Dodaj do ulubionych

Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac?

10.07.09, 17:27
Obawiam sie, ze w tym zawodzie czesto.

Kazdy chyba zna profesora, ktory jest alfa i omega i jeszcze nawet nastepnymi
literami alfabetu. To bywa zabawne, ale nie dla podwladnych takiego delikwenta.

Ale do profesorow to zjawisko sie nie ogranicza. Nie zapomne kolegi-asystenta,
ktory nabral iscie rektorskich manier, ledwie tylko doktorat zrobil.

A najbardziej wkurzaja mnie ostatnio kolezanki i koledzy, ktorym atrybuty
boskosci wyrastaja nagle i niespodziewanie. Takiemu zazwyczaj trzeba dlugo i
zawziecie tlumaczyc, ze ma wykonywac swoje obowiazki sluzbowe, bo jemu sie
wydaje, ze nagle wyrosl ponad tak przyziemne rzeczy, jak poprawianie prac, czy
inne obowiazki organizacyjne. Taaa, nie mam czasu, bo musze ksiazke pisac...
Obserwuj wątek
    • sendivigius Ja znam. 10.07.09, 17:39
      charioteer1 napisał:

      > Obawiam sie, ze w tym zawodzie czesto.
      >
      > Kazdy chyba zna profesora, ktory jest alfa i omega i jeszcze nawet
      nastepnymi literami alfabetu.


      Na przyklad: delta alfa lambda alfa tau alfa tau alfa - to dopiero!
      • dala.tata Re: Ja znam. 10.07.09, 23:35
        sendi, dziekuje ci. naprawde. wiem ze masz kompleksy. ale moze ty kiedys tez
        bedziesz profesorem. zyj z ta mysla!
        • charioteer1 Re: Ja znam. 10.07.09, 23:43
          Sendi na razie jest z tych, ktorym atrybuty boskosci wyrastaja nagle i w
          niespodziewanych miejscach...
          • adept44_ltd Re: Ja znam. 11.07.09, 12:42
            to może w związku z tym śnieniem o koleżankach z liceum... ech, zazdroszczę ;-)
            • charioteer1 Re: Ja znam. 11.07.09, 14:34
              adept44_ltd napisał:

              > ech, zazdroszczę ;-)

              Tobie sie nawet nie snia?
              • adept44_ltd Re: Ja znam. 11.07.09, 15:15
                a co to ja filozof jestem...? ;-)
                • charioteer1 Re: Ja znam. 11.07.09, 15:20
                  Pewnie jestes, bo filozofom tez sie nie snilo ;-)
                  • adept44_ltd Re: Ja znam. 11.07.09, 15:29
                    ale w tedy wychodzi, że Sendi nie jest, bo mu się śni..., a wyglądał mi na
                    przedstawiciela szkoły cyników...
                    • charioteer1 Re: Ja znam. 11.07.09, 15:32
                      Moze Sendi to cos wiecej niz filozof? Wieszcz? Prorok?
                      • adept44_ltd Re: Ja znam. 11.07.09, 15:37
                        hm, no to wyjaśnia, skąd emanujące z jego dyskursu cierpienie
                        • sendivigius Re: Ja znam. 11.07.09, 18:40
                          No i w ten sposob zostalem celebrity. Zamaiast o problemach
                          dyskutuje sie o mnie. Ale to nie ja wam stawialem lufy z matmy i
                          wymeczone troje na szynach z fizy. Teraz pozostaly wiec wam juz
                          tylko tematy "humanistyczne".

                          A teraz jak prawdziwy celebryt powiem wam co jadlem na sniadanie:
                          odgrzewany wczorajszy kawalek pizzy pepperoni z lurowata kawa, a
                          przygladal sie temu moj pies sznaucer ktory sie wabi "kiki". Coz to
                          moze znaczyc, jakie sny i jakie kompleksy?

                          Bo ci scislowcy to przebiegle bestie, tu jest artykul "profesora
                          filozofii i socjologii", ktorym nigdy (mam nadzieje) nie zostane.

                          "Ludzie o wąskospecjalistycznym wykształceniu techniczno-
                          inżynierskim często są istotnie bardziej podatni na polityczną
                          agitację i ideologiczne sugestie, wykazując się ignorancją w
                          rozpoznawaniu ich bałamutności."

