rota_9
22.05.09, 17:09
Wczoraj o 13 Szanowna Komisja jednomyślnie przyjęła obronę mojej pracy dr. Z
jednej strony cieszę się, jak nie wiem co. Z drugiej strony jest mi smutno. Po
pierwsze nie opiję tego faktu, bo właśnie kończę 7 miesiąc ciąży. Po drugie od
sierpnia zostanę bezrobotną matką dwójki dzieci i zaczynam się zastanawiać po
co był mi ten dr. Satysfakcję mam, że mi się udało. Lat poświęconych tej pracy
w ogóle nie uważam za stracone, ale przyznam, że po cichu liczyłam, iż po
wszystkim łatwiej będzie mi się dobić do niektórych drzwi (w sensie
zawodowym). Chyba jednak się przeliczyłam. Pozostaje mi cieszyć się, że temat
miałam ciekawy i sporo się dowiedziałam, sporo naczytałam i mimo wszystko
chyba bym to powtórzyła stając ponownie przed decyzją o wszczęciu przewodu.