Dodaj do ulubionych

Rak ,jak o nim rozmawiać?

30.04.12, 22:45
Baaaaardzo optymistyczny wątek na długi upalny łikendtongue_out
Słuchajcie po dzisiejszym dniu tak zaczęłam się zastanawiać czy warto zdrowym mającym bliskich chorych na raka opowiadać o swoich doświadczeniach o doświadczeniach bliskich,mówić wprost (w ekstremalnych przypadkach) o śmierci ,jak się umiera(jak chory umiera) opowiadać o tym....
Do rzeczy...koleżanka dzisiaj przyszła do mnie ze zwierzeniami odnośnie chorego taty(rak)
opowiedziałam jej historię mojego taty który zmarł w podobnej chorobie-podkreśliłam!!! jej że każdy przypadek jest inny ,ona mi powiedziała "wkurwiasz mnie " trzasnęła drzwiami i wyszła smile napisała przepraszającego esemesa....ale wiecie co zastanawiam się czy rozmowa o chorobie jest jakimś tabu? Trzeba pocieszać i mówić wszystko będzie dobrze? Czy lepiej opowiedzieć o swoich doświadczeniach i nie pozostawiać złudzeń? ........
Obserwuj wątek
    • olinka20 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 30.04.12, 22:50
      Mysle, ze osoby, ktore maja kogos chorego chca słuchac tylko poztywnych opowiesci.
      I nie ma sensu ich dołowac opowisciami o zmarłych, serio.
      • bei Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 30.04.12, 23:06

        Kazdy przypadek moze byc inny.

        -Myślę, ze takie czcze "będzie dobrze" powinno byc poparte dobrym przykładem.
        Zapewne Twoja znajoma dobrze zna powage sytuacji i rokowania ( w dobie internetu szybko znajdujemy takie wiadomosci)
        , ale medycyna to nie matematyka a zywy organizm nie zachowuje sie jak maszyna. W chorobie wiele moze byc nieprzewidywalne, ludzie wychodzą i z beznadziejnych sytuacji, a nieraz przegrywają z banalną infekcją.
        Przykro mi, ze straciłas bliską osobęsad



        -
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
      • pysiaczek1234 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 30.04.12, 23:11
        A ja uważam wręcz odwrotnie, niestety trzeba mówić o wszystkim i o śmierci również. NIestety ale śmierć w przypadku raka to dość częste
        "zjawisko" i nie można udawać, że tak nie jest. Wiem jaką my krzywdę wyrządziliśmy matce dziecka, myśląc co innego o chorobie siostrzeńca a mówiąc jej co innego. Ona chyba jako jedyna przez nasze zapewnienia wierzyła w wyzdrowienie, my już pod koniec nie, wiedzieliśmy co będzie, każdy ją chronił, jej mąż też a później miała do nas ogromny żal bo miała by czas na porzegnanie a tak cały czas wierzyła chociaż już wszyscy wiedzieliśmy, że mały nie da rady, że choroba wygrała. I warto wspierać ale nie można się oszukiwać , że rak (a są takie typy raka które naprawdę dają niewielkie szanse na leczenie) to choroba śmiertelna.
        Teraz własnie wraca na oddział dziewczynka co razem z naszym Kubusiem chorowała, on zmarł ona nie miała już komórek nowotworowych. Teraz tomografia po 5 latach od skończonej chemii wykryła zmiany w płucach, na razie nie wiedzą co to mają się zgłosić w lipcu ale już jest strach sad 5 lat od chemii bez nawrotu oznacza wyleczenie, mam nadzieję że ta 7-dmio letnia dziewczynka nie ma nawrotu sad
        • annabetka Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 30.04.12, 23:25
          No widzisz Pysiaczek ,ja też tak myślę ...nie owijać w bawełnę ale też z góry nie zakładać "UMRZE"!!! Jak o tym rozmawiać ,żeby nie przestraszyć ,nie urazić....koleżanki ojciec ma przerzut na mózg,mój tat zmarł na raka mózgu....tłumaczyłam jej że miał wycinanego guza 2-3 razy ale u jej taty to inny przypadek bo mózg jest zaatakowany przez przerzut....kurna chyba powinnam ją pocieszyć a nie swoje mądrości na podstawie doświadczeń wygadywać sad(((
          Szczerze? ja w takiej sytuacji wolałabym wiedzieć co mnie,mojego bliskiego czeka na podstawie informacji osób które zetknęły się z taką lub podobną chorobą ......
          • pysiaczek1234 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 30.04.12, 23:34
            NIe no pocieszać trzeba, każdy przypadek jest inny. Są też osoby zdrowe po takiej chorobie, są także i osoby(tym bardziej po raku mózgu) w jakimś stopniu upośledzone, akurat tu to ruletka, można się wyleczyć z raka ale ze znacznym uszczerbkiem , dalsze życie bywa trudne. CO nie oznacza, że nie ma osób które wyszły z takiej choroby cało, wygrały walkę i są zdrowe (chociaż w moim otoczeniu akurat niewiele takich osób ale są). Oczywiście, że trzeba pocieszać , mówić , że będzie dobrze ale niestety nie można całkiem oszukiwać siebie i innych, tym bardziej, że miałaś podobny przypadek.
            Ja jak słyszę o nowotworze u dziecka, oczywiście, że się modlę o to dziecko i życzą mu jak najlepiej ale po pobycie na oddziele onkologicznym prze 1,5 roku wiem jakie są realia. MOżna wierzyć, trzeba ale nie można wyprzeć ze świadomości całkiem możliwości śmierci, bo możemy nie zdąrzyć porzegnać się z ukochaną osobą.
            • 3-mamuska Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 03:54
              Temat jest dosc delikatny,i z jednej storny nie mozna mydlic oczu ze cud bedzie ,chodz widac ze nie.
              Ale opowiadac,wiesz atta umieral 3 dni w mekach to tez nie to.

              MOja ciocia zmarla na marskosc watroby w wieku 27 lat, bo miala WZWB.
              Gdy ja urodzilam synka wykryto u mnie WZW C rtez mialam 27 lat i byla tu w Londynie moja mama.
              Wiecie jak ja sie czulam widzaca ja jak chodzi i placze po domu,dzwoni do rodziny i mowi ze ja umre,no koszmar,czulam sie jakby mnie juz chowali.
              Przeszlam bjopsje leczenie i juz od 2 lat jestem zdrow,chodz organizm szwankuje po terapi ,porownywanej chemioterapia,wypadanie wlosow,strata kilogramow.

              Tez czasem jak ktos slucha to mu sie robi przykro ,chce chodz chwile spedzic normalnie a tu bum dostaje w "leb"

              Mozna rozmawiac ale ogolnikami,a nie jka moja mama: ze ciocia to w agoni umierala 13 godzin,i az pilęgniarki plakaly bo to bylo tak strasze.
              I mi bylo z tym ciezko.
              I mysle ze jesli dana osoba chce sluchac to slucha, a jesli nie nalezy jej oszczedzic, bo to moze odebrac sily ,do tego zeby spokojnie przebywac z osoba chora.

              Mi tez lekarz nie powiedzial ze po wylewie moj tato nie ma szans na przezycie,i mam zal do niego,bo bym sie pozegnala.Ale strasznie mnie wkurzalo jak mi tesciowa mowila nie placz bo stracisz pokarm,wrrr malo jej nie pogryzlam.MOze lekarz nie powiedzial, bo byla 2 miesiace po porodzie i karmila .
              Ale sluchac tego od osob 3 to juz za duzo.
              Mysle ze lekarze powinni mowic jakie sa rokowania,a nie osoby postranne,a i jesli ktos spyta jak to bylo wtedy powiedziec,chodz i tu tez nie wszystko,bo to strach i bol i kazdy inaczej to przechodzi.
              • bei Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 08:20

                Nie wolno nikomu zabijac nadziei.
                Znam wiele osób, sama do nich należę, ktorym rokowano najgorsze.
                Zyjemy, jeszcze zyjemy!
                Jedno 20 lat po wyroku, inni mniej, ale kazdy ponad 10 lat.
    • jowita771 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 09:02
      Mój tata też zmarł na raka i w takich sytuacjach nie mówię o nim. Mam też ciotkę, która raka pokonała i o to o niej wtedy opowiadam. No, zdołowałaś ją.
      • olinka20 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 10:05
        Własnie o to mi chodziło Jowita.
        Mojej mamy przyjaciolka miała raka takiego, ze jak przyszla z badaniami do lekarza, to lekarz kazał jej trumne kupowacuncertain
        Ale zyje, doczekała wnuków, wszystko jest ok.
        I własnie wolę taka historie opowiadac.
        Bardzo mi przykro z powodu waszych strat.
        • jowita771 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 10:49
          > rza, to lekarz kazał jej trumne kupowacuncertain
          > Ale zyje, doczekała wnuków, wszystko jest ok.

          Jak ktoś bardzo chce żyć, to medycyna jest bezsilna wink
          A tak serio - to wspaniałe.
    • jowita771 A jeszcze co do tego 01.05.12, 09:05
      > Czy lepiej opowiedzieć o swoich doświadczeniach i
      > nie pozostawiać złudzeń? ........

      A kim ty jesteś, żeby pozostawiać złudzenia, czy też nie? A w raku duże znaczenie ma podejście. Dałaś dupy, brzydko mówiąc. Ot co.
      • verdana Re: A jeszcze co do tego 01.05.12, 13:07
        Czym innym jest mówienie prawdy przez lekarza, czy najbliższą rodznę - kiedy trzeba opowiedzieć o wszystkich możliwych scenariuszach, aby można się było przygotować. A czym innym "życzliwe" opowieści przyjaciółki, która na hasło "rak" zaczyna snuć opowieść o tym, kto na taką samo chorobę umarł. To nie ma nic wspólnego z realizmem, to tylko świadome, obrzydliwe dołowanie. Bo "przyjaciółka" nie przedstawia możliwości, ona od razu opowiada, jak to będzie źle i jak bliskie będzie umiierał w cierpieniach. Po co? Nie wiem, z nadziei, ze jeśli jej bliskim sie nie udało, to innym też sie nie uda?
        Cóż, rozumiem, ze jesli dziecko ma zapalenie płuc to zadaniem przyjaciółki jest opowiedzieć o wszystkich przypadkach, gdy dzieci tego nie przezyły, aby znajoma wiedziała, ze jej dziecko moze nie przezyć, bo po cholerę ma być taka optymistyczna?
        Obrzydliwe.
      • annabetka Re: A jeszcze co do tego 03.05.12, 18:42
        Jowita a gdzie ja kurna napisałam ,że jej tat padnie za kilka dni? .Prosiła to opowiedziałam jak mój tat znosił chorobę.Pytanie zadałam JAK ROZMAWIAĆ/ JAK ROZMAWIACIE ,a nie oceniać moją rozmowę.....jesssssuuuuu...
    • madziaaaa Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 14:50
      a ja rozumiem Twoją koleżankę. Sama pewnie postąpiłabym identycznie. Tak jak ona. Moja Mama zmarła niedawno na raka. Wszystkie rozmowy na ten temat bolały mnie bardzo. Minęły dwa lata i powoli zaczynam się uczyć o tym mówić.
    • pola782 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 18:44
      Jeżeli koleżanka wiedziała o twoim tacie to raczej chciała usłyszeć prawdę o jego chorobie. Zdrowie to ruletka. Każdy rak inny. Znam przypadki beznadziejne, które zakończyły się śmiercią i takie wyleczone. Ja opowiedziałabym o jednych i drugich. Prawda boli zazwyczaj ale nie zabijałabym nadziei, zawsze jest szansa i tego się trzeba trzymać, głównie chory tego powinien się trzymać.
      • ammazuko_powrot Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 01.05.12, 20:45
        Myślę, że koleżanka potrzebowała się wygadać, wywalić z siebie bóle itd... a nie słuchania historii o twoim tacie.
        Mi lekarze dawali pół roku, w remisji jestem 2 lata.
        Nie cierpiałam jak ktoś opowiadał mi o śmierci czy wznowie osób z "moim" rodzajem nowotworu.
        Ja doskonale wiedziałam co może mnie czekać.
        Najbardziej jestem wdzięczna tym, którzy w razie potrzeby byli gotowi mnie wysłuchać, przytulić, nie potrzebowałam, żeby ktoś mówił, że będzie dobrze.
        JA DOSKONALE WIEDZIAŁAM JAK MOŻE BYĆ.
        I z obserwacji widzę, że wielu chorych czy mających bliskiego chorego nie potrzebuje pięknych czy smutnych historii, tacy ludzie potrzebują wysłuchania, przytulenia....
































        • cudko1 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:06
          annabetka mój ojciec ma raka płuc
          to jak wyrok
          gdybyś mi kurwa wyjechała z takim tekstem i opowiescią (choć Ci współczuje) to nie tylko powiedziałbym ze mnie wkurwiasz (a o przepraszajacym esemesie z mojej strony zapomnij) to bym Ci chyba jebneła

          tak mój tata ma raka płuc a ja WIERZE ze będzie to dobrze i na huj mi potrzebne jakieś opowieści o umieraniu

          MI memu ojcu i całej rodzinie potrzebne historie z dobrym zakonczeniem

          ostatnio tez zrugałam laskę za to ze mi pwieidziała ze mój ojciec tydzien po wycięciu połowy pluca wygląda gorzej niz jej matka tydzien przed śmiercią - no kurwa takt empatia i współczucie na poziomie pierwotniaka

          ot i tyle w temacie


          no ale moze sa jakies zaburzone jednostki co to w obliczu śmierci jedenj z najblizszych osób lubią słuchać o umieraniu i o mówieniu o tym prosto z mostu

          a twoje buźki w poście??????????? przy takim temacie?????????? żenada!!!!!!!!!!!!!!
          • amoreska Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:19
            Nikogo nie ucieszy odbieranie mu nadziei...
          • cudko1 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:22
            nie no kurcze nie mogę przeżyć tego postu
          • jowita771 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:26
            > ostatnio tez zrugałam laskę za to ze mi pwieidziała ze mój ojciec tydzien po wy
            > cięciu połowy pluca wygląda gorzej niz jej matka tydzien przed śmiercią -

            O rany, co trzeba mieć w głowie, żeby z takim debilnym tekstem wyskoczyć do kogoś?
            • cudko1 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:29
              siano????????

              aaaaaaaaaaaaaaaaaale mnie ten wątek wk............
    • anna_sla Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:31
      to jest bardzo ciężki temat. Nie warto chyba jednak mówić o "realiach" tylko właśnie pocieszać. Nic nie daje tyle siły do walki co właśnie nadzieja, zaszczepienie nadziei w osobach spokrewnionych z osoba chorą na raka daje drogą łańcuchową dużo nadziei tym chorym osobom. Brak tej nadziei to krótsza droga do śmierci.

      Ja chciałam kiedyś pomóc swojej koleżance i powiedziałam, że jest forum dla ludzi chorych na raka (ona miała przerzuty na płuca) i tam ludzie wspierają itd., a ona często dołki miewała. Nie mogłam polecić jej niczego gorszego, bo przy okazji wyczytała, że 99% przypadków chorych na raka płuc umiera. Nie mogła się pozbierać bardzo długo... nie mam jej już dziś z nami.
    • mearuless Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 09:47
      ech...myslisz ze ona liczyla wlasnie na opowiesci bez happy endu?
      to nie katar, kolezanka pewnie doskonale zdaje sobie sprawe jak to sie moze skonczyc. ale nadzieja i wiara umieraja jako ostatnie-i obowiazkiem przyjaciela jest byc i wspierac a nie pograzac i wskazywac najczarniejsze scenariusze.

      nastepnym razem idz o krok dalej i jak wpadnie podsun jej podczas picia kawki katalogi z wyczesanymi trumnami i ciekawymi nagrobkami-na 100% docenisuspicious
    • guderianka Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 10:01
      Wiesz, czasem najlepszą rozmową jst milczenie, zwłaszcza podczas pierwszej takiej rozmowy, gdy dana osoba nie oswoiła sie jeszcze z sytuacją. Nie można odbierac od razu nadzieji mówiąc o smierci..to przychodzi w późniejszym etapie..
    • karra-mia Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 10:26
      mowa jest srebrem, ale milczenie złotem. Annabetka czasem pomyśl o czyichś uczuciach, a nie o sobie tylko ok? widzisz świat dalej niż czubek własnego nosa???
      Od odbierania złudzen albo inaczej od mówienia o tym,, jakie na prawdę są rokowania, są lekarze. Znajomi sa od tego, żeby być, pocieszać i pilnować, żeby nadzieja umarła ostatnia.
      Nie popisałaś się.
      • bei Cudku 02.05.12, 13:59
        Moj sąsiad mial wycięte 3 płaty, tylko jeden byl zdrowy.
        Jerździl rowerkiem tam, gdzie ja tylko samochodem (po 30, 40 km), kopal ogrodek, jexdzil na ryby i pracował fizycznie.
        Od operacji przeżył 17 lub wiecej lat- juz gubię sie w czasie.
        Umarl na zawal, bo nie dbal o zdrowie, przez te wszystkie lata od operacji za kolnierz nei wylewał.
        Moje dwie znajome- jedna miala wycinany plat w wieku 56 lat, druga w wieku -27 lat, minelo 14 lat, obie są zdrowe.
        Sąsiad nie mial chemioterapii ani ta mlodsza kolezanka, a starsza znajoma miala kilka naswietlan promienioterapią, bo miala przerzut przed operacją.
        Trzymam kciuki, calym sercem trzymam za najlepsze wyniki.

        Szybkiego dobrego!

        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
    • grave_digger Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 18:17
      annabetka, najlepszą koleżanką to ty nie jesteś. i chyba nigdy nie będziesz. z postu na post tak właśnie to widzę.
    • mathiola Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 02.05.12, 22:24
      Mam pół rodziny chorej na raka. Niektórzy żyją wbrew wszystkiemu, niektórzy umarli bardziej lub mniej nieoczekiwanie.
      Kiedy z kimś rozmawiam o raku, zawsze, ale to zawsze przytaczam te pozytywne przypadki. I zawsze podkreślam, że z tym da się żyć - czasem nawet wbrew medycynie.
      Nigdy, ale to nigdy nie przyszłoby mi do głowy mówić człowiekowi, który szuka dobrych wieści o tej gorszej stronie. Ludzie w takiej chwili potrzebują wsparcia i otuchy. Nawet jeśli będzie na chwilę, a potem i tak będą musieli zmierzyć się z własnym bólem. Po co świadomie dokładać cegiełkę do tego cierpienia?
      Tym bardziej, że naprawdę mam w rodzinie przypadki, które powinny już leżeć pod ziemią od kilku lat... a te przypadki tańczą, śpiewają, rąbią drwa i cieszą się życiem.
      Trochę empatii....
    • annabetka Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 19:04
      Ja pierdolę.....Doral wycinaj tego posta jak chcesz ,bo będę bluzgać mocnosad
      Czy Wy co poniektóre jesteście jakieś nawiedzone??? Pytam jak ludzi! jak rozmawiać o raku? a wy mi wyjeżdżacie z tekstami że nie fajna koleżanka jestem?????? Dziewczyna przyszła ,ma ciężko chorego ojca -słyszałyście naszą rozmowę????? Sama dopytywała jakie było leczenie,jak guz odrastał ile operacji i radioterapii było ,szczerze powiedziałam ale zaznaczyłam że każdy przypadek jest inny,a wy mi kuźwa tu z takimi tekstami wyjeżdżacie,już kuźwa o nic na tym i innym babskim forum się nie da zapytać??? sadsad Durne pipy tu siedzą i tyle i proszę mi nie mówić o moim JA bo gdybym była egoistką i tylko moje JA by miało znaczenie to nie zwierzałabym się wam na forum. Ku informacji tych zbulwersowanych następnego dnia rozmawiałam z przyjaciółką ,powiedziała mi że poniosły ją emocje ale dziękuje mi za naświetlenie sprawy,jest cała happy że porozmawiała ze mną ,bo psycholog w szpitalu ją załamał ...tutaj u mnie właśnie poczuła się jak u psychologa,czy wy kurwa myślicie że ja jej powiedziałam że jej tata w bólach pojutrze umrze? Pojebało cie Baśka? I nie pierdolcie już o moim egoiźmie bo mi słabo ,niech każda sobie w swoje sumienie i majtki zajrzy i przejrzy swoją historię w necie. Dziękuję za uwagę i wybiórcze życzliwe rady a nie ocenianie rozmowy przy której się nie było ,mało tego nie miało się doczynienia z taką chorobą.Dzięki dziewczyny za dobre rady.
      • tedesca1 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 20:04
        Nie będę się odnosić do całości, dziewczyny odpisały na taki post jaki napisałaś, a dla mnie
        kwintesencją Twojego podejścia jest pierwsze zdanie: Baaaaardzo optymistyczny wątek na długi upalny łikend tongue_out ...
        • annabetka Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 20:15
          tedesca1 napisała:

          > Nie będę się odnosić do całości, dziewczyny odpisały na taki post jaki napisała
          > ś, a dla mnie
          > kwintesencją Twojego podejścia jest pierwsze zdanie: Baaaaardzo optymistyczn
          > y wątek na długi upalny łikend tongue_out
          ...
          Ta deska a że niby cudzysłów miałam dać ,taaak? Bo taka tępa jesteś że nie zrozumiałaś że to była smutna ironia użyta do dramatycznego tematu i sytuacji?? Spodziewałam się tak elokwentnych odpowiedzi jak twoja tongue_out
          • grave_digger Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 20:27
            dlaczego obrażasz tedescę? czy ona cię obraziła? zbluzgała? nie, czyli prawda boli najbardziej.
            trochę kultury kobieto, bo masz poziom depresji na żuławach (cytując największego).
          • tedesca1 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 20:28
            Rozwiń jeszcze bardziej swoją wypowiedź, bo na razie słabo Ci idzie...big_grin
            Niestety muszę Cię uświadomić, że 99% forumek doskonale wie jaki poziom reprezentujesz
            tak więc swoje mądrości możesz sobie wsadzić tam gdzie światło nie dochodzi, peace big_grin
          • exotique Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 22:22
            Anna, masz ostrzezenie. drugiego dawac nie bede.
            jeszcze raz kogos obrazisz to wylecisz bez opcji powrotu.

            a na przyszlosc radze pominac wstep( bo jak widac nie wychodzi ci to na dobre) a zadac proste pytanie no- czy i jak rozmawiac o raku
            • annabetka Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 23:19
              exotique napisała:

              > Anna, masz ostrzezenie. drugiego dawac nie bede.
              > jeszcze raz kogos obrazisz to wylecisz bez opcji powrotu.
              >
              > a na przyszlosc radze pominac wstep( bo jak widac nie wychodzi ci to na dobre)
              > a zadac proste pytanie no- czy i jak rozmawiac o raku
              Dzięki Exo za ostrzeżenie ,wystarczyło wykasować mój post który tak cię czy jakąś deskę obraził a nie tu mi ostrzegawcze maile pisać sad Za nim mnie zbanujesz to przeczytaj dokładnie wątek,zrozum dlaczego się zdenerwowałam i kto nie zrozumiał tematu...bo pytanie zadałam konkretne i wyjaśniłam powód pytania ,a niektóre.....hmmmm...piiiiiiiii(wyciszacz wulgaryzmów)........nie skupiły się na pytaniu tylko na ocenie mojej osoby i mojej rozmowy z przyjaciółką.Po za kilkoma osobami dyskusji tu było co kot napłakał ,banuj banuj Exo pół netu radochę będzie miało big_grinbig_grin
              • grave_digger Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 04.05.12, 08:16
                zła cecha przypisywanie swoich wad innym.
              • jowita771 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 04.05.12, 09:15
                Ana, jesteś nietrzeźwa, czy ogólnie taki lichy masz kontakt z rzeczywistością?
      • jowita771 Re: Rak ,jak o nim rozmawiać? 03.05.12, 20:43
        > Czy Wy co poniektóre jesteście jakieś nawiedzone??? Pytam jak ludzi! jak rozmaw
        > iać o raku?

        Ty to lepiej nie rozmawiaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka