Dodaj do ulubionych

straszny dylemat

12.03.12, 13:04
Nie byłam pewna czy pisać ten wątek, ale dobra, napiszę. Mam straszny dylemat, nie wiem co robić, męczę się z tym od kilkunastu dni. Chodzi o to czy puścić dziecko do 1 klasy. Córka urodzona w lutym 2006 r. Jak miała 3,5 roku poszła do przedszkola z własnej woli, przyjęła się tam znakomicie, nie płakała ani jednego dnia. Jest bardzo lubiana w grupie, chwalona przez panie. Teraz miała iść do szkoły bo miał być ten obowiązek, ale Pan Tusk, który nie wiem komu chciał zrobić dobrze uncertain obowiązek przesunął. No i teraz niby mamy wybór, ale ja bym tego wyboru cholera wolała nie mieć uncertain Strasznie trudno mi podjąć tą decyzję - czy puścić ją do szkoły czy zostawić w przedszkolu, napisze pokrótce jakie są za i przeciw:
-córka kocha swoje przedszkole miłością wielką
-ma dużo fajnych koleżanek z którymi się przyjaźni, grupa przedszkolna bardzo zgrana
-ma 2 bardzo fajne panie
-niestety po przyjściu z przedszkola córka się nudzi, mówi że wolałaby robić jakieś zadania, ćwiczenia itd. , obowiązki ją nie przerażają (choć ja uważam że ona tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy co ją czeka)
-rozmawiałam z jedną z pań i poprosiłam o opinie - czy córka nadaje się do szkoły, pani powiedziała że jest ona jedną z nielicznych z całej grupy która się do tej szkoły nadaje, że córka intelektualnie i manualnie przewyższa większość dzieci, jedynie sfera emocjonalna jest gorsza (zdarza się ze córka się obraża, nie umie przegrywać), ale jeśli poświecimy jej czas i będziemy z nią pracować to jest to wypracowania, powiedziała że może "z czystym sumieniem nam radzić żeby ją puścić do szkoły bo ona sobie poradzi" (fuck, myślałam że będzie nam to odradzać)
-córka bardzo chce iść do szkoły, jedyne co ją zniechęca to fakt ze nie pójdą z nią żadne koleżanki, za rok może ktoś pójdzie do tej samej szkoły, ale gwarancji nie mamy że trafią do tej samej klasy
-mąż jest bardzo za tym żeby córka szła do szkoły
-byłam na dniach otwartych w tej konkretnej szkole i bardzo fajnie to wszystko wygląda, no ale wiadomo że każdy zachwala swoje, generalnie szkoła jest dobrze dostosowana bo:
*dla klas 1 mają w budynku wydzielony segment, który jest zamykany i pierwszaki nie mają styczności ze starszymi dziećmi
*jest osobne wejście
*jest osobna szatnia, stołówka, świetlica, sala gimnastyczna - tylko dla 1 klas
*w niektórych salach nie ma tradycyjnych podwójnych ławek, tylko połączone stoliki 8 osobowe
*jest wydzielone miejsce na dywanie i podobno część lekcji odbywa się właśnie tam
*wszystkie pierwsze klasy mają zajęcia od 8-12:30, później mogą iść na świetlice która otwarta jest do 17:30
*jest dużo zajęć dodatkowych - płatnych, ale też bezpłatnych
*jedna klasa na pewno będzie się składać z samych 6-latków, ale nam nawet aż tak bardzo nie zależy żeby córka tam była bo ona jest z początku roku
-córka zna literki, umie je przepisać, rozpoznaje je, umie też już dodawać i odejmować małe cyfry, ale NIE umie czytać

A tak ogólnie to JA jestem najbardziej tym wszystkim przerażona, brzuch mnie boli od samego rana, bo decyzję musimy podjąć DZIŚ lub JUTRO (od dzisiaj są zapisy do szkoły).
Niech mi ktoś da szklaną kule, żebym kurcze wiedziała co będzie we wrześniu! Strasznie się boje że córka która teraz z radością chodzi do przedszkola, będzie z niechęcią (lub nie daj Boże z płaczem) chodzić do szkoły. Albo że usłyszę pretensje w jej głosie "mogłam nie iść do szkoły, mogłam jeszcze zostać w przedszkolu", bo chcąc nie chcąc córka słyszy o czym rozmawiamy i wie że w tym momencie wybór należy do nas.
Wiem że nie odpowiecie mi co mam robić, ale kurde, wy wszystko wiecie to mi pomóżcie bo mnie ta decyzja prze-ra-ża!
Obserwuj wątek
    • karra-mia Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:12
      nie zoja, nikt ci nie pomoże, bo to wy z mężem musicie podjąć decyzję i tyle. Ja miałam puszczać syna teraz, nie puszczam, zostawiam w przedszkolu, pójdzie jako 7latek. I choć ja jestem bardzo za tym, żeby 6latki sżły do szkoły, nie widzę tu żadnej traumy ani nic, to jednak przemyślałam wszystko, przedyskutowałam z mężem i zostawiamy maksa w przedszkolu. To moja decyzja, biorę ja na klatę ze wszystkimi ewentualnymi konsekwencjami. Trudno.
      • baxteria Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:32
        Moja córka też 2006 rok. U mnie tak samo jak i karry - młoda zostaje w przedszkolu.
        • zoja.pl Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:39
          Karra, a co Cie skłoniło do tego żeby jednak zmienić zdanie? Pamiętam że bardzo byłaś za tym żeby Twój syn poszedł do szkoły, od dawna pisałaś że go puścisz.
          • karra-mia Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:43
            prawda. No i powtarzam, że reforma ta powinna wejść w życie i nie widzę w niej nic złego. A jednak decyzję podjęłam inną. Mój syn jest fajnym, mądrym dzieckiem, ale nie da rady sobie w szkole. Emocjonalnie nie jest gotowy i skoro mam wybór, to wybieram zostawienie go w przedszkolu niż pracę nad tym, żeby stał się dojrzalszy. Bo, tak jak pisałaś o wypracowaniu tego z małą, ja uważam, że mozna próbować, ale gdyby sprawienie, że niedojrzałe emocjonalnie dziecko nagle stało się dojrzałą jednostką było takie proste, jak mówi wasza pani, to nie byłoby problemu z dziećmi wrażliwymi itp. Pewnych rzeczy nie da się wypracować, można próbowac, ale albo się uda labo nie. No więc ja przesuwam to na za rok i tyle. Jak wtedy pojawią się problemy, to zaczniemy nad tym pracowac.
        • i_b13 Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:57
          miałam ten dylemat rok temu, młoda została w przedszkolu, właśnie ze wzg na swój rozwój emocjonalny. Obecnie jest w I klasie, świetnie sie odnalazła w szkolnej rzeczywistości, jest prymuska. Są w jej klasie dzieci 6-letnie, które w większości bardzo odstaja od typowych 7-latków. Tylko 1 dziewczynka daje radę. Ale jak mają nie odstawać? Moja córka jest z marca 2004,chodzą z nia dzieci np z grudnia 2005 - one są młodsze od niej o prawie 2 lata. W tym okresie życia to przepaść.
          Jako 6-latka moja córka nie była emocjonalnie gotowa do pójscia do szkoły, a i nam było wygodniej miec opiekę w przedszkolu niż wysyłać młodą do świetlicy. Tylko w naszym przedszkolu dzieci nigdy się nie nudziły, a wiele uczyły. Gdybym miała sygnał, że córka nudzi się w przedszkolu miałabym dylemat jak ty
      • amoreska Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:40
        O . Nie wiedziałam, że zmieniłaś zdanie.
        • karra-mia Re: straszny dylemat 12.03.12, 13:44
          a bo się miałysmy spotkać i nam się nie udało. Ano zmienilam, obserwowałam sobie Maksa, pogadałam z panią, mężem i podjęłam decyzję. Zobaczymy, na ile dobrą, ale wychowanie i rodzicielstwo to sztuka wyborów.
    • kubona Re: straszny dylemat 12.03.12, 18:10
      wysłałam sześciolatka. poradził sobie, jest zadowolony i co najważniejsze się nie nudzi. mimo obaw, a było ich wiele bo dziecko przewlekle chore i "po przejściach", jest dobrze.
      czytać nie musi umieć od tego szkoła żeby nauczyć.
      mój poszedł jako dziecko zupełnie nie czytające, piszące jedynie drukowanymi literami, obrażający się wszystko co mu nie pasuje.
      jeśli twoja córka sama prosi o zadania i chętnie je robi, ba sama prosi o pójście do szkoły, to ja puść. problemy emocjonalne, naukę godzenia się z porażką będziecie "uzupełniać" na bieżąco w razie potrzeby
      • verdana Re: straszny dylemat 12.03.12, 19:18
        Jak się nudzi - to wyobraź sobie, jak się będzie nudziła w przyszłym roku. Nuda na rozpoczęcie nauki jest fatalna - lepiej czasem poradzi sobie dziecko nuieco mlodsze, ktore musi troche nadgonić, niz dziecko, ktore się tak nudzi,z ę przestaje byc na samym wstępie zainteresowane nauką. Wiem, niestety przerabiałam. Twoja córka jest z lutego - a więc pójdzie do szkoly mając 6,5 roku. To całkiem nieźle, bedzie o 6 tygodni młodsza od części dzieci, a nie o rok. Jesli pójdzie za rok - bedzie o półtora roku starsza od niektorych. Już nie mowię o nudzie, ale o tym,z e gdy zacznie być nastolatką, to może mieć spore znaczenie.
        Mam syna z lutego - z dużym trudem udało mi się go wepchnąć do szkoły jako 6,5 latka - nie żałuję. On tez nie.
    • anna_sla Re: straszny dylemat 12.03.12, 20:31
      nie wysłałabym (to dla mnie pan Tusk przesunął tą reformę!!). Choćby nie wiem co.. fajnie, że szkoła dostosowana, ale sfery emocjonalnej dziecka się nie przeskoczy. Nie wiadomo jak to będzie z programem nauczania, czy dziecko to udźwignie. Nie ryzykowałabym, bo jak miałabym potem sobie pluć w brodę.. a moim zdaniem gorzej jest ew. zostawić dziecko rok dłużej w szkole niż w przedszkolu.
      • kubona Re: straszny dylemat 13.03.12, 19:03
        program nauczania jest dostosowany. przynajmniej we wczesnej edukacji. pierwszaki realizują stary program zerówek i tylko tyle. pracy za dużo nie ma, ale się nie nudzą. gdy wracają po szkole do domu, mają więcej "dzieciństwa" niż w przedszkolu, bo są wcześniej, mogą się pobawić, mają czas na lekcje, odpoczynek itp. ja, nauczycielka, matka kwoka do niedawna, z dzieckiem "wymagającym" uznałam, że idzie bo się zanudzi. emocjonalnie sobie radzi, problemy (bo są, inaczej się nie da) rozwiązujemy na bieżąco jak zawsze. dusza mi po pierwszym semestrze z ramienia zeszła, bo obawy miałam. ale zgadzam się, ze każde dziecko jest inne, jedne bardziej, inne mniej wrażliwe.
    • fajnyrobal Re: straszny dylemat 14.03.12, 11:33
      Ja jestem dzieckiem które poszło rok wcześniej do szkoły. Bo byłam zdolna, bo jako pięciolatka umiałam czytać i pisać, więc rodzice uznali, że już czas. I dupa. Poradziłam sobie z nauką, w podstawówce byłam wzorową uczennicą, ale emocjonalnie... tragedia. Nigdy nie dogadałam się z kolegami z klasy. Szczerze i z całego serca nienawidziłam szkoły, te osiem lat mojego życia wspominam koszmarnie.
      Cieszę się, że 6 latki nie muszą iść do szkoły. Pewnych rzeczy, dojrzałości emocjonalnej nie da się przeskoczyć. Moja córka wykazuje typowe dla swojego wieku zachowania- obraża się o byle co, nie umie przegrywać, nie usiedzi spokojnie na tyłku dłużej niż 10 min. Wg wcześniejszych założeń ministerstwa miała iść od września do szkoły. Jakoś tego nie widzę uncertain
      Poza tym pomysł wymieszania w klasie 6 i 7 latków, gdzie w niektórych przypadkach to jest prawie dwa lata różnicy jest poroniony - a tak to miało wyglądać gdyby 6 latki szły w tym roku obowiązkowo.
      Zoja nikt nie powie ci zrób tak albo tak. Ty znasz swoje dziecko najlepiej i to ty musisz podjąć decyzję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka