Dodaj do ulubionych

Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ???

14.01.13, 20:05
Własnoręcznie:
- pieczecie mięsa (żadnych kupnych wędlin)?
- robicie zakwas na żurek, barszczyk itp.?
- pieczecie chleb i ciasta wszelakie ?

A poza tym:
- żadnych gotowców ? nigdy ?
- warzywa i owoce to tylko z działki, przydomowego ogródka lub od kogoś z rodziny ?
- precz z maggi, vegetą i gotowymi kompozycjami przypraw? nawet od czasu do czasu albo/i w małych ilościach?

Macie na to wszystko czas? ochotę? możliwości organizacyjne i finansowe?

Tylko ja jestem taka "nieeko"? (co prawda czasami, w pewnych granicach, ale jednak).

Dzięki Grave za inspirację, to przez twój wątek o sosie do spaghetti wink
Obserwuj wątek
    • olinka20 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:19
      Ja nie, ale:
      wedliny robi tesciu, jak sie skonczą to kupujemy
      chleb jemy z porzadnej siewierskiej piekarni ( a nie supermarketowe bele co)
      Ewentualnie pieke ostatnio to:
      www.kwestiasmaku.com/domowa_piekarnia/chleb_z_boczkiem_chili/przepis.html
      Wyszło pyszne, a nie narobiłam sie w ogole.
      ciast nie jemy.
      Zakwas jak mam mąke to nastawiam, jak nie to kupujemy ( tez siewiorskiwink )
      Gotowcow typu sos ze słoika czy sos z torebki czy "pomysł na" NIGDY nie uzywamy.
      • hamerykanka Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:23
        Dzieki za link, Olinko! Sprobuje sobie upiec. W tej chwili konczy mi wyrastac w maszynie chleb francuski na dzisiejsza kolacje dla mua smile
        • olinka20 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:32
          Mi wyszły 2 chlebki ( bo miałam 2 naczynia zarodoporne mniejsze) i wczoraj tesciu brał swojego psa ( bo na imprezie byli i był u nas pies) no i dałam im jeden chlebek.
          dzisiaj gadam z macoszką pytam czy moj chleb smakował, a ona- jaki chleb?
          rano juz nie było, wciagneli cały wczorajbig_grin
          Znaczy smakowałsmile
    • hamerykanka Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:19
      Heh, moj maz jest fanem gotowcow i juz dawno odechcialo mi sie sterczec pol dnia w kuchni i pichcic. Sam sobie kupuje gotowe dania do mikrofali, caly zamnrazalnik jest nimi zawalony uncertain
      Z podpunktow wymienionych-sama pieke chleb tzn maszyna mi piecze smile Owoce moze bede miec swoje od nastepnego roku, drzewka musza najpierw urosnac, warzywnik mialam i olalam w zeszlym roku, w tym zaczynam znowu-ceny niektorych rzeczy jak cukinia czy papryka sa dosc wysokie.
      Gotuje "from scratch" czyli od podstawowych skladnikow, jak mam natchnienie.
    • beata985 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:20
      nie piekę własnoręcznie mięsa-wędliny kupuję
      żurek, barszcz-kupne
      chleb kupny
      ciasto kupne, czasami piekę
      nie mam działki więc owoce warzywa kupuję-oprócz czereśni, które teść wsadził....a i oprzechy włoskie
      magi wegety nie używam/.....
      • marta_i_koty Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:43
        Piekę chleb (regularnie), rzadko ciasto i sporadycznie mięso. I generalnie kocham wszelkie półprodukty ułatwiające życie. Im jestem starsza, tym mniej lubię gotowanie, może zresztą wynika to stąd, że moja mama ciągle gotowała i sprzątała i ja obiecałam sobie, że nigdy nie będę niewolnicą ściery i garów. I dotrzymuję słowa - mama pewno byłaby przerazona, gdyby zobaczyła, na jaką łatwiznę w kuchni idę, ale ona nigdy nie pracowała, a ja po powrocie z fabryki wolę odpocząć, niż sterczeć godzinami przy garach.
      • asiaiwona_1 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:44
        Maszynę do chleba dopiero co na Allegro sprzedałam bo pyszny chleb kupuje. Ciast nie pięke bo sami nie zjemy więc raz w tygodniu kupuje na deser niedzielny. Zakwasow do zurku kupuje, warzywa mam częściowo wiejskie a jak nie to ńie mam oporów przed kupnem. Przecież pomidorowy doralowej jest pyszny, ale mi sie już skończył więc poki ci posilkuje sie kupnymi prżecierami.
    • grave_digger Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:42
      amor, na wszystkie twe pytania muszę odpowiedzieć nie nie nie nie nie big_grin
      • amoreska Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:45
        Raczej:
        jeszcze nie, jeszcze nie, jeszcze nie, jeszcze nie, jeszcze nie... tongue_out
        • grave_digger Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:12
          wink
    • prigi Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:45
      jestem grzesznikiem i dobrze mi z tym smile
      -wędliny kupuję, ale staram się te powyżej 90% mięsa
      -żur na kupnym zakwasie + torebka, bo inaczej mój mąż nie tknie
      -sos do spaghetti robię sama, ale też kupuję w słoiku (dawtona, mniam)
      -używam przecieru pomidorowego do zupy
      -magii i vegety do smaku, od czasu do czasu
      -kupuję mrożone sushi, bo świeżego u nas nie dostaniesz, a robić mi się nie chce
      -chleb kupuję w piekarni, uwielbiam 100% razowy ze słonecznikiem-genialny, ale reszta rodziny preferuje biały
      mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale po co tongue_out
    • doral2 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:50
      rozumiem, że pijesz do mnie ty żmijo jadowita, ale ci odpowiem smile

      żurek - wsypujesz do butelki po mineralnej pól szklanki mąki razowej, kilka ziaren ziela angielskiego, listek laurowy, parę ząbków czosnku, zalewasz ciepłą wodą, nieco zakręcasz nakrętkę, stawiasz w miejscu gdzie ta butelka nie będzie cię wkurwiać i zapominasz co najmniej na tydzień.
      po tygodniu wstawiasz butelkę do lodówki.
      czas pracy - 5 minut.
      a jak ci się nudzi, to raz dziennie potrząśnij flaszką.

      barszczyk - myjesz buraki, obierasz, kroisz na kawałki bylejakie, wrzucasz do słoika, do tego kromka razowego chleba, ziele, listek, zalewasz wodą, ustawiasz w miejscu niewkurwiającym.
      ale codziennie mieszasz drewnianą łyżką i tak po trzech dniach odsypujesz półtorej łyzki soli na litr wody.
      po dwóch dniach wstawiasz do lodówki.
      czas pracy - 10 minut.

      pieczenie chleba - wersja light - maszyna do pieczenia chleba, wrzucasz ingrediencje zgodnie z przepisem, zamykasz klapkę w maszynie, włączasz program i udajesz się do swoich zajęć. maszyna sama ryja wydrze, jak chleb będzie gotowy.
      czas pracy - 3,5 minuty.
      wersja hardcore - czyli chleb na zakwasie - garść mąki żytniej wsypujesz do słoika, zalewasz setką wody, ustawiasz w miejscu ciepłym na 24 godziny.
      po 24 godzinach powtarzasz tę potworną robotę.
      po kolejnych znów musisz tę pańszczyznę odwalić.
      po kolejnych 24 godzinach, o ile nie padniesz z przemęczenia, to znów to zrób.
      najlepiej żeby koniec tych ostatnich 24 godzin i całej męczarni wypadał w piątek.
      bo wtedy wywalasz to co ci w słoiku urosło do miski, dosypujesz mąki i dolewasz wody, plus łyżeczka soli, jak ci się nudzi to dosyp ziaren słonecznika, ręką byle jak zamieszasz, i wrzucasz do natłuszczonej, wysypanej otrębami keksówki.
      chyba że masz silikonowe, to niczym nie smarujesz i niczym nie sypiesz.
      wkładasz nabój do piekarnika, zimnego zresztą i idziesz spać.
      w sobotę rano. o ile nie umarłaś przy tej robocie, wyjmujesz nabój, nagrzewasz piekarnik do 230 stopni i pieczesz przez 50-55 minut.

      czas pracy przez cały tydzień mordęgi - 15 minut.

      ciasto - piekę rzadko, bo usiłuję odchudzić siebie, męża i ojca.
      kiepsko mi idzie uncertain

      warzywa kupuję w sklepie, nie troszczę się o to, czy są eko.
      żadne nie są.
      więc dupy sobie tym nie zawracam.

      wędliny - kupujemy raz na miesiąc mięso, peklujemy i raz na miesiąc, przeważnie w łikend wędzimy.
      czas pracy - przygotowanie zalewy do mięsa - 10 minut.
      peklowanie - 3 tygodnie, pekluje się samo, bez ludzkiego udziału.
      wędzenie - 5 minut na włożenie mięsa do wędzarki i rozpalenie ognia.
      dogląda się wędzenia z doskoku, jak się przypomni, czyli jak się na papierosa na zewnątrz wyskakuje.
      a samo wędzenie, bez ludzkiego udziału to jakieś 5-6 godzin.

      za to mam wędliny, które nawet miesiąc leżą w lodówce i są nadal zdatne do jedzenia.
      nic nie pleśnieje, nic nie obślizgnie, nic nie zzielenieje, nie zawiera całej tablicy mendelejewa.
      jak za dużo, to zamrożę, po odmrożeniu nadal ma wartości użytkowe.

      wersja light - kupić, zapeklować, upiec w piekarniku, jeśli się nie ma dostępu do wędzarki.
      albo chociaż beczki blaszanej i kilku szczap dębowych.

      ale zasadniczo wszystko się da zrobić, kwestia organizacji.
      pytanie - czy chcesz jeść waciany chleb ze sklepu, czy chleb który ci smakuje?
      chcesz jeść chemię pod nazwą szynki czy schabu ze sklepu, czy smaczną wędlinę?
      chcesz jeść dobry żur, czy chemię z torebki?
      chcesz mieć więcej wolnego czasu, kosztem zdrowia, czy mniej czasu, za to lepsze zdrowie?
      wybór należy do ciebie.

      ps. wszelkie wegety, kostki rosołowe, maggi, pomysły na, sosy torebkowe, przyprawy do tego, śmego i owego i inne chujostwa tępię w swoim domu jak tylko mogę.
      głownie składa się to z soli. chemii i niczego więcej.
      sama sól tańsza niż te chujostwo.
      • amoreska Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:04
        wink

        Żurek akurat robię sama big_grin
        Ciasta też piekę, ale i kupnym od czasu do czasu nie pogardzę wink

        Co do pieczenia chleba - maszyny nie mam, mam za to wrażenie, że wyprodukowanie tegoż (czyli chleba) by mnie przerosło.

        A tych wędlin to robicie różne rodzaje, czy raczej wciąż to samo?
        • doral2 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:18
          pieczenie chleba jest proste jak pięć metrów sznurka.
          spróbuj, inaczej się nie przekonasz.

          z wędlin prostych - szynka, schab, baleron, polędwica, boczek, podgardle, wędzone kurze cycki, wędzone kości od schabu do zup grochówka-fasolówka.
          z wędlin złożonych - kiełbasa, kaszanka, salceson, pasztet, kabanosy (ale to przy okazji kiełbasy, tylko w cieńsze jelita trza naszprycować).
          wędliny złożone wymagają większego nakładu czasu, niż wędliny proste.
          ale i tak warto.
          kiełbasę (białą i wędzoną) można zamrozić, bo na dwa kilo kiełbasy to nie opyla się wędzarki rozpalać.
          kielbasę wędzoną można suszyć do uśmiechniętej śmierci, czyli do absolutnej niemożliwości jej pogryzienia, czyli do konieczności rąbania siekierą.
          dobrze uwędzona wędlina nie ma prawa spleśnieć.
          prędzej zjełczeje ze starości.

          tak samo można schab, szybkę czy baleron zamrozić.
      • amoreska Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:10
        Wiem , że przy tym wszystkim pracujesz zawodowo - w takim układzie jestem pełna podziwu dla twoich działań ekologiczno - kulinarnych (serio), zwłaszcza w kwestii organizacyjno - "chce-mi-się-owej".
        Zwłaszcza na wspomnienie twoich własnowędzonych mięs i wędlin odzywa mi się ośrodek głodu i sytości w podwzgórzu wink.
    • dziewczyna_bosmana Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:51
      - mięsa piekę czasem, często nie dam rady bo się przejadają, kupuję wędliny najmniej szynkowo-wodno-solne (krakowska, karczek pieczony itp)
      - nie robię zakwasów, kupuje sprawdzony do żurku, barszcz robię wrzucając buraki do rosołu
      - chleba nie upiekłam nigdy, ciast umiem zrobić 4 rodzaje

      - gotowców nie lubię, gotuje od zera
      - warzywa i owoce jak dostanę to mam lepsze, resztę kupuję na bazarku od rolnika
      - z wymienionych tylko maggi, resztę doprawiam sama

      Czas mam, ochotę często też, możliwości to bez przesady bo cudów nie robię smile
      Też jestem "nieeko" ale ograniczam chemię w żarciu bo mi nie smakuje.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:56
      > - pieczecie mięsa (żadnych kupnych wędlin)?

      nie piekę bo mi sie nie chce, ale kupne wędliny też mi nie smakują. wiec po prostu nie jemy. raz na miesiac kupie kilka plasterków czegos tam i starczy.

      > - robicie zakwas na żurek, barszczyk itp.?

      a nie ma mowy.

      > - pieczecie chleb i ciasta wszelakie ?

      podobnie nie ma mowy. chleb mam pyszny w piekarni obok, ciast nie jadamy.

      > - żadnych gotowców ? nigdy ?

      czasami sie zdarzają, ale dosc rzadko.

      > - warzywa i owoce to tylko z działki, przydomowego ogródka lub od kogoś z rodziny ?

      gdzie tam, normalnie z warzywniaka.

      > - precz z maggi, vegetą i gotowymi kompozycjami przypraw? nawet od czasu do czasu albo/i w małych ilościach?

      no tu akurat tak, tego nie uznaję.

      wiec chyba moge sie dopisac do "nieeko" smile
      • bei Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 20:59

        Eee, no coś Tysmile
        Az tyle wolnego czasu to nawet ja nie mamsmile!
    • jowitka345 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:01
      jaja sobie robisz..???? big_grin
      jedyne czego nie używam to vegety i tych innych ulepszaczy.
    • karra-mia Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:09
      nie robię wędlin, kupuję, mam swoje ulubione
      zakwas na żur kupuję od pani na targu
      chleb czasem piekę, bułeczki też - jak mam wenę i czas
      ciasta owszem tylko moje własne, żadnych kupnych

      gotowce? czasem. wszystko jest dla ludzi.
      warzywa i owoce kupne, z targu, supermarketu, bez znaczenia, raczej znaczenie ma dla mnie ostatnio cena
      maggi, wegeta - czasem, chociaż mnie to żadnej różnicy nie robi czy jest czy nie

      Nie mam czasu, żeby się w to bawić i nie lubię tego. Lubię piec, więc piekę, ale wędlny i inne pierdoły to nie moja bajka. POza tym nie mam miejsca na przetwory, słoiki i inne,

      Nie jestem eko, nie zamierzam być i tyle. Kupuję to, co mi smakuje, i na co mnie stać. Nie stać mnie np na jajka te najlepsze i dlatego kupuję te potępiane przez wszystkich 2 albo 3.
    • gandzia4 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:17
      Mięcho co jakiś czas piekę, a jak nie piekę to kupuję wędliny głównie pieczone. Chleb piekę sama i owszem a jak mi się nie chce przez kilka dni to mnie zmuszają, bo kupnego nie chcą tknąć, a bułki szybko im się nudzą.
      Warzywa kupuję, czasem dostaję od sąsiadek i koleżanek z ich ogródków, to te owszem wiem, że eko, ale te kupne cholera wie.
      Przyprawy stosuję i owszem czasem gotowe mieszanki, ale te bez glutaminianu, więc zero vegety, a jak nie mam mieszanki to jaki problem zmieszać trochę papryki, zioła prowansalskie, kolendrę, ziele angielskie, pieprz i co mi tam jeszcze odpowiednio zapachnie. Po prostu mam dużo różnych przypraw i ziół i mieszam wedle węchutongue_out
      Powiedz mi jaki to problem zmieszać przyprawy z sokiem z cytryny i olejem nasmarować tym kawałek mięsa i wrzucić je do pieca kilka godzin później?
      Chleb ten który ja robię zagniata się krótko, kwestia w sumie 20 minut łącznie z ogarnięciem kuchni. Później to on sobie już tylko stoi i rośnie, a później to odpalasz piec i go do niego wrzucasz, też nie wymaga to jakiś wielkich mecyji, bo wrzucasz i wyciągasz po godzinie pieczenia, wywalasz do wystudzenia na ściereczkę i tyla.
      Ciasta czasem kupne, czasem jak mam fazę sama piekę. Ostatnio naumiałam się robić tort pomarańczowy, fakt że z tym bawiłam się już ponad 2 godziny, ale inne ciasta aż tyle zachodu nie wymagają, generalnie 20 minut na mieszanie i do pieca, bardziej skomplikowanych się nie czepiamtongue_out
      Zakwasu na żurek ani na barszczyk nie robię, bo nie umiem i barszcz biały to u nas z torebki.
      Czasu mi raczej nie brak, tylko z chęciami bywa różnie i dlatego już 3 dzień jedziemy a bułkach, ale jutro rano już trzeba będzie chleba zagnieśćwink Finansowo to mi bije w kieszeń mięso, bo wołowina i indyczyna oraz ryby morskie tanie niestety nie są, a jeszcze w mojej mieścinie wołowina bywa trudna do zdobycia.
      • doral2 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:23
        otóż to.
        a gandzia wie co mówi.
        a ja gandzię znam osobiście i wiem, że ma duuuużą rodzinę, a jednak czasu na pieczenie mięs, ciast, bułek i chlebów, robienie przetworów i innych fidrygałków żarciowych jakoś jej starcza.
        i jeszcze ma czas na szydełkowanie, szycie, robienie na drutach i na forum.

        wiec jak mówiłam, da się wszystko, to tylko kwestia organizacji.
        i chęci.
        • gandzia4 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:41
          Łoj Doral już ty mnie tu opinii nie psuj, że ja taka pracowita nibywink
          • doral2 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 21:46
            ty pracowita??

            no weź mię nie rozśmieszaj ty obiboku tongue_out
      • green_shamrock gandzia /doral 15.01.13, 13:39
        tak podczytuje ,bo fajnie piszecie i sie zastanawiam jakim cudem chleb jest prostu ,jak ni huhu mi nie wychodzi ,a te wasze przepisy ponoc takie łatwe ,rzućcie sie co ? plisss
        próbowałam wiele razy i zawsze do doopy a to zakalec a to gliniasty ,a to sie kruszy lee
        moze tym razem by sie udało smile
        • pszczolaasia Re: gandzia /doral 15.01.13, 14:20
          a mi nalesniki wychodza.
          ciasto drozdzowe robione moimi rencami nie wychodzi i juz i tak mam od malenkosci.
          moja s.p. babcia nauczyla mnie robic wszystkie ciasta jakie umiem ale jesli chodzi o drozdzowe nie pozwala mi do niego nawet podchodzic. mowila ze rzucam urok na drozdzebig_grin ababcia byla mistrzem ciast drozdzowych i wypiekow chlebowych.
          • green_shamrock Re: gandzia /doral 15.01.13, 19:01
            ale drożdżowe pyszne wychodzi a chlebowe nie buuu
    • fajnyrobal Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 22:16
      zakwas na chleb mam stale od 2 lat, wiec nie mam problemu ze zrobieniem żurku (zakwas mam żytni razowy), barszcz kiszony robi mamusia, ona również uszczęśliwia mnie swojskimi przecierami pomidorowymi i warzywkami z ogródka. większość warzyw kupuję.
      Mięsko czasami piekę, częściej kupuję wędlinę.Chleb piecze mi maszyna dwa razy w tygodniu.
      Czasami kupuję gotowe dania mrożone, np penne z gorgonzolą i szpinakiem lub penne bolognese z lidla.
      Ciasto piekę baaardzo rzadko.
      zbieram i suszę tony grzybów i w zimie nie dodaję ich tylko do lodów wink
      W tym roku zrobiłam dżem truskawkowy i borówkowy.
      Nie używam kostek, vegety itd, ale zdarza mi się zgrzeszyć i zjeść od czasu do czasu zupkę gulaszową amino (mmmniam, uwielbiam) - wszystko jest dla ludzi.
    • mathiola Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 22:23
      > Własnoręcznie:
      > - pieczecie mięsa (żadnych kupnych wędlin)?

      E tam żadnych. No kupuję co jakiś czas, bo dzieci lubią. Ale pieczenie mięsa to nie jest jakiś wyczyn wszechczasów, ot, obsolić, oczosnkować, oziołować, zawinąć w folię i zostawić. Na drugi dzień w tej folii upiec. I już.

      > - robicie zakwas na żurek, barszczyk itp.?

      Robię smile Na żurek, bo na barszczyk czerwony raz robiłam i mi nie wyszło, barszczyk czerwony robię po prostu z buraków i zakwaszam octem winnym.
      Dzisiaj ugotowałam żurek Winiary, bo się spieszyłam smile

      > - pieczecie chleb i ciasta wszelakie ?
      Piekę chleb na zakwasie, żytni.
      Jakiś czas temu zepsułam zakwas i nie robię, ale mam już nowy przepis wraz z zakwasem i może jutro kupię mąkę żytnią. To żaden wyczyn.

      >
      > A poza tym:
      > - żadnych gotowców ? nigdy ?

      Nigdy to nie. Czasem tak. Wczoraj dajmy na to jadłam mielonkę z puszki, przysięgam, pierwszy raz od 10 lat tak mnie naszło, że musiałam, bo bym padła smile Kupiłam, otworzyłam i zjadłam ze wstrętem, nie pamiętam, że ona taka słona jest.... strasznie słona.

      > - warzywa i owoce to tylko z działki, przydomowego ogródka lub od kogoś z rodzi
      > ny ?

      Z działki to w sezonie. Teraz ogórki kiszone, kapusta kiszona i plastikowe pomidory z tesco wink

      > - precz z maggi, vegetą i gotowymi kompozycjami przypraw? nawet od czasu do cza
      > su albo/i w małych ilościach?

      Precz. To jest po prostu niepotrzebne. Można ugotować bez tego i pysznie.
      Sosu sojowego używamy, bo japońszczyznę lubimy.
      >
      > Macie na to wszystko czas? ochotę? możliwości organizacyjne i finansowe?

      Finansowe? Przecież finansowo polega to na odrzucaniu tego, co inni kupują za grubą kasę. Finansowo wychodzi znacznie lepiej smile Czasowo ostatnio średnio, dlatego ten dzisiejszy żurek z torebki i mielonka wczorajsza wink Ale jutro nadrobię, a upiekę chleb i wyjmę kawał schabu z zamrażarki celem upieczenia wink
      >
      > Tylko ja jestem taka "nieeko"? (co prawda czasami, w pewnych granicach, ale jed
      > nak).
    • beverly1985 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 22:42
      Nie uzywam vegety/maggi i jeszcze nie fiksów w proszku żadnych.

      ja wiem, że łatwo jest zrobic zakwas czy upiec chleb- tylko to trzeba zaplanować kilka dni wczesniej! mnie to planowanie męczy, skad mam wiedzieć w srodę, czy za tydzień będę chciala żurek? No moge sobie chyba rzeczywiście pieczenie chleba raz w tygodniu zaplanować, zeby było na sobote rano, ale normalnie to decyduję o posilkach w dniu ich przyrządzenia.

      Mojaj babcia poswięca cale dnie na gotowanie:
      -> najpierw poszukac przepisu
      -> potem kupic produkty
      -> potem zamarynować/zapeklować/zrobić zakwas
      -> cos wstepnie podgotowac/zamieszac
      -> nie daj Boże odstawić na noc
      -> pamiętać o tym wszystkim trzeba!
      -> w końcu nadchodzi upragniony dzień gotowania:
      1) przygotowac produkty, umyc, pokroic
      2) przygotowac naczynia
      3) teraz to juz łatwo, jak w programie telewizyjnym- 20-30 minut przygotowania potrawy
      4) potem smazyc/piec/dusić/ gotowac- kolejne godziny

      potem je się to wszystko migiem

      5) posprzatać i pozmywac naczynia

      I babcia oczywiście twierdzi, ze gotowanie to nie problem, bo 30 minut pracy tongue_out Wersja dla mnie to- wchodze, patrzę co mam, gotuję. Ewentualnie: wchodze, patrze, ze nic nie ma, wysylam męza do supermarketu z krótka listą, gotuję. Potrawy, do których skladniki trzeba przygotowac wczesniej na liście nie figurują.
      • doral2 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 17:11
        beverly1985 napisała:

        > ja wiem, że łatwo jest zrobic zakwas czy upiec chleb- tylko to trzeba zaplanować kilka dni wczesniej! mnie to planowanie męczy, skad mam wiedzieć w srodę, czy za tydzień będę chciala żurek?.."

        ale żurek zakwaszasz, a potem trzymasz w lodówce do czasu, aż ci się tego żurku zachce.
        może stać bardzo długo, nic się nie dzieje, o ile w lodowce stoi.
    • anna_sla Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 14.01.13, 23:03
      nie jestem eko, łamię wszystkie wymienione punkty smile
    • mme_marsupilami Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 03:35
      Pol na pol: nie pieke miesa, bo nie bardzo lubimy. Zurku podobnie. Ciasto tylko wlasnego wypieku, chalki i buleczki takze. Maggi i inne takie z glutaminianem nie maja u mnie bytu, jedynie mlynek przypraw bez soli. Gotowce rzadko, bo lubie gotowac. Ogrodkowych plonow nie mam. Znajduje czas.
      • aniuta75 mme... 15.01.13, 18:10

        Zapodaj przepis na chałkę pliz smile.
    • mona_mayfair Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 09:37
      amoreska napisała:

      > Własnoręcznie:
      > - pieczecie mięsa (żadnych kupnych wędlin)?
      Nic nie piekę, ale wedlin kupnych tez jadamy mało.

      > - robicie zakwas na żurek, barszczyk itp.?
      A gdzie tam ;p Ale też nie czesto jemy ;p
      > - pieczecie chleb i ciasta wszelakie ?
      Nie piekę chlebów, nie chce mi się, nie wiem czy bym umiala, nie mam keksówki big_grin Ciasta jadamy baaardzo sporadycznie, ale zdarza mi sie uklepac jakiegoś szybkiego gniota, czasem muffinki.
      > A poza tym:
      > - żadnych gotowców ? nigdy ?
      Czasem się zdarzają, ale to w większości chlop kupuje. Nie widze sensu w kupowaniu np. gotowych sosów do makaronów, bo wlasny moge w 20 min stworzyć.
      > - warzywa i owoce to tylko z działki, przydomowego ogródka lub od kogoś z rodzi
      > ny ?
      Jakbym miala taką mozliwośc, to chętnie. ale ceny warzyw eco w eco sklepach sa zaporowe a znajomych/rodziny majacych działki nie mam. Czasem teściowa od koleżanki z wiochy przywiezie skrzynke pomidorów to sie podzieli.
      > - precz z maggi, vegetą i gotowymi kompozycjami przypraw? nawet od czasu do cza
      > su albo/i w małych ilościach?
      maggi/vegety faktycznie nie uzywam. Chłop owszem, nic bez tego przyprawić nie umie;p ale gotowe przyprawy typu "marynata staropolska" czasem sypnę jak mi sie nie chce komponowac własnych ;p
      >
      > Macie na to wszystko czas? ochotę? możliwości organizacyjne i finansowe?
      Mam czas, nieco gorzej z całą resztą;p
      > Tylko ja jestem taka "nieeko"? (co prawda czasami, w pewnych granicach, ale jed
      > nak).
      >
      > Dzięki Grave za inspirację, to przez twój wątek o sosie do spaghetti wink
    • guderianka Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 09:39
      Nie używam słów zawsze i nigdy w odniesieniu do różnych dziedzin życia. w tym życia kuchennego. Piekę chleb, piekę mięsa, robię sama pasztet,jogurt,barszcz na własnym zakwasie, piekę sama ciasta, bułeczki drożdzówki ale czasem kupuję. Wyznaje zasadę złotego środka wink
      • asiaiwona_1 DORAL!!! 15.01.13, 10:29
        a dlaczego ty zataiłaś przede mną, że i kości na zupę wędzicie? Tosz ja latam po sklepach i się wkurwiam, że wędzonych żeberek nie mogę dostać coby kapuśniak ugotować. Lecę na pocztę list z zamówieniem do ciebie pisać...
        • doral2 Re: DORAL!!! 15.01.13, 18:07
          asiaiwona_1 napisała:

          > a dlaczego ty zataiłaś przede mną, że i kości na zupę wędzicie? Tosz ja latam p
          > o sklepach i się wkurwiam, że wędzonych żeberek nie mogę dostać coby kapuśniak
          > ugotować. Lecę na pocztę list z zamówieniem do ciebie pisać..."

          odpisałam.
          będziesz miała po powrocie z nart.
      • aqua48 Mnie jeszcze nie pogięło, życie jest krótkie.. 15.01.13, 10:48
        Taaa, świniaka i kury hoduję na balkonie, a beczkę z ogórkami kiszonymi w piwnicy. Pszenicę na chleb sieję do doniczek. I gryzę ja w braku młyna.
        Bez przesady. Chleb kupuję w dobrej piekarni, bo przy ilościach jedzonych przez moich panów to mi wychodzi o połowę taniej niż pieczony w domu. Nie wspominając o czasie na to poświęconym. Musiałabym piec dwa dni bez przerwy na sen. Wolę upiec ciasto na niedzielę. Tak samo z warzywami - mam kawałek nieużytku poza miastem i też czas, wysiłek oraz dojazdy poświęcone na wyhodowanie własnych warzyw zabijały mnie ekonomicznie. Wolę ten czas poświecić na wyleżenie się na słoneczku z książką i kawą (też kupną), lub grilla z przyjaciółmi, niż na babranie się w weekendy w błocie i użeranie z chwastami i kamieniami, które obradzają u mnie lepiej niż pokręcona miniaturowa marcheweczka i brokuły wielkości paznokcia. Kupuję. Wędliny, mięso i sery też kupuję. Oraz zakwasy na barszcze. Choć w sprawdzonych miejscach i od tych samych producentów.
        • aqua48 Re: Mnie jeszcze nie pogięło, życie jest krótkie. 15.01.13, 10:53
          Wegety, sosów z torebek, gotowych zup też nie używam. Umiem sama przygotować sos ze świeżych składników. Najwyżej czasem zamówię pizzę jak mam kuchniowstręt i kompletnie nie chce mi się gotować, albo nie mam czasu zrobić swojej.
    • pszczolaasia a wiec 15.01.13, 11:36
      > Własnoręcznie:
      > - pieczecie mięsa (żadnych kupnych wędlin)?

      na obaid pieczmy. jako wedliny to sie chyba poddam. dwa razy peklowalam miecho i dwa razy mi sie zepsulo i nie wiem kerwa czemu!!!!

      > - robicie zakwas na żurek, barszczyk itp.?


      bez jaj...nie robimy tego.

      > - pieczecie chleb i ciasta wszelakie ?

      nie bo mi ciasto drozdzowe jako jedyne nie wychodziindifferent

      > A poza tym:
      > - żadnych gotowców ? nigdy ?

      w znaczeniu powyzszych to tak jak napisalam. poza tym kupuje mrozone gotowe meiszanki warzywne hortexu np. i jak mam kaprycho to czasem do barszczu kupuje gotowe paszteciki albo uszka.

      > - warzywa i owoce to tylko z działki, przydomowego ogródka lub od kogoś z rodzi
      > ny ?


      nie. w sezonie swieze poza sezonem posilkuje sie mrozonymi ze sklepu.

      > - precz z maggi, vegetą i

      maggi ani veety nie uzywam.


      gotowymi kompozycjami przypraw? nawet od czasu do cza
      > su albo/i w małych ilościach?

      a nie. gotowe kompozycje kupuje. kamis na szczescie dogadal sie ze mna* w tej kwestii i wypuszcza juz serie bez glutaminianu sodu.





      *zartuje! ale faktem jest ze wypuszcza.
      • pszczolaasia no dobra. Doral.. 15.01.13, 12:01
        powiedz mic o ja kerwa zle robie ze mi nie wychodzi to peklowanie meisa. po tygodniu mi woda metnieje i smrod taki sie w domu unosi ze daj panie zyc.
        i zniszczylam juz tak dwie sztuki miesa. moj Papa ktoren jest miszczem w tej dziedzinie twierdzi ze za male naczynie byc moze... no moze. zaparwe robilam jak na opakwoaniu soli peklowanej pisalo+ wrzucilam listka laurowego i ziele angielskie i czosnku. i nie wiem nie wiem nie wiem nie wiem czemu mi nie wychodzi.
        z chlebem sie nie bawie. mam fajna piekarnie kolo domu. trzymasz w solance w kamionkowym naczyniu? byc moze nie powinnam w kamionce tego trzymac? moj papa trzymal w kamionce.
        tylko ze on nie robi juz tera za duzo....
        na swieta narobil nam bialej samorobnej...poezja!!!!!
        a bedzie dobrze jak do pieczenia nie zapekluje? tyle ze ja chce peklowac bo mamy zamiara na dzialce wedzarnie posatwic. i chce wedzic! tylko czemu mi sie psuje???
        a i anczynie z meichem stalo na kaltce- tam temepratura otoczenia czyli w zalenosci od tempki na dworzu od -5 do + 2...
        moze przez te zmiany temperatury jednak..ale moj Papa tyz tak trzymal i jemu nic nie bylo! w znaczeniu jego miesu...
        • doral2 Re: no dobra. Doral.. 15.01.13, 17:07
          pszczolaasia napisała:

          > powiedz mic o ja kerwa zle robie ze mi nie wychodzi to peklowanie meisa. po tyg odniu mi woda metnieje i smrod taki sie w domu unosi ze daj panie zyc. i zniszczylam juz tak dwie sztuki miesa. moj Papa ktoren jest miszczem w tej dziedzinie twierdzi ze za male naczynie byc moze... no moze. zaparwe robilam jak na opakwoaniu soli peklowanej pisalo+ wrzucilam listka laurowego i ziele angielskie i czosnku..."

          szczypta cukru też jest potrzebna.
          naczynie musi być na tyle duże, by mięso swobodnie w niej pływało.
          plastikowe pudełko do żywności jest w sam raz.
          musi stać w chłodzie, najlepiej w lodówce, inaczej ześmierdnie.
          trzy tygodnie ma stać.
          płyn mętnieje, bo taka jest kolej rzeczy.

          jak śmierdziało, to znaczy że nie trzymałaś w chłodzie.
    • thegimel Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 13:59
      -Wędlin jadam mało ogólnie, czasami piekę roladę z boczku (mniam). Natomiast ciotka męża posiada wędzarnie i chętnie pożeram to co uwędzi.
      -Chleb kupuję- mam w okolicy dobrą piekarnię, jest dobry, jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby spleśniał, zawsze czerstwieje.
      -Warzywa kupuje lokalnie - mieszkam w małym mieście, dookoła wsie, ludzie często sprzedają swoje produkty - taka zaleta mieszkania na zadupiu wink
      Maggi uwielbiam, jakby po niej brzuch nie bolał, to mogłabym ją pić wink
      Vegety nie cierpię, rosołków zdarza mi się użyć, gotowe sosy też czasami kupuje.
      • thegimel Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 14:04
        Zakwas na żurek kupuję u baby, która sama robi (pycha), a ciasta piekę bo lubię. Więc może nie jestem super eko, ale wspieram za to lokalną przedsiębiorczość.
    • mamakarolla Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 14:25
      Nie jestem w 100% eko i nie przestrzegam wszystkich wymienionych zasad wink

      Wędliny kupuję, ja jem niewiele, a chłop woli kiełbasę od lokalnego rzeźnika.
      Nie gotuję ani zurku, ani barszczu smile
      Ciasta piekę namiętnie, chleb piekłam kiedyś, teraz mi się nie chce wink Kupuję cieplutki w piekarni.

      Tylko jajka mam ekologiczne od mojej babci, warzywa kupuje w marketach, w sezonie na straganie.

      Vegety nie używam, bo nie jest mi potrzebna. Zdarza mi się użyć pomysłu na spagetti bolońskie do 2 puszek pomidorów, bo mi lepiej smakuje wink

      Wszystko jest dla ludzi.
      Ja lubie sobie upraszczać życie, nie komplikować wink
    • paskudek1 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 15:07
      czy ciebie kobieto pambuk opuścił? Czy ktoś cię w kompleksy wpędził???
      mięs nie piekę, piecze moja mamusia na święta, czyli 2 razy do roku smile
      zakwasu żadnego nie robię i mam go w nosie, świetny żurek w butelce kupuję albo w carfourze albo w jednym takim sklepiku
      wędlin żadnych nie robię, ostatnio dawna sąsiadka namówiła mamę na własnoręcznie (tzn ktoś wędził) wędzoną szynke i tę na święta spozyliśmy, dobra była.
      ciast raczej nie piekę bo w domu są trzy osoby dorosłe, z których dwie jedzą te ciasta, plus jedno dziecko które ciast nie jada. Siłą rzeczy jedna blacha na dwie sztuki to jest parę kilo więcej w du..pie.
      warzywa kupuję tam gdzie bliżej, taniej, wygodnie, w zależności co mi pasuje. Z doświadczenia upraw towarowych, prowadzonych na własnym polu wiem, że albo się zapier..la w warzywkach non stop albo się leje chemię np. przeciw chwastom albo przeciw owadom, inaczej kicha. Więc o ekologii to se można pomarzyć, ładna rzecz takie marzenia.
      maggi i wegeta to ulubione przyprawy, ostatnio jeszcze kebab-gyros jet na tapecie smile
      oraz wszelkie gotowce, pomysły na, gotowe sosy sałątkowe, jak potrzeba to zużyję. Tudzież zupki zalewane z kluchami i gorące kubki. I w nosie mam że to niezdrowe. Aczkolwiek nie znaczy to że tak żyję na co dzień.
      Umie zrobić pizze w domu, sos do spagetti tez sama wyprodukuję, ale jak mi się nie chce to pomyslem na jadę i zwisa mi oraz powiewa co kto powie smile
      Ale ja jetem leniwa oraz uodporniona na "co ludzie powiedzą"
      • sewa.49 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 16:36
        Wlasnorecznie to pieke chleb jak zapomne na niedziele kupic.
        Pieke ciasta bo lubie. Sosy i dipy robie sama.
        Warzywa i jajka kupuje na targu w sezonie. Miod od chlopa ze wsi tesciowa zamawia.
        Mieso smaze na obiad, jak zostanie jest do chleba. Wedliny kupuje, sery kupuje, twarozek mam swoj jak se szczypiorku wkroje. Latem bedac na cempingu tesciu z mezem ryby lowia, a pozniej wedza. Pierogi znajoma babka robi i od niej kupuje. Uzywam wegety, magii i duzo ziol z wlasnego ogrodka. Zima kupuje ziola w doniczkach i trzymam na parapecie w kuchni, zeby bylo pod reka. Mowie prawde, cala prawde jak na spowiedzi wink
    • marghe_72 Re: Czy wy naprawdę wszystko własnoręcznie ??? 15.01.13, 16:47
      amoreska napisała:

      > Własnoręcznie:
      > - pieczecie mięsa (żadnych kupnych wędlin)? Mięsa czasami piekę, ale wędliny kupuję. staram się, żeby były ze sprawdzonego źródła, raczej bez konserwantów

      > - robicie zakwas na żurek, barszczyk itp.? - nie robię żurku ani barszczu big_grin

      > - pieczecie chleb i ciasta wszelakie ? - ciasta tak (chociaż ostatnio znacznie rzadziej bo zdrowie nie pozwala), chleb tylko od czasu do czasu
      >
      > A poza tym:
      > - żadnych gotowców ? nigdy ? - bardzo rzadko
      > - warzywa i owoce to tylko z działki, przydomowego ogródka lub od kogoś z rodzi
      > ny ? - chciałabym ale nie posiadam domowego ogródka / działki ani rodziny z ogórdkiem smile
      > - precz z maggi, vegetą i gotowymi kompozycjami przypraw? nawet od czasu do cza
      > su albo/i w małych ilościach? - nigdy. Nie ma potrzeby skoro sa zioła itp
      >
      > Macie na to wszystko czas? ochotę? możliwości organizacyjne i finansowe?
      >
      czas mam
      ochotę nie zawsze
      a finansowo to wcale drożej nie wychodzi smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka