Ja o 12.00 wpadłam na genialny pomysł wyjscia z dziećmi na piknik. W plecak
spakowałam kanapki, ciastka, jabłka, rodzynki , wodę i kae w termosie.Mlody w
wózku, Kluska na dostawce i poszliśmy w takie fajne miejsce:
Tekst linka
Tylko w basenie nie ma jeszcze wody.Dzieci zbierały muszelki, wrzucały szyszki
do wody.Pózniej zabawa na placu zabaw i o 17.00 bylismy w domu. Teraz tyłek
mnie boli i nogi, bo troche kilometrów zrobiłam (część z górki, część pod
górkę).Mąż od rana na rybach.O 16.00 dzwonił i mówił że ma 6
szczupaków

.Dzisiaj ryba na kolację

.