnymi
        uczelniami jak kot z pecherzem zeby cokolwiek dorobic do
        marnej pensyjki uniwersyteckiej... ale studia sa za darmo!
        Bez komentarza...
        • Gość: kubajaw odp. + drobny przyklad... IP: *.acn.pl / 10.72.3.* 07.07.03, 14:05
          Gość portalu: sERo napisał(a):

          > Gość portalu: kubajaw napisał(a):
          >
          > > Na poczatku ustalmy jeden prosty fakt: NIE MA NIC ZA
          > DARMO. NIEODPLATNE STUDIA TO STUDIA ZA KTORE PLACIMY
          > PODATKAMI. Co to oznacza? Otoz to oznacza ze robotnik
          > ktorego dzieci nie pojda na studia placi za studia
          > inteligenckiego dziecka!
          >
          > Tia?!!!! Ale ten robotnik placi zazwyczaj mniejsze
          > podatki, niz osoby bogate. Zgadza sie?!!!

          NO I CO Z TEGO ZE MNIEJSZE? I TAK CZESC Z NICH IDZIE NA COS Z CZEGO ON NIE
          KORZYSTA!

          > > Oczywistym jest, i to widac w kazdych badaniach, ze
          > wraz ze wzrostem wyksztalcenia rosna zarobki.
          >
          > Tak?!! Zwlaszcza historykom, polonistom, bibliotekarzom
          > itd. Ogolnie osobom z wyzszym wyksztalceniem pracujacym w
          > budzetowce...

          OCZYWISCIE ZE TAK! PO PIERWSZE TE LICZBY ODNOSZA SIE DO SREDNICH ZAROBKOW I ONA
          JEST NA PEWNO WYZSZA DLA LUDZI Z WYZSZYM WYKSZTALCENIEM. MOZNA POWIEDZIEC ZE
          STATYSTYKA JAK TO STATYSTYKA JEST LATWO MANIPULOWALNA. MIMO TO LATWO
          ZAOBSERWOWAC ZE NAUCZYCIELKA ZARABIA WIECEJ OD PANI SPRZATAJACEJ W TEJ SAMEJ
          SZKOLE. NIEWIELE WIECEJ ALE WIECEJ!

          > > Co to oznacza? To oznacza ze ten robotnik
          > prawdopodobnie jest do tego wszystkiego biedny jak mysz
          > koscielna a ten inteligent ktorego dzieciom robotnik
          > 'funduje' podatkami studia jest sporo zamozniejszy.
          >
          > No wlasnie czesto tak nie jest! Do tego rowniez ten
          > inteligent placi podatki. Wiecej - jesli jest
          > zamozniejszy to placi wyzszy podatek!

          TO ZE PLACI WIECEJ TO BETKA. ON PLACI PODATKI WEDLUG PROGRESYWNEJ SKALI - TO
          JEST DOPIERO ZLODZIEJSTWO!

          Dalej - zarowno z
          > podatku robotnika jak i inteligenta utrzymywane sa studia
          > dzienne.

          FAJNIE. TYLKO ZE OBAJ PLACA A JEDEN KORZYSTA...

          Zatem oboje stwarzaja szanse (rowniez dzieciom
          > robotnika), ze jesli faktycznie beda zdolne, to maja
          > szanse studiowac za darmo! Kryterium sa ich zdolnosci, a
          > nie majatek rodzicow! Oczywiscie, ze dzieci z mniej
          > zamoznych rodzin maja trudniej, ale po to jest system
          > stypendiow socjalnych, kredytow itd (moze i
          > niedoskonaly), zeby rowniez im dac szanse... Oczywiscie -
          > nie trafia to do dzieci z rodzin najbiedniejszych, ale
          > wprowadzenie oplat za studia tutaj tez sytuacji nie zmieni!!!

          BEZ ZARTOW! ZAWSZE NAWET ZA KOMUNY BOGACI MAJA LEPIEJ! JAK KTOS JEST BIEDNY I
          NIE MIESZKA W MIESCIE AKADEMICKIM TO I TAK NIE BEDZIE GO STAC NA WYNAJEM
          STANCJI I UTRZYMANIE SIE. NA MARGINESIE TO I TAK AKADEMIKI SA 'OBSTAWIONE' NIE
          NAJBIEDNIEJSZYMI A NAJBARDZIEJ CWANYMI... SAMORZADY STUDENCKIE, CI CO ZAPLACILI
          W LAPE, KOLESIE KOLESI... ITD. ITP.
          >
          >
          > > No i teraz dzieci tego robotnika ida do pracy zeby
          > oplacic studia prywatne badz zaoczne. Co to znaczy? To
          > znaczy ze nie dosc ze ten robotnik placil za studia
          > dziecka inteligenckiego, to teraz jego dzieci pojda do
          > pracy, zaplaca podatek i w tym podatku zaplaca za
          > studia dziecka inteligenckiego, sami nie korzystajac z
          > przywileja studiow za darmo.
          >
          > Powtarzam - do pracy, zeby oplacic studia, ida dzieci z
          > rodzin najubozszych. I beda to musialy robic czy
          > wszystkie rodzaje studiow beda odplatne, czy nie. Po
          > prostu ich rodzicow nie stac na utrzymywanie
          > niepracujacego dziecka do 24 roku zycia.
          >

          NO WLASNIE! TO PO CO MAJA JESZCZE PLACIC W PODATKACH ZA STUDIA 'INTELIGENTA'?

          > > To jeszcze nie koniec! Potem jeszcze zaplaca
          > 'prywaciazowi' zeby moc sie ksztalcic.
          > Uczelnie panstwowe, tez maja studia wieczorowe i zaoczne!
          > Wiec niekoniecznie prywaciarzowi!

          > > I kto ile razy placi za studia? Szacuje, ze rodzina
          > inteligencka placi jakies 20% kosztow studiow, reszte
          > placa ci ktorzy nigdy indeksu panstwowej uczelni nie
          > zobacza.
          >
          > Nie - rodzina nauczycieli placi taki sam % kosztow, co
          > rodzina robotnikow (poziom zarobkow mniej wiecej
          > podobny).

          NO TAK! PLACA TAKI SAM PROCENT TYLKO ZE JEDNI DOSTAJA W ZAMIAN ZA TO USLUGE POD
          POSTACIA NAUKI PRZEZ 5 LAT A DRUDZY FIGE Z MAKIEM... JEZELI TO NIE JEST
          NIESPRAWIEDLIWE TO NAJWIDOCZNIEJ MAMY ZUPELNIE INNE POJECIE O SPRAWIEDLIWOSCI!

          Dzieci nauczycieli latwiej dostaja sie na
          > studia dzienne, bo od najmlodszych lat wpajany jest im
          > kult nauki i dobrego wyksztalcenia, maja dostep do
          > domowej biblioteczki i ogolnie do dobr kultury wyzszej.
          >
          > > I taka jest wlasnie socjalistyczna sprawiedliwosc!
          > Nie to jest odzew na potrzeby spoleczne! Jako
          > spoleczenstwo potrzebujemy zdolnych, dobrze
          > wyksztalconych ludzi, bo inaczej jako narod przestaniemy
          > sie rozwijac! Dlatego wszyscy oplacamy studia dziennych
          > garstce zdolnych wybrancow zarowno z rodzin
          > inteligenckich jak i robotniczych, czy wiejskich. To, ze
          > proporcje sa nierowne, potwierdza tylko, ze istnieja
          > znaczne roznice w wychowaniu w zaleznosci od pochodzenia.
          > I tyle!

          WIEC DROBNY PRZYKLAD:
          MOJ ZNAJOMY AMERYKANIN STUDIOWAL NA HARVARDZIE, LITERATURE ROSYJSKA. STUDIA
          KOSZTUJA ROCZNIE 35.000$. ALE! KAZDY KTO UBIEGA SIE O MIEJSCE SKLADA RAZEM Z
          INNYMI DOKUMENTAMI ZEZNANIE PODATKOWE RODZICOW. OD TEGO ILE RODZICE ZARABIAJA
          ZALEZY PROCENT OD RZECZONYCH 35.000 JAKI MUSI ZAPLACIC. DZIECIAKI ROCKEFELLEROW
          ZAPLACA 35.000 A INNYM JESZCZE DOPLACA ZEBY STUDIOWALI! I PROSZE ZAUWAZYC O ILE
          SPRAWIEDLIWSZY JEST TEN SYSTEM! PLACA ZA INNYCH TYLKO CI KTORZY W OGOLE
          STUDIUJA A NIE NP. ROBOTNICY KTORZY KONCZA EDUKACJE NA SZKOLE SREDNIEJ! PONADTO
          PLACI SIE TYLE ILE JEST SIE W STANIE. MOJ ZNAJOMY PLACIL BODAJZE 13.000 ROCZNIE
          BO HARVARD STWIERDZIL ZE TYLE SA W STANIE ZAPLACIC JEGO RODZICE.
          I JESZCZE KROTKA UWAGA: WARTO ZWROCIC UWAGE ILE REALNIE (!) KOSZTUJA STUDIA -
          MOZE NIE 35.000 BO TYLE PLACA NAJBOGATSI ALE POWIEDZMY ZE 20.000 $ ROCZNIE. I
          TO JEST REALNA CENA - WIEC NIC DZIWNEGO ZE ZEBY W POLSCE STUDIA BYLY 'DARMOWE'
          TRZEBA SCIAGAC DANINE OD CALEGO SPOLECZENSTWA.

          > > Nie wspominajac juz o patologiach samego systemu
          > nauczania - wykladowcy ktorzy lataja miedzy prywatnymi
          > uczelniami jak kot z pecherzem zeby cokolwiek dorobic do
          > marnej pensyjki uniwersyteckiej... ale studia sa za darmo!
          > Bez komentarza...

          • Gość: sERo Re: odp. + drobny przyklad... IP: *.ds.uj.edu.pl 07.07.03, 16:07
            Gość portalu: kubajaw napisał(a):
            > NO I CO Z TEGO ZE MNIEJSZE? I TAK CZESC Z NICH IDZIE NA
            COS Z CZEGO ON NIE KORZYSTA!

            Jak to nie skorzysta?! Oczywiscie, ze tak, ale nie
            bezposrednio. Skoro na bezplatne studia dzienne idzie
            wiekszosc najzdolniejszych (a nie najbogatszych) i
            wlasnie tam maja szanse uzyskac znacznie lepsze
            wyksztalcenie (bo i czasu na nauke jest najwiecej), to
            poziom wyksztalcenia calego spoleczenstwa sie podnosi, a
            ma to ewidentny i wymierny skutek ekonomiczny dla WSZYSTKICH!

            Spojrz na to tez od tej strony - robotnika NIGDY nie
            bedzie stac na oplacenie dziecku studiow. Ale dzieki
            temu, ze wszyscy placimy podatki, jesli dziecko robotnika
            faktycznie bedzie uzdolnione, to ma szanse dostac sie na
            bezplatne studia dzienne! Ma szanse, ktorej przy
            odplatnych studiach nigdy by nie mialo!

            > OCZYWISCIE ZE TAK! PO PIERWSZE TE LICZBY ODNOSZA SIE DO
            SREDNICH ZAROBKOW I ONA JEST NA PEWNO WYZSZA DLA LUDZI Z
            WYZSZYM WYKSZTALCENIEM.
            Super! Czyli jeden menadzer zachodniej firmy z zarobkami
            30,000 zl miesiecznie i 9 nauczycieli z zarobkami po 1000
            zl i wychodzi nam cudowna pensja srednia w wysokosi 3900
            zl. Na podstawie tego mozemy stwierdzic, ze wszyscy
            ludzie z wyzszym wyksztalceniem dobrze zarabiaja.

            > MOZNA POWIEDZIEC ZE STATYSTYKA JAK TO STATYSTYKA JEST
            LATWO MANIPULOWALNA.
            No wlasnie masz u gory przyklad. Problem w tym, ze
            wiekszosc dobrze zarabiajacej kadry kierowniczej ma
            wyzsze wyksztalcenie i baaaaaardzo zawyza srednia osob po
            studiach. Ciekaw jestem czy ktos potrafi przedstawic
            odpowiednie dane - np. ilu ludzi z wyzszym wyksztalceniem
            pracujacych w budzetowce przypada na jednego menadzera
            (cos mi sie wydaje ze stosunek bedzie duzo wyzszy niz
            przedstawione przeze mnie 9:1).

            > MIMO TO LATWO ZAOBSERWOWAC ZE NAUCZYCIELKA ZARABIA
            WIECEJ OD PANI SPRZATAJACEJ W TEJ SAMEJ SZKOLE. NIEWIELE
            WIECEJ ALE WIECEJ!
            Ha, ale ta nauczycielka zarabia duzo mniej od robotnika
            budowlanego, dobrego tokarza, czy zawodowego kierowcy,
            ktorzy zazwyczaj nie maja wyzszego wyksztalcenia.
            Sprzataczki, pielegniarki to smutny wyjatek.

            > TO ZE PLACI WIECEJ TO BETKA. ON PLACI PODATKI WEDLUG
            PROGRESYWNEJ SKALI - TO JEST DOPIERO ZLODZIEJSTWO!
            Nie! Lepiej zeby koszty panstwa ponosili wylacznie w
            stosunku do wysokosci swoich zarobkow - niech
            nauczycielka, ktorej czesto brakuje na chleb placi 19%
            podatku i menadzer, ktory dostaje szalu, bo brakuje mu na
            wykonczenie nowej kuchni w luksusowym mieszkaniu tez
            niech placi 19%. Tak bedzie sprawiedliwiej i mniej
            zlodziejsko....

            > FAJNIE. TYLKO ZE OBAJ PLACA A JEDEN KORZYSTA...
            Obaj placa i obaj korzystaja wylacznie posrednio. A
            bezposrednio, to z przywileju bezplatnych studiow
            korzysta dziecko jednego z nich - to zdolniejsze i lepiej
            przygotowane! Niestety, akurat najczesciej bedzie to
            dziecko inteligenta... Ale tak juz jest na tym swiecie i
            tego nie zmienisz...

            > BEZ ZARTOW! ZAWSZE NAWET ZA KOMUNY BOGACI MAJA LEPIEJ!
            Zgadza sie, ze bogaci zawsze beda mieli lepiej. To nie
            oznacza, ze wobec tego nie powinnismy pomagac
            biedniejszym. Zwlaszcza jesli sa w stanie nam ta pomoc w
            jakis sposob zwrocic - a tak wlasnie jest z dawaniem
            szansy na wyksztalcenie osobom z biedniejszych rodzin!

            > JAK KTOS JEST BIEDNY I NIE MIESZKA W MIESCIE
            AKADEMICKIM TO I TAK NIE BEDZIE GO STAC NA WYNAJEM
            STANCJI I UTRZYMANIE SIE.
            Czlowieku - ja tak dwa lata robilem! Utrzymywalem sie w
            Krakowie wylacznie z renty rodzinnej - na poczatku 350 zl
            / miesiac! Matka nie mogla mi nic pomoc ze swojej
            emerytury...

            > NA MARGINESIE TO I TAK AKADEMIKI SA 'OBSTAWIONE' NIE
            NAJBIEDNIEJSZYMI A NAJBARDZIEJ CWANYMI... SAMORZADY
            STUDENCKIE, CI CO ZAPLACILI W LAPE, KOLESIE KOLESI...
            ITD. ITP.
            Nie przesadzaj - te 5, 10% nieprawidlowosci sie znajdzie
            (jak wszedzie), ale to juz nie powod zeby uogolniac i
            mowic ze caly system jest zly. Choc Ty to chyba tak lubisz...

            > NO WLASNIE! TO PO CO MAJA JESZCZE PLACIC W PODATKACH ZA
            STUDIA 'INTELIGENTA'?
            Odsetek ZDOLNYCH osob, ktorych rodzin faktycznie nie stac
            na utrzymywanie ich na studiach dziennych jest naprawde
            maly - ja mam naprawde duzo znajomych i znam tylko dwie
            takie osoby... Zreszta i one (gdyby istnialy odpowiednie
            poradnie pomocowe) z pewnoscia poradzilby sobie na
            dziennych - waletowanie w akademiku + stolowka +
            stypendium socjalne + jakies dorabianie na boku. Daloby
            sie przezyc...

            > NO TAK! PLACA TAKI SAM PROCENT TYLKO ZE JEDNI DOSTAJA W
            ZAMIAN ZA TO USLUGE POD POSTACIA NAUKI PRZEZ 5 LAT A
            DRUDZY FIGE Z MAKIEM...
            Ani jedni, ani drudzy dostaja tylko posrednio.
            Bezposrednio dostaje SZANSE zdolniejsze dziecko z obu rodzin.

            > JEZELI TO NIE JEST NIESPRAWIEDLIWE TO NAJWIDOCZNIEJ
            MAMY ZUPELNIE INNE POJECIE O SPRAWIEDLIWOSCI!
            Dla Ciebie Panstwo to organizacja zlodziejska. Dla mnie
            instytucja, ktora powinna wyrownywac szanse na start w
            zyciu... Wiem, ze idealnego wyrownania nigdy nie
            osiagniemy (to by byla jakas utopia), ale to nie oznacza,
            ze nie warto probowac.

            > WIEC DROBNY PRZYKLAD: MOJ ZNAJOMY AMERYKANIN STUDIOWAL
            NA HARVARDZIE, LITERATURE ROSYJSKA. STUDIA KOSZTUJA
            ROCZNIE 35.000$. ALE! KAZDY KTO UBIEGA SIE O MIEJSCE
            SKLADA RAZEM Z INNYMI DOKUMENTAMI ZEZNANIE PODATKOWE
            RODZICOW. OD TEGO ILE RODZICE ZARABIAJA ZALEZY PROCENT OD
            RZECZONYCH 35.000 JAKI MUSI ZAPLACIC. DZIECIAKI
            ROCKEFELLEROW ZAPLACA 35.000 A INNYM JESZCZE DOPLACA ZEBY
            STUDIOWALI! I PROSZE ZAUWAZYC O ILE SPRAWIEDLIWSZY JEST
            TEN SYSTEM! PLACA ZA INNYCH TYLKO CI KTORZY W OGOLE
            STUDIUJA A NIE NP. ROBOTNICY KTORZY KONCZA EDUKACJE NA
            SZKOLE SREDNIEJ! PONADTO PLACI SIE TYLE ILE JEST SIE W
            STANIE. MOJ ZNAJOMY PLACIL BODAJZE 13.000 ROCZNIE BO
            HARVARD STWIERDZIL ZE TYLE SA W STANIE ZAPLACIC JEGO
            RODZICE.
            Przecietna rodzine amerykanska stac na gigantyczne
            wydatki na wyksztalcenie dziecka. Przecietna Polska
            rodzine ma to nie stac! Stad bogatsi musze dorzucac
            biedniejszym troche pieniedzy poprzez nieliniowy system
            podatkowy (choc oczywiscie duza czesc pieniedzy jest przy
            tym marnotrawiona). Idealnych rozwiazan nie ma :-(.

            > I JESZCZE KROTKA UWAGA: WARTO ZWROCIC UWAGE ILE REALNIE
            (!) KOSZTUJA STUDIA - MOZE NIE 35.000 BO TYLE PLACA
            NAJBOGATSI ALE POWIEDZMY ZE 20.000 $ ROCZNIE. I TO JEST
            REALNA CENA - WIEC NIC DZIWNEGO ZE ZEBY W POLSCE STUDIA
            BYLY 'DARMOWE' TRZEBA SCIAGAC DANINE OD CALEGO
            SPOLECZENSTWA.
            I lepiej tak, niz zebysmy mieli wyedukowac tylko 5%
            dzieci z najbogatszych rodzin (ktore wcale nie sa
            najzdolniejsze). Dla spoleczenstwa bardzo wazne jest, aby
            jak najwieksza jego czesc byla dobrze wyksztalcona...

            Pozdrawiam (ale sie rozpisalem)...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka