Dodaj do ulubionych

Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwników

29.09.09, 21:48
To z powodu mojego wątku o czymś innym kompletnie, ale wyszło jak zwykle - nie
na temat wink
Zainspirowało mnie zdanie przeciwników, dla których kredyt jest fuj i be i
kompletnie od czapy dla normalnych ludzi, brnięcie w studnię bez dna, w której
czyhają niebezpieczeństwa i potwory wink
No i otóż zapytuję:
W przypadku kiedy 9 lat wynajmuje się różne mieszkania, płacąc jakimś ludziom
kwoty większe, niż wynosi ewentualna rata kredytu, gnieżdżąc się w - góra -
m3 z trójką dzieci, w warunkach niezależących ode mnie, co należy zrobić, żeby
uniknąć złowrogiego kredytu, a mieszkać na swoim?
Zapytuję i oczekuję błyskotliwych odpowiedzi smile
No bo kiedy mi się już ta nóżka powinie, chciałabym wiedzieć, co zrobiliśmy źle wink
Obserwuj wątek
    • dlania Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 21:50
      Ja tez oczekuję.
      I podpowiadam: znaleźć sobie wypasionego nowego męża?wink))
    • 18_lipcowa1 Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 21:52
      Zgadzam sie, lepiej placic rate kredytu niz komus za wynajem. Ale
      trzeba mierzyc sily na zamiary bo nie rozumiem sytuacji, a znam ich
      wiele gdzie ludzie buduja dom marzen a ubieraja sie jak dziady, zra
      odpadki, nigdzie nie chodza, nie wyjezdzaja, BO DOM.
      Znam kilka takich rodzin- jedni wszystko pakuja w dom marzen i zyja
      jak dziady wlasnie. Inni buduja sie juz 10 lat i skonczyc nie moga.

      Oczywiscie z takimi ludzmi tematu innego nie ma jak tylko : fugi,
      dachowki, szamba, pozwolenia itp

    • bswm Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 21:54
      Ja myślę, że tymi przeciwnikami są ci, którzy mieszkanie już posiadają i nie
      wynajmują. Rodzice kupili or something...
      Sama mam - jeszcze chyba 27 lat zostało tongue_out
    • slimakpokazrogi Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:12
      hm, bo kredyt to inwestycja tylko trzeba wiedzieć jak ja zrobić...
      Przeciwnicy kredytów to nie ci, którzy muszą wynajmować mieszkanie
      za bajońskie sumy... Druga sprawa, to to , że jak ktoś się boi
      nieoczekiwanych wydatków, to lepiej kupić mieszkanie, a nie budować
      dom... wtedy wszystko łatwiej skalkulować. Domu sama się boję, choć
      pewnie w końcu mnie on czeka...
      • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:21
        Cóż ty opowiadasz?
        Budując dom masz kosztorys, który może się wahać, ale bez przesady, z grubsza
        wiesz, ile ci potrzeba, jak nie starczy to na głupoty smile
        Kupując mieszkanie też musisz je wykończyć, też są niespodzianki, też są
        nieprzewidziane wydatki smile
        A w domu możesz rano otworzyć drzwi, wziąć kawę i wyjść na trawę smile
        • 18_lipcowa1 Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:24

          > A w domu możesz rano otworzyć drzwi, wziąć kawę i wyjść na trawę smile


          taa i przez te marzenia o kawie na trawie ludzie zyja jak dziady
          • mathiola lipcowa 29.09.09, 22:33
            wiesz co, ja pojęcia nie mam jak jest z "ludźmi". Ja wiem, że od urodzenia żyłam
            w domku z trawą, potem wynajmowałam w blokach i nie dość że się okrutnie
            męczyłam, to jeszcze płaciłam słono za te klity. Mieliśmy możliwość, wzięliśmy
            krdyt i zbudowaliśmy domek (nie dom) na mojej działce.
            W dupie mam co robią "ludzie", którzy nie mają rozumu.
            My mieliśmy wszystko przeanalizowane, przekalkulowane i.... nie żyję jak dziad.
            Lepiej nawet, bo wynajem kosztował nas więcej niż rata krdytu smile
            • madameblanka Re: lipcowa 30.09.09, 16:01
              10/10
          • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:51
            > taa i przez te marzenia o kawie na trawie ludzie zyja jak dziady

            nie no, oczywiscie lepiej cały rok się kisic na 40m2 w bloku w jednym tyglu z innymi ludzmi, a raz do roku wyjechac na 2 tyg. do egiptu wink)

            • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:56
              A wiesz że mam taką koleżankę ? Miała do wyboru :albo remont
              łazienki albo Grecja. I pojechała z synkiem do Grecji na 2tygodnie wink
              Każdy robi to co lubi wink
              Mamy tez znajomych, którzy mieszkanie mają w stanie tragicznym.
              Wanna 30letnia, obleśna, odchodzące płytki, brzydkie wszystko,
              szafki kuchenne pomalowane. I mają nowe auto z salonu, własny lokal
              a w nim firmę. I mówią że oni w mieszkaniu tylko śpią więc po co w
              nie inwestować. I wakacje wykeżdzają nad morze i za granicę. No.
              Każdy ma inne priorytety tak ? wink
            • 18_lipcowa1 Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:37

              > nie no, oczywiscie lepiej cały rok się kisic na 40m2 w bloku w
              jednym tyglu z i
              > nnymi ludzmi, a raz do roku wyjechac na 2 tyg. do egiptu wink)
              >
              >

              nie no oczywiscie lepiej pic kawe z biedronki na wlasnej trawie
              • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:51
                > nie no oczywiscie lepiej pic kawe z biedronki na wlasnej trawie

                trafiłąś w samo sedno, bo włąsnie fuebo z biedronki pijam na swej trawie leżąc (bo na leżak juz mnie nie staćwink)
              • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:53
                zresztą- co tu gadać- żyjemy jak na wczasach, czasem się nawet z tego smiejemy smile
        • slimakpokazrogi Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:26
          mathiola poniekąd masz rację.. no z tą kawą to całkiem taksmile, ale
          wielu znajomych skarży się , że przy budowie domu końca nie widać ,
          bo coś tam kosztowało więcej niż miało, coś tam trzeba było w ogóle
          inne kupić niż na początku planowali.... i jakoś wychodzi drozej niż
          w kosztorysie. Ale może oni nie umiom dobrze zaplanować. Jak
          ja se zaplanuję, to będzie jak ta lala! I zmieszczę się w kredycie
          oczywiście. Czego mi życzcietongue_out
          • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:35
            Mnie wszystko kosztowało mniej, niż myślałam smile
            Ale ja mam tatę. I znajomych taty - specjalistów od różności wink
            • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:40
              A ja mam znajomości, układy, wiedzę i dostęp - jestem w branży - i
              dlatego na domek się nie zdecyduję winkPrzynajmniej dopóki nie będę
              miała na niego całej gotówki + 30% zapasu wink
              • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:44
                > A ja mam znajomości, układy, wiedzę i dostęp - jestem w branży - i
                > dlatego na domek się nie zdecyduję wink


                Guderianko, ale nie musisz, skoro nie czujesz parcia. Nie tłumacz się więc wink
                Ja sobie innego życia nie wyobrażam, bo wyrosłam w takich warunkach, a że
                zrobiliśmy to nakładem środków MINIMALNYM, to se żyjemy. Bez marmurów, bez
                powierzchni kosmicznych, bez żyrandolów z kryształu... ale z trawką co rano wink
                Ale to my. Wy nie musicie wink
                • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:50
                  Math-ale źle mnie zrozumiałaś. Ja nie jestem przeciwniczką domków
                  ani ciebie w domku, a już na pewno nie tej kawy na trawie. Bo to ma
                  urok niewątpliwy. Żebyś nie odbierała personalnie wink
                  I ja się nie tłumaczę tak ?Tylko rozmawiamywink
                  Ja póki co nie mam odwagi pakować się w domek i tyle. Co nie znaczy
                  wcale że nie chciałabym w domku mieszkać.

                  Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
                  zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
                  W.Wharton
          • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:00
            Ludziom nie starczało pieniędzy, ponieważ był boom budowlany i ceny materiałów skakały w ciągu kilku miesięcy o kilkadziesiąt (lekko licząc) procent, że nie wspomnę o wynagrodzeniach budowlańców. Teraz powinno być stabilniej, ba- obecnie realizowane inwestycje często-gęsto mają nadwyżki finansowe smile
            • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:03
              Wiesz, obserwuję rynek siedząc w nim mocno od 1998 roku. Boom
              budowlany i zawirowania w mat.bud. to jedno. Ale naiwność i brak
              wiedzy ludzi-drugie.
    • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:26
      W domu nie ma funduszu remontowego i jak coś pieprznie to sama musze
      to opłacać. A kosztorys zazwyczaj obejmuje postawienie w stan surowy
      a nie bierze pod uwagę wykończeniówki-która wykańcza wink
      Co do kredytu - nie jest dla głupich, takich którzy biorą bez
      wcześniejszych kalkulacji
      • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:39
        A kosztorys zazwyczaj obejmuje postawienie w stan surowy
        a nie bierze pod uwagę wykończeniówki-która wykańcza


        Guderianko,
        inne kosztorysy widziałyśmy wink
        Mój określał i wylewki i tynki i schody drewniane i ocieplenie i podłogi....
        resztę chyba normalny człowiek umie sobie wyobrazić, nie tylko w domu, w
        mieszkaniu również smile
        • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:41
          Ja mam na myśli resztę w postaci ścianek działowych w wybranych
          miejscach, glazurze i terakocie, armaturze sanitarnej, itp
          • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:47
            Jezus, jakie ścianki działowe???? Ścianki są gdzie projekt przewiduje, nie wiem
            o czym ty mówisz tongue_out
            • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:51
              Ścianki z płyt gk-żeby fajnie zagospodarować przestrzeń, naniesienie
              indywidualnych zmian w projekcie bywa kosztowne
              • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:19
                aha.
                W końcu rozumiem, dlaczego nie rozumiem się z przeciwnikami kredytów. Bo ja nie
                nanosiłam prawie żadnych zmian. Zresztą gdzie ja te ścianki miałabym stawiać,
                mam zbyt mały dom. A gdybym nawet chciała je stawiać, stawiałabym je również w
                mieszkaniu w bloku smile Ale nie, prawie nie nanosiłam zmian. Kupiłam projekt,
                zrobiłam adaptację, zmiany jakich dokonałam, były symboliczne i jeśli już to po
                prostu konieczne (związane m.in. ze zmianą ogrzewania). Reszta jest jaka jest -
                z myślą, że skoro tyle lat żyłam w bloku, to teraz żeby nie wiem co, i tak
                będzie lepiej niż w tym bloku. I tyle.
              • mathiola a zresztą 29.09.09, 23:20
                ściankę z k-g może postawić mi tata. Tylko k-g muszę kupić smile
                Tylko gdzie ja ją kuźwa miałabym wstawić wink
                • totorotot Re: a zresztą 29.09.09, 23:23
                  sama byś nawet dała radę postawić tą ściankę- żadna filozofia (w sierpniu to robiliśmy z małżem). Ale oczywiście wygodniej jest zdać się na mecizne smile) tak tez uczyniłam wink
                  • guderianka Re: a w ogóle 29.09.09, 23:26
                    Math to weź trzeci wątas załóż bo ten ci chyba schrzaniłam z
                    totorotot dykusją nie na temat. Wielkie PRZEPRASZAM.
                    Dyć ja przeciwniczką kredytów nie jestem-sama takowy dźwigam.
                    • mathiola Re: a w ogóle 29.09.09, 23:28
                      no właśnie
      • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:50
        > W domu nie ma funduszu remontowego i jak coś pieprznie to sama musze
        > to opłacać


        a jak pieprznie gozdzikowej to naprawa za Twoje
        • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:52
          Nie , nie za moje. Za nasze. Moje jest 82,40 co miesiąc tyle. A za
          tyle goździkowa to nawet kibla by nie przepchała wink
          • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:05
            guderianka napisała:

            > Nie , nie za moje. Za nasze. Moje jest 82,40 co miesiąc tyle. A za
            > tyle goździkowa to nawet kibla by nie przepchała wink


            Komuna, komuna smile
            Proponuję, żebyś policzyła, ile pieniędzy uskładałabys - dajmy na to -ze swojego funduszu remontowego przez 10 lat na koncie bankowym. Uwzględnij w miarę niskie oprocentowanie, pamiętaj o procencie składanym i... wychodzi a to, że mogłabyś Gozdzikową kupić. A te remonty w blokach to - uwierz- znam z autopsji i lepiej do tego często męża zaangażować (np do przepchania kibla) niż płacić za awarie innych ludzi.
            • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:09
              Nie wiem dlaczego zakładasz 10lat odkładania-czyżby w tym czasie w
              domu nic się nie popusło ?
              Z przepchaniem kibla to oczywiście był przykład ale np. z naprawą
              kaloryferów czyt też dociepleniem stropodachu , dociepleniem
              budynku,tudzież wymianą rur w pionach z wodą - to już sprawa gorsza.
              Zwłaszcza jeśli większość tych remotnów odbywa się w ciągu 2lat (a
              nie po 10latach )
              • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:15
                Oczywiście, że w domu się popsuje coś w ciągu 10 lat. Ale mam wybór- albo sama sobie naprawię za darmo, albo wynajmę fachowca.
                Jak zapewne wiesz, w wielu spółdzielniach przetargi na roboty są często ustawiane, a jeśli nawet nie- to i tak fachowiec nie zrobi Ci tego w bloku tak starannie i dokładnie, jak ten, któremu patrzysz na ręce w czasie roboty.

                Zresztą nasza dyskusja jest jałowa, równie dobrze możemy się przekonywać z któej strony napoczyna się jajko. Każda z nas świadomie wybrała swoje miejsce zamieszkania i jest z niego zadowolona.
                Pozdrawiam
                • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:18
                  Sęk w tym że ja nie próbuję cię do niczego przekonać.
                  Opisuję sytuację z mojej perspektywy. Wo i filozofia wink
                  Równiez pozdrawiam.
              • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:26
                a z jakiej przyczyny miałabym wymieniać rury w domu w ciągu kilku lat od
                postawienia?
                • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:28
                  Nie w domu
                  Ja pisze jak u mnie jest. Na fali wydarzeń. Dzisiaj fachowcy do
                  chałupy weszli i piony wymieniali. A rok temu stropodach docieplali.
                  A kilka mcy temu okno przeciekało to tez coś przy dachu robili.
                  Fakt że w nowym domu od razu psuć się nie zacznie -ale jak już
                  zacznie to koszt spada na Ciebie (albo na twoje dzieci które chałupę
                  w spadku dostaną hehewink
      • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:58
        >A kosztorys zazwyczaj obejmuje postawienie w stan surowy
        > a nie bierze pod uwagę wykończeniówki-która wykańcza wink

        a to pogląd chyba z kapelusza smile Wykończeniówka to drugie tyle co mury, jeśli nie więcej. Wątpię, czy istnieje ktokolwiek rozsądny, kto przy budowie domu liczy tylko koszty murów wink
        • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:02
          Ano niestety nie z kapelusza. Ale z doświadczenia. Z żywych
          osobników którzy ochoczo zabierali się do pracy czekając na pierwszą
          transzę kredytu, zapylając popołudniami jak już poszła ekipa a po
          jakimś czasie zapylając nawet bez ekipy-bo kasy na nią szło za dużo.
          Widziałam niejednego mądrego, pachnącego, pewnego siebie i
          usmiechniętego na początku budowy- który gdy dochodziło do etapu
          wykańczania wnętrza wyglądał zgoła odmiennie i odmiennie się
          zachowywał. Byli to ludzie rozsądni. Po prostu bez dogłębnej
          kalkulacji i wiedzy nie ma co się pakowac.
          • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:09
            > zachowywał. Byli to ludzie rozsądni. Po prostu bez dogłębnej
            > kalkulacji i wiedzy nie ma co się pakowac.

            Dyrdymały!!! smile) "Zbudowałam" już kilkanaście (dziesiąt?) domów od podstaw i "zabierały się" za to osoby nieumiejące rozróżnić pustaka od cegły i - uwierz - domy stoją i mają się dobrze. Zadna dogłębna wiedza nie byla konieczna. Ważne jest, żeby w trakcie budowy nie dać się ponieść fantazji i nie robić kuchni za 40 tys., skoro planowało sie za 10 itp. itd.
            • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:12
              No to ja też tyle zbudowałam wink

              A pisząc "wiedza" miałam na myśli finanse a nie wiedzę dotycząca
              materiałów budowlanych.
              Przy okazji chciałabym dlaczego używasz ironicznych i nieładnych
              stwierdzeń mających na celu obrażenie mnie?"Komuna, dyrdymały, itp"-
              to jakaś taka metoda w dyskusji czy co? Ja do człowieka z sympatią i
              kulturą a człowiek szuka gdzie szpileczkę wsadzić.
              • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:21
                Oj, bardzo PRZEPRASZAM, naprawdę nie miałam intencji! Niestety, nie widzisz mojej mimiki, a mam roześmiany dziób wink Komuna napisałam z uśmieszkiem? Chiba... A "dyrdymały" to ulubione powiedzonko cioci Milli i Molly (taka kreskówka, ulubina przez moją córeczkę-chybawink i bardzo mi się to słowo podoba. Też dodałam buźkę smile
                Ja też z sympatią, uwierz! Widzisz, jak to człowiek czasem jest źle odbierany, jeszcze raz sorki jeśli Cię uraziłam smile
                • guderianka Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:23
                  Spoko smile
                  Myślmy kanciastosmile
                  (Spangebob Kanciastoporty)
                  • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:25
                    hihi wink
                    Koszszszmarny Karrrolek! wink)
    • morepig Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 22:32
      dzieki kredytowi kupilismy mieszkanie, pomieszkalismy i sprzedalismy
      za 2x wiecej big_grin
      kocham kredyty he he ale msuza byc wywazone
    • jkk74 Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:35
      nie jestem przeciwniczką kredytów choć przyznam, że takie obciążenie byłoby dla
      mnie balastem psychicznym...

      co do meritum.. problem często leży nie tam, gdzie nam się zdaje że leży...
      wiele osób chętnie ten kredyt by wzięło, tyle że nie ma chętnych by im dać... i
      nie będę ukrywać że mówię m.in. o sobie...
      przy takich dochodach - tych oficjalnych - jakie mamy i takiej formie
      zatrudnienia nie mamy szans na kredyt...
      druga sprawa - działka w sensownym rozmiarze, sensownych kształcie i sensownym
      miejscu kosztuje tyle co połowa sporego mieszkania, albo i lepiej - zależnie od
      lokalizacji, tej wymarzonej...
      trzecia sprawa - nie każdy ma głowę do dbania o dom... mnie samą to z lekka
      przeraża... tak wiem, wiem, pewnie to nic takiego, ale jakoś mnie nie
      podnieca... od razu nadmienię, że mój ślubny zupełnie się do tego nie nadaje...
      kolejna sprawa - naprawy, remonty kosztują... czasem są to nieoczekiwanie
      wysokie kwoty, które trzeba wyłożyć od ręki...

      no i nie każdy ma tatę czy znajomych znających się na fachu wink
      a to rzecz bezcenna smile
      • totorotot Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 29.09.09, 23:47
        Mysmy sie sami nauczyli remontowania. Maz nauczyl sie kafelkowac jak go przymusiłam, ja malowania, gipsowania, szlifowania- i mamy zrbione ladnie, rzetelnie i za koszty materiałów jedynie. Teraz planuję remont łazienki i normalnie bym musiała wywalić z 10 tysi, a tak- zmiescimy się- mam nadzieję- w dwójeczce z meblami by ikea licząc wink0
    • figrut Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 01:57
      Z miejsca napiszę, że za wynajem nie płacę tongue_out
      Mając do wyboru mieszkanie w karcerze do usranej śmierci bez widoków na
      normalniejsze lokum, lub też mieszkanie wynajmowane, gdzie kasę ładuję, a moje i
      tak nigdy nie będzie, wzięłabym kredyt na budowę domu. Żyła bym kilka lat jak
      dziad, gadała o fugach, gładziach francuskich i "regipsach", ale w końcu
      miałabym swoje ściany, swoje miejsce do życia. Nie musiałabym wykończyć
      wszystkiego w ekspresowym tempie. Pewnie najpierw wykończony byłby pokój i
      kuchnia, ale stopniowo wędrowałabym do celu. Piszecie, że w własnym domu jeśli
      coś się stanie, trzeba naprawiać z własnej kieszeni. Tak, to prawda, ale to JA
      decyduję co kupić za te moje pieniądze, JA decyduję, która firma remontowa
      bardziej odpowiada mi cenowo i to ja decyduję o tym, że coś własnymi rękoma
      naprawię czy wymienię zaoszczędzając na fachowcach. Moje pieniądze nie pójdą też
      na opłatę biura spółdzielni, prezesów, księgowych, kasjerek i sprzątaczek biur.
      Nikt mi nie pomaluje balkonu na zielony, bo w tym rzędzie akurat taki kolor ma
      być. Nikt nie zabroni mi mieć okien w innym kształcie i kolorze niż wszyscy
      mieszkańcy jednego budynku. Z góry nie usłyszę obcych stóp nad moją głową, ani
      też sąsiad z dołu nie przybiegnie, że moje dzieci za głośno po mieszkaniu
      chodzą. Nikt mi nie zabroni słuchać głośno muzyki, ani też zrobić balangi do 6
      rano.
      Kilka lat mieszkałam na budowie i nadal cały czas w budowie jesteśmy. Mieszkanie
      mam wykończone, choć w jednym dorobionym pokoju porządnej podłogi jeszcze brakuje.
      Mieszkałam już w bloku i wiem też jak mieszka się w domu z ogrodem i własnym
      podwórkiem. Do bloku na własne żądanie już nie wrócę.
      • mariolka55 figrut 30.09.09, 07:47
        z każdym słowem się zgadzamwink

        ja mam domek i tak go ciułamy własnie od dobrych kilku lat,tylko my bez kredytu
        ale za to z kilkoma niedużymi pożyczkamiwink
        my się boimy pod hipotekę,ale też mieszkamy w domu teścia i mamy swoje piętro
        wiec nie jest zle,no może czasem trochę wkurzającowink
        gdybyśmy mieli nóż na gardle,to może byśmy się odwazyli na kredyt,który uważam
        ze trzeba brać bardzo rozważnie

        zgadzam się też ze kawa na trawie z biedronkami,smakuje pyszniewink
        • tabakierka2 Re: figrut 30.09.09, 08:10
          my nie mamy kredytu na szczęście. Mamy możliwość mieszkania w
          mieszkaniu po moich dziadkach - opłacamy tylko comiesięczne
          rachunki, nie płacimy za wynajem. Pewnie gdybyśmy musieli
          wzięlibyśmy kredyt, ale wiem, że to nie dla mnie - nie mogłabym spać
          w nocy, ciagle myślałabym o tym, nie umiem i nie lubię pozyczać
          nawet od znajomych/rodziny. Na żyranta tez się nie nadajębig_grin
    • zuzia36 Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 08:38
      wiec tak: mieszkam na wynajmowanym. Kupiliśmy niedawno działkę. Miała być na
      kredyt. Jak doszło do podpisywania umowy okazało się ze przez 30 lat będziemy
      płacić spore raty i będziemy mieć działkę uncertain zakombinowałam inaczej w każdym
      bądź razie mamy działkę i co i nic. Zdolność kredytowa (legalna) za mała na
      sfinansowanie całej budowy domu. Wszystkie oszczędności + małe pożyczki utopione
      w działce, a my nadal na cudzym. Działka kosztowała połowę wartości mieszkania.
      Żałuję ze ją kupiłam sad ale bardzo bardzo marzyłam o właśnie tej kawce z
      biedronkami na trawce sad
      • babowa Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 09:01
        ja blokowy stwór i choc kawa na trawie faktycznie kusi to jednak
        kupilismy mieszkanie, bo:
        - jestem leniwa i przeraza mnie ta obróbka wokól domu, liscie, trawa
        i inne smile
        - biorac sie za budowe, zakładam,ze nie skoncze jej w ciagu 2-3 lat
        (mam na mysli wykonczenie całosciowe z zamieszkaniem)
        - przeraza mnie wizja ciagłego szczypania sie z kasa bo BUDOWA
        - dzieci mam w takim wieku ze najzwyczajniej w swiecie nie opłaca mi
        sie szykowac dla nich pokoi tongue_out, bo pomieszkaja w nich góra 5 lat i
        pojda w swiat i zostane sama w pustym pałacu

        wole te kase przeznaczyc na potrzeby zycia codziennego, miec na ich
        kolonie, z czasem studia i rózne takie

        domek to mi sie marzy za jakies 15-20 lat, gdy bede miała czas i
        chec do grzebania w ziemi, bedzie miejsce do odpoczynku dla moich
        zagonionych dzieci, moich wnuków
        • mathiola Babowa 30.09.09, 13:08
          - biorac sie za budowe, zakładam,ze nie skoncze jej w ciagu 2-3 lat
          (mam na mysli wykonczenie całosciowe z zamieszkaniem)

          Od wylania fundamentów do wprowadzenia się upłynęło w naszym przypadku 10
          miesięcy., Skąd ty te 3 lata wytrzasnęłaś? wink
          Musieliśmy tak szybko, bo płacić za wynajem i jednocześnie płacić raty kredytu,
          to ciut za dużo jak na nasze nerwy wink
          • babowa Re: Babowa 30.09.09, 15:02
            bo droga mathiolo mój maz robi wykonczeniówke i wiem ze bylibysmy na
            koncu jego zamówien wykonczeniowych albo w tak zwanym miedzyczasie

            od ponad roku nie mozemy zamieszkac w nowym mieszkaniu bo on czasu
            lub wolnych ludzi nie ma uncertain

            szewc w dziurawych butach chodzi
    • lineczkaa Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 08:49
      Ja co prawda miejsca zamieszkania kredytem obłożonego nie mam, za com
      wdzięczna niezmiernie, ale nie ma bata, żebym kiedykolwiek wzięła
      duży kredyt. Tylko i wyłącznie z dwóch powodów: roztrzepaniec
      zmieniający zdanie i priorytety ze mnie to raz, a dwa ni diabła nie
      potrafię gospodarować kasą.
      Jak znam siebie zostałabym z długiem, a bez realizacji zamierzonego
      planu uncertain.
    • milva_barring Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 08:55
      Ja akurat jestem zwolenniczką kredytu. Życie mnie do tego zmusiło.

      Ale też jestem ciekawa w jaki sposób małżenstwo, w którym oboje małżonkowie są wykształceni, pracują i zarabiają w okolicach średniej krajowej (ja trochę mniej), może kupić mieszkanie bez kredytu? Oczywiście zakładam, że nie ma czegoś takiego jak "mieszkanie po babci, cioci czy kimś tam jeszcze" i ogromna pomoc finansowa rodziny.
      Otóż nie może. Przynajmniej według naszych wyliczeń. A długo się zastanawialiśmy i wiele różnych opcji braliśmy pod uwagę.
      Jesteśmy uziemieni na 30 lat (teraz troszkę krócej). Rata kredytu to ponad 3/4 mojej pensji. Co miesiąc robimy jakąś nadpłatę, żeby jednak spłacić szybciej.
      Ale jedno się zgadza, nie jeździmy na ekskluzywne wakacje (zresztą nawet bez kredytu nie jeździliśmy, woleliśmy czynny wypoczynek), nie żyjemy ponad stan. Ale też nie dziadujemy (według moich standardów), mimo, że ostatnio wydatków jakby więcej - urodziło nam się dziecko.

      Kolega z pracy powtarzał zazwyczaj, że wolałby sobie strzelić w łeb niż się ładować w kredyt, ale on mieszka z żoną w mieszkaniu po dziadku. A na pytanie jak kupić mieszkanie w mojej sytuacji jakoś nie potrafił odpowiedzieć.

      • mathiola Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 13:15
        A na pytanie jak
        > kupić mieszkanie w mojej sytuacji jakoś nie potrafił odpowiedzieć.

        mi jeden z przeciwników umiał odpowiedzieć. Odpowiedział mianowicie: UZBIERAĆ.
        Mieszkać w wynajmowanym i uzbierać big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
        • wimperga Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 14:13
          mathiola napisała:

          > A na pytanie jak
          > > kupić mieszkanie w mojej sytuacji jakoś nie potrafił odpowiedzieć.
          >
          > mi jeden z przeciwników umiał odpowiedzieć. Odpowiedział mianowicie: UZBIERAĆ.
          > Mieszkać w wynajmowanym i uzbierać big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

          O, uzbierać na dom? Bez kredytu, bez pożyczek, z opłatami za wynajem? To chyba trzeba dużo, bardzo dużo zarabiać.
        • sanciasancia Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 15:19
          > mi jeden z przeciwników umiał odpowiedzieć. Odpowiedział mianowicie: UZBIERAĆ.
          Uzbierać, to takie banalne. Powinno się po prostu wyjąć z kapelusza.
          • lineczkaa Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 16:04
            Albo ze słoika na drobne, który na lodówce stoi.
    • mama-dzwoni Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 20:36
      Do przeciwników kredytów: nie każdy otrzymuje od rodziców tudzież babci
      mieszkanie w prezencie. Wiele osób nie ma takiego szczęścia by mieszkać na swoim
      m bez kredytu. Jeżeli ktoś zaczyna poważnie myśleć o założeniu rodziny i
      ustatkowaniu się a mieszkania w spadku nie otrzymał, nie pozostaje nic innego
      jak wziąć kredyt i kupić coś swojego. Lepiej płacić ratę do banku i mieszkać w
      mieszkaniu, z którego potencjalnie nikt Cię nie wyrzuci, w którym możesz sobie
      przeprowadzać remonty, w którym czujesz się u siebie.
      Z wynajmowanego w każdym momencie możesz otrzymać wypowiedzenie, nie
      inwestujesz, nie remontujesz bo nie Twoje.
      • mathiola O matko bosko częstochowsko 30.09.09, 22:04
        Mama dzwoni czasami mówi z sensem! wink
    • hrabina_murzyna Re: Kredyt na mieszkanie/dom. Pytanie do przeciwn 30.09.09, 21:45
      Ależ oczywiste jest, że brać kredyty, ale z głową. Znam takich co wynajmowali,
      wzięli kredyty na zakup działki, na 85 m2 w bloku i płaczą teraz. Pierwsi nadal
      wynajmują, a działka stoi bezużyteczna, a kredyt płacić trzeba- jednym słowem
      głupota, bo w namiocie raczej na tej działce nie zamieszkają. Drudzy mają
      apartament, ratę kredytu i zajebiście wysoki czynsz, siedzą w tym apartamencie
      we dwoje, bo na dziecko kasy brak. A rozwiązanie było banalne- kupić 2 pokoje w
      bloku i żyć, mieć własny kąt, dzieci i powoli spłacać kredyt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka