w_miare_normalna
16.11.09, 12:38
Konkretnie chodzi mi o matki dzieci, które są z Ojcami silnie
emocjonalnie związani. Czy z perspektywy czasu myślicie, że rozstanie
wyszło dziecku na dobre ? Czy dziecko nie zadaje pytań, dlaczego Taty
nie ma, kiedy wróci itd. ? Co wtedy odpowiadacie.
jestem na etapie zastanawiania się czy z Ojcem mojej córki łączy mnie
coś jeszcze niż właśnie ona. Oprócz wykańczania fizycznego (to akurat
skończyło się, gdy mój Ojciec się wtrącił) teraz doszło wykańczanie
fizyczne i jest o niebo gorzej niż było. Wolałabym dostać wpierdol
niż być tak poniżana i piętnowana. Nie ważne.
Wiem, że poradzę sobie finansowo bo oprócz alimentów (czekam na
uprawomocnienie się wyroku, ale sprawa była tydzień temu) będę miała
wychowawczy płatny i rodzinne. Na moim mieszkaniu gdzie jestem
zameldowana jej babcia, która w razie czego gdybym chciała dorobić
zajmie się młodą.problem polega na tym, ze młoda jest silnie związana
z K. po wyjściu jego do pracy lub do kolegów młoda jeszcze 2 godziny
stoi pod drzwiami i krzyczy "tata oć" (chodź).
Szczerze mówiąc na rękę mi to, że młoda tak szaleje za Tatą bo mogę
się nią zasłonić w razie pytań dlaczego jeszcze od Tatusia tyrana nie
odeszłam mówię "żal mi młodej, nie chcę żeby wychowywała się bez
Taty, tak bardzo go kocha". Najgorsze jest to, że zdałam sobie
sprawę, ze przecież robię jej krzywdę teraz kiedy non stop wysłuchuje
kłótni i obelg .. ehh