Dodaj do ulubionych

nie zdziwilem sie

08.09.09, 09:28
link

"Wielu z nich studia trzeciego stopnia traktuje jako dobry start w przyszłej
karierze zawodowej."

"Po co doktorat? Chociażby po to, aby wybić się z tłumu. A także dlatego, że
we współczesnym świecie tytuł "mgr" przed nazwiskiem już przestaje wystarczać."

taki pusty przekaz. nie dziwie sie, ze wielu ma "ambicje" byc dr, bo "mgr ma
kazdy". dzien, dwa posiedze na uczelni, w reszte dni popracuje, praca sie
jakos napisze, bedzie dobrze i prestizowo.

niedlugo doktorat sie zdewaluuje i jedynym wskaznikiem dobrego wyksztalcenia
bedzie habilitacja :D
Obserwuj wątek
    • carnivore69 Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 10:50
      Doktora zawsze mozna odroznic od "doktora" rzucajac okiem na liste jego publikacji.

      Pzdr.
    • dala.tata Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 12:54
      zupelnie nie rozumiem tego postu.co zlego w tym, ze ktos ma aambicje zrobic
      doktorat.i dlaczego te ambicje sa cudzysslowie? czyz doktorat nie jest
      osiagnieciem? dlaczego realizacja tychze ambicji mialaby byc dostepna tylko
      wybrancom, ktorzy chca byc naukowcami.

      a nawet jesli te dwie literki maja byc tylko dal prestizu,to czy porzadnie
      napisany doktorat jest jakos mniej wazny i gorszy? o ile wiem, motywacje do
      napisania doktoratu nie wchodza w zakres recenzji.

      i jesli tylko beda utrzymywane standardy, doktorat sie nie zdewaluuje.
      • niewyspany77 Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 16:00
        to absolutnie nic zlego robic doktorat. problematyczny - w moim odczuciu - jest
        wydzwiek artykulu, mowiacy cos w desen: chcesz byc inny (w domysle: lepszy),
        zrob doktorat. w sumie ok, czepialski jestem, ale ten artykul jes t hmmm, nie
        ten tego.

        ps. o prestizu mowa? armani, boss, iwc, kielman, wittchen, visconti, infiniti.
        to raczej zdecydowanie lepsza droga, niz napisanie jakiegos doktoratu,
        oczywiscie uwzgledniajac target artykulu, jak mniemam.
        • carnivore69 Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 16:39
          "Infiniti. Najpierw samochod, potem logo."

          Dla tego targetu wazniejsza jest wiedza niz papier ;-)

          Pzdr.
        • dala.tata Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 16:51
          ale dlaczego?! doktorat daje ci innosc,lepszosc itd. kiedys gadalem z
          prawnikiem, ktory mowil wprost, ze robi ddoktorat tylko dlatego, ze daje mu on
          'edge'. staje sie lepszy niz wiekszosc jego konkurencji, a przy okazji staje sie
          ekspertem w jakiejs tam dziedzinie prawa.

          brzmialo to calkiem sensownie, wedlug mnie.

          osobiscie wole ermenegildo zegne, ale niestety mnie nie stac, wiec zadawalam sie
          ralphem laurenem :-)
    • charioteer1 Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 12:57
      Bywaja doktoraty na poziomie straszno-koszmarnym. Ciarki przechodza, jak sie
      pomysli, kto ma w tej chwili prawo doktoryzowania.
      • dala.tata Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 13:22
        ja sie z tym zgadzam, ale straszne dokotraty moga robione zarowno przez tych co
        dla prestizu, jak i dla tych co chca wykuwac lepsze jutro polskiej nauki.
        • charioteer1 Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 13:35
          To prawda i bardzo duzo tu zalezy od promotora. Mnie wlosy staja deba na glowie,
          jak czytam na forum, gdzie ludzie chca robic doktoraty. Dla mnie to zazwyczaj
          szok, ze tam sie mozna doktoryzowac w danej dziedzinie, bo wiem, ze jednostka
          nie ma kadry. Na wszelkie sugestie, ze moze jednak nie tam, delikwent zazwyczaj
          odpowiada, ze jemu nie jest potrzebna wypasiona uczelnia i w ogole to chodzi o
          to, zeby nie bylo za trudno. Rece opadaja.
          • dala.tata Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 14:33
            mnie wlosy deba staja jak widze watek w ktorym doktorant wprost pyta o to, gdzie
            za niego napisza prace! watek usunalem, ale przerazilo mnie to.
            • h_hornblower no tak 09.09.09, 09:39
              dala.tata napisał:

              >watek usunalem, ale przerazilo mnie to.

              Wątek usunąłeś - niestety, na reklame "piszemy doktoraty", która mi
              sie wyswietla przy co drugim wejsciu na forum nie masz juz wpływu...

              pzdr
              horny
              • dala.tata Re: no tak 09.09.09, 11:22
                niestety nie mam. ale co swoje stanowisko zaznaczylem to moje.
    • flamengista ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 13:50
      Nie każdy chce być naukowcem, ale ambitni młodzi ludzie idąc na studia liczyli,
      że zostaną elitą intelektualno-ekonomiczną tego kraju.

      Okazało się, że dostali taki sam dyplom jak ich średnio-inteligentny kumpel z
      podstawówki Józio, który teraz pracuje na budowie. Ale zrobił zaocznie licencjat
      z politologii w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie.

      Więc rozpaczliwie próbują się od tego Józia odróżnić, bo przecież czują się od
      niego lepsi.

      Prawdziwy dramat moim zdaniem jest taki, że w powszechnej świadomości ten Józio
      ma wyższe wykształcenie, a więc takie samo jak ambitny i pracowity absolwent
      prawa na UJ, czy socjologii na UW.
      • dala.tata Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 14:35
        a nie ma? ma! ono jest inne, ale ma. i jest cala masa pracodwacow, dloa ktorych
        wlasnie to wyksztalcenie wystarczy i mysle ze jest cala masa dla ktorych jest to
        calkiem niewystarczajace.

        zamiast ciagle mowic o wyzszej szkole gotowania na gazie, lepiej patrzec na Pake
        i miec nadzieje, ze robi to co robi uczciwie.
        • charioteer1 Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 14:45
          Uczciwosc ma tu niewiele do rzeczy. PKA nie jest w stanie sprawdzic, co kazdy
          student ma w glowie. Rzecz w tym, ze bardzo czesto ma niewiele.
          • dala.tata Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 14:50
            ale wielu studentow z porzadnych uczelni nie ma nic w glowie. PAKA ma robic to
            do czego jest powolana.
            • flamengista Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 15:04
              owszem, ale i to samo można powiedzieć o sporej grupie studentów Harvardu. Choć
              procentowo na Harvardzie jest to pewnie mniej niż 5%, a w przypadku czołowych
              polskich uczelni - obawiam się, że nawet 30-40%.

              Problem w tym, że póki uczelnie w Polsce nie wyrobią sobie marki, to mający
              ambicje młodzi ludzie będą się uganiać za kolejnymi papierkami, by wyróżnić się
              z tłumu. W tym i uganiać się za doktoratem.
              • dala.tata Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 15:07
                ja zupelnie nie rozumiem, jak mozesz porownywac Harvard z jakas prowincjonalna
                szkolka w Polsce. w USA jest cala masa szkol wyzszych, ktore nie maja
                jakiejkolwiek renomy. naprawde. poza tym ze sa amrykanckie, nic innego ich nie
                rozni od tej twojej szkoly gotowania na gazie.
                • charioteer1 Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 15:39
                  Licencjat z prowincjonalnej szkolki najczesciej oznacza umiejetnosci nizsze niz
                  dobrze zdana matura.
                  • dala.tata Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 15:56
                    a masz na to jakikowliek dowod? czy tak ci sie wydaje?

                    mi sie wydaje ze na prowincjonalna szkolke nie pojda absolwneci swietnych
                    liceow, tylko absolwenci slabych liceow, ktorzy nie sa od urodzenia
                    przygotowywani do uniwersytetu a ich rodziny bardzo wyorbazaja sobie, ze po
                    podstawowce mozna isc do zawodowki, a potem do roboty. dla nich taki licencjat
                    jest postepem. i bardzo dobrze. i moze po licencijacie deikwent pojdzie sobie
                    zrobic magisterium jeszcze.

                    mnie tak ogolnie to mocno trafia, jak w tych dyskusjach ciagle sie przyjmjuje
                    perspektywe Harvarda czy Oxfordu, czy Etonu. to sa te wyjatki, rodzynki, o
                    ktorych wszyscy wiemy. w USA edukacja, rowniez wyzsza jest slaba, albo bardzo
                    slaba. Harvard i kilkadzisiat innych uczelni to sa wyjatki, regula, na setkach
                    state universities, jest raczej malo interesujaca.
                    • charioteer1 Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 16:48
                      Bo to sie zazebia z tym, o czym piszesz wyzej. Jezeli przyjmujemy, ze taka
                      edukacja jest potrzebna, to nie mozna udawac, ze te szkolki ksztalca tak samo,
                      jak uniwersytet. Musza byc inne minima programowe i inne zasady akredytacji. Jak
                      sie popatrzy w internecie na programy nauczania na roznych Harvardach i porowna
                      to z Shitwater College, to widac od razu roznice, a u nas Szkola Gotowania na
                      Gazie ma uczyc tego samego co UJ. Najgorsze jest to, ze te szkoly gotowania na
                      gazie uruchamiaja programy magisterskie i, jezeli sie tego nie powstrzyma,
                      niedlugo beda miec studia doktoranckie. Krotko, chodzi o to, ze akredytacja jest
                      oparta na kwalifikacjach kadry, a nie na umiejetnosciach absolwenta.
                      • dala.tata Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 16:55
                        ale nikt nie twierdzi ze szkoly ksztalca podobnie. a przynajmniej ja nie. UJ i
                        szkola tego i owego maja inne cele, misje, target, i ogolnie wszystko inne.
                        podobnie jak Oxford i Huddersfield.

                        zupelnie tez nie wiem dlaczego wszyscy mieliby uczyc tego samego.

                        i zupelnie sie nie zgadzam z tym, ze akredytacja powinna byc oparta na
                        kwalifikacjach kadry. wlasnie teraz tak jest. liczy sie sztuka habilitacyjna.
                        zuplenie mnie nie interesuje czy uczy mnie doktor z Pcimia czy doktor z Oxfordu.
                        otoz znam dokotr z bylekad, ktorzy publikuja i umieja uczyc, znam takich z
                        Oxfordu, ktorzy sa katastrofalni.

                        • charioteer1 Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 16:57
                          No to sie zgadzamy ze soba, ale nie z realiami szkolnictwa wyzszego w PL ;-)
                          • dala.tata Re: ależ do nich nie można mieć pretensji! 08.09.09, 17:00
                            moze. jednak te realia moze zmienic. tyle ze poki co nikt tego nie chce robic.
    • pfg Re: nie zdziwilem sie 08.09.09, 21:50
      niewyspany77 napisał:

      > niedlugo doktorat sie zdewaluuje i jedynym wskaznikiem dobrego
      wyksztalcenia
      > bedzie habilitacja :D

      Proces deprecjacji, inflacji doktoratów dzieje się na naszych
      oczach. Habilitacje jeszcze się trzymają.
      • dr_pitcher Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 02:00
        Czy zatem przedmowca, jest zwolennikiem habilitacji?
        Jesli o dewaulacje chodzi - niestety prawda. Dletego wprowadzono instytucje
        "post-doca" i "tenure-track". Moim skromnym zdaniem habilitacja to strata czasu
        (nie mam, miec nie musze). Sa znacznie lepze metody weryfikacji kwalifikacji
        naukowych (no i mniej stresujace)
        • pfg Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 09:17
          dr_pitcher napisał:

          > Czy zatem przedmowca, jest zwolennikiem habilitacji?

          Koniecznie chcesz otwierać tę puszkę Pandory? Trol jaki czy co? ;-)

          Tak, jestem. Akurat w naszej dziedzinie, fizyce teoretycznej z
          przyległościami, prawdziwa weryfikacja poziomu naukowego dokonuje
          się przez dorobek - ale też habilitacja jest, w zasadzie, formą
          oceny tegoż dorobku. Rozprawa habilitacyjna jest zszywką
          opublikowanych artykułów (współ)autorstwa habilitanta, byleby
          układały się w jakiś cykl i byleby habilitant miał we
          wszystko "znaczny wkład"; recenzenci, a potem Rada oceniają, czy ten
          dorobek jest w istocie znaczący. Podobnie jest w innych naukach
          ścisłych i przyrodniczych, dlatego apele o zniesienie habilitacji w
          tych środowiskach spotykają się ze słabym odzewem.
          • dr_pitcher Re: nie zdziwilem sie 10.09.09, 02:54
            Wole nie otwierac - co do "zszywki" to bym polemizowal. Sprawdzalem, aczkolwiek
            nie w dziedzinie "teoretycznej"

            Moj jedyny sprzeciw wobec weryfikacji Rady Wydzialu jest taki, ze niekoniecznie
            oceniaja Cie znawcy oraz osoby postronne. Osobiscie wole system amerykanski,
            gdzie o przejsciu z "tenure track" na tenure, decyduja:
            1. Od 5 do 10 naukowcow spoza uczelni
            2. Studenci
            3. Wspolpracownicy

            potem: 6-10 osobowy komitet nominacyjny (dziekan etc)
            potem: Uniwersytet

            punkty 1-3 licza sie najbardziej, komitet rozwaza sprawe jedynie merytorycznie

            Owszem, duzo sie w habilitacji w Polsce zmienilo, ale daleko to tzw obiektywizmu
        • adept44_ltd Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 12:07
          gdzie są??? ktoś widział, w ojczyźnie?
          • charioteer1 Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 12:59
            Szczerze mowiac, mnie wystarczy rzut oka na liste publikacji. Kolega z UK, jak
            uslyszal, ze pisze druga rozprawe, zapytal, czy nie rozwazam emigracji.
            • pfg Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 13:07
              charioteer1 napisał:

              > Kolega z UK, jak
              > uslyszal, ze pisze druga rozprawe, zapytal, czy nie rozwazam
              > emigracji.

              W UK habilitacja, w postaci D.Sc., występuje. W zasadzie nie jako etap
              obligatoryjny, ale mój znajomy z UK, który chciał zostać profesorem w Cambridge,
              musiał w Cambridge zrobić D.Sc., gdyż doktorat miał z Oxfordu ;-)
              • charioteer1 Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 13:16
                iii, bajki, to nie jest to samo:

                The Doctor of Science research degree is earned with the formal dissertation
                defense and approval of a committee on the basis of original research and
                publications, and it is awarded predominantly in doctoral-level science
                programs, such as engineering, medical and health sciences, and health economics

                http://en.wikipedia.org/wiki/Doctor_of_Science
                • charioteer1 Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 14:07
                  Przepraszam, przez pomylke cytuje dla Stanow. Dla UK odpowiedniejszy jest ten cytat:

                  The status of the degree has declined because it is not widely understood, but in former times the doctorate in science was regarded as a greater distinction than a professorial chair and hence a professor who was also a D.Sc. would be known as Doctor. The Doctor of Science may also be awarded as an honorary degree, that is, given to individuals who have made extensive contributions to a particular field and not for specific academic accomplishments. It is usual to signify this by adding (h.c.) for honoris causa after D.Sc.
                  http://en.wikipedia.org/wiki/Doctor_of_Science#Commonwealth_of_Nations_and_Ireland
                • dala.tata Re: nie zdziwilem sie 09.09.09, 18:43
                  DSc to jest tzw. higher doctorate (choc Oxbridge moze miec inna nomenklature).
                  dostaje sie go za tzw. caloksztalt.

                  en.wikipedia.org/wiki/DSc
                  • dr_pitcher Re: nie zdziwilem sie 10.09.09, 02:58
                    Pracuje u nas facet z trzema:
                    PhD
                    MD
                    D.Phil

                    teraz stara sie o czwarty - czemu nie?
    • q_vw Re: nie zdziwilem sie 16.09.09, 08:53
      Nie wiem jak inni, ale ja doktorat robie dla siebie, ot mam chęć,
      kilka lat to za mną chodziło, mam bogatą praktykę zawodową i...
      koleżanka mnie zdopingowała, sama z dr :)))

      Jeśli doktorat miałby pomóc w przyszłej karierze zawodowej, to
      dlaczego nie, przecież nic w tym złego, że ludzie się doskonalą i
      wykorzystują efekty dotychczasowej pracy...

      A swoją droga, brałem udział, podczas imprezy akademicko-biznesowej
      w towarzystwie wzajemnej adoracji ;), w dyskusji, co lepsze,
      doktorat czy MBA... i zdania podzielone niemalże po połowie,
      niemalże, bo z lekkim wskazaniem na dr... Jak sądzicie, dr czy MBA ?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka