ez-aw
18.07.10, 11:30
Był ktoś z Was wczoraj?
Mój mąż postanowił pojechać. Ja stwierdziłam, ze na taki upał mowy nie ma bym zabrała dziecko, więc zostałam z młodym w domu.
Mąż wyjechał rano (koło 7 z Wawy). Najpierw jeden korek pod Wawą, kolejny pod Grunwaldem. O 13:00 był 12 kilosów od pola bitwy. Postanowił zostawić samochód i dalej iść pieszo, bo tak było szybciej. Oczywiście spacer w pełnym słońcu. Po kilku kilometrach stwierdził że nie da rady, jest 15 (czyli już po bitwie). Więc wrócił do samochodu i do domu.
Podsumowanie: Mąż pojechał 170 km, przeszedł 10 km pieszo w upale, wrócił 170 km do domu.
A dziś mi dogorywa

Nie jest w stanie wstać z łózka. Zdecydowanie on przegrał w tej bitwie

Udało Wam się zobaczyć inscenizację?