hrabina_murzyna
15.11.12, 22:02
Źle mi ostatnio. Czuję się cholernie samotna, nieszczęśliwa. Jeszcze w tygodniu jakoś się trzymam, pracuję, wracam późno, jem, myję się i idę spać. Najgorsze są piątki kiedy wychodzę z pracy. Nie chce mi się wtedy wracać do domu, w którym nie czeka nikt. Łażę po mieście, czasem sobie poryczę i przeraża mnie myśl o sobocie i niedzieli. Najgorsze dni. Nie pamiętam już kiedy ktoś pogadał ze mną szczerze, tak o mnie, nie oceniając, nie rozkminiając. Pogadał tak ze zrozumieniem., ale tutaj to nierealne. Co najwyżej możesz usłyszeć jak ja dzisiaj, że nic się nie uda, nic się nie udało. W zasadzie mam rodzinę, ale już nawet z nią nie rozmawiam. Na pytania co słychać odpowiadam dziękuję dobrze, bo jak powiem źle mi to tylko będzie mi gorzej. Brakuje mi dawnego życia, przyjaciół, których zostawiłam, ale najbardziej brakuje mi mojego domu. Czasami chciałabym pojechać sobie do siebie, ale nie mogę, bo wynajęłam mieszkanie. I tak mija tydzień za tygodniem, a ja czuję się coraz bardziej zmęczona życiem, czuję, że się zmieniłam i coraz częściej nie mam już sił iść dalej sama jak palec. Straszne to jest, takie zderzenie z rzeczywistością, kiedy uświadomiłam sobie, że jestem sama dosłownie i mogę liczyć tylko na siebie, bo obok nie ma już nikogo.