jot.em.ka
29.05.11, 12:16
Siedzę nad kawą i czuję się, jakby walec po mnie przejechał - odbyłam właśnie 2 godzinną rozmowę z małżonem. Żadna tam kłótnia ani nic takiego, wręcz przeciwnie, konstruktywna i oczyszczająca dyskusja dotycząca nas obojga, z bardzo pozytywnym wydźwiękiem końcowym, ale i tak mam mózg wyprany i wywrócony na drugą stronę.
Rozmawiacie tak? Lubicie to? Czy może sprawy się uklepują i przechodzą w zapomnienie, a życie biegnie dalej?