                          wyborcza.pl/1,75515,6801961,Specjalisci_i_manipulatorzy.html




                          • charioteer1 Re: Ja znam. 11.07.09, 18:53
                            Sendi, kompleksy masz glebokie, ale zupelnie nie tam, gdzie ich szukasz.
                            Wiekszosc "humanistow", ktorych znam, z trygonometria radzila sobie celujaco,
                            natomiast bardzo wielu "scislakow" mialo problem ze zrozumieniem "co podmiot
                            liryczny mial na mysli". A teraz psychoanalityk potrzebny.
                          • nomanslave Pytanie otwarte 11.07.09, 18:57
                            Mnie tam generalnie powiewa opinia pana majcherka niec sobie mysli
                            co chce, ja staram sie robic swoje.
                            ALe wlasnie
                            Nie wiem jak sie pisze teksty socjologiczne, filozoficzne czy inne.
                            Wiem ze jak ja pisze artykul to na kazdy nawet najdrobniejszy fakt
                            musze sie powolac (stad w 1 artykule cytuje nawet 50 pzoycji).
                            Czy autor moze swobodnie formulowac takie wnioski nie powolujac sie
                            na zadne badania czy doniesienia?
                            Skad on moze wiedziec ze ktos "naiwnie sadzi", "chętnie zmusiliby
                            maturzystów" czy "absolwenci sie garna", itd. Przeciez on tego nie
                            wie.
                            Pytanie potraktujcie powaznie czy ten artykul pomijajac jego wymowe
                            wedlug was jest napisany zgodznie z zasadami?
                            • charioteer1 Re: Pytanie otwarte 11.07.09, 19:03
                              Ty tez nie widzisz roznicy miedzy glosem w dyskusji gazetowej a publikacja naukowa?

                              Tez mam ok. 50 pozycji bibliograficznych na artykul, czasami bywalo mniej,
                              czasami wiecej.
                              • nomanslave Re: Pytanie otwarte 11.07.09, 19:06
                                Nie nie oczywiscie ze widze.
                                Tylko nurtuje mnie pytanie czy pisanie tekstu z takimi przekonami ma
                                jakies przelozenie na codzienna prace naukowa.
                                • charioteer1 Re: Pytanie otwarte 11.07.09, 19:21
                                  Psycholog musi znac podstawy biologii i statystyki, wiec lepiej by bylo, gdyby
                                  Majcherek wypowiadal sie o tym, na czym sie zna.
                                  • nomanslave Re: Pytanie otwarte 11.07.09, 19:40
                                    Jak widze moje watpliwosci byly juz tematem dyskusji

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,904,97656428,97656428,Specjalisci_i_manipulatorzy.html

                                    Sorki
                              • nomanslave Re: Pytanie otwarte 11.07.09, 19:12
                                Po namysle dochodze do wniosku ze ciezko mi zobaczyc roznice
                                pomiedzy tym artykulem gazetowym a innym naukowym (w zyciu nie
                                widzialem naukowej pracy humanistycznej). Dlatego tez widzac taki
                                tekst ozcekuje od autora lub wydawcy ze przedstawia mi rzetelne
                                opracowanie na podstawie ktorego ja jako zupelny laik bede mogl
                                sobie wyrobic zdanie. Tym zcasem budzi moj
                                sprzeciws "wszystkoweidztwo" autora i czytanie ludziom w myslach.
                                Jaki jest sens pisania takiego artykulu tego nie rozumiem - z tego
                                wynika ze to ani nauka ani publicystyka
    • nomanslave Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 10.07.09, 18:54
      Wtedy
      https://www.hughlaurie.de/wp-content/uploads/2007/11/house-md-
promo-season-4_01.jpg
    • eni.huso Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 11.07.09, 11:00
      ja tez zauwazylam, ze ludzie w pewnym momencie spoczywaja na laurach i wydaje
      sie im ze sa krolami i należy im holdy skladac. Najczesciej takie zachowanie
      obserwuje w trakcie doktoratu, ale tuz przed zlozeniem pracy, a przed obroną
      jeszcze oczywiscie. Ale nie nalezy jakoś sie tego szczegolnie czepiać, bo wtedy
      mozgi są wyeksploatowane a ludzie zmęczeni i zestresowani, a wtedy o takie
      głupoty łatwiej.

      Dla odmiany znam jedna babke, ktora poznalam jak byla doktorem tuz przed
      habiltacja, szybko zostala podworkowym profesorem i kompletnie nic sie nie
      zmienila, ale to chyba dlatego ze zachowaniem, wiedza i kompetencją była juz
      profesorem jeszcze przed habilitacją.
      • charioteer1 Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 11.07.09, 14:41
        eni.huso napisała:

        > ja tez zauwazylam, ze ludzie w pewnym momencie spoczywaja na laurach i wydaje
        > sie im ze sa krolami i należy im holdy skladac. Najczesciej takie zachowanie
        > obserwuje w trakcie doktoratu, ale tuz przed zlozeniem pracy, a przed obroną

        Ja to widze na etapie 'jeszcze troche do habilitacji brakuje', publikacyjnie
        przede wszystkim, ale w glowie juz sie przewrocilo. Wpieprzajace jest to
        maksymalnie, bo to jest forma leserstwa, ktora zaklada, ze moje obowiazki wykona
        za mnie kto inny, bo jego praca jest mniej wazna niz moja. Czasami juz nawet nie
        chodzi o obowiazki, ale o zwykla ludzka przyzwoitosc.
    • ford.ka Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 11.07.09, 22:58
      Jeśli rzeczywiście piszą książki, to jednak zdecydowanie mniej boli.
      W końcu lutego potrzebowałem pomocy kolegi (szybkiej recenzji trzech
      licencjatów), ale spuścił mnie na drzewo bo "właśnie musi skończyć
      korektę habilitacji". Uznałem to za marną wymówkę, a po trzech
      miesiącach znalazłem ową habilitację w księgarni...
      Ale większość nie pisze, a i tak nie mają czasu ;)
      • charioteer1 Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 11.07.09, 23:21
        Dla mnie marna wymowka w dalszym ciagu. W czym korekta ksiazki jest lepsza od
        terminu zlozenia jakiegokolwiek tekstu w wydawnictwie, albo sprawozdania z
        grantu, albo przygotowania prezentacji na konferencje? Jezeli ktos normalnie
        pracuje, to na okraglo przez caly rok ma jakies terminy do dotrzymania. A
        najbardziej wkurza, jezeli ktos ma czas i moze przyjsc do pracy pare dni przed
        obrona albo kolokwium, a swieta krowa jedna z druga nie moze, bo "pracuje".
        • gengogaku Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 12.07.09, 01:55
          Mnie się wydaje, że dla wielu ludzi każdy powód do tego, żeby
          im "odpieprzyło" jest dobry. Tak samo się pieszczą doktoratem, jak
          się pieścili kremem z Body Shopu, jak jeszcze nie było tych sklepów
          w Polsce. Każdy powód jest równie dobry, żeby się poczuć lepszym od
          innych. Bardzo mnie ciekawi ta potrzeba i fenomen "odpieprzenia", bo
          nie kupuję wyświechtanej teorii, że takie zachowanie bierze się z
          kompleksów.
          • gengogaku Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 12.07.09, 01:59
            Zaciekawił mnie wątek o tym, czy humaniści poradziliby sobie z
            trygonometrią, czy nie. Pewnie wielu tak, ale nie brak i takich
            humanistów, których humanizm polega na tym, że nie radzili sobie w
            szkole z przedmiotami ścisłymi:)
            • pr0fes0r Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 12.07.09, 08:48
              gengogaku napisała:

              > Zaciekawił mnie wątek o tym, czy humaniści poradziliby sobie z
              > trygonometrią, czy nie. Pewnie wielu tak, ale nie brak i takich
              > humanistów, których humanizm polega na tym, że nie radzili sobie w
              > szkole z przedmiotami ścisłymi:)

              Jak i przedstawicieli przedmiotów ścisłych, którzy uważają, że są ponad zasady
              poprawnej polszczyzny.
          • alba.alba Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 13.07.09, 13:33
            gengogaku napisała:
            > Bardzo mnie ciekawi ta potrzeba i fenomen "odpieprzenia", bo
            > nie kupuję wyświechtanej teorii, że takie zachowanie bierze się z
            > kompleksów.

            Też jestem ciekawa skąd to się bierze. Może z głęboko zakorzenionego w polskim świecie naukowym feudalizmu? Porządek musi być, hierarchia też. Albo z chęci odwetu - skoro jak ja kiedyś byłem doktorantem/asystentem, to mną pamiatano, to teraz jak już jestem adiunktem, to "oko za oko, ząb za ząb"?
            • charioteer1 Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 13.07.09, 13:44
              alba.alba napisała:

              > Też jestem ciekawa skąd to się bierze. Może z głęboko zakorzenionego w polskim
              > świecie naukowym feudalizmu?

              To by bylo za latwe. Klasyczny "odpieprz" jest wtedy, kiedy komus odjezdza w
              kontaktach z osobami rownymi stopniem.
              • gengogaku Re: Kiedy ludziom zaczyna odpieprzac? 17.07.09, 13:38
                Podpisuję się pod tym obiema rękami. Klasyczny odpieprz jest wtedy,
                kiedy jedna doktorantka wyrzuca drugą z pokoju, gdzie obie mają
                prawo siedzieć; opieprza ją, że nieuważnie sprawdza egzaminy; wdaje
                się ze studentami w gadki, kto jak bardzo źle ich uczy; zapytana o
                cokolwiek, tłumaczy tak, żeby nie dało się niczego zrozumieć, bo
                jeszcze, nie daj Boże, by pomogła. Można też razem z kimś
                przygotować materiały dla studentów i parę miesięcy później w
                atmosferze ktoś-mi-wyświadcza-przysługę je od kogoś otrzymać w
                prezencie. Albo samemu przygotować materiały i otrzymać je w
                prezencie przepisane inną czcionką. I to wszystko nabiera
                niepowtarzalnego smaku w kontaktach równego z równym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka