Dodaj do ulubionych

czy to kradzież?

15.09.09, 11:35
czytałam wczoraj jakiś głupawy artykuł o kradzieżach - w sensie, że ludzie z
pracy wynoszą różne duperele - spinacze, długopisy itp.
no i w tym kontekście było tam powiedziane o obrywaniu np. łodygi brokuła!
normalnie mnie zatkałobig_grin
czy dla was to tez kradzież?
bo ja np. jak kupuję kalafiora na wagę to obrywam te liście dookoła - sporo
ważą a i tak ich nie zjem, więc czemu mam za nie płacić?
dla mnie to trochę tak jak bym kupowała np. ziemniaki i ktoś by mi wrzucił
śmieci do nich, zważył, ja bym za nie zapłaciła a w domu wyrzuciła.
co o tym myślicie, bo aż ciekawa jestem, czy wy też postrzegacie takie rzeczy
w kategorii kradzieżysmile
Obserwuj wątek
    • hellious Re: czy to kradzież? 15.09.09, 11:44
      Tez obrywam liscie. Nie wiedzialam ze tym samym stalam sie zlodziejkabig_grin Myslalam
      ze kradziez byla by, jakbym sobie drugiego kalafiora w gacie wsadzilabig_grin
      • totorotot Re: czy to kradzież? 15.09.09, 22:58
        jak se wsadzisz kalafiora w gacie to nie kradziez a perwersja!!!
    • madameblanka Re: czy to kradzież? 15.09.09, 11:46
      musze przyznac że jest mi głupio obrywać kalafiora czy kapuste z liścismile One
      wcale dużo nie ważą a kilogram kapusty to 1-2zł więc te powiedzmy 200gr liści
      daje nadwyżke 25 groszy. Odrywa mi facet na targu tylko wtedy kiedy on nalega i
      mówi "że inaczej mi sie nie zmieści".

      Acha no i spienia mnie niemiłosiernie skubanie orzeszków, cukierków, ciastek i
      tych innych bzdurek co jest na wagę /np. w carefurze/. Dla mnie to eeech, może
      nie złodziejstwo ale dziadostwo.

      Co do długopisów.zbieram długopisy ..yyy, tu przyzanje sie że kradnetongue_out
      Oczywiście nie zrobie tego prywatnej osobie z pięknym stalowym parkerem, bez
      przesady. Często pytam sie oczywiście osobnika czy mi odstąpi długopis to wtedy
      mam legalnie.
      • doniak0 Re: czy to kradzież? 15.09.09, 11:51
        A ja się wypowiem co do biurówki :

        - dla mnie wynoszenie z pracy czegokolwiek- jak np. spinaczy
        zeszytów, papieru, herbaty, cukru, przynoszenie komórki męża do
        ładowania,...itp. jest kradzieżą/ dziadostwem. Bo korzystamy z
        czegośc, co nie jest nasza własnoscią bez przyzwolenia własciciela !

        Natomiast co do kapusty- zawsze sprzedawca w moim warzywniaku je
        obrywa przed zważeniem
        • ally Re: czy to kradzież? 16.09.09, 09:52
          o co chodzi z tą komórką męża? że się w ten sposób oszczędza na prądzie?
      • joanna515 do madameblanka 16.09.09, 09:46
        głupio Ci obrywać liście, spienia Cię "dziadoskie" podjadanie a tolerujesz
        kradzież ???
    • aniuta75 Re: czy to kradzież? 15.09.09, 11:50
      Liście od kalafiora obrywam, od kapusty jak są brzydkie też, jak potrzebuje pora
      tylko na surówkę to pani mi odcina to zielone bo i tak wywalę. Nie uważam tego
      za kradzież.
      Aleeee wnerwia mnie jak ludzie wyjadają winogrona (i to nie jedną kulkę, żeby
      spróbować tylko stoją i żrą) albo orzeszki ziemne - wyjedzą i sobie idą, nawet
      nie kupują uncertain. W sezonie zimowym to samo z mandarynkami się dzieje. Buractwo ot co.
      • hellious Re: czy to kradzież? 15.09.09, 11:52
        U mnie nie ma zadnych Carrefourow, realow czy innych, wiec nikt orzeszkow nie
        wyjada, bo w takim Lidlu ciezko pozostac niezauwazonym przez obslugetongue_out
        • aniuta75 Re: czy to kradzież? 15.09.09, 11:54
          Hell u mnie w Lidlu właśnie takie cuda się też dzieją. Ludzie naprawde cuda
          robią żeby się za darmo orzeszków objeść hehehe.
        • mamaivcia Re: czy to kradzież? 15.09.09, 12:03
          eee kapuchę i kalafiora to sami sprzedający na rynku obrywają z tego co
          niepotrzebne
          w sklepie to biorę jak leci - jakoś mi nie przyszło do głowy, żeby obdziabywać
          liście

          co do biurówki to zawsze mnie to wkurzało uncertain
          mieliśmy w firmie bardzo duży wybór herbat różnej maści, kawy rozpuszczalne plus
          soki w kartonach, mleko, śmietankę, na początku nawet jakaś cola i inne fanty
          czy sprity w puszkach

          dobił mnie kiedyś taki oto widok:
          godzina 17:00, kolega z pracy podąża w kierunku kuchni ze swoim nieśmiertelnym
          neseserkiem
          akurat też zmierzałam w tym kierunku odnieść kubek do zlewu ...
          patrzę, a ten ładuje do tego neseserka mleko, dwa soki i herbatkę :o
          wkurw mnie strzelił i mówię z przekąsem: co w domu się nie przelewa ? (kolega
          kierownik, z baaaardzo dobrą pensją plus laptop i telefon za free wink
          a ten bez żadnej krempacji: no co? dla wszystkich jest nie?

          efekt: "dla wszystkich" w krótkim czasie się skończyło
          szło za dużo herbat i soków
          dyrekcja zamontowała zamki w szafkach, soki tylko dla gości, mleko i herbatkę
          (lipton, malinowa i mięta) wystawiała pani kuchenkowa ;P
          • prigi Re: czy to kradzież? 16.09.09, 07:27
            to co napisałaś o sokach itd przypomniałao mi sytuacje z mojej
            firmy sprzed kilku lat. wtedy był dyrektor X i ksiegowy Y. pomiędzy
            ich biurami była szafka z ciastami i słodyczami dla gości. oni
            wyżerali (inaczej tego nazwać sie nie da) wszystko. i to w hurtowych
            ilościach, byleby szybciej przed drugim. i jak obserwowałam czasami
            wyglądało to tak, ze jeden wychodził z biura łapał szybko cukierki
            uciekał do pokoju a wtedy drugi robił to samo.ba! liczyli ile tych
            łakoci jest i robili raban, ze cukierek im zniknął.w sumie dla gości
            dużo nei zostawało tongue_out
          • morepig Re: czy to kradzież? 16.09.09, 12:40
            he he przypomnialo mi sie jak kiedys wzielismy to co bylo potrzebne
            z firmy big_grin tzn srajtasme, bo nas szef tzrymal (bezsensownie bo nic
            do roboty) do 21. i juz nam sie nie chcialo do sklepu jechac bo psy
            w domu czekaly.
            big_grinbig_grin
            glupei uczucie krasc papier z firmy big_grin
      • anorektycznazdzira Re: czy to kradzież? 16.09.09, 19:03
        Nie rozumiem i nie zrozumiem żarcia winogron na stoiskach w sklepie
        zupełnie pomijając kradzież: one nie są myte (!!!) To, czym sie je
        pryska do transportu i przechowywania chyba by mi samą świadomością
        gardło wyżarło... wink
    • princy-mincy Re: czy to kradzież? 15.09.09, 12:09
      liscie od kalafiora obrywam i nie uwazam tego za kradziez, bo i tak
      sprzedawca je oberwie
      jedna kulke winogrona zjem, ale tylko wtedy gdy planuje go zakupic i
      chce sie upewnic czy slodkie

      z biura nie wynosze nic, ani materialow papierniczych ani tym
      bardziej nic z kuchni, to jest zlodziejstwo
      u nas w kuchni jest kawa, herbata i mleko oraz woda w dystrybutorze
    • bernimy Re: czy to kradzież? 15.09.09, 12:22
      Co do kalafiorów to na sztuki raczej są, więc nie ma problemu z
      odcinaniem. Zresztą u nas na bazarku sami proponują a ja chętnie się
      godzę, bo po co mam nosić liście.
      Ale raz mieliśmy sytuację z karczochami w markecie, cholernie
      drogie, jest tylko maleńki środek do zjedzenia, a oni ucieli
      karczochy z 20 cm grubą nogą! No takiego bym nie kupiła, bo z
      całości do zjedzenia byłoby max. 5%. Mąż spytał czy mogą odciąć
      nóżki i bez problemu odcieli i sami zważyli.

      Sprzedawcy też są nieuczciwi, bo nie powinny być w cenę towaru
      wliczone odpady, skoro cena jest taka sama jak w drugim sklepie bez
      tych wszystkich liści czy nóżek. No chyba, że niska cena uwzględnia
      odpady to co innego.
      • schiraz Re: czy to kradzież? 15.09.09, 20:45
        A mnie szlag trafia jak w pracy po dwóch dniach kończy się karton długopisów (no
        nie uwierzę, że 10 osób wypisało 20 długopisów od poniedziałku do środy), nie
        mam czym spiąć faktur klientom bo zszywki też wsiąkły same a jak do kuchni
        kupiłam z własnych pieniędzy paczkę zmywaków bo nie było, a koszt mały bo jakieś
        2 zł, to dosłownie po trzech dniach z 10 zmywaków został jeden, ten na zlewie.
        No ludzie, naprawdę nie stać kogoś na zmywak za 20 gr sztuka czy wynosi bo
        "przyda się". To dziadostwo i złodziejstwo.
        • aniuta75 Schiraz 15.09.09, 20:55
          A mnie się przypomniało coś smile. Kiedyś założyłaś wątek, że z konta zniknęły
          pieniądze. Jakoś się to wyjaśniło? Pisaliście reklamację?
          • schiraz Aniuta 15.09.09, 21:11
            Jesteśmy w trakcie walki o uznanie reklamacji, sprawa znalazła się na policji,
            policja umorzyła, potem w prokuraturze, też umorzyli, teraz zastanawiamy się nad
            sądem cywilnym. Pieniądze zostały pobrane z bankomatu, na nagraniu widać, że
            ktoś podchodzi, wypłaca i odchodzi trwa to kilka sekund, w tym samym czasie mąż
            przebywa na drugiej półkuli i tam używa swojej karty (a ma tylko jedną) i
            oczywiście regularnie opłaca ubezpieczenie karty. I wyobraź sobie, że jeden z
            największych banków w Polsce chce nas przekonać, że to nasza wina... Nie wiem na
            czym miałaby polegać, policja stwierdziła, że najprawdopodobniej karta została
            zeskanowana czy jakoś tak, ale to mogło nastąpić wszędzie, bo wcześniej mąż
            poruszał się nieomal po całej Polsce. Skradziono mu w sumie 2500 zl, sporo i
            uważam, że należy walczyć, bo to na pewno nie jego wina. Na początku
            podejrzewałam osobę z bliskiego otoczenia męża, ale okazało się, że wypłaty były
            robione już po wyjeździe z Polski.
            • totorotot Re: Aniuta 15.09.09, 23:11
              Karta została najprawdopodobniej zeskanowana. Powinno się porównać transakcje wykonane kartą. Jeśli się przeplatają- tzn transakcja w PL i transakcja za granicą i mąż udowodni (np. paszport), że nie opuszczał tamtego kraju a mimo to miały miejsce transakcje w Polsce, to bez problemu sprawa powinna być wyjaśniona. Może warto byłoby zainwestować w biegłego, ponieważ prokurator i tym bardziej policjanci mogą nie być zbytnio zorientowani w kwestii kart.
              Ubezpieczenie nie ma zapewne nic do tego, ponieważ odpowiedzialność nie spoczywa na ubezpieczycielu (który wypłaca ekwiwalent np. za kradzież po odejściu od bankomatu lub transankcje bez wykorzystania PIN-u), a na banku, który nie zabezpieczył odpowiednio bankomatu- tak że zamontowano na nim kamerę oraz skaner.
              • schiraz Re: Aniuta 16.09.09, 11:45
                Transakcje w których ktoś okradał męża odbyły się w czasie gdy on przebywał w
                Brazylii na co przedstawił dowody w postaci paszportu, wydruków z płatności tam
                dokonanych tą kartą a mimo to bank umywa ręce...
                • totorotot Re: Aniuta 16.09.09, 21:54
                  pozostaje rzecznik praw konsumenta, nadzór bankowy czy jak ich tam zwą.
                  Ja bym w życiu nie odpusciła
            • aniuta75 Kurde niezły zapłon mam :D 18.10.09, 18:58
              Znowu sobie przypomniałam i patrzę, że odpowiedziałaś.
              Trzymam kciuki z całych sił, żebyście wygrali. No i daj znać smile.
              • kama_msz Re: Kurde niezły zapłon mam :D 19.10.09, 00:22
                haha, a ja właśnie myślę kto i po co odgrzebał tego trupatongue_out
        • dlania Re: czy to kradzież? 15.09.09, 20:56
          Nie mam tego moralnego dylematu, bo w moim warzywniaku sie sprzedaje na oko, a
          nie na wagewink
          Ale przyznam - nigdy w zyciu mi żadne ogrywanie liści z czegokolwiek nie
          przyszło do głowy... A pomidory to wręcz specjalnie z gałązkami kupuje, bez mi
          mniej smakująwink
          za to odruch zwijania pisadeł - ooo, o tym moge duzo powiedzieć. Długopisy,
          zakreslacze, cienkpisy, markery tablicowe - jak juz w robocie nie ma czym pisac
          to siegamy do mojej torby i znowu jest zapas na 2 miesiące. Współpracownicy o
          tym wiedza i tolerująwink)
    • karra-mia Re: czy to kradzież? 15.09.09, 21:36
      te spinacze z pracy to dla mnie tez kradziez, no bo trochę to
      głupie, ile takie spinacze kosztują?

      liście kalafiora, kapusty obrywa mi pan na targu, bo uważa, ze
      będzie mi ciężko się niosło
    • fajka7 Re: czy to kradzież? 16.09.09, 00:50
      Wynoszenie nieswoich rzeczy z pracy, szkoły czy obojetnie skad, to
      oczywista kradziez, to chyba jasne.

      Z tym obrywaniem lisci i usuwaniem odpadow nie do konca sie zgadzam.
      Co prawda nie zauwazylam, zebym miala taki problem kiedykolwiek, ale
      teoretycznie przynajmniej uwazam, ze jak wchodze do sklepu i widze
      produkt oraz cene, to ja rozumiem, ze ta cena jest za to, co widze.
      Krotko mowiac nie kaze sobie wydlubywac pestek z czeresni, bo i tak
      je potem wyrzuce.
      Mysle sobie, ze wlasciciel sklepu kupujac towar rowniez na wage
      placi jakas tam cene za to co kupuje (bez zadnego obrywania) i do
      tej ceny dolicza swoja marze.
      I jezeli zaczne przy produkcie majstrowac, zeby poprawic jego jakosc
      w stosunku do ceny przed zaplaceniem, to robie to na koszt
      sprzedawcy. No, czyli go okradam jakby nie patrzec, bo samowolnie
      zmniejszam jego zarobek.
      • annabetka Re: czy to kradzież? 16.09.09, 01:14
        CytatKrotko mowiac nie kaze sobie wydlubywac pestek z czeresni, bo i tak
        je potem wyrzuce.


        hehe wyobraziłam sobie panią drylującą wiśnie,czereśnie i inne śliwkismile
        Ja jestem strrrraszną złodziejką zapalniczek,ale to chyba przypadłość każdego
        palacza?(kradnę od znajomych,na imprezach robię to jak kleptomanka,zupełnie
        nieświadomie-hehe szczególnie na imprezachtongue_out) W sklepie odruchowo ,odrywam
        pomidory winne z krzaczków..szczerze mówiąc nie wiem po co to robię,bo o ile
        liście z kalafiora coś tam ważą .to takie gałązki..?
        Największa obciachów była dla mnie słysząc od znajomych,że nie kupują
        woreczków/folii na kanapki do pracy,tylko biorą ze sklepu ze stoiska z
        warzywami/pieczywemsad (na dorobku "zagramanico" każdy grosz się liczy ,nie?sad)
        • lutecja4 Re: czy to kradzież? 16.09.09, 07:49
          karczochy były z łodygami, bo dzięki temu trochę dłużej pozostawały świeże, to
          nie jest artykuł pierwszej potrzeby, jak ktoś się decyduje je kupić, nie
          powinien zwracać uwagi na to,że kawał trzeba odciąć
          tak samo jest z krewetkami, rakami czy innymi skorupiakami-też zjada się tylko
          niewielką część, zapłacić trzeba za całość
          brokuły i kalafiory zwykle są na sztuki, młoda kapusta, z której odziera się
          wierzchnie liście też, więc tu nie widzę problemu
          natomiast wynoszenie z biura różnych "pierdół" to zwykłą kradzież-co
          myślelibyście o takim procederze jako właściciele firmy, z której pracownicy
          wynoszą te rzeczy? ja spotkałam się już z odlewaniem domestosa w słoik,
          wynoszeniem kostek toaletowych(dobrze,że nie wyciąganiem ich z koszyczka) i
          robieniem prywatnych zakupów płaconych służbową kartą (łącznie z podpaskami dla
          żony-służbowa karta przysługiwała dyrektorowi wysokiego szczebla z naprawdę
          dużymi zarobkami-miała służyć do płacenia za np spotkania biznesowe-dziadostwo i
          złodziejstwo
          • bernimy Re: czy to kradzież? 16.09.09, 09:42
            "karczochy były z łodygami, bo dzięki temu trochę dłużej pozostawały
            świeże, to nie jest artykuł pierwszej potrzeby, jak ktoś się
            decyduje je kupić, nie powinien zwracać uwagi na to,że kawał trzeba
            odciąć"

            No wiesz, wiem co kupuję, i wiem jaka jest cena! Gdy coś jest 3
            krotnie wyższe niż w drugim sklepie, to każdy chyba potrafi ocenić,
            no nie?
            I zapewniam, wszystkie warzywa będą miały dłuższą ważność, jeśli
            zachowamy je z korzeniami
            , tylko jakoś nikt tego tak nie
            sprzedaje, nie? Może opatentować?
            Pliss, nie czepajmy się za wszelką cenę uncertain
    • morepig Re: czy to kradzież? 16.09.09, 09:15
      mi pani sama zawsze odcina liscie, odcina kawał głąba, obrywa liscie
      rzodkiewki...
    • margotka28 Re: czy to kradzież? 16.09.09, 09:34
      a od kiedy kalafiory i brokuły są na wagę smile?
      A w temacie: nie uważam tego za kradzież (obrywania liści), bo już
      wynoszenie z pracy różnych przyborów to dla mnie złodziejstwo.
    • renkag Re: czy to kradzież? 16.09.09, 10:10
      A drukowanie prywatnych rzeczy na firmowej drukarce to kradzież? Nie
      chodzi mi o wielkie drukowanie - np. kilka kolorowanek dla dziecka
      czy jakies informacje ze strony internetowej?
      A kserowanie - też chodzi mi o pojedyncze rzecy, np. dowód chcę
      skserować itp.?
      A z drugiej strony - jeśli mam stałą pensję, ale ona nie jest
      rewaloryzowana. I w efekcie zarabiam tyle samo co 5 lat temu, ale
      teraz po inflacji siła tego nabywcza tego pieniądza jest dużo
      mniejsza. Jak to nazwać, czy to uczciwe? No bo co - wynegocjowałam
      kiedyś dobrą pensję, ale ona już dobra w tym momencie nie jest.
      Czyli de facto, co roku mam obniżkę pensji.
      • ib_k Re: czy to kradzież? 16.09.09, 11:59
        renkag napisała:
        > A drukowanie prywatnych rzeczy na firmowej drukarce to kradzież?
        > A kserowanie

        tak , to jest kradzież!

        > A z drugiej strony - jeśli mam stałą pensję, ale ona nie jest
        > rewaloryzowana.

        to albo się z tym godzisz, albo negocjujesz albo zmieniasz pracę

        uważasz że niskie/niesatysfakcjonujące zarobki usprawiedliwiają dorabianie sobie na firmowym sprzęcie?

        • renkag Re: czy to kradzież? 16.09.09, 12:28
          Ale nie napisalam, że ja to robię. A poza tym obydwa przypadki
          niezależnie - nie łączę drukowania z tym, że mam niską pensję.
          Przedstawiłam 2 sytuacje - co do drukowania to się zgadzam, ale z
          drugiej strony pewnie jakby ktoś się zapytał szefa czy może to by
          mógł (zwyczajna przysługa / użyczenie itp.), a z drugiej strony
          latać po pozwolenie na skserowanie jednej kartki...
          Ta druga sytuacja też trochę nieuczciwa - uważam, że pensje powinny
          być waloryzowane, a nie każdy pracownik po jakims czasie, z mega
          poczuciem winy, musi prosić o podwyżkę, która w sumie nie jest
          podwyżką uznaniową, tylko wyrównaniem związanym z inflacją. Moim
          zdaniem uczciwa firma powinna rewaloryzować WSZYSTKIM pensje co
          jakiś okres czasu (pracowałam w takiej firmie gdzie tak było i to
          naprawdę było super).
    • anorektycznazdzira jak dla mnie to 16.09.09, 18:57
      O matko, ale dziwne. No nie wiem. Zwykle to i tak nie ma sprawy bo
      kalafiory i brokuły są na sztuki. No a to, co jest na wage ma zawsze
      obrąbane częsci niejadalne: nikt mi jeszcze nie naważał marchwi z
      nacią czy ziemniaków z pędem i lisćmi tongue_out
      • anorektycznazdzira PS w sprawie pracy 16.09.09, 19:00
        A co do pracy, to jestem w stanie wynieść długopis czy notatnik,
        jeśli mi potrzebny, ale za to jestem w stanie bez dodatkowego
        wynagrodzenia siedzieć 4h extra i przyleźć w sobotę i niedzielę. I
        tak to moja praca jest do przodu tongue_out
    • gagunia Re: czy to kradzież? 18.09.09, 20:20
      Nie obrywam w samoobsługowych. Ale w jednym z lepszych i większych warzywniaków,
      w których kupuję właściciele sami odrąbują nożem wszelkie zbędne liście z
      kalafiorów, kapusty itp zanim położą na wagę.
    • guderianka Re: czy to kradzież? 19.10.09, 08:56
      Nie no, kradzież to nie jest. Raczej dziwactwo-podobnie jak
      obrywanie liście z kapusty, obcinanie pora na pół, obcinanie natki
      od marchwi itp.
      Na szczęście ja kupuję kalafiory , brokuły na szt a nie na kg wink
    • mama-dzwoni Re: czy to kradzież? 19.10.09, 20:48
      Nie wiem o co pytasz w końcu?! Czy o te spinacze w robocie, o brokuła czy
      ziemniaki???
      Bo jedno do drugiego ma się jak oko do dupy.
      Wynoszenie z roboty taśm klejących, pinezek czy papieru to ewidentna kradzież,
      obrywanie przed zważeniem i zakupem liści kalafiora to czysta ekonomia. Po co
      płacić za coś, co nie jest przedmiotem zakupu. Nie kupujesz liści, nie kupujesz
      ziemi na kartoflach i nie kupujesz pół metrowego korzenia brokuła- logical.
    • vibe-b Re: czy to kradzież? 19.10.09, 20:54
      bo ja np. jak kupuję kalafiora na wagę to obrywam te liście
      dookoła - sporo
      > ważą a i tak ich nie zjem, więc czemu mam za nie płacić?


      Ha ha
      Jak kupujesz kolby kukurydzy to tez wyluskujesz ziarna a kolbe
      odrzucasz, bo duzo wazy, a przeciez jej nie zjesz?
      To ta sama zasada. Cena kazdego produktu jest wykalkulowana wzgledem
      formy, w jakiej wystepuje. Jesli masz cene za kalafior z liscmi, to
      lekkim buractwem jest te liscie obrywac smile. Moznaby tez nosic przy
      sobie scyzoryk i na przyklad kupujac pora ciachac te czesc
      lisciasta, bo i tak jej nie zjesz.
      Co za pomysly.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka