olinka20 15.12.10, 19:49 a rzadko mi sie to zdarza... wyborcza.pl/1,75480,8762005,Wszyscy_mowia__kocham_cie.html?as=1&startsz=x Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
asiaiwona_1 Re: Wzruszyłam sie 15.12.10, 20:08 o kurcze... DObrze, żę to historia z happy endem... Oby mu tam dobrze było i żeby to był faktycznie jego ostatni dom ... Odpowiedz Link
ez-aw Re: Wzruszyłam sie 15.12.10, 21:37 Niesamowita historia i wspaniali ludzie. Oby więcej takich. Odpowiedz Link
mandziola Re: Wzruszyłam sie 15.12.10, 22:27 Jeju.. To jest niesamowite.. ale kurwa Ci "gruperzy", to straszne. Zamiast leczyc, siedza i rozkodowują "system". Boże jakie to głupie.. Odpowiedz Link
esofik Re: Wzruszyłam sie 15.12.10, 22:56 o! widzisz olinka, tego mi było trzeba kuźwa, jak w matrix'ie Odpowiedz Link
mamakarolla Re: Wzruszyłam sie 16.12.10, 09:24 Siedzę i czytam to w robocie, łzy same cisną się do oczu! Oby jak najwięcej takic zakończeń. Odpowiedz Link
czarneoczy Re: Wzruszyłam sie 16.12.10, 10:46 wczoraj czytałam usypiając Kluskę po 23... dobrze, że są ludzie dobrego serca.... i wkurwa tylko miałam na bezsens wymuszonego działania gruperów... i głupotę decydentów nfz-owskich... i chyba im czule życzę żeby musieli korzystać z tego kurewskiego systemu który stworzyli. bez możliwości "załatwienia" czegokolwiek... Odpowiedz Link
iwonkafi Re: Wzruszyłam sie 16.12.10, 13:09 powiem tylko jedno znam Adrianka osobiście (moja corka przebywala w tym samym czasie w szpitalu) super ze ma nowa rodzine Adrianek to maly fajny facet musze to pokazac na oddziale jak bede ale sie "ciocie" uciesza . Odpowiedz Link
buzka25 Re: Wzruszyłam sie 16.12.10, 17:01 normalnie sie poryczałam, bo sama wiem co znaczy miec chore dziecko, a tymabardziej ze mojego smerfa tatus zostawil,od maja sie juz z malym nie kontaktuje, pobyty w szpitalach tez nie sa niczym przyjemnym, a wiele tam maluchow z ktorymi zaden z rodzicow nie jest, przyjada tylko popracy na chwile i znow pedza do domu, a dziecko teskni, a pielegniarki nie sa w stanie wsyztskimi sie opiekowac jak mama/tata. Jak młody sie urodzil i lezał na patalogii to lezała z nim dzieczynka bez konczyn gornych ani dolnych, po 3 dniach zapytałam sie dlaczego do niej nikt nie przychodzi, pielegniarka powiedziala ze rodzice byli raz i ze "takiego" nie wezma, bo by nie mieli z nim co robic,, tak długo jak młody był w klinice (1,5) mies to kupiłam tej dziewczynce pare potrzebnych rzeczy (pampersy, pieluszki tetrowe, oliwki itp) , jak zblizal sie czas naszego wyjscia z kliniki, dziewczynka zniknela, pielegniarki zaplakane, jak sie okazalo tak samo ja wozili po szpitalach bo szukali finansowania, kasy bo nikt jej nie chcial, smutne ale prawdziwe, teraz pewnie jest w jakism sierocincu, domu dziecka, az sciska za serce Odpowiedz Link