amoreska
23.02.10, 14:35
Patrząc przez pryzmat samej siebie stwierdzam, co następuje:
szanuję zwierzęta, uważam,że jak ktoś decyduje się mieć zwierzaka, powinien mu zapewnić to czego on potrzebuje... ale ad rem - nie przedłożę dobra zwierzęcia nad dobro człowieka. Jeśli miałabym do wyboru (oby nigdy nie) potrącić samochodem kota, psa czy jeża wpadającego mi pod koła albo wylądować na drzewie, wybrałabym to pierwsze; gdyby natomiast dziecko wkładało psu palec w oko, ukróciłabym to, nie pozwalając dziecku na takie zachowanie. Oczywiście nie chodzi mi o ekstremalne sytuacje typu "wyjeżdżam na urlop więc pozbywam się psa".
I moje pytanie: "czy Waszym zdaniem szacunek wobec zwierząt oznacza stawianie ich na równi z człowiekiem?"