Dodaj do ulubionych

Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu ..

16.11.09, 12:38
Konkretnie chodzi mi o matki dzieci, które są z Ojcami silnie
emocjonalnie związani. Czy z perspektywy czasu myślicie, że rozstanie
wyszło dziecku na dobre ? Czy dziecko nie zadaje pytań, dlaczego Taty
nie ma, kiedy wróci itd. ? Co wtedy odpowiadacie.


jestem na etapie zastanawiania się czy z Ojcem mojej córki łączy mnie
coś jeszcze niż właśnie ona. Oprócz wykańczania fizycznego (to akurat
skończyło się, gdy mój Ojciec się wtrącił) teraz doszło wykańczanie
fizyczne i jest o niebo gorzej niż było. Wolałabym dostać wpierdol
niż być tak poniżana i piętnowana. Nie ważne.
Wiem, że poradzę sobie finansowo bo oprócz alimentów (czekam na
uprawomocnienie się wyroku, ale sprawa była tydzień temu) będę miała
wychowawczy płatny i rodzinne. Na moim mieszkaniu gdzie jestem
zameldowana jej babcia, która w razie czego gdybym chciała dorobić
zajmie się młodą.problem polega na tym, ze młoda jest silnie związana
z K. po wyjściu jego do pracy lub do kolegów młoda jeszcze 2 godziny
stoi pod drzwiami i krzyczy "tata oć" (chodź).
Szczerze mówiąc na rękę mi to, że młoda tak szaleje za Tatą bo mogę
się nią zasłonić w razie pytań dlaczego jeszcze od Tatusia tyrana nie
odeszłam mówię "żal mi młodej, nie chcę żeby wychowywała się bez
Taty, tak bardzo go kocha". Najgorsze jest to, że zdałam sobie
sprawę, ze przecież robię jej krzywdę teraz kiedy non stop wysłuchuje
kłótni i obelg .. ehh
Obserwuj wątek
    • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 12:39
      w_miare_normalna napisała:

      >
      > Oprócz wykańczania fizycznego (to akurat
      > skończyło się, gdy mój Ojciec się wtrącił) teraz doszło wykańczanie
      > psychiczne
      • tabakierka2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 12:41
        współczuję, kochanasad
        jesteś pewna, że nie da się już niczego uratować? rozmawialiście o
        terapii małżeńskiej?
        • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 12:49
          tabakierka2 napisała:

          > współczuję, kochanasad
          > jesteś pewna, że nie da się już niczego uratować? rozmawialiście o
          > terapii małżeńskiej?

          Ja rozmawiałam, on słuchał.
          twierdzi, że to moja wina, że tak się sypie między nami i że powinnam
          cofnąć się do podstawówki, a nie korzystać z pomocy psychologów itp.
          Moja wina, że mnie nie szanuje, moja wina, że młoda jest nie
          grzeczna, moja wina, że on nie ma ochoty spędzać z nami czasu. W moje
          własne imieniny wyzwał mnie (przy mojej babci) od grubej świni itd.
          szczerze mówiąc czekam na cud, ale to prowadzi chyba donikąd bo im
          dłużej się zastanawiam tym gorzej jest między nami. Najgorsze jest
          to, że mój pan i władca powiedział, że nie pozwoli mi odejść bo jeśli
          to zrobię to wie gdzie mnie szukać i powybija okna babci. Szkoda
          gadać. Mogłabym ty wymieniać i wymieniać. Najgorsze jest to, że mleko
          mi się dla dziecka skończyło, a ten czubek mnie zakluczył idąc do
          pracy !!!!
          • tabakierka2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:11
            o ja pitolęindifferent
            może nagrywaj te jego teksty?
        • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 14:34
          Moi rodzice wiedzą jak sprawa stoi, ale nie ode mnie tylko od babci.
          Babcia niestety jest częstym świadkiem tego jak K. zachowuje się w
          stosunku do mnie, w imieniny właśnie przy niej K. mnie wyzwał od
          najgorszych po czym wyszedł i wrócił o 23 (W MOJE IMIENINY !!)Babcia
          się wkurzyła zdzwoniła do mojej mamy i wszystko opowiedziała. Ojciec
          mój pracuje z K. (jest zastępcą kierownika) więc sytuacja jest dość
          niezdrowa bo Ojciec mści się w pracy, typu: K. nie może skończyć
          roboty wcześniej niż o 15, jak się spóźnia to Ojciec potrąca mu z
          premii no i Ojciec nie ukrywa w robocie jak K. mnie traktuje, w
          każdej chwili Ojciec mógłby go zwolnić, ale wiadomo kto najbardziej
          na tym ucierpi- młoda, zarabia tylko K. Matka powiedziała, ze jak
          jeszcze raz usłyszy, że on mnie tak traktuje to zadzwoni do jego
          matki lub ojca (są po rozwodzie) wydaje mi się, że to by była
          największa kara dla niego, gdyby Ojciec jego się o wszystkim
          dowiedział. Bowiem Ojciec należy do szanowanych biznesmenów , ma
          pieniędzy więcej niż lodu, pomagają nam finansowo,a le K. jest mało
          liże dupę Ojcu byleby zawsze jakiś grosz dostać. także największą
          karą by było żeby Ojciec się od niego odwrócił, ale nie wiem czy to
          dobre rozwiązanie. Dochodzi do tego jeszcze chyba pytanie czy jego
          Ojciec by mi uwierzył, no jedynie że przypomni sobie jaki sam był 30
          lat temu, bo bł identyczny. Dlatego właśnie rodzice K. rozwiedli się
          jak miał 7 lat.
    • andziulec Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 12:48
      Mój młody nie zadaje pytań ale on nie gadasmile Myslałam, że jest związany z ojcem
      ale z perspektywy czasu widzę, że ani dudu. Jak ojciec przyjeżdża to młody ma go
      w poważaniu głęboko i oczywiście mi się ładuje na ręce.
      A wyszło mu na pewno na dobre nie musi patrzeć jak się ojciec nad matką znęca na
      wszystkie sposoby...
      • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 12:51
        andziulec napisała:

        >
        > A wyszło mu na pewno na dobre nie musi patrzeć jak się ojciec nad
        matką znęca n
        > a
        > wszystkie sposoby...

        Tak samo jest u mnie.
        Jak K. wraca z pracy i nachyla się nade mną, żeby mi dać całusa w
        czoło na powitanie to młoda leci do mnie krzycząc w niebo głosy.
        • andziulec Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 12:54
          Przy tym co piszesz nie miałabym żadnych wątpliwości co robić dalej. Tylko ja
          też już inaczej na wszystko patrzę. Przez rok ratwoałam składałam itepe w końcu
          się spakowałam i zwyczajnie zwiałambig_grinbig_grinbig_grin
          • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:09
            Już tak myślałam, żeby wyprowadzić się, powiedzieć że powinnyśmy od
            siebie odpocząć, ale wiem że on po tygodniu by naciskał żebym wróciła,
            zrobiłby się na pokaz miły, a ja uwierzyłabym. Przecież znam siebie i
            wiem, że jestem głupia bo ja po prostu nadal go kocham i co ja mam
            robić. Może rzeczywiście on się w końcu zmieni ?
            • andziulec Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:22
              Nie zmieni się!!! Mój się do tej pory nie zmienił mimo że obiecywał że nawet po
              rozwodzie będzie się starał!!! Ty uciekaj gdzie pieprz rośnie bo się kobieto
              wykończysz....
            • andziulec Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:26
              Ja o nic nie pytałam po prostu pod gościa nieobecność spakowałam manatki i
              wyjechałam. Im dalej tym lepiej...
              • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:29
                andziulec napisała:

                > Ja o nic nie pytałam po prostu pod gościa nieobecność spakowałam
                manatki i
                > wyjechałam. Im dalej tym lepiej...

                I to by było najlepsze rozwiązanie gdybym rzeczywiście miała ciocię,
                lub chociaż jakąś dalszą rodzinę poza miastem czy coś. Ale ja mogę
                uciecj tylko do babci, a on przecież dobrze wie, że tam ucieknę ..
    • bluemadlen-1 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:14
      jak to cię zakluczył??? nie masz kluczy żeby wyjść z własnego domu????o co
      kaman??????
      • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:27
        bluemadlen-1 napisała:

        > jak to cię zakluczył??? nie masz kluczy żeby wyjść z własnego domu?
        ???o co
        > kaman??????

        zostawiłam przypadkowo mój klucz wczoraj u Mamy. Mój Tata pracuje z
        K. więc powiedziała, że klucz i telefon który też zostawiłam ma
        Ojciec dać w pracy K. No i chciałam iść się przejść z młodą na dwór,
        po drodze miałam skoczyć po mleko , młoda ubrana w wózku, patrzymy a
        tu drzwi zakluczone. Mleko krowie jej podgrzałam bo miałam zrobić ??
        Wszedł przed chwilą pan i władca (szczęście, ze chata posprzątana) i
        na moje słowa "dlaczego mnie zakluczyłeś , przecież mówiłam Ci
        wczoraj, że rano idę do sklepu po mleko dla młodej" doszedł do mnie i
        mnie opluł, wypchnęłam go za drzwi, a ten idiota tak mocno w nie
        kopnął, że młoda wyje, a Tatuś wyszedł 10 minut temu. Idiota
        !!!!!!!!!
        • bluemadlen-1 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:33
          STRASZNIE CI WSPÓŁCZUJE!!!!!!!!żal mi Ciebie , ale nie wiem co Ci
          doradzić.Zadzwoń do ojca powiedz mu o tym poproś rodziców o pomoc.
        • andziulec Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:39
          Ty się już nd niczym nie zastanwaiaj! Pakuj się i zwiewaj od gościa nawet do
          babci. Jak Cię będzie nachodził to po policję dzwoń. Kobieto nie męcz siebie i
          dziecka. Ja wiem co to znaczy bo obrazy z dzieciństwa prześladuja mnie do tej pory!
          • berkano8 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:54
            Powiedz,że żartujesz.Facet Cię obraża, leje i opluwa, a Ty się jeszcze
            zastanawiasz,czy z nim być?
            No proszę Cię...
            • bluemadlen-1 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 14:04
              berkano8 napisała:

              > Powiedz,że żartujesz.Facet Cię obraża, leje i opluwa, a Ty się jeszcze
              > zastanawiasz,czy z nim być?
              > No proszę Cię...


              syty głodnego nie zrozumie , więc zyj sobie sielsko skoro problemów innych nawet
              nie starasz się zrozumieć.
              • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 14:06
                bluemadlen-1 napisała:

                > berkano8 napisała:
                >
                > >
                >
                > syty głodnego nie zrozumie , więc zyj sobie sielsko skoro problemów
                innych nawe
                > t
                > nie starasz się zrozumieć.

                lepiej bym tego nie ujęła.

                pan i władca dzwoni od 20 minut to mnie, nie odbieram
                • tabakierka2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 14:12
                  w_miare_normalna napisała:


                  >
                  > pan i władca dzwoni od 20 minut to mnie, nie odbieram

                  a nie będziesz później miała problemów?uncertain
                  • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 14:25
                    tabakierka2 napisała:

                    > w_miare_normalna napisała:
                    >
                    >
                    > >
                    > > pan i władca dzwoni od 20 minut to mnie, nie odbieram
                    >
                    > a nie będziesz później miała problemów?uncertain
                    >

                    no pewnie, że będę miała, ale mam wybór
                    albo odebrać i wysłuchiwać obelg, a po robocie mieć powtórkę
                    albo nie odbierać i się cieszyć chwilą, a po pracy mieć przesrane
                    jak wpadł mnie odkluczyć to coś przebąkiwał do młodej, że jak wróci z
                    pracy to pojedziemy na Arenę (poznanianki wiedzą o co kaman)no
                    ciekawa jestem czy będzie taki kochany tatuś jak wróci.
                    na razie mam spokój, zrobiłam telefon na milczy, a ten pewnie ze
                    złości kierownicę obgryza
                • berkano8 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 14:46
                  A co tu jest do rozumienia?
                  Żeby być 'sytym 'i żyć sobie 'sielsko', trzeba się szanować.
    • triss_merigold6 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:28
      Mam poprawny układ z eksem, dziecko odwiedza i zajmuje się nim
      regularnie.

      Zmartwię Cię, u Ciebie pewnie nie będzie fajnie, bo na ogół nie jest
      fajnie jak małoletnie dresiarstwo funduje sobie dzieci.
      • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:32
        triss_merigold6 napisała:

        >
        >
        > Zmartwię Cię, u Ciebie pewnie nie będzie fajnie, bo na ogół nie
        jest
        > fajnie jak małoletnie dresiarstwo funduje sobie dzieci.

        ulżyłaś sobie ?
        • triss_merigold6 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 13:38
          Poniekąd. Ty się ciskasz, facet się ciska, na zmianę szanse i
          rozstania, groźby rzucania kamieniami (wtf?) a dziecko rośnie w deko
          niezrównoważonej atmosferze.
          Nie uważam stania dziecka przez 2 godziny pod drzwiami i darcia się
          za kimkolwiek za normalne. Bez względu na to jak bardzo jest do
          któregoś z rodziców przywiązane.
      • princy-mincy Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 17:01
        takie problemy nie sa zarezerwowane tylko i wylacznie dla
        maloletniego dresiarstwa, choc nie mam pojecia czy Normalna to
        wlasnie maloletnia dresiarka czy nie- i to moim zdaniem nie ma w tej
        historii zadnego znaczenia
        • doral2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 18:40
          sądzę, że określenie małoletniego dresiarstwa nie było skierowane do normalnej,
          ale do jej pseudo męża.
          i nie żal mi jej, ona sama na to pozwala. i jeszcze się zastanawia czy dalej z
          nim być, a za wielką odwagę uważa nie odebranie telefonu z obelgami. toż to
          koszmar!!!

          jak można dawać się tak poniżać?? jak można dawać pluć sobie w twarz?? tylko
          dlatego, że dziecko płacze? litości...
          jeśli się samemu nie ma do siebie szacunku, nie należy go oczekiwać od innych.

          normalna, zrób coś z tym i to szybko!!
          nasze współczucie nic ci tu nie pomoże.
          • princy-mincy Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 20:42
            no dobra, ale jakie to ma znaczenie czy maz normalnej jest
            dresiarzem czy nie?
            mleko juz sie rozlalo, wiec teraz trzeba myslec co dalej, co czasu
            sie juz nie cofnie
    • mearuless odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 13:51

      znam to z autopsji.
      wychowywalam sie w domu gdzie byly klotnie, awantury i ponizanie matki.
      oboje z bratem blagalismy matke by sie rozwiodla, ona jednak nie odeszla od
      ojca "dla naszego dobra".
      efekt jest taki ze moj brat napatrzyl sie w dziecinstwie jak "powinno sie
      traktowac kobiety" i mimo ,ze kiedys plakal i chowal sie przed nim teraz powiela
      jego zachowanie.

      a ja nipotrafie byc normalna tez.

      Patrzac obiektywie na moje zachowanie- wybuchy agresji, dazenie do klotni i
      latwosc w robieniu przykrosci wszystkim , nawet tym ktorych kocham - to z
      pewnosci efekt atmosfery i nawykow z domusad

      pomysl o swoim dziecku za kilka-kilkanascie lat.czy to co dzieje sie w rodzinnym
      domu-wychowa go [ja] na porzadnego,pewnego siebie czlowieka???
      • adkam77 Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 14:27
        Od swojego męża odeszłam po 7 latach gdy syn szedł do pierwszej
        klasy. Odeszłam o jakieś 5 lat za późno. Teraz syn ma 12 lat i
        chodzi na terapie aby sobie wszystko ułożyć. I nie chodzi o
        poradzenie sobie z rozwodem i moim drugim męzem ale z jego
        problemami emocjonalnymi. Awantury i chory układy pomiędzy nami tak
        sie na nim odbiły, że jest zamkniętym, lękliwym chłopcem. Wiem, że
        gdybym wcześniej odeszła to aż takich problemów by nie było. Ja
        dopiero od niedawna nie mam co noc koszmarów i śpię w miarę dobrze.
        Bardzo cię prosze zadbaj o siebie i córeczkę. Z tego co pamiętam
        jeśli nie pomyliłam nicków to już masz problemy z córeczką jest ona
        nerwowa a takie zachowania jej ojca na pewno mają na to wpływ. Pisze
        może chaotycznie ale jest to dla mnie cięzki temat. Co do straszenia
        to oini najczęściej straszą dopóki mieszkasz z nim a później już nie
        są tacy odważni. A co do kontaktów ojca z córką to może uda to sie
        jakś poukładać choc pewnie będzie to bardzo trudne.
        • w_miare_normalna Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 14:39
          adkam77 napisała:

          >
          > Z tego co pamiętam
          > jeśli nie pomyliłam nicków to już masz problemy z córeczką jest ona
          > nerwowa a takie zachowania jej ojca na pewno mają na to wpływ.

          tak to prawda, 24 listopada mam wizytę u psychologa, ale wydaje mi
          się, że to ja powinnam taką pomoc otrzymać !!
          • adkam77 Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 14:42
            Tak też powinnaś otrzymać taka pomoc i to chyba bardziej niz córka.
            Ja sobie poradziłam ze soba bez psychologa ale zajęło i zajmuje mi
            to już dobrych pare lat. I miałam pomoc i wsparcie od obecnego męża.
            • w_miare_normalna Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 14:43
              adkam77 napisała:

              > Tak też powinnaś otrzymać taka pomoc i to chyba bardziej niz córka.
              > Ja sobie poradziłam ze soba bez psychologa ale zajęło i zajmuje mi
              > to już dobrych pare lat. I miałam pomoc i wsparcie od obecnego
              męża.

              nie wiem od czego zacząć !!
              i nie wiem czy jestem gotowa by ostatecznie zamknąć za sobą ten
              rozdział
              wśród tych złych chwil zdarzają się również dobre ......
              • adkam77 Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 14:57
                Wierzę ci bo mnie też te dobre chwile trzymały przy nim. U mnie
                szalę przeważyły zdrady, gdy juz miałam pewność, że mnie zdradza
                wywaliłam go z domu (mieszkanie jest moje) i złożyłam pozew o
                rozwód. Wtedy byłam bez pracy ale jakos sobie z tym poradziłam. Ty
                juz zaczełaś, czekasz na uprawomocnienie sie wyroku o alimenty, to
                jest pierwszy krok. Drugi to wyprowadzka bo raczej innego wyjścia
                nie ma. Najlepiej znajdx osrodek który pomaga kobietą
                doświadczającym przemocy, na pewno mają tam psychologów, terapeutów
                i myslę, że ci tam pomogą. Trzymaj się.
                • w_miare_normalna Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 15:04

                  Zdrad u nas nie ma, bo po 1 on jest tak bezczelny, ze powiedziałby mi
                  o tym, a w ogóle to nocki spędza w domu, wychodzi po robocie do
                  kolegi GRAĆ W PLEJA !!!! i wiem, że tam chodzi bo tego kolegi brachol
                  to mój kumpel ze szkoły i często gadamy, ze K. znów siedział u nich.
                  Mi "tylko" chodzi o te wyzwiska bo nie bije mnie od kiedy w obronie
                  nie podbiłam mu oka i podrapałam po plecach. Przez kolejny tydzień
                  smarowałam go pudrem bo było mu wstyd. Zresztą on wie, że jak mnie
                  uderzy to mu oddam dlatego jak się kłócimy i wszystkie argumenty ma
                  wyczerpane, wtedy leci z łapami, chociaż ostatnio widzę, że chyba się
                  boi reakcji młodej.

                  >
                  • andziulec w miare normalna 16.11.09, 15:37
                    Jak ty poznanianka jesteś to może chciałabyś sie spotkać i pogadać? Jakby co
                    pisz na priv.
                  • edittt Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 19.11.09, 20:56
                    wybacz za szczerość - małżonek twój to gówniarz, poniżany jak się domyślam przez
                    twojego ojca i wyżywający się za to na tobie
                    ty tkwisz w tym toksycznym układzie bo taka jest natura toksyczych układów że
                    się w nich tkwi tak długo jak się da

                    a na tą patologię(bo oglądanie tatusia plującego na mamusię, mamusi wreszczącej
                    za tatusiem przez dwie godziny i odczuwanie masakrycznej przemocy psychicznej i
                    fizucznej w domu nie jest niczym jak właśnie patologią) patrzy twoje dziecko

                    dla mnie bomba, jeśli myślisz że to po niej spłynie,a dobra relacja z tatą
                    rozwiąże przyszłe problemy z psychiką
                    pewnie zakocha się i zwiąże w podobym do małżonka dupku który ją będzie lał i
                    poniżał a ona będzie tkwić w swoim własnym toksycznym związku tak długo jak się
                    da, bo tak właśnie się tkwi w toksycznych związkach to się naprawdę bardzo mylisz

                    ja z perspektywy dziecka - takie rzeczy pozostają zdecydowanie za długo w
                    głowie, nie ma czegoś takiego jak bycie ze sobą dla dobra dziecka. albo dziecko
                    widzi przemoc, albo odczuwa masakryczny chłód emocjonalny - i tak rozpieprza mu
                    to życie.

                    zdecydowanie rozstać się jeśli nie panujecie nad sobą i nie kochacie się na
                    tyle, żeby przestać się krzywdzić i PRZESTAĆ KRZYWDZIĆ SWOJE DZIECKO
                • grave_digger Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 15:10
                  kilka miesiecy temu odeszłam od męża - czyt. wypieprzyłam go z hukiem z chaty!
                  dokładnie 5,5 - ca temu. chwała mu, że posłuchał i spakował manatki.

                  pierwszy tydzień był dla mnie szokiem. płakałam nocami do poduszki. ale tylko
                  tydzień. a potem zaczęłam się rodzić na nowo. bosz, cvhodzę jak na haju z tego
                  szczęścia. jest cudownie wprost! niedługo moja druga rozprawa rozwodowa i mam
                  nadzieję, że ostatnia.

                  mój mąż mnie maltretował psychicznie. nie było go całymi dniami a czasem i
                  nocami w domu, a jak był to wszczynał awantury. koszmar trwał długo.

                  dzieci nie zauważyły wyprowadzkę ojca. zabiera je co niedzielę i to im
                  wystarcza. chyba z m-c temu powiedziałam im w końcu, że tata już nie mieszka z
                  nami i gdzie mieszka. przyjęły to wszystko normalnie i naturalnie jak całą tę
                  sytuację.

                  eks nigdy nie błagał o powrót choć, pomimo tego jakim jest chujem, przeżywał i
                  płakał. ale nie prosił o powrót. w niecały m-c znalazł sobie inną dziewczyną -
                  nomen omen moją imienniczkę.

                  ja mam teraz piękne żyie bez niego. PIĘKNE!! bosz, jak my do siebie nie
                  pasowaliśmy. mam mnóstwo ludzi dobrych dookoła siebie. i święty spokój. jest
                  błogo dobrze.

                  pozdrawiam i wypierdol chuja na zbity pysk. to taki sam typ jak mój eks.
              • lolinka2 Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 15:02
                to dla własnego dobra chwilowo o dobrych zapomnij
                przypomniesz sobie jak po rozwodzie będziecie układać na nowo relacje z
                dzieckiem, teraz wydeletuj tymczasowo.

                I działaj. Zanim cię zabije. Zanim zabije normalność dziecka. Zanim
                zabijeCIE normalność dziecka.
                • tedesca1 Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 16.11.09, 15:40
                  Współczuję Ci takiej sytuacji, ale skoro teraz dochodzi do takich sytuacji
                  (wyzywania, bicia, grożenia) to chyba nie masz innego wyjścia jak tylko uwolnić
                  się od niego.
                  Napewno to trudne, ale im dziecko młodsze tym lepiej,
                  sama widzisz po dziewczynach które tu opisały swoje doświadczenia, że
                  zostawienie go wyjdzie Ci tylko na dobre.
                  Moja rada taka: poszukaj jakiejś organizacji, która pomaga kobietom w takiej
                  sytuacji, jest na gazecie forum mamy po przejściach, są napewno też inne gdzie
                  uzyskasz wsparcie i pomoc, tak Ci chyba będzie łatwiej dojrzeć do tej decyzji, a
                  w razie gróźb i agresji faceta tez będziesz mogła się do nich zwrócić i prosić o
                  pomoc.


                  A do triss: a co dresiarze to nie ludzie? nie mają prawa żyć godnie?
                  jakie ma znaczenie kim jest autorka postu? stara, młoda, głupia czy mądra?
                  ważne, że prosi o radę i pomoc,
      • totorotot Re: odpowiem ci z perspektywy takiego dziecka, 21.11.09, 19:02
        Mea, idz do psychola, poprawisz sobie standart zycia
    • princy-mincy Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 15:53
      Wiesz, ja co prawda nie bylam nigdy w takiej sytuacji i mam
      nadzieje, ze nie bede, ale nie zastanawialabym sie dlugo- po tym, co
      przeczytalam w tym watku i twoich innych.
      Masz dokad sie wyprowadzic, masz wsparcie swoich rodzicow, finansowo
      sobie poradzisz- wiec choc sprobuj.
      Najgorsze jest to, ze jeszcze go kochasz i po kilku latach bycia
      razem pewnie przyzwyczailas sie do takiego traktowania, nie pozwol
      by i twoja corka sie przyzwyczaila. Tak jak dziewczyny pisaly-
      czasowo zapomnij o dobrych momentach w waszym zyciu z K, bo to nic
      chyba nie zmieni.
      Powodzenia i wytrwalosci.
    • mme_marsupilami Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 19:05
      Dziewczyny maja racje, bo to jakis chory uklad. Nie zastanawialbym sie, masz wsparcie i dokad pojsc, nie musisz cierpiec upokorzen i marnowac pieknych lat ze zwyklym czubkiem. Takie historie jak Twoja zna kazda z nas (z autopsji czy sasiedztwa), rade dasz z pewnoscia i uwierz, ze dziecko nie podziekuje Ci kiedys za zycie z takim Tatusiem pod jednym dachem. Trzymaj sie!
    • nutka07 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 19:07
      Niedlugo swieta. Wszystko sie uspokoi. Spedzicie ten czas razem we troje w
      spokojnej i kochajacej atmosferze. Bez krzykow, bicia, pretensji z zapachem
      swiezej choinki i domowego ciasta. Nastroj swiatecznych dekoracji. Moze wspolne
      szalenstwa na sniegu, gdy pogoda dopisze. Fajnie jest wrocic do cieplego i
      cichego domu, nie zazdroszczac innym, kiedy patrzy sie w ich okna. Ciepla
      herbata albo grzane wino i blogi spokoj.
      • doral2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 19:21
        nutka07 napisała:

        > Niedlugo swieta. Wszystko sie uspokoi. Spedzicie ten czas razem we troje w
        spokojnej i kochajacej atmosferze. Bez krzykow, bicia, pretensji z zapachem
        swiezej choinki i domowego ciasta. Nastroj swiatecznych dekoracji.."

        tiaaaaaaa... a po tej cudownej kolacji wpierdoli jej, żeby się jej w dupie nie
        przewróciło od nadmiaru spokoju i miłości.
        nutka, ty chyba nie na tym świecie żyjesz?
        • nutka07 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 19:30
          Doral gwarantuje Ci, ze zyjemy na tym samym swiecie.

          Pytanie brzmi, czy ona wie o czym ja napisalam?
        • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:21
          doral2 napisała:

          > nutka07 napisała:
          >
          > > Niedlugo swieta. Wszystko sie uspokoi. Spedzicie ten czas razem
          we troje
          > w
          > spokojnej i kochajacej atmosferze. Bez krzykow, bicia, pretensji z
          zapachem
          > swiezej choinki i domowego ciasta. Nastroj swiatecznych
          dekoracji.."
          >

          mimo całej tej chorej sytuacji bywają również takie chwile


          > tiaaaaaaa... a po tej cudownej kolacji wpierdoli jej, żeby się jej
          w dupie nie
          > przewróciło od nadmiaru spokoju i miłości.
          > nutka, ty chyba nie na tym świecie żyjesz?

          nie bije mnie dokładnie od 17 lipca, ale czy już więcej nie uderzy ?
          tego nie wiem
          • pszczolaasia Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 17.11.09, 13:52
            tak czytam czytam czytam...i mi slabo.


            > nie bije mnie dokładnie od 17 lipca

            nie pije juz 17 dni 4 godziny i 5 sekund wysoki sadzie i przyzekam wiecej nie
            bede. nigdy przenigdy niech mi wysoki sad uwierzy.

            w_miare_normalna...wez przeczytaj tak z boku co ty sama piszesz. powiedz sobie
            uczciciwe i szczerze czy ty chcesz to ciagnac. bo ze sobie poradzisz bez niego
            to pewne. tam gdzie mieszkasz ot jego meiszkanie? jesli nie to dlaczego nie do
            babci. wlasnie do babci. niech wie gdzie jestes. co to jakis mafioso? jak
            przyjdzie i sie bedzie awanturowal- wez patelnie do reki i pierdolnij go i dzown
            na policje. proste.
    • karra-mia Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 19:26
      powiem tak, z twojego opisu wynika, że jedynym zdrowym osobnikiem
      psychicznie w tej rodzinie jest jeszcze twoje dzieckouncertain Nie jest to
      fajne i nie mówiąc już o twoim partnerze, ale o Tobie - fundujesz
      dziecku nieciekawe życie, niemiłe wspomnienia, dzieciństwo nie
      słodkie, nie pachnące ciastem, tylko dzieciństwo z obejgami, z
      krzykami, z ciszą nienormalną i brakiem szacunku.
      Wydaje mi się, ze tłumaczenie, że to dla dobra dziecka, jest
      najgłupszym z możliwych; po prostu nie dojrzalaś do pewnych
      sytuacji, decyzji itd.
      Facet cię bije, obraża, nawet przy dziecku, a ty się zastanawiasz??
      Kiedyś twoja córka bedzie kolejną osobą, która dopisze się do wątku
      o błędach wychowawczych swoich rodziców... przykre
      • epistilbit Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 19:32
        > powiem tak, z twojego opisu wynika, że jedynym zdrowym osobnikiem
        > psychicznie w tej rodzinie jest jeszcze twoje dzieckouncertain

        właśnie, że nie. wystarczy przeczytać posty normalnej jak się córka zachowuje.
        • karra-mia Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 20:36
          jak już wcisnęłam wyślij wpadło mi to samo do głowy
          że może to nie pasożyty, jak normalna podejrzewa, może to własnie
          reakcja na tą chorą sytuację...
          • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:18
            karra-mia napisała:

            > jak już wcisnęłam wyślij wpadło mi to samo do głowy
            > że może to nie pasożyty, jak normalna podejrzewa, może to własnie
            > reakcja na tą chorą sytuację...

            moja pediatra wie jaką mam sytuację w rodzinie ponieważ jest to
            długoletnia znajoma mojej mamy.
            powiedziała, ze jest możliwość, że to przez tę całą sytuację, ale
            bardziej jej to wynika na "mój" problem bo to, że mała jest
            nadpobudliwa to swoją drogą, ale to że jest nerwowa, złośliwa i
            wulgarna to "wina" moja bo ją rozpieszczam.
            • doral2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:26
              pierwsze słyszę, żeby dziecko (i to tak małe) od nadmiaru uczuć, było złośliwe,
              wulgarne i nerwowe.
              raczej takie jest dlatego, że ma pierwowzór w postaci złośliwego i nerwowego
              "tatusia".

              to typowy syndrom ofiary przemocy domowej, to szukanie w tejże ofierze "winy" za
              to, że jej kat jest taki a nie inny.
              bo zupa była za słona.

              nadajesz się już na długotrwałą terapię psychologiczną.
              twoje dziecko też.

              i niech zacznie w końcu do ciebie docierać to, co tu ci mówimy. przestań
              usprawiedliwiać swojego oprawce i kata.
              podejmij w końcu dorosłą decyzję. dla dobra swojego i twojego dziecka.
              innymi słowy - dorośnij.
              • totorotot Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 21.11.09, 19:21
                Nie wolno mówić o dziecku-osobie: wulgarne, złośliwe itp. Należy krytykować zachowanie: to, co powiedziałaś, jest wulgarne. Dziwie się, że taka kochana dziewczynka tak powiedziała.
                Oj, to co zrobiłaś, było złośliwe. Nie spodziewałam się, że taka miła dziewczynka mogła tak umyślnie postąpić.

                Ta Twoja pediatra może dobrze leczy fizycznie, ale psycholog z niej taki jak z koziej dupy trąba.


                doral2 napisała:

                > pierwsze słyszę, żeby dziecko (i to tak małe) od nadmiaru uczuć, było złośliwe,
                > wulgarne i nerwowe.
                > raczej takie jest dlatego, że ma pierwowzór w postaci złośliwego i nerwowego
                > "tatusia".
                >
                > to typowy syndrom ofiary przemocy domowej, to szukanie w tejże ofierze "winy" z
                > a
                > to, że jej kat jest taki a nie inny.
                > bo zupa była za słona.
                >
                > nadajesz się już na długotrwałą terapię psychologiczną.
                > twoje dziecko też.
                >
                > i niech zacznie w końcu do ciebie docierać to, co tu ci mówimy. przestań
                > usprawiedliwiać swojego oprawce i kata.
                > podejmij w końcu dorosłą decyzję. dla dobra swojego i twojego dziecka.
                > innymi słowy - dorośnij.


                Podpisuję się obyma ręcyma pod światłymi słowami Doral

                Robisz już pierwsze kroki: uświadomiłaś sobie, że cos jest nie tak z Waszym związkiem. Na swój malutko-kroczkowy sposób zaczynasz się buntować (nieodbieranie telefonu). Ale, dziewczyno, zwiększ tempo działania, bo do siedemdziesiątki się od dziada nie uwolnisz. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Wyprowadź się do babci, poinformuj o wszystkim ojca itp. ALE najpierw nagraj gnoja na dyktafon, kilka jego monologów itp. żeby dać do odsłuchania jego rodzicom, w sądzie itp.
                Trzymaj się i do roboty!
            • karra-mia Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:27
              nerwowa, złośliwa i
              > wulgarna to "wina" moja bo ją rozpieszczam.

              nie obraź się, ale twoja pediatra albo jest jakaś nienormalna, albo
              co innegouncertain mała ma ponad rok, a już zdążyła się tak rozpieścić, że
              jest wulgarna, złośliwa i nerwowa??? I nie wiąże tego z
              sytuacją w domu?? jezu...
              Ty dziewczyno podejmij jedną mądrą decyzję, SAMA!
              Zresztą ja już chyba nic nie musze więcej pisać, dziewczyny napisały
              wszystko już, prawie każda to samo, a ty jednak ciągle starasz się
              nas przekonać, ze odejście nie byłoby dobre...
              • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:32
                24 listopada idę z młodą do psychologa, powiem tak jaka jest sytuacja
                w domu i wtedy podejmę decyzję co dalej.
                Dziś K. miał humor, więc poprosiłam go o rozmowę i powiedziałam, że
                jestem w domu do 24 listopada. Jeśli do tego czasu będzie mnie
                wyzywał, obrażał lub coś innego to się wyprowadzę, ale nie do babci
                tylko gdzieś gdzie mnie nie znajdzie.
                Powiedział, że przeprasza i się zmieni. W sumie jeszcze w taki
                stanowczy sposób z nim nie rozmawiałam, więc mam nadzieję, że
                wyciągnie wnioski.
                • w_miare_normalna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:37
                  Aha zapomniałam dodać, że zgodził się na terapię małżeńską.
                  • nutka07 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:46
                    Powiedzial dlaczego chce tam isc?
                • nutka07 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:44
                  Postanowil sie zmienic? Tak poprostu, od dzisiaj?

                  A Ty co masz zamiar zrobic ze soba?
                • doral2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:44
                  w_miare_normalna napisała:

                  "..Powiedział, że przeprasza i się zmieni. W sumie jeszcze w taki
                  > stanowczy sposób z nim nie rozmawiałam, więc mam nadzieję, że
                  > wyciągnie wnioski. .."

                  srutututu....najdalej pojutrze spierze cię na kwaśne jabłko.

                  "...Dziś K. miał humor..."

                  a może dzień dobroci dla zwierząt?
                  obdarzył cię łaską dobrego humoru, boże co za szczęście!!
                  powinnaś na tacę dać i ze sześć zdrowasiek w tej intencji zmówić..

                  związki nie polegają na tym, żeby czyhać na na dobry humor partnera.
                  bo można się nie doczekać.
                  prędzej choroby nerwowej lub psychicznej, albo pięknego pogrzebu jednego z
                  współuczestników gry w "kata, jego ofiarę i jego dzieci".
                • karra-mia Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 21:53
                  na prawdę w to wierzysz???
                  no to labo taka z ciebie optymistka albo taka naiwna
                  nagle dziś ma humor i postanowił się zmienić, no proszę cię...
                  nie szkoda ci życia twojego na takie kwasy?
                  nie chcesz szczęścia dla SIEBIE i dla CÓRKI, nie dla was - bop sa
                  jeszcze jacyś wy?

                  zgadzam się z doral, za chwilę bedzie wątek, że nic się nie zmieniło
                  • doral2 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 22:14
                    karra-mia napisała:

                    "..zgadzam się z doral, za chwilę bedzie wątek, że nic się nie zmieniło..'

                    mylisz się... zmieni się... na gorsze.
                    • karra-mia Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 22:16
                      ja podałam optymistyczniejszą wersję...
                      ale niestety mozesz mieć racjęuncertain
                • chloe30 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 22:58
                  w_miare_normalna napisała:

                  >\
                  > Powiedział, że przeprasza i się zmieni. W sumie jeszcze w taki
                  > stanowczy sposób z nim nie rozmawiałam, więc mam nadzieję, że
                  > wyciągnie wnioski.

                  Ciebie mi nie żal. Chcesz być opluwana - a bądź sobie, nie mój cyrk, nie moje
                  małpy, może cie nawet zatłuc, co mi do tego, nie znam cię.

                  Ale ja zawsze myślałam, ze dla matki najważniejsze jest dziecko, a nie kawałek
                  gaci w chałupie.

                  Teraz widzę w jakim "mylnym błedzie" byłam.
                  • lisek78 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 16.11.09, 23:23
                    też byłam w tym błędzie i wiem,że w_miare_normalna nie jest niestety
                    odosobnionym przypadkiem.

                    Powalił mnie tekst - miał dobry humor - a jak będzie miał zły to
                    wbije ci nóż w plecy po kolacji:/,a ty się ucieszysz,bo przecież
                    najpierw zjadł łaskawie to,co mu podałaś,zasrany pan i władca!

                    po prostu ręce opadają
                    normalna,bierz dokumenty,kasę,dziecko pod pachę i uciekaj; a potem
                    kochaj go sobie w ciemnych zakamarkach swojej chorej duszy,tylko z
                    daleka od niego.To bestia jest przecież.
                    • triss_merigold6 A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 08:56
                      Dresiarstwo to stan umysłu.
                      Sporo literatury z zakresu psychologii rozwojowej czytałam i jakoś
                      żaden autor nie sugerował, że ponadroczne dziecko może być złosliwe
                      i WULGARNE z powodu rozpieszczenia. Sam pomysł, że jeszcze bardzo
                      słabomówiące dziecko może być WULGARNE jest absurdalny.
                      Ot panienka pogadała, drech miał dobry humor, na zakupy zabrał i
                      obiecał, że się zmieni. Jaaaasne. Ale luz,mogę się założyć,
                      przynajmniej łatwa wygrana.
                      Dziecka szkoda, panna może dostawać oklep i 3x dziennie skoro lubi
                      ale dziecka szkoda.
                      • tabakierka2 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 09:08
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Dresiarstwo to stan umysłu.

                        a mogłabyś scharakteryzować ów stan? bez złośliwości pytam.

                        > Sporo literatury z zakresu psychologii rozwojowej czytałam i jakoś
                        > żaden autor nie sugerował, że ponadroczne dziecko może być
                        złosliwe
                        > i WULGARNE z powodu rozpieszczenia. Sam pomysł, że jeszcze bardzo
                        > słabomówiące dziecko może być WULGARNE jest absurdalny.

                        i nie przyszło Ci do głowy, że być może to, co w_miarę_normalna
                        nazywa złośliwością, w literaturze fachowej może być nazywane
                        dzięciecym negatywizmem np.? Nie wiem, o co chodzi z 'wulgarnością',
                        ale może mała powtarza słowa, które słyszy w wykonaniu rodziców?


                        > Dziecka szkoda, panna może dostawać oklep i 3x dziennie skoro lubi
                        > ale dziecka szkoda.

                        okrutna jesteś. Nie wiem dlaczego. wchodzisz tu tylko po to, żeby
                        zadymę zrobić?
                        • triss_merigold6 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 09:52
                          Prostactwo umysłu (nie mylić z prostotą czy upośledzeniem IQ).
                          Jesli w -miarę-normalna nie zna znaczenia słów, których używa to
                          trudno, niech się dokształci. Dziecięcy negatywizm nie jest
                          złośliwością.
                          Jeśli dziecko powtarza słowa, ktore słyszy regularnie w domciu to
                          niech w-miarę-normalna ma pretensje do siebie i ukochanego.

                          Droga Tabakierko, nie jestem okrutna tylko patrzę realistycznie.
                          Dorosła baba może lubi dostawać po pysku i bywać zwyzywana od
                          najgorszych, jej wybór, że tkwi w takim układzie. Niech ją tylko
                          tłucze bez obciążania NFZ. Niemniej odpowiada niestety także za
                          dziecko i nie powinna dziecku fundować takiego wzorca relacji męsko-
                          damskich.
                          Nie robię zadymy tylko się wypowiadam. Tobie nie odpowiada moja
                          dosadność poglądów, mnie nie odpowiada Twoje słodkopierdzące
                          podejście pierwszej naiwnej.
                          • tabakierka2 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 10:02
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Prostactwo umysłu (nie mylić z prostotą czy upośledzeniem IQ).

                            dość szybko Ci poszła ocena stanu umysłu w_miarę_normalnej.
                            Brawo!

                            > Jesli w -miarę-normalna nie zna znaczenia słów, których używa to
                            > trudno, niech się dokształci. Dziecięcy negatywizm nie jest
                            > złośliwością.
                            > Jeśli dziecko powtarza słowa, ktore słyszy regularnie w domciu to
                            > niech w-miarę-normalna ma pretensje do siebie i ukochanego.

                            W_miarę_normalna ma dopiero 22lata - jeśli nazywa negatywizm
                            złośliwością, to tak go nazywa. Teraz przynajmniej wie, że to nie
                            jest złośliwość, a negatywizm właśnie. Nie lepiej jej napisać jak
                            jest albo jak może być pradopodobnie? Lepiej dowalić, nie? Pokazać,
                            jaka to prostacka nie jesteś...

                            >
                            > Droga Tabakierko, nie jestem okrutna tylko patrzę realistycznie.

                            w_miarę_normalna nazywa negatywizm dziecięcy złośliwością, a Ty
                            okrucieństwo realizmem. Można patrzeć realistycznie i jednocześnie
                            nie starać się dowalić.


                            > Nie robię zadymy tylko się wypowiadam. Tobie nie odpowiada moja
                            > dosadność poglądów,

                            dosadność poglądów...Chyba brak kultury wypowiedzi.

                            mnie nie odpowiada Twoje słodkopierdzące
                            > podejście pierwszej naiwnej.

                            nie mam pojęcia co masz na myśli.
                            Gdzie to podejście 'pierwszej naiwnej'?
                            To, że nie kopię leżącego jest 'słodkopierdzące'?
                            Podobno nie lubimy w innych tego, że sami u siebie nie akceptujemy.
                            • berkano8 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 10:14
                              A moim zdaniem nie prostactwo, nie dresiarstwo, tylko klasyka relacji
                              kat-ofiara.Takie relacje zdarzają się w każdym środowisku , naprawdę, nie tylko
                              tam, gdzie panowie noszą spodnie z lampasami.
                              Ofiara racjonalizuje sobie postępowanie pana i władcy, usprawiedliwia go ,a
                              kiedy ktoś z zewnątrz sugeruje zerwanie tej relacji,perfekcyjnie wytresowana
                              protestuje jako pierwsza.Bo on się zmieni.Bo będzie miał dobry humor.Bo trzeba
                              dać szansę.Taa, napewno.
                            • triss_merigold6 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 10:29
                              Nie uczyli Cię na studiach analizowania informacji? Szkoda.
                              Ocena na podstawie przesłanek: wiek, wygląd z wizytówki, imię
                              dziecka, zasób słów i sposób formułowania myśli, relacje rodzinne,
                              prezentowane w necie podejście do otoczenia, dobór partnera.

                              W wieku 22 lat dziewczyna powinna studiować i poznawać świat a nie
                              tłuc się z konkubentem w obecności półtoraroczniaka. A jak juz wpadę
                              zaliczyła to niech przynajmniej zadba o to znerwicowane dziecko.

                              Zapewniam Cię, że gdybym chciała być okrutna napisałabym dosadniej.
                              Mogę zwizualizować panience następne lata życia, z kolejnym
                              dzieckiem z wpadki u boku, bo przecież się będzie z tym gościem
                              godzić co jakiś czas.
                              Podejście pierwszej naiwnej masz, zdaje się, że nie tylko ja to
                              zauważyłam. To słodziusie przekonanie, że wystarczy milusio i
                              spokojnie porozmawiać a będzie psiejsko-czarodziejsko i wszystko się
                              ułoży a pełna rodzina jest najwyższą wartością.
                              • tabakierka2 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 10:47
                                triss_merigold6 napisała:


                                > W wieku 22 lat dziewczyna powinna studiować i poznawać świat a nie
                                > tłuc się z konkubentem w obecności półtoraroczniaka. A jak juz
                                wpadę
                                > zaliczyła to niech przynajmniej zadba o to znerwicowane dziecko.

                                Pan jest mężem dziewczyny, jeśli dobrze pamiętam.
                                A to, co powinna dziewczyna w wieku 22 to już nie Tobie oceniać.
                                Nie każdy ma predyspozycje do studiowania, nie każdy ma możliwości
                                poznawać świat (choćby finansowe). Tak jej się zycie ułożyło i
                                tyle... Ale to jej życie. Ty masz wszystko ładnie poukładne?
                                Idealnie?



                                >
                                > Zapewniam Cię, że gdybym chciała być okrutna napisałabym
                                dosadniej.

                                a tak, dałaś tego przykład w wątku cesi.


                                > Podejście pierwszej naiwnej masz, zdaje się, że nie tylko ja to
                                > zauważyłam.

                                Sama jesteś naiwna jeśli uważasz, że przejmuję się oceną bytów
                                forumowych z netu. Ważna jest dla mnie ocena osob, które mnie znają
                                i wiedzą o mnie trochę więcej niż to, co piszę na forum. To, że
                                Twoim zdaniem jestem naiwna naprawdę mnie nie rusza.

                                To słodziusie przekonanie, że wystarczy milusio i
                                > spokojnie porozmawiać a będzie psiejsko-czarodziejsko i wszystko
                                się
                                > ułoży

                                big_grin naprawdę nie wiem, z czego to wywnioskowałaś...
                                Nie używam zwykle wulgaryzmów, spokojna staram się być, mało co mnie
                                rusza... A jeśli chodzi o 'spokojne rozmawianie...i wszystko się
                                ułoży' - widzisz, u mnie w związkach z ludźmi doskonale się to
                                sprawdza. A Twoje 'dosadne' wyrażanie poglądów chyba średnio...

                                a pełna rodzina jest najwyższą wartością.

                                Pełna i dbająca o potrzeby wszystkich członków - ZDECYDOWANIE TAK!
                                JEST WARTOŚCIĄ DLA MNIE. Dla Ciebie nie musi, nie zmuszam do
                                podzielania moich poglądów.
                                • princy-mincy Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 11:17
                                  > a pełna rodzina jest najwyższą wartością.
                                  >
                                  > Pełna i dbająca o potrzeby wszystkich członków - ZDECYDOWANIE TAK!
                                  > JEST WARTOŚCIĄ DLA MNIE. Dla Ciebie nie musi, nie zmuszam do
                                  > podzielania moich poglądów.

                                  przeciez Triss to z przekasem i ironia pisala, bynajmniej nie o
                                  Tobie, ale o takich patologiach gdzie np chlop pije, bije i w ogole
                                  zadnego pozytku z niego nie ma, same szkody, ale 'dla dobra dziecka'
                                  matka od niego nie odejdzie
                                  • tabakierka2 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 11:26
                                    princy-mincy napisała:


                                    > przeciez Triss to z przekasem i ironia pisala, bynajmniej nie o
                                    > Tobie, ale o takich patologiach gdzie np chlop pije, bije i w
                                    ogole
                                    > zadnego pozytku z niego nie ma, same szkody, ale 'dla dobra
                                    dziecka'
                                    > matka od niego nie odejdzie
                                    >


                                    a ja gdzieś pisałam, że TAKA rodzina to jakakolwiek wartość???
                                    Triss sugerowała wyraźnie, że 'pełna rodzina' to dla mnie najwyższa
                                    wartość ( w domyśle również patologiczna, ale pełna). Ja uważam, że
                                    powinno się walczyć o rodzinę, kiedy źle się dzieje, ale sytuacja
                                    opisana przez autorkę wątku nie jest normalna i również radziłabym
                                    jak najszybszą separację od Pana meża.
                                • mondovi Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 11:59
                                  > Pan jest mężem dziewczyny, jeśli dobrze pamiętam.
                                  > A to, co powinna dziewczyna w wieku 22 to już nie Tobie oceniać.

                                  ale chyba zgadzasz się, że nie powinna przeżywać tego, co przeżywa w_miare_normalna?

                                  > Nie każdy ma predyspozycje do studiowania, nie każdy ma możliwości
                                  > poznawać świat (choćby finansowe).
                                  >
                                  nie każdy ma predyspozycje do studiowania, fakt. każdy powinien możliwość
                                  poznawać świat i nie chodzi tu bynajmniej o zwiedzanie świata, bo jest to różnica.
                                  • tabakierka2 Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 12:05
                                    mondovi napisała:


                                    > ale chyba zgadzasz się, że nie powinna przeżywać tego, co przeżywa
                                    w_miare_norm
                                    > alna?

                                    a przeczytałaś, co pisałam we wcześniejszych moich postach w tym
                                    watku?


                                    każdy powinien możliwość
                                    > poznawać świat i nie chodzi tu bynajmniej o zwiedzanie świata, bo
                                    jest to różni
                                    > ca.

                                    macierzyństwo również jest poznawaniem świata, nieprawdaż?
                                    Fakt, myślałam o poznawaniu świata w kontekście podróży...
                                    To, co powinna teraz robić w_miarę_normalna to inna inszość, bo
                                    wątek dotyczy jej sytuacji małżeńskiej, która jest delikatnie mówiąc
                                    tragiczna.
                                    Autorka naważyła sobie sama piwa niestety i teraz je pije.
                                    • mondovi Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 12:12
                                      > macierzyństwo również jest poznawaniem świata, nieprawdaż?

                                      no właśnie, o to mi chodziło.

                                      > To, co powinna teraz robić w_miarę_normalna to inna inszość, bo
                                      > wątek dotyczy jej sytuacji małżeńskiej, która jest delikatnie mówiąc
                                      > tragiczna.

                                      jest i będzie tragiczna, dopóki sama czegoś z tym nie zrobi. może pomoże jej
                                      rozmowa z psychologiem, może spojrzy na to właśnie przez pryzmat zachowań swojej
                                      córki, a nie dawania szansy.
                                      > Autorka naważyła sobie sama piwa niestety i teraz je pije.
                              • wilma1970 Jak to nie wolno się zarzekać 17.11.09, 11:40
                                Nastał ten dzień kiedy, Triss, masz abso-kurwa-lutnie rację.
                                To nie jest miłe, co piszesz, ale prawdziwe.
                                • mearuless no dobrze 17.11.09, 12:05

                                  juz wiemy ze normalnato dresiara.
                                  tylko mam jedno pytanie- w jaki sposob to wplynie na jej sytuacje?
                                  w czym jej pomoglas wyjawiajac nam publicznie jej status spoleczny?

                                  chcialas jej dojebac i dokopac, czy ma to jakis ukryty cel ktorego nie dostrzegam?
                                  • karra-mia Re: no dobrze 17.11.09, 13:27
                                    mea ale triss niestety ma rację
                                    i pod koniec wątku mnie już tez inne słowa nie przychodziły do
                                    głowy, jak to, co napisała triss. Nie da się komuś powiedziec, że
                                    dla gaci w chałupie niszczy siebie i DZIECKO, ładnie, grzecznie i
                                    miło, kiedy ten ktoś cąły czas nas neguje.
                                    W_miare_normalna jest w stanie nawet obrazic własne dziecko (jest
                                    wulgarne, rozpieszczone), ale od chłopa nie odejdzie.

                                    No i mea sama przyznaj, czy nasze rady gdzies trafiają??? Bo ja mam
                                    wrażenie, ż esobie pogadałyśmy, wymieniłyśmy poglądy, doświadczenia
                                    i koniec. Efektu i tak nie będzie...
                                    • w_miare_normalna Re: no dobrze 17.11.09, 20:57
                                      karra-mia napisała:

                                      >
                                      > W_miare_normalna jest w stanie nawet obrazic własne dziecko (jest
                                      > wulgarne, rozpieszczone), ale od chłopa nie odejdzie.
                                      >
                                      > zacytowałam słowa pediatry nie moje, jeśli już cytujesz moje słowa
                                      to dokładnie
                                      • doral2 Re: no dobrze 18.11.09, 13:12
                                        w_miare_normalna czy oprócz tego cokolwiek do ciebie dotarło?
                                        bo widzę, że czepiasz się słówek i nieistotnych pierdół, ale wniosku żadnego...
                                      • lucyn3-3 Re: no dobrze 28.11.09, 21:32
                                        Jak niespełna półtoraroczne dziecko może być wulgarne?Nie rozumiem.
                                        • doral2 Re: no dobrze 28.11.09, 22:07
                                          lucyn3-3 napisała:

                                          > Jak niespełna półtoraroczne dziecko może być wulgarne?Nie rozumiem...'

                                          no, to żeś wiele do sprawy wniosła uncertain
                              • w_miare_normalna Re: A nie mówiłam, że dresiarze? 17.11.09, 20:56
                                triss_merigold6 napisała:

                                >
                                > W wieku 22 lat dziewczyna powinna studiować i poznawać świat a nie
                                > tłuc się z konkubentem w obecności półtoraroczniaka. A jak juz
                                wpadę
                                > zaliczyła to niech przynajmniej zadba o to znerwicowane dziecko.
                                >
                                > studiuję
    • dziub_dziubasek Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 17.11.09, 09:27
      Po przeczytaniu Twoich wypowiedzi powiem jedno- on się nie zmieni. Niby
      przeprosił i obiecał poprawę-m może się poprawi na tydzień czy miesiąc ale potem
      znowu będzie to samo.
      Skoro wiesz, ze sobie poradzisz to nie czekaj az on się łaskawie zmieni. daj
      dziecku szanse na normalny dom bez wyzwisk i kłotni.
    • krolowazla Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 17.11.09, 12:12
      Ja jestem kobietą po rozwodzie.


      Po przeczytaniu tego co piszesz, od razu ci powiem tak. Twój mąz się nie zmieni.

      U mnei było podobnie przepraszanie, obiecywanie, nawet w trakcie rozwodu już
      leczenie i ...... teraz jest z inna dziewczyną, której robi to samo.

      Moja córka miała 2 lata kiedy się rozstaliśmy, a prawie 2,5 roku kiedy dostałam
      rozwód. Nie pyta o ojca, czasami się z nim spotyka, ale jej dom i rodzina to ja
      i mój obecny partner.
      Mówi, że to jest jej domek.
      A kiedy pytam kogo kocha najbardziej na świecie, najpierw mówi, ze mnie potem
      mojego partnera, potem babcie, ciocie wujków, a ojcie jest na szarym końcu.

      Córka tez lubiła ojca, lgnęła do niego, tylko on się nią zajmował, kiedy mu było
      wygodnie.

      Tak małe dziecko jak twoja córka szybko zapomina.
    • kalina_p jest dobrze, nie żałuję 17.11.09, 13:07
      mała (5 lat) z tata b.b. związana, rozstaliśmy się w zasadzie...1,5-2 lata temu.
      Dopóki mieszkalismy i bylismy razem i panował chory klimat, mała niestety sikała
      w majty, przezywała. Po wyprowadzce męża wszystko wróciło do normy. Mała ma z
      nim super kontakt, opieka podzielilismy się prawie na pół, córa spędza a nim
      dużo czasu, gada przez telefon, przyjęła normalnie fakt, że gfo nie ma, że mama
      i tata mieszkaja osobno. Oboje bardzo staraliśmy się, żeby ona jak najmniej
      ucierpiała, tłumaczyliśmy, że MY się rozstaliśmy ale ja OBOJE bardzo, bardzo
      kochamy.
      Dlaczego?
      Bo mama i tata...troszkę się nie zgadzali w różnych sprawach, troszkę kłócili i
      doszli do wniosku, że lepiej będzie mieszkac osobno.
      Jest świetną, wesołą, szczęśliwą 5 latką, która ma spokojną, szczęśliwą,
      kochajacą mamę i bardzo kochajacego tatę (może mniej szczęsliwego, bo to on był
      porzuconym, ale pozbierał się, jest ok). Staramy się miło ze sobą rozmawiać,
      kiedy małą jest u jednego, dzwoni do drugiego co dzień, kiedy chce to z każdą
      nowością smile
      Jest ok
    • pu-fa Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 19.11.09, 22:28
      Jeny nie moge pojac jak tak mozna zyc?? po co zatruwac sobie zycie
      nawzajem nie lepiej sie rostac,mowisz ze dla dziecka bedzie lepiej
      jak z nim zostaniesz na milosc boska dziewczyno zastanow sie czy
      takie dziecinstwo jakie ma teraz patrzac jak rodzice sie zachowuja
      jest dla niej????Piszesz co on ci robi,tak jakbys pisala co dzis
      robisz na obiad nie ma zadnych emocji przekonania w Tobie ze robisz
      i sobie i dziecku krzywde.Naprawde takiego kogos kochasz?????
    • demonii.larua Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 19.11.09, 22:45
      Tak, wyszło na dobre. Młody w swoim czasie sam się przekonał co to za typ
      (bolesne to było dla niego niestety). Wtedy był za mały by cokolwiek mu
      tłumaczyć, a jak już był na tyle duży by pytać dostawał odpowiedzi zgodne z
      prawdą albo że nie wiem. Wiesz, on ma teraz 13 lat a jakimś cudem pamięta
      niektóre zachowania ojca z czasu jak jeszcze mieszkaliśmy razem. Druga sprawa to
      to, że ex sam sobie u niego nagrabił, kłamał, ciągle coś mu obiecywał... Mój mąż
      też traktował go zupełnie inaczej niż bio ojciec, młody zawsze na niego może
      liczyć, nigdy go nie okłamał, obietnic dotrzymuje więc to on jest dla niego
      ojcem. Do tego wszystkiego doszła nowa zona exa, której młody nie znosi (fruzia
      sobie jednego razu zażyczyła żeby młody jej mamo mówiłbig_grin). Teraz młody nie szuka
      kontaktu z ojcem, czasem gadają przez net, ale on zawsze chce żebym ja przy tym
      była (upierdliwe to nieco), widują się raz na ruski rok i w końcu jest tak jak
      młody chce, z daleka i bezpiecznie.
    • margotka28 Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 20.11.09, 15:36
      w_miare_normalna napisała:

      > Oprócz wykańczania fizycznego (to akurat
      > skończyło się, gdy mój Ojciec się wtrącił) teraz doszło
      wykańczanie
      > fizyczne i jest o niebo gorzej niż było. Wolałabym dostać wpierdol
      > niż być tak poniżana i piętnowana. Nie ważne.

      To o czym piszesz i w jaki sposób to robisz świadczy o tym, jak twój
      małżonek cię zaszczuł. Zrobił z ciebie swoją bezwolną ofiarę. Zobacz
      w jakich kategoriach rozpatrujesz swoje życie: wolę przemoc fizyczną
      niż psychiczną. Kuźwa - powinnaś woleć normalność. Zastanawiasz się,
      co cię z mężem łączy? Ja ci powiem: jesteś uzależniona od niego,
      jego zachowań. To się leczy, idź do psychologa.

      > problem polega na tym, ze młoda jest silnie związana
      > z K. po wyjściu jego do pracy lub do kolegów młoda jeszcze 2
      godziny
      > stoi pod drzwiami i krzyczy "tata oć" (chodź).

      Hmm, a co ty wtedy robisz? Make up, żeby nie było widać sińców, czy
      oglądasz kolejny odcinek serialu? No wybacz, ale jak można pozwolić
      dziecku na dwugodzinne krzyki pod drzwiami???

      > Szczerze mówiąc na rękę mi to, że młoda tak szaleje za Tatą bo
      mogę
      > się nią zasłonić w razie pytań dlaczego jeszcze od Tatusia tyrana
      nie
      > odeszłam mówię "żal mi młodej, nie chcę żeby wychowywała się bez
      > Taty, tak bardzo go kocha".

      Tak, klasyczny przypadek, że lepsze portki które biją i piją niż
      żadne oraz to : no przecież dziecko MUSI mieć ojca.

      I tu się mylisz, ja dziecko pijaczki (a więc jeszcze gorzej)
      patrzyło na kłótnie rodziców. Jak dorosłam poszłam na terapię. I
      zadalam ojcu pytanie: dlaczego nie zostawiłeś mamy? Dlaczego
      skazałeś nas na takie dzie3ciństwo. Wiesz co odpowiedział? Że
      przecież dziecko MUSI mieć matkę. Nieważne, że dzięki tej matce i
      ojcu poniekąd też mam skopane życie.


      Najgorsze jest to, że zdałam sobie
      > sprawę, ze przecież robię jej krzywdę teraz kiedy non stop
      wysłuchuje
      > kłótni i obelg .. ehh


      Zdałaś sobie sprawę? Super, gratuluję. Biegnij więc do sądu z pozwem
      rozwodowym.
    • minerallna Re: Do Mam dzieciatych po rozwodzie. rozstaniu .. 29.11.09, 02:42
      Po którymś tam poście przestałam czytać.
      Wiej KOBIETO od niego. Innej opcji nie widzę sad
      Inaczej Twój nick zmieni się na "w miarę nienormalna" z dopiskiem ,hmm ,hmm nie napiszę choć klawiatura aż mnie świeżbi.
      Jest takie powiedzenie "małe dziecko, mały kłopot, duże dziecko duży kłopot".
      Może głupie, ale prawdziwe.
      Przełóż to na swoja sytuację, bo im dalej w las tym ciemniej, niestety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka