Dodaj do ulubionych

*!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie)

26.04.10, 11:42
Kurwa jego mać, chuj im w dupę, ja pierdolę, co za suki jebane, a
może i niewydymane uncertain

Z góry przepraszam za wulgaryzmy, ale ostatnio tak się wkurwiłam (bo
zwykłym zdenerwowaniem tego nazwać nie można) jak mi auto ukradli uncertain

Oczywiście chodzi o szkołę, panią nauczycielkę i włazidupy +
zwoleniczki włazidup

W piątek dzieci miały wklejone w zeszycie korespondencji info, że we
wtorek lub w środę będzie test sprawdzający dla klas pierwszych.
Dziś rano jedna mama spotkawszy przy szatni pani nauczycielka pyta
czy coś już wiadomo kiedy test będzie. Odpowiedź - powiedziana "na
odchodne", bo PN nawet nie zatrzymała się - była "no będzie we
wtorek lub środę. Koiec tematu". I poleciała do włazidup z nowej
trójki. Postanowiłam, że ja spróbuję się czegoś dowiedzieć.
Poczekałam grzecznie aż pani pogawędzi z włazidupami. Gdy zaczeła
iść zagadnełam czy dziś będzie konkretna informacja czy test jest
jutro czy w środę. Pani spytała "jakie to ma znaczenie".
Powiedziałam, że ma takie, żeby dzieci sobie powtórzyły materiał.
Pani stwierdziła, że mogły się uczyć na test w łikend. Powiedziałam,
że mimo wszystko wolałabym znać konkretną datę testu. Pani
stwierdziła, że mamy sobie poszukać panią X (wychowawczynię innej
pierwszej klasy) bo ona to organizuje i ona ustala datę. Mówię więc
"czyli od pani się nie dowiemy?". Odp: "nie" i pani poszła...
W międzyczasie pani zawiesiłą na tablicy ogłoszeń info o czwartkowej
wycieczce do muzeum. Stałyśmy z innymi rodzicami (+ włazidupy i ich
zwolenniczka) i czytałyśmy. Usłyszałam jak nowa skarbniczka pyta
się zwolenniczki czy jedzie z panią na tą wycieczkę. Tamta mówi, że
tak. Zaczełam więc KULTURALNIE (potwierdziłam to potem u naocznego
świadka zdarzenia, bo pomyślałam, że może ja nie wyczułam w swoim
głosie krzyku i pretensji) pytać się tej zwolenniczki czy tylko ona
jedzie z panią i dziećmi na wycieczkę. Ona mówi, że nie wie, że
chyba tak. Ja mówię, że chyba powinien być jeszcze jeden rodzic, bo
gdzieś słyszałam że na 10 dzieci powinien przypadać jeden opiekun, a
dzieci jest 27 (tak na marginesie wie któraś czy tak faktycznie
jest?). Ona wtedy zaczeła już podniesionym głosem "a co, może pani
pojedzie?". Ja jej na to, że nie wiem, że gdyby wszyscy rodzice
mieli info o planowanej wycieczce wcześniej to na pewno można by
było sobie tak zorganizowć wszystko, żeby pojechać. Ona zaczeła
wtedy na mnie krzyczeć, że mam sobie iść do pani i się pytać kto
jeszcze jedzie, że ja mam zawsze o wszystko pretensje, żę ona ma
mnie już dość!!!!!!! Odpowiedziałam tylko "ach, to już wszystko
wiem" i poszłam.
KURWA KURWA KURWA KURWA....
Pamiętacie jak kiedyś byłąm wezwana do pani, że niby nic mi nie
pasuje, że rodzice powiedzieli jej, że mam najwięcej zastrzeżeń? To
już chyba teraz nie muszę szukać osoby, która to wymyśliła. DOdam,
że ta zwolenniczka to osoba, z która od początku roku wymieniam
tylko i wyłącznie dzień dobry, nie rozmawiałam z nią nigdy na żadne
tematy - no możę poza zdawkową wymianą zdań na temat Kudłatka.
Wkurw mój sięgnął zenitu. Wróciłam do domu i zadzwoniłam do
sekretariatu szkoły z pytaniem czy sekretariat wie kiedy jest test
bo nasza pani wychowawczyni nie wie, nie widzi problemu w tym, że
rodzice i dieci nie są informowani o tym wcześniej i każe nam
szukać po szkole innego nauczyciela, który nadzoruje ten test.
Przełączono mnie do (chyba, bo Kudłątek włączył jakąś zabawkę i nie
dosłyszałam) wicedyrektorki. Powiedziałam to samo. Pani powiedziała
że porozmawia z panią wychowawczynią, że ma dziś wywiesić info o
terminie testu. Zagadnełam od razu o spotkanie z dyrekcją, czy
trzeba się wcześniej umawiać. Okazało się, że tak, bo muszą wiedzieć
ile osób danego dnia chce przyjść. Powiedziałam więc, że porozmawiam
jeszcze z panią wych, a jak rozmowa nie przynieie efektu to wtedy
przyjdę do dyrekcji.
No i teraz tak: 10 maja jest zebranie. Ja chcę porozmawiać z tą
pindzią co mnie oczerniła w obecności innych rodziców ocywiście przy
pani. Czy zatem napisać żądanie spotkania z tą mamą i panią jeszcze
przed zebranie, czy olać teraz i poruszyć tą sprawę na zebraniu. Jak
wcześniej to jest szansa, że pójdzie ze mną mąż. Będą wtedy
wyrównane szanse: my dwoje przeciwko pani i zwolenniczce. Na
zebraniu możę nie być mojego m, bo ma już zaplanowany wyjazd i nie
wiadomo czy uda ię go przełożyć.
Jeśli chodzi o rodziców jeżdżących na wycieczki to są to zawsze
włazidupy + zwolenniczka bo nigdy nikt inny nie jest pytany czy
informowany o wycieczce. Jeden tata napisał w dzienniczku, że jest
chętny żeby pojechać na wycieczkę 1 czerwca to pani olała ten wpis.
Na pytanie mamy pani powiedziała, że nie zauważyła tego wpisu (obok
był drugi, pod którym się podpisała) i że na tą wycieczkę ma już
rodziców - wiadomo kogo.
Piszcie dziewczyny, bo ja już kurwicy dostaję. Dziś będę rozmawiała
z młodą o przepisaniu do innej klasy. Tylko tu jest problem, bo mogą
ją raczej przenieść do najmniej licznej klasy, a to jest niestety
klasa sportowa. A do takiej ani młoda ani my nie chcemy żeby
chodziła. Myśicie, że składać pismo, żeby dyrektorka przyszła na
zebranie?
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 11:52

      Uff...
      Problema, jak w wielu szkolach, dojscie dla wlazidup.
      Coz, czy Twoja corka chce zmienic klase? To wazne, bo jesli sprawa
      rozbija sie o wlazi i inne takie to corka moze ucierpiec, bo moze
      Jej dobrze wklasie wsrod przyjaciol? Nie wiem...tylko pytamsmile
      Odnosnie pytania, coz, ja chyba przemyslalabym sprawe doglebnie.
      Sprowadzenie dyrektorki moze byc OK, choc mozna moze tez zalatwic
      sprawe z pania i dyrektorka na spotkaniu wlasnie z nimi?
      Poprosic o spotkanie, macie prawo.

      Niech pani da jasno sformulowane reguly gry, to znaczy: co i
      dlaczego trza zrobic, aby sie zalapac na wycieczke z dziecmi itp?
      Moze tez jakis system rotacji, aby kazdy mial okazje?
      A czy inni rodzice tez widza ten problem? Moze lepiej, jesli
      zbierzecie jakas grupke, coby wiarygodnosc podtrzymac?
      Nie wiem, na ogol sie gubie w takich machlojkach, wspolczuje.
      • asiaiwona_1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 11:56
        corce w klasie na pewno dobrze, bo to jest jej cała grupa z
        przedszkola, więc zna się z dziećmi od 4 lat. Nie wiem czy jest
        gotowa zmienić klasę - dopiero dziś temat z nią poruszę. Inni
        rodzice też widzą problem, ale niestety nikt do dyrektorki nie
        pójdzie "bo dziecku to zaszkodzi, bo pewnie i tak to nic nie da",
        itp.
        Co do wycieczek - pani się pytała na zebraniu którzy rodzice są
        chętni na uczestnictwo. Zgłosiło się sporo. ALe o wycieczkach
        są informowane z wyprzedzeniem tylko włazidupy, więc inni nie
        mają szans zgłosić się by pojechać. Też uważam, że powinna być
        rotacja rodziców, ale pani to nie na rękę, bo z włazidupami może
        sobie plotkować, a z moim mężem to już nie bardzo big_grin
        • moninia2000 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:02
          OK, ja potrafie zrozumiec, ze Cie wkurza, ale jak to sie odbija na
          corce? Bo jesli jej tam dobrze to coz...ja bym nie poruszala tematu,
          nie musi na niej sie sprawa odbijac..

          A z pania owszem mozna pogadac, zebrac rodzicow i pogadac albo nawet
          samemu, grzecznie, mowiac o zmianie przyznawania rodzicow miejsc na
          wycieczke.
        • rysia.z.poczty Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 27.04.10, 17:23
          A moze ty troche wzolbrzzmiasz,za duzo gadasz i klasowe wlazidupy
          cie poprostu zlewaja i nie lubia ??
    • tabakierka2 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 11:53
      indifferent
      współczuję Ci emocji.

      Szkoda, że nie wyjaśniłaś o co pani-włazidupce chodziło z tymi
      Twoimi ciagłymi pretensjami? niestety nie poradzisz jak kto odbierze
      Twoje słowa i intonację.
      Myślisz, że to dobry pomysł, żeby Młodą przenieść? nie ma problemów
      z nawiązywaniem znajomości? tę klasę już zna. Może znajdziesz
      jeszcze kogoś, kto ma podobne zdanie na ten temat?
    • pszczolaasia Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 11:58
      Ci powiem ze i tak jestes cierpliwa...pisz.
      • mariolkka Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:07
        oj tak cierpliwa z ciebie kobieta, ja bym nie przenosila malej tylko
        porozmawialabym z pania, ze nie moze byc takich sytuacji, ze inni
        rodzice dowiaduja sie na koncu, albo wcale nie wiedza o pewnych
        sprawach, w koncu na wycieczke jada jako opiekunowie poplotkowac
        sobie moga przy kawce, po lekcjach, po wycieczce...
    • iziula1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:10
      A ja nie będe Ci słodzić. Uważam,że przejmujeszsię pierdołami. Swoją
      energie która zużyłas na nadmierne emocjonowanie
      się "nieodpowiednimi" zachowaniami innych powinnaś zużyć na coś
      bardziej pozytywnego.

      Czy data testu sprawdzającego jest AŻ tak istotna?
      Czy to kto,co,jak z kim i kiedy jest AŻ tak ważne by doświadczać tak
      głębokich emocji? Złości, gniewu, frustracji?
      Szkoda zdrowia i nerwów. Twoich.


      • asiaiwona_1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:15
        iziula1 napisała:
        >
        > Czy data testu sprawdzającego jest AŻ tak istotna?

        Tak, bo moja córka się tym przejmuje. Poza tym teraz to tylko test
        pierwszoklasisty, a co będzie w kolejnych latach gdzie też są takie
        testy? Ta pani nigdy nic nie wie, zawsze nas odsyła do kogoś innego.
        Ale przecież to ona jest wychowawczynią i ona powinna nam
        przekazywać takie info.

        > Czy to kto,co,jak z kim i kiedy jest AŻ tak ważne by doświadczać
        tak
        > głębokich emocji? Złości, gniewu, frustracji?
        > Szkoda zdrowia i nerwów. Twoich.
        >
        >
        To, że włazidupy trzymają się razem mnie gówno obchodzi. Ale to, że
        jak jadą na wycieczkę to idą sobie razem i gadają już mnie obchodzi.
        Bo rodzic na wycieczce jest po to by pilnować dzieci, a nie kłapać
        jęzorem. Poza tym z opowiadać innych rodziców wiem, że innym
        dzieciom jest przykro, ze czyjaś mama to zawsze jeździ a czemu jej
        mama czy tata nie może. Chyba sprawiedliwie byłoby co wycieczkę brac
        inny skład, no hcyba że nikt nie może to wtedy wiadomo, ale nie
        sądzę, żeby nagle 27 osób nie mogło. Gdyby pani choć tydzień przed
        informowała, że jest wycieczka to na pewno rodzice mogliby sobie
        zorganizować czas.
        • asiaiwona_1 Mogą być takie pisma? 26.04.10, 12:18
          Z uwagi na przykry incydent, który miał miejsce w dniu 26 kwietnia w
          obecności innych rodziców, proszę o pilne zorganizowanie spotkania z
          Panią oraz p. Witek w celu wyjaśnienia jej oszczerstw pod moim
          adresem. Sprawa dotyczy organizacji życia klasowego, dlatego też
          bardzo zależy mi na tym aby spotkanie odbyło się w Pani obecności.




          Zwracam się z uprzejmą prośbą o uczestnictwo Pani Dyrektor w
          zebraniu klasy Ia, które odbędzie się 10 mają br. Nagromadziło się
          kilka dość przykrych i problemowych sytuacji i bardzo zależy mi aby
          Pani Dyrektor zapoznała się z sytuacją panujacą w klasie zarówno na
          linii rodzice-rodzice, a także na linii rodzice-Pani Wychowawczyni.
          • tabakierka2 Re: Mogą być takie pisma? 26.04.10, 12:29
            chyba tak, ale myślę, ze i tak to nic nie dasad
            • bei Re: Mogą być takie pisma? 26.04.10, 12:41
              Asia....ale czy warto tyle energii poświecać na cos, co mozna
              spokojnie wypowiedzieć w dwoch zdaniach na zebraniu?


              1. chcesz by rodzice byli informowani wczesniej o testach.
              2. chcesz, by rodzice byli informowani wczesniej o wycieczkach dzieci
              (taki plan jest rozpisany na poczatku semestru lub roku szkolnego.

              Incydent z panią pod tablicą ogłoszen- powinnas wyjaśnic tylko z
              nia, jesli masz dowod, ze oczernila Cię przed wychowawczynią, to
              mozesz wówczas wciągac nauczycielke...wierz mi, ja nie chciałabym na
              zebraniu klasy wysłuchiwac sporu mam o to ze ta powiedziala albo
              rzekomo powiedziała.
              Najwazniejsze jest, jak Twoje dziecko czuje sie w klasie, jaka jest
              wychowawczyni dla dziecka (masz teraz szansę popsuc relacje
              nauczyciel -dziecko)
              W kazdej klasie, kazdej szkole znajdzie sie powod, by dziecko
              przepisac- tylko czy jest on istotny?
              Czy Twoje dziecko chce chodzić do innej klasy?

              Myśle, ze zrobiłas dobrze, dzwoniąc do sekretariatu, sprawe tam
              załatwiłaś. Nie idź na wojnę, przecież SZKODA TWOICH NERWóW.
              • mariolka55 Re: Mogą być takie pisma? 26.04.10, 14:15
                i zgadzam się ze słowami Bei
                z każdym zdaniem
        • iziula1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:47

          > Czy data testu sprawdzającego jest AŻ tak istotna?
          >
          > Tak, bo moja córka się tym przejmuje.

          Twoja córka przejmuje się testem bo Ty się nim przejmujesz. Dzieci
          przejmują nasze emocje i sposób bycia i myślenia.

          Co do wycieczki-proponuje abyś zaniosła wychowawcy swój numer
          telefonu z adnotacją że chcesz uczestniczyć jako dodatkowy opiekun
          do dzieci. Myśle, że to uspokoi twoje obawy co do bezpieczeństwa
          dzieciaków.
          • asiaiwona_1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:51
            iziula1 napisała:

            >
            > > Czy data testu sprawdzającego jest AŻ tak istotna?
            > >
            > > Tak, bo moja córka się tym przejmuje.
            >
            > Twoja córka przejmuje się testem bo Ty się nim przejmujesz. Dzieci
            > przejmują nasze emocje i sposób bycia i myślenia.
            >


            Wiesz - ja uczę dziecko już od 1 klasy odpowiedzialności i poważnego
            podchodzenia do nauki...

            > Co do wycieczki-proponuje abyś zaniosła wychowawcy swój numer
            > telefonu z adnotacją że chcesz uczestniczyć jako dodatkowy opiekun
            > do dzieci. Myśle, że to uspokoi twoje obawy co do bezpieczeństwa
            > dzieciaków.

            Jak już pisałam wyżej - pani ma numery tel i wie kto się zgłaszał.
            Niestety to nic nie zmienia.
            • iziula1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 13:20
              asiaiwona_1 napisała:

              > >
              >
              >
              > Wiesz - ja uczę dziecko już od 1 klasy odpowiedzialności i
              poważnego
              > podchodzenia do nauki...

              Odpowiedzialność nie ma nic wspólnego z tym co napisałam wcześniej.
              A pisałam o przejmowaniu zachowań dorosłych przez dzieci.

              Poza tym to test I klasy, każda z nas mam dzieci w wieku powyżej 7
              roku zycia przez to przeszła. Co roku tak bedzie. U nas nawet były
              testy "dyrektorskie" czyli pisane w obecności dyrekcji. I wyobraż
              sobie 7 klas , siedem terminów dopasowanych do grafiku dyrekcji,
              pedagoga szkolenego i grafiku organizacji zajęć każdej klasy.

              >
              > Jak już pisałam wyżej - pani ma numery tel i wie kto się zgłaszał.
              > Niestety to nic nie zmienia.

              To się przypomnij. Lub dzień przed wycieczką zaproponuje swoją
              pomoc. Wyjdz z pomocą a nie z roszczeniami.

              Zresztą Bei odpowiedziała Ci najlepiej.
              I pomyśl troche o córce, która jak napisałas bardzo się przejmuję. Z
              pewnościa ta sytuacja z wychowawcą jej nie pomaga.
              Iza


              • mariolka55 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 14:12
                hmmmmmmmm
                z mojego punktu widzenia,po przeczytaniu wydaje mi się że robisz z igły-widły
                znaczy chodzi mi o to,że te pisma mieszanie w sprawę dyrektorki jest na wyrost
                spróbuj na zebraniu poruszyć sprawę,na spokojnie
                no i uważaj żeby córka na tym najbardziej nie ucierpiała,bo przenoszenie jej do
                innej klasy ze względu na nieporozumienia dorosłych nie jest dobrym pomysłem
        • bei Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:53
          wycieczki-

          czasami jest tak, ze nie wszyscy rodzice chcą nawet jak moga jechac
          jako opiekun.
          Możesz na zebraniu powiedziec, ze gdyby wychowawczyni miala klopot z
          opiekunem, to Ty chetnie pojedziesz, jesli tylko wczesniej bedziesz
          wiedziała.
          Moja sasiadka skarżyła sie, ze mamy pracujące siedzą w domu i nie
          jadą, a mamy pracujace biorą urlop i chętnie pomagają pilnować
          dziatwesmile
          Ja kiedys pojechałam an 3dniową wycieczke z 3cimi klasami
          (podstawówka)
          MATKOsmilesmile- nigdy wiecej- jak czesc nocnych markow szła spac, to
          czesć ktora zasnęła wczesnie już wstałasmile
          Szykowanie kanapek rano i wieczorem dla 100osobowej grupysurprisedCZY
          NAOKOLO głowysmile
          Gra w piłkę, tenis, skakanki,hula hop, klasy na nadmorskim brzegu,
          gwiazdy, skoki, berki, biegi, bumerangi, freesby, zamki z piasku,
          biegi an orientacje, wyscigi w workach, huśtawki, karuzele,
          smarowanie 100 ciałek by się nie poparzyły, patrzenie na 100 głów,
          czy czapki, mają liczenie, liczenie, liczenie- i na te 100 osob 3
          starsze nauczycielki i biedna ja- jedyna wysportowanasmile
          Malowanie paznokci wszystkim dziewczynkom, stawianie czubów na gel
          wszystkim chłopakom, malowanie "tatuaży", naklejanie dziesiatek
          plasterków na otarte stópki- BOŻE, ja 3 dni odpoczywałam po tym
          wypoczynku z nimibig_grin
          Tydzien mialam w nosie zapach wymiocin z prawie 100 gardel na
          promiesmilesmilesmile
          Dzieciary mają teraz po 20 lat i PAMIĘTAJĄ, ze mama Jedrka dała
          czadu i było z nią fajnie.
    • iziula1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 12:44

      A co chcesz osiągnąć swoimi pismami? Co Toba kieruje?
      Nie odpowiadaj mi tylko sobie. Przeanalizuje swoje emocje i myśli.

      Cała sytuacja, jakkolwiek nieprzyjemna nie kwalifikuje się do takiej
      reakcji. Pisma, żądania, pismo do dyrekcji.... Dziewczyno, targają
      toba nadmierne emocje!
      Ktoś coś burknął, ktoś nie umie się zachować a Ty lecisz z siekiera
      trawe kosić!
      • asiaiwona_1 iziula 26.04.10, 12:49
        widzę, że nie znasz inych opowieści o pani, które na maglu
        zamieszczałam uncertain Więc odpowiadać już tobie nie będę.
        • bei Re: iziula-Asiu 26.04.10, 13:01
          Ja tez nie znam opowieści, ale my odpowiadamy na ten konkretny post.

          Naprawdę szkoda mi Twoich emocji......widzisz, wszystko przed Toba,
          oby tylko NAJLEPSZE, ale nasze szkolnictwo pozostawia jeszcze dużo
          do życzeniasad
          Niestety, Panstwo nie dba o dobrych nauczycieli, czasami zostają w
          tej pracy niekoniecznie z talentem dyplomatycznym.

          Ochłoń.....

          Jak ide an zebranie to chce konkretów, moj czas kosztuje.
          Przyjaźnie popatrzę na Ciebie, gdy rzeczowo powiesz, ze chcesz
          takiej czy innej informacji. Przyklasnę Ci.
          Ale gdy zaczniesz na zebraniu wyciągac swoj konflikt z mamą x czy y-
          to będę niecierpliwic sie. wolałabym bys załatwila to POZA klasą.
          Tym bardziej, ze mozesz spokojnie wywazyc, co chcesz
          danje "cholerze" powiedzieć, wyrąbac jej prosto w oczy spokojnym
          głosikiem i odwrocic sie plecami i miec ją ponizej pleców.

          • asiaiwona_1 bei 26.04.10, 13:04
            masz rację - po co wyciągać tą sytuację na zebraniu. Umówię się na
            spotkanie pani wych., tamta matka i ja.
    • bei :) 26.04.10, 14:04
      Brawo Asiusmile

      Wiem, ze kupę nerwów zjadłaś,więc teraz zabij te panie swoim
      opanowaniem i kulturą.
      Rzeczowo, racjonalnie, spokojnie, prawie słodkosmile
      Niech uczą sie od Ciebie dyplomacjismile
    • madameblanka Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 14:11
      asiowa,
      1)jak będziesz chciała przenieść dziecko to w pismie będziesz musiała podać
      uzasadnienie twej prośby. Pamiętaj ze cokolwiek będziez pisać, masz kierować
      sie dobrem dziecka, udwodnić ze to dziecko "źle się czuje" w tej grupie. Jak
      tego nie zrobisz to dupa blada. Chyba że dyrekcja okaże sie wspaniałomyślna.
      2)Do klasy sportowej idą dzieci o bardzo dobrych wynikach w nauce.
      3)Od kiedy to informacja o teście pierwszoklasisty jest na dwa dni przed?? ja
      wiedziałam na miesiąc wcześniej jak nie dalej.
      4) Co do tej kobity....ja bym sobie z nią osobiście pogadała a nie robiła
      publicznej konfrontacji, bez przesady. Może taka gadka nawet ostra wiele
      wyjasnic i pamiętaj że to TY możesz sie myslić.

      Tak czy siak powodzenia asiowa.
      • asiaiwona_1 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 14:24
        No więc:

        koleżanka właśnie mi doniosła, że mamusia już pani naskarżyła na
        mnie, że ja zrobiłam jej awanturę, że się jej czepiałam. One nie
        widziały, że ta moja koleżanka stoi nieopodal i gadały sobie big_grin

        CO to testu - ja się pani już w marcu pytałam o ten test, bo była
        ogólna informacja na stronie, że w kwietniu będzi. Pan wtedy
        powiedziała, że nic nie wie o teście, że może on nas nie dotyczy...

        Nie wiedziałam, że trzeba jakieś szczególne uzasadnienia podawać -
        chodzi mi o te dzieciowe. Myślałam, że powodem może być moja
        niemożliwość porozumienia się z panią i nieakceptowanie jej sposobu
        kontaktu z rodzicami i przekazu ważnych informacji.
        A wogóle to mój m powiedział, ze jutro tą matkę opierdoli. Chyba mu
        pozwolę - oczywiście kulturalnie, bez wulgaryzmów. W końcu
        się doczekałam okazji by mąż mógł stanąć w mojej obronie big_grin
        Aha, tak wogóle to podczas tej "rozmowy" z tą mamuśką cisneła mi
        si ęna usta cięta riposta wujka Staszka - ale ponieważ byłyśmy na
        terenie szkoły ugryzłam się w język big_grin
        • mona_mayfair Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 14:44
          Asia, ja mam wrazenie, ze Ty sie tak wsciekasz, bo Twoje tupanie nozką nic nie
          daje... Bo jak narazie to tak sobie tupiesz tylko, nikt Cie nawet wysluchac nie
          chce... ( mowa o szanownej nauczycielce)Sprawe moglas juz dawno zalatwic, a tak,
          babsko nie traktuje Cie powaznie ( inna sprawa, ze sama jest niepowazna... ona
          mloda jakas?) tylko jak taka pieniaczke co sie poprzypierdalac lubi czasem, ale
          tylko szczeka.
        • ona_007 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 15:09
          posłałam ci namiary na panią z poradni pedagogiczno-psychologicznej zajmująca się szkoła do której chodzi twoja córka. uznałaś ze nie będziesz kopi kruszyć . więc jakiej teraz rady potrzebujesz?

          nikt nie lbi jak mu dup obrabiają - ale gdybyś zainterweniowa wczesniej to nie byłoby teraz takiej sytuacji . nauczycielka po inwigilacji poradni byłaby pokorniejsza a tak.. ma juz swoją klakę a ty i tak jestes maciwoda więc...
        • moninia2000 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 15:14
          > Nie wiedziałam, że trzeba jakieś szczególne uzasadnienia podawać -
          > chodzi mi o te dzieciowe. Myślałam, że powodem może być moja
          > niemożliwość porozumienia się z panią i nieakceptowanie jej
          sposobu
          > kontaktu z rodzicami i przekazu ważnych informacji.


          O rany, asiaiwona_1 nie rozumiem...
          Czy to prywatna walka jakas z nauczycielka i pania, ktora ona lubi
          czy dbanie o dobro dziecka?
          Nie moge sobie wyborazic, ze corke chcesz przenosic z powodu ...
          "> niemożliwość porozumienia się z panią i nieakceptowanie jej
          sposobu
          > kontaktu z rodzicami i przekazu ważnych informacji." ??!!!!!

          O jakie wazne informacje Tobie chodzi?
        • madameblanka Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 15:25
          asiowa, wiem że sytuacja jest nieciekawa, że wkurwia cie brak komunikacji i
          totalne ignoranctwo przy przekazywaniu informacji ale nie wolno ci tego użyc
          jako argumentu w prośbie o przeniesienie dziecka. Możesz pójść do dyrki i
          zapyatać sie istnieje w ogóle szansa na przeniesienie dziecka, możesz wyjawić
          jej prawdziwy powód przeniesienia, jak jest myśląca to ci pomoże.
          • doral2 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 26.04.10, 19:23
            wezwij derekcję na zebranie.
            nie zapomnij wziąć kałacha na wszelki wypadek, bo je tam wie?
            • asiaiwona_1 the end of story, ale czy happy? 27.04.10, 15:15
              Wczoraj zadzwoniłam do pani (oczywiście nie odebrała) więc wysłałam
              jej smsa, że proszę o spotkanie i czy mogę przyjść rano przed
              lekcjami. Odpisała, że już ma poumawiane spotkania. Poprosiłam o
              wyznaczenie innego terminu. Bez odp. Więc napisałam jej info w
              zeszycie korespondencji. Wypisałam wszystkie żale, że nas nie
              informuje, że nas ignoruje i nie chce rozmawiać itp. Dziś ok 14
              telefon ze szkoły. Pani pedagog prosi mnie na rozmowę. Dzwonię po
              męża - żeby były równe szanse. Przyjeżdżamy, a tu w gabinecie
              pedagoga oprócz niej i pani wych siedzi ta mama co mi wczoraj
              awanturę zrobiła. Pytam się czy będziemy rozmawiać o tym incydencie
              z panią x, a pedagog że nie. Mówię więc że skoro sprawa dotyczy nas
              i młodej to nie widzę podstaw żeby rozmowę prowadzić przy tej mamie.
              Ona była w szoku (po minie tak sądzę). Wstała i powiedziała, że nie
              życzy sobie żebym dzwoniła na skargę do dyrekcji big_grinbig_grinbig_grin Ja się jej
              pytam o co jej chodzi bo na nią to ja nigdzie nie skarżyłam...
              Oczywiście wyparła się 2 razy, że absolutnie nie powiedziała, że ma
              mnie dosyć i że ja się jej przyczepiłam, że ona źle opiekuje
              się dziećmi na wycieczce (!!!!!!!!!). Powiedziałam w jakim celu
              zadzwoniłam do szkoły (dowiedzieć się o termin egzaminu).
              Posiedziała trochę jeszcze ta matka i potem polazła. Pedagog była
              takim łącznikiem łagodzącym nas i panią. NAjlepsze było jak mój mąż
              coś do nij mówi, a ona do niego, że z nim nie rozmawia tylko ze mną
              big_grinbig_grinbig_grin Ja jej na to, że to mój mąż i mamy wspólne stanowisko w tej
              sprawie i chciałabym żeby jego zdanie też uszanowała i wysłuchała...
              Powiedziałam jej że nie podoba mi się to w jaki sposób z nami
              rozmawia - że nas właściwie ignoruje itp., że to od niej powinniśmy
              jako rodzice otrzymywać szczegółowe info, a nie biegać po szkole i
              szukać innych nauczycieli. Pani stwierdziła, że ja też ją tak źle
              traktuję... Pedagog wysłuchała obu stron. Pani wych. zapewniła, że
              będzie więc z nami rozmawiać, że będzie nas szanować jako rozmówców
              i nie będzie faworyzować tylko wybranych rodziców. Rozstałyśmy się w
              zgodzie. Natomiast tamta matka - straciłam do niej resztki
              szacunku. Jak ona tak wyprzeć się swoich słów. No chyba, że ona w
              ataku furii pamięc traci i nie wie co mówi. Chyba sobie zakupię
              dyktafon i będę nosiła do szkoły big_grin
              I znowu nie wiem co zrobić, czy dac pani szansę na poprawę kontaktów
              z rodzicami czy pisać pismo do dyrekcji... Jest już spora grupa
              rodziców która pismo podpisze (o zmianę wychowawcy lub zbiorowe
              przeniesienie do innej klasy)... Muszę to przemyśleć...
              • bei Re: the end of story, ale czy happy? 27.04.10, 21:20
                Daj szansę- i tej pani (na pewno wyciagnei wnioski i juz nie odważy
                się ignorowaćsmile
                Daj szansę sobie. Przecież potrafisz dogadac sie z kazdym na maglu,
                to z panią tez sobie poradziszsmile

                Musisz byc rzeczowa i tego oczekuj od pani. Twoje wypowiedzi muszą
                byc wyważone, wówczas i pani będzie konkretniejsza i nie utonie w
                emocjach.
              • paskudek1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 12:15
                asia muszę przyznać że podziwiam Twoje samozaparcie. A co do Twojego uporu odnosnie podania terminu testu, wycieczki itp. to stwierdam że to TY masz rację. Zakichanym obowiąziem naucyzciela jest informowanie o: testach, egzaminach. wycieczkach ze STOSOWNYM wyprzedzeniem a nie na zasadzie "będzie albo go nie będzie, we wtorek, srode albo i w czwartek po południu, pani sie dowie". A reszcie pań powiem, że to nie jest fanaberia Asi tylko na prawdę zasrany obowiązek nauczyciela wychowawcy. CO do wycieczki też co to jest żeby o wycieczce dowiadywali się rodzice dziecka na dwa dni przed? A co z kasą? Też mam na dwa dni przed wytrzepać z rękawa? Co to kurwa jest.
                A jako rodzic nie musze nikogo po szkole szukać a już NA PEWNO nie innego wychowawcy.
                Aż się boję co będzie od września, mój idzie do szkoły....
                • asiaiwona_1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 12:44
                  a tak wogóle to w końcu się okazało, że test jest przez 2 dni.
                  Wczoraj była część polonistyczna, a dziś matematyczna. I jeszcze w
                  poniedziałek pani powiedziała do mojej młodej, że ona może się nie
                  uczyć do testu bo to wszystko umie. !!!! TO po kiego ch... ja od
                  września młodej wbijam w głowę, że ma się uczyć, nieważne czy coś
                  jest łątwe czy nie musi materiał powtórzyć. A potem idzie do szkoły
                  i pani mówi jej co innego...
                  JEśłi chodzi o wycieczki to kasa jest wzięta ze zbiórki klasowej,
                  więc na razie jest. I pani się tłumaczyła, że teraz dlatego jest to
                  tak "na gwałt" bo przez żałobę narodową się wszystko poprzesuwało.
                  Pewnie ja też za bardzo do siebie to biorę i tak dalej, ale uważam,
                  że mam też sporo racji i nie zamierzam sobie odpuszczać.
                  • talusia Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 13:00
                    U nas nikt nie wiedział o teście pierwszoklasisty, bo wychowawca
                    uznał, że tak jest lepiej, rodzice nie będą stresować dzieci.
                    Zastanwiam się co taki 7 latek miałby powtarzać. Jak nie umie podstaw
                    dodawania to i tak w jedn czy dwa wieczory się ich nie nauczy.
                    Żaden z rodziców nie miał jakichkolwiek wątpliwości, że decyzja
                    Wychowawcy jest słuszna. O tegorocznym teście trzecioklasisty wiemy
                    jedynie tyle, że bedzie gdzieś w połowie maja. pamiętajmy, że ten test
                    nie ma i nie może mieć wpływu na promocję do następnej klasy.
                    Osobiście to mam w trąbce co powidziała jedna Pani drugiej Pani o
                    mnie, do momentu do którego nie ma to wplywu na dziecko a jak rozumiem
                    u Ciebie nie ma. Więcej luzu.
                    • paskudek1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 13:28
                      nadal będe trwać w przekonaniu że o terminach wszeich testów czy egzaminów MA INFORMOWAĆ wychowawca klasy i jest to jego zakichany obowiązek. A nie widzimisę, dziś powiem a jutro nie bo nie.
                      Co do kwestiiłatwego czy nie testu to owszem z dnia na dzień dodawania się dziecko nie nauczy ale ja jako rodzic chciałbym np. nauczyć dziecko że na egazminy i testy należy się np. stosownie ubrać. I chcę wiedzieć na iedy ma dziecko przygotować.
                      • asiaiwona_1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 13:37
                        oczywiście, że e jeden wieczór się nie nauczy, ale chcę żeby miała
                        świadomość, że sprawdzian to nie zabawa, że może przejrzeć książki,
                        przypomnieć sobie nazwy nut, jakim symbolem się oznacza kilometr.
                        litr, centymetr - niby to oczywiste, ale jak się nie codziennie
                        stosuje te nazwy to można zapomnieć. Poza tym nadal tkwię w
                        przekonaniu, że to zakichany obowiązek nauczyciela informować o
                        jakby nie było ważnych dla rodzica i dziecka sprawach. Jedna mama np
                        planowała wyjazd z dzieckiem i nie wiedziała czy może jechać we
                        wtorek czy nie bo nie wiedziała kiedy jest egzamin. I nie uważam,
                        żeby nieonformowanie o teście "bo po co denerwować dzieci" było
                        dobre. To moim zdaniem może dać dziecku do zrozumienia, że
                        sprawdziam to nic takiego, nie ma się po co uczyć, nie trzeba
                        się niczym przejmować. A tego bym nie chciała, żeby moje dziecko tak
                        myślało. I wiem, że wynik testu nie ma wpływu na promocję do
                        następnej klasy.
                        • paskudek1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 13:42
                          całkowicie Cię kobieto popieram i podziwiam. Bo wokoło mam wielu rodziców którzy poza szkołą psioczą na nauczycieli, nie tylko wychowawcę, ale w szkole siedzą cichutko bo "jeszcze dziecku zaszkodzę" "po co się wychylać" itp. Ty przynajmniej jesteś konsekwentna
                          • asiaiwona_1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 13:53
                            paskudek1 napisała:

                            > całkowicie Cię kobieto popieram i podziwiam. Bo wokoło mam wielu
                            rodziców którz
                            > y poza szkołą psioczą na nauczycieli, nie tylko wychowawcę, ale w
                            szkole siedzą
                            > cichutko bo "jeszcze dziecku zaszkodzę" "po co się wychylać" itp.

                            no u mnie sporo takich w klasie. A najlepsze że te 'włazidupy" tez
                            psioczą pod szatnią na panią big_grin
                            • asiaiwona_1 A wogóle to co to za szemrane zamiany? 28.04.10, 15:34
                              Wczoraj ta matka co mi awanturę zrobiła wygadała się, że jest w
                              trójce klasowej. Tyle, że skąd??? Na zebraniu kto inny był wybrany
                              do trójki. A teraz okazuje się,że bez żadnych informacji w trójce
                              jest psiapsióła dwóch pozostałych włazidup. To mi podchodzi pod
                              kumoterstwo uncertain A ponieważ jestem wredna sucz to będę chciała
                              wyjaśnić ta sprawę na zebraniu
                              • bei Re: A wogóle to co to za szemrane zamiany? 28.04.10, 16:22
                                Trojka klasowa- moze ktoś zrezygnował, a psiapsuła została namowiona
                                przez pozostałe dwie?....u nas jak ktoś chciał działac, to nie było
                                trojki, tylko czworka, szostka czy ósemka- Rada Rodziców była
                                zachwyconasmile

                                Terminy testów- powinny byc podane choćby po to, by nauczyć dzieci,
                                ze szacunek do egzaminu podkreslamy strojem- dzieci w
                                dzien testów przychodzą w białych koszulach, bluzkach.
                                • asiaiwona_1 Re: A wogóle to co to za szemrane zamiany? 28.04.10, 16:38
                                  co do trójki - wcześniej też była czwórka. Nie w tym problem. Chodzi o
                                  robienie tego za plecami innych. Pomagać może każdy i nie będą w
                                  trójce, ale trojka organizuje wydatki itp, a chyba mam prawo wiedzieć
                                  kto jest dysponentem klasowych pieniędzy.
                                  • iwoniaw Nie przesadzaj, masz prawo wiedzieć 29.04.10, 10:16
                                    na co są klasowe pieniądze przeznaczane, a dysponentami są rodzice
                                    (czyli wy wszyscy). Natomiast robienie afery, że "za plecami" jakaś
                                    matka się zaangażowała np. w zakup książek na koniec roku czy kupno
                                    soków na klasowy piknik to lekkie przegięcie i pieniactwo.
                                    • asiaiwona_1 Re: Nie przesadzaj, masz prawo wiedzieć 29.04.10, 10:26
                                      iwoniaw napisała:

                                      >
                                      Natomiast robienie afery, że "za plecami" jakaś
                                      > matka się zaangażowała np. w zakup książek na koniec roku czy
                                      kupno
                                      > soków na klasowy piknik to lekkie przegięcie i pieniactwo.
                                      >

                                      TO że się zaangażowała to mi nie przeszkadza. Przeszkadza mi
                                      zmienianie za plecami, w tajemnicy składu trójki klasowej. Jak my
                                      byłyśmy wybierane na począku toku do trójki to było głosowanie na
                                      przewodniczącego i ogólne zapytanie o akceptację takiej trójki. A
                                      tutaj miało miejsce kumoterstwo i zatajenie.
                                      • problemkind Re: Nie przesadzaj, masz prawo wiedzieć 29.04.10, 14:29
                                        Jak my
                                        > byłyśmy wybierane na począku toku do trójki to

                                        Tej czyli sama bylas w tej trojce klasowej i dobrowolnie
                                        zrezygnowalas z funkcji? Trzeba bylo dalej siedziec w tej trojce i
                                        teraz mialabys o polowe mniej problemow z wycieczkami i innymi
                                        rzeczami.
                            • brave35 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 16:25
                              To ja jeszcze doprecyzuję w kwestię organizacyjną wycieczki. Asiu! Rodzic w
                              żadnym wypadku NIE MOŻE BYĆ OPIEKUNEM podczas wycieczki szkolnej! Nie ma do tego
                              uprawnień i w razie jakichkolwiek komplikacji nie może ponosić
                              odpowiedzialności. Funkcję opiekuna może pełnić tylko nauczyciel, dodatkowo
                              funkcje kierownika wycieczki - nauczyciel po specjalnym kursie. Na jednego
                              opiekuna może przypadać max 15 uczniów (w terenie "równinnym") i 10 uczniów -
                              podczas wycieczek w góry (z wyłączeniem oczywiście terenów wysokogórskich czy
                              jakichś wspinaczek - bo tam są odrębne przepisy).
                              Pozdrawiam.
                              • asiaiwona_1 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 16:36
                                ale my mówimy o wycieczce do teatru/muzum i wycieczka autokarowa do
                                jakiejś wioski agroturystycznej - nawet nie wiem gdzie, bo w
                                informacji nie ma podanej miejscowości.
                                • brave35 Re: the end of story, ale czy happy? 28.04.10, 16:43
                                  To co napisałam dotyczy każdego wyjścia poza teren szkoły (wyjście do kina,,
                                  muzeum - to ta wersja "równinna" smile)
                                • bei ale teraz przepisy zmieniły się 28.04.10, 16:54
                                  i na zwykłą wycieczkę potrzebny jest fachowy kierownik wycieczki i
                                  opiekunowie tacy, jak poprzedniczka wymieniła...dopiero teraz
                                  przypomniało sie mi, ze mi inna kol na innym forum o tym pisała
                                  • asiaiwona_1 Re: ale teraz przepisy zmieniły się 28.04.10, 17:09
                                    czyli, że wychodzi na to, że pani źle "zabezpiecza" wycieczkę. Bo
                                    jest zwykle tak, ze do muzeum itp jedzie pani wych + 2 rodziców...
                                    Już sobie wyobrażam jak mówię to na zebraniu. Pewnie by wtedy dzieci
                                    na żadne wycieczki nie jeździły.
                                    Byłam pewna, że "zwykły" rodzic wystarczy, e ważna jest ilość tych
                                    opiekunów, a nie "jakość"
                                    • brave35 Re: ale teraz przepisy zmieniły się 28.04.10, 17:16
                                      No "jakość" też jest ważna, bo np. każdy nauczyciel ma ukończony kurs pierwszej
                                      pomocy, a rodzic niekoniecznie.
                                      • e_r_i_n Re: ale teraz przepisy zmieniły się 29.04.10, 09:55
                                        A to ciekawe, co piszecie. Na każdej wycieczce w szkole mojego dziecka
                                        opiekunami są rodzice.
                                        Możecie podrzucić przepisy.
                              • ib_k Re: the end of story, ale czy happy? 29.04.10, 13:57
                                brave35 napisała:

                                > To ja jeszcze doprecyzuję w kwestię organizacyjną wycieczki. Asiu! Rodzic w
                                > żadnym wypadku NIE MOŻE BYĆ OPIEKUNEM podczas wycieczki szkolnej! Nie ma do teg
                                > o
                                > uprawnień i w razie jakichkolwiek komplikacji nie może ponosić
                                > odpowiedzialności. Funkcję opiekuna może pełnić tylko nauczyciel,


                                a cóż ty za dziwy piszesz?
                                przeczytaj proszę rozporządzenie....

                                Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu
                                z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez
                                publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki
                                .

                                czyżby od 2001 coś się w tej kwestii zmieniło, jeżeli tak podaj
                                proszę podstawę prawną z której zaczerpnęłaś swoje informacje...
    • moninia2000 Re: *!#%^&#*(#!!!!!!!!!!! (długie) 29.04.10, 12:43
      No to zycze, aby pani rzeczywiscie spelnila obietnice i przestala
      dzialac za plecamismile
      • asiaiwona_1 A dziś... 29.04.10, 13:09
        pani wych. mi nawet dzieńdobry nie odpowiedziała uncertain Na pewno mnie
        widziała, bo ona stała z kimś przy klasie na korytarzu, a ja szłam z
        młodą obok. 2 razy powiedziałam dzieńdobry i nic. No i jak tu się nie
        wkurzać...
        • osa551 Re: A dziś... 29.04.10, 14:03
          ja pierdzielę, asiaiwona - nie masz większych problemów???

          Idę o zakład, że jak Cię widzą w wejściu do tej szkoły, to info idzie
          krótkofalówką po nauczycielach.
          • iwoniaw Re: A dziś... 29.04.10, 14:34
            To samo pomyślałam big_grin
          • moninia2000 Re: A dziś... 29.04.10, 15:17
            osabig_grin
            Hahahahahaha
            • asiaiwona_1 Re: A dziś... 29.04.10, 17:01
              A niech se tak robią. Ale jak osoba, która nawet dzieńdobry nie
              odpowiada chce wychowywać dzieci????
              Poza tym dziś również przywitała jedną matkę słowami: "jak tam
              szatniowe ploteczki?". A lasce co uczy religii, na pytanie dlaczego
              nie uspokoi swojej hałasującej klasy (wicedyrektorka się hałasem
              zainteresowała) odpowiedziała, że ona jest już po lekcjach i ją to
              nie obchodzi!!!!!! No kurwa, to jest wychowawca? CO, odbębni swoje 4
              czy 5 godzin i wszystko ma w dupie? To ja dziękuję za takiego
              wychowawcę uncertain
              • jowita771 Re: A dziś... 30.04.10, 10:01
                A ja się zgadzam z Asiową. Mnie się nie mieści w głowie zachowanie tej
                nauczycielki, to nie pedagog, to jakaś kpina.
                Miałam w podstawówce wychowawczynię, która obniżała mi sprawowanie za
                spóźnienia, które wynikały nie z mojej winy i oceny z przedmiotu, którego
                uczyła. Mama poszła z nią porozmawiać, wytłumaczyła, dlaczego się spóźniam,
                zapytała, skąd takie niskie oceny, z przedmiotu, w którym jestem dobra, a pani
                odpowiedziała, że to dlatego, że mnie nie lubi. Mama grzecznie odpowiedziała, że
                chodzę do szkoły, żeby się uczyć i powinnam być sprawiedliwie oceniana, a
                lubienie nie ma nic do rzeczy. Pani chyba się zorientowała, że przesadziła, bo
                naprawdę się starała i zmieniła swój stosunek do mnie i po tym incydencie
                prosiła moja mamę, żeby jeździła na wycieczki, pomagała w organizacji imprez i
                ogólnie zapanowały bardzo przyjazne stosunki między nimi. Ale do tego nauczyciel
                musi zobaczyć, że z jego strony może być coś nie tak, że nie ma racji z urzędu.
                Ta pani od Asiowej chyba nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby coś zmienić w
                sobie, a to ona stanowi problem, nie Asiowa. I dobrze, że są tacy rodzice, bo
                gdyby nie było, to nasze dzieci i my będziemy traktowani jak barachło, co to
                tylko jaśnie pani nauczycielce przeszkadza.
              • ona_007 Re: A dziś...em 30.04.10, 10:30
                jeszcze raz pytam czego oczekujesz ?
                jakiej rady?
                ze masz tak samo podsrywac jak one?

                dostałas juz w styczniu namiar na konkretna osobe do której nalezy zgłosic problem. nie chciałas. ok . wiec skoro nie chcesz walczyc z takim nauczycielem to co chcesz zrobic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka