Cholerna Hestia - rady potrzebuje

08.12.09, 10:08
Mielismy wypadek nie z naszej winy, sprawca ubezpieczony był w Hestii, my też
(i nigdy więcej). Za samochód 4 miesiące temu zapłaciliśmy 21 tysięcy, 3
miesiące temu Hestia ubezpieczyła go w AC na 20 tysięcy.
I własnie dostalismy nieoficjalna jeszcze (tel.) decyzję: ubezpieczyciel
proponuje szkodę calkowita 16 tysięcy albo naprawę za 8 tysięcy (mechanik
powiedział, że za tyle to on sie nie podejmuje).
Chcemy sie odwoływac i wnioskowac o zwrot kosztów naprawy na podstawie
rachunku od mechanika.
Macie podobne doświadczenia? a ile udaje sie przekonac ubezpieczyciela w
procedurze odwoławczej, a na ile dopiero w sądzie?
    • dlania Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:12
      No i za wszelkie rady jak sie za to zabrac bede wdzieczna i dzwieczna.
      • osa551 Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:14
        Po pierwsze poprosić Hestię o oficjalne pismo w tej sprawie - bo potrzebujesz
        jakiegoś materiału dla prawnika. Telefonicznie to różnie może być.

        • dlania Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:15
          Czekamy na oficjalne pismo. Czyli jednak walic od razu do prawnika? I to on ma
          pisac w naszym imieniu odwołanie?
          • osa551 Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:23
            Wiesz, nie wiem, ja raz się dałam zrobić w ciula PZU i stwierdziłam, że więcej
            się nie dam. Za drugim razem - a sprawa była skomplikowana, bo po wypadku
            okazało się, że samochód miał jakieś uszkodzenie po poprzednim wypadku (o którym
            nie wiedzieliśmy ani my ani agent) i ponoć to uszkodzenie spowodowało, że przy
            kolejnym wypadku który nie był poważny - poszła chłodnica i reflektory Warta
            zaproponowała 50% finansowania używanych części przy naprawie.

            Od razu wzięłam się za to z pomocą prawnika, dostałam 100% zwrotu za nowe
            części. On mi na dzień dobry powiedział do jest w stanie uzyskać. Trwało to 2
            miesiące i wymagało 2 spotkań z rzeczoznawcami.

            Nie było to przyjemne, bo Warta usiłowała ze mnie zrobić oszustkę. Nauczka dla
            mnie po tym drugim razie była taka, że samochody od tej pory kupuję w salonie.
            Przynajmniej wiem, że nie są bite i zespawane z dwóch.
      • paniwaz Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:27
        Jestem w podobnej sytuacji ja Ty w obecnej chwili, zatem wiem, że zawsze są 2
        rozwiązania w przypadku naprawy (przynajmniej w PZU i Warcie): po ocenie szkód
        przez rzeczoznawcę, likwidator przygotowuje wycenę a właściciele pojazdu
        wybierają czy wola kasę do ręki i naprawę w "zaprzyjaźnionym" serwisie czy
        bezgotówkową operacje z wstawieniem samochodu do wybranego przez siebie punktu.
        Jeżeli chodzi o jakieś drobne uszkodzenia, to z życia wiem, że bez problemu
        można kupić uszkodzony element nawet w kolorze nadwozia u handlarzy częściami
        samochodowymi, zatem z odszkodowania pozostanie jeszcze jakaś kwota w kieszeni.
        Jednak jeżeli chodzi o poważniejsze uszkodzenia, to nie warto ryzykować, zatem
        ja upierałabym się za wstawieniem samochodu do autoryzowanego serwisu i
        rozliczeniem Hestii bezpośrednio z nim.
        Ja także wybrałam te opcję (z tym, że PZU nie robił żadnych problemów), umówiłam
        się w serwisie na konkretny dzień i w całej operacji muszę jedynie pokwitować
        odbiór naprawionego samochodu.
        Czytałaś warunki ubezpieczenia? Jest tam opcja naprawy o jakiej piszę? Jeżeli
        tak, to stanowczo się jej domagaj. Powodzenia. Pani Wąż
    • osa551 Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:12
      Jeżeli procedurę odwoławczą zaczniesz od prawnika i federacji konsumentów - masz
      duże szanse - niemniej jednak proponowałabym sprawdzić ile ten samochód był wart
      w momencie ubezpieczenia wg katalogu eurotax - jeśli 16000 - to macie problem
      jeśli 20000 to duże szanse na dojście swoich praw z ubezpieczycielem.
      • dlania Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:14
        a gdzie i jak mozna to sprawdzić?
        • osa551 Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:16
          powinien byc u każdego agenta ubezpieczeniowego - zwykle korzystają z tego przy
          wycenie samochodów do ubezpieczenia - jeśli nie mają scentralizowanego programu
      • dlania Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:19
        Osa,
        nawet gdyby samochód był wart 16 tysięcy (nie mam jak tego sprawdzic, nie mam
        znajomych ubezpieczycieli) to czy możemy sie starac o zwrot kosztów naprawy do
        tej sumy?
        • cudko1 Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:28
          dlania z zasady przy szkodach OC to ty wybierasz czy chcesz zeby
          szkodę uznali za całkowita i wyplacili ci wartość pojazdu z dnia
          szkody (system audatex lub eurotex) i oddali ci wrak czy też
          wypłacili również koszty pozostałości (to już różnie bywa) czy mają
          naprawiać. ogólnie jeżeli koszty naprawy nie przekraczają wartości
          pojazdu to nie powinni mieć nic do gadania, i zrobić tak jak zyczy
          sobie poszkodowany w praktyce jak wiemy bywa to róznie,

          poradzić Ci mogę tyle - nie ci przyślą decyzję wraz z kosztorysem
          naprawy i wyliczeniem wartości pojazdu, ty możesz iśc do swego
          mechanika który sam Ci wyliczy koszty naprawy i pisac odwołanie,
          jednka ja polecam skorzystanie z usług specjalisty
        • osa551 Re: Cholerna Hestia - rady potrzebuje 08.12.09, 10:29
          nie mam pojęcia - ja likwidowałam tylko stłuczki - reflektory, błotnik - to
          nigdy tak dużo kasy nie kosztowało, albo było bezgotówkowe.

          Kiedyś miałam sytuację, kiedy za wymianę pękniętej od kamienia szyby w
          samochodzie, który miał 5 tygodni PZU zaproponowało mi 1300 zł (oryginalna szyba
          w serwisie kosztowała 4 tys.). Ale poszli w miarę szybko po rozum do głowy.

          Mąż miał wypadek 4 tygodniowym samochodem - poszedł zderzak w całości, halogen i
          ksenon - ale też pojechał, zostawił w serwisie i podpisał upoważnienie do
          naprawy i dał polisę- po dwóch tygodniach odebrał zrobiony - nikt go o nic nie
          pytał - wszystkie części dostał nowe.
    • freederike a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 10:31
      my mieliśmy wypadek w maju br i mechanik tylko czekał na szkodę
      całkowitą, wzięliśmy większą kasę, naprawiliśmy samochód z 2/3
      odszkodowania, zrobiliśmy przegląd i dostaliśmy papier, że szkodę
      usunięto i tyle. Z tego co wiem, szkoda całkowita nie oznacza
      przymusu kasacji auta, oznacza tyle, że ubezpieczyciel uważa, że nie
      opłaca się samochodu naprawiać.
      • cudko1 Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 10:37
        szkoda całkowita przy szkodach z OC oznacza dokładnie tyle, że
        koszty naprawy przewyższają wartość pojazdu w dniu szkody,

        więc oczywiście mozesz wziąć kase za szkodę całkowitą i jak w tej
        kasie się wyrobisz to go naprawic i nim dalej jeżdzić
        • dlania Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 10:47
          Niestety cudko, to nie jest takie proste i rózowe. Szkoda całkowita składa sie z
          ceny wraku, który sama musisz sobie sprzedac (ewentualnie łaskawie ci
          ubezpieczyciel pomoże, ale nie ma chyba obowiązku) + reszty, którą ci
          bezposrednio ubezpieczyciel przelewa na konto. ta reszta w naszym wypadku to te
          smieszne niecale 8 tysięcy.
          • cudko1 Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 11:12
            o dlania wyżej napisałam więcej, ja Ci mówię jaka jest teoria,
            ja polecam poczekac na ich decyzję razem z kosztorysem, udać się do
            specjalnego zakładu który wyliczy Ci wartość rynkową pojazdu w dniu
            zdarzenia oraz koszt naprawy (koszt takiego wyliczenia około 100 -
            150 zł) i wówczas na tej podstawie napisac odwołanie,
            1. że nie zgadzasz się na uznanie szkody jako szkody całkowitej i
            żądasz naprawy, poniewaz że wartość pojazdu w dniu zdarzenia jest
            taka a taka....... a koszt naprawy taki i taki, a więc nie
            przewyższa wskazanej przez Ciebie realnej wartośći pojazdu , a Ty
            masz prawo do wyboru sposbu likwidacji szkody

            ewen. uznanie jako szkody calkowitej przy przyjęciu że wartość
            pojazdu w dniu szkody stanowi taką to a taką kwotę........... a nie
            jak to przyjał ubezpieczyciel kwotę 8 tysięcy złotych.
            • dlania Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 11:18
              Dzieki cudko, tak zrobimy. Juz mam nawet namiary na poważanego rzeczoznawce,
              bierze niestety 300 zł.;-(
        • freederike Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 10:55
          właśnie tak zrobiliśmy plus badania potwierdzające, że samochód
          nadaje się do jazdy i szkodę usunięto. Zauważyłam, że większość
          poszkodowanych woli uniknąć szkody całkowitej i wybiera naprawę
          bezgotówkową. Myślałam, że ta szkoda niesie za sobą jakiś skutki
          prawne typu wymuszenie zezłomowania, czy coś, a okazuje się, że ona
          może być bardziej korzystna niż naprawa bezgotówkowa. Jeżeli
          mechanik zmieści się w 16 tyś z naprawą, to ja bym się nie bawiła
          się w odwołania i nie upierała przy naprawie bezgotówkowej. Strata
          czasu i pieniędzy, bo nie wiem, czy skoro teraz ubezpieczyciel
          oferuje 8 tyś na naprawę, to z odwołań uda się uzyskać drugie tyle.
          Średnio po odwołaniach kwota odszkodowania jest większa jedynie 20-
          30% - w tym temacie bazuję jednak jedynie na swoim doświadczeniu i
          necie, pzy którym przesiedziałam kilkanaście godzin, aby rozwiązać
          nasz problem. Nie czuję się więc na siłach służyć pewną radą, ale
          moze warto się zastanowić nad szkodą całkowitą?
          • dlania Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 11:01
            Frederike, ale u nas szkoda calkowita oznacza, że mamy sobie sprzedac wrak za 8
            tys, a 8 dostajemy do ręki. Czyli dokładnie tyle samo zostaje na naprawę. Ty
            dostałaś całą kwotę? Nie policzyli ci wartości uszkodzonego samochodu?
            • cudko1 Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 11:16
              „Za utrwalony należy zatem uznać pogląd, że koszt naprawy
              uszkodzonego w wypadku komunikacyjnym pojazdu, nieprzewyższający
              jego wartości sprzed wypadku, nie jest nadmierny w rozumieniu art.
              363 § 1 k.c. Pogląd ten aprobowany jest w doktrynie.
              W obowiązkowym ubezpieczeniu komunikacyjnym OC ma zastosowanie
              zasada pełnego odszkodowania wyrażona w art. 361 § 2 k.c., a
              ubezpieczyciel z tytułu odpowiedzialności gwarancyjnej wypłaca
              poszkodowanemu świadczenie pieniężne w granicach odpowiedzialności
              sprawczej posiadacza lub kierowcy pojazdu mechanicznego (art. 822 §
              1 k.c.). (…wink Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca
              przesłanką wystąpienia tzw. szkody całkowitej, ma miejsce wówczas,
              gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku. Stan
              majątku poszkodowanego, niezakłócony zdarzeniem ubezpieczeniowym,
              wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania.”
              Z przytoczonych okoliczności faktycznych i prawnych przedmiotowej
              sprawy, jednoznaczne wynika bezprawne działanie ubezpieczyciela
              (próba rozliczenia szkody jako całkowitej), mające na celu
              uniknięcie odpowiedzialności i wypłaty odszkodowania w należnej
              wysokości.
              • cudko1 jeszcze trochę orzecznictwa 08.12.09, 11:17

                Dodatkowo przytoczyć należy stanowisko SN dotyczące udokumentowania
                kosztów naprawy, zaprezentowane przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia
                16 maja 2002 roku, zgodnie z którym: „roszczenie o
                świadczenie należne od zakładu ubezpieczeń w ramach ubezpieczenia
                komunikacyjnego odpowiedzialności cywilnej z tytułu kosztów
                przywrócenia uszkodzonego pojazdu do stanu pierwotnego jest
                wymagalne niezależnie od tego, czy naprawa została dokonana. Jeśli
                zatem naprawa samochodu i rzeczywiste poniesienie kosztów z tego
                tytułu nie jest warunkiem koniecznym dla dochodzenia odszkodowania,
                to nie sposób podzielić poglądu, iż koszty naprawy określone przez
                specjalistyczny warsztat nie mogą być miernikiem dla ustalenia
                odszkodowania należnego powodowi, gdyż ten nie dokonał naprawy
                samochodu” (V CKN 1273/00, LEX nr 55515), a które następnie
                potwierdził w wyroku z dnia 7 sierpnia 2003 roku wydanym
                w sprawie IV CKN 387/01.
                • dlania Re: jeszcze trochę orzecznictwa 08.12.09, 11:22
                  O, cudaku, to bardzo przydatne informacje! Im więcej takich tym lepiej. Jak
                  napiszemy to odwołanie to ci jeszcze przyslę do akceptacjiwink))
                • cudko1 Re: jeszcze trochę orzecznictwa 08.12.09, 11:23
                  czekaj to jak oni wycenili wartość pojazdu przed szkodą na 16000
                  zł?/ tak??
                  i proponują że uznają to jako szkodę całkowitą i wypłacą wam 8
                  tysięcy?? tak a wartość wraku ocenili na 8 tysięcy???????

                  jeśli dobrze rozumiem to niech się w dupę pocałują, a na jaka kwotę
                  wyliczyli koszty naprawy??? więcej niż 16 tysiecy czy mniej??

                  wartośc pozostałości to w praktyce nic innego jak kwota jaka możesz
                  uzyskac za sprzedaz uszkodzonego pojazdu

                  a wy co checie naprawić auto i dalej nim jeździć??
                  • dlania Re: jeszcze trochę orzecznictwa 08.12.09, 11:31
                    czekaj to jak oni wycenili wartość pojazdu przed szkodą na 16000
                    > zł?/ tak??
                    > i proponują że uznają to jako szkodę całkowitą i wypłacą wam 8
                    > tysięcy?? tak a wartość wraku ocenili na 8 tysięcy???????

                    TAK!
                    >
                    > jeśli dobrze rozumiem to niech się w dupę pocałują, a na jaka kwotę
                    > wyliczyli koszty naprawy??? więcej niż 16 tysiecy czy mniej??

                    RZECZOZNAWCAICHNIEJSZY, LICZĄCY ORYGINALNE CZĘŚCI, PEWNIE NA WIĘCEJ NIZ 16 TYŚ -
                    NIE POWIEDZIAL NAM NA ILE
                    A TERAZ PROPONUJA JAKIEŚ 7800 ZŁ...
                    Bedziemy sie procesowac, szkoda tylko, że akurat mnie kosztowna choroba dopadla,
                    miesiącv wczesniej zamowilismy sprzęt i meble do kuchni, za ktore trzeba
                    zapłacic, spłaciłam debet 1500 zł na koncie i go zamknęlam na amen, a dzień
                    przed wypadkiem sprzedalismy starego golfa...
                    Jakbysmy mieli stary samochód i troche luźnej kasy tobysmy sie mogli procesowac
                    spokojnie. A tak to jestesmy bez grosza, na tego rzeczoznawce to pozyczyc musimy;-(
                    • cudko1 Re: jeszcze trochę orzecznictwa 08.12.09, 11:42
                      Dlania jeżeli wy chcecie naprawić to auto (znaczy żeby wam je
                      ubezpieczyciel naprawił) to sprawa nie musi być trudna,

                      jeżeli wartość pojazdu oni wycenią na 16 tysięcy, musicie znaleźć
                      mechanika który to zrobi do te=j kwoty,

                      poczekaj na ich decyzję zobacz jaka jest dokładnie wartość pojazdu
                      przed szkodą a jak oni ocenili koszty naprawy, jeżeli koszty naprawy
                      są mniejsze ty masz prawo żądac żeby oni je naprawili i tule,
                      ewentualnie wyłozyli kasę, ewentualnie dokonali naprawy
                      bezgotówkowo - faktury wystawiane są na ubezpieczycilea wówczas a
                      nie na was, musicie się tylko zmieścić w kwocie wartość pojazdu
                      • cudko1 Re: jeszcze trochę orzecznictwa 08.12.09, 11:47
                        o ci wszystcy ubezpieczyciele to są chuuu jak nie chcą zrobic szkody
                        całkowitej albo się nie da to wstawiają zamienniki potrącaja koszty
                        z użyca, amortyzacji i bog wie czego jeszcze, zanizaja
                        roboczogodziny mechanika i lakierniak, ale jak chca uje.... klienta
                        to wstawiają oryginallne.... barany
                        b
            • freederike Re: a czym się różni szkoda całkowita? 08.12.09, 11:46
              kwestia wartości wraku jakoś mi umknęła, nie pamiętam, żeby była o
              tym mowa. Zaraz się okaże, że rypnęli się na naszą korzyść, choć to
              mało prawdopodobne. Nasz samochód wyceniono na 10 tyś, wycena była
              zaniżona sporo, ale nie podważaliśmy jej, bo likwidator powiedział
              nam, że ze szkody całkowitej otrzymamy 8 tyś. Spodziewaliśmy się o
              wiele mniejszej kasy, więc już nie drążyliśmy tematu wink
              Dodam tylko, że byliśmy przygotowani do walki, w necie wyczytałam
              sporo, nie są to jednak wiarygodne informacje, więc zalecam
              konultacje ze specjalistą. Tak na teraz, ja widzę dwa wyjścia:

              - naprawę bezgotówkową, najlepiej w warsztacie wskazanym przez
              ubezpieczyciela, albo takim, gdzie mają wprawę w likwidacji szkód.
              Mechanicy tych warsztatów wiedzą jak rozmawiać z likwidatorem, tak,
              żeby auto naprawić i dla siebie coś mieć. Do tego zawsze możesz się
              odwołać, że zaniżono rozboczogodzinę, albo wartość auta, albo części
              zamienne, a nawet wartość samochodu.
              - szkodę całkowitą, i tu odwołałabym się od zaniżonej wartości
              samochodu, zawyżonej wartości wraku, na podstawie cen z allegro np,
              albo Twoich ogłoszeń o sprzedaży, z których nikt nie skorzystał.
              Jest jeszcze opcja sprzedania wraku i zwrotu różnicy przez
              ubezpieczyciela np. sprzedajesz za tysiąc zł, siedem tysięcy zwróci
              Ci ubezpieczyciel, ale to chyba najgorsza z opcji.

              Jeżeli już jesteś po oględzinach, zawsze możesz prosić o drugie, np.
              w warsztacie okazało się, że jest usterka, której nie można było
              wcześniej wykryć. Poszukaj w necie informacji o tym jak romawiać z
              ubezpieczycielem, mnóstwo osób oferuje swoją pomoc i warto z niej
              skorzystać, nawet odpłatnie. Ja się w temacie nie orientuję, na
              tyle, żeby służyć Ci pewną radą. Wiem tylko, że możliwości jest
              sporo i z ubezpieczycielem można wygrać, trzeba próbować...



    • szymanska_justyna POMOC HESTIA 15.12.09, 15:57
      Drodzy Forumowicze, jako pracownik Biura Reklamacji Ergo Hestii,
      zasugeruję jeszcze jedno rozwiązanie opisanych przez Was problemów.
      Mając szacunek dla Waszego czasu i pieniędzy - w przypadku
      zastrzeżeń, wątpliwości lub jakichkolwiek pytań - zapraszam na adres
      skargi@hestia.pl (opiszcie pokrótce swoją sprawę, podajcie nr
      polisy/ szkody oraz imię i nazwisko). Zapewniam, że odpowiadamy na
      każdą wiadomość. Pozdrawiam serdecznie, Justyna Szymańska

      • dlania Re: POMOC HESTIA 15.12.09, 16:07
        Aktualnie czekamy na ponowna wycenę szkody (po naszym odwołaniu i wezwaniu
        rzeczoznawcy sądowego). Jak dalej będzie cos nie tak naszym zdaniem to sie
        niewątpliwie odezwę.
        Jestem zdania, że nie warto psuć sobie opinii dla niewielkiego zaoszczędzenia na
        kliencie - zobaczymy czy Hestia ma podobne zdaniewink))
        • kiniak22 Re: POMOC HESTIA 15.12.09, 16:24
          powiem tak szkoda calkowita jest uznana w przypadku zniszczenia 70-75% pojazdu
          (zalezy od ubezpieczyciela jaki prog ustalil sobie), auto macie ubezpieczone na
          20tys o ile dobrze pamietam ALE pytanie teraz czy wy chcieliscie na tyle
          ubezpieczyc i podniesliscie jego wartosc czy ubezpieczyciel wam tyle wskazal, bo
          jezeli to wy tyle podaliscie a np wasze auto w danym roczniku i modelu chodzi po
          cenie 16 tys to od tej kwoty niestety ubezpieczyciele wyplacaja odszkodowanie,
          poza tym skoro orzeczono szkode calkowita to powinnas dostac moim zdaniem
          ninimum te 7% czyli z 16 tys to by bylo jakies 11500? reszte satnowi wtedy
          wartosc wraku, ktory sprzedajesz sama na zlom badz przy pomocy ubezpieczyciela
          we wskazanym punkcie skupu i o reszte jezeli sprzedalas za mniej to mozesz
          ubiegac sie o wyrownanie u ubezpieczyciela
          moim zdaniem rzeczoznawca zle wycenil wrak albo okazalo sie ze to nie bedzie
          szkoda calkowita?
          a pytanie takie mam gdzie trzymacie wrak samochodu?
          • dlania Re: POMOC HESTIA 15.12.09, 16:30
            "Wrak" samochodu stoi u mechanika i aktualnie jest naprawianywink
            Gdybyśmy chcierli uzyc samych oryginalnych części to rzeczywiście, ich koszt
            byłby wyzszy niż naprawy.
            Ale my chcemy go naprawiać, więc uzywamy zamieników i części uzywanych.
            Pierwszy rzeczoznawca zanizył wartośc samochodu przed wypadkiem(nie uwzględnił
            napędu, opon zimowych i in.), a zawyżył wartośc samochodu po wypadku. Drugi
            "hestiowy" rzeczoznawca tez to przyznał i sie zdziwił, jak mozna tak skopać
            wycenę. mam nadzieje, że bedzie ok.
          • cudko1 Kiniak22 ale nie przy szkodach OC 15.12.09, 18:33
            owszem przy Ac tak-0 zależy od umowy, ale przy OC (a rozumiem ze
            szkode likwiduje ubezpieczyciel sprawcy) całkowita jest wówczas gdy
            koszt naprawy przewyższa 100% wartości pojazdu sprzed wypadku i nie
            ma zmiłuj,
Pełna wersja