Nie byłam pewna czy pisać ten wątek, ale dobra, napiszę. Mam straszny dylemat, nie wiem co robić, męczę się z tym od kilkunastu dni. Chodzi o to czy puścić dziecko do 1 klasy. Córka urodzona w lutym 2006 r. Jak miała 3,5 roku poszła do przedszkola z własnej woli, przyjęła się tam znakomicie, nie płakała ani jednego dnia. Jest bardzo lubiana w grupie, chwalona przez panie. Teraz miała iść do szkoły bo miał być ten obowiązek, ale Pan Tusk, który nie wiem komu chciał zrobić dobrze

obowiązek przesunął. No i teraz niby mamy wybór, ale ja bym tego wyboru cholera wolała nie mieć

Strasznie trudno mi podjąć tą decyzję - czy puścić ją do szkoły czy zostawić w przedszkolu, napisze pokrótce jakie są za i przeciw:
-córka kocha swoje przedszkole miłością wielką
-ma dużo fajnych koleżanek z którymi się przyjaźni, grupa przedszkolna bardzo zgrana
-ma 2 bardzo fajne panie
-niestety po przyjściu z przedszkola córka się nudzi, mówi że wolałaby robić jakieś zadania, ćwiczenia itd. , obowiązki ją nie przerażają (choć ja uważam że ona tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy co ją czeka)
-rozmawiałam z jedną z pań i poprosiłam o opinie - czy córka nadaje się do szkoły, pani powiedziała że jest ona jedną z nielicznych z całej grupy która się do tej szkoły nadaje, że córka intelektualnie i manualnie przewyższa większość dzieci, jedynie sfera emocjonalna jest gorsza (zdarza się ze córka się obraża, nie umie przegrywać), ale jeśli poświecimy jej czas i będziemy z nią pracować to jest to wypracowania, powiedziała że może "z czystym sumieniem nam radzić żeby ją puścić do szkoły bo ona sobie poradzi" (fuck, myślałam że będzie nam to odradzać)
-córka bardzo chce iść do szkoły, jedyne co ją zniechęca to fakt ze nie pójdą z nią żadne koleżanki, za rok może ktoś pójdzie do tej samej szkoły, ale gwarancji nie mamy że trafią do tej samej klasy
-mąż jest bardzo za tym żeby córka szła do szkoły
-byłam na dniach otwartych w tej konkretnej szkole i bardzo fajnie to wszystko wygląda, no ale wiadomo że każdy zachwala swoje, generalnie szkoła jest dobrze dostosowana bo:
*dla klas 1 mają w budynku wydzielony segment, który jest zamykany i pierwszaki nie mają styczności ze starszymi dziećmi
*jest osobne wejście
*jest osobna szatnia, stołówka, świetlica, sala gimnastyczna - tylko dla 1 klas
*w niektórych salach nie ma tradycyjnych podwójnych ławek, tylko połączone stoliki 8 osobowe
*jest wydzielone miejsce na dywanie i podobno część lekcji odbywa się właśnie tam
*wszystkie pierwsze klasy mają zajęcia od 8-12:30, później mogą iść na świetlice która otwarta jest do 17:30
*jest dużo zajęć dodatkowych - płatnych, ale też bezpłatnych
*jedna klasa na pewno będzie się składać z samych 6-latków, ale nam nawet aż tak bardzo nie zależy żeby córka tam była bo ona jest z początku roku
-córka zna literki, umie je przepisać, rozpoznaje je, umie też już dodawać i odejmować małe cyfry, ale NIE umie czytać
A tak ogólnie to JA jestem najbardziej tym wszystkim przerażona, brzuch mnie boli od samego rana, bo decyzję musimy podjąć DZIŚ lub JUTRO (od dzisiaj są zapisy do szkoły).
Niech mi ktoś da szklaną kule, żebym kurcze wiedziała co będzie we wrześniu! Strasznie się boje że córka która teraz z radością chodzi do przedszkola, będzie z niechęcią (lub nie daj Boże z płaczem) chodzić do szkoły. Albo że usłyszę pretensje w jej głosie "mogłam nie iść do szkoły, mogłam jeszcze zostać w przedszkolu", bo chcąc nie chcąc córka słyszy o czym rozmawiamy i wie że w tym momencie wybór należy do nas.
Wiem że nie odpowiecie mi co mam robić, ale kurde, wy wszystko wiecie to mi pomóżcie bo mnie ta decyzja prze-ra-ża!