Dodaj do ulubionych

Porozmawiajmy o konkretach

15.06.09, 19:59
Tu jest link do projektu ministerialnego:

www.nauka.gov.pl/_gAllery/52/76/52763/zalozenia20090615.doc

Koniec smęcenia, porozmawiajmy o konkretach.
Uprzejmie proszę o uważne doczytanie do końca i oszczędzenie sobie
komentarzy do pierwszej kartki.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Porozmawiajmy o konkretach 15.06.09, 22:29
      Nie wiem, jak chcesz rozmawiac o konkretach, skoro jak tylko czytam o habilitacji, to mnie krew zalewa.

      Projekt umiedzynarodawia doktoraty, a habilitacja pozostaje po staremu, tylko bedzie jeszcze smieszniej.

      Kupa moich znajomych ma pootwierane przewody habilitacyjne i ciagnie sie wszystko bardzo dlugo, bez widokow na szybkie zakonczenie. Dlaczego? Dlatego, ze CK wyznacza recenzentow na chybil trafil. Recenzent, ktory nie ma bladego pojecia o tematyce habilitacji to norma, a ten, ktory sie zna, raczej na pewno nie zostanie wyznaczony. Trwa to wszystko o wiele dluzej niz powinno, poniewaz recenzenci najczesciej sami rezygnuja i odsylaja prace do CK. W jednym przypadku recenzent nie zrezygnowal i wystawil ocene negatywna, choc samo porownanie spisu publikacji recenzenta i habilitanta wystarczylo, by stwierdzic, ze nie orientuje sie w najmniejszym stopniu w tematyce.

      Na tym, czym ja sie zajmuje, znaja sie w Polsce 2 osoby oprocz mnie. Jedna jest dr, druga dr hab. Recenzentow z zagranicy, zatrudnionych na najwyzszych profesorskich stanowiskach moge wskazac bez problemu. Kto ich powola? CK? Smiem watpic. W srodowisku mowi sie, ze recenzentow przydziela sekretarka w CK w kolejnosci alfabetycznej, tak jak ma na liscie napisane. Rada wydzialu ma powolac tego zagranicznego recenzenta? A po jakiemu on sie z nimi dogada w tej komisji powolanej przez CK? Dobra, moze przesadzam, przeciez w ostatecznosci rada moze wyznaczyc dwoch czlonkow komisji, ktorzy beda na zmiane tlumaczyc.
      • kontakt-gw Re: Porozmawiajmy o konkretach 15.06.09, 22:41
        Rzeczywiscie nie ma chyba o czym z Toba rozmawiac skoro caly dokument
        sprowadzasz do tego co Ciebie jedynie interesuje - wlasna kariera i procedura hab.

        A co ze sposobem zarzadzania, gdzie jest 1:0 dla lobby rektorow - ministerstwo
        wycofalo sie z obowiazkowego konwentu - pozostal obowiazkowy tylko dla PWSZ...?
        I tak dalej..
        • charioteer1 Re: Porozmawiajmy o konkretach 15.06.09, 23:12
          Wiec jest remis, poniewaz w sprawach dotyczacych kariery akademickiej jest 0:1
          dla rektorow.

          Skoro nie masz o czym ze mna rozmawiac, to po co prowokujesz?
      • dala.tata Re: Porozmawiajmy o konkretach 15.06.09, 22:48
        wiesz chario, strasznie trudno pisac ustawy pod ciebie. najprawdopodobniej
        powinnismy, ale jescze nie weszlismy na ten poziom rozwoju cywilizacyjnego.
        nawiasem mowiac, dokladnie ten sam argument mozna przedstawic przy dokotracie.
        piszesz doktorat z czegos na czym sie zna twoj promotor i ty. i co? zniesiemy
        dokotrat?

        musze przyznac, ze po przeczytaniu tych zalozen co do habilitacji to nie jest
        takie zle. ja bym zniosl kolokwium, bo nie wiem po co ono jest, ale co tam.
        jedyne co mnie ciekawi to te mierzalne kryteria aplikacji. nie doczytalem, jakie
        one maja byc.
        • charioteer1 Re: Porozmawiajmy o konkretach 15.06.09, 23:05
          Wiesz dala, mnie sie ogolnie bardzo podobaja propozycje dotyczace doktoratow.
          Doktorat w postaci cyklu artykulow w mojej dziedzinie mozna na przyklad zrobic w
          Norwegii.

          Przy doktoracie moga byc sami recenzenci zagraniczni. Przy habilitacji i
          profesurze zagranicznych w praktyce nie bedzie sie powolywac, bo za granica nie
          ma tytulu profesora. Wiec wyjdzie na to, ze doktoraty beda bardziej
          merytorycznie oceniane niz wszystko wyzej. Gdyby jeszcze byl obowiazek
          powolywania zagranicznych...
          • dala.tata Re: Porozmawiajmy o konkretach 16.06.09, 00:08
            to akurat mnie przekonuje. jest nieporowzumieniem niepowolywanie zagranicznych
            profesorow na recenzetnow habilitacyjnych.
    • sanna-ho GODNE życie 15.06.09, 23:23
      a to czytaliście?

      "Tytuł naukowy profesora potwierdza posiadanie najwyższych kwalifikacji naukowych
      i badawczych, stanowi również warunek do zajmowania najwyższych stanowisk i piastowania najbardziej prestiżowych funkcji w systemie szkolnictwa wyższego i nauki. Aktualnie w Polsce tytuł naukowy posiada 14 088 osób, w tym 8823 pracujących tylko w szkołach wyższych . W ogólnej liczbie profesorów tytularnych 44% liczy powyżej 70 lat. Mniej niż połowa tych osób pozostaje
      na emeryturze (46%), większość jest czynna zawodowo. Żadna inna profesja w Polsce nie cechuje się tak długą i powszechną aktywnością zawodową."

      "Wprowadzenie statusu profesora w stanie spoczynku daje szanse na poprawę warunków finansowych profesorów odchodzących na emeryturę, na godne życie osób, cieszących się najwyższym szacunkiem i zaufaniem społecznym, którzy poświęcili swoje życie dla nauki
      oraz kształcenia osób o najwyższych kwalifikacjach. Obecnie wysokość przeciętnej emerytury
      w grupie profesorów wynosi 3.600 zł . Przeciętny dodatek do emerytury wyniósłby około 2.320 zł miesięcznie. Rozwiązanie to pozwoli części profesorów zrezygnować z podejmowania dodatkowego zatrudnienia na emeryturze w celu zapewnienia normalnego standardu materialnego. Otworzy drogę przyspieszenia kariery naukowej i zawodowej młodszym nauczycielom akademickim.
      Wprowadzenie statusu profesora w stanie spoczynku dla profesorów przechodzących
      na emeryturę (zatrudnionych w uczelni) spowoduje dodatkowe skutki finansowe dla budżetu państwa w wysokości 61,7 mln zł do 2012 roku, przy założeniu, że wszystkie osoby, które osiągną wiek emerytalny zdecydują się na przejście w stan spoczynku (Objęcie statusem profesora w stanie spoczynku również profesorów, którzy przeszli na emeryturę w latach wcześniejszych spowoduje skutki budżetowe w wysokości 141,7 mln zł (wg. stanu na koniec 2007 r.). Ze względu na niepewną sytuację budżetową proponuje się by tę grupę osób objąć uprawnieniami emerytalnymi do 2015 roku."


      Rozmawiamy o kraju, w którym najniższa płaca wynosi ok. 1300 BRUTTO, emerytury zazwyczaj wynoszą ok. 1000 zł.
      Profesorska emerytura to 3600 = więcej niż średnia krajowa pensja.

      Od lat słucham wyjaśnień, że na stypendia doktoranckie środków na wydziale nie ma (na moim wydziale jest 198 doktorantów, stypendia po raz pierwszy od lat przyznano jesienią 2008 - było ich chyba 10, kryteria przyznawania nie były jawne, informacja o możliwości złożenia podania o stypendium polegała na wywieszeniu kartki na sekretariacie ok. 5 dni przed terminem - we wrześniu).
      198 doktorantów z niszowej dziedziny (humanistyka) - przyjętych na studia chyba tylko po to, żeby wydział dostał dotacje, a panowie hab - profesury.
      Pensje asystentów (z doktoratem oczywiście) w okolicach 1300-1500.
      Adiunktów - ok. 2000.
      Ten sam wydział ma wypłacać 2300 miesięcznie każdemu profesorowi w wieku emerytalnym, który uprzejmie raczy odejść na emeryturę.
      Nie wiem, gdzie jest GODNOŚĆ tych panów.
      • adept44_ltd Re: GODNE życie 15.06.09, 23:33
        bez demagogii proszę... poza tym zdziwiłabyś się, ale parę największych nazwisk
        pobiera emerytury niewiele większe od stypendium doktoranckiego...
        • sanna-ho Re: GODNE życie 15.06.09, 23:36
          adept44_ltd napisał:

          > bez demagogii proszę... poza tym zdziwiłabyś się, ale parę największych nazwisk
          > pobiera emerytury niewiele większe od stypendium doktoranckiego...


          te "parę" nazwisk to chyba jeszcze pracuje.
          • adept44_ltd Re: GODNE życie 15.06.09, 23:45
            jedno nie..., ale to największe tak - z tego powodu, że nie ma na życie...
      • bumcykcyk2 Re: GODNE życie 15.06.09, 23:38
        Ale co ty w ogóle wygadujesz? Tych 198 osób to głupole po prostu,
        skoro chce im się tracić czas na pisanie humanistycznych niszowych
        pierdół na które nie ma żadnego zapotrzebowania. I są oni podwójnymi
        głupolami jeżeli z tego tytułu liczą jeszcze na jakieś finansowe
        profity.

        Starcom profesorom sam prywatnie bym wypłacał pieniądze żeby tylko
        przestali przychodzić i pierdzielić trzy po trzy para piętnaście.

        A Twoje żale przypominają biadolenie początkującej aktorki po
        filmówce, że Brodzik i Żmuda-Trzebiatowska mają dniówkę 5000
        złotych, a ona 50 zł i że to niesprawiedliwe. Bo ona powinna mieć
        przynajmniej 1500 zł. Nie rozumie biedaczka, że aktorek-celebrytek
        jest ograniczona ilość, a chcących zaistnieć absolwentek i amatorek
        tysiące.
        • sanna-ho Re: GODNE życie 15.06.09, 23:39
          serio uważasz, że dodatek za niepracowanie jest OK?
          • bumcykcyk2 Re: GODNE życie 15.06.09, 23:52
            Serio to mam bardzo mieszane odczucia. Moja działka naukowa była
            dość upolityczniona i w tej grupie wiekowej jest wiele mend,
            bałwanów, komunistycznych aparatczyków i po prostu najzwyklejszych
            szkodników. Dzisiaj straszą oni w jakichś prywatnych szkołach dając
            minima kadrowe i często też biorą money for nothing, bo nawet
            prywaciarz nie chce by studentów nauczał marcowy docent od ekonomii
            socjalizmu. Płacenie grubych jak na polskie warunki pieniędzy za
            nic_nie_robienie jest niewychowawcze i daje fatalny przykład.
            osobiście rozważyłbym ustawowy zakaz zatrudniania tych jegomościów.
            No, ale rozumiem, ze z pewnych względów nie można tego zrobić i
            chcąc się pozbyć smrodu z pokoju, zamiast po prostu otworzyć okno,
            trzeba temu jaśnie smrodowi zapłacić;-)
            • sanna-ho Re: GODNE życie 15.06.09, 23:56
              bumcykcyk2 napisał:

              > Serio to mam bardzo mieszane odczucia. [...] Płacenie grubych jak na polskie
              warunki pieniędzy za
              > nic_nie_robienie jest niewychowawcze i daje fatalny przykład.
              > osobiście rozważyłbym ustawowy zakaz zatrudniania tych jegomościów.
              > No, ale rozumiem, ze z pewnych względów nie można tego zrobić i
              > chcąc się pozbyć smrodu z pokoju, zamiast po prostu otworzyć okno,
              > trzeba temu jaśnie smrodowi zapłacić;-)

              rozumiem, że co do meritum się zgadzamy;-)


              natomiast nie rozumiem, dlaczego tak nieuprzejmie mi odpisałeś wyżej, imputując
              różne mało przyjemne rzeczy:]
              • bumcykcyk2 Re: GODNE życie 16.06.09, 00:00
                Pozwoliłem sobie zażartować żartem grubym nieco. ;-)

                Poza tym jednak mam chyba trochę racji w stwierdzeniu, że
                podejmowanie studiów doktoranckich w "niszowej humanistycznej
                dziedzinie" wiedząc, że robi to obok nas jeszcze 197 innych osób nie
                jest zbyt mądre, co? Przynajmniej z finansowego punktu widzenia...
                EOT Pozdrawiam
                • sanna-ho Re: GODNE życie 16.06.09, 00:08
                  bumcykcyk2 napisał:

                  > Poza tym jednak mam chyba trochę racji w stwierdzeniu, że
                  > podejmowanie studiów doktoranckich w "niszowej humanistycznej
                  > dziedzinie" wiedząc, że robi to obok nas jeszcze 197 innych osób nie
                  > jest zbyt mądre, co? Przynajmniej z finansowego punktu widzenia...
                  > EOT Pozdrawiam

                  Wiesz, to nie nasza wina, że takie są limity przyjęć.
                  Pewnie każdemu się wydaje, że kto jak kto, ale on jest tym jednym najlepsiejszym;)

                  do myślenia powinno dawać też to, że nie mamy 50 obron rocznie:]
                  • ford.ka Re: GODNE życie 16.06.09, 09:11
                    A nie przyszło Ci do głowy, że tych 198 kandydatów wcale nie
                    zamierza robić doktoratu, tylko chce mieć dyplom ukończenia studiów
                    doktoranckich na porządnej uczelni, żeby zasłonić dyplom magistra z
                    mało porządnej? Tak się dzieje n.p. na prawie w Wawie - tam mają 400
                    (czterystu) płatnych doktorantów co roku. Co roku kilku doktorantów
                    na każdego samodzielnego pracownika naukowego. Ktoś naprawdę wierzy
                    w to, że Hanka Gronkiewicz-Waltz prowadzi kilkanaście doktoratów w
                    wolnych chwilach?
                    Nie wiem, jak z ilością obron, ale na UJ udaje im się dojść do tego,
                    że 15% studentów się broni.
    • loleklolek_pl Re: Porozmawiajmy o konkretach 16.06.09, 03:22
      "Posiadanie zewnętrznego dokumentu potwierdzającego znajomość jednego z nowożytnych języków obcych (według certyfikatów ustalonych w rozporządzeniu Ministra).... Określony w obowiązujących przepisach wymóg złożenia egzaminu z języka obcego nowożytnego, jako jednego z egzaminów doktorskich zostanie zastąpiony certyfikatami, określonymi w rozporządzeniu Ministra. Rozwiązanie to pozwoli na uniknięcie częstych przypadków podwójnego potwierdzania znajomości języka obcego, tj. w uczelni i instytucji zewnętrznej, a także zapewni obiektywność i porównywalność ocen"

      Świetnie... Dorzucenie doktorantowi kolejnego kosztownego wymogu formalnego. Zapewne będzie miał za to zapłacić ze swojego wysokiego stypendium doktoranckiego (coś koło 50% pensji pracownika fizycznego robiącego w hipermarkecie lub pomocnika śmieciarza - wiem o czym mówię, bo takie rzeczy też robiłem ;p). Jakoś brak zewnętrznego certyfikatu nie przeszkadza mi uczestnictwie w projektach europejskich, no ale niech już im będzie.

      "zmianę dotychczasowych proporcji między środkami z dotacji przeznaczonymi na stypendia i świadczenia o charakterze socjalnym a środkami na stypendia za wyniki w nauce lub sporcie, z 50% do 50% na 75% do 25%"
      ech... dostanę mniejsze kieszonkowe na korzyść osób, które mają większe możliwości w kreatywnym udowodnieniu swoich ujemnych dochodów na głowę w rodzinie. Bo te maksymalne kwoty minimalnych zarobków na głowę to zapewne nie zostaną podniesione w takim stopniu, by dać szansę wielu mało zamożnym rodzinom wysyłać dzieci na studia. No ale cóż, ktoś musi zapłacić za wyciąganie polskiej nauki z bagna, najlepiej ludzie młodzi, bo przecież nie będziemy obciążać tym profesorów siedzących w polskiej nauce od wielu lat, dzięki staraniom których mamy dzisiaj to co mamy... Dobrze, że chociaż (chyba) zniknął zapis o tym, że stypendia naukowe miałyby być przyznawane tylko znajomym królika... czytaj przez rektorów na podstawie ich własnego widzimisie.

      "Trudno przewidzieć, jaka liczba studentów będzie zainteresowana uzyskaniem kredytu po odstąpieniu od progu dochodu na osobę w rodzinie studenta Zwiększenie dostępności do kredytów studenckich, przy niewielkiej zmianie podziału kosztów kredytów pomiędzy studentów i doktorantów oraz budżet nie spowoduje żadnych skutków dla tego ostatniego"
      Hmm... kredyt inwestycyjny to chyba bierze się pod inwestycje. Inwestycja to takie coś, co może przynieść większe dochody w przyszłości. Obecnie dąży się do tego, by dyplom mgr lub dr nie miał żadnej wartości. Hmm... nikt nie będzie brał takiego rodzaju kredytów. (Wiem na pewno popełniłem jakiś poważny błąd w rozumowaniu, ale w końcu już prawie 3 w nocy).

      "Zmiany w kształceniu na studiach doktoranckich (na III poziomie kształcenia) będą dotyczyć:
      wprowadzenia ramowych reguł kształcenia na studiach doktoranckich;"
      Świetny pomysł, chyba największa perełka jaką udało mi się znaleźć w tym dokumencie. Ramy kształcenia, czyli obowiązkowa chemia i materiałoznawstwo dla informatyków oraz język polski i historia dla fizyków. Doktorantom to się do niczego nie przyda, ale za to skutecznie utrudni im robienie czegokolwiek przynoszącego jakąkolwiek wartość dodaną (czytaj: rozwoju w ramach własnego doktoratu, uczestnictwa w projektach europejskich, pomagania studentom w prestiżowych konkursach międzynarodowych, czy też zabawy w promocję nauki i uczelni podczas imprez promocyjnych). No ale za to kadra profesorska będzie miała więcej możliwości wyrobienia sobie pensum. A wszystko to w ramach "troski o doktorantów". Chciałbym serdecznie podziękować ministerstwu za troskę o moje dobro i jednocześnie podkreślić, że jestem już dorosły i na prawdę mogą się odciążyć pozostawiając troskę o moje dobro tylko i wyłącznie mojej osobie. Na prawdę nie ma potrzeby by się przemęczali podczas "troszczenia się o moje dobro".

      aha i jeszcze to: "Wzrost liczby słuchaczy studiów doktoranckich, przy rosnącej, ale wolno, liczbie potencjalnych promotorów jest poważnym wyzwaniem dla systemu szkolnictwa wyższego w Polsce."
      Zabawne.

      i to:
      "Istnieje potrzeba stworzenia najlepszych warunków dla osób wybitnie uzdolnionych bowiem
      ich emigracja jest największym zagrożeniem dla gospodarki opartej na wiedzy. Problem ten dotyczy zwłaszcza krajów rozwijających się, gdzie skala „drenażu mózgów” niebezpiecznie się nasila i dlatego koniecznym jest zapewnienie najlepszym polskim studentom oraz doktorantom odpowiednich warunków pracy w polskich uczelniach oraz instytutach naukowych."
      Piękne, po prostu piękne. Szkoda, że działania reformy idą w trochę innym kierunku.

      A oprócz tego wszędzie nacisk na biurokratyzację (CK, PKA itd.). Chyba niektórzy jeszcze nie zauważyli, że dzisiaj świat kula się dość szybko, więc biurokratyzacja, jako że zabija elastyczność raczej utrudnia, niż ułatwia, ale co tam.

      Ech... a mogło być tak pięknie. Wystarczyłoby tylko przestać upierać się przy tym, że doktoranci (przynajmniej Ci stacjonarni) to tylko studenci lecz de facto pracownicy uczelni i zacząć oceniać ich z efektów tego co robią, a nie z tego, jaką ocenę otrzymają w ramach zupełnie im nieprzydatnego przedmiotu na "studiach" doktoranckich. Można by też trochę to wszystko odbiurokratyzować celem uelastycznienia.

      Tyle na gorąco. Generalnie trochę pomysłów wydaje się być dobrych, a trochę złych. Rozwojowi nauki w Polsce raczej te reformy nie pomogą.

      pozdro,
      • flamengista straszne... 16.06.09, 19:21
        "zmianę dotychczasowych proporcji między środkami z dotacji przeznaczonymi na
        stypendia i świadczenia o charakterze socjalnym a środkami na stypendia za
        wyniki w nauce lub sporcie, z 50% do 50% na 75% do 25%"

        Jak to ma być "wyrównywanie szans" między najbiedniejszymi a najbogatszymi...

        Pamiętam, że na moim kierunku najwyższą średnią i najwyższe stypendium za wyniki
        w nauce miała koleżanka, która równocześnie pobierała stypendium socjalne.
        Dzięki obu była praktycznie w stanie się utrzymać w Krakowie, ew. dorabiając w
        weekendy.

        Tak więc obecny system spokojnie dawał szansę biednym - ale PRACOWITYM. Teraz
        głównym kryterium pomocy ma być BIEDA. A ja pamiętam kolegę, który jako jedyny
        przyjeżdżał na uczelnię nowym samochodem - i oczywiście pobierał stypendium
        socjalne...
    • mpit78 Re: Porozmawiajmy o konkretach 16.06.09, 08:23
      prawdziwy konkret- którego Pani minister nie podaje jest jeden - i niestety w
      założeniach tego nie widzę. Chodzi o oddziaływanie (przede wszystkim finansowe!)
      w kierunku zwiększenia ilości godzin zajęć. To podstawowa metoda walki z niżem
      demograficznym - szczególnie, że z porównania siatek dla kilku kierunków jak byk
      wychodzi, iż w ciągu 10 lat ilość zajęć potrafiła spaść o 100% (o jakości i
      rodzaju przedmiotów nie wspomnę).

      Czasem się zastanawia czy to, co się dzieje nie jest jedną z metod budowy
      głupiego społeczeństwa.

      • 4nakin Re: Porozmawiajmy o konkretach 16.06.09, 09:36
        > Czasem się zastanawia czy to, co się dzieje nie jest jedną z metod budowy
        głupiego społeczeństwa.

        dopiero zastanawia?
        80% w szkołach średnich, 70% na uczelniach wyższych
        to oficjalne chęci ministerstw
        o doktorach nie słyszałem, ale pewnie przy tym rozpędzie dojdziemy niedługo do 50%
        poziom z natury rzeczy zostaje dostosowany do średniej i nieco poniżej, więc
        najlepsi muszą na tym tracić
        po co?
        a po co komu elity zdolne obalać ustroje?
        jest kapitalizm
        trzeba nam pracowników supermarketów i supermarketów klientów
        dużo, szybko, tanio i z poczuciem że się jest ho ho ho doktorem

        a projektu ustawy nie czytam
        programowo
        znudziło mi się lata temu po 3 dyskusji z przedstawicielami Ministerstw kolejnych
        co raz okrąglejsze, europejskie sformułowania, zmian brak lub na gorsze

    • flamengista źle to wygląda 16.06.09, 19:08
      Na chwilę obecną jestem w połowie tego dokumentu i stwierdzam, że kilka punktów
      poważnie mnie niepokoi:

      1.dotacja stacjonarna - "Związana przede wszystkim z liczbą studentów i
      słuchaczy studiów doktoranckich podstawowa
      dla uczelni publicznej dotacja stacjonarna będzie w zasadzie przeznaczona na
      zapewnienie ciągłości procesu dydaktycznego w uczelni. W algorytmie podziału
      środków pomiędzy uczelnie zwiększona zostanie waga „składników studenckich”, a
      zmniejszona zostanie waga „składników pracowniczych” dotacji".

      Co to znaczy, do końca nie rozumiem ale podejrzewam że zyskają uczelnie, na
      których jest mało pracowników, a dużo studentów. Natomiast te, które
      przynajmniej teoretycznie bardziej dbały o studenta dostaną po siedzeniu i być
      może będą musiały pracowników zwalniać.

      2. studia doktoranckie - określenie, że studenci z wolnej stopy sami płacą za
      obronę. Ok.

      3. zmniejszone wymogi kadrowe - "na kierunkach licencjackich o profilu zawodowym
      wymagania dotyczące liczby profesorów będą zmienione w ten sposób, że każdy
      profesor będzie mógł być zastąpiony przez dwie osoby posiadające stopień
      doktora" - zapis ewidentnie w interesie szkół prywatnych, ale niech będzie. W
      sumie dobrze, bo znikną fikcyjni profesorowie zapewniający minimum kadrowe, a
      zatrudni się paru młodych doktorów.

      4. limit studentów na dziennych - "Uczelnie publiczne będą mogły uruchamiać nowe
      kierunki studiów stacjonarnych pod warunkiem nie zwiększania ogólnej liczby
      studentów kształconych w tym trybie, definiowanych poprzez powiązanie liczby
      studentów z liczbą punktów kredytowych ECTS przyznawanych danej uczelni każdego
      roku" - chcę znać te kryteria, bo to brzmi jednak groźnie. Szczególnie że
      dotacja stacjonarna zależy od ich liczby.

      5. stały wskaźnik określający proporcje liczby studentów studiów bezpłatnych i
      płatnych w skali całego kraju, ustalany przez ministra - sami tłumaczą o co
      chodzi: "Utrzymanie takiego stałego wskaźnika ma służyć ochronie i utrzymaniu
      się na rynku edukacyjnym sektora uczelni niepublicznych w sytuacji niżu
      demograficznego, a dla uczelni publicznych będzie oznaczało zwiększenie
      finansowania przypadające na jednego studenta, o ile liczba studentów w danej
      uczelni będzie się zmniejszać"

      Pkt. 5 jest całkowicie absurdalny - ok, zwiększajmy konkurencyjność rynku
      edukacyjnego ale tu chodzi WYRAŹNIE o dobro tylko jednego podmiotu - uczelni
      prywatnych! I ten zapis o "zwiększeniu finansowania na jednego studenta" ma niby
      uspokoić publiczne uczelnie? Obecna dotacja jest tak niska, że tylko studia
      zaoczne pozwalają na rozwój infrastruktury i utrzymanie obecnego stanu
      kadrowego. Określenie stałego wskaźnika oznacza de facto wprowadzenie LIMITU dla
      uczelni państwowych na przyjmowanie studentów na płatne studia.
      • tocqueville Re: źle to wygląda 16.06.09, 19:15
        Określenie stałego wskaźnika oznacza de facto wprowadzenie LIMITU dla uczelni
        państwowych na przyjmowanie studentów na płatne studia.


        zaraz mnie zjecie - ale w ogóle prowadzenie przez uczelnię publiczną płatnych
        studiów jest dwuznaczne w świetle zapisów konstytucji - mam zacytować ?

        poza tym każdy broni swego - zaraz się pokłóce z flamenem a drogą na rzecz
        konkurencyjności powinno być właśnie zniesienie uprzywilejowania szkół
        państwowych, co obecnie przez zatrudnionych w budżetówce nieodmiennie będzie
        interpetowane jako "działanie na rzecz uczelni prywanych"
        • flamengista ja to wszystko rozumiem 16.06.09, 19:28
          ale pamiętaj, skąd się wzięły studia zaoczne. Uczelnie publiczne je uruchomiły, bo:
          1. dotacja była za niska, by utrzymać zatrudnienie
          2. dotacja była za niska, by zapewnić jakiekolwiek środki na inwestycje
          3. dotacja była za niska, by zapewnić lepsze wynagrodzenia

          W projekcie wyraźnie stoi, że nie ma mowy o dodatkowych wydatkach z budżetu na
          szkolnictwo wyższe. Więc dotacja na pewno nie wzrośnie, a najprawdopodobniej
          zmaleje.

          Wcześniej było tak, że Ministerstwo dawało za mało pieniędzy publicznym
          uczelniom, mówiąc: znajdźcie pieniądze gdzie indziej.

          Uczelnie znalazły - to teraz im ministerstwo mówi - szukajcie gdzie indziej, bo
          musimy ratować uczelnie prywatne. Najlepiej w enigmatycznych konkursach - tylko
          że do tego trzeba na początek pieniędzy na dofinansowanie badań, których nie ma...

          Ja bym wolał jednak rozwiązanie takie, że zwiększa się znacząco dotacje i
          likwiduje płatne studia na państwowych. Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie
          jestem fanem zarwanych weekendów i uczenia w sobotę do 20:30. Wręcz przeciwnie.
          • adept44_ltd Re: ja to wszystko rozumiem 16.06.09, 19:40
            he he, to musi być ukryta kamera...
            bo to wygląda tak - dajemy wam mniej pieniędzy, utrudniamy pozyskiwanie ich i
            oczekujemy coraz lepszych wyników...
            • tocqueville Re: ja to wszystko rozumiem 16.06.09, 19:43
              bo to wygląda tak - dajemy wam mniej pieniędzy, utrudniamy pozyskiwanie ich i
              oczekujemy coraz lepszych wyników...



              tak w sumie działa wolny rynek:) - wygrywa ten, kto za mniejszą odpłatność
              dostarcza usługi wyższej jakości
              może pora się przyzwyczajać
              :)
              • adept44_ltd Re: ja to wszystko rozumiem 16.06.09, 19:53
                Tocq, czy ciebie jest dwóch, a może jeszcze więcej? bądź nie przyzwyczajasz się
                do argumentów? bądź wykorzystujesz je odpowiednio do toczonej dyskusji? (wybierz
                sobie),
                bo w innym wątku piszesz, że nie ma rynku, teraz - tak wygląda rynek... etc...;
                zacznijmy od tego - nauka i nauczanie nie są w pełni rynkowe... ale nie zacznę,
                bo lubię, jak dyskutujący ze mną nie cechuje się żadną z wymienionych wyżej cech...
                • tocqueville Re: ja to wszystko rozumiem 16.06.09, 19:57
                  ale nie ma żadnej sprzeczności:
                  a) wg mnie nie ma obecnie rynku
                  b)napisałem: "tak wygląda rynek" i podałem jego cechy - nie napisałem, że już nastał
                  c) być może ta ustawa przybliży nas do wolnego rynku, dlatego napisałem, że
                  może warto się przyzwyczajać
                  • charioteer1 Re: ja to wszystko rozumiem 16.06.09, 20:01
                    tocqueville napisał:

                    > c) być może ta ustawa przybliży nas do wolnego rynku

                    To co, wrozymy z fusow?

                    Tocq, w tytule watku jest, zeby pisac o konkretach, a nie o intuicjach, wiec nie
                    smiec. Jak ktos ma ochote pogadac o twoich teoriach, to odsylam do tego watku:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,96632618,96707394,Re_PS.html?wv.x=2
              • flamengista ale rynek edukacyjny nie jest wolny 16.06.09, 20:01
                i nigdy u nas w pełni wolny nie będzie.

                Chyba, że zlikwidujemy bezpłatne studia. Tyle że wtedy znikną polskie uczelnie,
                w najlepszym wypadku co lepsze staną się college'ami - filiami dobrych uczelni
                zachodnich.
      • charioteer1 Re: źle to wygląda 16.06.09, 19:22
        Zgadzam sie calkowicie z fla. Tez mnie te punkty zastanawialy. A najbardziej z
        tego wszystkiego zastanawia mnie "powiązanie liczby
        studentów z liczbą punktów kredytowych ECTS przyznawanych danej uczelni każdego
        roku". Na razie to jest dla mnie calkowita abrakadabra i nie mam pojecia, w jaki
        sposob te punkty maja byc uczelni przyznawane. Jezeli student zapisze sie na
        kurs, ale go nie zaliczy, to te punkty beda wykorzystane przez uczelnie, czy nie?
    • sendivigius Pani Minister, Pani Minisater... 16.06.09, 19:59
      Propozycje Pani minister sa jak film u Hitchcocka, najpierw jest
      trzesienie ziemi a potem akcja sie rozkreca. Oto kilka pieknych
      kwiatkow z tekstu (kursywa - choc moze lepiej powinno byc wezykiem):

      1. Struktura wiekowa oraz sposób awansu w Polsce znacząco
      odbiegają od standardów światowych. Stan ten nie znajduje
      uzasadnienia w osiągnięciach naukowych takich jak publikacje w
      międzynarodowych pismach recenzowanych, ilość i jakość cytowań,
      patenty, granty z instytucji zagranicznych: niski poziom powyższych
      wskaźników nie odzwierciedla polskiego potencjału naukowego.


      I tu pani Minister nie ma racji. Ilosci i jakosc cytowan, patenty
      etc. dokladnie odzwierciedlaja polski potencjal naukowy. Poziom tego
      potencjalu jest rezultatem wieloletniej, a w tej chwili mozna nawet
      powiedziec wielopokoleniowej polityki kadrowej. Efekty chowu
      wsobnego, zatrudniania rodzinki i kolesiow przynosza wlasnie takie
      owoce. To jednak nie bylby koniec, bo ten marial ludzki ktory juz
      tam sie znajdzie polega dalszemu kondycjonowaniu w atmosferze
      lenistwa, korupcji, lewych interesikow, przekretow na zleceniach,
      wieloetatowosci, politykomanii etc. Ostetecznym efektem jest to co
      jest. Bledna identyfikacji przyczyn problemu moze doprowadzic do
      jego rozwiazania jedynie przez przypadek, ale i ten sie chyba nie
      zdarzy jak wglebimy sie w nastepujace ponizej pikantne konkrety
      propozycji pani Minister.

      2. Korzeni problemu związanego z wysokością i mechanizmami
      finansowania należy szukać w poprzednim systemie ustrojowym, w
      którym z powodów ideologicznych nie inwestowano w długofalowy rozwój
      szkolnictwa wyższego,


      Tak, to widac golym okiem. W moim ulubionym krolewskim miescie gdyby
      zlikwidowac wszyskie inwestycje dokonane za minonego systemu to
      zniknelyby prawie wszyskie akademiki, kilka uczelni calkowicie, z
      innych by zostaly zalosne szkielety. Rozne rzeczy mozna mowic o
      komunie ale niestety nie ta. Czy pani minister miala w reku rocznik
      GUSu?

      3. W tym aspekcie trzeba podkreślić, że od kilku lat utrzymuje
      się wysoki poziom finansowania infrastruktury dydaktycznej i
      badawczej. Według danych GUS, w 2007 roku wydano na ten cel 2 mld
      złotych, pięciokrotnie więcej niż w 1990 roku.


      Tyle ze pani Minister nie chce sie zauwazych ze to nie takie same
      pieniadze, pominawszy fakt ze jest roznica czy pieniadze byly z
      poczatku czy z konca 90 roku. Szacujac na papierze po sledziach
      widac ze to jest spadek a nie wzrost. Kto nie wierzy niech sprawdzi
      ile na przyklad kosztowal m2 mieszkania w 1990.

      4. W przypadku kierunków technicznych w 2013 roku w przemyśle
      może zabraknąć nawet 46,8 tys. inżynierów,


      To prosze mnie oswiecic. Jezeli inzynierow jest wiecej niz za
      komuny, a przemyslu mniej to dlaczego ich brakuje?

      5. Jeżeli identyfikowanie KNOW obejmie 21 dyscyplin naukowych, to
      na dodatkowe finansowanie Ośrodków w 2026 roku przeznaczy się około
      40 mln zł.


      No prosze, ale porownajmy z:

      b) Wprowadzenie statusu profesora w stanie spoczynku dla
      profesorów przechodzących na emeryturę (zatrudnionych w uczelni)
      spowoduje dodatkowe skutki finansowe dla budżetu państwa w wysokości
      ok. 61,7 mln zł w 2012 roku ... Objęcie statusem profesora w stanie
      spoczynku również tych wszystkich profesorów, którzy przeszli na
      emeryturę w latach wcześniejszych (według stanu na koniec 2007 roku)
      spowoduje skutki budżetowe w wysokości ok. 141,7 mln zł rocznie.


      Czyli na ekstra emerytury 4 razy wiecej. Tak wiec, panow profesorow
      trzeba przekupic aby laskawie poszli na emeryture. Czy wiecie co sie
      robi ze swieta krowa w Indiach jak jest stara? Sprawdzcie.

      6. O ile standardy programowe będą zdefiniowane inaczej, to
      minima kadrowe zasadniczo pozostaną takie same jak dotychczas
      obowiązują z następującymi wyjątkami:

      ... na kierunkach licencjackich o profilu zawodowym wymagania
      dotyczące liczby profesorów będą zmienione w ten sposób, że każdy
      profesor będzie mógł być zastąpiony przez dwie osoby posiadające
      stopień doktora,


      Na przyklad jeden umie czytac a drugi umie pisac, to juz
      praktykowano w MO

      ... możliwe będzie zatrudnianie nie po jednym lecz po dwóch
      pracowników naukowo-dydaktycznych z zagranicy zgodnie z wymogami
      dotyczącymi stopni naukowych i tytułu naukowego


      Czy juz wystapilismy z UE? Czy moze ministerstwo jeszcze tam sie nie
      inkorporowalo? Czy moze chodzi wylacznie o Hamerykanow? Mysle ze
      tak.

      7. W ramach integracji uczelni z otoczeniem społeczno-
      gospodarczym przewidziane są następujące działania:

      ... Uproszczenie procedury ustanawiania nieopodatkowanych stypendiów
      przyznawanych przez organy samorządu terytorialnego studentom,
      doktorantom oraz pracownikom akademickim.


      Czyli tlumaczac z ministerialnego na nasze, bedzie mozna zylowac
      budzety miesjskie "stypendiami". Czy ja sie bede dziwil, ze jak w
      miescie rzadzi PiS to akurat zupelnie przypadkiem "stypendium"
      dostanie taki pan Migalski?

      8. Reforma pozwoli stworzyć mechanizm wyłaniania Krajowych
      Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW) będących krajowymi ośrodkami
      prowadzącymi badania naukowe na najwyższym poziomie lub mogącymi ten
      poziom osiągnąć, przy wsparciu finansowym, w niezbyt odległej
      perspektywie czasu.


      ... w perspektywie czasu... "W poszukiwaniu utraconego czasu"... -
      musowo faworyt literacki pani Minster

      9. W tym samym kierunku zmierza poszerzenie kompetencji [Rektora]
      na zbycie lub obciążenie mienia o wartości do 250 tysięcy Euro.
      Dotychczas dokonanie takiej operacji wymagało zgody Ministra Skarbu,
      co w sposób zasadniczy utrudniało gospodarowanie majątkiem uczelni
      oraz zwiększało obciążenia biurokratyczne.


      No to konieczne, aby latwiej bylo upchnac na lewo co sie da.
      Postepujace tylnymi drzwiami uwlaszczenie na majatku uczelni
      nabierze tempa.

      10. Stopniowe wprowadzanie w RGNiSzW CKdsSiTN, PKA oraz KEJN
      parytetu dla kobiet w wysokości minimum 10% składu w pierwszej
      kadencji ich funkcjonowania do 30% składu w trzeciej kadencji
      funkcjonowania tych jednostek po wejścia w życie ustawy.


      A dla kochajacych inaczej?

      11 (WIELKI FINAL -bum bum bum).

      Biurokratyczne procedury awansu naukowego powodują, że polska
      nauka staje się w pewnym sensie systemem autotelicznym,
      zaspokajającym w jakimś stopniu potrzeby kreowane przez siebie. W
      ocenie organizacji międzynarodowych polskie środowisko akademickie
      jest trudno dostępne, a procedury nadawania stopni oraz tytułów
      naukowych pełne osobliwości niezrozumiałych dla osób spoza świata
      polskiej nauki.


      Nie moze byc! Pod koniec "propozycji" pani Minister albo
      przetrzezwiala albo wymienila asystenta, ktory ten tekst
      przygotowywal, prawdopodobnie nawet nie zadal sobie trudu
      przyczytanie poprzednich akapitow. A moze ta konkluzja jest
      wynikiem "blednego myslenia" - tak jak to widzi nie kto inny ale PT
      Luty:

      W Europie brakuje 700 tys. pracowników sfery badawczej, czyli
      właśnie doktorantów. Jest to wynik głodu na wykwalifikowaną kadrę w
      przemyśle. Czego jeszcze? Błędnego myślenia, że po pięciu latach
      studiów człowiek powinien wreszcie zacząć na siebie zarabiać. ... -
      wyjaśnia profesor Luty.


      Dajmy odpor bledemu mysleniu ze czlowiek po studiach powinien na
      siebie zarabiac.

      Dajmy odpor wywrotowcom, odwetowcom i rewizjonistom oraz
      rozstrzygnijmy ostatecznie czy pani Minister spiewa czy tanczy: (to
      specjalnie dedykowane dala.tacie)

      www.youtube.com/watch?v=6i76ZB_PBr0
      Trala-la, trala-la pani Minister racje ma!
      • flamengista dopiero teraz to zauważyłem... 16.06.09, 20:12
        Pieniądze na KNOWY są mniejsze, niż na emerytury dla profesorów.

        Mniej dajemy więc na porządną naukę, niż na to by pozbyć się częstokroć balastu.

        60 milionów rocznie to śmieszna suma, szczególnie że KNOWów ma być kilka. Budżet
        takiego Harvardu to kilka miliardów USD rocznie.

        Pomówmy najpierw o kwocie 600 mln złotych rocznie na KNOWy, a potem poważnie
        podyskutujmy czy przyniesie to poprawę wyników.

        I jeszcze perełka - aż 44% profesorów PRACUJĄCYCH ma powyżej 70 roku życia.
        Zakładając optymistycznie, że 50% z nich jest w pełni sprawna intelektualnie i
        przyczynia się do rozwoju naukowego - nadal 22% elity naukowej tego kraju do
        bycia elitą się nie nadaje. A to są optymistyczne szacunki.

        Nie jestem absolutnie przeciwko osobom po 70tce. Ale te 44% mnie przeraziło.
      • loleklolek_pl Re: Pani Minister, Pani Minisater... 17.06.09, 18:30
        > To prosze mnie oswiecic. Jezeli inzynierow jest wiecej niz za
        > komuny, a przemyslu mniej to dlaczego ich brakuje?

        Może wyjechali na zmywaki do GB :-]. A mówiąc serio, to dlaczego uważasz, że
        przemysłu jest mniej? Bo kilka państwowych molochów upadło? Ssanie na inżynierów
        przez "biznes" (zarówno mały, jak i ten większy podobnie zresztą jak ten
        rodzinny i ten mniej) jest akurat bardzo duże.

        > ... na kierunkach licencjackich o profilu zawodowym wymagania
        > dotyczące liczby profesorów będą zmienione w ten sposób, że każdy
        > profesor będzie mógł być zastąpiony przez dwie osoby posiadające
        > stopień doktora,[/i]
        >
        > Na przyklad jeden umie czytac a drugi umie pisac, to juz
        > praktykowano w MO.

        Już wolę dwóch doktorów, z których jeden umie pisać, a drugi czytać, niż jednego
        profesora (którego na marginesie nigdy nie ma, bo to jego piąty etat), który nie
        potrafi wysłać/odebrać maila, a na przedmiotach z cyklu "najnowsze osiągnięcia
        techniki" słowo komputer (lub podobne) pada może z dwa razy podczas 60
        godzinnego cyklu wykładów. Nie wspominając już o tym, że te najnowsze
        osiągnięcia, to najnowsze były może i 50 lat temu, a teraz to raczej należą do
        "historii myśli technicznej".

        Z resztą opinii się generalnie zgadzam, żeby nie było. ;p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka