Dodaj do ulubionych

obroniłam się i... smutno mi

22.05.09, 17:09
Wczoraj o 13 Szanowna Komisja jednomyślnie przyjęła obronę mojej pracy dr. Z
jednej strony cieszę się, jak nie wiem co. Z drugiej strony jest mi smutno. Po
pierwsze nie opiję tego faktu, bo właśnie kończę 7 miesiąc ciąży. Po drugie od
sierpnia zostanę bezrobotną matką dwójki dzieci i zaczynam się zastanawiać po
co był mi ten dr. Satysfakcję mam, że mi się udało. Lat poświęconych tej pracy
w ogóle nie uważam za stracone, ale przyznam, że po cichu liczyłam, iż po
wszystkim łatwiej będzie mi się dobić do niektórych drzwi (w sensie
zawodowym). Chyba jednak się przeliczyłam. Pozostaje mi cieszyć się, że temat
miałam ciekawy i sporo się dowiedziałam, sporo naczytałam i mimo wszystko
chyba bym to powtórzyła stając ponownie przed decyzją o wszczęciu przewodu.
Obserwuj wątek
    • ford.ka Re: obroniłam się i... smutno mi 22.05.09, 17:54
      Droga Pani Doktor!

      Pewnie nie jestem pierwszy, ale dołączam do gratulacji!
      Dzisiaj jest Pani smutno, ale nie widziałbym przyszłości w tak
      szarych barwach. Po mojej obronie miałem dokładnie taką samą wizję
      przyszłości (tym bardziej bolesna, ze moje szefostwo nie tylko nie
      zaproponowalo mi pracy, ale uniemozliwilo podjecie jej gdzie
      indziej, gdzie akurat mnie chcieli), troche sie pomeczylem, troche
      podojezdzalem, a potem zapakowalem furgonetke ksiazek, zmienilem
      miasto i teraz dziekuje Bialej Bogini, ze zadnego ze scenariuszy,
      ktore snulem podczas obiadu doktorskiego (na ktory przyszedl tylko
      jeden recenzent, reszta sie wymowila...) sie nie sprawdzil. Na pewno
      nie bedzie latwo, trzeba sie bedzie bardzo starac, przemyslec swoje
      priorytety, z wielu rzeczy zrezygnowac, ale bedzie dobrze!
      • wykopki Re: obroniłam się i... smutno mi 22.05.09, 20:23
        Do rota_9
        Mam prośbę, mogłabyś opisać tak w kilku punktach jak się do tego
        zabrałaś, czyli ile to trwało? I czemu np. nie zostałaś na uczelni?
    • niewyspana123 Re: obroniłam się i... smutno mi 22.05.09, 22:14
      Przez moment miałam jazdę, że to ja tego posta napisałam, tylko nie pamiętam...
      Ale uf, w ciąży nie jestem, mam już dwójkę małych potworów.
      Po obronie w lutym miałam mega doła, teraz mam tylko doła.
      Dużo wysiłku, czasu raczej zmarnowanego. Liczyłam na zatrudnienie, ale sytuacja
      kadrowo-personalna w jednostce się zmieniła, ja nie jestem "dobrze umocowana",
      więc zostałam tak trochę z niespełnionymi marzeniami (chyba że to za mocne
      słowo, może nadziejami)
      Do teraz nie wiem co dalej, chwilowo jestem matką-Polką itd, nawet nie wiem, jak
      zabrać się do dalszych kroków. Wysyłać w ciemno cv na uczelnie, w dodatku z
      niezbyt popularną specjalizacją?
      Trochę jednak żałuję tego czasu, może trzeba było iść na asystentkę do
      korporacji, pewnie dziś byłabym dalej.
      Sorry za taką prywatę, pozdrawiam założycielkę wątku. I innych też oczywiście.
    • wchodzacawswiatsocjologii Re: obroniłam się i... smutno mi 22.05.09, 22:44
      Wszystkim było smutno po obronie, jakie to życie okropne :( :P
      • thersites Re: obroniłam się i... smutno mi 22.05.09, 22:54
        Po Twojej zapłacze świat...
        • wchodzacawswiatsocjologii Re: obroniłam się i... smutno mi 23.05.09, 00:26
          Po Twojej do teraz płacze heh:)
          Zresztą z tego postu wynika, że nie warto się bronic

          Dalej jechac po mnie !! tylko bez przekleństw :)
          • thersites Re: obroniłam się i... smutno mi 23.05.09, 00:33
            Nie, dzięki, raczej nieśmiały jestem. Bez odbioru.
    • eni.huso Re: obroniłam się i... smutno mi 23.05.09, 11:28
      nie dołuj się, to stan hormonów, pomyśl ze przyszly rok to takie zasłuzone
      wakacje po ciezkiej pracy i usprawiedliwione nicnieróbstwo, a potem opiekunka,
      dzieci do przedszkola a Ty do pracy i zdardze Ci maly sekret, ze juz tak
      bedziesz musiala pracowac do samej emerytury (no chyba ze planujesz wiecej
      dzieci ;).

      Niestety ;), ale matka z dwojgiem dzieci (male szanse na nastepne), odchowane
      (nie trzeba poswiecac im duzo czasu) i odchorowane (nie trzeba brac zwolnien),
      to według szefów dobry material na pracownika naukowego, nawet powiedzialabym
      material traktowany na rowni z mezczyznami ;).
      pozdr.
      • alba.alba Re: obroniłam się i... smutno mi 24.05.09, 20:25
        eni.huso napisała:
        > Niestety ;), ale matka z dwojgiem dzieci (male szanse na nastepne)

        Wpadki zdarzają się każdemu, szczególnie jak widać, że kobieta płodna. A bezdzietna kobieta to albo bezpłodna albo w mistrzowski sposób zna się na antykoncepcji.

        odchowane
        > (nie trzeba poswiecac im duzo czasu)

        Zależy jak się będą uczyły. Jak źle, to każde popołudnie zajęte na tłumaczenie dziecku zadań domowych. Poza tym wywiadówki, żadania urlopów koniecznie na czas ferii i wakacji pozostają wciąż akutalne.

        > odchorowane (nie trzeba brac zwolnien)
        A to jest jakaś granica wiekowa, poza którą się nie choruje? Zwykła grypa dla matki z dwójką dzieci oznacza trzykrotne zwolnienie, a bezdzietna troszczy się tylko o swoją grypę.
        • eni.huso Re: obroniłam się i... smutno mi 25.05.09, 15:12
          jak ktoś sie chce przyczepić to zawsze będzie do czego, prawda???

          Matka z dwojgiem dzieci to moze byc matka która sie swietnie zna na
          antykoncepcji bo planowala dwoje, ma dwoje i wiecej miec nie bedzie, no chyba ze
          zachce sie jej piecioro.

          i chyba tez kazdy wie, ze jak sie ma dziecko to o zadnej pracy w domu raczej nie
          można myslec, chyba ze jak dziecko juz spi. ale jak ktos jest zorganizowany to
          miedzy 8 a 16 w pracy zrobi wszystko co trzeba.

          nie rozumiem dlaczego zwykła grypa dla matki z dwojka to trzykrotne zwolnienie.

          choroby sie zdarzaja, bezdzietna kobieta z noga w gipsie, biegunka i migrena
          raczej na nic sie nie przyda.

          pozdrawiam serdecznie.
          • alba.alba Re: obroniłam się i... smutno mi 30.05.09, 19:42
            eni.huso napisała:
            > Matka z dwojgiem dzieci to moze byc matka która sie swietnie zna na
            > antykoncepcji bo planowala dwoje, ma dwoje i wiecej miec nie bedzie

            Podobno co najmniej połowa małżeństw zawieranych jest z powodu nieplanowanych ciąż, więc nawet jak ona jest "święta" pod tym względem, to zawsze będzie podejrzenie, że przynajmniej jedno dziecko było nieplanowane. Tym bardziej, że w ciążę zachodziła nie mając pracy;)))Czy tak postępuje rozsądny człowiek?

            > ale jak ktos jest zorganizowany to
            > miedzy 8 a 16 w pracy zrobi wszystko co trzeba.

            Od 8 do 16 to pracują tylko sekretarki i to te niższego szczebla. Ambitne zajęcia wymagają większych nakładów czasowych.

            > nie rozumiem dlaczego zwykła grypa dla matki z dwojka to trzykrotne zwolnienie.

            Dlatego, że najpierw choruje jedno dziecko, później ona przez nie zarażona, a na końcu drugie dziecko. Chyba że jesteś zwolenniczką posyłania chorych dzieci do żłobka albo przedszkola.

            > choroby sie zdarzaja, bezdzietna kobieta z noga w gipsie, biegunka i migrena
            > raczej na nic sie nie przyda.

            Zgadza się, ale bezdzietna ma na swojej głowie tylko swoją nogę i swoją biegunkę, a matka także nogi i biegunki jej dzieci - więc prawdopodobieństwo zwolnienia lekarskiego jest większe.
            • eni.huso Re: obroniłam się i... smutno mi 31.05.09, 11:55
              z tego co piszesz zrozumiałam, że dla Ciebie matka z dziećmi to kiepski
              pracownik i nie ma co takiego zatrudniać, utrzymywać i tym bardziej inwestować.
              To bardzo smutne.
            • dala.tata Re: obroniłam się i... smutno mi 31.05.09, 12:00
              bzdurzysz alba. za chwile sie okaze, ze ludzie z chorobami chronicznymi nie
              powinni pracowac, bo prawdopodobienstwo zwolnien lekarskich jest tez duze, co?
              proponowalbym tez zmuszac do szczepionek na grype (za wlasne pieniadze) - nie
              wezmie, wywalac z prayc - co nam tu bedzie wirusy rozsiewac.
    • eeela Re: obroniłam się i... smutno mi 23.05.09, 14:05
      Ja obserwuję podobne stany u wszystkich swoich świeżo obronionych znajomych,
      choć nikt z nich nie był w ciąży :-) Kończenie doktoratu zawsze jest trudne, w
      przeważającej większości przypadków ludzie nie wiedzą, co będzie dalej, w
      przeważającej większości przypadków na wymarzoną pracę trzeba jeszcze sporo
      czekać, i w przeważającej większości przypadku zaraz po obronie następuje
      uczucie pustki i zagubienia. Oceniam więc, że to normalne :-)
      • mruzkaa Re: obroniłam się i... smutno mi 23.05.09, 17:23
        Ma to nawet swoją nazwę w psychologii: depresja podoktoratowa.
    • rota_9 Re: obroniłam się i... smutno mi 24.05.09, 18:42
      Weekend spędziłam w pracy, więc nie miałam czasu myśleć o tym jak beznadziejny
      jest/będzie mój los. Dziękuję za gratulacje i postaram się uwierzyć, że to
      dopiero początek, a nie koniec. Dzisiaj już mi lepiej. Teraz czekam do czerwca
      na Radę Wydziału, a potem muszę zacząć klecić jakiś artykuł. Byle do przopdu.
    • adept44_ltd Re: obroniłam się i... smutno mi 24.05.09, 21:46
      Lesio, źle stawiasz kwestię, dobry doktorat koleżanki w małej
      depresji może być o niebo lepszy od twojego kiepskiego... to nie
      uczelnia pisze doktoraty, tylko autorzy...
      • mr_kagan Re: obroniłam się i... smutno mi 25.05.09, 19:19
        Uczelnia jest gwarantem jakosci doktoratu: dobra gwarantuje
        dobra jakosc, a zla - zla...
    • frusto Re: obroniłam się i... smutno mi 25.05.09, 16:18
      rota_9 napisała:
      > Pozostaje mi cieszyć się, że temat
      > miałam ciekawy i sporo się dowiedziałam, sporo naczytałam i mimo wszystko
      > chyba bym to powtórzyła stając ponownie przed decyzją o wszczęciu przewodu.

      Pani rota,

      Gratuluje. A to, co powodowalo o sensie pracy nad doktoratem to ten fragment,
      ktory pozostawilem. Ja niestety nie jestem pewien, czy moglbym powiedziec o
      swoim doktoracie to samo. Gdybym mogl pisac go drugi raz, wybralbym zupelnie
      inny temat, bo po 4 latach sleczenia nad literatura, pisania, dlubania doszedlem
      do wniosku, ze moj doktorat byl bez sensu, teza jest mocno naciagana a
      problematyka nieco juz nie na czasie :). Konczylem wlasciwie bez przekonania i
      bez wiary :). Zazdroszcze więc pani i życzę najlepszego.
      • joannah31 Re: obroniłam się i... smutno mi 01.06.09, 17:52
        Droga Roto, serdecznie gratuluję i szczerze zazdroszczę. Obrony
        oczywiście, w pierwszym rzędzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka